-

Stalagmit

Angielski kondotier

Późnośredniowieczna zachodnia Europa była jednocześnie zamożna i niespokojna. Królestwa i miejskie republiki walczyły ze sobą o dominację i panowanie nad kluczowymi zasobami. Wzmagała się rywalizacja handlowa. Katastrofy naturalne i epidemie dotykały mieszkańców Starego Kontynentu. Królestwa Francji i Anglii zwarły się ze sobą w krwawej wojnie stuletniej (1337-1453), a Europę pustoszyła właśnie wielka epidemia dżumy. Kończyło się właśnie ciepłe średniowieczne optimum klimatyczne ustępując miejsca małej epoce lodowej. Kościół Rzymskokatolicki dotknęła wielka schizma zachodnia. Spór w łonie kolegium kardynalskiego i przeniesienie siedziby papieża i kurii rzymskiej do Awinionu spowodowały rozłam. Od 1378 roku papież rezydował w Rzymie, a antypapież w Awinionie. Wybrano wtedy Klemensa VII, który ekskomunikował rzymskiego papieża Urbana VI. Europa podzieliła się na dwa bloki. Część państw (Anglia, Polska, Norwegia, Dania, Flandria, Węgry, Szwecja, Państwo Zakonu Krzyżackiego, Święte Cesarstwo Rzymskie) uznawała papieży z Rzymu, a inne (Francja, Państwo Zakonu Joannitów, Aragonia, Burgundia, Kastylia i Leon, Nawarra, Szkocja) antypapieży z Awinionu. Był to już drugi rozłam (po wielkiej schizmie wschodniej w 1054 roku), który niszczył jedność chrześcijaństwa. Kontynent był więc nie tylko dotknięty klęskami żywiołowymi, ale także rozdzierany brutalnymi konfliktami.

W takich czasach przyszedł na świat jeden z najwaleczniejszych i najbrutalniejszych najemników średniowiecza, sir John Hawkwood. Urodził się w 1323 roku w miejscowości Sible Hedingham w hrabstwie Essex w Anglii. W tych czasach w okolicy hodowano wielkie stada owiec i wytwarzano z ich wełny duże ilości sukna, które trafiało potem na europejskie rynki. John był synem miejscowego właściciela ziemskiego i posiadacza warsztatów garbarskich, Gilberta de Hawkwood. Starszy Hawkwood robił różne zyskowne interesy, kupował ziemię i zacieśniał swoje kontakty z innymi zamożnymi rodami z okolicy. John był jednym z siedmiorga dzieci. Najmłodszy z rodzeństwa, Nicholas, został kapłanem w diecezji londyńskiej. Starszy brat Johna, także John, odziedziczył majątek ojca i zacieśniał swoje kontakty z arystokratyczną rodziną De Vere, której posiadłości znajdowały się w pobliżu ziem Hawkwood’ów. Rodzina Hawkwoodów była typowym feudalnym rodem średniowiecza: najstarszy syn dziedziczył całość ojcowskiego majątku, młodsi synowie byli przeznaczeni do stanu duchownego lub służby wojskowej, a córki wydawano korzystnie za mąż. Zadaniem braci, którzy nie otrzymali spadku było duchowe i materialne wsparcie dla tych, którzy pozostali na ziemi. Kiedy w 1340 roku Gilbert de Hawkwood zmarł, młodszy John odziedziczył po nim tylko 25 funtów, łóżko, pewną ilość zboża, oraz roczna utrzymanie. Resztę majątku przejął najstarszy brat. John opuścił rodzinną posiadłość i udał się do Londynu, gdzie przez jakiś czas terminował w warsztacie krawieckim. Nie było w tym nic niezwykłego, bo londyńskie warsztaty, zwłaszcza te zajmujące się wytwarzaniem tkanin i odzieży, przyjmowały czeladników pochodzących ze wszystkich warstw społecznych. To, że tkacze i krawcy byli później rekrutowani do wielkich armii tworzonych przez władców średniowiecznej Europy także nie stanowiło ewenementu.

John Hawkwood nie zagrzał miejsca w krawieckiej pracowni. Trwała właśnie wojna z Królestwem Francji i król Edward III Plantagenet cały czas potrzebował rekruta. Młody John zaciągnął się więc do armii angielskiego króla z nadzieją bogate łupy i zyskanie społecznego  prestiżu. Wszedł w skład oddziałów łuczników, posługujących się słynnymi długimi łukami, które wytwarzano m. in. z importowanego przez Gdańsk polskiego drewna cisowego (polskie lasy zostały tak przetrzebione z cisów, które masowo eksportowano do zachodniej Europy prowadzącej permanentną wojnę, że w 1423 roku król Władysław II Jagiełło wydał zakaz eksportu drewna cisowego). Hawkwood poszedł zatem zwykłą drogą młodszych, pozbawionych dziedzictwa synów drobnej szlachty, czy średnich właścicieli ziemskich. Armia Edwarda III składała się w dużej części z łuczników i zawodowych żołnierzy rozmaitego pochodzenia. John dołączył do strzelców posługujących się długimi (1,8-2 m) łukami wykonanymi z cisowego drewna, których strzały były zdolne przebić płytową zbroję ciężkozbrojnego rycerza. Łucznik dostawał żołd w wysokości 6 denarów (czyli 6 pensów) dziennie, a poza tym mógł liczyć na bogate łupy. Hawkwood walczył w chorągwi Johna De Vere, earla Oksfordu i w chorągwi rycerza Hugh Neville’a. Wraz z nim na wojnę ruszyli członkowie zaprzyjaźnionych rodzin z hrabstwa Essex: Liston’owie, Coggeshale’owie i Bourchier’owie. Hawkwood zaczął swój szlak bojowy od kampanii w Bretanii na przełomie 1342 i 1343 roku. Służył wtedy także w orszaku Williama Bohun’a, earla Northampton. Wziął udział w dwóch wielkich bitwach wojny stuletniej: pod Crécy w 1346 i pod Poitiers w 1356 roku. Walczył tam pod dowództwem Johna De Vere i Williama Bohun’a w chorągwiach wystawionych przez hrabstwo Essex. Młody łucznik miał swój udział w masakrze francuskich rycerzy, która się dokonała na tych dwóch polach bitew. Uczestniczył także w oblężeniu Calais w 1347 roku. Po bitwie pod Poitiers został pasowany na rycerza przez Edwarda „Czarnego Księcia” i odtąd był już sir Johnem Hawkwood’em (niektóre źródła podają, że Hawkwood został uszlachcony dopiero później, już we Włoszech). Postawiono go na czele 250-osobowego oddziału łuczników, a „Czarny Książę” zaczął zasięgać jego porad w kwestiach militarnych.

