-

Stalagmit

Gospodarka dawnej Polski u progu rozkwitu (XIV-XV wiek)

Czytając o historii naszego kraju zwykle spotykamy się z krzywdzącymi opiniami autorów i publicystów, które mówią o jego wiecznym i niemożliwym do przezwyciężenia zacofaniu. Czytamy i słyszymy o „prymitywnej gospodarce pańszczyźnianej”, „braku produkcji przemysłowej”, albo „słabej wydajności”. Najczęściej spotykamy się z wizją historii gospodarczej naszego kontynentu w epoce późnośredniowiecznej i nowożytnej, która dzieli go na dwie wyraźnie rozgraniczone strefy wzdłuż granicy biegnącej po rzece Łabie. W Europie na zachód od Łaby miały dominować średnie i mniejsze gospodarstwa, uprawiane przez chłopskich dzierżawców. Na wschód od Łaby dominowały oparte o pańszczyźnianą siłę roboczą wielkie gospodarstwa szlacheckie, czyli folwarki, nastawione na sprzedaż płodów rolnych na rynek. Gospodarka folwarczna miała się rozwinąć na skutek zwiększonego popytu na zboże w zachodniej i południowej Europie, oraz dzięki tzw. „wtórnemu poddaństwu” chłopskiej populacji. Po obydwu stronach niemieckiej rzeki właściciele ziemscy chcieli jak najefektywniej wykorzystać pracę chłopów: na zachodzie ściągając czynsz dzierżawny, a na wschodzie egzekwując wykonywanie prac przez zależną ludność. Wielu badaczy twierdzi, że ten gospodarczy dualizm zaważył nie tylko na kolejach rozwoju ekonomicznego obu części Europy, ale także ma ich dziejach politycznych, społeczeństwach, a nawet na obyczajach i mentalności. Mówi się o nawrocie do gospodarki feudalnej na wschodzie i rozwoju gospodarki rynkowej na zachodzie. Na zachodzie na skutek napływu bogactwa po wielkich odkryciach geograficznych i centralizacji władzy zaczęły się rozwijać miasta, a w nich rzemiosło, handel i operacje finansowe. Wzbogaceni mieszczanie inwestowali w postęp techniczny i zakładali coraz to nowe przedsiębiorstwa i banki. Zachód Europy stał się w ten sposób regionem żaglowca i manufaktury, giełdy i bankowego kantoru. Jednak na wschód od linii Łaby miał się kończyć wszelki rozwój i pomyślność gospodarcza. Chciwa i bezmyślna szlachta miała wyłącznie eksploatować pracę chłopów skazując ich na faktyczne niewolnictwo. Umacniała się dominacja folwarku napędzanego pańszczyźnianą, przymusową pracą. Gospodarstwa chłopskie marniały, a arystokracja marnowała pieniądze na zakup luksusowych dóbr za granicą. Wschód kontynentu nieuchronnie wpadał w spiralę zacofania i biedy, z której nie może wydobyć się do dziś.

Czy rzeczywiście tak było?

Przedstawiony powyżej obraz jest w rzeczywistości bardzo tendencyjny i nieuczciwy, choć do dziś nie brakuje jego zwolenników. Zarówno po zachodniej, jak i po wschodniej stronie Łaby podstawową jednostką własności była włość feudalna. Z biegiem czasu na zachodzie zaczęła się upowszechniać gospodarka czynszowa, obciążająca chłopów należnościami pieniężnymi wobec pana i czyniąca z nich głównych podatników, z których w razie potrzeby królewscy poborcy ściągali wielkie daniny. Arystokracja odbierała chłopom dobre ziemie i rugowała z nich ubogich gospodarzy. Szczególnie ostro to zjawisko objawiło się na Wyspach Brytyjskich, gdzie w ramach tzw. ogradzania możni wypędzali mieszkańców lepszych ziem tworząc wielkie latyfundia i pastwiska ciągnące się po horyzont. Zrozpaczona ludność często chwytała za broń, jak podczas powstania Roberta Ketta, które wybuchło we wschodniej Anglii w 1549 roku i zostało stłumione przez najemników oraz regularne angielskie wojsko. Tymczasem w XVI-wiecznej Polsce nikt nie rugował chłopów z ziemi. Szlachta raczej potrzebowała siły roboczej, a chłopom wygodniej było odrabiać należność wobec pana na jego polach, niż zbierać pieniądze na czynsz, co mogło być żmudne i trudne. Folwarki produkowały żywność (zboże, mięso i inne) na rynek krajowy i międzynarodowy. W środkowej Polsce ziemia folwarczna stanowiła 17-33% ogólnej sumy ziem uprawnych. Był to opłacalny sposób gospodarowania, bo w XVI w. w Małopolsce jeden łan (22,6 ha) szlacheckiej posiadłości przynosił roczny dochód w wysokości 55,2 złotych polskich. W XVI stuleciu gospodarstwo chłopskie było zobowiązane do odrobienia trzech dni pańszczyzny w tygodniu, więc obciążenie pracą nie było zbyt wielkie. Jeśli właścicielem zwierzchnim ziemi uprawnej był szlachcic, to chłop był właścicielem użytkowym. Mógł sprzedawać lub zapisywać ziemię, którą użytkował. Żył w stanie poddaństwa, którego jednak nie można w żadnym wypadku porównywać ze średniowiecznym, czy nowożytnym niewolnictwem. Pan często przekazywał mu tzw. „załogę”, czyli narzędzia i zwierzęta hodowlane potrzebne do zagospodarowania terenu. Właściciele ziemscy udzielali pomocy zrujnowanym lub dotkniętym klęskami żywiołowymi rolnikom. Szlachta poszukiwała siły roboczej i dbała, by zależnych od niej chłopów było wystarczająco dużo. Na wschodnich rubieżach polsko-litewskiego państwa dawał się we znaki problem pustek wymagających zagospodarowania i niedoboru siły roboczej. Niektórzy właściciele sami organizowali zbiegostwo chłopów, by ściągać siłę roboczą do własnych majątków. Wielu chłopów dobrowolnie przyjmowało poddaństwo i oddawało się w opiekę pana, a wydalenie ze wspólnoty wiejskiej i wyjęcie spod zależności lennej uważano na wsi za jedną z najcięższych kar. Potraktowany wen sposób delikwent tracił wszelkie przywileje i jako człowiek luźny nie mógł zbytnio liczyć na opiekę prawa. Wieś, pozostająca pod opieką pana i połączona z dworem siecią zależności prawnych i ekonomicznych, tworzyła z nim jeden organizm gospodarczy. Sytuacja chłopów była bardzo zróżnicowana, tak pod względem prawnym, jak i majątkowym. Poza tym spora cześć chłopów mieszkała i pracowała w dobrach koronnych i kościelnych. Widać zatem, że różnica w statusie ludności rolniczej po obu stronach Łaby wypada na korzyść Rzeczypospolitej.

By oderwać się od nieszczęsnego podziału Europy przebiegającego wzdłuż Łaby spróbujemy się oderwać od tej koncepcji i rzucić nieco światła na zupełnie inne powiązania ekonomiczne i odkryć nieznane dotąd oblicze ówczesnej Polski i jej rolę we wczesnonowożytnym świecie. W tym celu odwołamy się do nieco zapomnianego, XIX-wiecznego ekonomisty niemieckiego, Friedricha Lista. Pasją tego wybitnego badacza i praktyka gospodarki, ojca niemieckiego cudu ekonomicznego XIX wieku, była historia gospodarki i poszukiwanie przyczyn różnych koniunktur. List nie był sztywnym teoretykiem, ale spostrzegawczym obserwatorem rzeczywistości, który umiał odróżniać wyidealizowane konstrukcje ekonomistów od gospodarczej rzeczywistości. Nie wierzył w brytyjską doktrynę wolnego handlu i usilnie ją zwalczał. Uważał, że jest szkodliwa dla jego ojczystych Niemiec. Właśnie w pismach tego genialnego ekonomisty znajdujemy nieoczekiwane dla nas porównanie. Bowiem w swojej książce „Narodowy system ekonomii politycznej” z 1841 roku, List napisał: „Porównajmy Polskę i Anglię: obydwa państwa stały kiedyś na tym samym stopniu kultury; a teraz jaka różnica.” Wzmianka zaskakująca i jakże różna od tego, co zwykle możemy przeczytać i usłyszeć na ten temat. W świetle tego porównania rzekoma granicy Łaby, mająca oddzielać postępowy zachodni świat od zacofanego wschodu staje się iluzją.

List kilkukrotnie podkreślał, że u progu okresu nowożytnego Polska i Anglia były na tej samej stopie rozwoju ekonomiki. Oskarżał Związek Hanzeatycki o rozwijanie i wspomaganie gospodarki innych krajów kosztem Niemiec. Kupcy hanzeatyccy pomagali bogacić się polskim i angielskim hodowcom owiec, flandryjskim sukiennikom i szwedzkim metalurgom. Ale później władcy państw leżących nad Bałtykiem i Morzem Północnym cofnęli przywileje kupcom hanzeatyckim i odcięli ich od bogatych źródeł dochodu. W 1598 roku królowa Anglii Elżbieta I zamknęła londyński Steelyard, centrum handlu produktami metalurgii i zabroniła hanzeatyckim kupcom działania na terenie jej królestwa. Tylko kupcom z Gdańska i Elbląga dozwolono handlować w Anglii. Poddani królowej Elżbiety weszli na drogę polityki ścisłego nacjonalizmu gospodarczego, ochrony własnego rynku oraz rabunku i korzystania z bogactw innych narodów.

Uwagi F. Lista prowadzą nas do świata handlu i kwitnącej gospodarki, jaka istniała w Polsce, na Bałtykiem i Morzem Północnym na przełomie średniowiecza i epoki nowożytnej. W 1350 roku Królestwo Polskie rządzone przez króla Kazimierza III Wielkiego, było już sporym krajem centrum kontynentu, liczącym ponad 3 mln mieszkańców. Trzon państwa obejmował Małopolskę i Wielkopolskę, zależne Księstwo Mazowieckie i niedawno zajęte ziemie na wschodzie: Przemyską i Halicką. Kilka lat później król Kazimierz miał włączyć do swego władztwa także Ziemię Płocką, Dobrzyńską, Wiską, Zakroczymską, oraz Kujawy, a także Ziemię Krzemieniecką i Podole. Król przez cały czas starał się odzyskać Pomorze, ziemię ważnych portów i bramę do światowych szlaków handlowych. Pomorze wchodziło w skład Państwa Zakonu Krzyżackiego, który zajął go bezprawnie w 1308 roku. Polska starała się o zwrot Pomorza na drodze prawnej, ale nawet wyroki sądów papieskich nie zdołały zmusić Zakonu do rezygnacji z raz uchwyconej zdobyczy. Miasta Pomorza i Prus przeszły pod panowanie prężnego, scentralizowanego i bogatego państwa. Mieszkańcy ziemi pomorskiej zaczęli jednak odczuwać ciężką rękę militarnego reżymu Krzyżaków, który bezwzględnie egzekwował wszelkie podatki i powinności. Tymczasem gospodarka Polski i całej środkowej Europy przeżywała okres wielkiego wzrostu. W XIV wieku nie było tu wielkich wojen i niepokojów społecznych, jakie pustoszyły zachód Europy (wojna stuletnia, powstania chłopskie). Dżuma, której epidemia doszła do Polski i Czech w czasie i pod koniec panowania Kazimiera Wielkiego, miała tu dużo łagodniejszy przebieg, niż na zachodzie i południu. O obecności Czarnej śmierci w Polsce piszą kronikarze: Janko z Czarnkowa ("W owych dwóch latach [1371-1372], tak samo jak w roku śmierci króla, był wielki mór w Polsce, zaś w roku następnym od miesiąca września zaczęła się szerzyć w Polsce jeszcze większa morowa zaraza na ludzi, zwłaszcza na młodzież i kobiety, na mężów i dziewice, i trwała przez rok aż do miesiąca września, przez który to przeciąg czasu wiele tysięcy ludzi, niestety, umarło") i Jan Długosz (wzmianka o 1348 roku: „Wielka zaraza morowa, która się wdarła do Królestwa Polskiego, dotknęła okropnym morem nie tylko Polskę, ale i Węgry, Czechy, Danię, Francję, Niemcy i niemal wszystkie królestwa chrześcijańskie, i barbarzyńskie, siejąc wszędzie straszną śmierć. (…)” i z 1349: „(…) Pestifer hic annus aput Polonos fuit morboque epidimie passim grassante multi mortales tam de nobilitate quam de plebe consumpti sunt.”). Dżuma przybyła do Polski prawdopodobnie przez porty bałtckie, dokąd zawijały jednostki z zachodniej Europy, gdzie ta choroba czyniła już wielkie spustoszenie.

Mimo ataku zarazy i sporadycznych konfliktów, handel i inne działy gospodarki rozwijały się coraz szybciej. Potężny Związek Hanzeatycki, organizacja niemieckich kupców i miast, ujął w swoje ręce handel w rejonie Morza Bałtyckiego i Północnego. W średniowieczu istniało więcej związków handlowych zwanych hanzami, ale to właśnie niemiecka organizacja z Lubeki i Hamburga osiągnęła największy sukces i wpływy polityczne. Hanzeatom udało się zahamować ekspansję Danii, kierowaną przez króla Waldemara IV i wywierać skuteczne naciski na miasta flandryjskie. To właśnie kierownictwo Hanzy doprowadziło do zawarcia pokoju po wyczerpującej wojnie duńsko-szwedzkiej i unii tych dwóch państw, zjednoczonych pod berłem Eryka Pomorskiego w 1397 roku. Hanzeaci chcieli, by na Bałtyku kwitł nieprzerwany handel, a szwedzkie żelazo docierało do wszystkich portów. Wojna na morzu nie była więc w ich interesie.

Zbiegiem czasu rola ekonomiczna Morza Bałtyckiego stawała się coraz większa i zaczęła przewyższać znaczenie położnego na południu Morza Śródziemnego. Teraz Bałtyk i Morze Północne pełniły, tak jak wcześniej Mare Nostrum, rolę autostrady i centrum handlu morskiego, łączącego położone na odległych brzegach miasta i kraje. Mimo, że aż do końca wojny trzynastoletniej w 1466 roku Królestwo Polskie było odcięte od Pomorza i ujścia Wisły, a obciążenia celne i podatkowe nakładane przez Zakon Krzyżacki hamowały rozwój handlu, to polskie produkty były eksportowane na zachód drogą morską. Po zajęciu Pomorza i portów nadbałtyckich strumień towarów z Polski, Czech i Węgier popłynął w kierunku północnej i zachodniej Europy. Polska i jej miasta leżały na przecięciu najważniejszych szlaków handlowych ówczesnej Europy. Jedne przebiegały z Niemiec przez Śląsk i Małopolskę do Lwowa, a dalej do wybrzeży Morza Czarnego, gdzie istniały genueńskie kolonie (Kaffa, Sudak, Cembalo, Vosporo). Szlaki idące z południa łączyły zasobne w kopalnie i kruszce Królestwo Węgier z miastami pomorskimi i portami nad Bałtykiem. W środku tej wielkiej siec wymiany leżało Królestwo Polskie z jego zasobnymi miastami, żyznymi terenami rolniczymi i bogatymi zasobami mineralnymi. Było jasne, że nasz kraj odegra ważną rolę w nadchodzących wiekach, zarówno jako państwo, jak i ośrodek gospodarczy.

Otoczenie Polski rozwijało się równie żywiołowo. Położone na południu Królestwa Czech i Węgier dysponowały złożami rud metali w Sudetach i Karpatach. Wydobywane tam metale drogami biegnącymi przez Polskę trafiały na rynki średniowiecznego świata, więc Polska, Czechy i Węgry były dość ściśle związane ekonomiczne, co przekładało się na związki polityczne i dynastyczne. Z kolei szlaki łączące Polskę z wybrzeżami Morza Czarnego były prawdziwym oknem do wielkiego świata, być może nawet ważniejszym, niż Bałtyk. Prowadziły do kolonii Genui na Kyrymie, które były punktem wyjściowym szlaku biegnącego przez Turkiestan, Azję Środkową i Kotlinę Kaszgarską aż do Chin, skąd sprowadzano do Europy tkaniny jedwabne. Genueńskie faktorie istniały na wschodnich wybrzeżach Morza Śródziemnego i nad Morzem Czarnym, a ich zadaniem była kontrola i koordynacja handlu z Lewantem i Dalekim Wschodem. Dzięki nim Genua z biednej i małej wioski rybackiej (jaką była jeszcze ok. 1096 roku), stała się bogatą metropolią, pełną kupców i bankierów. Szlaki prowadzące z tych genueńskich ośrodków prowadziły z nad Morza Czarnego na północ, przez Lwów i Halicz, więc miały dla władców Polski bardzo istotne znaczenie.

Kontakty handlowe między Polską a północną i zachodnią Europą rozpoczęły się już dosyć wcześnie. Już w IX w. przed Chr. pomorski gród i port na Wolinie był ośrodkiem handlu, odwiedzanym przez przybyszów z całej Europy. Rządziło nim pogańskie plemię Wolinian (prawdopodobnie wikińsko-słowiańskie), a Skandynawowie nazywali je Jomsborgiem lub Jumnetą. XI-wieczny kronikarz Adam z Bremy pisał o nim: „(…) Przy jej ujściu stoi poważne miasto Jumneta, ośrodek wielce odwiedzany przez barbarzyńców i greków mieszkających naokoło. Jest to istotnie największe z miast, jakie są w Europie. Mieszkają w nim Słowianie i inne narodowości, Grecy i barbarzyńcy. Miasto to, bogate wszystkimi towarami północy, posiada wszelkie możliwe przyjemności i rzadkości. (…)”. Niemiecki kronikarz pisał też o żegludze z Anglii i Flandrii na Bałtyk. Przybywali do Wolina Skandynawowie i Bizantyjczycy, by na równi ze Słowianami prowadzić ożywiony handel. U ujścia Wisły leżało miasto Truso, do którego w 890 r. dotarł Anglosaski podróżnik Wulfstan. Istniał tu wielki port, ośrodek handlu i produkcji rzemieślniczej. Przybywali tu kupcy ze Skandynawii, Nadrenii i Konstantynopola. Już w tych odległych czasach przybysze z zachodu i Skandynawii interesowali się szlakami, które biegiem rosyjskich rzek prowadziły znad bałtyckiego wybrzeża do Konstantynopola i na Bliski Wschód. Monety królów angielskich z XII wieku znane są ze znalezisk archeologicznych z terenu Estonii. W 1250 roku lord Mayor Londynu pozwolił kupcom z Lubeki na prowadzenie handlu w swoim mieście za opłatą 100 marek szterlingów. Miasta Pomorza były częściami sieci handlowej łączącej porty bałtyckie z ośrodkami handlowymi Morza Północnego. Od XIII wieku kontrolowali tę sieć kupcy z Hamburga i Lubeki, którzy mocno zadomowili się w portach Anglii. W 1298 roku kupcy z Lubeki uzyskali przywileje handlowe od króla Polski Władysława Łokietka, a w 1299 r. od Wielkiego Mistrza Zakonu Krzyżackiego, Gottfrieda von Hohenlohe. Zboże ze środkowej Europy spławiane Wisłą do portów Bałtyckich trafiało potem przez Danię do Flandrii i Anglii. Na handlu wiślanym zaczął bogacić się Toruń, od 1280 r. należący do Hanzy. W 1295 r. król Francji Filip Piękny przyznał szeregowi miast nadbałtyckich (w tym Elblągowi) przywileje handlowe na obszarze swego państwa. Takie same przywileje przyznał mieszkańcom tych  miast w 1303 roku król angielski Edward I. Już w drugiej połowie XIII wieku istniały regularne i częste kontakty miast pomorskich i pruskich z Anglią. Około 1320 roku polskie zboże docierało już do Anglii, Szkocji, Norwegii i Flandrii. Relacja o angielskim kupcu Henry’m Blake’u i jego Niemieckich kontrahentach mówi i transporcie polskiego zboża z Torunia aż do Szkocji. Z Polski i Prus transportowano na statkach płynących do Anglii nie tylko zboże, ale także wosk, smołę, dziegieć, futra, skóry zwierzęce, potaż, drewno. Od 1310 roku lasy Polski i innych krajów nadbałtyckich stają się dla Anglii głównym źródłem poszukiwanego drewna. W 1340 roku zaczyna się nieprzerwany napływ polskiego zboża, które całymi konwojami statków jest transportowane do angielskich portów. Z kolei do Gdańska, Torunia i Elbląga napływały z Anglii i Flandrii ogromne ilości sukna i innych tkanin. Pomiędzy 1378 a 1390 rokiem do portów nadbałtyckich trafiało 4000 sztuk sukna rocznie. Przez Gdańsk i inne miasta angielska produkcja sukiennicza trafiała do Polski. Angielscy kupcy od XIV wieku rezydowali w miastach Prus i Pomorza, a kupcy pruscy w miastach angielskich. Angielska faktoria kupiecka w Gdańsku miała długie tradycje, a czterem Anglikom pomiędzy 1370 a 1386 rokiem udało się uzyskać obywatelstwo Gdańska i sprowadzić do portu nad Motławą kilkunastu wspólników z Wysp. W Gdańsku i Elblągu mieszkało wielu angielskich kupców i armatorów wraz z rodzinami. Przykładem może być pochodząca z King’s Lynn rodzina Kempe, osiadła w Gdańsku już w XIV wieku. Oprócz tego mieszkali tu kupcy z Norwich, Nottingham, Colchester, Coventry i Yorku. Anglicy starali się rozciągnąć swą sieć handlową w głąb Polski i Inflant. Sukno angielskie docierało do Krakowa, a stamtąd na Węgry i do Mołdawii.

Autor dzieła The Libelle of Englyshe Polycye z 1436, który doradzał kierownikom angielskiej polityki rozbudowę floty i postawienie na rozwój handlu morskiego wymienia produkty sprowadzane z pomorskich portów: kowalne żelazo (osmund), stal, miedź, łęczyska drewniane, deski, wosk, smołę i dziegieć, wosk, nici, len, płótna, karty papierowe, sztaby srebrne z Czech i Węgier. Spora część tych rzeczy musiała być produkowana w Polsce, co wskazuje na kwitnący, rozwinięty technologicznie przemysł. Inne sprowadzano aż z Czech i Węgier, równie zaawansowanych w rozwoju, co Polska. Flandryjskie i angielskie listy towarów sprowadzanych w XV wieku z Polski odnotowują także złote i srebrne płyty, a także miedź i futra. W XVI wieku Anglicy bardzo bacznie przyglądali się wielkiemu polskiemu rynkowi i doskonale pojmowali jego znaczenie ekonomiczne. W 1579 roku założono English Eastland Company, organizację kupiecką z prawem wyłączności handlu między Wyspami Brytyjskimi a krajami Bałtyku, w tym z Rzeczpospolitą Polsko-Litewską. Kupcy z Londynu, Hull i Great Yarmouth założyli swój główny ośrodek w Elblągu i rywalizowali w handlu z przybyszami z miast holenderskich. Do Polski popłynęły postawy angielskiego sukna. Według relacji angielskiego kupca Fynesa Morysona z 1593 roku rozległa i zamożna Polska obfitowała w tkaniny lniane, konopie, drewno, wosk, miód, sól, bursztyn, potaż, a przede wszystkim w zboże. Z polski wywożono towary wysoko przetworzone, produkty miejscowej produkcji przemysłowej, takie jak instrumenty muzyczne, łuczyska, wiosła, elementy boazerii, klepki do beczek i wiader. Do Anglii trafiały też metale z polskich zagłębi, przede wszystkim żelazo. Przybysze z zachodu szczególnie pożądali drewna polskich dębów i cisów. Jeśli około 60% procent angielskiego eksportu tkanin szło do środkowej Europy, to produkty importowane z Polski były dla gospodarki Wysp jeszcze ważniejsze. Surowce leśne i zboże miały dla Wyspiarzy strategiczną wartość.

Ale handel i kontakty zachodniej Europy z Polską nie były w żadnym wypadku jednostronne. Polscy kupcy przemieszczający się szlakami lądowymi docierali ze swymi towarami nad Ren i do Flandrii. Gdańskie statki zawijały do Hull, Londynu i innych portów, a Gdańszczanie często pojawiali się w londyńskim Steelyard wraz kupcami z Hamburga i Lubeki. W portach Anglii równie często pojawiały się statki handlowe z Polski: z Gdańska, Elbląga i Braniewa. Ze źródeł znamy 371 nazw różnych statków kursujących między Pomorzem a Anglią w XIV i XV wieku. Polskie statki odwiedzały niemal wszystkie porty, od Bamburgh na północy, po Falmouth na południowym zachodzie Anglii. Większość z nich przypływała tu z Gdańska i Braniewa., wyładowana drewnem, smołą, dziegciem, metalami, wyrobami drewnianymi, woskiem i zbożem. Niektóre dopływały z towarem do portów w Szkocji i Irlandii, awiele kursowało z t5owarami aż do Islandii, Francji i na Półwysep Iberyjski. Statki z gdańską banderą były zwykłym widokiem w dokach Londynu i innych portów angielskich. Handel z Anglią ustał na moment w czasie wojny trzynastoletniej, ale od lat osiemdziesiątych XV wieku był znowu bardzo ożywiony. Do Anglii podróżowano zwykle w miesiącach letnich, od czerwca do sierpnia, kiedy pogoda najbardziej sprzyjała żegludze po Bałtyku i Morzu Północnym. Towary wożono zwykłymi hanzeatyckimi kogami albo holkami, które mogły brać pod pokład nawet 400 ton różnorodnego ładunku. Nie zwsze podróże były bezpieczne. Kupcy z Gdańska mogli obawiać się zdobycia statku przez angielskich piratów, zarekwirowania jednostki wraz z ładunkiem, albo napadów na załogę w portach Albionu. Dość często angielscy przedsiębiorcy kupowali i zamawiali całe statki w pomorskich stoczniach. Anglicy zapoznawali się w ten sposób z zaawansowanym bałtyckim szkutnictwem i nabierali wprawy w budowie różnych jednostek, co później bardzo pomogło im w budowie handlowego, morskiego imperium.

Znaczenie kontaktów handlowych Polski i środkowej Europy z innymi częściami świata obrazuje znalezisko tzw. Miedziowca, wraku statku handlowego odkrytego w 1969 roku w wodach Zatoki Gdańskiej. Miedziowiec był zbudowanym w 1399 holkiem, który zatonął na skutek pożaru na pokładzie, który wybuchł w 1408 roku. Statek miał 24 m długości, 8 m szerokości i mógł zabrać na pokład 400 ton ładunku, a więc należał do kategorii większych jednostek. Zbudowano go drewna dębowego, najpierw budując poszycie, a potem osadzając w nim wręgi. W ładowni statku odnaleziono 226 okrągłych wlewek miedzianych. Miedź ze statku pochodziła z kopalń w okolicach Bańskiej Bystrzycy w okolicach Węgier. Oprócz tego ładunek zawiera ł ponad 120 sztab żelaza wytopionego z rud limonitowych (co wskazywałoby na zagłębia metalurgiczne na obszarze Polski), płaskowniki żelazne, żelazo w beczkach (osmund pochodzący ze Szwecji lub Słowacji), wosk, smołę, potaż, drewniane deski i klepki, oraz pakuły. Statek zatonął w drodze do portów na zachodzie: Londynu, Brugii lub Antwerpii. Jego ładunek świadczy o tym, że produkty środkowoeuropejskie: drewno, metale z zagłębi metalurgicznych docierały na zachód.

 Polscy władcy przełomu średniowiecza i okresu nowożytnego mieli przed sobą wielkie zadanie. Musieli zbudować silne, duże państwo wokół sieci zazębiających się szlaków handlowych pokrywających środkową Europę, wokół zagłębi metalurgicznych oraz ich rolniczego zaplecza. Zadanie to zaczął realizować Kazimierz Wielki, dążąc do odzyskania Pomorza, dbał o rozwój sieci dróg, ustanowił prawo składu i nadawał przywileje kupcom. Wraz z unią w Krewie w 1385 roku otworzyły się dla Polski możliwości prowadzenia zyskownego handlu na wschodzie i zagospodarowania rolniczego terenów Wielkiego Księstwa Litewskiego. Zachód potrzebował polskiego zboża, bo jego rosnące miasta nie mogły się już same wyżywić. Zdobycie Pomorza w 1466 roku oznaczało jeszcze szersze otwarcie się na wymianę z rynkami na zachodzie i północy. Ale Polska miała wielu konkurentów, którzy nie chcieli dopuścić do rozwoju silnego mocarstwa opartego o tak rozwinięty handel i produkcję.

Friedrich List radził swoim rodakom w XIX wieku by rozbudowali sieć transportową, stworzyli unię celną, chronili swój rynek i zaczęli wreszcie konkurować z Anglią. Niemcy posłuchali go do tego stopnia, że zbudowana przez nich po 1870 roku potęga gospodarcza zagroziła pozycji Wielkiej Brytanii na świecie, co stało się główną przyczyną Wielkiej Wojny. Czyżby na F. Lista podziałał przykład szans i zadań jakie stały przed Polską w XIV-XVI w., skoro tak często się na niego powoływał?

 

Literatura

F. List, The National System of Political Economy, London, Bombay, Calcutta, 1909.

P. Dollinger, The German Hansa, London, New York, 1970.

W. Henderson, Friedrich List: Economist and Visionary 1789-1846, London, 1983.

S. Szczur, Historia Polski. Średniowiecze, Kraków, 2002.

M. Markiewicz, Historia Polski 1492-1795, Kraków, 2004.

R. Unger, J. Basista (red.), Britain and Poland-Lithuania contact and comparison from the Middle Ages to 1795, Leiden, Boston, 2008.

M. Małowist, Wschód a Zachód Europy w XIII-XVI wieku: konfrontacja struktur społeczno-gospodarczych, Warszawa, 1973.

W. Ossowski (red), Miedziowiec wrak średniowiecznego statku i jego ładunek, Gdańsk, 2014.

Europejska sieć handlowa w średniowieczu

Europa powiązana szlakami z resztą świata

Hanzeatycka sieć handlowa

Średniowieczny Kraków, makieta

Kraków w XIV-XV wieku, miniatura z Kroniki Norymberskiej

Wśredniowiecznym porcie gdańskim

Rekonstrukcja grodu na Wolinie (X wiek)

Średniowieczne emporium w Truso

Pieczęć miasta Gdańska

Przekrój gdańskiego żurawia, makieta

Model szkuty do przewozu zboża Wisłą

Praca na roli w folwarku, drzeworyt z XVI wieku

Steelyard w Londynie, rycina Wacława Hollara

Rysunek Miedziowca na dnie Zatoki Gdańskiej

Dno i część ładunku miedziowca

Fragment burty miedziowca

Beczki i sztaby miedzi z ładunku Miedziowca gdańskiego

Sztaby węgierskiej miedzi z wraku Miedziowca

rekonstrukcja gdańskiego holka

Model gdańskiej kogi

W średniowiecznym sklepie sukiennika

Kupcy w porcie, drzeworyt

Znaczek pocztowy upamiętniający Friedricha Lista

 

 



tagi: historia polski  gospodarka  handel  historia świata  anglia  statki  friedrich list  polityka ekonomiczna  morze  miedziowiec 

Stalagmit
7 maja 2018 17:57
50     3536    20 zaloguj sie by polubić
komentarze:
ainolatak @Stalagmit
7 maja 2018 19:23

I to jest historia gospodarcza, jakiej nie uczą ani na historii, ani na ekonomii :) 

Wielkie dzięki Stalagmicie za wspaniały tekst i dobór map/rysunków. Świetna mapka ze szlakami i centrami handlowymi (jeszcze widać szlak handlowy niewolników), czy wiadomo jakich lat dotyczy? Rzeczywiście statki z Gdańska i zładowany w angielksich dokach towar, był codziennością. Głównie na polskich deskach dębowych malowano na wyspie obrazy....

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 7 maja 2018 19:23
7 maja 2018 19:36

Bardzo uprzejmie dziękuję. Mapka jest troche spłasczona, bo dotyczy zbiorczo całego średniowiecza. Ale trzeba pamiętać, że genueńskie kolonie nad Morzem Czarnym były ośrodkami m. in. handlu niewolnikami w późnym średniowieczu. F. List pisał, że Anglia skorzystała z pracy, wysiłku i przedsiębiorczości wszystkich krajów...

zaloguj się by móc komentować

chlor @Stalagmit
7 maja 2018 19:44

Był taki czas w tych polskich, a w zasadzie niemieckich (na prawie niemieckim) miastach, gdy nauka zawodu rzemieślnika wymagała wylegitymowania się niemieckimi dziadkami z linii męskiej i żeńskiej. Słowianie mogli być tylko wiecznymi uczniami. Nie pamiętam czy tak było za Kazimierza W. Chętnie bym się dowiedział.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit
7 maja 2018 19:46

Co ciekawe List już w 1741 napisał, że wolny handel możliwy jest tylko między krajami na podobnym poziomie rozwoju gospodarki, a biedne nie powinny otwierać granic dla bardziej agresywnych i bogatszych gospodarek, dopóki nie zbudują swojej siły. Późniejsze teorie Smitha o tym, że najważniejszy jest wolny handel, były może i adekwatne, ale tylko dla konkurujących ze sobą gospodarek o podobnym poziomie. A jednocześnie pułapką dla biednych, z durnymi przywódcami państw.

Od XIV aż do połowy XIX wieku Anglia stosowała najwyższe cła na świecie (ok. 50%), zamykając drogę do wolnego handlu na korzyść swojej gospodarki jednocześnie rozwijając u siebie przemysł. No i podsumował już pod rozbiorami RP: „Polska powinna była, tak jak to zrobiła Anglia, ściągnąć z zagranicy ludzi, którzy zbudowaliby jej przemysł. Zamiast tego jej arystokracja wolała eksportować produkty rolne i dostawać w zamian tanie produkty z zagranicy”.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @chlor 7 maja 2018 19:44
7 maja 2018 19:48

Spróbuje trochę poszukać i odpowiedzieć na Pańskie pytanie. Dziękuję.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 7 maja 2018 19:46
7 maja 2018 19:49

Właśnie, teraz zachodzi pytanie, czy mogli ściągnąć tylu ludzi, bo przecież magnateria zakładała własne miasta, a w nich zakłady rzemieślnicze i manufaktury.

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @Stalagmit
7 maja 2018 20:02

Zawsze mnie zastanawiało skąd takie zainteresowanie u Henryka IV Lancastera naszym obszarem. Pisze o nim Coryllus. Po przeczytaniu pańskiego tekstu sprawa jest jasna. Od dawna trwał silny i rozwijąjący się handel między portami wschodniobałtyckimi a Anglią. Był to handel strategiczny dla Londynu. Teraz wszystko mi zaskoczyło. Bardzo dziękuję. Mam nadzię, że to dopiero pierwszy odcinek z cyklu gospodarka dawnej Polski.

Tekst wciąga. Czyta się wartko. Chętnie dołączam się do grona wdzięcznych czytelników.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit 7 maja 2018 19:36
7 maja 2018 20:08

Notka ciężka od wiedzy :) a tu jeszcze miałam o wulkanach przeczytać.. i jak Panie przeczytać, jak w głowie teraz gospodarka dawnej Polski, z której skorzystał Lewiatan ze swoją żarłoczną flotą...

Piszesz, że było niebezpiecznie na wodach północnych, pełnych angielskich piratów, tudzież innych podpieranych hanzeatyckimi interesami. Może dlatego galeon Smok był budowany - to jedyny powód, że trochę przychylnym okiem patrzę na Zygmunta II Augusta, własnie za to, że flota morska siedziała mu w głowie..no ale nie dożył. Po jego śmierci prace wykończeniowe przerwano, a gdańszczanie już zadbali, żeby galeon nie wypłynął, a jednostki pomocnicze wyparowały (choć obie służyłu jeszcze za życia Zygmunta).

 

 

zaloguj się by móc komentować

chlor @Stalagmit 7 maja 2018 19:49
7 maja 2018 20:09

Problem nie leżał chyba w ściąganiu, bo ściągano, a raczej w możliwości szkolenia własnych i w cłach antyimportowych.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit 7 maja 2018 19:49
7 maja 2018 20:13

Pytanie jest: czy samo ściągnięcie by wystarczyło, by konkurować z rabunkową, imperialną polityką, która nie liczyła się nawet z własnymi mieszkańcami trzymanymi za mordę przez grupkę tyranów...

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @chlor 7 maja 2018 20:09
7 maja 2018 20:15

tradycyjnie jesteśmy rozkładani przez tą "otwartość" i brak odpowiednich ceł 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @mniszysko 7 maja 2018 20:02
7 maja 2018 20:19

Bardzo Wielebnemu Ojcu dziękuję. Trochę miałem na celu wyjaśnienie zainteresowania Anglików basenem Morza Bałtyckiego. Ten handel był bardzo wazny, a tak niewiele się o nim mówi. Chcę napisać trochę więcej notek o historii Polski, nie tylko gospodarczej. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 7 maja 2018 20:08
7 maja 2018 20:24

Dzięki :) Zapraszam też do przeczytania notki o wulkanie i Słowianach.

Anglicy zachowywali się nie fair. Kiedy była wojna, rekwirowali obce jednostki i wcielali do własnej floty wojennej, napadli na kupców, którzy płynęli do nich z towarem. A co do Zygmunta Augusta, to myślę, że Szanowny Gospodarz ma całkowitą rację krytycznie oceniając w swoich książkach działalnośc i rządy Jagiellonów. Ta próba budowy floty okazała się niewypałem, a przecież była ona tak potrzebna.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @chlor 7 maja 2018 20:09
7 maja 2018 20:24

A to prawda, brak ceł ochronnych był szkodliwy.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 7 maja 2018 20:13
7 maja 2018 20:25

To było trudne, zwłaszcza, że oni często działali per procura.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 7 maja 2018 20:15
7 maja 2018 20:29

To prawda, zresztą nie tylko my. Turcja Osmańska prowadziła w XIX wieku podobną politykę, wpadła w długi i została skolonizowana gospodarczo przez mocarstwa europejskie. Ale nie upadła, bo była potrzebna Anglii do odpierania Rosji na Bałkanach i Bliskim Wschodzie.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Stalagmit
7 maja 2018 21:34

Trochę z inej beczki. Czytam tu, że polski chłop "żył w stanie poddaństwa, którego jednak nie można w żadnym wypadku porównywać ze średniowiecznym, czy nowożytnym niewolnictwem".

Czytałem ostatnio ile kosztował niewolnik sprowadzany na amerykańskie pola bawełny. Bicie albo znęcanie się nad nim można by porównać do wybijania szyb i dziurawienia opon we własnym mercedesie...

Ale taką właśnie znamy historię....

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @betacool 7 maja 2018 21:34
7 maja 2018 21:47

Bardzo dziękuje. To oczywiście słuszna uwaga, ale można też popatrzeć z innego punktu widzenia. Anglicy w XVII-XVIII wieku zorganizowali bardzo sprawny (i upiorny) handel niewolnikami pomiędzy Afryką, Ameryką i Antylami. Był to tzw. handel trójkątny: z Europy do Afryki wożono wyroby przemysłowe i rzemieślnicze (broń, tkaniny, narzędzia, przedmioty zbytku), z Afryki wywożono murzyńskich niewolników kupowanych od Arabów i miejscowych wodzów na plantacje w Ameryce, z Ameryki wywożono do Europy cukier, bawełnę, tytoń, surowce mineralne. Już w czasie transportu umierało wielu niewolników. Ale nawet biali ludzie byli niewolnikami w Ameryce i pracowali na plantacjach w XVII i XVIII wieku. Anglicy wywozili do kolonii biedaków, ludzi oskarżonych o przestępstwa polityczne, więźniów. Kierowano ich na plantacje, gdzie pracowali równie ciężko i byli traktowanie równie źle, jak Afrykanie. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 7 maja 2018 20:15
7 maja 2018 22:18

Specjalnie dla Wszystkich Szanownych Czytelników:

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 7 maja 2018 20:15
7 maja 2018 22:20

Jeszcze raz, coś nie weszło:

 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 7 maja 2018 22:20
7 maja 2018 23:29

Super podróż w czasie.

Połowa lat '70, to wtedy za około 100 zł można było kupić flet prosty (drewniany !) produkcji NRD n.p. w sklepie przy Nowym Świecie, a w księgarni muzycznej na przeciwko nuty dla początkujących. To z tej książeczki usłyszałem ten pierwszy taniec. Chyba był w zapisie na dwa głosy ?

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @MarekBielany 7 maja 2018 23:29
8 maja 2018 07:47

Też uważam, że to świetne nagranie i piękna muzyka, ale nie wiem, czy to był zapis na dwa głosy.

zaloguj się by móc komentować


tomciob @Stalagmit
8 maja 2018 09:12

Witam.

Fantastyczna notka, co tu dużo gadać, jak zawsze u Pana. Budzi jednak oczywiście pytania bo świat bez pytań byłby mało kontrastowy. Chodzi mi o początki notki, a dokładniej o folwark, właścicieli ziemskich i podatki ściągane po obu stronach rzeki Łaby. Nawiasem mówiąc pańszczyzna na poziomie 3 dni w tygodniu to 50-cio procentowy podatek. A więc król, a raczej lokalny możnowładca zarządzający określonym terenem egzekwował podatki - pracę robotnika na włościach (włościach feudalnych). Kto był właścicielem tych "włości" po wschodniej stronie Łaby? Ziemia zawsze była czyjąś własnością. Właścicielem mógł być klasztor/kościół (tzw. dobra kościelne), inną kategorią właścicieli byli możnowładcy: królowie, książęta, panowie na włościach, beneficjenci nadań i przywilejów zwalniających z obciążeń podatkowych (byli to władcy świeccy). Ale  czy tylko te dwa podmioty były właścicielami włości? Prawo własności, jak każde prawo, wiąże się z atrybutami władzy, stanowienia i egzekucji. Z notki wynika, że koncentracja ziemi następowała przede wszystkim po wschodniej stronie Łaby, a egzekucja podatku w formie pracy miała inną formę niż na zachodzie. A mnie interesuje czy aby to nie sposób stanowienia prawa i jego egzekucji, a w związku z tym rozwijanie się różnych form "prawa własności," a dokładniej podmiotów tego prawa nie przyczyniło się do podziału na wschodnią i zachodnią Europę (tak umownie w notce oparte na rzece Łabie) z konsekwencją złotego wieku Rzeczpospolitej Szlacheckiej?

Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

tomciob @Stalagmit
8 maja 2018 09:24

Bardzo symptomatyczna jest mapka "Polska i Litwa XIV i XV w". Niby jeden wielki, przeogromny organizm państwowy, a brak dostępu do morza, czyli w handlu morskim całkowicie zależny od sąsiadów. Teraz dobrze rozumiem decyzję o budowie portu Gdyni, kiedy pojawił się choć skrawek Pomorza w polskich rękach, ale to był dopiero XX wiek, a i tak szybko nam ten skrawek w 1939 roku odebrano. Oj nie mamy coś szczęścia z dostępem do morza.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @tomciob 8 maja 2018 09:12
8 maja 2018 09:40

Bardzo Panu dziękuję i już wyjaśniam. Koncentracja gospodarstw następowała tak naprawdę po obydwu stronach Łaby (dlatego chciałem podkreślić, że ta granica jest raczej wątpliwa i wolę się oprzeć na koncepcji Lista). Na zachodzie drobni gospodarze byli po prostu rugowani z ziemi, albo obracani w uciskanych podatkami dzierżawców. Powiedziałbym, że koncentracja na zachodzie, szczególnie w Anglii była nawet większa.

Praca robotnika/rolnika we włościach nie była podatkiem, bo podatki ściągano głównie z właściciela posiadłości. Trzeba też pamiętać, że za wypełnianie zobowiązań wobec pana była odpowiedzialna wspólnota wiejska, czyli gromada. To gromada i zebranie wiejskie rozdzielało spłatę podatków i należności. Samorząd wiejski złożony z najbogatszych chłopów pilnował i żyrował własnym majątkiem wypełniania zobowiązań wobec właściciela posiadłości. Największy wymiar pańszczyzny dotyczył największych, kmiecych. Pańszczyzna w określonym wymiarze czasowym oznaczała, że  jeśli przez 1 dzień pracował wraz z 2 synami powyżej określonego wieku i 1 sługą to zaliczano mu 4 dni. Wyliczenie oznaczało określony wymiar "osobodni" w tygodniu. Chłopi starali się odrabiać pańszczyznę za pomocą najgorszych zaprzęgów i narzędzi. Pańszczyzna nie wszędzie występowała, np. nad Dnieprem chłopi byli oczynszowani przez właścicieli i mieli oddawać im płody rolne, miód i wosk. Na Ukrainie, gdzie następowała kolonizacja rolnicza, chłopi byli przez wiele lat zwolnieni z wszelkich świadczeń, a potem nakładano na nich czynsze. W Prusach Królewskich, Książęcych i w Inflantach istniała spora własność kólewska, miejska i kościelna, brak było natomiast latyfundiów magnackich. Rozpowszechnione było oczynszowanie.

W środkowej Europie istniały różne formy własności ziemi: folwarczna, latyfundia należące do największych rodów magnackich, własność kościelna, królewska. W Polsce dobra kościelne nie były tak rozległe, jak na zachodzie. Część ziemi należała też do gmin, czyli gromad chłopskich (z reguły były to pastwiska, lasy i ugory, ale także pola uprawne). 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @tomciob 8 maja 2018 09:24
8 maja 2018 09:55

Uzyskanie dostępu do Morza Bałtyckiego było kluczowe dla kontroli szlaków handlowych i komunikacyjnych krzyżujących się na obszarze państwa polsko-litewskiego. Cała środkowa Europa chciała wtedy skorzystać z koniunktur w handlu międzynarodowym. Dlatego odzyskanie Pomorza w 1466 roku było tak ważne. 

Krótki film dokumentalny o bitwie na Zalewie Wiślanym (1463):

I bitwę pod Oliwą (1627):

 

zaloguj się by móc komentować

tomciob @Stalagmit 8 maja 2018 09:40
8 maja 2018 10:23

Serdeczne dzięki za to ciekawe wyjaśnienie. Trudno gdzieś przeczytać i dowiedzieć się o gromadzie, "samorządzie gromadnym" i gromadzkiej własności. Z tego wniosek, że istniały równolegle różne formy własności. Własność kościelna, własność pańska (rodowa, dziedziczna, świecka), własność gromadzka (chłopska/kmieca) pewnie niewielka ale jednak. Ciekawi mnie forma tej własności kmiecej - dzierżawa, nadanie? Okazuje się też, że aby utrzymać własność kmiecą włościanie musieli płacić pracą ale mając swój samorząd można mówić o formie rzeczywistej własności. Ciekawe tematy, jak dla mnie, ciekawe i interesujące a to z tego powodu, że owe zależności właścicielskie pomimo wielowiekowych zmian historycznych w pewnym sensie trwają do dzisiaj. Nadal mamy gospodarstwo rolne. Małe gospodarstwo rolne. Wielkie gospodarstwo rolne. Farmy wieloobszarowe i gospodarstwa przemysłowe zarządzane przez firmy. O sławetnych PGR-ach nie wspominając. Ciekawe czy są publikacje naukowe lub raczej popularne prace książkowe opisujące historię własności ziemii rolnej na przestrzeni dziejów zarówno na świecie jak i w Polsce. Chętnie bym poszerzył swoją wiedzę na ten temat.

Jeszcze raz dzięki za odpowiedź i wyjaśnienia i pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @Stalagmit
8 maja 2018 10:35

B. dziekuję za kolejny "kawał" inspiracji, a dołaczę drobiazg  o powadze szlaków wodnych i panowania nad nimi. Z korespondencji (27.03.1772 r.) Franza Balthasara Schönberga von Brenkenhoffera – pruskiego szpiega gospodarczego, działającego w przedrozbiorowej Rzeczpospolitej, do króla Fryderyka II Wielkiego dowiadujemy się jak poważnie kontrolowany był Bałtyk:

 „pozwalam też sobie W. K. M. jeszcze jeden szczególny pro­jekt przedstawić, za pomocą którego połączenie Noteci z Wisłą kanałem od Nakła do Bydgoszczy bardzo łatwo może być dokonane... Największa korzyść z przyłączenia (do Prus) okrę­gu nadnoteckiego leży bezsprzecznie w tem, że w takim razie już to przez Gdańsk Wisłą, już też przez połączenie Noteci z Wisłą za­raz cały handel z większą częścią Polski tak W. K. M. mieć będzie w ręku, że Polacy zostaną zmuszeni nie tylko swe produkty sprze­dawać krajom pruskim, ale też stąd kupować, co zaś da nie­ tylko dochód celny, ale również dźwignie miasta w Nowej Marchii nad Odrą, Wartą i Notecią, nie mówiąc już o tern, że przez połącze­nie Noteci i Wisły również wszelki handel Prus - pójdzie drogą, omijającą Bałtyk”.

A jak z planów budowy tłumaczył się J. K. M. w lipcu tegoż roku zaniepokojonemu budową drogi wodnej sekretarzowi legacji angielskiej w Berlinie? Bardzo skutecznie, gdyż ten uspokajał listownie Londyn następująco: „będzie to  kanał o tak małych rozmiarach, iż nie będą mogły przezeń przechodzić większe statki, a zatem handlowi gdańskiemu nie może grozić niebezpieczeństwo”.   

   

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @tomciob 8 maja 2018 10:23
8 maja 2018 10:38

To prawda, że istniały różne formy własności i wydaje się, że były one w Polsce bardziej różnorodne, niż na zachodzie. Niektóre folwarki były nastawione na produkcję na rynek lokalny, inne na rynek międzynarodowy. Najbogatsze rody arystokratyczne (Radziwiłłowie, Potoccy, Ostrogscy, Zamojscy) posiadali wielkie majątki złożone z licznych wsi, miast, lasów, wójtostw.

Mapa największym majątków w Rzeczpospolitej:

Bardzo proszę, część wyjaśnień jest w bibliografii, którą umieściłem pod tekstem.

Tutaj jest ciekawa książka o własności ziemskiej z XIX w.:

http://rcin.org.pl/Content/38715/WA303_55543_TE_Epsztein-Wprowadzenie.pdf

Również Panu dziękuję za cenne uwagi i pozdrawiam.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Greenwatcher 8 maja 2018 10:35
8 maja 2018 10:49

Bardzo dziękuję za zainteresowanie tekstem i kolejne cenne uzupełnienie. Kanały i drogi wodne miały i mają do dziś znaczenie strategiczne, zupełnie jak koleje (patrz kolej bagdadzka http://stalagmit.szkolanawigatorow.pl/kolej-niezgody-z-nie-tak-dawnej-historii). Walka o ujście Wisły była bardzo zażarta i nie bez powodu Fryderyk II mawiał, że "Kto posiadał ujście Wisły - mówił Fryderyk Wielki - mocniej władał całą Polską niż ten, co miał Warszawę (...)" ale jednocześnie za kulisami dodawał: "Prusy nie posiadały tytułu do zaboru polskiego Pomorza. Nie chciałbym udowadniać tęgości praw do tej ziemi."

zaloguj się by móc komentować

tomciob @Stalagmit 8 maja 2018 09:55
8 maja 2018 12:37

Jest niewykorzystany potencjał w obu filmikach i zdarzeniach, mocno niewykorzystany potencjał medialny. Ciekawe, że pod filmem o Bitwie pod Oliwą (ach te nazwy królewskich okrętów) jest jeden lakoniczny komentarz: "co takie krótkie". Pewnie gdyby dokladniej pogrzebać to polska flota w Bitwie pod Oliwa "polska" była tylko z nazwy ale wiktoria oliwska szwedzką blokadę z Gdańska zdjęła, a pewnie o to w tej bitwie, właścicielom okrętów w polskich barwach chodziło. Oczywiście życiorysy Wilhelma Apellmanna i Arendta Dickmanna w polskiej wiki ubożuchne. Myślę jednak, że nad tą polską wiki to ktoś czuwa aby ciekawe i interesujące tematy za bardzo się w języku polskim nie rozwijały.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @tomciob 8 maja 2018 12:37
8 maja 2018 13:23

To prawda, bitwy morskie, wojna trzynastoletnia, to gotowe materiały na film. Flota tamtych czasów to ogólnie zaniedbany temat. Leży w runie jak polskie stocznie niestety.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @Stalagmit 8 maja 2018 10:38
8 maja 2018 13:29

Rzeczywiście książka interesująca. Co prawda dotyczy małego wycinka - Ukrainy z XIX w. (co natychmiast prowokuje pytanie o podstawy ustaleń stosunków własnościowych dla wieków wcześniejszych) ale zawiera szereg cennych uwag zarówno o charakterze pańszczyzny jako podatku jak i stosunków (relacji) właściciel ziemski - chłop. Tabelka z nazwiskami rodzin cymesik. Na razie zapoznałem się pobieżnie ale w wolnej chwili rzucę okiem dokładniej.  O stosunku chłopów do majątku ziemskiego i własności z niej wynikajacej informuje ciekawy akapit z 41 str.

"Z  punktu widzenia formalnego zagrody, ogrody i  ziemia 
uprawna będące w użytkowaniu chłopów były częścią majątku 
ziemiańskiego. W  świadomości jednak ludności miejscowej 
często te gospodarstwa traktowano jako odrębną całość, i jeżeli 
nie swoją własność, to przynajmniej wieczysty depozyt."

Co może świadczyć o pewnej umowności pojęcia "majątek ziemski," podejrzewam bowiem, że część dotycząc "własności kmiecej," o ile byli potomkowie, była dziedziczona zarówno w sensie materialnym (ziemia i obejście) jak i publiczno-prawnym (pańszczyzna/podatek).

Ciekawy link. Dziękuję i pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

tomciob @Stalagmit 8 maja 2018 13:23
8 maja 2018 13:30

Polskie stocznie z ukraińskimi właścicielami (jak Stocznia Gdańska :)

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @tomciob 8 maja 2018 13:29
8 maja 2018 15:33

Dziękuję bardzo. Wkleję jeszcze kilka obrazków:

Model gdańskiej stoczni z XVI-XVII w.

Makieta średniowiecznego żurawia portowego

Makieta średniowiecznego grodu w Gdańsku

Położenie średniowiecznego emporium Truso

Wikińskie szlaki handlowe we wczesnym średniowieczu

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @tomciob 8 maja 2018 13:30
8 maja 2018 22:32

Jeszcze kilka obrazków związanych z bitwą na Zalewie Wiślanym (1463):

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @chlor 7 maja 2018 19:44
9 maja 2018 21:31

Od XII wieku w Polsce następowała kolonizacja i zakładanie miast na prawie niemieckim. Wiązało się to ze znacznym napływem ludności z Niemiec, która osiadała głównie w miastach. Przybywali także osadnicy z Flandrii. Prawa i organizację miast wzorowano na Lubece albo Magdeburgu. Polskie miasta zamieszkiwał więc sporo Niemców, przybyszów z Saksonii i Frankonii, którzy zdominowali rady miejskie i cechy.

Na początku XIV wieku w Krakowie dominowało mieszczaństwo niemieckie i stąd wzięły się problemy króla (wtedy jeszcze księcia) Władysława Łokietka. W 1312 roku wybuchł przeciw niemu bunt mieszczan krakowskich pod wodzą wójta Alberta. Albert był wpływowy, pełnił funkcje kasztelana sądeckiego i żupnika krakowskiego (zarządzał więc kopalniami soli). Niemieckojęzyczni mieszczanie woleli na tronie polskim mieć Jana Luksemburczyka, a po utracie Pomorza Gdańskiego na rzecz Krzyżaków (1308) pojawiły się trudności gospodarcze, prawie ustał handel kupców krakowskich z Flandrią przez Gdańsk. Bunt został spacyfikowany i to brutalnie, a Łokietek postawił na czele miasta obraną przez siebie radę. Dowodzi to, jak wielka była dominacja niemieckich mieszczan w Krakowie, a także w innych miastach Polski i ile wysiłku trzeba było, by ją złamać. Mieszczanie bardzo zażarcie i brutalnie bronili własnych interesów. W XIV wieku Niemcy zdominowali polskie ośrodki górnictwa. W języku niemieckim, będącym językiem handlu prowadzono księgi miejskie (Łokietek po buncie Alberta kazał je prowadzić po łacinie). Myślę, że w sytuaccji kiedy mieszczaństwo pochodzenia niemieckiego było tak wpływowe, niedopuszczanie Słowian do terminowania w cechach nie było problemem. Choć z drugiej strony po krwawym stłumieniu buntu biskupa Muskaty i buntu Alberta jakaś szansa i dla nich musiała się pojawić.

zaloguj się by móc komentować


wololo @betacool 7 maja 2018 21:34
10 maja 2018 12:50

Raczej jak zwiększenie posuwów na obrabiarce czy innych obrotów na linii produkcyjnej. To też sprzęt kosztujący jak mercedes, ale w przeciwieństwie do niego jest produkcyjnym środkiem kapitałowym - jak niewolnik na plantacji - więc można zrozumieć czemu jego dysponent mógłby się decydować na taki krok.

zaloguj się by móc komentować

wololo @Stalagmit
10 maja 2018 13:11

Dyskusja o historii przemysłu ciężkiego na ziemiach polskich która nawet nie wspomni o "Officina ferraria" Roździeńskiego dużo traci. Warto się zapoznać z tym dziełem tym bardziej że dzieło to było już omawiane w SN:

http://rotmeister.szkolanawigatorow.pl/ludwik-musio-poczatki-przemysu-zelaznego-nad-rawa

W komentarzach pod tamtą notką padło pytanie o ówczesną technologię produkcji. Znalazłem takie krótkie opracowanie: https://zarobmy.se/wpis/dygresja-o-zelazie/

Gdyby komuś wpadło coś bardziej rozbudowanego, czytelnego i ze źródłami to byłbym wdzięczny za informację i link.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @wololo 10 maja 2018 13:11
10 maja 2018 13:18

Dziękuję za cenną uwagę, tekst jest zorientowany nieco bardziej na handel, niż na opis zagłębi produkcyjnych. O żelazie i innych metalach napiszę zapewne jeszcze oddzielny tekst.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Stalagmit
10 maja 2018 16:53

Świetna notka. Do przestudiowania 3-krotnego. Ja zaliczyłem dopiero 1 raz.

"Wielu chłopów dobrowolnie przyjmowało poddaństwo i oddawało się w opiekę pana, a wydalenie ze wspólnoty wiejskiej i wyjęcie spod zależności lennej uważano na wsi za jedną z najcięższych kar."

Stan ten utrzymał się aż do pierwszego rozbioru, co potwierdza pozornie a raczej ironicznie schlebiający "List Do Autora Listow Patryotycznych Do […] Ex Kanclerza Zamoyskiego Pisanych" (http://www.dbc.wroc.pl/dlibra/docmetadata?id=25337&from=publication), gdzie anonimowy autor w iście jezuickim stylu kadzi Wybickiego a jednocześnie podaje przykład podważający jego tezy, przykład donosu wniesionego przez kilku chłopów na pana do władzy rosyjskiej, na co pan odpowiada wyzwoleniem ich ze swojego poddaństwa, na co bierna większość poczyna lamentować, zawodzić i obijać chłopów donosicieli, i kląć się na wszystkie świętości, że już nigdy więcej, bo ... w przypadku wyzwolenia utraciliby oni prawo korzystania z pastwisk i lasów pańskich. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Magazynier 10 maja 2018 16:53
10 maja 2018 17:23

Bardzo dziękuję. Starałem się zmieścić kilka wątków. W czasach wczesnowożytnych w Rzeczpospolitej właściele ziemscy rywalizowali o chłopów, których często brakowało. Usiłowali ich sobie wzajemnie podkradać. Szczególnie poszukiwani byli dobrzy gospodarze, którzy umieli wydajnie pracować i wyciskać zysk z ziemi. Sami panowie urządzali czasem zorganizowane ucieczki chłopów. Szczególnie chętnie ściągano do własnych posiadłości bogatych gospodarzy.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @Stalagmit 9 maja 2018 21:31
10 maja 2018 17:24

Ciekawe uzupełnienie. Przenikanie żywiołu germańskiego na tereny słowiańskie ma długą tradycję. Przenikanie kolonizacyjno-osiedleniowe. To zupełnie co innego niż podbój i narzucona siłą administracja. Ciekawe jest też zagadnienie własności i jej sukcesji w miastach. Czy było podobne do kmiecego czy raczej odmienne? Dzięki i pozdrawiam.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @tomciob 10 maja 2018 17:24
10 maja 2018 17:53

Dziękuję i również pozdrawiam. Podsunął mi Pan kolejny temat na notkę.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit
12 maja 2018 00:22

Pozwolę sobie na zmianę tytułu na: gospodarka-polski-u-progu

P.S.

Słuchajcie magazyniera. :)

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @MarekBielany 12 maja 2018 00:22
12 maja 2018 01:15

i przeciwko zwieramy szeregi.

:)

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 12 maja 2018 00:22
12 maja 2018 08:32

:) Na razie tytuł zostaje :)

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować