-

Stalagmit

264 r. przed Chr. Opowiadanie (cz. 4)

Był wczesny ranek. Słońce dopiero wstawało w mieście i nad zatoką panował jeszcze mrok. Od morza wiał zimny wiatr. Fale rozbijały się o piaszczysty brzeg zatoki. Melikles szedł po plaży zawinięty szczelnie w wełniany płaszcz, niejako na wyczucie znajdując drogę po plaży. Nagle, w ogarniającej całe otoczenie ciemności zaczęły rozbłyskać ogniki. Najpierw jeden, potem drugi, a potem kolejne dziesiątki, setki ogników. Niebawem powstały trzy równoległe rzędy płomyków, które zaczynały coraz śmielej wystrzeliwać w górę. To robotnicy rozpalali stojące na plaży piece, już wczoraj przygotowane do następnego wytopu. Zrobiło się jaśniej i Melikles przystanął, by rozejrzeć się po okolicy. W świetle ogni i wschodzącego powoli słońca widać było robotników krzątających się pomiędzy piecami wyglądającymi jak wysokie, cylindryczne kominy zbudowane z gliny i kamieni. Hutnicy chodzili pomiędzy nimi z gorejącymi żagwiami, którymi zapalali kolejne dymarki. Robotnicy przynosili wiklinowe kosze pełne węgli i dosypywali opał do pieców przez górne otwory. Najsilniejsi pracownicy obsługiwali skórzane miechy, którymi rytmicznie wtłaczali do dymarek powietrze, by jeszcze bardziej rozpalić tlący się w środku żar. Rozpraszające poranne mroki światło odsłoniło przed oczami Meliklesa obraz wielkiego piecowiska, pełnego dymiących kominów, stosów czerwonej rudy i czarnych węgli. Drogą prowadzącą z głębi lądu podjeżdżały ciągnięte przez woły wozy z rudą żelazną. Z pieców zaczął się wydobywać ciemnoszary dym przeciągany przez wiatr w stronę lądu.

„A więc tak wygląda złoty interes, z którego ojciec chce zbierać procenty… Wygląda rzeczywiście imponująco. Czysty zysk z brudnej roboty..” – pomyślał Melikles lekko się uśmiechając. Spojrzał na nabrzeże, od którego właśnie odpływały statki kierujące się ku bogatej w metale Elbie. Odwrócił głowę i popatrzył w stronę lądu.

„Trzeba będzie zbudować trzy razy więcej pieców, niż stoi tu teraz. No i zbudować więcej statków do wożenia rudy. Na razie pracuje tu za mało ludzi.” – zastanawiał się młody Grek. Przypominał sobie nauki ojca i obliczał, ile będzie kosztowało rozkręcenie produkcji na pełną skalę. Wojna ma w końcu swoje potrzeby. Właśnie na tych potrzebach chciał zbić majątek stary Arystokles.

Melikles wyszedł z willi Cneve Lusinesa wcześnie rano. Ojciec polecił mu, żeby koniecznie obejrzał wszystko sam i nie korzystał z informacji od niepewnych pośredników. Miał sam wyrabiać sobie zdanie o różnych przedsięwzięciach, ćwiczyć sprawny umysł i bystre oko.

Melikles przeszedł koło piecowiska, minął magazyny i doszedł do dzielnicy kowali. Praca szła pełną parą. Z krytych dachówką warsztatów dochodziły rytmiczne odgłosy kucia. W tym momencie nadjechał zaprzężony w dwa konie rydwan prowadzony przez samego Lusinesa. Etrusk wysiadł z bigi i śmiejąc się głośno podszedł do Meliklesa.

- No i jak się czujesz, grecki skowronku? – zapytał z wyrazem wesołości na twarzy gruby Etrusk.

- Popatrz – rzekł Lusines nie czekając na odpowiedź młodzieńca. – To wszystko, co widzisz dookoła należy do mnie.

- A ci wszyscy ludzie? – zapytał Melikles odwracając wzrok w stronę piecowiska.

- Część z nich to moi niewolnicy, inni to robotnicy dniówkowi, którzy są mi winni pieniądze. Kiedy jest spiętrzenie prac, zatrudniam chłopów, którzy nie mają zajęcia poza sezonem. Ci są najtańsi. – odpowiedział Ceneve Lusines.

- Umiesz kierować ludźmi. – odezwał się w odpowiedzi Melikles, zachowując obojętny i spokojny wyraz twarzy.

- Mój ojciec, dziad i pradziadowie budowali te piece i otwierali kopalnie w górach i na Elbie – mówił z wyrazem wyższości na twarzy Lusines. – To my stworzyliśmy to zagłębie i dzięki nam działa ono od lat. Nawet Rzymianie nie odebrali nam praw do posiadania i zarządzania nim. Oni rządzą Italią, ale to ja i moi krewni rządzimy Populonią – odparł z naciskiem Lusines uderzając się swoją masywną pięścią w pierś.

Melikles zamyślił się na chwilę. Lusines miał rację. Rzymianie podbijali italskie miasta i wsie, ale zwykle pozostawiali najbogatsze i najpotężniejsze rodziny na swoim miejscu. Zwykle zabierali majątki i ziemię tylko najbardziej opornym. Nie lubili się wysilać i chętnie korzystali z usług obcoplemieńców, takich jak Lusines, albo Melikles i jego ojciec. Sprytni są ci synowie Wilczycy. A może nie do końca?

- Chodź, dostojny Meliklesie, pokażę ci coś, czego na pewno jeszcze nie widziałeś. – Lusines wyrwał młodego Greka z rozmyślań i pociągnął go za płaszcz.

Obydwaj mężczyźni przeszli koło kilku szop z warsztatami kowalskimi. Lusines zmarszczył brwi i rozglądał się wokół. W końcu zauważył lekko chylący się szary budynek kryty czerwoną dachówką. Spojrzał na Meliklesa wszedł z nim do środka. Z początku obydwaj niewiele widzieli, bo wnętrze rozświetlało tylko otwarte kowalskie palenisko, na którym żarzyły się czerwonym płomieniem gorące węgle. Między paleniskiem a osadzonym na wielkim dębowym pniu kowadłem stał młody, niespełna piętnastoletni chłopak ubrany w szarą tunikę i skórzany fartuch. Jego krótkie, ciemnoblond włosy były oświetlane refleksami płomieni z paleniska. Melikles szeroko otworzył oczy i z wyraźnym zdumieniem przyglądał się młodzieńcowi. Chłopak miał umięśnione i niebywale sprawne ręce, które równie dobrze mogły należeć do dorosłego kowala. Trzymał w rękach żelazne kleszcze i ciężki młot. Sprawnie podniósł z paleniska sporą żelazną blachę rozgrzaną do jaskrawoczerwonej barwy. Położył ją na kowadle i zaczął rytmicznie uderzać w nią młotem. Sypały się jasne iskry, a blacha zmieniała kolor na biało żółty. Młodzieniec sprawnie obracał blachę na żelaznym kowadle i nadawał jej kształt uderzeniami. W ciągu kilkunastu minut z jednorodnej powstało migdałowate okucie środka tarczy z otworami do jego przymocowania. Kowal zanurzył go w wodzie, by go zahartować. Okucie powędrowało do znajdującego się obok kowadła zbiornika wśród syku wody i pary. W tym czasie kolejny, większy kawałek blachy grzał się na palenisku. Młody ujął w kleszcze kolejny kawałek blachy i umieścił go na rogu kowadła. Zaczął w niego energicznie bić młotem. Płaska blacha najpierw zagięła się, a potem zaczęła się zawijać wokół rogu kowadła. Młody kowal metodycznie wymierzał kolejne uderzenia młotem. W końcu spod reki kowala wyszedł stożkowaty hełm, który niezwłocznie został zanurzony w wodzie.

Melikles patrzył na to widowisko zafascynowany i nie mógł wykonać żadnego ruchu. Chłopak był po prostu genialny. Nie tylko szybko i sprawnie, ale także z wielkim kunsztem wyczarowywał z żelaznych blach broń i inne użyteczne przedmioty. Rzadko kiedy można było spotkać tak sprawną rękę i oko. Lusines położył Grekowi rękę na ramieniu i spojrzał w kierunku wejścia. Melikles został wyrwany z letargu. Wyszedł z szopy idąc za Lusinesem. Obydwaj mężczyźni stanęli na pobliskiej ścieżce.

- Widzisz, jakie mam tutaj cuda! – powiedział z naciskiem Etrusk. – Ten młodzik to żyła złota. Potrafi zrobić wszystko. Wyobraź sobie, że to doskonały cieśla. Szkoda, że nie widziałeś jego łóżek i krzeseł. Są wspaniałe. Nikt tak nie umie rzeźbić w drewnie.

- Czy ty aby nie przesadzasz Lusinesie? – spytał Melikles, który już wyszedł z szoku i pomyślał, że taki talent może pracować nie dla tego opasłego Etruska, ale dlanie niego i jego ojca. – To przecież dopiero młodzik. Nie wiadomo, czy te umiejętności nie ulecą z czasem.

Lusines się zdenerwował:

- Co ty opowiadasz, Greku? Jego nikt nie przeskoczy. Kiedy dorośnie będzie najlepszym kowalem między Cieśniną Messyńską a Alpami. Konsulowie w Rzymie będą chcieli, by robił dla nich hełmy i zbroje, zobaczysz.

- Skoro jest taki dobry, to może dasz mi go jako prezentz okazji dobicia targu. – bezczelnie zaproponował Malikles.

Lusines ledwo pohamował zdumienie i oburzenie. Syn Arystoklesa był bezczelniejszy, niż wydawało się na pierwszy rzut oka.

- To niemożliwe. Ten chłopiec jest moim niewolnikiem, tak jak jego rodzice byli niewolnikami mojego ojca. Nie mogę ci go dać, to wykluczone. – odpowiedział etruski magnat.

- Lusinesie, masz tu setki dobrych kowali, czy zrobi ci to jakąś większą różnicę? – zapytał Melikles.

- Nie, ale… nie mogę… obiecałem jego rodzicom. Wiernie służyli mojemu ojcu… sam rozumiesz – zaczął się plątać Lusines. Wyraźnie stracił swoją słynną pewność siebie.

- Dostojny Cneve Lusinesie – zaczął uroczyście Melikles – Z kim zawierasz umowy? Z jakimiś nędznymi niewolnikami? Czy z moim czcigodnym ojcem? Czy chcesz pieniędzy na rozbudowę twojego zagłębia? A może wolisz, żeby oskubali cię publikanie znad Tybru?

Lusines ledwo krył wściekłość. Ten młody Grek okazał się sprytniejszy, niż myślał. Etrusk nie mógł teraz zrezygnować z kontraktu z Arystoklesem. Cóż by się stało, gdyby wieść o tym się rozniosła!

- To mój najlepszy rzemieślnik. Nie mogę go sprzedać tanio. - usiłował się jeszcze bronić Lusines.

- Oczywiście, czcigodny królu Populonii – Melikles powiedział to z wyraźnym przekąsem.- Ile za niego chcesz?

- Tysiąc denarów. Albo talent attycki srebra. – plątał się zdenerwowany Lusines. Melikles patrzył na niego z wyraźną wesołością. Stary zupełnie stracił głowę.

- Jeden talent attycki? Takich pieniędzy nie żądają nawet za dobrego kucharza na forum w Rzymie. Postradałeś rozum dostojny Lusinesie?

Etrusk ledwo powstrzymywał gniew. Młodzik miał go w ręku i nie zamierzał wypuścić. Trzeba było jednak trochę zarobić na tej niefortunnej transakcji.

- W każdym razie za mniej niż funt srebra nie sprzedam ci go. – rzekł robiąc dobrą minę do złej gry.

- Funt srebra, funt srebra… powtarzał niezrażony Melikles. – Dobrze Lusinesie,niech będzie, choć moim zdaniem to i tak za dużo. Ze względu na ogromny szacunek do ciebie zgadzam się na te warunki.

- Umowa stoi. – rzekł Lusines wycierając pot z czoła. – Zapraszam na śniadanie do mego domu. Tam dopełnimy formalności.

- Oczywiście dostojny Lusiniesie – odrzekł Melikles, uśmiechając się nieznacznie.

Cneve przywołał chłopca z wnętrza szopy. Młody, wysoki , spocony człowiek stanął przed dwoma bogaczami. Odróżniał się od nich atletyczną postawą i zgrzebnym strojem.

- Jak się nazywasz chłopcze? – spytał Melikles z udawaną surowością w głosie.

- Tages, panie. – odrzekł młody kowal.

CDN.

talent attycki = 26,196 kg

funt rzymski = 328,9 g



tagi:

Stalagmit
4 grudnia 2017 21:00
27     563    9 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Magazynier @Stalagmit
4 grudnia 2017 21:52

Nie wiem ile jest wart jeden etruski kupiec. Ale wiem że jeden żydowski kupiec jest wart 4 greckich. Zas jeden ormiański jest lub był wart 10 żydowskich. 

Chyba jednak Etruskowie to nie jest lud semicki? Ani zaginione plemię Izraela. 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit
4 grudnia 2017 21:54

Uff. Dobrze że CDN.

W ciągu ostatnich godzin to drugie miechy. Te pierwsze - rozdarte - ze Wstępu do ostatniej publikacji KJ.

zaloguj się by móc komentować

Trzy-Krainy @Stalagmit
4 grudnia 2017 21:57

Dziękuję za tekst. Ciekawe jak to było nad Kamienną? Muszę poczytać.

zaloguj się by móc komentować

chlor @Magazynier 4 grudnia 2017 21:52
4 grudnia 2017 22:01

Jednak Ormianie dużej kariery światowej nie zrobili, podobnie jak Cyganie.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @chlor 4 grudnia 2017 22:01
4 grudnia 2017 23:48

To nie chodzi o karierę światową tylko o pilnowanie swojego budżetu. I pomnażanie go. Za to ich spotkała okrutna kara. To jest naród tak stary jak Żydzi i domyślam się że podobnie schierarchizowany. Potomkowie Noego. Ich bohater narodowy załatwił Nabuchdonozora, który w którymś podaniu jest gigantem.  

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Trzy-Krainy 4 grudnia 2017 21:57
5 grudnia 2017 00:08

Stoi sobie Pasmo Przedborsko Małogoskie.

Tu jest spokojnie. Nie ma trzęsień ziemi i innych takich.

Wystarczy: trzęsień ziemi.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Magazynier 4 grudnia 2017 21:52
5 grudnia 2017 10:03

Etruskowie przybyli z Bliskiego Wschodu, konkretnie z Azji Mniejszej. Identyfikuje się ich z ludem Tursza (Etruskowie- Tyrrhenoi) wspomnianym w tekście na steli egipskiego faraona Merenptaha z XII w. p. Chr. Prawdopodobnie jakaś część Etrusków uczestniczyła w inwazjach Ludów Morza we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego. Język etruski nie jest językiem indoeuropejskim i już Dionizjos z Halikarnasu zauważył, że nie jest podobny do żadnego innego języka. Herodot umieszcza ojczyznę Etrusków w Azji Mniejszej, na terytorium Lidii. Także podobieństwa toponimów na terenie Etrurii i Azji Mniejsze, oraz pewne cechy gramatyki i słownictwa, jakie język etruski dzieli z językami kaukaskimi świadczy o ich wschodnim pochodzeniu. Badania próbek DNA pochodzących ze szczątków kostnych z etruskich grobów z okresu od VII do III w. p. Chr. wykazało, że geny zmarłych miały dużo wspólnego z genami mieszkańców z terenu wschodniej części basenu Morza Śródziemnego. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 4 grudnia 2017 21:54
5 grudnia 2017 10:03

Oczywiście, będzie ciąg dalszy. Dziękuję za zainteresowanie tekstami

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @chlor 4 grudnia 2017 22:01
5 grudnia 2017 10:04

No tu bym się do końca nie zgodził, może niebawem napiszę coś o Ormianach...

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Magazynier 4 grudnia 2017 21:52
5 grudnia 2017 12:04

moze to  były resztówki  cywilizacji kreteńskiej (minojskiej), unicestwionej  w połowie drugiego tysiąclecia starej ery wskutek erupcji na Therze (Santorini) , czyli   rozbitkowie z  Atlantydy.

zaloguj się by móc komentować

Aquilamagna @Stalagmit
5 grudnia 2017 15:07

Dziękuję za kolejną część!

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Stalagmit
5 grudnia 2017 19:58

Pozwolę sobie, wrzucić linka, dla wszystkich którzy jeszcze nie widzieli:

Tajniki starożytnej polityki

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Aquilamagna 5 grudnia 2017 15:07
5 grudnia 2017 21:49

To ja dziękuję. Cieszę się, że tekst się podoba.

zaloguj się by móc komentować


Paris @Kuldahrus 5 grudnia 2017 19:58
5 grudnia 2017 22:30

Posluchalam sobie do 43 minuty, reszte sprobuje wysluchac jutro... niestety odkad wrocilam do Polski juz nie mam tak duzo wolnego czasu jak we Francji... boleje nad tym strasznie, ale tak juz zostanie... choc wiem, ze kazda wolna chwile spedze zawsze na blogu  u Pana Gabriela albo tutaj, na SN... to "uzaleznienie" jest - w moim przypadku - silne jak narkotyk...

... ALE... czyzby Gospodarz tego bloga, wspanialy Autor tekstow "STALAGMIT" to wlasnie Pan Szymon Modzelewski  ???!!! 

Jesli tak... to moje "chapeau bas"... wyklad z YT... jak narazie fantastyczny  !!!... zwlaszcza cieszy mnie, ze to mlody czlowiek... tak utalentowany !!!

zaloguj się by móc komentować


Kuldahrus @Paris 5 grudnia 2017 22:30
5 grudnia 2017 22:50

Tak jest, Stalagmit to Szymon Modzelewski.

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @Paris 5 grudnia 2017 22:30
6 grudnia 2017 07:26

Cóż mogę napisać... uprzejmie dziękuję za uznanie

zaloguj się by móc komentować

Trzy-Krainy @Stalagmit
6 grudnia 2017 08:41

Dziękuję panu za wykład, który przed chwilą wysłuchałem. Także dziękuję za tę bardzo ważną wzmiankę o tych publikanach. Tak też określa się np. we włoskim czy hiszpańskim znanych nam z Ewangelii celników. Czy to jest tylko zbieżność nazw, czy też ci celnicy, jak np. Zacheusz, odgrywali taką rolę, jak ci wspomniani przez Pana na końcu wykładu?

zaloguj się by móc komentować

Paris @Stalagmit 6 grudnia 2017 07:26
6 grudnia 2017 18:55

Prosze nadal pisac takie wspaniale felietony dla SN...

... a za uznanie nie dziekowac... bo tylko slepy albo glupi nie zachwycalby sie Pana wiedza i wpisami.

Zycze zdrowia i trzymam za Pana kciuki... pomyslnosci i powodzenia na przyszlosc... i wielu, bardzo wielu czytelnikow.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Stalagmit
6 grudnia 2017 19:11

Bardzo dziękuję za życzenia. Nawzajem życzę zdrowia, pomyślności i powodzenia. Cieszę się, że mam wiernych czytelników.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Paris 6 grudnia 2017 18:55
6 grudnia 2017 19:12

Bardzo dziękuję za życzenia. Nawzajem życzę zdrowia, pomyślności i powodzenia. Cieszę się, że mam wiernych czytelników.

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Trzy-Krainy 6 grudnia 2017 08:41
6 grudnia 2017 19:13

Publikanie tacy jak Zacheusz nie tylko zbierali podatki i pobierali cło, ale zajmowali się także operacjami finansowymi, czyli odgrywali taką samą rolę.

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @stanislaw-orda 5 grudnia 2017 12:04
7 grudnia 2017 22:16

Istnieje taka teoria, sama w sobie intrygującs. Są jakieś niejasne związki między Kretą epoki brązu, a Azją Mniejszą.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować