-

Stalagmit

Cicha wojna. Z nie tak dawnej historii

Na samym początku niniejszego tekstu autor jest winien przedstawić Szanownym Czytelnikom pewne wyjaśnienia. Z powodu poruszanej materii tekst zawiera nieuchronne sprzeczności, luki i niedopowiedzenia. Wiedza o wywiadzie i kontrwywiadzie w latach przed pierwszą wojną światową jest trudna do zdobycia i fragmentaryczna, a autor tekstu nie ma rzecz jasna wglądu do żadnych tajnych archiwów, może tylko sięgać do dostępnych, oficjalnych opracowań. Stąd może wynikać poczucie niedosytu u Czytelnika tego tekstu, który jest przyzwyczajony do półek księgarskich wypełnionych opracowaniami o szpiegostwie z czasów II wojny światowej i czasów powojennych.

Tylko nieliczni, wtajemniczeni w rządowe tajemnice prominenci wiedzieli, że zbliża się wielki konflikt, do którego przygotowywali się przez lata. Większość ludzi zajmowała się swoimi życiowymi sprawami: rodziną, pracą, majątkiem i nawet nie przeczuwała nadchodzącej burzy. Ale pod powierzchnią codziennego życia toczyła się bezwzględna i okrutna wojna wywiadów, agenci poszczególnych rządów starali się wydrzeć jak najwięcej informacji i zyskać przewagę nad przeciwnikami. W podziemnym świecie szpiegów i szpicli najlepiej poinformowani wiedzieli już, jaka groza nadchodzi.

Do prowadzenia bezwzględnej i brutalnej tajne wojny najlepiej przygotowany był wywiad i kontrwywiad Imperium Brytyjskiego. Początki angielskich tajnych służb (Secret Service) sięgają już czasów XIV-wiecznego króla Edwarda II Plantageneta, a być może są jeszcze wcześniejsze. Królowa Elżbieta I w XVI wieku dysponowała kierowaną przez sir Francisa Walsinghama tajną służbą, która była uważana za najgroźniejszą i najskuteczniejszą w ówczesnym świecie. W czasach dyktatora Olivera Cromwella John Thurloe i Thomas Scott udoskonalili metody działania zarówno wywiadu, jak i kontrwywiadu. Wypracowali podstawowe metody kontroli i kierowania siatką agentów i informatorów, z których korzystano jeszcze setki lat później. Każdy agent miał wiedzieć tylko tyle, ile było potrzebne do realizacji zleconego mu zadania. To właśnie wtedy zrodziła się reguła, że każdy brytyjski obywatel za granicą jest agentem i współpracownikiem swojego rządu, dostarczającym mu niezbędnych informacji. W zbieraniu informacji i w akcjach o charakterze politycznym, dywersyjnym, czy ściśle wywiadowczym uczestniczyli kupcy, przedsiębiorcy, dyplomaci, uczeni, a nawet zwykli podróżni. Współpraca Anglika z wywiadem własnego kraju stała się zaszczytem, w przeciwieństwie do sytuacji w innych państwach, gdzie szpiegów i szpicli niezmiennie otaczano pogardą. W ciągu setek lat działań brytyjskie tajne służby doskonale opanowały wszelkie metody działań. Szczególnie w jednej dziedzinie wywiadu Anglicy stali się niekwestionowanymi mistrzami. Były nią skomplikowane operacje natury finansowej i politycznej, dzięki którym można było w pośredni, zawoalowany sposób wpływać na bieg spraw politycznych, na działania polityków i wojskowych w innych krajach. Metody wywierania wpływu i kierowania poprzez ofiarowywane fundusze, podsuwane rzekomo w dobrej wierze informacje albo poprzez działalność różnych osób czy organizacji były cały czas doskonalone..

Co zaskakujące, a jednocześnie bardzo symptomatyczne, nasza wiedza o działaniach wywiadów w okresie poprzedzającym I wojnę światową (a także w czasie samej wojny) jest mocno ograniczona, nawet bardziej, niż wiadomości o II wojnie światowej i w latach późniejszych. Spora część dokumentacji z tych czasów została zniszczona. Czyżby w rządowych archiwach znajdowały się dokumenty, których ujawnienie mogłoby zburzyć pracowicie budowane przez lata historyczne narracje?

Tajne służby innych państw starały się nie pozostawać w tyle za Wielką Brytanią. Brutalna konkurencja między krajami wymuszała rozwój metod działania wywiadu i defensywy. Już w II połowie XIX wieku niemal wszystkie liczące się mocarstwa świata dysponowały stałymi, regularnie opłacanymi i włączonymi w wojskowo-administracyjne struktury państwa. W działalności wywiadu zaczęto stosować nowinki wypracowane w różnych dziedzinach nauki i techniki, szczególnie w kryminalistyce. Przy sztabach generalnych armii wyrosły wojskowe służby wywiadowcze, zajmujące się bieżącym zbieraniem informacji i uczestniczące w wypracowywaniu planów na wypadek wojny czy kryzysu. Austro-Węgry miały sowje Evidenzbureau (od 1848 r.), Francja Deuxieme Bureau (od 1871 r.), a Rzesza Niemiecka Abteilung IIIb przy sztabie generalnym (od 1889 roku). W Królestwie Włoch działało od 1900 roku Ufficio Informazioni del Commando Supremo, a przy Cesarskim Sztabie Generalnym Rosji (tzw. Stawce) Siódma Sekcja Drugiego Oddziału Sztabu. Wywiad był zazwyczaj podzielony na sekcje zajmujące się konkretnymi państwami i obszarami operacyjnymi. Przy wszystkich placówkach dyplomatycznych rozsianych po stolicach świata działali attaché wojskowi, których głównym zadaniem było zbieranie informacji militarnych w krajach, do których ich akurat skierowano. Zazwyczaj oddzielne sekcje wywiadowcze posiadały floty poszczególnych krajów. Np. wywiad niemieckiej Hochseeflotte miał zdobywać informacje o działaniach Wielkiej Brytanii. Głównym zadaniem wywiadu wojskowego była ocena możliwości i stopnia przygotowania potencjalnych przeciwników do wojny, dostarczanie informacji o obcych siłach zbrojnych i szeroko rozumiany sabotaż na tyłach nieprzyjaciela. Niebawem tajne służby zajęły się kompleksowym wywiadem obejmującym wszystkie sfery działalności i życia innych państw. Rozwinął się wywiad polityczny, gospodarczy, militarny. Wszystkie czynniki były istotne w walce toczącej się między mocarstwami. Zwłaszcza wywiad polityczny i dokonująca licznych prowokacji agentura stawały się kluczowymi elementami maszynerii tajnych służb. Aby sprostać tym ciężkim zadaniom rozbudowywano zarówno sieci wywiadowcze i agenturę, jak i zaplecze tajnych służb. Największą trudność stanowiła zawsze weryfikacja współpracowników, budowanie ogólnego obrazu sytuacji i sprawdzanie informacji dostarczanych przez siatki agenturalne. Bardzo wyrafinowane i trudne do kontrolowania stały się operacje z zakresu wywierania wpływu politycznego przez wysoko zakonspirowanych agentów, uplasowanych nieraz bardzo wysoko w różnych organizacjach. To właśnie takie operacje stały się z biegiem czasu głównym środkiem wpływu mocarstw na inne organizmy państwowe i penetracji zagranicznych struktur. Dzięki nim można było zakulisowo sterować całymi państwami.