Po Crécy angielska armia rozproszyła się. „Czarny Książę” i John De Vere wrócili do Anglii. Wielu rycerzy i żołnierzy ruszyło na wyprawę organizowaną przeciw Litwie przez Zakon Krzyżacki i wzięło udział w walkach jako goście zakonu. W lecie 1359 roku sir John Hawkwood opuścił Francję, przekroczył Alpy i zaczął szukać zajęcia na południu, w Italii. Były to czasy szczególne. Nękana konfliktami i epidemiami Europa, a także basen Morza Śródziemnego była pełna najemników, którzy byli formowani w tzw. „wielkie kompanie”, czyli duże oddziały wojskowe złożone z profesjonalnych żołnierzy, wyspecjalizowanych w swoim fachu. Były zakładane i dowodzone przez dowódców, którzy oferowali usługi wojskowe w zamian za sowitą zapłatę tym, którzy chcieliby ich wynająć. Wyszkolonych morderczych w boju najemników poszukiwali wtedy wszyscy władcy i miejskie republiki. Liczba kompanii drastycznie się zwiększyła po pokoju w Brétigny w 1360 roku, kiedy to wielu bezrobotnych wojskowych poszukiwało zajęcia w czasie, gdy działania na froncie wojny stuletniej ustały. Włoskie miasta-państwa pozostawały natomiast w stałym konflikcie ze sobą i potrzebowały dużej liczby najemnych żołnierzy, najlepiej doświadczonych i dobrze wyszkolonych. Była to szansa dla zdemobilizowanych żołnierzy, którzy w przerwach pomiędzy kampaniami wojny stuletniej nie byli w stanie znaleźć sobie cywilnego zajęcia. Często dołączali do grup bandytów rabujących podróżnych na drogach.

Kompanie najemnicze stały się w krótkim czasie znaczącą siłą militarną i polityczną. Osiągnęły spore rozmiary i były świetnie uzbrojone. Założona w 1302 roku przez byłego templariusza, Rogera de Flor Kompania Katalońska szybko urosła do wielkości dużego oddziału liczącego 8 tys. zawodowych wojowników. Wynajął ją cesarz bizantyjski Andronik II Paleolog i wykorzystał w czasie walk w Azji Mniejszej. Wiele razy walczyła z Turkami odnosząc liczne zwycięstwa. Po latach walk po stronie Bizantyjczyków Kompania zwróciła się przeciw cesarzowi i wykroiła sobie spore terytorium w Grecji, tworząc samodzielne, katalońskie Księstwo Aten. Kompania stała się zatem samodzielnym czynnikiem militarnym i politycznym, z którym musieli się liczyć ówcześni władcy. W 1376 roku we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego pojawiła się kolejna formacja najemników, Kompania Nawarska, która walczyła o panowanie nad Albanią i Grecją. Wyparła z Aten Kompanię Katalońską. W podzielonej Italii również działały kompanie najemnicze. Największą z nich była Wielka Kompania (założona w 1342 roku), złożona z 12 tys. żołnierzy, wywodzących się głównie z Niemiec i dowodzona przez Wernera von Urslingen, przerażająco skutecznego kondotiera, którego motto brzmiało: „Bez Boga, bez litości, bez miłosierdzia”. Wielka Kompania służyła różnym władcom (wśród nich królowi Ludwikowi Węgierskiemu) i miastom. Jej obecność była wielkim obciążeniem dla terytoriów, na których działała. Kilkukrotnie zmieniała swój skład etniczny, zamiast Niemców zaciągając w swoje szeregi Włochów, Węgrów i Prowansalczyków. W Italii powstało wiele innych jednostek najemniczych, takich jak Kompania Gwiazdy i Kompania Św. Jerzego.

Wraz z kompaniami na polach bitew pojawili się kondotierzy. Włoskie słowo condottiero oznacza dosłownie dostawcę, zleceniobiorcę i wykonawcę kontraktu. Odnosi się ono do dowódców najemnych oddziałów, przedsiębiorców wojskowych, którzy wynajmowali posiadane siły zbrojne i swoje umiejętności dowodzenia różnym zleceniodawcom. Ci capitani di Ventura walczyli głównie dla włoskich republik miejskich, a także dla Państwa Kościelnego. Określenia kondotier nigdy nie odnoszono do zwykłych żołnierzy służących w najemnych jednostkach. Kondotierzy byli chętnie zatrudniani przez bogate włoskie miasta, których mieszkańcy zajmowali się zyskownym handlem z Bizancjum i Lewantem (Wenecja, Florencja, Genua) i woleli płacić wojsku obcemu, niż rekrutować żołnierzy spośród obywateli. Kupcy i patrycjusze mieli dość pieniędzy, by wynajmować wielkie jednostki najemników i toczyć wojny z ich pomocą. Miasto lub władca podpisywał z dowódcą i jego kompanią kontrakt określający warunki służby i wysokość zapłaty, zwany condotta. Na początku, jeszcze w XII wieku, wynajmowano głównie byłych krzyżowców, lub bandy zdesperowanych i zdemobilizowanych żołnierzy zwane masnada, składające się głównie z Niemców, Brabantczyków i Aragończyków. Wkrótce kompanie kondotierskie stały się problemem i obciążeniem dla zatrudniających je miast. Od służby wojskowej często przechodzili do rabunku i dyktowania warunków swoim dotychczasowym pracodawcom. Niektórzy szczególnie sprawni i przebiegli kondotierzy zostawali samodzielnymi władcami, takimi jak Muzio Attendolo Sforza (1369-1424), gonfaloniere papieski, protoplasta rządzącej Mediolanem dynastii Sforzów. Kondotierzy rozwijali sztukę wojenną, która różniła się od sposobów walki praktykowanych przez ówczesne rycerstwo. Korzystali z informacji zawartych w rzymskich traktatach o wojskowości, takich jak „Epitoma rei militaris” Publiusza Flawiusza Wegecjusza Renatusa.

Do tej podzielonej i targanej konfliktami Italii dotarł w 1359 roku John Hawkwood. Jeszcze przed przybyciem do Włoch Hawkwood prawdopodobnie przyłączył się do Wielkiej Kompanii, która działała wtedy w Prowansji. W jej skład wchodziła wtedy cała gromada awanturników i przestępców z najdalszych zakątków Europy, takich jak angielski skazaniec John Verney, przywódca band rozbójniczych Seguin de Badefol, dowódca najemników Bernard de la Salle, walczący w wojnie stuletniej po stronie Anglików niemiecki rycerz Albert Sterz i włoski awanturnik Giovanni Guccio, podający się za króla Francji, Jana I Pogrobowca. Francuski zakonnik i kronikarz Jean de Venette OCarm opisał tę zgraję jako bandę synów Beliala, hołdujących jedynie własnym namiętnościom, żądzy zysku i złośliwości. W 1360 roku ta kompania zaatakowała posiadłości awiniońskiego antypapieża i zdobyła twierdzę Pont-Saint-Esprit koło Awinionu, w której zbierano okup za króla Francji Jana II Dobrego, więzionego przez Anglików. W tym czasie dołączyli do niej pozbawieni zajęcia żołnierze z Lombardii, Genui, Sabaudii, Hiszpanii, Niemiec i Węgier. John Hawkwood szybko zdobył sobie wysoką pozycję w grupie najemników. To właśnie do niego (i do szkockiego weterana krucjat bałtyckich Waltera Leslie) pisał papież Innocenty VI prosząc o zawarcie pokoju w 1361 roku. Hawkwood był już wtedy prawdopodobnie marszałkiem kompanii i zastępcą jej dowódcy. Prośba papieża została bez odpowiedzi. Innocenty VI ogłosił krucjatę przeciwko kompanii i ekskomunikował jej członków, kiedy dowiedział się o rabunkach i okrucieństwach, jakie jej członkowie popełnili w okolicach Awinionu. Krucjata nie udała się, bo większość jej uczestników przeszła na stronę kompanii. Kolejny atak dżumy we Francji i klęska krucjaty zmusiła papieża do zawarcia porozumienia z najemnikami i cofnięcia ekskomuniki. Papież Innocenty VI zaangażował Wielką Kompanię do walk na pograniczu Pirenejów i Hiszpanii, oraz w Alpach. Kompania podzieliła się, a John Hawkwood dołączył do tej części, która maszerowała do Italii. W drodze najemnicy napadali miejscowych, wymuszając od nich żywność i inne dobra. Po zrabowaniu przedmieść Marsylii dotarli do Piemontu w maju 1361 roku. Mieli rozpocząć walkę z Bernabò Viscontim, władcą Mediolanu i przeciwnikiem papieża. Jednostka Hawkwooda składająca się głównie z Anglików, służyła pod rozkazami Niemca Alberta Sterza. Papieskie wojska potrzebowały zresztą dużo więcej doświadczonych żołnierzy, których werbowano bezpośrednio w Anglii. Kompania Hawkwooda i Sterza nosiła oficjalną nazwę Wielkiej Kompanii Anglików i Niemców. Potocznie nazywano ją Białą, albo Angielską Kompanią. Liczyła ona 5,5 tys. pieszych i konnych żołnierzy. Najemnicy byli lekko uzbrojeni i minimalnie opancerzeni. Nosili na sobie białe opończe. Mieszkańcy Italii postrzegali niemieckich i angielskich najemników jako dzikich barbarzyńców, trudniących się zabójstwami i rabunkiem, a jednocześnie walecznych i biegłych w posługiwaniu się bronią wojowników.

Biała Kompania rozpoczęła swoje działania wojenne w Italii od uczestnictwa w zwycięskiej wojnie Markiza Montserrat z Amadeuszem VI, władcą Sabaudii. Kompania przybyła do Włoch w okresie zażartych walk spowodowanych osłabieniem papiestwa i wielką schizmą zachodnią. Władcy i awanturnicy walczyli o dominację w kraju i panowanie nad bogatymi miastami i ich handlem. W 1364 roku John Hawkwood przyjął propozycję objęcia dowództwa armii Republiki Pizy. Mimo, że przegrał bitwę pod Casciną w 1364 roku, to zdołał ocalić zarówno swoją kompanię, jak i miasto, które nie zostało zajęte przez wojska Florencji. Stał się znany jako sprawny dowódca. Hawkwood szybko orientował się też w skomplikowanej sytuacji politycznej Italii i umiał wykorzystywać nadarzające się możliwości. Wiedział, że wojna florentyńsko-pizańska jest efektem wieloletniej rywalizacji między tymi dwoma miastami-państwami. W 1356 roku Piza nałożyła wysokie cło na importowane dobra, które na pokładach statków handlowych przywożono do jej portu (Porto Pisano). Florencja w odwecie zamknęła dla pizańskich towarów sieneński port Talamone. Pizańczycy potrzebowali pomocy najemników, a ci wykorzystywali to bezwzględnie. Zajęli na kwatery najlepsze domy i pałace w mieście. W Pistoi okradali mieszkańców z dóbr i dokonywali wielokrotnych gwałtów na miejscowych kobietach. Po zdobyciu miasta Fiesole w maju 1364 roku ludzie Hawkwooda zostawili za sobą jedynie zgliszcza. Anglik i jego ludzie nie opuścił służby u Pizańczyków, tak jak należący do Białej Kompanii Niemcy, ale tylko dlatego, że miasto było winne mu ponad 60 tys. florenów. Jednocześnie negocjował warunki kontraktu z papieżem Urbanem V, który chciał wysłać angielskich najemników na krucjatę aleksandryjską (prawdopodobnie pragnął przede wszystkim pozbyć się groźnych żołnierzy-bandytów z Italii). Wszyscy we Włoszech postrzegali Białą Kompanię jako groźną, niedoścignioną siłę, która wedle słów pizańskiego kronikarza „mogłaby zawładnąć Italią, o ile by się nie rozpadła.”

Okazało się jednak, że Hawkwood i jego ludzie tylko udawali zainteresowanie propozycją papieża. Angielscy najemnicy w Lombardii i Piemoncie dopuszczali się cały czas niebywałych rabunków i zbrodni. Papież Urban V ogłosił w końcu najemników „poganami, ludźmi, których nie odkupiła krew Chrystusa”, co było równoznaczne z ekskomuniką. Hawkwood nie przejął się zbytnio drugą papieską klątwą w swoim życiu. Wiedział, że italskie republiki miejskie potrzebują jego umiejętności i jego zaprawionych w boju ludzi. Pomagał teraz doży pizańskiemu Giovanni dell’ Agnello, umacniając jego władzę nad miastem. Pizańczyków finansował władca Mediolanu Bernabò Visconti, który szybko docenił umiejętności J. Hawkwooda. Sam Visconti był uważany za okrutnego i rozwiązłego tyrana, który skupiał w sobie najgorsze cechy rzymskich cesarzy. Hawkwood stał się teraz głównym sprzymierzeńcem Viscontiego. Miał pilnować lojalności pizańskiego doży i prowadzić nieoficjalną, niewypowiedzianą wojnę przeciwko papieżowi. W istocie Hawkwood, tak jak inni najemnicy z Wysp Brytyjskich, realizował interesy korony angielskiej w Italii. Ujawniło się to w momencie, kiedy papież w 1365 roku podjął kolejne wysiłki, by opróżnić Italię z najemników i wysłać ich do walki w wyprawach krzyżowych przeciw Turkom w Azji Mniejszej i muzułmanom w Hiszpanii. Aby zachęcić żołnierzy do boju, obiecał im odpust zupełny i skasowanie długów zaciągniętych u żydowskich lichwiarzy. Thomas Ufford, syn earla Suffolk i William de la Pole, lord Ashby mieli poprowadzić Anglików do boju w Azji Mniejszej. Florentyńczycy także chcieli widzieć Anglików poza Italią. W porozumieniu z papieżem wysłali do sir Johna Hawkwooda swoich wysłanników, Doffo dei Bardi i Simone Simonettiego, by przekonać go do wyjazdu na wyprawę krzyżową. Wybór posłów był nieprzypadkowy. Doffo dei Bardi był synem Giovanni Bardiego, właściciela i założyciela wielkiego Banku Bardi w Anglii, największej instytucji finansowej na Wyspach. Doffo przez wiele lat pracował w londyńskiej siedzibie banku, a jego najważniejszym klientem był król Edward III. Znał zatem dobrze nie tylko Anglików, ale i język angielski. Wielu angielskich dowódców przystała na propozycję papieża i Florencji, wyjechali na wyprawy krzyżowe do  Azji, Aleksandrii i Prus. Ale nie John Hawkwood, który konsekwentnie trwał w Italii. Wziął udział w ciężkich walkach jakie wybuchły pomiędzy niemieckimi i angielskimi najemnikami, należącymi uprzednio do Białej Kompanii. Niemcy utworzyli własną Kompanię Gwiazdy i zadali klęskę angielskiej Białej Kompanii. Hawkwood w ślad za Kompanią pomaszerował na południe. Przejściowo przeszedł na służbę papieża i Joanny, królowej Neapolu, ale potem zrezygnował z niej. Cały czas śledzili go Simonetti i Bardi podążający za nim krok w krok. Niemcy w końcu dopadli angielskich najemników, pokonali i wzięli do niewoli i zamknęli w Peruzji. Niedobitki rozbitej Białej Kompanii dołączyły do Hawkwooda, tak samo jak rozproszeni po kraju angielscy maruderzy. Sieneńczycy i Peruzyjczycy sprzysięgli się przeciw Anglikom i z pomocą niemieckiej kompanii chcieli ich zniszczyć. Papież chciał wyekspediować ich za morze, by już nie wracali do Włoch. Kiedy Anglicy zostali niemal otoczeni i zniszczeni przez Niemców w dolinie Val d’Orcia i musieli się wycofać na malaryczne bagna Maremmy w Toskanii, przyszedł im z pomocą Bernabò Visconti, którego syn, Ambrogio, przyłączył się do ludzi Hawkwooda, przynosząc ze sobą zaopatrzenie i posiłki – kuszników i piechurów. Powstała w ten sposób nowa jednostka, znana jako Kompania Św. Jerzego. Dołączyli do niej węgierscy, włoscy i angielscy żołnierze. Jednocześnie z niejasnych powodów niemiecka Kompania Gwiazdy uległa rozpadowi, a jej dowódcy znaleźli nowych patronów, którym mogli służyć swoimi wojskowymi umiejętnościami. W 1365 roku, po długich negocjacjach, które prowadził z Hawkwood’em Doffo dei Bardi, Kompania Św. Jerzego obiecała przez pięć lat nie wkraczać na florenckie terytorium przez cztery lata, w zamian za 6 tys. florenów łapówki. Zaraz potem ludzie Hawkwooda najechali Sienę i przez prawie 3 miesiące plądrowali jej terytorium. Naruszyli także układ z Florentyńczykami, wkraczając na ich ziemie. Splądrowali także terytoria sprzymierzonej wtedy z papieżem Genui. Potem wrócili pod Sienę, splądrowali jej wiejskie terytorium i wymusili od miasta okup w wysokości 10,5 tys. florenów. W czasie przekazywania pieniędzy ludzie Hawkwooda bezprawnie wzięli zakładników. Ekscesy angielskiej kompanii skłoniły papieża Urbana V do wydania bulli Clamat ad nos, która ekskomunikowała wszystkich najemników w całej Europie, o ile nie rozwiążą swoich oddziałów i nie rozejdą się do domów. Próba powołania Ligii antynajemniczej miast włoskich skończyła się po roku, bo państwa które do niej przystąpiły podjęły jedynie działania pozorne. John Hawkwood i Ambrogio Visconti nie przejęli się działaniami i groźbami papieża. Najechali terytorium Państwa Kościelnego i uwolnili z więzienia angielskich najemników przetrzymywanych w Peruzji. W 1366 roku silna armia papieska w końcu zaatakowała i rozbiła Kompanię Św. Jerzego pod Orvieto. Hawkwood został zmuszony do zawarcia układu, w którym zobowiązywał się trzymać z dala od kościelnej ziemi. Rok później zebrał kolejny oddział i pokonał armię Sieny, najeżdżając, niszcząc i plądrując terytorium tego miasta. Następnie pokonał wojska Peruzji w krwawej bitwie pod Ponte di San Giovanni. Wymusił od Peruzyńczyków okup w wysokości ponad 7 tys. florenów. Wojska Hawkwooda podążyły pod Pizę, gdzie dopędził je Doffo dei Bardi i wręczył sir Johnowi dodatkowe 500 florenów w zamian za ominięcie florenckiego terytorium.

W tym momencie w Italii rozniosła się wieść, że papież Urban V zamierza wrócić z Awinionu do Rzymu. 24 maja 1367 roku papież przybył do Genui i wyruszył do Livorno. Tam miał go powitać pizański doża Agnello, który z niewyjaśnionych do dziś powodów wziął ze sobą sir Johna Hawkwood’a i jego 1000 jeźdźców. Anglik wiele razy najeżdżał papieskie terytorium, był kilkukrotnie obłożony ekskomuniką i współpracował z przedstawicielami rodu Viscontich, zaprzysięgłych wrogów papieża. Urban V w porę zorientował się w sytuacji i pozostał na pokładzie statku w Livorno, odmawiając zejścia na ląd. Udzielił doży Agnello audiencji, ale pod warunkiem, że nie będzie towarzyszył mu Hawkwood. W Italii znów rozgorzała wojna z najemniczymi bandami. Wojska papieskie pokonały i wzięły do niewoli Ambrogio Visconti, a cesarz Karol IV Luksemburski wkroczył do Włoch ze swoim wojskiem, by pomóc papieżowi w pacyfikacji kondotierów.

Hawkwood otwarcie przeszedł na stronę Bernabò Viscontiego i Mediolanu, przeciwko papieżowi. Realizował w ten sposób założenia angielskiej polityki zagranicznej w Italii. Król Edward III już od lat był skonfliktowany z papieżem Urbanem V, szczególnie w sprawie sporu o sukcesję tronu burgundzkiego. Sprzymierzył się z Viscontim, z którym prowadził stałą korespondencję. To właśnie Edward III rozkazał Hawkwood’owi i innym angielskim najemnikom w Italii poprzeć władcę Mediolanu. Syn Edwarda, Lionel, książę Clarence ożenił się z bratanicą B. Viscontiego, Jolantą. Związek zaaranżował Humphrey Bohun, który przybył z Anglii i dołączył do wojsk dowodzonych przez Hawkwooda. W 1368 roku papież ekskomunikował Viscontich i zaczęła się otwarta wojna. Anglicy walczyli pod Mantuą i w innych miejscach w dolinie Padu. Walki i bliskość armii Karola IV nie przeszkodziły Bernabò Viscontiemu w wyprawieniu wystawnego wesela bratanicy Jolancie i księciu Clarence. Wojna trwała dalej, ale żadna strona nie osiągała przewagi. Wojska cesarskie działały opieszale, a Mediolańczycy unikali walnego starcia. W 1369 roku Hawkwood i jego ludzie zostali całkowicie zaskoczeni przez siły papieskie pod Arezzo i wybici niemal do nogi. Angielski dowódca dostał się do niewoli. Ale jeszcze w tym samym roku został uwolniony w niejasnych okolicznościach i wrócił do walki. Hawkwood zaplanował najazd na Rzym i wywarcie zemsty na papieżu. Wyprawa skończyła się zniszczeniem papieskich winnic i posiadłości w Viterbo i Montefiascone oraz ostrzelaniem rezydencji Ojca Świętego. Tymczasem cesarz Karol IV powrócił do Pragi. Działania „szatańskiej kompanii Anglików”, jak określał ludzi Hawkwooda w liście, zniechęciły go do uczestnictwa w wojnie. 2 czerwca 1372 roku wojska mediolańskie dowodzone przez B. Viscontiego i wspomagane przez najemników Hawkwooda odniosły zwycięstwo nad armią papieską pod Rubierą na Nizinie Padańskiej. Hakwood oskrzydlił i okrążył siły papieskie, umożliwiając Mediolańczykom ich rozbicie. Po tej bitwie sir John ugruntował swoją pozycję jako dowódca wszystkich angielskich najemników w Italii. Anglicy zdominowali najemniczy rynek Włoch, wypierając z niego większość Niemców. Włoscy dowódcy zaczęli naśladować angielski sposób prowadzenia wojny. Hawkwood zaczął sprowadzać do Włoch wielu żądnych łupów rodaków, w tym swoich krewnych i ziomków z hrabstwa Essex. Sam Hawkwood zgromadził duży majątek i otrzymywał od Pizy roczną pensję w wysokości 600 florenów. Miał przy sobie miejscową kochankę i dwóch synów z tego niezalegalizowanego związku, Thomasa i Johna. Cały czas prowadził kampanie wojenne, łupiąc kolejne miasta i wsie, gromadząc majątek. Jego działania sprowadziły na niego potępienie ze strony św. Katarzyny Sieneńskiej, ale angielski dowódca nie przejął się tym ani na moment. W 1377 roku Hawkwood poślubił Donninę Visconti, córkę Bernabò Viscontiego z nieprawego łoża. Miał z nią czworo dzieci, lecz później pokłócił się ze swoim teściem.

W ciągu następnych lat John Hawkwood wielokrotnie zmieniał front i oferował swoje usługi różnym pracodawcom potrzebującym jego i jego ludzi. Przeszedł na służbę papieża Grzegorza XI. W 1375 wraz ze swoim wielkim i dobrze wyposażonym wojskiem najechał Toskanię. Byli przy nim angielscy i niemieccy kapitanowie wraz ze swoimi oddziałami, a także machiny oblężnicze wraz z obsługą. Podobno maszerujące wojska ciągnęły się aż na 10 mil. Szły w kierunku Sieny i Florencji, oficjalnie pod chorągwią papieską. Mieszkańcy toskańskich miast byli przerażeni i próbowali negocjować z najeźdźcą. Nawet św. Katarzyna Sieneńska usiłowała bezskutecznie przekonać Hawkwooda do wycofania się. Po kilku starciach Anglik wymusił na mieszkańcach Pizy okup w wysokości 36 tys. florenów. Za ich przykładem poszli Florentyńczycy, którzy od razu przysłali kondotierowi 40 tys. florenów. Od Lukki udało mu się wyciągnąć 7 tys. florenów, a od Sieny ponad 30 tysięcy. Dalsze ataki i porwania dla okupu przyniosły mu kolejne 20 tys. florenów. Aby zapłacić kolejny okup, mieszkańcy Florencji skonfiskowali i sprzedali własność kościelną, płacąc Hawkwood’owi ponad 90 tys. florenów. Była to największa konfiskata kościelnego mienia przed czasami reformacji. Anglik zdołał zebrać prawie 300 tys. florenów. Odium spadło na papieża, którego oskarżano o zakulisowe kierowanie całą akcją. Tak naprawdę cała wyprawa była inicjatywą Hawkwooda, a papież Grzegorz XI nie był w stanie powstrzymać nieopłacanych najemników. Efektem były pogłębiające się kłopoty Stolicy Apostolskiej, które w 1377 roku ponownie zmusiły Ojca Świętego do wyjazdu z Rzymu. Wojna w Italii trwała i nie było widać jej końca.

W czasie tzw. wojny ośmiu świętych Hawkwood, formalnie papieski najemnik, działał na własną rękę nie słuchając niczyich rozkazów. Miasta podległe papieżowi w Toskanii (Viterbo, Orte, Narnia, Montefiascone, Città di Castello) zbuntowały się, a Florencja zwróciła się przeciw papieżowi. Anglik zajął Città di Castello, choć miał tam tylko stłumić bunt i przywrócić władzę papieskiego namiestnika. Cały czas Florencja i Mediolan zabiegały o jego umiejętności i usiłowały skłonić go, by przeszedł na ich stronę. Mimo to Hawkwood pozostał w służbie papieskiej. W końcu obiecano mu żołd w wysokości 30 tys. florenów. Najechał i złupił Faenzę, dokonując licznych morderstw i gwałtów, a potem wziął udział w zbrodniczej masakrze mieszkańców Ceseny. Mimo tych okropności do jego obozu zawitali w maju 1376 roku Wenecjanie, którzy potrzebowali jego usług na wojnie, którą prowadzili przeciwko księciu Austrii, Leopoldowi III Habsurgowi. Zaproponowali mu 120 tys. dukatów. Propozycja została w końcu odrzucona.

Sir John Hawkwood zgromadził olbrzymią fortunę. Posiadał majątki zarówno w Italii, jak i w Anglii. Król Anglii na prośbę szlachty i wielmożów królestwa uwolnił go w 1377 roku od wszelkich ciążących na nim przestępstw i oskarżeń. W następnych latach angażował się w liczne przedsięwzięcia militarne w Italii i działał jako półoficjalny przedstawiciel dyplomatyczny króla Anglii. Uczestniczył w negocjacjach które miały prowadzić do zawarcia małżeństwa między nowym królem Anglii, Ryszardem II, a córką B. Viscontiego, Katarzyną. W obozie Hawkwooda gościł wtedy królewski wysłannik i poeta, Geoffrey Chaucer. Pośredniczył też w rozmowach pokojowych pomiędzy papieżem a przedstawicielami Florencji.

W 1379 roku Hawkwood porzucił kondotierskie rzemiosło i osiadł w Romanii, doglądając swoich posiadłości. Zatrzymał się w swojej największej posiadłości w Bagnacavallo, gdzie założył swoją główną rezydencję. Mieszkał tam ze swoją żoną i dwoma córkami. Zajął się zarządzaniem swoimi posiadłościami w Italii i w Anglii. Słynny Giovanni Acuto, jak zwali go Włosi stał się bogatym właścicielem ziemskim. Inwestował sporo pieniędzy w Anglii. Swoje pieniądze wysyłał do Anglii przez Bank Guinigi z Lukki, który miał swoje oddziały na Wyspie. W 1381 roku skorzystał z chaosu w czasie powstania Wata Tylera i przez swoich ludzi nabył w Anglii ziemie należące do Richard Lyonsa, finansisty powiązanego z dworem królewskim, którego buntownicy pozbawili życia. W 1386 roku urodził mu się w końcu syn z prawego łoża, John, który miał zostać dziedzicem jego fortuny. Zdążył jeszcze wziąć udział w wojnie między Padwą i Weroną i doprowadzić do zwycięstwa mieszkańców Padwy pod Castagnaro w 1387 roku. Wydał swoje córki za podobnych mu najemników. Zmarł 17 marca 1394 roku, prawdopodobnie na zawał serca. Majątkiem zaopiekowała się wdowa po nim. Znaczna część pieniędzy, które wycisnął z Włoch, została zainwestowana w Anglii, wzbogacając ten kraj.

Literatura

R. Michałowski, Historia powszechna. Średniowiecze, Warszawa, 2012.

B. Zientara, Historia powszechna średniowiecza, Warszawa, 2015.

T. Manteuffel, Historia Powszechna. Średniowiecze, Warszawa, 1978.

G. Holmes, The Oxford Illustrated History of Medieval Europe, Oxford, 1988.

W. Caffero, John Hawkwood: An English Mercenary in Fourteenth-Century Italy, Baltimore, 2006.

M. Loades, War Bows: Longbow, crossbow, composite bow and Japanese yumi, Oxford, 2019.

Sir John Hawkwood, fresk Paolo Ucello

Europa Zachodnia w XIV wieku, mapy

Włochy ok. 1400 roku, mapa

Bitwa pod Crecy, miniatura z kroniki

Kusznicy w bitwie pod Crecy, rekonstrukcja

Bitwa pod Poitiers, rekonstrukcja

Angielscy łucznicy, rekonstrukcje

Król Edward III Plantagenet

Sir John Hawkwood z najemnikami, rekonstrukcja

Drużyna najemników w XIV w., rekonstrukcja

W obozie kondotierów, rekonstrukcja

Plan średniowiecznej Pizy

Złoty florencki floren z 1347 roku

Bernabo Visconti i jego żona Beatrycze

Republika Genui i jej posiadłości

Bł. Urban V, papież, rzeźba z Marsylii

Grzegorz XI, papież

Podpisywanie umowy z kondotierem, rekonstrukcja

Włoski rycerz-najemnik z XIV w., rekonstrukcja

Italscy rycerze i żołnierze z końca XIV w.

Floren papieża Urbana V

Zamek sir Johna Hawkwooda w Montecchio w Toskanii

Średniowieczna Florencja, drzeworyt

Fresk przedstawiający średniowieczne włoskie miasto

Krajobraz Toskanii

Średniowieczny warsztat płatnerski, ilustracja z kroniki



tagi: wojna  średniowiecze  pieniądze  historia świata  anglia  włochy  italia  kondotierzy  john hawkwood 

Stalagmit
8 maja 2019 17:26
39     1847    21 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Eukaryota @Stalagmit
8 maja 2019 17:57

Dwa razy w tekście pojawia się  Bohun jako nazwisko angielskiego szlachcica. Może to protoplaści sienkiewiczowskiego Bohuna? tak pół żartem oczywiście ale pierwsze skojażenie nieodparte. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Eukaryota 8 maja 2019 17:57
8 maja 2019 18:02

To była bogata i wpływowa angielska rodzina w średniowieczu. Jej protoplastą był normański rycerz Humphrey Brodaty (ok. 1113 r.). Nazwisko pochodzi od posiadłości Bohun (albo Bohon) położonej na Półwyspie Cotentin w Normandii. Mary de Bohun (1368–1394) została żoną króla Henryka IV i matką Henryka V. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Stalagmit
8 maja 2019 18:23

Sir Arthur Conandoyle napisał o białej kompanii fantastyczną książkę, raz chyba przetłumaczoną na polski. To była ulubiona książka sir Artura. Nie do kupienia dzisiaj

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gabriel-maciejewski 8 maja 2019 18:23
8 maja 2019 18:25

To prawda, też słyszałem o tej książce. Sir Arthur przerobił w niej bandziorów i szantażystów na bohaterów. A postać sir Johna Hawkwooda jest propagandowo wykorzystywana do dziś. Wyszło sporo książek o nim, planują też nakręcić film fabularny.

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @Stalagmit 8 maja 2019 18:25
8 maja 2019 20:34

ciekawe czy będzie w filmie coś o "polskich obozach śmierci..." a tak z ciekawości kto zarządzał jego finansami ? musiał to być ktoś z tęgą głową skoro udało się zgromadzić taki majątek... hmmm...myślałbym nawet o jakimś domu kupieckim... samojeden to raczej ciężko...

tekst suuper, wielkie dzięki

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gorylisko 8 maja 2019 20:34
8 maja 2019 20:36

Bardzo dziękuję. Pewnie w zarządzaniu pomagały mu wspomniane banki: Bank Guinigi z Lukki i florencki Bank Bardich.

zaloguj się by móc komentować

pike @Stalagmit 8 maja 2019 20:36
8 maja 2019 22:17

Czy oddziały tych włoskich banków były na Lombard Street w Londynie (ulica Lombardzka) ?

Ponoć ta ulica to średnowieczna Wall Street...

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pike 8 maja 2019 22:17
8 maja 2019 22:25

Dziękuję za cenną uwagę. Tak, na pewno oddział Banku Bardich mieścił się przy Lombard Street w Londynie, bank Guinigich być może także, choć nie doszukałem się dokładnych informacji w opracowaniach. Warto przy tym dodać, że bank Bardich kredytował wyprawy odkrywcze Johna Cabota do Ameryki w XV wieku. Jego przedstawicielstwa istniały w Konatantynopolu, na Cyprze, a jego przedstawiciele pojawili się w XIV w. nawet w Chinach (jeden z nich opisał "podróż do Kataju").

zaloguj się by móc komentować

pike @Stalagmit 8 maja 2019 22:25
8 maja 2019 22:38

I ta Lombard Stret jest oczywiscie w  City of London lub w pobliżu...

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Stalagmit
8 maja 2019 23:47

Będąc w Toskanii i słysząc o nieustannych wojnach pomiędzy tamtejszymi miastami /i z papiestwem, w tym wojnach celnych; np. papież obłożył tak wysokim podatkiem sól, iż Toskańczycy zacięli się i przestali solić chleb - co czynią do dzisiaj/, stwierdziłam - jak na pięknoducha przystało, iż ci Włosi powinni codziennie na kolanach dziękować Panu Bogu za cudowny kraj, zamiast wyrzynać się metodycznie i z zacięciem. O kondotierach słyszało się /pomniki/, ale że tam była iście nawałnica hord żołnierskich, tak bardzo walczącym miastom-państwom potrzebnych, to nie. A o powiązaniu tego zjawiska z polityką międzynarodową - to już w ogóle. Zatem dziękuję Panu za bogatą i faktograficzną notkę - jak zwykle zresztą. 

No a Publiusz Flawiusz Wegecjusz Renatus to muzyka dla mych uszu :)

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit
8 maja 2019 23:58

e tam ten  zpomalowynymijajami

https://pl.wikipedia.org/wiki/Pomnik_Bartolomeo_Colleoniego_w_Warszawie

straszne cieśniny duńskie........

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit
9 maja 2019 00:02

Niesamowita notka. Tak na pierwszy rzut oka niekoncząca się lista wymuszeń, okupów i napaści na nieuzbrojone miasta powoduje, że sir John Hawkwood kojarzy mi się z rekieciarzem na wielką skalę doby współczesnej. Z tej listy wynika, że musiał zgromadzić jakieś niewyobrażalne bogactwa. Ale jego położenie towarzyskie nie uległo znaczącej poprawie: nie ożenił się powyżej swojej sfery i nie otrzymał tytułu.

 

Lepiej powiodło się kompanowi z branży panu Muzio Attendolo Sforza.
Ale kiedy poznaję linie genealogiczne , to widać, że kondotierów cechowała skłonność do pozostawania w związkach nieformalnych z pięknymi paniami, w wyniku czego były komplikacje genealogiczne.

Muzio Attendolo Sforza, zdolny kondotier   miał ośmioro dzieci z kochanką Luzią Terzani, z tego nieślubny syn Franciszek - dostał szansę aby ożenić się z nieślubną córką (uznaną poprzez starania ojca u papieża) księcia Mediolanu Filipa Marii Viscontiego - Marią Bianką.  Podobno to teść wybrał sobie Sforzę na zięcia, bo ten "rokował", że będzie dobrym administratorem spraw księcia Mediolanu i dostarczy legalnego wnuka.

Małżonka Maria Bianka znała skłonność kondotierów do skoków w bok, więc na pierwszą kochankę zareagowała "adekwatnie": kazała kochankę oddalić a potem ta nieszczęśnica została w tzw. niejasnych okolicznościach porwana i zamordowana. 

Jak widać, ostro się grało w tzw. późnym średniowieczu w Italii, Anglii i paru innych miejscach.

Nie chcę trollowac notki ale zafascynowała mnie myśl że "nasza" królowa Bona Sforza  jest w prostej linii potomkinią i to nieodległą - konfotiera Muzio Attendolo Sforza czyli wg ówczesnych kryteriów kogoś niewiele lepszego od bandyty napadającego na drogach: Franciszek Sforza syn kondotiera, zgodnie z zamiarami teścia zostaje księciem Mediolanu i ma syna Galeazzo Marię Sforza "znanego z okrucieństwa , tyranii i żądzy bogactwa. Ten zaś ma syna Giana Galeazzo Sforzę i poprzez niego wnuczusię Bonę Sforza wydaną za Zygmunta Starego, króla Polski i wdowca.  Z punktu widzenia towarzyskiego kiepsko to wygląda.

Muzio kondotier był jej pra-pradziadkiem. Kiedy czytam, co wyprawiały te różne "białe armie" i kondotierzy w rodzaju Johna Howkwooda, to włos się jeży na głowie.  W tych warunkach Sacco di Roma to raczej norma niż wyjątek w ówczesnych Włoszech. 

Wielkie dzięki. Ta notka daje zupełnie inną i znakomicie lepszą niż wszystkie mi znane z książek tzw. fachowców -panoramę ówczesnej Europy i to , czym był ów mocno przereklamowany - renesans.

Nawiasem niesamowita sprawa z tym listem św. Katarzyny ze Sieny do kondotiera Johna Hawkwooda. A on podobno wg jednej z wersji biografii był chłopakiem niepiśmiennym:))) Tak czy owak, głowę miał zajętą wojaczką i na list "jakiejś" Zakonnicy , nie odpowiedział.  Znamienne.

Jeszcze raz bardzo dziękuję. 

zaloguj się by móc komentować

smieciu @Stalagmit
9 maja 2019 00:32

Tak, mi też jakoś nie było dane poznać tej części historii Włoch. Przynajmniej teraz rozumiem skąd taki a nie inny charakter tych wszystkich włoskich malowniczych miasteczek. Ogólnie łatwo się  domyślić skąd ale nie spodziewałem się że było aż tak źle.

A tak poza tym to człowiek czyta o tej np opryczninie jako metodzie grabieży, czyszczenia z majątku. Ale jak się okazuje to nie było nic nadzwyczajnego. Wcześniej np. Husyci a jeszcze wcześnie te Kompanie. Pytanie brzmi dokąd wędrowały te niesamowite ilości złota. Przecież Hawkwood ewidentnie od początku do końca był jedynie najemnikiem, te ogromne sumy pieniędzy nie zostały przy nim ani też nie było jego celem budowa czegoś trwałego. Przeciwnie cała jego działalność sprowadzała się w istocie do bycia bardzo brutalnym, owszem, ale jednak jedynie poborcą podatkowym. Te wszystkie wojny, zmiany stron były znakomitą metodą na kasowanie bogactwa. Najpierw jednych a potem tych, którzy się wzbogacili na kasowaniu tamtych. Niesamowite jest jak dochodowy musiał być biznes włoskich miast, nawet mimo takich a nie innych warunków politycznych a jeszcze ciekawsze jest jak jacyś goście, owi bankierzy, którzy mieli swoje filie w Londynie ale trudno jednoznacznie stwierdzić kim byli w isotcie, potrafili cały ten zysk przetransferować na swoje konta.

zaloguj się by móc komentować

smieciu @Stalagmit
9 maja 2019 01:19

W sumie to ktoś mógłby pomyśleć że cała ta kasa zmaterializowała się później np. u jakichś Fuggerów i dała początek Habsburgom. A tak swoją drogą, może ktoś napisze coś ciekawego o zapyziałej Szwajcarii tamtych czasów? Pewnie była równie nudna i jałowa jak Szkocja...

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @KOSSOBOR 8 maja 2019 23:47
9 maja 2019 06:05

Dziękuję uprzejmie. Wojny pomiędzy włoskimi miastami-państwami w średniowieczu były endemiczne. Przy czym było o co walczyć, bo patrycjaty i bankierzy bogacili się na handlu, bankowości i operacjach finansowych. Wszystkie znaczące miasta były ośrodkami handlowymi, w których zbiegały się różne szlaki (Wenecja, Genua, Florencja, Mediolan, Piza, Lukka, Kremona, Peruzja). Te miasta były naprawdę wielkie, największe liczyły ponad 100 tys. mieszkańców, były to najludniejsze miasta w całej Europie. Panowie feudalni i rycerze byli słabi i mieli niską pozycję. Prawdziwymi potentatami już od XII w. byli tu kupcy i bankierzy, tworzący patrycjaty miast, których gospodarka opierała się już od dawna na handlu dalekosiężnym i produkcji pozarolniczej. A nadmorskie miasta-państwa (Amalfi, Piza, Geua, Wenecja, Ankona, Raguza) ekspandowały w basenie Morza Śródziemnego, przejmowały kontrolę nad szlakami, zakładały kolonie i faktorie handlowe, prowadziły niezależną politykę. Stąd ta bezwzględna wojna o zyski, szlaki wymiany i bogactwa.

Twierdza genueńska w Sudaku na Krymie

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 8 maja 2019 23:58
9 maja 2019 06:06

No tak, jedyny w Polsce pomnik kondotiera, w dodatku była o niego niezła kłótnia.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 9 maja 2019 00:02
9 maja 2019 06:21

Również bardzo dziękuję. To prawda, że sir John nie poprawił swojego prestiżu, ani pozycji towarzyskiej. Niemniej jednak zgromadził spory majątek, a jego głównym zadaniem było pilnowanie interesów angielskiej korony na Półwyspie Apenińskim, co czynił skutecznie. A przytoczony przez Panią przykład rodziny Sforzów jest bardzo ważny i dobrze pada on w tym miejscu. To rzeczywiście przykład rodu, który w sposób bezwzględny wyforsował się na bardzo wysoką pozycję. Siostrą Gian Galeazzo Sforzy była Bianca Maria Sforza, która wyszła za cesarza Maksymiliana I Habsburga w 1493 roku (wniosła mu w posagu 400 tys. dukatów, co podreperowało sytuację finansową cesarza). Nie mieli jednak potomstwa. No ale to prawda, że wszyscy wiedzieli, skąd wzięła się potęga rodziny Sforzów i mariaż Zygmunta I z Boną Sforzą rzeczywiście dość osobliwe (niezależnie od oceny działań królowej Bony w Polsce). Już lepszą partią były księżniczki z bankierskiego rodu Medyceuszy - Maria Medycejska i Katarzyna Medycejska zostały w końcu królowymi Francji. No ale wpływy największego banku ówczesnej Europy były dużo większe niż najwaleczniejszego nawet kondotiera. Jak widać grało się wtedy bardzo ostro, a i tak z tej walki zwycięsko wyszli ci, którzy trzymali kasę.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @smieciu 9 maja 2019 00:32
9 maja 2019 06:36

Dziękuję bardzo za cenne uwagi. To jeden z ciekawszych i ważniejszych odcinków historii Włoch i Europy. Spora część złota, które zdobył John Hawkwood powędrowała do Anglii, gdzie kupiono za nie posiadłości ziemskie. Wiele pieniędzy musiały przejąć domy bankowe, z którymi współpracował, bo przecież nie oferowały swoich usług za darmo. No i spore kwoty musiał wydać na opłacenie swoich ludzi, z którymi walczył we Włoszech. Resztę zainwestował w majątki w Italii i w wyposażenie rodziny. To prawda że wojny były znakomitym sposobem zdobywania pieniędzy. Jednocześnie w bogatych włoskich miastach rozwinęły się potężne domy bankowe, takie, jak Bank Medyceuszy we Florencji, czy wspomniany Bank Bardich. Endemiczna wojna nie przeszkadzała im stać największymi instytucjami finansowymi w całej Europie. Sieć włoskich banków oplatała cały kontynent. Warto przy tym dodać, że działania wojenne w czasie wypraw krzyżowych stymulowały rozwój banków w miastach włoskich i w ogóle handel tych miast. Już w 1156 roku genueńscy bankierzy w Konstantynopolu dokonywali skomplikowanych operacji walutowych i wymiany grnueńskich pieniędzy na bizanty.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @smieciu 9 maja 2019 01:19
9 maja 2019 06:38

Fuggerowie w XVI wieku zdystansowali Medyceuszy i przejęli część ich aktywów. Stali się najbardziej wpływowymi bankierami w Europie i wyprzedzili wszystkie włoskie rodziny bankierskie.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 9 maja 2019 00:02
9 maja 2019 07:40

PS. Jest prawdopodobne, że Hawkwood odebrał jakieś bardzo podstawowe wykształcenie i umiał pisać i czytać. Kronikarz Jean Froissart ;rzynajmniej sugeruje, że nie był analfabetą.

zaloguj się by móc komentować

atelin @Stalagmit
9 maja 2019 08:54

Świetne.

Z przyjemnością poczekam na film wybielający Hawkwooda. Z Robin Hoodem pewnie było tak samo - światowa legenda.

Pozdrawiam.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @atelin 9 maja 2019 08:54
9 maja 2019 08:58

Dziękuję uprzejmie. Około 2010 roku było słychać, że wytwórnia 20th Century Fox chce kręcić film o Hawkwoodzie w konwencji komedii. Od tego czasu prace jakoś utknęły:

http://collider.com/hawkwood-russell-brand-jared-stern-nicky-weinstock-john-hawkwood/

https://www.spectator.co.uk/2004/12/the-original-essex-man/

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @atelin 9 maja 2019 08:54
9 maja 2019 09:02

Glosa: w 1985 roku nakręcono film amerykańsko-holendersko-hiszpański pt. "Flesh and Blood", w którym pojawia się postać Johna Hawkwooda:

https://en.wikipedia.org/wiki/Flesh_and_Blood_(1985_film)

zaloguj się by móc komentować

chlor @Stalagmit 9 maja 2019 06:06
9 maja 2019 09:30

Pomnik tego kondotiera stoi również w Szczecinie.

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @Stalagmit 9 maja 2019 09:02
9 maja 2019 09:33

widziałem, moim zdaniem niezły...zwłaszcza, że główną rolę grał Nexus...android ;-) ale wydaje mi się, że klimat tamtych czasów oddawał znakomicie...

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gorylisko 9 maja 2019 09:33
9 maja 2019 09:34

Tak, tylko przenieśli Hawkwooda do początku XVI wieku.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @chlor 9 maja 2019 09:30
9 maja 2019 09:35

To prawda, dziękuję za ważną uwagę.

zaloguj się by móc komentować

bolek @Stalagmit
9 maja 2019 10:06

Kapitalna historia! +++

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 9 maja 2019 07:40
9 maja 2019 10:46

Oczywiście były w tej sprawie tzw. sprzeczne doniesienia. W końcu z domu wyszedł młodo, od brata dostał grosze i od razu się zaciągnął. Kłania się system angielski dziedziczenia całego majątku przez najstarszego syna. W efekcie była gigantyczna produkcja "kandydatów" na kondotierów. Popyt był (do pewnego czasu), bo miasta-państwa walczyły bezwzględnie między sobą rujnując otoczenie.

Ale w pewnym momencie to całe "kondotierstwo" - padło. Czy to nie ma związku z Marcinem Lutrem i "jasnym podziałem religijnym" Europy i nakierowaniem "mlodszych synów" na rabowanie klasztorów w słodkiej Anglii i Szkocji? W końcu to było prawie 700 samych klasztorów a potem były posiadłości "niepoprawnych ziemian katolickich", co to nie chcieli odstąpić od Wiary i Papieża.  Skończył się za to popyt na "usługi kondotierskie" z Anglii w Italii.     

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @bolek 9 maja 2019 10:06
9 maja 2019 11:09

Dziękuję bardzo, zapraszam do czytania innych tekstów, także tych, które dopiero się pojawią.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 9 maja 2019 10:46
9 maja 2019 11:15

No właśnie, słuszna uwaga. Kondotierzy istnieli jeszcze w XVII wieku, ale byli to już tylko epigoni. Coraz częściej z pól bitew zaczęły ich wypierać dobrze uzbrojone armie stałe utrzymywane przez władców i złożone z zawodowych żołnierzy. Broń palna stopniowo zaczęła wymiatać klasycznych kondotierów, choć oczywiście najemnicy i ich dowódcy nadal pojawiali się na polach bitew, ale już jako uzupełnienie stałych armii. Przedsiębiorcy wojskowi zaczęli działać inaczej. "Kondotierstwo" i rabunek klasztorów zostały upaństwowione w wielu krajach po 1517 roku.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Stalagmit
9 maja 2019 15:20

Nieźle, całkiem nieźle. Ostry Jan, Giovanni Acuta.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Magazynier 9 maja 2019 15:20
9 maja 2019 15:48

Dziękuję bardzo. Zaskakująca historia ze średniowiecza, prawda?

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Stalagmit
9 maja 2019 16:37

Ciekawe, czy to przypadkowa zbieżność, czy też świadomy zabieg, że najsłynniejszy włoski kochanek nazywał się tak, jak zamek Hawkwooda w Toskanii;-)?

Werona to wprawdzie wenecka orbita, ale skoro Poloniusz mógł być Duńczykiem , to Romeo mógł zostać toskańskim Anglikiem;-)

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @jolanta-gancarz 9 maja 2019 16:37
9 maja 2019 18:17

Dziękuję za cenną uwagę. To rzeczywiście dobre pytanie. Dom Montecchich (House of Montague) to rodzina wzorowana na autentycznej frakcji politycznej z XIII-wiecznych Włoch. Wcale niewykluczone, że Szekspir mógł to naziwsko zaczerpnąć "z pierwszej ręki", skoro Geofferey Chaucer był gościem w obozie Hawkwooda. No i stąd te anglo-włoskie powiązania.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 9 maja 2019 09:35
10 maja 2019 00:16

To jak ród Montague.  hmm ?!

 

Montague Road. silicon valley na Wschód od lotniska San Jose (hose san ?)

:-) tak tylko żartuję.

zaloguj się by móc komentować




zaloguj się by móc komentować