-

Stalagmit

Gospodarka dawnej Polski u szczytu potęgi (XVI-XVII w.)

Rzeczpospolita Obojga Narodów, czyli państwo polsko-litewskie, należało do największych krajów wczesnonowożytnej Europy. W 1582 roku Polska była krajem rozległym, liczącym sobie 867 tys. kilometrów kwadratowych powierzchni. Obejmowała rozległe, zróżnicowane pod względem przyrodniczym i geograficznym terytoria. Na wschodzie w jej granicach leżał wielki obszar Niziny Wschodnioeuropejskiej: Nizina Wschodniobałtycko-Białoruska, pokryta polodowcowym krajobrazem pojezierzy, morenami, pagórkami i żwirowo-piaszczystymi osadami plejstoceńskimi. Wysoczyzny Podlasko-Białoruskie pocięte wstęgami Niemna, Berezyny i górnego Dniepru, Nizina Pejpusko-Ilmeńska przylegająca do Bałtyku, zabagniona i równinna Nizina Poleska, z jej bagnami i leżącymi na powierzchni utworami kredy i trzeciorzędu, pokrytymi gdzieniegdzie osadami polodowcowymi. Na południe od Polesia Rzeczpospolita obejmowała Wyżyny Ukraińskie, pokryte lessem, pod którym znajdują się leżące płytko skały paleozoiczne. Ta kraina jest również poprzecinana potężnymi rzekami (Boh, Dniestr, Prut, Zbrucz), które wycinają w lessowym podłożu głębokie doliny. Jeszcze dalej na południe ciągnie się Nizina Czarnomorska, pokryta lessowymi i rzecznymi osadami. Na wschód o Dniepru rozciąga się Nizina Naddnieprzańska, w której lessowym podłożu tkwią skały tworzące katarakty Dniepru, czyli Porohy. Tutejsze żyzne czarnoziemy stanowią idealne podłoże dla rozwiniętego rolnictwa. W okresie największej ekspansji terytorialnej Polska sięgała na wschodzie do Grzędy Smoleńsko-Moskiewskiej, Wyżyny Środkoworosyjskiej, Niziny Ocko-Dońskiej Wyżyn Nadazowskiej i Donieckiej. Te faliste, pokryte częściowo osadami plejstoceńskimi obszary mają rozwiniętą sieć rzeczną. Trzon państwa stanowił obszar Korony Królestwa Polskiego, także bardzo zróżnicowany pod względem warunków naturalnych. Obejmujące głównie obszar Małopolski Wyżyny Polskie, pokryte skałami mezozoicznymi i trzeciorzędowymi, lokalnie zasłoniętymi przez osady polodowcowe. W środku obszaru Wyżyn: Małopolskiej, Śląsko-Krakowskiej, Kieleckiej, Lubelsko-Lwowskiej leżą stare, paleozoiczne jeszcze Góry Świętokrzyskie. Paleozoiczne i mezozoiczne skały sąsiadują tu z nielicznymi i rozproszonymi osadami polodowcowymi. Stare skały i opoki kryją tu wielkie bogactwa naturalne: węgiel kamienny, rudy żelaza, miedzi i ołowiu, srebro, siarkę, sól kamienną, saletrę, rozmaite rodzaje doskonałych kamieni budowlanych (wapień, granit, piaskowiec, gabro, bazalt, łupki, marmur, porfir, diabaz). Od południa granicę Rzeczpospolitej stanowiły wysokie szczyty górskiego łańcucha Karpatów, wypiętrzone w czasie orogenezy alpejskiej, zbudowane z paleozoicznych i młodszych skał magmowych i wulkanicznych. Do granic Polski przylegały zwłaszcza Karpaty Zewnętrzne, zbudowane z fliszu, czyli sfałdowanych osadowych skał mezozoicznych. Roślinność i klimat są tu piętrowe i niezmiennie związane z wysokością. Stałym zjawiskiem kształtującym warunki Karpat jest wiatr halny, równie silny, jak alpejski fen, czy śródziemnomorski mistral. Na północ od Karpat ciągnie się obniżenie tektoniczne zwane Północnym Podkarpaciem. Składa się ono z wielu jednostek fizjograficznych (Kotlina Oświęcimska, Kotlina Sandomierska, Brama Przemyska) i jest wypełnione mioceńskimi osadami, zawierającymi złoża soli kamiennej i siarki. W skład wczesno nowożytnej Polski wchodziła też Wyżyna Mołdawsko-Besarabska oraz Podkarpacie Wschodnie. Oba te regiony stanowią mozaikę aluwialnych dolin, płaskowyży i wzgórz. Kolejną kluczową częścią Korony była Nizina Polska, ciągnąca się na zachód od rzeki Odry. Z brzegiem Bałtyku graniczą Pojezierza Południowobałtyckie, obejmujące teren Pomorza, Wielkopolski, Mazur i Prus. Pokryte utworami plejstoceńskimi, licznymi jeziorami i znane z polodowcowego krajobrazu, stanowią dobre podłoże dla rolnictwa i hodowli. Należące do Polski południowe wybrzeża Bałtyku są z reguły niskie i mają charakter mierzejowo-zalewowy. W skład Rzeczpospolitej wchodziły największe systemy rzeczne kontynentu europejskiego: dorzecza Wisły, Dniepru, Bohu, Dźwiny, Dniestru i Niemna. Były one (i są nadal) nie tylko źródłami wody, ale ważnymi szlakami transportowymi. Są to rzeki zamarzające na zimę i wzbierające na wiosnę, wraz z roztopami. Na obszarze RON znajdowało się także tysiące jezior, głównie polodowcowych. Na obszarze całego państwa przeważały rozwinięte na zwietrzelinach i glinach czwartorzędowych gleby płowe, brunatne gleby leśne, a gdzieniegdzie podłoże torfowe. Najcenniejsze były obszary czarnoziemu, obecne w południowej i południowo-wschodniej części kraju. Naturalną roślinność Rzeczpospolitej stanowiły mieszane lasy liściasto-iglaste na północy, dębowo-brzozowe, bukowe i dębowo-grabowe lasy liściaste z domieszką klonu i wiązu zrzucające liście w zimie, a także bagienne olsy i łęgi. Na południe od Niziny Wschodnioeuropejskiej rozciągała się strefa lasostepu i bezleśnego stepu, zarośnięta trawami, piołunem i ostnicami.

Rozwój gospodarki i państwowości wczesnonowożytnej Polski miał miejsce w najmłodszej fazie holocenu, końcowej części okresu subatlantyckiego, zwanej neoholocenem. W XV wieku definitywnie skończył się okres średniowiecznego optimum klimatycznego. Około 1550 roku nastała mała epoka lodowa, a średnie roczne temperatury spadły o ponad 1 stopień Celsjusza. Było to związane z tzw. minimum Maundera, czyli zmniejszoną aktywnością słoneczną, oraz ze wzrostem aktywności wulkanicznej na całym świecie. Na szczęście niekorzystne zmiany klimatu mniej dotknęły Polskę, a bardziej zachodnią i północną Europę. Od XV w. w Niemczech i Francji notowano małe zbiory winorośli, a w niektórych regionach częstym gościem był głód i nieurodzaj zboża. Sezon wegetacyjny został skrócony o miesiąc. Popyt na zboże na północy i zachodzie kontynentu wzrósł niepomiernie. Nad północną Europą zalegał zwykle atmosferyczny wyż, blokujący napływ mas powietrza z zachodu. Zachodnioeuropejskie rzeki i kanały co roku zamarzały zimą. Na Morzu Północnym i Atlantyku częściej pojawiały się góry lodowe. Pak lodowy w okolicach Islandii był tak gęsty, że utrudniał żeglugę. Częste sztormy niepokoiły mieszkańców północnych i zachodnich brzegów Europy. Alpejskie lodowce zeszły daleko w doliny, niszcząc pastwiska i osiedla ludzkie. Na skutek pogorszenia się plonów, wzrosły na zachodzie ceny zbóż. Zapewne tak jak dziś, wewnętrzne regiony Rzeczpospolitej miały klimat bardziej kontynentalny, kształtowany przez Wyż Azjatycki, a na zachodzie przez wpływ Oceanu Atlantyckiego. Był to czas dominacji lasów bukowych i bukowo-dębowych w naszej części świata (co oczywiście nie oznacza, że nie rosły tu inne drzewa). 500 lat temu rozpoczął się na terenie Polski okres klimatu chłodnego i wilgotnego, który charakteryzował się wzrostem aktywności powierzchniowych wód. Rzeki mocnej ryły w podłożu swe doliny, wycinały szersze i głębsze koryta, a powodzie były częstsze. W 1635 i 1647 r. nastąpiły wielkie wiślane powodzie zagrażające Warszawie. Rozleglejsze były także bagna i torfowiska. W połowie XV wieku Polska wkroczyła w fazę ochłodzenia klimatu, po której (ok. 1480-1500 r.) nastąpiło wyraźnie ocieplenie trwające połowy XVI stulecia. Od 1550 r. zaznacza się w Polsce znaczne ochłodzenie związane z małą epoką lodową, z kulminacją w połowie XVII wieku, kiedy to temperatury osiągnęły najniższy poziom w całym II tysiącleciu po Chr. Ochłodzenie było jedną z przyczyn wzrostu cen produktów żywnościowych.

Nieco inaczej przedstawiała się też polska fauna tego okresu. Jeszcze w XVIII wieku pisano, że modliszki (Mantis religiosa) często występują w okolicy Warszawy. Na Podkarpaciu i Podolu powszechnie występował skarabeusz (Scarabaeus sacer). Na Mazowszu (Puszcza Jaktorowska) i w Prusach Książęcych (lasy nad rzeką Pregołą) znajdowały się ostatnie na świecie ostoje populacji tura (Bos primigenius). Rozporządzenia królewskie czyniły z tura zwierzę objęte ścisłą ochroną i opieką państwa. Tur był zwierzęciem królewskim, a król Zygmunt III Waza otrzymał w 1620 roku róg myśliwski wykonany z turzego rogu z Puszczy Sochaczewskiej. Ostatni tur na Mazowszu padł w 1627 roku, a w Prusach Książęcych w 1755 roku. Królewskie dekrety brały pod ochronę także występującego wówczas w wielu polskich puszczach żubra europejskiego (Bison bonasus). To zwierzę w stanie dzikim występowało dość powszechnie w lasach Rzeczpospolitej w XVI i XVII wieku, tak samo jak niedźwiedzie (Ursus arctos), łosie (Alces alces), wilki (Canis lupus), rysie (Lynx lynx), bobry (Castor fiber), głuszce (Tetrao urogallus). Na bardzie otwartych przestrzeniach jeszcze do XIX wieku można było spotkać tarpany (Equus gmelini). Na pograniczu strefy leśnej i terenów rolnych żyły bardzo liczne dziki (Sus scrofa), sarny (Capreolus capreolus), zające szaraki (Lepus capensis). Wiele pożytecznych gatunków zwierząt przynieśli na teren Polski jeszcze w średniowieczu zakonnicy, rozwijający gospodarkę rolną i hodowlaną. Należał do nich powszechnie hodowany w stawach karp (Cyprinus carpio), znany od XIII wieku, a także bażant (Phasianus colchicus), wprowadzony w XII wieku.

Zarówno Polacy, jak i cudzoziemcy postrzegali Rzeczpospolitą jako kraj rozległy i niezwykle bogaty. Polski pisarz, ks. Szymon Starowolski w swoim „Opisaniu Królestwa Polskiego”, dedykowanym papieżowi Urbanowi VIII, tak zarysowywał wizerunek Polski z roku 1632:

„(…) Cały niemal kraj jest równinny i słoneczny, oprócz górzystych i porosłych lasami terenów przylegających do granic węgierskich. Im dalej jednak stąd, tym gleba jest równiejsza, żyźniejsza i lepiej uprawiona. Pośrodku Małej Polski sterczy jedna tylko góra, Łysą zwana, na której wznosi się klasztor sławny imieniem i drzazgą Krzyża Świętego [,na którym Zbawiciel nasz zawisł]. Inne wzniesienia w całym prawie Królestwie są raczej pagórkami niż górami. W dawnych czasach nie tylko Litwa, ale i większa część Polski była całkiem lasami pokryta, lecz teraz ziemia wszędzie staranniej uprawiana, w jarzyny i zboża jest płodna i w łąki obfituje. I chociaż klimat jest nazbyt zmienny, to jednak po różnych stronach niemało znajduje się sadów rodzących gruszki, jabłka, śliwy, brzoskwinie, czereśnie i orzechy, które wielością odmian i smakiem nie ustępują węgierskim czy włoskim. W wielu miejscach spotyka się też i winną latorośl, której grona niezłe są wprawdzie do jedzenia, zwłaszcza, gdy dopisze im letnia i jesienna pogoda, lecz wyciśnięte z nich wino jest nazbyt cierpkie, skoro się ustoi. Rosną także na polskiej ziemi kasztany, morwy, pigwy, figi, migdały, szafran, ryż, kawony, melony, zioła i kwiaty różnego rodzaju oraz inne ogrodów włoskich rozkosze a ponęty smakowe. Nie brak również metali i kruszców kopalnych, o czym w odpowiednich miejscach będzie mowa, a więc ołowiu, żelaza, miedzi, brązu, srebra i złota. Wielka jest także obfitość ptactwa i drobiu, dalej zaś bydła różnego rodzaju i dzikiej zwierzyny, a mianowicie jeleni, dzików, niedźwiedzi, wilków, wiewiórek, saren, zajęcy,. dzikich osłów, żubrów, kóz, turów, rysi, żbików, lisów, rosomaków, wyder i bobrów. Podobnie ryb wszelkich, jakie tylko wymienić można, albowiem nader tu wiele rzek, jezior, stawów. Spośród rzek atoli ważniejsze są: Wisła, Dunajec, San, Wieprz, Warta,. Noteć, Dźwina, Niemen, Dniestr, Prut, Bug, Boh, Prypeć, Narew Drwęca, Berezyna, Dniepr – wszystkie niemal do żeglugi sposobne. (…)”

Opis księdza Starowolskiego wskazuje, że warunki naturalne do gospodarowania w ówczesnej Polsce były bardzo sprzyjające. Zwraca uwagę obecność winorośli, brzoskwiń, fig, migdałów, melonów, ryżu, co jest oznaką nie tylko sprzyjających warunków naturalnych, ale i wysoko rozwiniętych umiejętności rolniczych. Na rozległym terytorium państwa polskiego mieszkało w 1650 roku 11 milionów ludzi, a więc nieco mniej niż w całej Italii (12 mln) i więcej niż na Wyspach Brytyjskich (6,6 mln). Już około 1580 roku w najbardziej zaludnionych i najlepiej wykorzystanych rolniczo regionach kraju gęstość zaludnienia osiągnęła wysokość 21 osób na kilometr kwadratowy. Coraz bardziej intensywna była działalność rolnicza i eksploatacja lasów.

Podstawowym działem polskiej gospodarki w opisywanych dwóch stuleciach było rolnictwo. Kojarzymy je zwykle z dominacją gospodarstw folwarcznych, ale tak naprawdę w Rzeczpospolitej współistniały bardzo różne formy gospodarowania. Oprócz folwarków pańszczyźnianych istniały duże gospodarstwa chłopskie, także produkujące na rynek, zwłaszcza w Wielkopolsce i na Pomorzu. Ani wielka, ani mniejsza własność ziemska nie była jednolita. Istniały wielkie latyfundia należące do magnaterii i Kościoła, a jednocześnie obok nich kwitły średnie i małego gospodarstwa szlacheckie. W całej Rzeczpospolitej pewną część ziemi rolnej posiadały także miasta. Osadzały na niej chłopów-dzierżawców, którzy zobowiązani byli do płacenia czynszu. W ogromnych majątkach Wielkiego Księstwa Litewskiego chłopi często byli zobowiązania do oddawania właścicielowi daniny w naturze: w zbożu, sianie, świniach, drobiu, miodzie, wosku i futrach. W południowo-wschodniej części państwa, na żyznych i rozległych ziemiach ukrainnych, dominowała hodowla bydła i ekstensywna uprawa zbóż. W skład typowego gospodarstwa, czy włości wchodziły zwykle nie tylko pola uprawne, ale także pastwiska, lasy, stawy i nieużytki. Przeciętny folwark szlachecki liczył 60-80 ha i przynosił swojemu właścicielowi 175-385 złotych polskich rocznego, czystego dochodu. Produkcja żywności na rynek była bardzo dochodowa, nie tylko dlatego, że wyżywienie i opał szlachty pochodziły z jej własnego majątku. Szlachta starała się rozwijać w swoich majątkach różnorodną działalność: zakładała stawy rybne, browary, młyny, folusze, tartaki, eksploatowała lasy i rozwijała hodowlę rozmaitych zwierząt.

Uprawiano przede wszystkim żyto, pszenicę i jęczmień. Nieco mniejsze znaczenie miał owies, służący głównie do karmienia koni. Powszechnie stosowano system trójpolówki i kilkukrotnej orki przed siewem zboża. Wysiewano także groch, proso i kukurydzę, która do Europy została przywieziona w 1493 roku, a do Polski trafiła okrężną drogą, przez Imperium Osmańskie i Bałkany. Spore znaczenie miały uprawy ogrodowe, obecne zarówno w szlacheckich i kościelnych, jak i w chłopskich gospodarstwach. To z nich pochodziła powszechnie spożywana w Polsce kapusta, a także marchew, ogórki, cebula, sałata, kalafiory, mak, itd. Część ziemi przeznaczano na uprawy roślin przemysłowych, takich jak rzepak, chmiel, len i konopie. Bardzo dochodowym działem gospodarki była także hodowla zwierząt. Głównym towarem eksportowym Polski zaraz po zbożu były woły. Hodowane na Wołyniu, Podolu i Ukrainie wielkie bydło stepowe było wytrzymałe i dostarczało ogromnych ilości mięsa, przy stosunkowo niskim nakładzie pracy hodowców. Bydło rasy czerwonej polskiej było mniejsze, ale rozpowszechnione na terenie ziem koronnych. Z Kresów i centralnej Polski pędzono na zachód ogromne stada wołów, przeznaczonych dla konsumentów w miastach niemieckich i położonych dalej na zachód. Woły docierały też do Gdańska, skąd mogły być transportowane jeszcze dalej na zachód. Rocznie eksportowano z Polski niekiedy nawet 45-60 tys. wołów. Hodowane w kraju bydło dostarczało też mleka i było używane jako siła robocza i pociągowa. Duże znaczenie miała hodowla owiec, dostarczających mięsa, mleka i wełny potrzebnej do wyrobu sukna. Z wielkich stad owiec słynęła Wielkopolska i tereny Podkarpacia. W lasach i ich sąsiedztwie hodowano świnie, dostarczające sporych ilości mięsa i tłuszczu. Spożywano jednak dużo mniej wieprzowiny, niż w bliższych nam czasach. Przy wszystkich gospodarstwach trzymano sporo drobiu (kur, gęsi, kaczek), który dostarczał mięsa i jajek. Jednym z głównych towarów eksportowych Polski był pierz i puch gęsi, eksportowany przez Gdańsk w ilości 100 ton rocznie. Polska słynęła w całym ówczesnym świecie z doskonałej hodowli koni. Szlachta bardzo dbała o swoje wierzchowce, interesowała się hodowlą i uszlachetnianiem różnych ras. Największym osiągnięciem tej hodowli były konie polskie, doskonałe rumaki, szczególnie użyteczne na wojnie. Oprócz nich hodowano konie neapolitańskie, hiszpańskie, perskie i tureckie. Polska eksportowała nie tylko konie wierzchowe, ale także robocze konie chłopskie. Zakładanie stawów i hodowla ryb kwitły szczególnie w Małopolsce i na Rusi. Ośrodkiem hodowli ryb były także Kujawy, o czym informuje ks. Starowolski: „(…) Z kolei idą Kujawy, podzielone na dwa województwa, brzeskie mianowicie i inowrocławskie, kraina w zboże, bydło i ryby plenna, jeziora bowiem niezliczone posiada, obficie zarybione, spośród których szczególne miejsce przypada Gopłu, rozpościerającemu się na pięć mil wzdłuż, a przez pół tyle wszerz. (…)”, oraz np. Szydłowiec: „(…) Szydłowiec, książąt Radziwiłłów majętność nie do pogardzenia, posiadająca dobre stawy rybne. (…)”, a także okolice Wiślicy i Zborowa: „(…) Zborów, zamek starożytnej budowy, położony jakby w środku między Wiślica a Korczynem, posiada obszerne zwierzyńce i stawy rybne najlepsze na całą okolicę. (…)” Wielkie kompleksy stawów hodowlanych istniały nie tylko w posiadłościach szlacheckich i magnackich, ale także w dobrach klasztornych należących do różnych zakonów. We wszystkich niemal lasach kraju kwitło bartnictwo. Bartnicy, zrzeszeni w odrębnych organizacjach i podlegający tzw. prawu bartnemu, dostarczali szlachcie, magnatom i królowi miodu i wosku. Obydwa te produkty stanowiły ważną część polskiego eksportu. Stawy rybne, jeziora, rzeki, oraz Morze Bałtyckie, dostarczały różnego rodzaju ryb, które odławiały specjalne bractwa będące tak naprawdę spółkami rybaków. Ryby często solono i dostarczano na rynki lokalne oraz eksportowano za granicę.

Polskie rolnictwo na ogół dobrze zniosło ciężkie warunki małej epoki lodowej i potrafiło się szybko przystosować. Świadczy o to lepszej organizacji i bardziej racjonalnych technikach rolnych, niż gdzie indziej. Mimo trudności związanych ze zmianami klimatu i wzrostem cen, wyżywienie ludności naszego kraju było lepsze, zdrowsze i bardziej obfite, niż na zachodzie. Pisze o tym zresztą ks. Starowolski: „Pożywienie narodu naszego obfitsze jest niż prawie u wszystkich innych europejskich nacji, a na stołach możniejszych tak wyszukane, że magnaci największą część swoich dochodów na wonne korzenie i wina obracają. W dawnych czasach spożywanie żytniego chleba i piwa z jęczmienia albo pszenicy uczynionego wspólne było dla wszystkich i całkiem zwyczajne; teraz już nie tylko przedniejsi, lecz i samo pospólstwo chlebem pszennym i winem przy stole się raczy, zwłaszcza w większych miastach i tych, co bliżej Węgier leżą. I plebs nawet wiejski ma zwyczaj stół zastawiać połciami słoniny, baraniną, wołowiną, cielęciną, mlekiem, rybami, a najwięcej jarzynami, które to rzeczy na targach, także po wsiach, przy kościołach i widocznych miejscach, w świąteczne dnie są wystawiane. Atoli mieszczan i szlachty pożywienie o wiele wybredniejsze bywa, a stoły ich tuczonym drobiem wszystkich rodzajów, dalej dziką zwierzyną i ptactwem, i rybami wybornymi aż do zbytku niekiedy są zastawiane; także różnych wonnych korzeni, cukrów, win, potraw i innych zagranicznych przypraw albo łakoci bardzo dużo każdego dnia używają. Rusini i Litwini natomiast, u których jest mnóstwo ryb i miodu, obficie używają wina zmieszanego z miodem, podobnie jak piwa z pitną wodą gotowanego, nazywanego miodem. (…)” Porównując zaś zasobność Polski z innymi krajami, zauważył: „(…) Co do żywności zaś, to pewne jest, i owszem, iż w czasie wojen król Polski mógłby wyżywić bardzo wielu, co dla każdego jest oczywiste, boć Królestwo Polskie może inne dwa podobne królestwa, takie, jakim samo jest, nie tylko zbożem, lecz także mięsem i innymi produktami podtrzymywać. (…)”

Polska słynęła także produkcją rzemieślniczą i przemysłową, oraz obróbka różnych surowców, w które obfitował kraj. Do połowy XVII nieprzerwanie wzrastała liczba ludności, rósł poziom produkcji rolnej i zamożność społeczeństwa. Konsekwencją tej sytuacji był wzrost popytu na różnego rodzaju wyroby. W produkcji coraz powszechniej wykorzystywano wynalazki: koło wodne, tkacki kołowrotek nożny, nowe techniki w metalurgii, garbarstwie, młynarstwie, górnictwie, papiernictwie. Jakość wyrobów rzemieślniczych i przemysłowych była bardzo wysoka, a czasem nawet perfekcyjna, także pod względem artystycznym. Podstawą działalności produkcyjnej była eksploatacja lasów i górnictwo. Związki górnicze zbliżone do cechów, czyli gwarectwa, zajmowały się dobywaniem rozmaitych kruszców i kamieni na zlecenie spółek górniczych, prywatnych właścicieli dóbr i państwa.  W rudy metali i złoża kamieni budowlanych obfitowała szczególnie Małopolska oraz Podkarpacie, o czym pisał ks. Starowolski: „(…) Nie sposób też pominąć, że przed wszystkimi województwami Królestwa Polskiego, jedno sandomierskie wyjąwszy, tylko temu przypadło w udziale mieć wszystkie metale i minerały: ołów i srebro w okolicach Olkusza, Sławkowa oraz Nowej Góry, miedź i złoto pod Nowym Targiem i w górach koło Sącza, sól kopalną pod postacią ogromnych skał w okolicach Bochni i Wieliczki, marmury różnych kolorów pod Sielcem, klasztorem karmelitów bosych, saletrę pod Wiślicą, witriol pod Bieczem, miedź i węgiel do podsycania ognia w okolicy Tenczyna, stal w okolicy Podolińca, pod Olsztynem zaś huty żelaza zwykłego i naczyń szklanych dalej także innych wiele w różnych miejscowościach. (…)” Wielkie kamieniołomy i kopalnie małopolskie były prawdziwymi manufakturami, zatrudniającymi tysiące górników i kamieniarzy. Do państwa należały kopalnie soli w Bochni i Wieliczce, stanowiące część monopolu królewskiego. Jako, że sól był nie tylko powszechnie używaną przyprawą, ale także środkiem konserwacji żywności i niezbędnym składnikiem diety zwierząt hodowlanych, jej wydobycie i sprzedaż przynosiło monarchom wielkie dochody. Warto jednak dodać, że na zarządzie i eksploatacji żup solnych bogacili się przede wszystkim ich dzierżawcy, tacy jak kupiecko-bankierska rodzina Bonerów, ród Lubomirskich, czy Hieronim Bużeński. Żupy krakowskie (Wieliczka i Bochnia) produkowały rocznie nawet 40 tys. ton soli, z czego prawie połowę wywożono za granicę. Na Górnym Śląsku, w Małopolsce koło Olkusza i w Górach Świętokrzyskich istniały potężne i wysoko rozwinięte technologicznie zagłębia metalurgiczne. Ołów i srebro wydobywano koło Bytomia, Tarnowskich Gór, Olkusza, Trzebini i Sławkowa. W Tatrach wydobywano pewne ilości złota. U podnóża Gór Świętokrzyskich zakładano kopalnie miedzi. Na eksploatacji rud miedzi rozrosła się ekonomiczna potęga Chęcin i Kielc, które z małych osad stały się średniej wielkości miastami górniczymi. Najważniejsze zagłębia metalurgii żelaza działały w okolicach Częstochowy i w Górach Świętokrzyskich (Zagłębie Staropolskie). Pozyskiwano tu nie tylko łatwo dostępne rudy darniowe, wykopywane prostą metodą jamową, ale także złoża położone dużo głębiej. Kopalnie głębinowe były wyposażone w urządzenia wyciągowe i odwadniające. Prace górnicze i przetwarzanie rudy oraz produkcję przedmiotów żelaznych organizowali wywodzący się spośród szlachty i mieszczaństwa kuźnicy. Należała do nich rodzina Starzechowskich, od XV i XVI wieku dzierżawiąca od Zakonu Cystersów kopalnie i kuźnice w rejonie doliny rzeki Kamiennej. Ks. Starowolski pisze także o metalurgicznej działalności Cystersów w tej okolicy i bogactwach Sandomierszczyzny: „(…) Pobliski owemu Wąchock, mnichów cystersów opactwo bogate, cieszące się obfitością wód i wdziękiem ogrodów, ma na swych terenach kamień do budowy najlepszy, a także na osełki do ostrzenia żelaza, które w całej Polsce są rozchwytywane. Żelaza natomiast huty znaleźć tam można w różnych stronach po lasach i górach rozrzucone, lecz szczególnie w dobrach biskupa krakowskiego, który najczęściej przebywa w swej rezydencji w Bodzentynie. Miasto to, dość ładne i opasane murem, ma piękny pałac i ogrody biskupie. (…) A dalej ku zachodowi, koło Kielc (w samym mieście piękny kościół kolegiacki [i pałac biskupi marmurami ozdobiony, zbudowany podług symetrii włoskiej]) znajdują się słynne biskupa krakowskiego kopalnie miedzi, spiżu i lazurytów, w Chęcinach zaś, trzy mile stąd, ołowiu, srebra, a także marmurów różnych– królewskie. (…)” W hutnictwie również widoczny był postęp technologiczny. Żelazo z rudy wytapiano teraz w naziemnych, dużych piecach wielokrotnego użytku ze sztucznym dmuchem, który dawały miechy poruszane za pomocą kół wodnych. Pierwsze w kraju Wielkie piece zostały zbudowane w XVI wieku w Bobrzy i Samsonowie. Do opalania pieców coraz częściej używano węgla kamiennego. Polski hutnik, kuźnik i poeta Walenty Roździeński (1570–1642) opisał w swoim dziele „Officina ferraria abo huta i warstat szlachetnego dzieła żelaznego” etapy produkcji metalurgicznej, począwszy od wydobycia rudy, kopalnie i kuźnice Śląska, Polski i krajów sąsiednich, dał też rys rozwoju europejskiego górnictwa i metalurgii. Roździeński tak opisywał pracę w kuźnicy:

„ (…) Trzeba naprzód kuźnice mieć na pewnej wodzie,

W której skok niech wysoki a nie niski będzie,

By koła nie brodziły, ma też być głęboka

Rzeka ocębrowana z boków i szyroka.

Huta ma być przestrona, dla deszcza przykryta,

A ze wszytkich stron prawie porządnie zawarta.

Wszytko dziło porządne ma być i pogrodki,

Pole, łąki, koryta, tram i słupy wszytki

Trzeba też mieć chałupy dobrze zbudowane

Robotnicze a huty blisko postawione.

Więc i dom gospodarski niech przy hucie będzie,

Z któregoby mógł widzieć po kuźnicy wszędzie.

Dymarskie piece siębie nie mają być blisko

Ani na miejscu błotnym, kędy jest źrzódlisko,

Bo więc spodek w takowym piecu wilgotnieje,

Z czego zawżdy żelazo surowo się grzeje.

Niema tez piec być barzo wysoko lepiony,

Ale nisko i równo prawie z dobrej gliny,.

Bowiem w piecu wysokim węgla wiele gore

I dęcie w nim niespieszne bywa i nieskore.

Kominy też mają być dobrze ulepione

Przestrone i wysoko na górę wzniesione,

Dlatego, aby iskry z pieca nie padały

Na miechy, więc i huty by nie zapalały.

Podźmyż też i do młota, gdzie żelazo kują.

Trzeba, jako tam kunszty, i to wiedzieć, stoją,

Dobrzeli jest kowalski piecek ulepiony,

Jeśli dobrze naprawny, w miarę-li przestrony,

Jeśli forma porządna, jeśli stoi w miarę

Z takim okiem, co węgla w nim niewiele gore,

Którym aby się dnie czyniły niemałe

A żelazo w nich było nie drące i całe. (…)”

Poemat Roździeńskiego zawiera szczegółowe opisy i wskazówki dotyczące wydobycia rudy żelaza, budowania pieców, zakładania kuźnic i w końcu samej produkcji. Połowa wszystkich kuźnic w Koronie znajdowała się w województwie sandomierskim, reszta na Śląsku i w różnych zakątkach Małopolski.

Rzeczpospolita była ośrodkiem produkcji tekstylnej. W Wielkopolsce silnie rozwijało się sukiennictwo, bazujące na miejscowych stadach owiec, dostarczających dobrej wełny. Warsztaty sukiennicze znajdowały się też w Gdańsku, Małopolsce i na Mazowszu. Ubrania, sukno i płótno produkowano też w wielu gospodarstwach chłopskich i szlacheckich. W 1643 roku hetman Stanisław Koniecpolski założył w Brodach pierwszą manufakturę jedwabniczą. Produkcja włókiennicza była niezmiennie opłacalna, bo praktycznie ciągle istniał ogromny popyt na ubrania i tkaniny, w kraju i za granicą. Ubiór w Polsce był zazwyczaj bogaty, bo jak twierdzi ks. Starowolski: „(…) I nie tylko znakomitsi urodzeniem używają zagranicznych okryć i futer, lecz także niżsi i plebejusze w jedwabie i purpurę się odziewają, (…)”

Chłopi na wsiach zajmowali się także wytwórczością różnych towarów. W czasie wolnym od zajęć rolniczych produkowali płótno, przedmioty drewniane i ceramikę. Wiele z tych wyrobów trafiało później do Gdańska. Kontrolę nad produkcją w miastach sprawowały cechy, wyznaczające ceny i mające niekiedy charakter monopoli. Szlachta starała się przełamać monopol cechowy zakładając własne miasta i tworząc jurydyki, gdzie rzemieślnicy mogli produkować bez uciążliwej kontroli gildii miejskich. Wielkie ośrodki produkcji ceramicznej znajdowały się w dobrach biskupów krakowskich i kujawskich w okolicach Gór Świętokrzyskich. Pisze o nich ks. Starowolski: „(…) Iłża, miasto biskupa krakowskiego, wyróżniająca się domami ceglanymi, dostarcza całej Polsce pięknych garnków; (…) dalej Łagów, miasto biskupa kujawskiego sławne z wyrobu garnków, które w całej Polsce są rozchwytywane. (…)” To z tych miasteczek pochodziła charakterystyczna dla okresu nowożytnego w Polsce ceramika, tzw. „biała kielecka”, którą można znaleźć obecnie chyba na wszystkich polach naszego kraju.

Polskę XVI i XVII wieku można postrzegać jako kraj wielkiego handlu, leżący na przecięciu najważniejszych szlaków biegnących we wszystkich kierunkach i łączących zachodnią i północna Europę ze Wschodem i Południem. Nasz kraj był wielkim rynkiem wymiany różnych produktów, o czym możemy przeczytać w „Opisaniu Królestwa Polskiego”:

„(…) Wywozi się zatem z Polski: żyto, pszenicę, jęczmień, owies, proso, mak, różne krupy i rośliny strączkowe, wełnę, len, konopie, chmiel, skóry, łój, skóry miękko wyprawione, miód, wosk, bursztyn, smolę, popiół, belki, deski i inne materiały do budowy okrętów i wyposażania domów używane. Dalej sól, piwo, koperwas, saletrę, lazur, purpurę, miedź, ołów, żelazo, mosiądz, węgiel ziemny, kryształy, konie, woły, barany, wieprze, słoninę i inne niezliczone towary, których tak pobliscy sąsiedzi, jak i zamorskie ludy od nas potrzebują. A od nich dla odmiany do nas sprowadza się tkaniny jedwabne, złote, wełniane i lniane delikatniejsze, dywany, obicia i inne ścienne zasłony, dla koni i ludzi ozdoby, których wyrób jest u nas mniej wytworny, chociaż nie brak nam surowców, w jakie zaopatrujemy inne kraje. Sprowadzane są także perły, szlachetne kamienie, futra wspaniałe, śledzie, czyli ryby morskie, wizna i inne przetwory rybne oraz na wietrze albo słońcu suszone ryby morskie. Nadto srebro, złoto, cyna i stal, tak gotowa, jak i nie obrobiona, wina w końcu, wonne korzenie, rozmaite przyprawy do potraw i przysmaki, (…)”

Silne więzi gospodarcze łączyły Polskę zarówno z zachodnią Europą, jak i z szeroko pojętym wschodem. Pierwszą pozycję w eksporcie Rzeczpospolitej niewątpliwie zajmowało zboże (pszenica i żyto). W związku ze wzrostem liczby ludności, rozwojem miast i wytwórczości pozarolniczej w Europie pojawiła się idealna koniunktura na żywność. Głody i nieurodzaje związane z małą epoką lodową jeszcze bardziej zwiększały zapotrzebowanie na zboże i inne rodzaje pożywienia. Rolnictwo zachodnie nie mogło tego zapotrzebowania zaspokoić, więc ceny żywności rosły. Z gospodarstw ziarno trafiało na jarmarki i do portów rzecznych. Tam ładowano je na statki rzeczne: przede wszystkim wielkie, wyposażone w maszt z żaglem szkuty, o ładowności 120 ton, a także na mniejsze dubasy, komięgi i galary. Ważnym portem rzecznym i ośrodkiem składowania zboża na handel był Kazimierz Dolny nad Wisłą. Statki rzeczne budowano w miejscowości Ulanów nad Sanem. Targi zimowe, na których Gdańszczanie skupowali zboże odbywały się w Toruniu i w Lublinie. Polskie zboże trafiało najpierw do Gdańska, potem do portów niderlandzkich, a potem rozchodziło się po najdalszych zakątkach Europy, trafiało do Anglii, a nawet do Hiszpanii. Z Półwyspu Iberyjskiego napływały w zamian kruszce w postaci pieniądza złotego i srebrnego. Eksport zboża był bardzo zyskowny, za 1 łaszt sprzedanej w Gdańsku pszenicy, czy żyta, można było nabyć w Gdańsku bardzo dużo towarów przemysłowych. W 1618 roku z Rzeczpospolitej wyeksportowano przez Gdańsk 116,3 tys. łasztów zboża. Kupcy z Gdańska skupowali zboże na jarmarkach, bądź bezpośrednio u właścicieli ziemskich, kontraktując plony jeszcze przed ich zebraniem. Rozwinęła się spekulacja na zbożu i jego cenach, identyczna co do zasad, jak spekulacja giełdowa. Kiedy gdzieś w Europie zaczynał panować głód, zwracano się w kierunku Polski. W 1591 roku wenecki sekretarz Marco Ottobon przybył do Gdańska, by zakupić transport pszenicy dla swojego miasta i spotkał w porcie dwieście statków holenderskich, które przypłynęły po ten sam towar. Zauważył przy tym, że życie i utrzymanie w Polsce jest bardzo tanie, a za dwa talary mógł przez tydzień jeść dwa pokaźne posiłki dziennie.

Polska stała się prawdziwym spichlerzem Europy. Kolejnymi ważnymi towarami, w które zaopatrywała Europę Polska, były woły (a w domyśle ich mięso, skóry i kości), a także drewno i liczne towary leśne (smoła, dziegieć, wosk, potaż, popiół, węgiel drzewny). Stocznie położone nad Morzem Północnym i Atlantykiem kupowały każdą ilość polskiego drewna na maszty, a także polskie konopie i płótno do wyrobu żagli. Większą część towarów przewożono Wisłą do Gdańska, który stał się handlową stolicą kraju, bramą do Rzeczpospolitej i jej bogactw. Prym wiedli tu kupcy z Niderlandów, którzy konkurowali z Anglikami o kontrolę nad handlem bałtyckim. Produkty spływające Wisłą i jej dopływami do Gdańska trafiały do Hagi, Amsterdamu i Antwerpii. Stamtąd zaś przywożono do Polski rozmaite wyroby przemysłowe, solone ryby, tkaniny. Gdańsk był ośrodkiem obróbki i handlu bursztynem: „(…) tutaj, jak i na całym pruskim wybrzeżu, występuje bursztyn, czyli elektrum (przez cudzoziemców zwany ambrą, którą, przypływem wód na brzeg wyrzucaną, ludzie rozebrani, w wodzie brodząc, małymi siatkami wyławiają; miękka początkowo, na powietrzu wkrótce twardnieje i ciemnieje, pozwalając się różnorako kształtować przy użyciu dłut). (…)” Polska stanowiła zaplecze gospodarcze Holandii, która nie mogłaby sobie poradzić bez polskiego drewna, smoły, mięsa, zboża, płótna i lin konopnych. Eksportowano też wyroby żelazne, węgiel kamienny, bursztyn, wyroby drewniane i skórzane. Wielkie dochody przynosił handel czerwonym barwnikiem wyrabianym z poczwarek czerwca polskiego, który z południowej Małopolski i Rusi Czerwonej trafiał do Gdańska, a stamtąd do całej Europy. 

Rzeczpospolita miała także rozwinięty handel tranzytowy, pośrednicząc w wymianie między Moskwą a zachodnią Europą. Polscy kupcy przybywali do Smoleńska, Moskwy i Możajska, by kupować futra z Syberii, które następnie trafiały na rozległą sieć jarmarków na terenie Polski, gdzie skupowali je handlarze z Niemiec i innych państw zachodnich. Najważniejszy jarmark futrzarski odbywał się w Gnieźnie. Handel i transport były tak ważnymi działami polskiej gospodarki, że aż 2% mieszkańców kraju pracowało jako kupcy, faktorzy, furmani, flisacy i marynarze.

Polska była połącona ważnymi szlakami handlowymi z południem i wschodem. Szlak łączący Wrocław z Krakowem i Lwowem był tutaj kluczowy, bo łączył Europę z Imperium Osmańskim i Persją. Obsługiwali go głównie Ormianie, o których poeta Sebastian Klonowic pisał: „(…) Oto włosaci handlowni Ormianie

Przywożą towar ze Wschodu bogaty;

U nich tureckich kobierców dostanie,

U nich złotogłów i jedwab na szaty;

Wonny cynamon, co lubimy tyle,

Do ich towarów przywoźnych się liczy;

Pieprz, trzcina, imbier i słodkie daktyle,

Kwiat muszkatowy i szafran dziewiczy. (…)”

Ormianie szybko bogacili się na handlu we wschodem i opanowali miasta takie jak Lwów, Zamość, Kazimierz nad Wisłą i Lublin. Znad Zatoki Perskiej sprowadzali perły, tak chętnie noszone przez zamożne kobiety ze stanu szlacheckiego i z mieszczaństwa. Kupcy z Polski docierali do Kaffy, Stambułu, Białogrodu, gdzie przywozili futra, skóry, bursztyn, wyroby żelazne, tkaniny. Kupowali na południu towary lewantyńskie: jedwab, przyprawy, barwniki, ryż, tkaniny. Z Moraw, Węgier i Mołdawii sprowadzali wino i niekiedy bydło. W Gdańsku mołdawskie bydło wymieniano na angielskie sukno. Do Polski ściągali liczni cudzoziemcy, zwabieni możliwościami zarobku i bogactwem kraju. Ówczesna Polska była krajem, do którego emigrowali przedstawiciele różnych narodów w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Szkoci ze swojej biednej i jałowej ojczyzny, przybywali by zajmować się handlem tandetą i rzemiosłem, a także by służyć w wojsku. Włosi przybywali jako handlarze, artyści, architekci i inżynierowie. Wielkich majątków dorabiali się Grecy, tacy jak Konstanty Korniakt, najbogatszy człowiek we Lwowie, długo trzymający w swoim ręku handel wschodni.

Polska gospodarka XVI i XVII wieku rozwijała się w epoce wielkich wczesnonowożytnych banków zachodnich. Wielki dom bankowy Jakuba Fuggera z Augsburga założył już w 1495 roku wraz z Janem Thurzo, mieszczaninem krakowskim, spółkę Ungarischer Handel, która szybko stała się największą firmą wydobywczą ówczesnych czasów, czymś w rodzaju XVI-wiecznego Rio Tinto. Posiadała ona kopalnie w Małopolsce i na Śląsku, nadzorowała też szlak miedziowy prowadzący z Węgier przez Kraków do Gdańska. Eksploatowała też polskie złoża miedzi pod Krakowem. Celem założycieli spółki było opanowanie bogactwa naturalnych Europy Środkowej. Tworzące rozgałęzione na całą Europę sieci powiązań banki, używały nowoczesnych środków księgowania i przekazu informacji. Znano weksle, zlecenia przelewu, księgi ewidencji kont. Powstał ogólnoeuropejski system księgowania, rachunkowości i rozliczeń. Miejscowe (choć niekoniecznie prowadzone przez Polaków) domy bankowe istniały w Gdańsku, Krakowie, Toruniu, Rydze i Królewcu. Ogromne wpływy polityczne i majątek osiągnął krakowski dom handlowy Jana i Seweryna Bonerów, który w XVI wieku udzielał ogromnych pożyczek królowi Zygmuntowi Staremu i jego następcom. Pożyczki te były zabezpieczone dochodami z dóbr królewskich, a Bonerowie wzięli w swoje ręce zarząd żup solnych, majątków królewskich i starostw. Na początku XVII wieku w Jarosławiu i Krakowie działał pochodzący z Lukki włoski bakier Guglielmo Orsetti. Zajmował się handlem miedzią i wyrobami włoskiego rzemiosła. Pożyczał pieniądze pod zastaw Żydom krakowskim. Bankierstwem zajmowali się także Żydzi i całe gminy żydowskie w Rzeczpospolitej. Udzielały pożyczek na wysoki procent, bo religia nie zabraniała im uprawiania lichwy w stosunku do obcoplemieńców. Kahały żydowskie były odpowiedzialne za długi swoich członków, więc de facto wszystkie były bankami. Kahały pożyczały wielkie sumy pieniędzy szlachcie i magnatom, ale później stały się ich dłużnikami, i to takimi, z których ściągnięcie długu okazało się niemożliwe. Potrzeby kredytowe były spore, a obawy przed lichwą uzasadnione, więc w 1579 roku w Wilnie, a następnie w Warszawie i Krakowie ks. Piotr Skarga SJ założył pierwsze banki pobożne, udzielające nisko oprocentowanych pożyczek kupcom, rzemieślnikom i instytucjom kościelnym. Wielkie domy bankowe jak wszędzie na świecie starały się sterować polityką władców i wielmożów dla własnych korzyści i przejmować kontrolę nad rynkami. Nie udało im się jeszcze jednak przejąć tak wielkiej części dochodu narodowego na szkodę producentów, jaki przejmują dziś i w niedawnej przeszłości. Wszystko dzięki konstrukcji politycznej Rzeczpospolitej i wolności, jaką cieszyli się jej mieszkańcy.

Literatura

Z. Wójcik, Historia powszechna. XVI-XVII w., Warszawa, 2007.

J. Makowski, Geografia fizyczna świata, Warszawa, 2007.

L. Starkel, Geografia Polski. Środowisko przyrodnicze, Warszawa, 1991.

F. Braudel, Morze Śródziemne i świat śródziemnomorski w epoce Filipa II, Tom 1, Gdańsk, 1977.

M. Markiewicz, Historia Polski 1492-1795, Kraków, 2004.

U. Augustyniak, Historia Polski 1572-1795, Warszawa, 2008.

J. Baszanowski, Handel wołami w Polsce w XVI-XVIII wieku, Wydawnictwo Klinika Języka, Szczęsne, 2017.

A. W. Jakubski, Czerwiec polski (POROPHYROPHORA POLONICA L).Studium historyczne ze szczególnym uwzględnieniem roli czerwca w historii kultury, Wydawnictwo Klinika Języka, Szczęsne, 2018.

J. L. Brooke, Climate change and the course of global history: a rough journey, New York, Cambridge, 2014.

R. Unger, J. Basista (red.), Britain and Poland-Lithuania contact and comparison from the Middle Ages to 1795, Leiden, Boston, 2008.

M. Małowist, Wschód a Zachód Europy w XIII-XVI wieku: konfrontacja struktur społeczno-gospodarczych, Warszawa, 1973.

ks. Szymon Starowolski, Opisanie Królestwa Polskiego za czasów Zygmunta III, Wilno, 1765.

Rzeczpospolita Obojga Narodów, XVI-XVII wiek

Aktywność słoneczna w czasie małej epoki lodowej

Herb Rzeczpospolitej na rewersie15-dukatowej złotej monety Zygmunta III Wazy z 1617 roku

Wykres eksportu zboża przez Gdańsk w latach 1619-1799

Handel Gdański, obraz Wojciecha Gersona

Apoteoza handlu Gdańska, Malowidło z Ratusza Gdańskiego

Spław zboża rzeką, makieta

Makieta Torunia

Szkuty i galary na Wiśle, makieta

Sługa wierny. Drzeworyt z XVI w., z dzieła O pomnożeniu i rozkrzewieniu wszelakich pożytków ziemskich albo rolnych, autorstwa Piotra Krescentyna (zwracają uwagę beczki wina i krzewy winorośli u dołu rysunku)

Praca na folwarku, drzeworyt z XVI wieku

Przepęd bydła, zdjęcie współczesne

Tur, drzeworyt z XVI wieku

Szkuta ze zbożem w Gdańsku

Leśny krajobraz Puszczy Iłżeckiej

Czerwiec polski

Bursztyn na wybrzeżu Bałtyku

Ruiny huty w Samsonowie

Hutnik Walenty Roździeński

Wielki piec w Kuźniakach

W kopalni, grafika z dzieła Georgiusa Agricoli "De Re metallica"

Makieta wielkiego pieca, zdjęcie własne

Makieta kuźni z kołem wodnym, zdjęcie własne

Najważniejsze szlaki handlowe wczesnonowożytnej Europy

Kupiec Konstanty Korniakt

Bankier Guglielmo Orsetti

Opactwo Ojców Cystersów w Wąchocku

 



tagi: polska  historia polski  przemysł  handel  rolnictwo  historia gospodarki  okres nowożytny  handel. rolnictwo 

Stalagmit
18 maja 2018 18:16
73     3773    10 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Pioter @Stalagmit
18 maja 2018 18:37

W Kuźnicy Starej pod Kielcami znajduje się jedyna do dziś zachowana kuźnica

http://naszekalety.eu/index.php?mods=pokazart&ida=445

Trafiliśmy na nią podczas zbierania materiałów do dziejów jednej z wiosek na Śląsku. Obiekt do niedawna był w zarządzie NOT, ale obecnie już nie działa jako placówka muzealna - skasowano środki.

Stan z zeszłego roku można obejrzeć na zdjęciach, jak dziś tam wygląda nie wiem.

http://naszekalety.eu/index.php?mods=galeriakat&count=20&offset=1&ida=70

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Pioter 18 maja 2018 18:37
18 maja 2018 19:14

Bardzo Panu dziękuję, również za zdjęcia. Piękne.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Stalagmit 18 maja 2018 19:14
18 maja 2018 19:26

Akurat nie moje, tylko Wiceprezeski stowarzyszenia ... Ale z drugiej strony szkoda obecnego podejścia do tego zabytkowego obiektu

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Stalagmit
18 maja 2018 19:51

Wyobraź sobie więc, drogi Stalagmicie, jak potwornie wielkie wysiłki podjęli wrogowie Polski, by ją całkowicie zniszczyć, choć i tak okazali się na dłuższą metę nieskuteczni. A co za tym idzie, jak potwornie wielkie wysiłki muszą podejmować w tej chwili, by blokować powrót wyżej opisanego królestwa katolickiego.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @krzysztof-laskowski 18 maja 2018 19:51
18 maja 2018 19:52

No właśnie. O tym kto, dlaczego i w jakich okolicznościach starał się zniszczyć nasz kraj napisze w jednej  z następnych notek.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @Stalagmit
18 maja 2018 20:19

Witam.

Kapitalnej jakości zdjęcia, szczególnie tej monety. Wszystko mogę sobie dokładnie obejrzeć. Szkoda, że nie ma drugiej strony. Dziękuję za notkę i pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @tomciob 18 maja 2018 20:19
18 maja 2018 20:26

Również bardzo dziękuję. A tutaj awers 15-dukatówki:

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit
18 maja 2018 20:40

Fantastyczna notka. Informacja o tym, co jadali polscy kmiecie przez kilka wieków w Królestwie Polskim trochę kłóci się z przekazem o "niedoli polskiego kmiecia pod uciskiem polskiego pana".
Możliwość uprawy melonów i drzew figowych to tak jakby klimat dzisiejszej Chorwacji. Ale skoro granice Rzeczpospolitej od czasów Władysława II Jagiełly sięgały na Rusi praktycznie do Morza Czarnego, to nie miały chyba znaczenia zmiany klimatyczne. No i ta Kaffa na Krymie, która sama wysłała delegację do Króla Kazimierza Jagiellończyka w 1462 z prośbą o przyjęcie pod Imci Króla protekcji nad Kaffą. To trwało zaledwie kilkanaście lat, ale jak widać, do dobrego wszyscy ciągnęli.
PS. Mała poprawka:  terytorium raczej 867 000 kilometrów kwadratowych a nie 867 km². Samo województwo ruskie miało 83.000 kilometrów kwadratowych a województwo kijowskie 200.000 kilometrów kwadratowych i milion ludności w XVII w.

Prowincja Małopolska odpowiednio:

województwo krakowskie - 17.650 km², województwo lubelskie - 10.230 km², województwo sandomierskie - 23.860km², województwo bełskie - 9.000 km², województwo bracławskie - 31.660 km², województwo podolskie - 19.152 km², wołyńskie - 38.324 km². Brak danych o powierzchni województwa czernihowskiego i podlaskiego ale i tak daje to powierzchnię Prowincji Małopolskiej - 432.876 km² czyli szacunkowo minimum 450 tysięcy km².  W tym województwa: Kijowskie, Ruskie, Wołyńskie i Podolskie - zagospodarowywane niemal od podstaw od XIV w. po 100 latach gospodarowania Złotej Ordy do 1340 r. czyli do przejęcia tych ziem przez króla Kazimierza Wielkiego po swoim kuzynie księciu Halicko Wołyńskim Bolesławie Jerzym II. 

Były czasy. A teraz podobno mamy się tego wstydzić:)))

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Stalagmit 18 maja 2018 20:26
18 maja 2018 20:45

I dowodem, jak to mówią, postępu jest fakt, że nie wolno nam posługiwać się takim złotym pieniądzem z wizerunkiem obecnie panującego monarchy. O co dba lud pracujący miast i WSI.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 18 maja 2018 20:40
18 maja 2018 20:53

Dziekuję bardzo, już poprawiłem pomyłkę. Myślę, że nie mamy się czego wstydzić, a rozkwit w apogeum małej epoki lodowej jest tego najlepszym dowodem. Nie chodzi zresztą tylko o wielkość państa polskiego, ale jego zagospodarowanie i wewnętrzną organizację. Stopien zaawansowania cywilizacyjnego był naprawdę wysoki i mógł być wstępem do dalszego, naturalnego rozwoju całego kraju. Niestety ten rozwój został bardzo gwałtownie i celowo przerwany przez nieprzyjaciół (i to nie jest jedyny taki przypadek w historii, ze starożytności i średniowiecza dałoby się przywołać więcej takich przykładów, być może zrobię to niebawem). A tu jeszcze mały film z historii moich stron:

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @krzysztof-laskowski 18 maja 2018 20:45
18 maja 2018 20:53

No niestety, teraz tylko cyferki...

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 18 maja 2018 20:53
18 maja 2018 21:12

Oczywiście najważniejsze było zagospodarowanie i wewnętrzna organizacja. I jakość elit. Po prostu dech zapiera, jak się czyta jakie funkcje i zadania spełniali skutecznie np.wojewodowie. Jakie musieli mieć umiejętności aby podołać obowiązkom i wyzwaniom. To było państwo, które kilka wieków dynamicznie się rozwijało, czasem skokowo. Mimo zagrożeń nieustannych z zewnątrz do prób rozbiorów włącznie (Luksemburgowie). W całej tej historii ważne jest to, że odbiera się nam w ramach pedagogiki wstydu - dumę z dokonań naszych przodków poprzez konsekwentną politykę promowania kłamstw i przemilczeń historycznych. Od czasów zaborów powstał zawód "piszących nową historię Rzeczpospolitej" i on jest popularny do dzisiaj. Płacimy na "dzieła" tych ludzi - podatki.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit
18 maja 2018 21:21

Ach, ten DUKAT:))) Wielkie dzięki za pokazanie obu stron. Po prostu - piękny.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @krzysztof-laskowski 18 maja 2018 20:45
18 maja 2018 21:22

Wtedy też nie posługiwano się takim złotym pieniądzem. Posługiwano się na co dzień srebrem bądź miedzią - złoto obsługiwało wielkie transakcje międzynarodowe oraz stanowiło dary dla szczególnie zasłuzonych (dzisiejsze medale np). Ten portugał to akurat rzadkość, bo w chwili obecnej istnieje odnotowany tylko 1 egzemplarz tego rocznika.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 18 maja 2018 21:12
18 maja 2018 21:26

Moim zdaniem jest na to jedna recepta: Jesteśmy normalnym narodem w normalnym kraju i mamy za sobą wielkie osiągnięcia. Nasze państwo zajmowało kiedyś środek kontynentu, było jednym z największych na świecie i nie mamy się czego wstydzić. Kropka.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 18 maja 2018 21:21
18 maja 2018 21:26

To prawda. Chyba najpiękniejszy okaz numizmatyczny w historii.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 18 maja 2018 21:26
18 maja 2018 21:35

Wężykiem:)))) A teraz na złość jeszcze raz napiszemy prawdziwą historię naszej Ojczyzny - bez zwracania uwagi na tych, co chcą się ciągle bić w NASZE piersi:)))

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 18 maja 2018 21:21
18 maja 2018 21:35

@pink-panther i @Wszyscy Szanowni Czytelnicy:

nieco muzyki z epoki:

 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 18 maja 2018 21:26
18 maja 2018 21:37

Piętnaście dukatów w złocie. Nie jestem numizmatykiem - co można było w dawnych czasach czyli za Króla Zygmunta kupić za złotą monetę piętnastodukatową?

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @pink-panther 18 maja 2018 20:40
18 maja 2018 21:39

Oni sie nam kaza wstydzisz juz od samego poczatku. Od Mieszka I.

Bo byl "dziki" i wojowal. i jeszcze pewnie nietolerancyjny.

A on sie nie cackal. Jak mu ktos podpadl to w ryja potrafil dac albo i gorzej.

I zadnych dotacji z Unii Europejskiej nie potrzebowal.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 18 maja 2018 21:37
18 maja 2018 21:40

Myślę, że majątek ziemski, albo kilka sporych ładunków statku handlowego.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @pink-panther 18 maja 2018 21:37
18 maja 2018 21:51

Dukaty, zwane tez czerwonymi zlotymi (byly bite ze zlota) funkcjonowaly obok groszy (bitych ze srebra).

Polecam ciekawy portal Historycy,org - tam jest sporo ciekawych informacji m.innymi z zakresu historii gospodarczej, spraw monetarnych itp:

http://www.historycy.org/index.php?showtopic=55946

We Lwowie w latach 1626-1629  wol kosztowal niecale 4 czerwone zlote (czyli wlasnie dukaty).

Konia (pociagowego) mozna bylo kupic za 10 dukatow.

Buty - 0.35 dukata, kozuch - 1 dukat.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Stalagmit 18 maja 2018 21:40
18 maja 2018 21:55

Młyn wodny, dom w mieście, konia wierzchowego, 5 krów, statek rzeczny bądź 2 łany roli wolnej od pańszczyzny; albo inaczej - podskarbi koronny musiał na to pracować 2 tygodnie, a pisarz miejski pół roku, parobek zaś 2 lata.

Dane za: Szwagrzyk JA. Pieniądz na ziemiach polskich X-XX w

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Pioter 18 maja 2018 21:55
18 maja 2018 21:57

No właśnie, cenne uzupełnienie, bardzo Panu dziękuję.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @pink-panther 18 maja 2018 21:35
18 maja 2018 22:30

Pantero, trudność polega na tym, że bez zatopienia dawnej Polski nie powstałyby Stany Zjednoczone Ameryki. Bez nich dawna Polska ma duże, bardzo duże szanse wrócić, bo jednocześnie znika największy ze wszystkich taran przeznaczony do walenia w Kościół katolicki. A Polska, jak wiemy, była głównym narzędziem nawrócenia Rosji.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit
18 maja 2018 22:39

Rok temu przypomniano przy okazji Targów w Bytomiu monetę 100 dukatową (ciężar ~350g, średnica 3").

350g*15/100=52g Czy wynik jest ~52g jest ciężarem tych 15 dukatów ?

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Szczodrocha33 18 maja 2018 21:39
18 maja 2018 22:44

No właśnie. Ci nasi przodkowie zupełnie nie potrzebowali ani "dotacji z Unii", ani "wskazówek z Brukseli/Waszyngtonu/Moskwy/Berlina/Londynu  i paru innych stolic - i dawali radę:)))) Milion kilometrów kwadratowych i twarde odpieranie przez 300 lat nawały ottomańskiej, nie mówiąc o innych "gościach". Wrogowie od początku kiedy myśleli o "rozwiązaniu kwestii polskiej" to nigdy nie zabierali się do nas w pojedynkę tylko musieli myśleć o "zbiorowej napaści".  Gdzie dzisiaj jest potęga HAbsburgów, którzy w specyficzny sposób "podziękowali" za obronę Wiednia. Austriacy swoją sławę stracili ostatecznie jako obsługa obozów koncentracyjnych i  w SS. A dzisiaj na miejscu tych obozów stawiają osiedla domków jednorodzinnych. Bo może im się wydaje, że Pan Bóg nie widzi. Gdzie jest potęga Prus, które na nasze i swoich potomków nieszczęście - król Zygmunt Stary? Gdzie potęga Romanowów, którzy zaczynali na tronie karierę od powieszenia synka Maryny Mniszhówny - lat 3? Dziecko się dusiło wiele godzin na sznurze bo było lekkie. Czy to się godziło?. Rzecz miała miejsce chyba w roku 1614. Tymczasem ostatni Romanow został okrutnie zamordowany kiedy miał lat 12. I jego wszechpotężny ojciec nie umiał go uratować.
Takie to są te młyny historii. I Rzeczpospolita jest dzisiaj najbardziej solą w oku - Anglosasów. Ostatnia placówka rzymskiego katolicyzmu. Więc "wszystkie ręce na pokład" w lożach i innych "klubach i Bilderbergach".

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 18 maja 2018 22:39
18 maja 2018 22:44

1 Dukat złoty z czasów Zygmunta III Wazy i Władysława IV = 3,46 g

3,46 g razy 15 = 52,35 g, więc się zgadza.

100 dukatów (346 g):

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 18 maja 2018 22:44
18 maja 2018 22:49

O właśnie. Dziękuję za podkreślenie, że za potęgą nowożytnego Zachodu i Wschodu stoją krwawe i bezwględne porachunki. Los króla Anglii Karola I Stuarta moż być tu kolejnym przykładem.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @krzysztof-laskowski 18 maja 2018 22:30
18 maja 2018 22:49

Mam takie wrażenie, że Stany Zjednoczone Ameryki już zaczynają ześlizg na własne życzenie, bo pycha kroczy przed upadkiem. I wiele wskazuje na spore przyspieszenie destrukcji. Bardzo szybko powstawali i to głównie - dzięki nierespektowaniu różnych traktatów, które lekką ręką podpisywali. Pół katolickiego państwa - swojego nominalnego sojusznika czasu wojny - oddali, choć NIE musieli - lekką ręką - demonicznemu dyktatorowi w prezencie na zniszczenie. Parę milionów katolików, prawosławnych i innych plus cały dorobek cywilizacyjnych chrześcijańskich narodów - z jakichś 10 wieków - poszedł na zmarnowanie.
Pan Bóg patrzy i widzi. A co ma wisieć, nie utonie.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 18 maja 2018 22:49
18 maja 2018 22:51

Myślę, że Stany Zjednoczone Ameryki Północnej nie były nigdy do końca samodzielne, do takiego wniosku mozna dojść, jeśli się prześledzi ich historię...

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Szczodrocha33 18 maja 2018 21:51
18 maja 2018 22:54

Po prostu piękne. Dzięki za info. To są cenne informacje. Pokazują bogate społeczeństwo - bez "federalnej rezerwy" tylko - z prawdziwym pieniądzem bez lichwy:)))) Mniejszość etniczna coś tam w handlu sobie zgarniała, ale władza gospodarcza była w rękach producentów realnego dobra. Jak to mówią: i komu to przeszkadzało?

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 18 maja 2018 22:54
18 maja 2018 22:56

"I komu to przeszkadzało?" A miałem tym wyrażeniem zakończyć tekst....

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 18 maja 2018 22:44
18 maja 2018 22:59

:)

Jeżeli wolno zapytać jak wiele (wagowo !) mogło w tamtym czasie być w "obrocie" ?

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 18 maja 2018 22:59
18 maja 2018 23:01

Szczera odpowiedź:trudno powiedzieć.

zaloguj się by móc komentować

tomciob @Stalagmit 18 maja 2018 20:26
18 maja 2018 23:05

Jakość tych fotografii (z możliwością powiększenia na ekranie tabletu) jest fantastyczna i zadziwiająca. Oczywiście dziękuję za drugą stronę monety. Kiedyś o niej rozmawialiśmy pod jedną z notek Coryllusa ale tak dobrej jakościowo fotografii nie mieliśmy. Na marginesie można zauważyć, że najdroższą książką zaprezentowaną na tegorocznych Targach Wydawców Katolickich był album fotograficzny bardzo dobrej jakości z ogromnymi zdjęciami Kaplicy Sykstyńskiej. Fascynujące kolecjonerskie wydawnictwo w cenie 12 600 €. Ciekawa jest też historia wykonania tego albumu. Wracając jednak do dukata. Można mu się dokładnie przyjrzeć i zobaczyć, że orzeł w herbie ma koronę otwartą bez krzyża. Po drugiej zaś stronie mamy króla z zamkniętą koroną na głowie i z krzyżem. Ponad herbem też jest jabłko królewskie z krzyżem. Symbole krzyża na koronie, krony otwartej i zamkniętej, rodzaju korony na głowie orła to historia chwały i upadku Rzeczypospolitej. Ale nie będę notki trollował. Do tego jeszcze zainteresowała mnie grafika drzeworyt książki w języku polskim tłumaczenia XIV wiecznego "Opus ruralium commodorum libri XlI" Piotra Crescenzi. Odbyłem podróż po początkach wydawniczych w Polsce. Florian Unger, Jan Haller, Hieronim Wietor, Kasper Hochfeder, jest o kim czytać. A na marginesie czy na tej rycinie pies siedzący przy nogach pana nie jest bynajmniej w okularach ;)

Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 18 maja 2018 23:01
18 maja 2018 23:07

Dziękuję !

I tak więcej mówią niż n.p. bursztynowe sztabki !

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @tomciob 18 maja 2018 23:05
18 maja 2018 23:18

Bardzo dziękuję. Wszystkie symbole są tu ważne, ale na pewno takie godło wygląda lepiej i jest bardziej majestatyczne od gołego orła, nawet w koronie. 

Dla porównania:

Herb Polski (XVII wiek):

Flaga Polski (XVII wiek):

Herb Zjednoczonego Królestwa (obecnie):

Z litości nie zamieszczam już współczesnego polskiego herbu...

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @pink-panther 18 maja 2018 22:49
18 maja 2018 23:29

Stany Zjednoczone Ameryki są spychane w przepaść, bo zrobiły to, czego ich ojcowie założyciele żądali - zdobyli Ziemię Świętą dla faryzeuszy. Murzyn może odejść. To Amerykanie jako główny taran wymusili sławetny pseudosobór w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku. Faryzeusze już ich nie potrzebują, a wręcz męczą się z powodu ich obecności, dlatego z radością zrzucą ich z któregoś ze szczytów Tajgetu.

Jedynym rozwiązaniem w tej sytuacji jest zawarcie przymierza z niebem przez przywrócenie monarchii katolickiej, wbrew wszystkim, w tym modernistom z Watykanu i modernistom nadwiślańskim. Mamy się przynajmniej do czego odwołać.

zaloguj się by móc komentować

Szczodrocha33 @Stalagmit
19 maja 2018 03:15

Warto jeszcze wspomniec jedna wazna rzecz, a mianowicie to co sie ogolnie okresla mianem narracji. Sprawdzilem w angielskiej wikipedii co tam maja w temacie "dukat".

No i owszem jest troche informacji: na temat wczesnych dukatow z Sycylii, zlotych dukatow w Wenecji, nastepnie dukaty wegierskie i dukaty w Niderlandach.

O polskich nic.

Ale nizej jest informacja: "Dukat Mints" (Mennice bijace dukaty).

I tam, wsrod wielu, widnieje slowo "Poland" i w nawiasie (the historical Red zloty) - czyli jak to mowiono w dawnej Polsce czerwonce.

Dopiero po kliknieciu przenosza nas na strone "Red zloty", gdzie jest garstka informacji na temat tych monet.

I ciekawa jeszcze informacja.

W styczniu tego roku na aukcji numizmatycznej w USA sprzedano prawdziwy rarytas i rzadkosc - 100-dukatowa zlota monete wybita przez mennice w Bydgoszczy w 1621 roku dla upamietnienia bitwy pod Chocimiem, za dwa miliony sto szescdziesiat tysiecy dolarow. Na swiecie istnieje tylko 6 egzemplarzy takich monet, jedna znajduje sie w Muzeum Narodowym w Krakowie (ponoc).

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Szczodrocha33 19 maja 2018 03:15
19 maja 2018 05:52

Polska nie biła dukatów na masową skalę. Te, które się pojawiały, to wyłącznie incydenty i w bardzo małej liczbie - coś w stylu medali pamiątkowych. Na masową skalę dukaty były bite w księstwach śląskich (szczególnie Legnica i Kłodzko) oraz w Siedmiogrodzie - czyli tam, gdzie znajdowały się złoża złota. Wenecja, Anglia czy Niderlandy przebijały złoto, ktore spływało do nich w ramach operacji handlowych.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Szczodrocha33 19 maja 2018 03:15
19 maja 2018 07:53

Dziękuję bardzo. Na polskiej wiki też raczej mało informacji (jak zwykle zresztą), jest również wiadomość o ostatnim polskim dukacie z 1831 roku.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Pioter 19 maja 2018 05:52
19 maja 2018 07:59

Dziękuję, to cenne uzupełnienie. Zresztą czynne kopalnie złota znajdowały się na Śląsku: w Złotym Stoku, Złotoryi, wokolicach Bolesławca.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Stalagmit 19 maja 2018 07:53
19 maja 2018 09:21

Krzyża ni ma, malutki orzeł bez korony znajduje się nie w środku, ale na brzegu, za to są rózgi liktorskie, które świadczą o republikańskiej i późniejszej faszystowskiej statolatrii. Do tego napis: CONCORDIA RES PARVAE CRESCUNT - dzięki zgodzie rzeczy małe rosną. Powstańcy listopadowi jawią się więc prawie jak członkowie hiszpańskiej Falange:

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @krzysztof-laskowski 19 maja 2018 09:21
19 maja 2018 09:35

Niezłe skojarzenie. Jarzmo i wiązka strzał to symbol monarchów katolickich zjednoczonej Hiszpanii: Ferdynanda II Aragońskiego i Izabeli Kastylijskiej.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Stalagmit 19 maja 2018 07:53
19 maja 2018 09:47

To taki polski dukat, jak monety cara Wszechrusi.

To dukat holenderski, z małym orzełkiem zamiast laski Merkurego, aby pokazać że jego przeznaczenie to nie handel, a rewolucja w Polsce. Wzór dukatów holenderskich nie ulegał zmianie przez kilkaset lat. Żeby było jeszcze śmieśniej to moneta widoczna powyżej pochodzi z Petersburskiej mennicy i obecnie przyjmuje się, że było to rosyjskie złoto przeznaczone do handlu z Niederlandami.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Pioter 19 maja 2018 09:47
19 maja 2018 09:49

Pięknie, wszystko na miejscu.

zaloguj się by móc komentować

Pioter @Stalagmit 19 maja 2018 09:49
19 maja 2018 10:05

Tak. W Petersburskiej mennicy z rosyjskiego złota wybito dukaty typu holenderskiego z polskim orzełkiem, aby opłacić polskie powstanie przeciwko Cesarzowi Rosji. Być może nawet za zgodą Najjaśniejszego Pana. Rzeczywiście - wiele rzeczy się można dowiedzieć z numizmatyki jeśli podejść do niej kompleksowo.

Powstanie rozpoczęło się pod koniec listopada 1831 roku. Nie mam obecnie dostępu do prac Bitkina (zresztą nie były mi potrzebne bo interesuje mnie zupełnie inny kawałek świata), ale być może rosyjska numizmatyka juz uporała się z tym problemem i można znaleść tam ilość złota, która "poszła na lewo" w celu sfinansowania powstania. Proces powstania monety od projektu do gotowego projektu to kilka miesięcy (dziś zajmuje to około 3 miesięcy - czyli w okolicy marca w obiegu pojawiająsię monety z obecnego rocznika). A aby "antydatować" monety trzeba mieć solidne upoważnienie władz zwierzchnich. Nie wydaje mi się, aby było to możliwe bez udziału kół rządowych Petersburga, a być może nawet samego cara.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Pioter 19 maja 2018 10:05
19 maja 2018 10:36

Skoro na tej monecie pojawia się kaduceusz, to wiadomo, że pochodzi ona z piekła, a rolę jego głównego reprezentanta politycznego na ziemi odgrywa pogańskie Cesarstwo Rzymskie.

Jeśli Mikołaj I dał formalną zgodę na sprowokowanie powstania listopadowego, nie wyszedł poza ramy pełnienia fukcji angielskiego cara.

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @Stalagmit
19 maja 2018 10:57

Jak to wszystko wodą chodziło?  Z prądem i pod prąd? Można poczytać na stronie polecanej przez p. Zbigniewa pt. Żegluga śródlądowa wczoraj, dziś, jutro

A tu dla zachęty dwa zdjęcia z artykułu p. Adama Reszki pt. Galar i krypa  

Galar w Gdańsku, wyładowany zbożem,  z 2 poł. XVIII w.