W początkach XX wieku brytyjski wywiad i kontrwywiad przeszedł gruntowną reorganizację. Miała ona związek z przygotowaniami Wielkiej Brytanii do konfliktu z Niemcami i reformą armii. Kluczową postacią w pierwszym etapie tej reorganizacji stał się William Melville, oficera policji, z pochodzenia Irlandczyk wyznania rzymskokatolickiego. W 1872 roku zaczął prace w londyńskiej policji (Metropolitan Police) i szybko stał się cenionym detektywem, zatrudnionym w sekcji śledztw kryminalnych. W 1882 roku dołączył do kierownictwa specjalnej sekcji irlandzkiej brytyjskiej policji, która zajmowała się ochroną państwa przed działalnością irlandzkich fenian i anarchistów, oraz wykonywała zadania typu kontrwywiadowczego. Melville okazał się tak dobry, że powierzono mu zadanie ochrony członków brytyjskiej rodziny królewskiej, a także zagranicznych głów państw przebywających w Anglii. Udało mu się ujawnić wiele spisków na życie królowej i jej krewnych, a także rozbić kilka organizacji anarchistycznych. Mellville miał wielu swoich agentów w środowisku anarchistów i mógł dzięki nim inicjować różne wydarzenia polityczne, zamachy i rozruchy. W 1893 roku został mianowany superintendentem specjalnej sekcji policji i zajął się całkowicie zadaniami o charakterze kontrwywiadowczym. Pewne fakty wskazują jednak, że Melville zajmował się także w jakimś stopniu koordynacją działań wywiadu. W trakcie służby w specjalnej sekcji Scotland Yardu William Melville rozbudował cenne krajowe i międzynarodowe kontakty, które potem pomogły mu w tworzeniu wywiadowczej sieci.

Kiedy na początku wieku władze brytyjskie rozpoczęły reorganizację swoich tajnych służb, Melville miał odegrać zupełnie kluczową rolę. Cała akcja reorganizacji została przeprowadzona w sprawny i poufny sposób. W listopadzie 1903 roku superintendent policji William Melville oficjalnie przeszedł na emeryturę, by cieszyć się zasłużonym odpoczynkiem i nieprzerwanym towarzystwem swojej rodziny. Ale tak naprawdę zmienił nazwisko na William Morgan i stanął na czele nowej służby znanej jako M05, służby która podlegała Ministerstwu Wojny. Pod płaszczykiem swojej operacyjnej tożsamości i udawanej działalności handlowej prowadzonej z chronionego londyńskiego mieszkania nadzorował wywiadowcze i kontrwywiadowcze operacje tajnych służb.

W 1909 roku rządowy komitet ds. wywiadu, kierowany przez połączony personel z Foreign Office, Ministerstwa Wojny i Admiralicji powołał do życia Secret Service Bureau, organizację mającą na celu koordynację działań całości brytyjskich tajnych służb. Nowa agencja powstała pod auspicjami sir Richarda Haldane’a (ministra wojny) i sir Winstona Churchilla (ministra spraw wewnętrznych). Szefami nowego organu wywiadowczego zostali dwaj oficerowie: komandor (później admirał) Mansfield Smith-Cumming, dowodzący sekcją zagraniczną i kapitan Vernon Kell, dowodzący sekcją wewnętrzną. Prawdopodobnie pieczę nad całością służb sprawował właśnie William Melville, który większości funkcjonariuszy był znany jedynie pod kodowym kryptonimem „M”. Działania przekształconego wywiadu zostały skierowane głównie przeciw Niemcom i ich sprzymierzeńcom.

Secret Service zajęło się teraz przygotowaniami wywiadowczymi do nadchodzącego konfliktu i zabezpieczeniem kontrwywiadowczym imperium. Chociaż paranoja szpiegowska i inwazyjna rozdmuchana przez prasę i popularną literaturę była tylko efektem kampanii propagandowej, to Anglicy pragnęli się zabezpieczyć przed penetracją kraju przez agentów Niemiec, przeciwnika w zbliżającym się konflikcie. Chcieli poza tym zdobyć jak najwięcej informacji o przeciwniku, o jego potencjale i planach. Już w 1906 roku agenci Melville’a w Niemczech zdobyli informacje o planach mobilizacyjnych i niemieckiej pomocy finansowej dla Burów. W 1896 roku udało mu się zwerbować do współpracy niejakiego Szlomo Rosenbluma, znanego później jako Sidney Reilly. Stał się on jednym z najskuteczniejszych agentów wywiadu w całej historii. Reilly, pochodzący z Odessy, Chersonia, Piotrkowa Trybunalskiego lub Grodna (biografowie do dziś nie są pewni) urodził się około 1873 roku. Był jednym z wielu rosyjskich, polskich i żydowskich emigrantów, których Melville wciągnął różnymi sposobami do swojej rozbudowanej siatki agentów. Rosenblum był zamieszany w morderstwo anglikańskiego pastora i różne ciemne interesy, a poza tym potrzebował pieniędzy. Melville wiedział o tym i wykorzystał jego słabości przy werbunku. Niebawem Rosenblum stał się jego najlepszym informatorem, działającym pod przykryciem przedsiębiorstwa chemicznego z siedzibą w centrum Londynu. Miał bardzo liczne i rozbudowane kontakty z emigranckimi środowiskami, pozostawał m. in. w bliskich związkach z Michałem Wojniczem i jego żoną Ethel. W 1898 roku Melville kazał Rosenblumowi zmienić tożsamość i nadał mu nowe nazwisko: Sidney Reilly. Nowy agent od razu rozpoczął robotę za granicą. W 1898 roku pojechał z dużą ilością pieniędzy do Hiszpanii, ale niestety nie wiadomo, co tam robił. W 1900 roku szpiegował w Holandii transporty uzbrojenia dla walczących Burów. Potem ruszył na wschód, do Persji i do Port Artur, gdzie wykonywał zadania zarówno dla Anglików, jak i dla Japończyków. Co ciekawe, w tym samym czasie zainteresowała się Reilly’m Ochrana, która podejrzewała go o uczestnictwo w produkcji fałszywych rubli w drukarni Bradbury and Wilkinson w Londynie. Reilly miał dostarczać fałszerzom niezbędnych chemikaliów do produkcji trefnych banknotów. Po akcji, która ułatwiła Japończykom zaskoczenie rosyjskiej floty w Port Artur Reilly znalazł się w Tokio, a potem w Iranie. W Teheranie miał zapobiec przekazaniu należącej do spółki Anglo-Persian Oil koncesji na wydobycie ropy naftowej francuskiemu odgałęzieniu rodziny Rothschildów. Podążył do Paryża za właścicielem spółki, Williamem Knox D’Arcy’m. W czasie skomplikowanej operacji, której szczegóły nie są znane, Reilly i jego szef, Melville, który też pojechał do Francji, zapobiegli przejęciu strategicznie ważnej spółki naftowej przez obcy kapitał i rozciągnęli nad nią dyskretną kontrolę admiralicji. Zapasy ropy dla Royal Navy zostały wstępnie zabezpieczone. W 1905 roku Reilly przybył do Wiednia, gdzie nawiązał kontakt z prawniczą firmą Józefa Mendrokowicza i hrabiego Tadeusza Łubieńskiego, która reprezentowała niemiecką stocznię Blohm & Voss. We wrześniu tego roku Sidney dotarł koleją do Warszawy i spotkał się tam z pozostającym pod obserwacją Ochrany angielskim prawnikiem George’m Walford’em. Nie wiadomo niestety, o czym rozmawiali, ani co razem robili. Można przypuszczać, że Walford był kierownikiem angielskiej siatki wywiadowczej w Warszawie. Z Warszawy Reilly przyjechał do Petersburga, oficjalnie jako przedstawiciel firmy Blohm & Voss. Pod tym wygodnym kamuflażem poruszał się swobodnie po całej Europie, odwiedzając Moskwę, Odessę, Kijów, Wiedeń, Hamburg, Paryż i Londyn. Przy okazji zainteresował się szybko rozwijającym się lotnictwem i dostarczał Admiralicji danych na temat niemieckich osiągnięć w tej dziedzinie. W 1909 roku, na Międzynarodowym Pokazie Lotniczym we Frankfurcie Reilly miał przechwycić i przekazać brytyjskim tajnym służbom nowoczesny niemiecki iskrownik lotniczy. Jeszcze w tym samym roku przybył do zakładów Kruppa w Essen i zatrudnił się tam jako zwykły robotnik oraz członek zakładowej brygady pożarniczej. Zdobył plany całego rozległego kompleksu Kruppa i niektórych produkowanych tu rodzajów broni. Oczywiście trafiły one do Londynu. W Petersburgu w 1910 roku Reilly założył w Petersburgu klub lotniczy „Skrzydła”, którego członkami byli wybitni przedstawiciele rosyjskiej elity i arystokracji. Dzięki temu Reilly mógł mieć dostęp do najświeższych i poufnych informacji z carskiego dworu, z urzędów, ministerstw i sztabu. Lista osiągnięć Sidneya Reilly robi wrażenie, a jednocześnie budzi wątpliwości. Wielu z nich nie udało się niezależnie potwierdzić, ale trzeba pamiętać, że sporo archiwów zostało zniszczonych, bądź nadal jest utajnione. Prawdopodobnie Reilly był szefem rozbudowanej siatki szpiegowskiej, która działała na rozległym obszarze. Po jego śmierci przypisano najpewniej osiągnięcia, które tak naprawdę były dziełem kierowanych przez niego ludzi.

Szef Reilly’ego, William Melville, również nie próżnował. Zatrudniał przedstawicieli brytyjskich firm w Niemczech do służby wywiadowczej. W 1909 roku sam udał się do Niemiec, by zwerbować kolejnych agentów. Jego asystent Henry Dale Long, udający kupca, dostał się do kilku stoczni, by zdobyć informacje o nowych niemieckich okrętach wojennych. Informacje zbierane przez pułkowników Griersona i Wilsona we Francji i na pograniczu francusko-belgijskim również trafiały na biurko Melville’a. Obydwaj oficerowie zbierali dane o możliwych drogach niemieckiej inwazji i rozbudowie kolei po niemieckiej stronie granicy. Działania wywiadowców były coraz intensywniejsze, a kierownictwo Secret Intelligence Service (bo tak nazywała się służba od 1911 roku) domagało się jeszcze większych funduszy. Anglicy zdobywali wiadomości zarówno o niemieckich, jak i o francuskich tajnych służbach. Ustalono, że główną zagraniczną centralą brytyjskiego wywiadu stanie się Bruksela. W stolicy Belgii planowano zainstalować centrum, do którego docierały informacje od angielskich agentów rozsianych po Europie. Szczególną obserwacją objęto wszystkie niemieckie porty i stocznie. Komandor Smith-Cumming postanowił wykorzystać brytyjskich poddanych za granicą, by śledzili ruchy statków i pociągów, gromadzenie zaopatrzenia i przemieszczenia jednostek wojskowych na obszarze potencjalnego nieprzyjaciela. Wysłał też swojego agenta do austrowęgierskiej bazy morskiej w Fiume, by śledzić postępy w budowie cesarsko-królewskich pancerników. Szczególnie cenny był tajemniczy agent oznaczony przez Smith-Cumminga literą B, inteligentny Austriak i profesjonalny wywiadowca. Ten nieznany z nazwiska człowiek dostarczał Anglikom m. in. plany nowo zbudowanych niemieckich pancerników. Inny szpieg, o pseudonimie WK dostarczał dane o próbach niemieckich okrętów podwodnych i łodzi torpedowych na Bałtyku, a także o manewrach Hochseeflotte koło Wilhelmshaven. Jeszcze inny agent mieszkał w Kilonii, gdzie starał się wyciągać ważne informacje od oficerów niemieckiej floty wojennej. W dzienniku komandora zachowały się informacje o Angliku podróżującym w interesach po Europie, który okazał się szczególnie cennym źródłem informacji. Ów Mr Queer (pod tym kryptonimem figuruje w dziennikach Cumminga), dyrektor jednej z angielskich spółek zbrojeniowych, zdobył wiadomości o zakupach stali niklowo-wolframowej do produkcji małych dział przez koncern Kruppa i o produkcji innych armat przez tę firmę. Mr Queer dostał się do austrowęgierskiej fabryki koncernu Skoda, skąd przyniósł wiadomość o produkcji ciężkich dział gotowych do zamontowania na najnowszych pancernikach.

Między 1910 a 1913 rokiem prace Secret Service nadzorował z ramienia ministerstwa spraw zagranicznych sir Arthur Nicolson. W tym czasie skala prac i zakres zadań pracowników służby zwiększały się w szalonym tempie. W Kopenhadze założono zamiejscowe biuro wywiadowcze, które zajęło się stałą obserwacją niemieckich stoczni i baz morskich oraz obserwacją ruchów oddziałów cesarskiej armii w północnej części kraju. Pierwsze osiągnięcia nowej agendy nie były zachwycające, a jej działalność rozpoczęła się od spektakularnej wpadki. W listopadzie 1910 roku dwaj angielscy oficerowie w cywilu, porucznik Vivian Brandon i kapitan Bernard Trench wpadli w ręce niemieckiej policji i funkcjonariuszy kontrwywiadu z mapami, zdjęciami i opisami niemieckich umocnień nad Morzem Północnym. Mimo to biuro wywiadowcze pracowało dalej i niebawem otwarto planowaną od dawna placówkę w Brukseli. W 1911 roku podwładni Cumminga zaliczyli kolejną klęskę. W sierpniu Niemcy aresztowali w Bremie Bertanda Stewarta, agenta-ochotnika i oficera rezerwy, którego złapano z książką kodów. Stewart został skazany na dwa lata więzienia i po odsiedzeniu wyroku wrócił do Anglii. Mimo to Brytyjczykom udało się wypracować sprawny system przekazywania informacji, dzięki któremu odpowiednio wcześnie dostawali wiadomości o ruchach armii niemieckiej. We wrześniu 1911 roku do Londynu zaczęły napływać szczegółowe raporty o ruchach armii niemieckiej w sąsiedztwie granicy belgijskiej. Rozbudowano siatkę agentów w Danii i Norwegii, by pozyskać jeszcze więcej informacji o Rzeszy Niemieckiej. Kolejnych agentów umieszczono we wszystkich ważniejszych portach kontynentu europejskiego. W miarę, jak sytuacja międzynarodowa się zaostrzała, a plany wojenne Wielkiej Brytanii nabierały kształtu, komandor Smith-Cummings rozbudowywał swoją wywiadowczą machinę. Zaczął werbować do współpracy cudzoziemców, takich jak dwa nieznani z nazwiska Duńczycy, którzy zdobyli dla niego plany niemieckich baz morskich, szkice silników torpedowych, książki kodowe marynarki wojennej i radioaparat używany na niemieckich łodziach podwodnych. Zacieśniono współpracę wywiadowczą z Francją i Belgią. Już w 1912 roku Smith-Cummings zaczął odbywać regularne spotkania z oficerami francuskiego Deuxieme Bureau. Szef tej instytucji, pułkownik Charles Edouard Dupont chętnie udostępniał Brytyjczykom wszelkie posiadane informacje. Zaczęła się regularna wymiana informacji wywiadowczych między Londynem i Paryżem. Francuzi dostarczali danych o ruchach wojsk niemieckich za swoją wschodnią granicą i o produkcji zbrojeniowej nad Renem. Trafiały one do War Office w Londynie, na biurko pułkownika Wilsona. Przy centrali francuskiego wywiadu działał angielski oficer łącznikowy, kapitan Edward Louis Spiers. Brytyjczycy zaczęli także działać na kierunku wschodnim. Jeszcze w 1913 roku do Rosji trafił oficer angielskiego wywiadu pod kryptonimem HCJ, który uczestniczył w reorganizacji rosyjskich tajnych służb przed zbliżającą się wojną. Anglicy wiedzieli, że wojna między carską Rosją a Austro-Węgrami jest bardzo prawdopodobna i rozpocznie się w przeciągu roku. Cummings spotkał się w Londynie z szefem rosyjskiego wywiadu i rosyjskim attache wojskowym w Paryżu, pułkownikiem Ignatiewem. Notatki komandora wskazują, że znał szczegóły rosyjskich i francuskich planów mobilizacyjnych.  Planował umieszczenie angielskich agentów w niemieckich bazach na terenie Chin, w Kiauczou i Tsingtao. W pierwszej połowie 1914 roku Anglicy zainstalowali na pograniczu niemiecko francuskim, w Belgii i Holandii siatki szpiegowskie informujące Londyn o ruchach wojsk niemieckich w strefie nadgranicznej i o działaniach w zachodnich okręgach wojskowych Rzeszy. Niestety, im bliżej do lipca 1914 roku, tym mniej wiadomo o działaniach brytyjskiego wywiadu. Dokumenty nie są dostępne, a dziennik komandora Smith-Cummingsa staje się dziwnie dyskretny i nadmiernie lakoniczny.

Nie tylko Wielka Brytania, ale także inne państwa prowadziły bezwzględną wywiadowczą wojnę z przeciwnikami, z którymi miały się wkrótce zetrzeć na froncie. Służby wywiadowcze Niemiec i Austro-Węgier prowadziły działanie skierowane głównie przeciw carskiej Rosji. Sztab generalny w Petersburgu nie tylko bronił się przed tymi działaniami, ale potrafił także skutecznie kontratakować i zdobywać potrzebne wiadomości na informacyjnym froncie.

Już od 1872 roku austrowęgierski wywiad zaczął intensywnie zbierać informacje o carskiej Rosji, jej potencjale, sytuacji politycznej i siłach zbrojnych. Działalność wywiadowczą w ramach Evidenzbureau przy Cesarsko-królewskim Sztabie Generalnym prowadzono zarówno w czasie wojny, jak i podczas pokoju. Ta instytucja oprócz rozpoznania zagranicznego zajmowała się kontrwywiadem i współpracowała z siłami policyjnymi. Trzeba było monitorować działania Rosji, sytuację w Serbii i pogranicze austriacko-włoskie. Na wszystkich frontach działań angażowano oficerów i konfidentów. Od 1877 istniała zorganizowana siatka austrowęgierska na terenie Rosji. Działalnością szpiegowską przeciw Wielkiej Brytanii i państwom anglosaskim dowodził od 1904 roku major Clemens von Walzel. W latach 1898-1903 Biurem Ewidencyjnym kierował pułkownik Artur Giesl von Gieslingen, były adiutant i jednocześnie bliski znajomy arcyksięcia Rudolfa Habsburga, którego tajemnicza śmierć wstrząsnęła monarchią naddunajską w 1889 roku. Giesl von Gieslingen był świadkiem koronnym w czasie postępowania związanego z tragiczną śmiercią Rudolfa i jego kochanki. Był skonfliktowany z kilkoma ważnymi oficerami Sztabu Generalnego, a mimo to mianowano go szefem służby wywiadowczej. Udało mu się nawiązać bliską współpracę z wywiadem niemieckim. Trzeba pamiętać, że na początku XX wieku Evidenzbureau podlegało bezpośrednio jedynie szefowi Sztabu Generalnego i samemu następcy tronu, arcyksięciu Franciszkowi Ferdynandowi.

Główne ośrodki terenowe, które zajmowały się szpiegostwem przeciw Rosji znajdowały się przy dowództwach korpusów w Krakowie, Przemyślu i we Lwowie. Z ośrodkiem lwowskim związany był najgłośniejszy austrowęgierski wywiadowca i jednocześnie jeden z największych zdrajców w historii, pułkownik Alfred Redl. Redl urodził się we Lwowie w 1864 roku, w rodzinie niemieckiego kolejarza. Od dzieciństwa znał doskonale poza ojczystą niemczyzną język polski i ukraiński. Wybrał karierę wojskową i szybko awansował. W 1890 roku rozpoczął pracę w Sztabie Generalnym w Wiedniu, w Biurze Kolejowym, które było tak naprawdę kolejnym ogniwem wywiadu. W ramach wykonywania zadań służbowych Redl podróżował rosyjskimi kolejami od Królestwa Kongresowego po Syberię i prowadził rozpoznanie na ogromnych terytoriach Rosji. Wysłano go do Kazania, gdzie odbył studia z zakresu języka rosyjskiego, który doskonale opanował. Alfred Redl stał się ekspertem od wywiadu na kierunku wschodnim i przydzielono go do grupy rosyjskiej Biura Ewidencyjnego na wniosek pułkownika Giesla von Gieslingena. W grupie rosyjskiej Redl współpracował z doświadczonym oficerem i wywiadowcą, majorem Julianem Piotrem Dzikowskim, który był twórcą i kierownikiem pierwszej siatki szpiegowskiej w Kongresówce. Austriacki oficer znalazł się w najbardziej zakonspirowanych strukturach sztabowych i wywiadowczych monarchii habsburskiej. Stało się to w końcu przyczyną wielkiej szpiegowskiej afery.

Redl był homoseksualistą i cierpiał na syfilis. Ten fakt postanowił wykorzystać wywiad carskiej Rosji, który mógł szantażem zmusić pułkownika do współpracy. W 1901 roku współpracownik rosyjskiego wywiadu, August Pratt dowiedział się o podwójnym życiu oficera i drogą szantażu zwerbował go do współpracy z wywiadem Warszawskiego Okręgu Wojskowego. Agent w sztabie generalnym i w centrali wywiadu był dla Rosjan niesłychanie cenny, więc opłacali Redla bardzo hojnie. Tajne dokumenty dostarczane przez agenta Opernball 13 trafiały na biurko pułkownika Mikołaja Batiuszyna, a za jego pośrednictwem do sprzymierzonych sztabów w Paryżu, Rzymie i Londynie, z którymi wywiad rosyjski współpracował. Redl dostarczał Rosjanom wszelkie informacje i dokumenty, z którymi się zetknął. Kontaktował się z kolejnymi rosyjskimi attache w Wiedniu (z pułkownikiem Waldemarem de Roop’em, Mitrofanem Marczenko, Michałem Zankiewiczem) i z wiedeńskim rezydentem rosyjskiego wywiadu, Filemonem Stecyszynem, który oficjalnie pracował jako austriacki urzędnik pocztowy. Redl spotykał się ze Stecyszynem lub jego kochanką Miladą Jarousek w popularnym uzdrowisku Karlsbad na terenie Czech. Jeździł także służbowo do Warszawy, gdzie bezpośrednio przekazywał informacje Ochranie. Rosjanie podsuwali mu fałszywe informacje, które miały wprowadzić w błąd austrowęgierski sztab i zdemaskował wielu austriackich agentów działających w Rosji. Dzięki jego działalności carskie siatki wywiadowcze mogły spokojnie działać pod bokiem cesarsko-królewskiego kontrwywiadu.

Nikogo nie dziwił wystawny tryb życia Redla, jego liczne wyjazdy za granicę, stołowanie się w najlepszych restauracjach, luksusowe mieszkanie i samochód. Dociekliwym rzekomo wystarczała wiadomość o odziedziczonym przez niego spadku. Pułkownik utrzymywał kobietę, którą uważano za jego kochankę i dawał znaczne kwoty pieniędzy młodemu oficerowi, z którym się związał, Stefanowi Horince. Redl często uczestniczył w procesach ludzi oskarżonych o szpiegostwo, jako rzeczoznawca z ramienia Sztabu Generalnego. Zwykle domagał się dla oskarżonych najwyższego wymiaru kary i nie zwracał uwagi na ewentualne okoliczności łagodzące. Jego postępowanie potwierdza tezę, że nadgorliwość jest często środkiem ukrycia różnych podejrzanych działań i postaw. Redl i major Dzikowski opanowali całkowicie pracę i obieg informacji w Grupie Wywiadu Evidenzbureau.

Współpraca pułkownika Redla z wywiadem rosyjskim wyszła na jaw na rok przed wybuchem wojny. Wiosną 1913 roku pułkownik przyjechał do Wiednia, by załatwić pewne sprawy osobiste. W tym samym czasie na poczcie głównej w Wiedniu policja przechwyciła dwa listy z Prus Wschodnich zaadresowane na nazwisko Nikon Nicetas. Okazało się, że listach było 15 tysięcy koron. Oficerowie policji postanowili dowiedzieć się, kto ma zamiar się zgłosić po tak wysoką kwotę pieniędzy. Dwóch funkcjonariuszy czekało na odbiorcę w siedzibie urzędu pocztowego. 24 maja 1913 roku przesyłkę odebrał nieznany mężczyzna, którego policjanci nie zdążyli złapać, gdyż szybko uciekł taksówką. Policjanci zdołali dotrzeć do taksówkarza, który przewiózł nieznajomego do hotelu Klomser. Znaleźli też etui na nóż, które odbiorca listów zostawił nieopatrznie w samochodzie. W hotelu, ku swojemu wielkiemu zdumieniu, odnaleźli pułkownika Redla, któremu pokazali zgubiony przedmiot. Oficer potwierdził, że etui należy do niego. Kiedy zorientował sie, że został rozpoznany, uciekł z recepcji, gubiąc po drodze podarte fragmenty listów. Agenci policji natychmiast zawiadomili o sprawie szefa kontrwywiadu, pułkownika Augusta Urbanskiego von Ostrymiecz i szefa sztabu generała Franza Conrada von Hotzendorfa. Wojskowi szybko zdecydowali, że Redl musi umrzeć, a całą sprawę należy zatuszować. Kiedy pułkownik wrócił do swojego pokoju hotelowego, cały budynek otoczyło wojsko i agenci policji. Do Klomsera przybyła komisja składająca się z najwyższych oficerów sztabu generalnego, wywiadu i kontrwywiadu. Redla najpierw poddano kilkugodzinnemu przesłuchaniu, a potem zmuszono do popełnienia samobójstwa. Mimo prób zamiecenia sprawy pod dywan, prasa dowiedziała się o tym olbrzymim skandalu. Redl przekazał Rosjanom austriackie plany mobilizacyjne, schematy organizacyjne armii na stopie wojennej, plany wymarszu i szczegóły zabezpieczenia kolejowego. Pułkownik zdrajca zlikwidował całą austriacką siatkę wywiadowczą na terenie Rosji. Spreparowane przez niego raporty trafiały do wglądu samego cesarza Franciszka Józefa I.

W bardzo trudnej i niejednoznacznej sytuacji znajdował się wywiad i kontrwywiad carskiej Rosji. Po wojnie z Japonią Rosjanie podjęli wzmożone rozpoznanie Niemiec i Austro-Węgier. Dążyli nie tylko do zdobycia wiadomości o niemieckiej, ale także do rozpracowania sytuacji politycznej i wykorzystania wewnętrznych konfliktów w krajach nieprzyjacielskich. Pracą szpiegowska zajmował się specjalny wydział operacyjny wywiadu przy Sztabie Generalnym w Petersburgu. Główną pracę w zakresie zdobywania informacji wykonywali rosyjscy attache wojskowi w różnych europejskich stolicach, a także komórki wywiadowcze przy sztabach nadgranicznych okręgów wojskowych. Rosjanie wiedzieli dużo o austrowęgierskiej armii i polskich ruchach politycznych w Galicji. W Warszawie działało biuro kontrwywiadowcze z rotmistrzem Siergiejem Mujewem na czele. Zajmowało się m. in. sterowaniem siatkami agentów w Galicji, w Poznańskiem i na Pomorzu, a także na pograniczu Kongresówki. Do szpiegowskiej sieci Mujewa należało wielu Polaków zamieszkujących Austrię i Rzeszę Niemiecką. Prowadzili oni wywiad płytki, pograniczny i głęboki, sięgający aż do Berlina i Wiednia. Niestety, o tych ludziach i ich działalności wiadomo bardzo niewiele. Równie ważna, co agentura warszawska, był zagraniczna centrala Ochrany w Paryżu, prowadząca działalność wywiadowczą i defensywną na zachodzie.

Cesarstwo Rosyjskie było obszarem gruntownie spenetrowanym przez wywiady Niemiec i Austro-Węgier. Dywersyjna działalność pułkownika Redla poprawiła sytuację Rosjan jedynie na jakiś czas. W rosyjskiej armii, sztabie generalnym, w administracji i na dworze carskim działało wielu niemieckich agentów. Nazwisk wielu z tych ludzi prawdopodobnie nigdy nie poznamy. Do najlepszych agentów austrowęgierskich na terenie Rosji należeli Polacy, wśród nich niejaki Stefan Domaradzki. Był to właściciel zakładu tapicerskiego w Radomiu udający człowieka niewidomego. Domaradzki był szefem austrowęgierskiej siatki szpiegowskiej w Kongresówce. W 1893 roku został za swoją działalność skazany na zesłanie na Syberię. Po powrocie do Królestwa Polskiego w 1908 roku ponownie otworzył swój zakład dzięki pomocy finansowej majora Dzikowskiego, który przesłał mu z Wiednia potrzebną kwotę pieniędzy.

Spore sukcesy, zwłaszcza w działalności przeciwko Rosji odnotował wywiad Rzeszy Niemieckiej. Jego główną centralą była Sekcja IIIB Sztabu Generalnego, oraz Oddział ds. Obcych Armii (również część Sztabu) w Berlinie. Na wschodzie głównym zadaniem tej służby było śledzenie dyslokacji wojsk rosyjskich w Królestwie i dostarczanie z wyprzedzeniem informacji na temat ewentualnych przygotowań do wojny. Rozpoznanie wywiadowcze na terenie Rosji prowadzono głównie z Królewca i Olsztyna. Wywiadem antyrosyjskim kierował pułkownik Walter Nicolai. Ten tajemniczy i bardzo wpływowy oficer wypracował wiele nowoczesnych metod zdobywania i weryfikacji informacji. Nicolai był obserwatorem wojskowym na froncie w Mandżurii w 1904 roku i odbył rok później wywiadowczą podróż po Rosji, w trakcie której zebrał mnóstwo informacji na temat tego państwa. Nicolai i jego podwładni mieli bardzo trudne zadanie do wykonania. Niemcy i Austriacy byli okrążeni i obserwowani przez wywiady państw Ententy. Pogląd o wielkiej sile i perfekcyjnej organizacji niemieckich służb wywiadowczych rozpowszechniany przez propagandę aliantów w czasie I wojny światowej po prostu nie odpowiada prawdzie. Niemcom lepiej udawały się działania na terenie Rosji, niż przeciwdziałanie angielskiej i francuskiej penetracji wywiadowczej. Niemiecki wywiad w porozumieniu z kierownictwem politycznym Rzeszy opracowywał plany rozbicia Imperium Brytyjskiego i Cesarstwa Rosyjskiego dzięki powstaniom ludów zamieszkujących te państwa. Podwładni pułkownika Nicoali w razie wojny planowali wywołanie rozruchów i rewolucji na obszarze brytyjskich Indii i w Afryce, w Królestwie Polskim i na Kaukazie. O tych planach nie ma zbyt wielu informacji.

W ciągu dwudziestu lat poprzedzających wybuch I wojny światowej pod spokojną powłoką codziennego życia Europy i świata toczyła się cicha wojna wywiadów, obfitująca nie tylko w zaskakujące zwroty, ale także w setki ofiar, których nazwisk już zapewne nie poznamy. Całe obszary tej wojny, takie jak np. działalność wywiadu amerykańskiego, pozostają nieznane…

CDN.

Literatura

J. Pajewski, Historia powszechna 1871-1918, Warszawa, 1967.

C. Quigley, The Anglo-American Establishment, New York, 1981.

G. Docherty, J. Macgregor, Hidden History, The Secret Origins of the First World War, Edinburgh, London, 2013.

C. L. Mowat (red.), XII. The Shifting Balance of World Forces 1898-1945, Cambridge 1968.

S. McMeekin, The Berlin-Baghdad Express: The Ottoman Empire and Germany’s Bid for World Power, Cambridge, 2010.

K. Jeffery, MI6 : the history of the Secret Intelligence Service 1909-1949, London, 2010.

R. Świętek, Lodowa ściana. Sekrety polityki Józefa Piłsudskiego 1904-1918, Kraków, 1998.

P. H. J. Davies, MI6 and the machinery of spying, London, Portland, 2004.

Sir Arthur Nicolson

Superintendent William Melville

Komandor George Mansfield Smith-Cumming

Kapitan Vernon Kell

Sidney Reilly

Pułkownik Charles Dupont

Pułkownik Arthur Giesl von Gieslingen

Pułkownik Alfred Redl

Redl i Giesl von Gielslingen w Pradze

Pułkownik Mikołaj Batiuszyn

Pułkownik Walter Nicolai



tagi: wywiad  historia świata  informacja  szpiegostwo  tajemnice 

Stalagmit
24 stycznia 2018 17:10
29     2126    17 zaloguj sie by polubić
komentarze:
ainolatak @Stalagmit
24 stycznia 2018 17:35

Niesamowite Stalagmicie! Aż muszę ochłonąć....

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit
24 stycznia 2018 18:16

W zbieraniu informacji i w akcjach o charakterze politycznym, dywersyjnym, czy ściśle wywiadowczym uczestniczyli kupcy, przedsiębiorcy, dyplomaci, uczeni, a nawet zwykli podróżni. Współpraca Anglika z wywiadem własnego kraju stała się zaszczytem….

W 2015 BBC wypuściło kolejny serial na podstawie opowieści Agatki Christie Partners in Crime https://www.youtube.com/watch?v=gvbfdkwREhA

Ledwo dało się to obejrzeć, tak strasznie infantylny i słabo zrobiony, jednak widownia dopisała. To jednoznaczny przekaz do młodych/ dzieci: hej, nawet jako zwykli obywatele poświęcamy wszystko,  ryzykujemy nawet życie służąc Koronie i współpracując ze służbami – to jest najwyższy zaszczyt pracować dla wywiadu.  Skoro ponownie uświadamiają o tym swoich widzów, chyba idzie „nowe”….

zaloguj się by móc komentować

S80 @Stalagmit
24 stycznia 2018 19:06

W nawiązaniu, choć okres trochę późniejszy:

"Szefami nowego organu wywiadowczego [Secret Service Bureau] zostali dwaj oficerowie: komandor (później admirał) Mansfield Smith-Cumming, dowodzący sekcją zagraniczną i kapitan Vernon Kell, dowodzący sekcją wewnętrzną".

A ile pozakładali partii pracownicy brytyjskich służb... Wśród 4 założycieli Szkockiej Partii Narodowej w 1928 r. był przynajmniej 1 taki agent, rzekomo już nie pracujący w tej roli, Compton Mackenzie. Pochodził z rodziny... aktorskiej - od Henry Comptona poczynając (1805-77, "best known for his Shakespearean comic roles"). W bio Comptona Mackenzie od partii SNP, czytamy: "nie urodził się Szkotem, ale.." :) (napisał tak o nim Andro Linklater, co do którego też można mieć podejrzenia)
Tu opis z 1932 r. z naiwnymi wtrętami polskiego dziennikarza:
"Sensacyjne pamiętniki angielskiego szpiega wojennego. Na rozkaz władz książka wycofana została z obiegu.
W tych dniach wyszła z druku w Anglji książka pod bardzo niewinnym i banalnym tytułem "Wspomnienia z Grecji". Książka ta w kilka godzin po jej ukazaniu się na półkach księgarskich została wycofana z rozporządzenia trybunału w Guildhall.(...) Któż jest autorem i dlaczego trybunał okazał się tak surowym dla tych zdawałoby się dość pospolitych pamiętników? Otóż autorem jest Mr Compton Mackenzie, dosć znany powieściopisarz angielski, który w czasie wojny należał do służby szpiegowskiej, głośnej "Intelligence Service". We wspomnieniach z Grecji opowiada właśnie rozmaite wydarzenia, w których brał udział lub których był świadkiem z racji swojej przynależności do "Intelligence Service". (...). Książka ta, za którą autor będzie jeszcze odpowiadał przed sądem, nie zawiera zresztą nic tak dalece zdrożnego. (...) Opisy przeżywanych zdarzeń ujmuje autor raczej humorystyczne, ale w guncie rzeczy nie są one pozbawione głębokiego tragizmu. M.in. opowiada Mackenzie historję walk, pełnych napięcia dramatycznego, pomiędzy marynarzami aljanckiemi a żołnierzami greckimi Konstantyna na ulicach Aten. Nie były to zbyt wesołe wypadki. Autor książki wspomina, jak pewnego razu poseł angielski w Atenach, minister Francis Elliot, wyszedł na ulicę w czasie szalonej strzelaniny z... parasolem w ręku. Parasolem tym zaczął tak wywijać i uspokajać Greków, że ci przestali w rezultacie strzelać. "Miało się wrażenie - pisze Mackenzie - że to nauczyciel karci swych krnąbrnych uczniaków". I tak dzięki tej tak surowo zakazanej książce, parasol posła przeszedł do historji. (...)
Gadatliwy Mackenzie opowiada bardzo wiele o personelu "Intelligence Service". Otóż np. szef służby przeciwszpiegowskiej figurował pod literą K. Dzisiaj wiadomo, że tajemniczy K. to pułkownik Vernon Kell. Dalej szef Departamentu tajnego "Intelligence Service" oznaczony był przez C. Znowu dzisiaj już wiedzą, że był to kapitan Mansfield Cumming. Nazwisko Cumminga figurowało w spisie wojskowych brytyjskich jako oficera marynarki w stanie spoczynku. Gdy w 1923 roku kpt. Cumming umarł, w nekrologach nie wspomniano ani słowem o wielkiej roli, jaką odegrał w czasie wojny".


https://en.wikipedia.org/wiki/Compton_Mackenzie
https://en.wikipedia.org/wiki/Henry_Compton_(actor)
https://en.wikipedia.org/wiki/Andro_Linklater

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 24 stycznia 2018 17:35
24 stycznia 2018 19:18

Bardzo dziękuję. Myślę, że tych informacji byłoby więcej, gdyby prowadzono gruntowniejsze badania nad tym okresem.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 24 stycznia 2018 18:16
24 stycznia 2018 19:21

Muszę znaleźć chwilę i obejrzeć ten film, dziękuję. W sumie w innych anglosaskich filmach dla młodzieży przekaz jest ten sam (patrz: Młody Indiana Jones). Od lat wdrukowują w głowy ludzi przekaz, że wywiad to coś wspaniałego, a szpieg to niemal książe.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @S80 24 stycznia 2018 19:06
24 stycznia 2018 19:29

Bardzo dziękuję za to ważne uzupełnienie. William Melville trzymał w ręku bardzo wielu anarchistów, terrorystów i socjalistów zamieszkujących Londyn. Wiedział, hdzie produkuje się ładunki wybuchowe. W 1892 roku zmontował spisek anarchistów produkujących bomby i doprowadził do wielu aresztowań. Anglicy mieli zatem doświadczenie w fabrykowaniu ugrupowań politycznych. 

Na pewno o wielu działaniach Melville'a, Cummingsa i Kella długo jeszcze niewiele będzie wiadomo.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit
24 stycznia 2018 20:14

Niesamowicie ciekawa jest ta "panorama wojny wywiadów" przed I WW i w trakcie. Bardzo dużą "literaturę" ma w Rosji Sindney Reilly. Wymienia się go a to jako inspiratora zamachu na Rasputina (był za tym, aby Rosja nie włączała się do wojny a miał wielki wpływ na carową i cara) via Jusupow ( bywały w Londynie najbogatszy Rosjanin, żonaty z siostrzenicą cara, na drugą nóżkę biseks i transwestyta). A to udział w dyskretnym przerzucie Lwa Trockiego z Kanady do Petersburga. Ostatecznie podobno skończył bardzo źle, bowiem wykończyli go na Łubiance w 1925 r. w ramach sukcesów sowieckiej operacji "Trust".  Za dużo wiedział o kulisach "powstania władzy radzieckiej".

Wersji i scenariuszy życiorysu Sidney'a Reilly z uwagi na otwarcie starych archiwów KGB (odgrażają się, że sfotografowali jakiś jego pamiętnik) może być całkiem sporo. Zwłaszcza na temat początku i końcówki żywota.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Stalagmit
24 stycznia 2018 20:27

 

"W 1905 roku Reilly przybył do Wiednia, gdzie nawiązał kontakt z prawniczą firmą Józefa Mendrokowicza i hrabiego Tadeusza Łubieńskiego, która reprezentowała niemiecką stocznię Blohm & Voss. (...) Z Warszawy Reilly przyjechał do Petersburga, oficjalnie jako przedstawiciel firmy Blohm & Voss."

Uzupełnienie. Jakoś się zazębia. Firma Blohm & Voss zmodernizowała i zarządzała putiłowską stocznią w Petersburgu. Stocznia zajmowała się produkcją okrętów wojennych. Wszystkie stanowiska kierownicze obsadzone były przez Niemców. Dyrektorem był Kurt Orbanovski. Po wybuchu wojny okazało się, że zajmował się również działalnością wywiadowczą. Uciekał przez Władywostok, gdzie zostawił materiały u Adolfa Dattana - udziałowca  firmy „Kunst i Albers”.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 24 stycznia 2018 20:14
24 stycznia 2018 20:30

Dziękuję. Nawet samo zbieranie informacji do tej notki było naprawdę interesujące. Co do S. Reilly to tak naprawdę nikt do końca nie wie, czy rzeczywiście stracił życie w 1925 roku. Nie jest wykluczone, że pracował nie tylko dla Brytyjczyków i prowadził swego rodzaju jednoosobowe przedsiębiorstwo wywiadowcze.

Kolejna ciekawa postać to pułkownik W. Nicolai, który w latach 30tych został zwerbowany do współpracy z GRU i przesyłał sowietom różne ważne informacje. Miał wielki wpływ na Hitlera i Bormanna. Hitler zlecił mu napisanie książki o jego działalności wywiadowczej, ale nie zachował się niestety żaden ślad tej publikacji.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ewa-rembikowska 24 stycznia 2018 20:27
24 stycznia 2018 20:31

Dziękuję bardzo. No to jesteśmy w domu. W sprawę zamieszany był jeszcze Basil Zaharoff.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 24 stycznia 2018 20:30
24 stycznia 2018 20:44

Chyba rzeczywiście Sidney Reilly był "jednoosobowym przedsiębiorstwem wywiadowczym" ale najdłuższym "klientem" był brytyjski wywiad. Co do reszty, czekamy na więcej ujawnionych archiwów. Ale porządne wywiady pilnują archiwów. Zwłaszcza brytyjski.

PS. Właśnie słucham, że Sidney Reilly miał ochotę dokonać "przewrotu w Petersburgu" przeciwko bolszewikom rękami Petersa współzałożyciela GPU wraz z Feliksem Edmundowiczem.

 

https://www.youtube.com/watch?v=9HXAdi4lWuY&t=269s

zaloguj się by móc komentować

Tytus @Stalagmit
24 stycznia 2018 20:50

No, to już wiem skąd taki kult J. Bonda wśród Anglosasów. I jak Pan wspomniał o kronikach Młodego Indiany Jonesa w jednym z komentarzy, to wszystko już jest jasne.

Sidney Reilly to taki Bond i Indiana w jednym.

W nawiązaniu do Pańskiego artykułu o noworocznej masakrze ze stycznia 1911, to zapewne anarchiści ci zerwali się Mellvillowi z łańcucha.

Super tekst, czekam na więcej.

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 24 stycznia 2018 20:44
24 stycznia 2018 21:08

To prawda, jego głównymi pracodawcami byli Brytyjczycy. Mieli na niego zresztą różne "haki". O tym co robił w czasie rewolucji wypadnie jeszcze napisać.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Tytus 24 stycznia 2018 20:50
24 stycznia 2018 21:12

Uprzejmie dziękuję. Chyba w większości krajów i języków świata słowo "szpieg" ma zdecydowanie negatywne konotacje. Na agentów często wybierano rozbitków życiowych i zwykłych przestępców. A w Anglii wymyślono, że szpieg to przedstawiciel elity.

Myślę, że w 1911 roku Melville dostał z samej góry polecenie, żeby odwrócić wzrok w inną stronę.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Stalagmit
24 stycznia 2018 22:25

Do mnie dziś dotarła niesamowita pozycja:

"Ceremoniał dworsko-dyplomatyczny w praktyce negocjacji Polski z Anglią" w XVI-XVIII wieku" Zdzisława Taźbierskiego.

Nakład 290 egzemplarzy.

Jest tu sporo na temat protoplastów Reillyego. Aż się cieszę na wpis o tej księdze, ale to za jakiś czas...

 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Stalagmit 24 stycznia 2018 20:31
24 stycznia 2018 22:30

oni się chyba wszyscy znali

zaloguj się by móc komentować

Nieobyty @Stalagmit 24 stycznia 2018 21:12
24 stycznia 2018 22:38

Odnosząc się do całego cyklu – po co wywołano I wojnę.

Teza by zniszczyć wielonarodowe chrześcijańskie monarchie i stworzyć państwa narodowe jest sensowna.

Po I wojnie mamy wysyp nowych państw [likwidacja CK, Carskiej Rosji] a po II mamy ich łączenie w bloki. Coś dzielmy a potem łączymy – ktoś to wszystko kredytuje.

Co do tematu tej notki – to co prawda gry wywiadów, afery i ich szefowie itp. są pasjonujące jest jeszcze jedna rzecz.

Dlaczego służby i aparat danego państwa nagłe zakładają blinde [ klapki na oczy konia].

Przykładowa wojna prusko-francuska to wielki popis wywiadu Berlina i dla tego Francja stała otworem. Rok 1914 i w mniemaniu pruskich generałów idziemy na ten sam sukces – i nagle jest inna rzeczywistość. Podobnie jak rzewne historie skromnych początków M5 - takie tam legendowanie.

Służby i ich jakość pracy to odbicie stanu kondycji społeczeństwa. To że służby Rosji czy CK miały problemy wynikło z tego że te kraje informacyjnie przegrały XIX wiek. Nawet gdy przyszła szansa i nowi liderzy [Stołypin, Ferdynand] – nie wykorzystano jej. Te dwa państwa mają coś wspólnego ich służby na poziomie taktycznym i operacyjnym dobrze pracowały [akta osobowe ich agentury i po wojnie były dość cenne] ale gdzie tkwił systemowy błąd że nie dało to przełożenia na strategię. Odwrotny przypadek jest w Londynie mamy wybraną wyższą kadrę i ta odtwarza prace służb na dole. Można przypuszczać że Londyn nawet pozwolił [ we własnym interesie] na skuteczność pracy Paryża. Co do Berlina – jego porażka wynikła z braku czasu na okrzepnięcie. Nowe pokolenie który zastąpił tych co reaktywowali cesarstwo - miało za mało czasu na okrzepnięcie formy imperium.

I jeszcze jedno – dlaczego pozwolono na zbiorowy mord młodych brytoli w okopach.

Francuzi mieli rzeź katolickie młodzieży bo tego chciała Republika, Rosja bo musiano naderwać fundamenty caratu, front Włoski by wykończyć rodowitych Austriaków a Włochom fundować to samo co Francuzom, Niemcom by zaszczepić sen o utraconym imperium.

Po co ginęli Anglicy – jak dla mnie by elity przeszły swoją szkołę dorastania tj. wykańczania niższych warstw. To jest specyfika wyspy – elity uczą się spuszczania krwi poddanym.

Cóż służby i cicha wojna – to i tak jest odbić kondycji wojujących stron. W przypadku terenów zależnych ich poziom zależności zawsze określa ślepota własnych służb na bezprawie.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @ewa-rembikowska 24 stycznia 2018 20:27
24 stycznia 2018 22:40

Jako detal kilka cytatów z "U-BOOTY KAJZERA" Gordon Williamson.

W lutym1902 r. ruszyły prace przy pierwszym naprawdę udanym niemieckim okręcie podwodnym...

... marynarka pozostawała nie przekonana...

Natomiast pod ogromnym wrażeniem byli Rosjanie, którzy natychmiast  nabyli maleńki okręt podwodny i przetransportowali go do kraju. Przekonani, że Niemcy posiadają umiejętności i technologię .... ,w 1904 zlecili należącej do Kruppa stoczni ... budowę trzech 205-t okrętów.

...

Przedstawiciele niemieckiej marynarki korzystali z okazji i badali rosyjskie jednostki przed dostarczeniem ich do nabywcy. ...

(Karp, Karaś i Kambala)

... Zaowocowało to finalnym "udoskonalonym"  .... "U1"  ... zwodowanym 4 VIII 1906.

:)

p.s.

w chwili zakończenia wojny w 1918 Niemcy posiadali 170 różnych "U" gotowych do akcji

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @betacool 24 stycznia 2018 22:25
24 stycznia 2018 22:42

To muszą być naprawdę ciekawe informacje, bo za czasów Elżbiety I i Walsinghama wywiad angielski znacznie się rozbudował.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ewa-rembikowska 24 stycznia 2018 22:30
24 stycznia 2018 22:43

To prawda. A ten Mr Queer to może być po prostu Zaharoff, opis jak najbardziej pasuje.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Nieobyty 24 stycznia 2018 22:38
24 stycznia 2018 22:49

Dziękuję za to świetne podsumowanie dotychczasowych notek. 

Po rozpadzie wielonarodowych monarchii powstały małe, słabe państwa narodowe, w większości przypadków uzależnione od mocarstw i od zagranicznych banków.

Myślę, że zarówno służby wywiadu/kontrwywiadu, jak i wojsko to bardzo wrażliwe elementy machiny państwowej (wbrew popularnym opowieściom o ich rzekomej wszechmocy). Bardzo łatwo przeciągnąć na swoją stronę zagranicznych wywiadowców i całe struktury służb specjalnych, jeśli się dysponuje odpowiednimi funduszami.

Co do skutków rzezi pełna zgoda.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @Stalagmit 24 stycznia 2018 20:30
24 stycznia 2018 23:00

... pułkownik W. Nicolai, który w latach 30tych został zwerbowany do współpracy z GRU ...

to zapewne z jakiegoś anglosaskiego źródła dane, oni wszędzie u przeciwnika spionów pokroju 007 wietrzą. Że coś nie tak i inaczej było poświadczyć może to co się oficerowi w stanie spoczynku po kapitulacji w '45 przytrafiło. Wygarnięty we wrześniu w Sowieckiej Strefie Okupacyjnej trafił do więzienia w Moskwie. Ciekawi świata interlokutorzy nie mieli wiele radości z tego ptaszka, miał mało do wyśpiewania a życie z niego w 1947 uszło... 

Dlaczego nim się NKWD zainteresowało? Ponoć w trakcie lektury amerykańskiej książeczki Total Espionage  z 1941 a wydanej po rosyjsku w 1945 roku pod tytułem «Тотальный шпионаж» jakiś sowiecki um wywiadowczy wywnioskował, że Nicolai był "szarą eminencją" tej nazistowskiej siatki szpiegowskiej. Sprawny mechanizm znalazł, żyje i mieszka tuż, tuż ... Podpis pod nakazem aresztowania ...

Autor totalnej książeczki, otrzaskany jak sprzedać chwytliwe tematy, Curt Riess, niemiecki emigrant żydowskiego pochodzenia umiejętnie podkoloryzował a że sprawnie piórem władał to i nie dziwota, że w trakcie wojny kilka pozycji na rynku się znalazło w walce z Trzecią Rzeszą.

Co do wpływu pułkownik na Hitlera i Bormanna należy chyba podobnie popatrzeć na źródło tej informacji. Był na liście konsultantów pewnego Instytutu i tylko to jest pewne. Cicha synekura coby głodem nie przymierał?

Lektura super, też czekam na więcej.

 

zaloguj się by móc komentować

betacool @Stalagmit
24 stycznia 2018 23:00

"Po rozpadzie wielonarodowych monarchii powstały małe, słabe państwa narodowe, w większości przypadków uzależnione od mocarstw i od zagranicznych banków".

Bingo!

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @saturn-9 24 stycznia 2018 23:00
25 stycznia 2018 07:41

Bardzo dziękuję, także za istotne i wiele wnoszące do notki uwagi (jak zwykle zresztą). 

Informacja o współpracy W. Nicolai z GRU pochodzi od Pierre'a de Villemaresta, francuskiego oficera wywiadu, autora i specjalisty od szpiegostwa (książka "GRU. Sowiecki superwywiad"). 

Informacje o kontaktach i wpływach pułkownika Nicolai podaje także niemiecki autor Gert Buchheit, który napisał, że Nicolai miał też wpływ na Joachima von Ribbentropa.

Warto dodać, że jako pracownik oddzialu wywiadowczego Armie Obce Nicolai od 1904 roku zajmował się gruntownym rozpoznaniem pogranicza Prus i Kongresówki, szczególnie doliny Wisły i Grudziądza. Zbierał m. in. informacje o nastrojach i działaniach ludności polskiej po obu stronach granicy. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @betacool 24 stycznia 2018 23:00
25 stycznia 2018 07:42

Tak właśnie było, jak sądzę...

zaloguj się by móc komentować

marek-natusiewicz @Stalagmit
25 stycznia 2018 10:41

Czyż to nie piękne: "Anglicy wiedzieli, że wojna między carską Rosją a Austro-Węgrami jest bardzo prawdopodobna i rozpocznie się w przeciągu roku".

Skąd wiedzieli, kto im powiedział? Czyżby byli jasnowidzami, że latem 1814 zostanie zastrzelony ten nieszczęsny Ferdynand? A może jednak byli "architektami" tego konfliktu?

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @marek-natusiewicz 25 stycznia 2018 10:41
25 stycznia 2018 11:38

Dziękuję. To jest bardzo dobre pytanie i postaram się na nie odpowiedzieć w kolejnych notkach. Bardzo proszę o chwilę cierpliwości.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @Stalagmit 25 stycznia 2018 07:41
25 stycznia 2018 12:18

Niemiec, Gert Buchheit , miał dobre kontakty z BND w latach '60 i '70, uchodzi obecnie poniekąd za spin doctora tej instytucji. Mieszać fikcję i rzeczywistość to zapewne dobrze potrafił.

Że pułkownik Nicolai był kimś z kim się wierchuszka partyjna liczyła przekonałby mnie wpis krótki w dziennikach ministra propagandy. Ten to miał wgląd oraz chętnie i skrzętnie zapisywał komu rączkę uścisnął i co sobie pomyślał. Po spotkaniu z Wł. Studnickim przez trzy dni skrobał co mu w głowie kołatało. Zapiski z listopada 1939, t.7. Istnieje index osobowy [Teil III: Register 1923–1945. 3 Bde. 2007–2008] Dostępne zapewne w specjalistycznych uniwersyteckich bibliotekach.

Francuzki kontrwywiadowca, Pierre de Villemarest, szpec od GRU, napisał książkę wespół z niejakim Clifford'em Kiracoff'em. A ten wygląda mi na amerykańskiego łącznika. 

Dlaczego jednak niemiecki wywiad w pierwszej światowej wysiadł wobec anglosaskiego? Czyżby 'staroświecką metodę' pokonała 'nowoczesna organizacja'? 

Dla rozluźnienia fragment po angielsku z ironicznej autobiografii (rozdział Wojna  str. 95).   

Gertrude Stein used to get furious when the english all talked about german organisation. She used to insist that the germans had no organisation, they had method but no organisation. Don't you understand the difference, she used to say angrily, any two americans, any twenty americans, any millions of americans can organise themselves to do something but germans cannot organise themselves to do anything, they can formulate a method and this method can be put upon them but that isn't organisation. The germans, she used to insist, are not modern, they are a backward people who have made a method of what we conceive as organisation, can't you see. They cannot therefore possibly win this war because they are not modern. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Stalagmit
25 stycznia 2018 15:28

Dziękuję za te cenne uzupełnienia. Jest zrozumiałe, że do tych wszystkich relacji trzeba podchodzić krytycznie.

Fragment o organizacji bardzo ciekawy, nie tylko zabawny.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować