-

Stalagmit

264 r. przed Chr. Opowiadanie (cz. 3)

Kryty skórzanym parawanem wóz zaprzężony w dwa konie szybko poruszał się po wyłożonej kamieniami drodze. W środku, na okutych żelazem skrzyniach i zapieczętowanych workach siedział ubrany chiton i w błękitny płaszcz młody Melikes. Podróż przez zielone wzgórza Etrurii byłą jednocześnie uciążliwa i przyjemna. Uciążliwa, bo wóz cały czas trząsł się i robił gwałtowne skręty na wirażach. Można było jednak obserwować zielone, pokryte lasami lub łąkami wzgórza, porządnie zbudowane miasta i schludne rezydencje właścicieli ziemskich. Na stokach wzniesień kołysało się dojrzałe zboże, albo pasły się krowy, owce i kozy. Etruria była naprawdę zamożnym krajem, co przywykły już do oceny prawdziwej wartości rozmaitych rzeczy Melikles mógł ocenić na pierwszy rzut oka. nie bez przyczyny mieszkańcy Rzymu podśmiewywali się nieraz z bogatych, dobrze ubranych i często otyłych Etrusków. Melikles wiedział jednak, że nieuprzejme docinki Rzymian wynikają z zazdrości, jaką ubodzy w gruncie rzeczy Kwiryci darzyli świetnie radzących sobie w polu, warsztacie i na rynku ludzi. Rzecz jasna dawna cała Etruria podlegała władzy Rzymu, ale nie przeszkadzało to jej mieszkańcom w robieniu świetnych interesów.

 

Zaprzęg Melikles przekroczył już pokryte rzadkimi krzakami i niskimi lasami góry i szybko posuwał się do przodu, zbliżając się do wybrzeża. Już oddali Grek dostrzegł kłęby czarnego dymu unoszące się nad brzegiem morza. Nie było już żadnej wątpliwości, że na horyzoncie widać było wielkie zagłębie metalurgiczne Etrurii. W miarę, jak wóz zjeżdżał w dół drogą prowadzącą z górskich stoków w dolinę, coraz częściej mijał inne pojazdy. Najwięcej było wśród nich wozów wiozących na wybrzeże rudy metali wydobyte w pobliskich kopalniach. Do pracy zdążały drogą grupy górników. Poubierani w brudne i często podarte lub połatane ubrania mężczyźni nieśli ze sobą żelazne kilofy, młoty, pobijaki i łopaty. Do kopalnianych sztolni zdążali też ludzie skuci ciężkimi kajdanami i prowadzeni przez uzbrojonych strażników. Nadzorcy pospieszali ich przekleństwami i poganiali batami.

 

Dwukonny pojazd Meliklesa zjechał na nadmorską równinę. Woźnica popędził rumaki i mijając po drodze proste wózki załadowane amforami i workami ze zboże skręcił z głównej drogi na północny zachód. Teraz zaprzęg jechał wśród gajów oliwnych, winnic i pól pszenicy, na których rolnicy zaczynali już sierpami ścinać zboże.

- Jesteśmy już prawie na miejscu. Spójrz! – krzyknął Melikes do woźnicy.

Wozak spojrzał do góry i zobaczył otoczone murem miasto leżące na szczycie rozległego wzniesienia. Była to sławna i bogata Populonia. Białe ściany jej budynków i czerwień dachówek przyciągały wzrok obserwatorów. Nad miastem wznosiła się zbudowana na podwyższeniu świątynia miejscowego etruskiego bóstwa Fufluna. Gród górował na zatoką i portem, oraz nad pobliską laguną oddzieloną od morza pasem lądu. Nad samym brzegiem zatoki można było dostrzec tysiące hutniczych pieców wyrzucających z siebie ogromne chmury czarnego lub szarego dymu. Z wylotów przypominających niskie kominy pieców co jakiś czas wydobywały się języki ognia. Sprawiało to niesamowite wrażenie, a niektórzy porównywali okolice Populonii do czeluści Hadesu.

- Jedziemy do portu. Przyspiesz! – wydał stanowcze polecenie Melikles. Woźnica popędził konie batem i w ciągu kilkunastu minut zaprzęg znalazł się w porcie. Wozak zatrzymał się obok jednego z niskich baraków, które stały w pobliżu nabrzeża. Melikes wysiadł i pozostawił pod opieka uzbrojonego woźnicy pojazd wraz z zawartością. Poszedł wzdłuż brzegu w stronę grupy szarych budynków, które stały na północnym krańcu nabrzeża. Obserwował podpływające do pomostów statki. Wiozły one rudę żelaza i miedzi z pobliskiej Elby. Tragarze wyciągali zieloną, albo ceglastoczerwoną rudę z ładowni i przesypywali ją szuflami na zaprzężone w osły lub woły dwukołowe wozy. Z kolei na pękate, masywne statki ładowano żelazne i miedziane sztaby, albo gotową broń i narzędzia. Z lądu sznur tragarzy przynosił do portu pakunki, a ze statków przewożono na ląd surowiec, bez którego zagłębie nie mogłoby działać. Ruda trafiała w okolice pobliskiego piecowiska hutników, gdzie czekała na wykorzystanie i rozpoczęcie kolejnych wytopów. Dzięki istnieniu tego nieprzerwanego łańcucha transportu Populonia mogła produkować i bogacić się.

 

Melikles szedł przez port szybkim krokiem. Od początku wiedział, gdzie i do kogo ma dotrzeć. Minął nabrzeża i magazyny i stanął obok grupki ludzi ubranych w kolorowe szaty i skupionych wokół stołu, na którym leżały papirusowe karty i stosiki monet. Mężczyźni zawzięcie dyskutowali, gestykulując przy tym. Widać było, że negocjują cenę towarów. Młody Melikles przecisnął się bezceremonialnie przez  tłumek i stanął oko w oko ze stojącym w środku starszym, brodatym i otyłym człowiekiem. Wyciągnął z zawieszonej na pasie sakiewki małą brązową tabliczkę i podał ją w milczeniu starcowi. Rozmowy raptem ucichły. Ten wziął ją w ręce i uważnie przeczytał widniejące na niej linijki drobnego pisma. Spojrzał znacząco na młodego i powiedział do stojących dookoła ludzi i powiedział:

- Od teraz będzie z wami rozmawiał Thucer. Jego pieczęć jest tak samo ważna jak moja. Skinął ręka na niskiego, okrytego szarym płaszczem człowieka, który dotąd trzymał się z boku i starał się nikomu nie pokazywać swojej twarzy. Thucer zajął miejsce przy stole, a bezładna dotąd grupa mężczyzn, którzy jeszcze przed chwilą usiłowali negocjować, ustawiła się kolejce.

- Szybko przybyłeś. Widzę, że twój ojciec ma do mnie naprawdę ważną sprawę. - powiedział starszy Etrusk do Meliklesa, prowadząc go za pobliski budynek, gdzie stał zaprzężony w dwa muły odkryty wóz.

- Tak, czcigodny Lusinesie. Ale nie musisz się niepokoić. moje przybycie nie zapowiada kłopotów, ale zyski, z których ty także się ucieszysz. – odpowiedział Grek.

- Udajmy się zatem do mojego domu, tam będzie można bez świadków spokojnie wszystko omówić. Tu, w porcie jest za dużo ludzi, którzy koniecznie chcą wiedzieć jak najwięcej o nie swoich sprawach. – rzekł Lusines wsiadając na kozioł wozu. Melikles zajął miejsce obok niego. Etrusk popędził muły i pojazd ruszył z miejsca. Przejechali przez portową aleję, gdzie dołączył do nich stojący na uboczu wóz Meliklesa. Opuścili nabrzeża i minęli wielkie piecowisko leżące obok portu. W końcu dotarli do otoczonej murem rezydencji Cneve Lusinesa, położonej na północnym brzegu zatoki, nad samym morzem. Służba otworzyła bramę i wpuściła obydwa wozy za ogrodzenie. Etrusk i jego gość wysiedli z wozu. Niewolnicy wyprzęgli muły i zaprowadzili je do stajni, gdzie czekały już na nie żłoby z woda i paszą. Rumaki Meliklesa także zostały wyprzęgnięte i zaprowadzone do oddzielnej stajni.

- Oto moje królestwo. A raczej stolica. – powiedział Lusines uśmiechając się do gościa. Melikles przypomniał sobie, że gospodarza rzeczywiście nazywano czasami królem Populonii. Cneve Lusines był tu najbogatszym człowiekiem. To właśnie jego hutnicze piece dymiły dzień i noc nad zatoką, dostarczając mieszkańcom Italii żelaznych i brązowych przedmiotów. Do niego należało najwięcej kopalń na Elbie i w górach w pobliżu miasta.

Obydwaj przeszli do krytego czerwoną dachówka wielkiego domu. Przy wejściu niewolnik z misą i dzbanem na wodę pomógł Meliklesowi obmyć ręce i twarz. Lusines zaprowadził gościa do obszernej sali, gdzie wokół stołu stały ustawione w podkowę łoża misternie zdobione kością słoniową. Właściciel domu klasnął i przywołał do siebie zarządcę, któremu półgłosem wydał kilka poleceń. Zaraz potem zaprosił Meliklesa do zajęcia miejsca na łożu przy stole. słudzy zaczęli przynosić naczynia, wino i półmiski z jedzeniem.

- Naprawdę przyjechałeś do mnie z korzystną propozycją? – zapytał Lusines, w duchu obawiając się jakiegoś podstępu ze strony starego Arystoklesa, którego posądzał o chęć dowiedzenia się, jak mu się rzeczywiście powodzi.

- Nie tylko korzystną. Można powiedzieć, że nadzwyczajną.- odpowiedział Melikles. Etrusk zmarszczył brwi z niedowierzaniem.

- Zapewne nie wiesz co się w ostatnich dniach stało w Rzymie.- ciągnął dalej Melikles – Otóż zgromadzenie ludowe i konsulowie zdecydowali, że wyślą wojska na Sycylię, by pomóc kampańskim najemnikom, oblężonym przez Kartagińczyków w Messsanie, zaraz po drugiej stronie Cieśniny. Dwie armie konsularne niedługo udadzą się na Sycylię. Ale na taką wojnę, jak teraz się zaczyna, dwie armie to za mało. Rzym będzie musiał sformować nowe legiony, no i flotę, bo przecież będzie wojować z Kartaginą. Wiesz na pewno, co to znaczy. Będą potrzebne dziesiątki tysięcy sztuk broni, gwoździ, metalowych części statków. Trzeba będzie to wytwarzać ciągle i dostarczać na Sycylię. Ta wojna potrwa długo i pochłonie masę ofiar. Punijczycy nie dadzą się łatwo pokonać. Rzymianie na pewno stracą całą masę uzbrojenia i będą go potrzebowali na wymianę.

- Wiedziałem, że wilki znad Tybru coś knują.- przerwał Lusines- Senat podobno kazał zarekwirować sporo dobrych lasów. No i budują nowe okręty na południu.

- Właśnie.- kontynuował Melikles.- Wielu ludzi chciało tej wojny od dawna. Teraz trzeba im umożliwić ziszczenie ich marzeń. Rzecz jasna, bez takich jak ty, dostojny Lusinesie, no i takich jak ja i mój czcigodny ojciec nie uda im się to. Na ich planach i zamiarach możemy sporo zarobić. A najlepsze jest to, że każda ich klęska i każde zwycięstwo, każdy dzień walki to dodatkowe monety w naszych sakiewkach… A teraz pytam cię, wielki Cneve Lusinesie: czy chcesz i umiesz pracować?

- Jeszcze mnie o to pytasz, synu Arystoklesa? – kąśliwie odpowiedział pytaniem na pytanie Lusines. – Wstań, podejdź do okna i popatrz na zatokę !

Obydwaj wstali z łóżek i stanęli w oknie wychodzącym na południe i spojrzeli na imponujący widok, jaki rysował się na horyzoncie. Widzieli ciągnące się wzdłuż brzegu pole zapełnione tysiącami hutniczych pieców, wielki port i bogate miasto wznoszące się na wzgórzu.

- Widzisz to wszystko? Moi przodkowie i ja zbudowaliśmy ten port, miasto i całą wytwórnię metalu.- mówił Etrusk wyraźnie się chełpiąc. – Mogę tu wyprodukować tyle broni ile zechcę.

- Na pewno.- powiedział opanowany Melikles.- Ale masz trochę za mało pieców. Żeby wyposażyć ich legiony trzeba dużo więcej metalu, niż ci się wydaje. No więcej robotników. Będą potrzebne pieniądze. Ale o to się nie martw. Mój ojciec Ci je pożyczy, na rozsądny procent.

- A czemu mam je pożyczyć akurat od Arystoklesa?- spytał nieco zirytowany Lusines.

- Bo tylko w ten sposób podpiszesz z senatem kontrakt na dostawę uzbrojenia dla wojsk na Sycylii. To mój ojciec za wszystko płaci. To dla ciebie nawet lepiej. Nie będziesz musiał wchodzi w spółki z publikanami, którzy zaraz opadli by cię jak złośliwe muchy.

Cneve Lusines musiał przyznać rację swojemu młodemu gościowi. Nikt inny nie zapewniłby mu tak szybkiego kredytu na powiększenie produkcji, jak Arystokles. A dostawy dla rzymskiej armi były zbyt wielką pokusą, by z nich zrezygnować. Jeszcze tego samego wieczora obydwaj podpisali umowę, wyrytą na uprzednio przygotowanej brązowej tabliczce. Następnego dnia Melikles wybrał się na zwiedzanie całego kompleksu, w którym pracowali hutnicy…



tagi: historia świata  opowiadanie  wojny punickie 

Stalagmit
18 października 2017 19:03
28     620    9 zaloguj sie by polubić
komentarze:
betacool @Stalagmit
18 października 2017 21:01

No to mamay powieść w odcinkach?

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @betacool 18 października 2017 21:01
18 października 2017 21:26

No, taki jest plan...

zaloguj się by móc komentować

betacool @Stalagmit 18 października 2017 21:26
18 października 2017 22:35

Na razie postaci kobiecych nie ma, ale na razie to nie razi.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit
18 października 2017 23:17

Atlas (album) Stalagmita z opisem.

 

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @Stalagmit
19 października 2017 07:27

Dzięki za kolejny odcinek. Fajnie, że Pan rozpisał prozą doktrynę Coryllusa. Wchodzi do głowy i do wyobraźni. Najważniejszy przekaz jest w kulturze pop.

PS Proszę nie dziękować na fb za udostępnienia. To czytelnicy powinni dziękować :)

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Stalagmit
19 października 2017 07:53

Super. Jest tak, jak być powinno

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @Stalagmit
19 października 2017 09:07

Wielkie dzięki, ale to dobre, dawno nie czytałem nic tak dobrego, trzymaj tak dalej!

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @maria-ciszewska 19 października 2017 07:27
19 października 2017 11:53

Prosze bardzo. Cieszę się, że się podoba.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gabriel-maciejewski 19 października 2017 07:53
19 października 2017 11:53

Dziękuje. Kontynuacja będzie.

zaloguj się by móc komentować


Trzy-Krainy @Stalagmit
19 października 2017 14:42

Dziękuję za rozwijającą się powieść i czekam na kolejny odcinek. Z żelazem miałem kiedyś taką przygodę, że znalazłem w ziemi całą dymarkę wypełnioną stopionym żelazem.

zaloguj się by móc komentować


Paris @Stalagmit
19 października 2017 16:53

To opowiadanie jest tak pasjonujace, ze brakuje mi juz slow zachwytu... kapitalne...

... a ta rozmowa "byznesowa"... i propozycja mlodego bankiera "nie do odrzucenia" bez zbednych "czarow" - rewelacja  !!!

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Trzy-Krainy 19 października 2017 14:42
19 października 2017 21:38

Dziękuję uprzejmie. Pozostałości pieców dymarskich są najczęściej spotykane w południowej Polsce (głównie woj. świętokrzyskie i Dolny Śląsk) no i na Mazowszu. Pochodzą z okresu wpływów rzymskich (I-IV w. po Chr.). Zapewne w znalezionych pozostałościach pieca dymarskiego był żużel, pozostałość po wytopie, zawierająca jeszcze dużo żelaza.

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @Paris 19 października 2017 16:53
19 października 2017 21:39

Bardzo dziękuję za miłe słowa. Kontynuacja niebawem.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 19 października 2017 11:52
20 października 2017 00:08

Od tego cukru to cukrzycy dostanę, ale kap kap kap...

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Trzy-Krainy 19 października 2017 14:42
20 października 2017 00:20

Mnie wujek pokazał dół obok pola, z którego wydobywał kamienie piaskowca w kształcie ślimaków. Jak 20 lat temu poszedłem tam z synami, to dół się zasypał i zarósł. Piaskowych ślimaków nie znaleźliśmy. Zaczeliśmy kopać pole i ... wykopaliśmy białe skrawki ślimaków. 200 metrów w stronę zachodzącego Słońca jest inny dół zwany Bielinami.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 20 października 2017 00:20
20 października 2017 08:40

Czyżby Bieliny Kapitulne pod Kielcami?

zaloguj się by móc komentować

Trzy-Krainy @MarekBielany 20 października 2017 00:20
20 października 2017 11:11

Chodzi o Bieliny - obecnie dzielnica Ostrowca?

zaloguj się by móc komentować

Trzy-Krainy @Stalagmit 19 października 2017 21:38
20 października 2017 11:26

Nie, to nie były pozostałości, ale cała dymarka: podstawa na głębokości około 2 metrów, wysokość ok. 0.9 metra. Kolor pieca beżowy, a po odłupaniu kawałka - wnętrze koloru czerwonej cegły. To piec, natomiast zawartość - stopione bezkształtne żelazo. Więc to jest cała wypalona dymarka z zawartością.  Znalezisko z 1997 roku. Jest dalej w ziemi na swoim miejscu. Pracownicy muzeum w Ostrowcu orzekli, że to z około III w. po Chrystusie. Chętnie bym zbadał najbliższą okolicę, czy nie ma innych dymarek itp., ale nie mam wykrywacza metali. Proszę się nie obawiać - nie mam zamiaru niczego wykopywać, czy pustoszyć.  W Polsce będę w przyszłym roku.

Niedaleko tego miejsca było cmentarzysko z czasów rzymskich, ale obecnie tam już są domy.

Też niedaleko tego miejsca znaleziono w latach 1930tych naczynie z monetami (jeśli pamiętam ok. 500) rzymskimi z pierwszych wieków po Chrystusie.

To wszystko jest koło Ostrowca Św..

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Trzy-Krainy 20 października 2017 11:11
20 października 2017 21:51

@Stalagmit, Trzy-Krainy

To jest wokół wsi Mnin gm. Słupia (obecnie już Konecka). W tamtej okolicy takich miejsc wydobycia było sporo. W miejscowej szkole był całkiem spory zbiór sporych okazów. Bodajże w latach 90-tych przyjeżdżali badacze skamielin i pytali o te dołki.

zaloguj się by móc komentować

Trzy-Krainy @MarekBielany 20 października 2017 21:51
20 października 2017 22:04

Kiedy pewien naukowiec (lata 1920-te) zainteresował się "dołkami" na polach, to wkrótce wykrył kopalnie krzemienia - Krzemionki Opatowskie.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Trzy-Krainy 20 października 2017 11:26
20 października 2017 22:07

Piękne znalezisko. Zwłaszcza, że zachowane w całości piece dymarskie, i to jeszcze z kęsem żelaza w środku są bardzo rzadkie. Zazwyczaj znajduje się dolną część kotlinki pieca z żużlem w środku. Jeśli koło Ostrowca Świętokrzyskiego, to znaczy, że jest to pozostałość zagłebia świętokrzyskiego, funkcjonującego od I w. przed Chr. do IV w. po Chr. (apogeum funkcjonowania 2 poł II w. po Chr.). Zagłebie świętokrzyskie rozciągało się od pasma Łysogór po doliny Kamiennej i Iłżanki. Używano pieców kotlinkowych (z dolną kotlinką do której w trakcie wytopu spływał żużel) jednorazowego użytku. Niektóre piecowiska miały tu po kilkaset pieców. W Rudkach koło Starachowic odkryto pozostałości kopalni żelaza z II-III w. po Chr., ze starannie oszalowanymi i podstemplowanymi chodnikami. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Trzy-Krainy 20 października 2017 22:04
20 października 2017 22:07

PS. urodziłem się w Ostrowcu Świętokrzyskim

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 20 października 2017 22:07
20 października 2017 23:19

(apogeum funkcjonowania 2 poł II w. po Chr.)

A jak "po" zmieni się na "przed" to się uśmiejemy !

zaloguj się by móc komentować

Trzy-Krainy @Stalagmit 20 października 2017 22:07
21 października 2017 10:26

Ja też. Jak ma Pan wykrywacz metalu, to w przyszłym roku pożyczam i obszukam teren wokół miejsca, gdzie spoczywa spokojnie dymarka. To trzeba zrobić, bo w planach jest obwodnica i wszystko "zaorają". Pytałem się kiedyś w muzeum w Krzemionkach, czy by się tym zajęli. "Nie mamy pieniędzy".

Proszę zajrzeć na pocztę wewn..

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować