-

Stalagmit

Jak rozpętać wojnę cz. 1. Z nie tak dawnej historii

Na początku drugiego dziesięciolecia XX wieku Wielka Brytania była już gotowa do decydującej rozprawy zbrojnej z Rzeszą Niemiecką. Wojska lądowe i Royal Navy zostały gruntownie przygotowane do prowadzenia nowoczesnej, totalnej wojny. Sojusz z Republiką Francuską i Rosją był gwarancją, że w najważniejszej chwili siły zbrojne, zasoby i terytorium sprzymierzeńców będzie do dyspozycji Albionu, który już tradycyjnie osiągnie swoje cele za pomocą cudzego wojska. Nawet siły zbrojne całego imperium nie wystarczyłyby przecież do rzucenia na kolana potężnej armii niemieckiej. Brytyjscy imperialiści potrzebowali też dobrego pretekstu, by włączyć kraj w wojnę z Niemcami i ich sprzymierzeńcami. Musieli doprowadzić do sytuacji, w której Państwa Centralne wypowiadają wojnę Rosji i Francji, trzeba było zatem doprowadzić do konfliktu między Rosją a Niemcami i Austro-Węgrami. Najłatwiej było sprowokować Rosję i Austro-Węgry do akcji na Bałkanach.

Półwysep Bałkański, położony między dwoma morzami (Śródziemnym i Czarnym) to wyżynna kraina, poprzecinana licznymi łańcuchami górskimi biegnącymi w wielu kierunkach (Góry Dynarskie, Riła, Pirin, Pindos, Rodopy). Na początku XX wieku Bałkany były zacofanym gospodarczo regionem, podzielonym na małe, niesamodzielne państewka, które nie tak dawno były jeszcze pod władzą Imperium Osmańskiego. Albania, Bułgaria, Serbia, Grecja i Czarnogóra rywalizowały o schedę po tureckich okupantach. Udało im się niemal wyprzeć Turków z Europy w czasie I wojny bałkańskiej w 1912 roku. Sprzymierzeńcy podeszli pod Konstantynpol, a Turcja poprosiła o negocjacje. W grudniu 1913 roku, na konferencji w Londynie zrzekła się prawie wszystkich europejskich posiadłości na rzecz państw bałkańskich. Ale w czasie kolejnej wojny bałakańskiej, toczącej się od lata 1913 roku, Bułgaria została pozbawiona zdobyczy przez swoich niedawnych sojuszników. Małe bałkańskie państewka nie były zdolne do całkowicie samodzielnego, niezależnego bytu i prowadzenia samodzielnej polityki. Były finansowo uzależnione od mocarstw i wielkich banków, które udzielały im funduszy na najbardziej niezbędne inwestycje. Półwysep Bałkański stał się szachownicą europejskich mocarstw, na której mogły one rozgrywać konflikty bez otwartego sięgania po broń. Imperia chętnie podsycały szowinizm i nienawiści między narodami bałkańskimi, by tym łatwiej manipulować nimi dla własnych celów. Kraje bałkańskie były pełne szpiegów, agentów różnych mocarstw i banków, którzy swoimi zakulisowymi działaniami podgrzewali istniejące konflikty i wywoływali nowe. Kocioł bałkański nie kipiałby tak gwałtownie, gdyby mocarstwa nie dokładały opału do paleniska. Szczególnie destrukcyjną role odegrały wpływy rosyjskie i brytyjskie.

Serbia była szczególnie mocno uzależniona finansowo od zagranicznych, angielskich i francuskich banków. Jej politycy i wojskowi dosłownie wisieli u bankierskich klamek. Finansiści z Londynu, Paryża i Wiednia wyciskali z Serbii pieniądze, udzielając kredytów na rozwój inwestycji kolejowych i przemysłowych, na uzbrojenie armii. Serbscy politycy i oficerowie armii byli skorumpowani. Przekupieni oficjele byli gotowi zrobić wszystko dla zagranicznych szefów banków, dyrektorów spółek wydobywczych i zbrojeniowych oraz dla przedstawicieli zagranicznych potęg. Antyaustriackie i panslawistyczne nastroje w Serbii były wzmacniane przez Izwolskiego i Sazonowa, którzy tak naprawdę pracowali na rzecz Anglii. Rosyjski dyplomata Mikołaj Hartwig, uczeń Izwolskiego, bardzo poważany w Londynie został ambasadorem Rosji w Belgradzie. Od razu zyskał wielkie wpływy i zaczął rozkręcać antyaustriacką propagandę. Wielu ludzi uważało że to właśniw wpływowy Hartwig w istocie rządzi Serbią. Król Serbii, następca tronu i premier Nikola Pasic konsultowali z nim każdą decyzję. Serbia stała się dla Anglii, Rosji i Francji państwem pełniącym funkcję naczelnego prowokatora na Bałkanach. Intensywnie zbrojona za zagraniczne pieniądze, zalewana panslawistyczną i antyaustriacką propagandą, stała się idealnym krajem-prowokatorem i krajem-rozbijaczem, który można było wykorzystać do wywołania wojny. Aneksja Bośni i Hercegowiny przez Austro-Węgry w 1908 roku jeszcze bardziej podgrzała nastroje i pogłębiła tylko antagonizm austro-serbski. Serbowie byli podżegani przez Aleksandra Izwolskiego do kontynuowania oporu przeciw Austrii. Izwolski i jego formalny przełożony, Siergiej Sazonow, zakulisowo sterowani przez imperialistów z Londynu, organizowali rosyjskie wsparcie finansowe i dyplomatyczne dla Belgradu.

Najważniejszą postacią w całej intrydze prowadzącej do wybuchu wojny stał się pułkownik Dragutin Dimitrijewic, pseudonim Apis, wielce wpływowy oficer serbskiej armii. Dimitrijewic odegrał kluczową rolę w obaleniu proaustriackiej dynastii Obrenowiców i w fundamentalnej zmianie stosunków międzynarodowych państwa serbskiego. Jeszcze na początku stulecia Serbia była małym państwem, rządzonym przez proniemiecką i proaustriacką dynastię Obrenowiców. Jej więzi polityczne i ekonomiczne z Austro-Węgrami były bardzo silne. Serbia eksportowała 80% swoich towarów do Austro-Węgier (była to głównie wieprzowina, bydło, płody rolne). Wiedeń silnie wspierał dynastię Obrenowiców, a austriackie banki inwestowały w Belgradzie dużą część swoich kapitałów. Ale mocarstwa zachodnie miały już własne plany wobec Serbii i ta sytuacja miała zmienić się diametralnie. W armii zawiązał się spisek oficerów przeciw panującej dynastii pod przywództwem pułkownika Dimitrjewica. W czerwcu 1903 roku spiskowcy brutalnie zamordowali króla Aleksandra Obrenowica i jego żonę Dragę. Ciała króla i jego żony zostały okaleczone i zrzucone z pałacowego balkonu na ulicę. Jego miejsce zajął probrytyjski, profrancuski i popierany przez Rosję Piotr Karadziordziewic. Jego ojciec, książę Serbii Aleksander Karadziordziewic został wiele lat wcześniej zmuszony do abdykacji. Cała rodzina od 1858 roku żyła na emigracji, a Piotr służył nawet przez jakiś czas we francuskiej Legii Cudzoziemskiej. Uczestniczył w zawiązaniu i kierowani Komuną Paryską, choć nie wiadomo dokładnie, czym się zajmował. Był anglofilem i przetłumaczył na język serbski jedną z książek Johna Stuarta Milla. Jego koronacja została natychmiast uznana przez Rosję. Anglia i Francja oficjalnie domagały się ukarania spiskowców i zerwały na jakiś czas stosunki dyplomatyczne z Serbią. Jednak, co interesujące, koronacja Piotra I została sfilmowana przez dwóch zaprzyjaźnionych z królem Anglików. Polityka zagraniczna Serbii została ustawiona w zupełnie nowy sposób. Do kraju zaczął napływać francuski, angielski i rosyjski kapitał. Serbowie zamówili nową partię dział dla swojej armii we francuskich zakładach Schneider-Creusot i zerwali negocjacje w sprawie kontraktu z austrowęgierską Skodą. W 1906 roku wybuchła wojna celna pomiędzy Austro-Węgrami a Serbią. Nazwano ją „wojną świńską”, bo Austriacy całkowicie wstrzymali import trzody chlewnej z Serbii. W tym momencie wkroczył do akcji francuski kapitał, dzięki któremu Serbowie mogli pobudować na swoim terytorium zakłady mięsne i wytwórnie konserw i zacząć eksportować przetworzoną wieprzowinę za granicę. Sojusz Serbii z Rosją i mocarstwami zachodnimi stał się faktem, a austriackie naciski nie mogły go już rozerwać. 

Pułkownik D. Dimitrijewic, szef organizacji Czarna Ręka (nazwa oficjalna: Zjednoczenie albo Śmierć), grupującej głównie spiskowców z 1903 roku, wyrósł na szarą eminencję serbskiej polityki. Był w stałym kontakcie z ambasadorem Mikołajem Hartwigiem i rosyjskim attache wojskowym w Belgradzie, pułkownikiem Wiktorem Artamonowem. Jego terrorystyczne akcje miały w założeniu doprowadzić do powstania państwa południowych Słowian i wypędzenia Austriaków z Półwyspu Bałkańskiego. Także premier Pasic konsultował z Hartwigiem każdą decyzję. Rosyjski ambasador przekonywał Serbów, że powinni dążyć do aneksji Bośni i zajęcia południowej części Węgier. Pułkownik Artamonow regularnie konferował z Dimitrijewicem, udostępniał mu tajne informacje zdobyte przez rosyjski wywiad w Austro-Węgrzech i wspierał Czarną Rękę finansowo. Wpływy Izwolskiego, Hartwiga i Artamonowa sięgały nie tylko do organizacji Czarna Ręka, ale także do ruchu młodo bośniackiego, z którego wywodził się Gawriło Princip.

Z ambasadorem Hartwigiem współpracował angielski dziennikarz, bałkański korespondent Timesa, James David Bourchier, absolwent Eton i Oxfordu. Times, gazeta należąca do koncernu lorda Northcliffe’a w pełni wspierała politykę angielskich imperialistów dążących do wojny. Bourchier był zaangażowany w działalność Ligi Bałkańskiej, której celem było zniszczenie Austro-Węgier i budowa państwa słowiańskiego na Bałkanach. Był właściwie brytyjskim dyplomatą na Bałkanach bez oficjalnego przydziału, obracającym się w kręgu rodzin panujących, polityków i wojskowych. Centrum jego działalności stała się Sofia, gdzie mieszkał na stałe. 1912 roku Hartwig zawiadomił Izwolskiego telegraficznie, że spotkał się z Bourchierem i otrzymał od niego informacje, że wielu wpływowych ludzi w Anglii pracuje nad rozpaleniem konfliktu na Bałkanach w celu wywołania wojny w Europie i zniszczenia Niemiec. Bałkany miały się stać zarzewiem światowego pożaru. We wrześniu 1912 roku odbyło się tajne spotkanie Siergieja Sazonowa, sir Edwarda Greya i króla Jerzego V w Balmoral, na którym ustalono kierunki polityki i przygotowań wojennych Ententy. W zamkniętym spotkaniu uczestniczyli też: rosyjski ambasador hrabia Benckendorff i przywódca Partii Konserwatywnej Andrew Bonar Law. Wedle relacji Sazonowa Król Angli już wtedy doskonale wiedział, że jego kraj niebawem dołączy do lądowej i morskiej wojny z Niemcami, brytyjska armia będzie walczyła na terenie Francji, a Royal Navy rozciągnie blokadę wokół Rzeszy. Zaraz po tym spotkaniu wybuchły wojny Bałkańskie, w których Serbia, z poparciem Rosji i Anglii zaatakowała sprzymierzeńców Państw Centralnych: Turcję i Bułgarię. Tym razem Niemcy nie dały się jeszcze wciągnąć w wojnę i stały z boku dzięki zdecydowanej postawie cesarza Wilhelma II.

Czas mijał szybko, a pod powłoką codziennych spraw rządy i sztaby gorączkowo przygotowywały się do wojny. Wszystko odbywało się w zaciszu gabinetów i prywatnych rezydencji, na zasadzie ustnych ustaleń pomiędzy mężami stanu, bankierami, oficerami i monarchami. Sznurki, którymi powiązana była cała wojenna intryga ostatecznie zbiegały się w Londynie. Przeciętny mieszkaniec Europy, czy innego regionu świata nic nie wiedział o tych przygotowaniach. Zajęty swoimi pilnymi sprawami rzadko zwracał uwagę na sygnały ostrzegawcze, które od czasu do czasu były widoczne na powierzchni. Jednym z nich mógł być artykuł, jaki w 1912 roku opublikował w rosyjskiej gazecie Nowoje Wremia Aleksander Stołypin brat zamordowanego premiera Arkadiusza Stołypina. Młodszy Stołypin ostrzegał przed wciągnięciem Francji i Rosji do angielskiej wojny przeciw Niemcom. Roztaczał wizję długiej i niszczącej wojny, która będzie katastrofą nie tylko dla interesów Rosji, ale wręcz dla całego państwa rosyjskiego. Podkreślał fundamentalne różnice interesów pomiędzy Rosją a Wielką Brytanią i udowadniał, że przystąpienie do sojuszu z Ententą jest karygodnym błędem. We francuskiej prasie wzmagała się antyniemiecka i antyaustriacka kampania napędzana angielskimi i rosyjskimi funduszami dostarczanymi za pośrednictwem Izwolskiego.

Spokój dostatniej Europy był pozorny, przygotowania do wielkiego konfliktu przybierały na sile i szybkości. W grudniu 1912 roku do Paryża przybył z Londynu szef sztabu generał Henry Wilson i odbył poufną konferencję z najwyższymi rangą oficerami francuskiej armii i członkami rządu republiki. Dopracowywano ostatnie szczegóły współpracy wojskowej w nadchodzącym konflikcie: mobilizację nadgranicznych wojsk i przygotowanie niezbędnych materiałów wojennych. Sir Edward Grey w sekretnych telegramach zapewniał prezydenta Poincare’go, że Wielka Brytania na pewno udzieli Francji i Rosji pomocy wojskowej w czasie wojny z Rzeszą niemiecką. Prezydent Francji właśnie wprowadzał ustawę zwiększającą liczbę rezerwistów powołaną na trzyletnią służbę. Rosja w tym samym czasie mobilizowała 350 tysięcy rezerwistów i zwiększała wydatki wojskowe o 80 mln rubli. Państwa Ententy sprawdzały swoją gotowość do starcia. Część korpusów kijowskiego okręgu wojskowego została w ścisłej tajemnicy przemieszczona w pobliże granicy z Austro-Węgrami. W grudniu 1912 roku na polecenie króla Alberta belgijski parlament odbył tajne posiedzenie, na którym zatwierdzono najważniejsze przygotowania wojenne. Monarcha przynaglał posłów do zwiększenia liczebności armii do 340 tys. żołnierzy i postawienia jest w stan gotowości bojowej. Poufnymi kanałami dyplomatycznymi do Alberta dotarły wiadomości o zbliżającym się konflikcie. Jednocześnie Anglicy poinformowali belgów, że zaraz po wybuchu wojny z Niemcami przez kanał La Manche zostaną przetransportowani do ich kraju brytyjscy żołnierze w liczbie 160 tys. Miało to nastąpić niezależnie od tego, czy belgijski rząd wyda na to pozwolenie, czy też nie. Neutralność Królestwa Belgii była fikcją od samego początku. Niemieccy i austrowęgierscy sztabowcy i politycy już od dłuższego czasu dostrzegali zagrożenie stwarzane przez Wielką Brytanię i jej sprzymierzeńców. Wilhelm II zdawał sobie sprawę, że Anglia chce wciągnąć Austro-Węgry do wojny z Rosją i zmusić Niemcy do włączenia się w ten konflikt. 8 grudnia 1912 roku w Berlinie spotkali się najwyżsi rangą dowódcy wojskowi Cesarstwa Niemieckiego. Zwołał ją Wilhelm II, zaalarmowany raportem, jaki z Londynu nadesłał niemiecki ambasador, książę Karl von Lichnowskypo rozmowie z lordem Richardem Haldane’m. Anglik ostrzegał i w zawoalowany sposób groził, że Wielka Brytania nie pozostanie bierna w przypadku ataku Austro-Węgier na Bałkany. Cesarz był świadom, że sprzymierzona z Rosją i Francją Anglia zechce niedługo rzucić Niemcy na kolana, a wojny najprawdopodobniej nie da się już uniknąć. Na spotkanie z Wilhelmem II przybyli: wielki admirał Alfred von Tirpitz, admirał Aleksander von Muller, generał Helmut von Moltke młodszy, generał Josias von Heeringen, szef gabinetu wojennego Moritz von Lyckner. Cesarz przewidywał nieuchronność zbliżającego się konfliktu Austro-Węgier z Serbią i włączenia się do niego Rosji. Przekonywał, że armia rosyjska zaatakuje także Niemcy, a wojna na pełną skalę jest nie do uniknięcia. W obecnej trudnej sytuacji dla Niemiec lepiej było, aby wojna wybuchła wcześniej. Admirał von Tirpitz gwałtownie zaooponował, zwracając uwagę, że niemiecka Hochseeflotte była jeszcze niegotowa do walnego starcia z brytyjską Royal Navy. Cesarz dał się przekonać i stwierdził, że należy przedłużyć i pogłębić przygotowania do nadchodzącego starcia. Podjęto decyzje o dalszej rozbudowie floty, wsparciu dyplomatycznym i militarnym dla Austrii, rozpoczęciu magazynowania niezbędnych zapasów dla wojska, przygotowaniach do produkcji puszkowanej żywności na czas wojny. Powołano stały komitet do spraw mobilizacji, oficerom sztabowym w akademiach wojskowych skrócono kursy i wysłano do jednostek, a starszych wiekiem oficerów w służbie czynnej posłano na emeryturę. Podjęto zarządzenie o wycofaniu niemieckiego złota z zagranicznych banków i o usunięciu niemieckich depozytów pieniężnych z brytyjskich instytucji finansowych. Do niemieckich dyplomatów za granicą wysłano poufną wiadomość, informującą, że wojna wybuchnie najprawdopodobniej w przeciągu półtora roku, a maksymalnie w ciągu dwóch lat.

Latem 1913 roku, kiedy trwała kolejna wojna na Bałkanach, Austriaccy dyplomaci interweniowali w Anglii, prosząc o pomoc w uspokojeniu wojujących krajów i w zmuszeniu Serbów do wycofania się z okupowanej Albanii. Austriacki ambasador w Londynie nie zastał jednak sir Edwarda Grey’a w Foreign Office, gdyż minister był właśnie na dwutygodniowych wakacjach poza Londynem. Obecny w ministerstwie sir Eyre Crowe stwierdził, że Anglia nie poprze żadnej antyserbskiej akcji. Z Petersburga dotarł do zachodnich okręgów wojskowych Imperium Rosyjskiego telegram o możliwości rychłej mobilizacji i wojny z państwami centralnymi. W lipcu 1913 roku to Rosja powstrzymała wybuch wojny, zmuszając Serbów do cofnięcia się i przyjęcia austriackiego ultimatum. Także cesarz Wilhelm II wezwał polityków z Wiednia do negocjacji z Serbami. Po raz kolejny widmo konfliktu oddaliło się na jakiś czas. Jak się miało później okazać, było ostatnie spokojne lato na świecie.

Jesień i zima 1913 roku minęły na ogół spokojnie. Nadszedł rok 1914 i prasa całego świata zaczęła zamieszczać artykuły o rzekomym odprężeniu w stosunkach międzynarodowych. W styczniu z USA nadeszły wieści o wprowadzeniu 8-godzinnego dnia pracy w zakładach Henry’ego Forda, a z Japonii donoszono o wybuchu wulkanu Sakurajima. W lutym na stanowisko premiera Królestwa Szwecji został desygnowany Dag Hammarskjold, ojciec późniejszego sekretarza generalnego ONZ, Daga Hammarskjolda. W stoczni Halrand and Wolff w Belfaście zwodowano transatlantyk HMS Britannic, bliźniaczy statek Titanica. W marcu afera związana z zamordowaniem redaktora naczelnego gazety Le Figaro, Gastona Calmette’a przez Henriette Caillaux (żonę ministra Jospeha Caillaux) wstrząsnęła Francją. 14 kwietnia rozpoczął się międzynarodowy kongres policyjny w Monako, więc większość ludzi myślała zapewne, że nadchodzi nowy okres bliskiej współpracy między krajami świata na różnych polach. W maju publika w zachodniej Europie pasjonowała się sprawą nadania autonomii (Home Rule) Irlandii przez parlament w Londynie. Świadkowie Jehowy zaczęli objeżdżać świat ze swoim słynnym filmem Fotodrama stworzenia. Głosili jednocześnie, że zbliża się koniec świata, który nastąpi już za moment, właśnie w bieżącym roku. Czyżby sekciarze ze Stowarzyszenia Biblijnego Strażnica w Pensylwanii coś wiedzieli? Żaden widz filmu podejrzewał, żeby w 1914 roku świat miał przestać istnieć. Ale pewne fakty, odnotowane przez nielicznych obserwatorów, wskazywały, że wielka burza zbliżała się z zastraszającą szybkością. 1 stycznia 1914 roku brytyjskie Królewskie Siły Powietrzne przeszły w całości pod dowództwo Royal Navy. Do Palestyny przybyli dwaj angielscy archeolodzy: T. E. Lawrence i L. Woolley, oficjalne po to, by dokumentować stanowiska archeologiczne na Pustyni Negew. Tak naprawdę obydwaj byli oficerami brytyjskiego wywiadu, których zadaniem było rozpoznanie przedpola Kanału Sueskiego i szlaku z Egiptu do Palestyny przed nadchodzącym konfliktem. 17 stycznia w stoczni w Fiume oddano do użytku największy austrowęgierski pancernik, SMS Szent Istvan. W lutym Abdullah bin al Hussein z Hejazu spotkał się w tajemnicy z sir Herbertem H. Kitchenerem, by ustalić jakie działania Arabowie i Brytyjczycy podejmą przeciw Turcji w zbliżającej się wojnie. 21 lutego car Mikołaj II zasiadł wraz czołowymi dowódcami rosyjskiej armii i floty do rozmów na temat możliwości zajęcia, lub zbrojnego przekroczenia cieśnin czarnomorskich przez rosyjską flotę w razie wojny. 21 kwietnia niemiecki statek SS Ypiranga został internowany przez amerykańską marynarkę wojenną koło Veracruz, pod zarzutem próby dostarczenia broni siłom dyktatora Victoriano Huerty. 1 czerwca specjalny wysłannik prezydenta USA, pułkownik Edward Mandell House spotkał się w Berlinie z cesarzem Wilhlemem II.

Nadeszła wiosna i wczesne lato 1914. Austrowęgierski wywiad od miesięcy dostawał kolejne alarmujące raporty znad południowej granicy, informujące o groźnych działaniach tajnych serbskich stowarzyszeń i grup szowinistycznych. Raporty mówiły finansowym i organizacyjnym wsparciu Rosji dla tych grup i manipulowaniu przez ambasadora Hartwiga serbską polityką zagraniczną. Należący do organizacji Czarna Ręka oficerowie-konspiratorzy: Dimitrijewic, Tankosic i Ciganowic, pozostawali w ścisłym kontakcie z premierem Serbii Nikolą Pasice,  rosyjskim ambasadorem Hartwigiem i z rosyjskim attache wojskowym pułk. Wiktorem Artamonowem. Hartwig i Artamonow udzielali wszelkiej możliwej pomocy i rady serbskiej armii i rządowi w Belgradzie. Rząd premiera Pasica ukrywał przed światem wiadomości o działaniach Czarnej Ręki, a pułkownik Dimitrijewic został w lecie 1913 roku mianowany szefem serbskiego wywiadu wojskowego. W marcu 1914 roku rząd w Wiedniu oficjalnie ogłosił, że w czerwcu następca tronu, arcyksiążę Franciszek Ferdynand odwiedzi Sarajewo, stolicę Bośni. Rząd wiedział, że było już kilkanaście prób zamachów na austriackich oficjeli, dokonanych przez Serbów, miał też informacje o wspólnych, serbsko-rosyjskich przygotowaniach do zamachu, który miał być decydującym ciosem dla monarchii, ale nie odwołał wizyty, a jej termin podał do publicznej wiadomości.

Czarna Ręka spenetrowała socjalistyczny i rewolucyjny ruch młodobośniacki, składający się głównie ze zmanipulowanych socjalistyczną propagandą młodych idealistów. Ci nieświadomi niczego młodzieńcy, z ograniczonym zasobem wiadomości i mocno limitowanym dostępem do prawdziwych informacji byli dla pułkownika Dimitrijewica i jego towarzyszy wymarzonymi prowokatorami. Zamach na austriackiego następcę tronu zaplanowano już w styczniu 1914 roku na spotkaniu młodobośniaków i członków Czarnej Ręki, które odbyło się w Tuluzie we Francji. Obecni byli na nim m. in. major Wojisław Tankosic i rewolucjonista Muhamed Mehmedbasic. Pułkownik Dimitrijewic skontaktował się z nauczycielem Danilo Ilicem, szefem komórki Czarnej Ręki w Sarajewie i zlecił mu zorganizowanie zamachu na austriackiego arcyksięcia, oraz znalezienie odpowiednich ludzi do wykonania tego zadania. Ludzi podsuniętych przez Ilica miał wytrenować w skutecznym strzelaniu z broni palnej i przygotować do zamachu kolejny członek Czarnej Ręki, major Wojisław Tankosic. Serbski wywiadowca Rade Malobabic miał przerzucić broń i zamachowców przez serbsko-austriacką granicę. Pistolety i bomby z arsenałów serbskiej armii miał dostarczyć Milan Ciganovic, zaufany człowiek premiera Pasica. Do wykonania zadania zaangażowano członków ruchu młodobośniackiego: Muhameda Mehmedbasica, Gawriło Principa, Nedjelko Cabrinowica, Trifuna Grabeża, Waso Czubrilowica, Cwietko Popowica i 11 jedenastu innych Bośniaków i Serbów. 28 maja 1914 roku grupa młodych zamachowców z bronią i pieniędzmi przekroczyła nielegalnie granicę serbsko-austriacką na Drinie, z pomocą życzliwych żołnierzy serbskiej straży granicznej. Pełniący służbę na tym odcinku granicy serbski oficer był członkiem Czarnej Ręki i został uprzednio poinstruowany przez Dimitrijewica, jak ma się zachować.

Nastąpił cały ciąg dziwnych zdarzeń, które w efekcie doprowadziły do tragedii w Sarajewie. Austriackie służby dostawały coraz więcej wiadomości o szykującym się zamachu na następcę tronu, ale nikt nie reagował, ani nie próbował przełożyć terminu wizyty. Wojskowy gubernator Bośni, generał Oskar Potiorek ignorował wszelkie ostrzeżenia. Kiedy szef sarajewskiej policji błagał go odwołanie wizyty, gdyż wiedział, że Arcyksiążę jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie, a on sam ma za mało sił policyjnych, by go skutecznie ochronić. Potiorek nie przejął się tymi lamentami i ustalił termin wizyty na 28 czerwca, dzień św. Wita i rocznicę tak ważnej dla Serbów bitwy na Kosowym Polu. Potiorek i wojskowi z miejscowego garnizonu odmówili zaangażowania części wojska do ochrony dostojnego gościa i utworzenia kordonu na ulicach. Kiedy komendant policji prosił, by nie publikowano w prasie trasy przejazdu gościa po mieście, po prostu go wyśmiano. Pomysł sprowadzenia z Wiednia dodatkowej ochrony odrzucono z powodu… zbyt wielkich kosztów. Te zadziwiające decyzje nabierają jeszcze bardziej przerażającej wymowy, kiedy uświadomimy sobie, że arcyksiążę Franciszek Ferdynand był nie tylko następcą tronu, ale także inspektorem generalnym austrowęgierskich sił zbrojnych, któremu podlegał m. in. wywiad wojskowy. Austriaccy wojskowi i urzędnicy w Sarajewie z gubernatorem Potiorkiem na czele zachowywali się tak, jakby chcieli podać Arcyksięcia na tacy zamachowcom.

13 czerwca Franciszek Ferdynand spotkał się z cesarzem Wilhelmem II. 21 czerwca minister skarbu Austro-Węgier, polski arystokrata Leon Biliński otrzymał od serbskiego dyplomaty Jowana Jowanowica poufną informację o zamachu przygotowywanym na następcę tronu. To ostrzeżenie również zostało zignorowane. Tymczasem Arcyksiążę przebywał już w Bośni i dokonywał inspekcji austrowęgierskich korpusów. W niedzielę, 28 czerwca miał odwiedzić Sarajewo wraz ze swoją małżonka, księżną Zofią. Już od rana trasie przejazdu arcyksiążęcej pary, na odcinku 4 kilometrów zamachowcy zajęli swoje stanowiska, kryjąc się pośród zgromadzonego tłumu. Nie wzbudzali podejrzeń policji, wojska ani gapiów. O godzinie 10 Arcyksiążę i jego żona przybyli na dworzec kolejowy w Sarajewie i przesiedli się do samochodu, który w kawalkadzie innych aut podążył nadrzeczną aleją do ratusza. Kiedy samochody przejeżdżały koło mostu, stojący w pobliżu Czabrinowic rzucił bombę w stronę auta Arcyksięcia. Bomba odbiła się od samochodu i eksplodowała w automobilu jadącym za nim, raniąc 17 ludzi, policjantów i cywilów. Czabrinowic został aresztowany przez policjantów, a dwóch innych członków grupy zrezygnowało ze strzelania do następcy tronu, bo obawiali się trafienia przypadkowych osób. Zdenerwowany Arcyksiążę przybył do ratusza, gdzie musiał wysłuchać niezbyt stosownego powitania ze strony burmistrza. Nikt nie pomyślał o wzmocnieniu ochrony, ani o obstawieniu ulic wojskiem. Kawalkada samochodów z Franciszkiem Ferdynandem obrała drogę do szpitala, bo dostojny gość chciał odwiedzić rannych zamachu ludzi. Niewiarygodne, że nie zmieniono trasy przejazdu. Konwój jechał tą samą aleją, co poprzednio. Cały czas stali przy niej zamachowcy. Kierowca skręcił w złą ulicę i gubernator Potiorek rozkazał mu, żeby zawrócił. Samochód zatrzymał się, zawrócił i skierował się we właściwą ulicę, wprost pod lufę pistoletu stojącego w gotowości Gawriło Principa. Młody Serb oddał do arcyksiążęcej pary dwa strzały, śmiertelnie raniąc Franciszka Ferdynanda i jego żonę. Princip został bardzo szybko aresztowany przez policję i  nie zdążył zażyć trucizny, którą miał przy sobie. Zdumiewające, że zaraz potem Potiorek kazał zawieźć arcyksięcia i jego żonę nie do szpitala, lecz do pałacu gubernatora. Franciszek Ferdynand i Zofia zmarli w pałacu, obok stołów zastawionych jedzeniem i trunkami przygotowanymi na uroczyste przyjęcie. Mimo, że zamachowcy byli kiepskimi strzelcami i wahali się, mimo, że zamach został przygotowany dość niedbale, wykonawcy i inspiratorzy politycznego mordu odnieśli sukces, bo ofiara została im podana na tacy. Poszło im nawet za dobrze, bo księżna Zofia nie była zaliczana do potencjalnych celów.

Wszystko wskazuje na to, że zamach na Franciszka Ferdynanda został zaplanowany w Londynie i za pośrednictwem Rosjan (Izwolskiego, Sazonowa, Hartwiga i Artamonowa) oraz prawdopodobnie angielskich agentów na miejscu (Bourchier) zlecony Dimitrijewicowi i Tankosicowi, którzy wykonali go rękami Principa, Mehmedbasica i ich towarzyszy. W 1917 roku w Salonikach odbył się proces D. Dimitrijevica, który został przez sąd wojskowy oskarżony o zdradę skazany na śmierć. W czasie procesu wyznał, że zamach na arcyksięcia przygotował w porozumieniu z Artamonowem i Hartwigiem. Pułkownik Dimitrijevic do końca liczył, że wpływowi ludzie z Francji i Anglii nie dopuszczą, by skazano go na śmierć. Stało się jednak inaczej, aby żaden człowiek znający prawdę o sarajewskim zamachu nie mógł wyznać, kto naprawdę był jego inicjatorem. Angielscy imperialiści i francuscy rewanżyści działający za pośrednictwem Rosjan i Serbów kilka razy próbowali wywołać wojnę na Bałkanach i wciągnąć do niej całą Europę. Wywołanie światowego pożaru było w ich interesie, co pokazuje dalszy przebieg wydarzeń, zwłaszcza w czasie tzw. kryzysu lipcowego, ale o tym już w następnym odcinku…

CDN.

Literatura

J. Pajewski, Historia powszechna 1871-1918, Warszawa, 1967.

G. Docherty, J. Macgregor, Hidden History, The Secret Origins of the First World War, Edinburgh, London, 2013.

C. L. Mowat (red.), XII. The Shifting Balance of World Forces 1898-1945, Cambridge 1968.

S. McMeekin, The Berlin-Baghdad Express: The Ottoman Empire and Germany’s Bid for World Power, Cambridge, 2010.

Półwysep Bałkański przed I wojną światową

Siergiej Sazonow

Aleksander Izwolski

Premier Nikola Pasic

Król Aleksander Obrenowic i królowa Draga

Król Piotr I Karadziordziewic

David Bourchier

Ambasador Mikołaj Hartwig

Pułkownik (później generał) Wiktor Artamonow (z lewej)

Pułkownik Dragutin Dimitrijewic pseudonim "Apis"

sir Edward Grey

sir Eyre Crowe

Major Wojisław Tankosic

Grupa zamachowców w 1914 roku w parku w Sarajewie, od lewej: Trifko Grabeż, Milan Ciganowic, Gawriło Princip

Muhamed Mehmedbasic, jedyny, któremu udało się uciec po zamachu

Arcyksiążę Franciszek Ferdynand z żoną Zofią i dziećmi

Para arcyksiążęca wchodzi do samochodu na kilkanaście minut przed zamachem

Gubernator Oskar Potiorek

Automobil z Arcyksięciem, jego żoną i gubernatorem Potiorkiem na chwilę przed zamachem

Rysunkowa rekonstrukcja momentu zamachu

Aresztowanie Gawriło Principa

Pierwsze doniesienia ze światowej prasy



tagi: wojna  historia świata  prowokacja  rok 1914  zamach w sarajewie  półwysep bałkański  czarna ręka  dragutin dimitrijewic  gawriło princip  arcyksiążę franciszek ferdynand 

Stalagmit
28 stycznia 2018 11:29
38     1656    17 zaloguj sie by polubić
komentarze:
boson @Stalagmit
28 stycznia 2018 11:50

znasz "The Sleepwalkers: How Europe Went to War in 1914" ?

tutaj wystapienie autora:

https://www.youtube.com/watch?v=1xlOjIk6xbU

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @boson 28 stycznia 2018 11:50
28 stycznia 2018 11:56

O, dziękuję bardzo, muszę wysłuchać i zajrzeć do tej książki. Z odniesieniami do niej spotykałem się pisząc teksty.

zaloguj się by móc komentować


betacool @boson 28 stycznia 2018 12:26
28 stycznia 2018 13:29

Podejrzanie dobre te recenzje brytyjskie....

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Stalagmit
28 stycznia 2018 14:34

Dzięki

.

 

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @betacool 28 stycznia 2018 13:29
28 stycznia 2018 15:06

To prawda, ale pewnie i tak warto przeczytać.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Maryla-Sztajer 28 stycznia 2018 14:34
28 stycznia 2018 15:08

Również dziękuję i zapraszambdo czytania kolejnych notek.

zaloguj się by móc komentować

boson @betacool 28 stycznia 2018 13:29
28 stycznia 2018 15:23

a, bo to czysta propaganda imperialna, to i się podoba

zaloguj się by móc komentować

kms @boson 28 stycznia 2018 12:26
28 stycznia 2018 17:00

Po obejrzeniu filmu, należałoby zmienić podpis pod zdjęciem aresztowania. Acz to raczej uwaga do @stalagmit

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @kms 28 stycznia 2018 17:00
28 stycznia 2018 17:09

Dziękuję za tę uwagę. Zmiana na za pewnie dopero jutro, z przyczyn technicznych.

zaloguj się by móc komentować

boson @Stalagmit
28 stycznia 2018 19:19

"He is the twenty-second Regius Professor of History at the University of Cambridge. In 2015 he was knighted for his services to Anglo-German relations...

Clark is married to the art historian Nina Lübbren, like him a former student at the Freie Universität Berlin..."

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Stalagmit
28 stycznia 2018 20:42

Z tych informacji wynika, że już przed I wojną światową ceasarstwo Austro-Węgierskie było tylko fikcją utrzymywaną na papierze. Już nie mówię nawet o Potiorku, bo to jest w miarę logiczne, biorąc pod uwagę sytuację, że administracja w Bośni już była na żołdzie przyszłych "gospodarzy", ale widać to po zachowaniu całego aparatu urzędniczego który ignorował jasne sygnały.

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Stalagmit
28 stycznia 2018 20:44

Nomen omen esse potest, czyli zapowiedź Apokalipsy: Grabeż, Cyganowicz, Princip. Tylko kolejność powinna być odwrotna...

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @jolanta-gancarz 28 stycznia 2018 20:44
28 stycznia 2018 21:06

Rzeczywiście. Teraz widzę, to jest jak "mene, tekel, fares". To jest naprawdę jak proroctwo. Dziękuję

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Kuldahrus 28 stycznia 2018 20:42
28 stycznia 2018 21:08

To prawda, to państwo było przeżarte agenturą i to międzynarodową. A potem jeszcze zelwalono winę na Leona Bilińskiego, że rzekomo nie zawiadomił o tym, o czym dowiedział się od serbskiego dyplomaty.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit
28 stycznia 2018 23:21

(T)rolluję. Jak zobaczyłem mapę, to zobaczyłem Alutę (lewy dopływ Dunaju) , która na google-mapach płynie to pod górkę to z górki. :)

Niemozliwe ! :)

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 28 stycznia 2018 23:21
29 stycznia 2018 08:32

To nawet trochę tak wygląda:) Aluta płynie najpierw skrajem Wyżyny Transylwańskiej, a potem przełamuje się przez Karpaty. Ma jeszcze sporo dopływów w Górach Fogaraskich.

zaloguj się by móc komentować

Tytus @Stalagmit
29 stycznia 2018 10:01

Przeczytałem jednym tchem. Dziękuję.

Swoją drogą to ślepi chyba byli urzędnicy austro-węgierscy.

A może to właśnie oni "obsrywali portret Najjaśniejszego Pana"?

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Tytus 29 stycznia 2018 10:01
29 stycznia 2018 11:33

Eónież dziękuję. Zachowanie austrowęgierskich urzędników i oficerów przed wybuchem wojny było nie tylko zagadkowe, ale zwyczajnie skandaliczne. Nie tylko afera Redla jest tego dowodem. Myślę, że w grę wchodziła tu daleko posunięta penetracja wywiadowcza i pieniądze obcych mocarstw.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @jolanta-gancarz 28 stycznia 2018 20:44
29 stycznia 2018 23:25

Dziękuję ! Ja tylko zauważyłem w/na Principie wielkie portki po większym kuzynie(?)

:)
 

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @jolanta-gancarz 28 stycznia 2018 20:44
30 stycznia 2018 16:57

Jest dobrze, okultysci odczytuja od prawej do lewej. Szafa gra ...

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @Stalagmit
30 stycznia 2018 17:37

...Rosja w tym samym czasie mobilizowała 350 tysięcy rezerwistów i zwiększała wydatki wojskowe  o 80 mln rubli.  

Liczby mi nie podeszły. Odbija mi się zgagą i to kabalistyczną. Znaczy się odczytuję liczby te jako świadectwo, że w ten czas puszczono oko do swoich: jesteśmy 'silni-zwarci-gotowi'.  Gdy zobaczę 35 i to jeszcze w takim kontekście! wojna, jucha żołnierska ... pachnie ofiarą z ludzi... brakuje tylko szczęśliwej siódemki i sprawa jest czysta ale 35 to poniekąd również 15 ...

Alternatywnie mogę przyjąć, że liczby te pojawiły się, gdy imperium rosyjskie poszło już w rozsypkę. Kronikarze snuli różne wątki kto za tym stał. Jak zwał tak zwał ale ta liczba, sądzę przekornie, nie oddaje faktycznego stanu liczebności mobilizowanych bagnetów a te zwiększone wydatki wojskowe też się pięknie wiją w myśl hasła "wieczna wojna dla wiecznego pokoju".

Obawiam się, że źródło do tych 350 i 80 spowite w otchłani minionych dekad i gdzieś tam jest osoba, która nakręcała narrację ...

Dobrze by takiemu jak ja niedowiarkowi zrobiło pogrzebać w starszych opracowaniach na temat ale czasem nie dysponuję i obecnie w innych obszarach kłusuję.

 

Przypadkowo wyłapałem, szperając w swoich tematach anegdotę do postaci admirała Reinharda Scheer'a. Rzuca światło na kulisy jak się steruje narracją.

Książka z listami pisanymi przez admirała Scheer'a do małżonki w ostatnich miesiącach wojny, sierpień-listopad 1918 roku, zatytułowana została "Mój drogi Skarbie!". Nic w tym osobliwego, gdyby nie fakt, że maszynopis czyli odpis listów wykupił historyk zajmując się historią marynarki wojennej w roku 2003 w antykwariacie w Bremen. Listów było 51. Listy opublikowało specjalistyczne wydawnictwo w 2006. W krótkim omówieniu w FAZ można się dowiedzieć, że nawet po tym konwolucie postać admirała pozostaje blada. Pisze bowiem o swoich wrażeniach z dnia powszedniego wtrącając w to istotne przekazy co się działo w i wokół HQ. Raz pisze ze zrozumieniem o pacyfistycznych nastrojach panujących wśród marynarzy aby pięć dni później [6.11.18] napisać o 'bolszewickiej zarazie we flocie'. Osobliwie zdystansowanym było się w Kwaterze Głównej do tego co się działo w społeczeństwie, osobliwie mało poinformowani było się odnośnie tego co się faktycznie kroi. 

Tyle dyskretnie recenzentka. (Moje tłumaczenie.)

Wymowa tej recenzji potwierdziła moje przypuszczenie, że nie przypadkowo listów nagle, w odpisie jest 51 (sic!). W mojej prywatnej gablocie liczb od 1 do 99 akurat ta liczba zajmuje bardzo poczesne miejsce. Mało co uchowało się z dokumentów osobistych admirała. Zwycięstwo alijantów '45 w tle? 

Więc 85 lat po warto było podrzucić przynęte (fałszywkę ?) coby starym lisom pogmatwać obraz tamtych dni. 

Skąd to wnioskuję? Recenzja daje delikatnie do zrozumienia, że z tymi listami coś nie tak a liczba 51, jak dla mnie, zawiera dyskretny urok pocałunku Almanzora.

 

Walter Lippmann,  Public opinion,  1922

... news and truth are not the same thing, and must be clearly distinguished. The function of news is to signalize an event, the function of truth is to bring to light the hidden facts, to set them into relation with each other, and make a picture of reality on which men can act.

 

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @saturn-9 30 stycznia 2018 17:37
30 stycznia 2018 18:21

Bardzo dziękuję za kolejne ciekawe i zaskakujące uzupełnienia. Gratuluję gruntownej wiedzy w dziedzinie, która dla mnie jest zupełną tajemnicą. Myślę, że te liczby dotyczące rosyjskiego potencjału militarnego w przedzień wojny mogą obrazować jakiś rząd wielkości, no ale oczywiście mogę się mylić. Pod cytatem z W. Lippmanna można się tylko podpisać.

Zapraszam do czytania kolejnych tekstów.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Stalagmit
30 stycznia 2018 20:42

Mój plus. Po Baśniach Coryllusa tylko w zasadzie taką historię da się czytać.

Pisał pan poprzednio o nieznanym z nazwiska agencie B Melville'a vel Morgana. Mam kandydata, z pewnością jednego z wielu, ale takich przypadków nie bywa, to jest niestety znak: Gustv Meyrink, czyli Gustav Meyer (1868 – 1932), autor powieści Golem i The Angel of the West Window  "a novel written in 1927 by Gustav Meyrink (original German title: Der Engel vom westlichen Fenster) steeped in alchemical, hermetic, occult and mystical imagery and ideas interweaving the life of Elizabethan Magus Dr John Dee with that of a fictional modern descendant, Baron Mueller". Mueller to oczywiście narcystyczny portret samego autora. W młodości mieszkał w Pradze, gdzie z przyjacielem w 1889 założył bank "Meyer i Morgenstern".

Izwolski podobno pochodził z jakiejś polskiej arystokracji. To ten sam któremu Korwin-Milewski dał arcyciekawą odpowiedź między oczy, gdy ten uciekł do Paryża po rewolucji lutowej i wyrzucał naszym praojcom zdradę Rosji: ... Nie wyobrażaj pan sobie, że wśród polskiego narodu był kiedykolwiek jakiś Polak który by przyznawał zwierzchnictwo narodu rosyjskiego względem polskiego. Owszem zawsze uważaliśmy siebie jako przodujących mu w cywilizacji, starożytności, zasługach przed ludzkością i blasku naszej historii. Ale przynajmniej w moim obozie, Polacy są przekonani że jedynym ustrojem, mogącym im zabezpieczyć porządek, ład wewnętrzny i rozwój swoich sił kulturalnych, jest ustrój monarchiczny. ... Mikołaj II nie był dla nas Cesarzem, lecz dla takiego Zamoyskiego Królem Polskim, dla mnie Wielkim Księciem Litewskim ... wam Rosjanom podobało się ten potężny lecz jedyny węzeł, który nas wiązał z Rosją, przeciąć. Tego dnia kiedy pan ... ślubowałeś ... wierność Rządowi Tymczasowemu, jednocześnie zwolniłeś mnie i moich rodaków od wierności Rosji; odtąd każdy dla siebie, a Bóg dla wszystkich.' -- Izwolski zamilkł i przeszedł na inny temat.  Czym z pewnością musiał Milewski podpaść kręgom dotowanym przez Imperium, choć sam był po części anglofilem. 

Patrzę się jeszcze na portety George'a V i Mikołaja II i ... Izwolskiego. Mogliby uchodzić za trojaczki. Izwolskiego łatwo rozpoznać, trzeci na dole, ale który to George a który Mikołaj? 

 

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Magazynier 30 stycznia 2018 20:42
30 stycznia 2018 20:49

To prawda. Nie wyparliby się nigdy, że są kuzynami.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @saturn-9 30 stycznia 2018 17:37
30 stycznia 2018 21:01

Całkiem nieźle. Świadectwo kabalistycznym klimatom w Rosji w owym czasie daje pisarstwo Andreja Białego (Bielyi, najbardziej znana to Petersburg) i Michała Bułhakowa.

A tu krótki cytat o innym pisarzu, który Bułhakowowi streszczał z Paryża w 1931, ni mniej ni więcej, ale powieść Meyrinka, opisanego w poprzednim moim komentarzu, Anioł zachodniego okna, mowa o Zamiatinie, jakoby bolszewiku, kilka zdań wystarczy: 

He studied naval engineering in Saint Petersburg from 1902 until 1908, during which time he joined the Bolsheviks.[4] He was arrested during the Russian Revolution of 1905 and sent into internal exile in Siberia. However, he escaped and returned to Saint Petersburg where he lived illegally before moving to the Grand Duchy of Finland in 1906 to finish his studies.

After returning to Russia, he began to write fiction as a hobby. He was arrested and exiled a second time in 1911, but amnestied in 1913. His Uyezdnoye (A Provincial Tale) in 1913, which satirized life in a small Russian town, brought him a degree of fame. The next year he was tried for maligning the Imperial Russian Military in his story Na Kulichkakh (At the world's end).[5] He continued to contribute articles to various Marxist newspapers.

After graduating as an engineer for the Imperial Russian Navy, Zamyatin worked professionally at home and abroad. In 1916 he was sent to the United Kingdom to supervise the construction of icebreakers[6] at the shipyards in Walker and Wallsend while living in Newcastle upon Tyne.

Ciekawe że przegapił swoją ukochaną rewolucję. Potem znowu wrócił do Rosji. Ale jego powieści nie szły. W 1931 naskrybał jakieś pismo do Stalina, to ten pozwolił mu wyjechać. Bułhakow też pisał ale nie dostał paszportu. Co wolno bolszewikowi na dotacji, to nie wolno monarchiście z dziurawymi kieszeniami. Chociaż Bułhakowem interesowali się Angole i Amerykanie i to bardzo i nawet po dzień dziesiejszy. Powieść My Zamiatina została wydana w Stanach w 1923. Huxley zerżnął z niej fabułę do swojego Brave new world. Orwell bardzo lubił Zamiatina i również Jean Renoir, francuski reżyser filmowy. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Magazynier 30 stycznia 2018 21:01
30 stycznia 2018 21:14

Taka to była międzynarodówka, że tak powiem, intelektualistów na dotacjach imperialnych.

Mimom że Bułhakow nienawidził bloszewików, Zamiatin był dla niego wzorem, ale niedościgłym. Zbliżył się do tego wzoru nieco, dopiero, gdy przygarnął swoją trzecią żonę, albo raczej ona jego, prawdopodobnie również na dotacji imperialnej, poprzednio żona gen. Eugeniusza A. Szyłowskiego, naczelnika sztabu okręgu moskiewskiego w najcięższych latach terroru, który jako jedyny, słownie jedyny, przeżył czystki w generalicji, a miał przeszłość białogwardyjską, czyli prawdopodobnie również był na dotacji brytyjskiej i Stalin o tym wiedział. Zaś swojej tzw. żonie, Helenie z domu Nürenberg, po prostu dał zlecenie zajęcia się panem Michałem, bo sam pewnie dostał takie zlecenie, po imprezie na cześć Bułhakowa w ambasadzie brytyjskiej, chyba w 1930. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Magazynier 30 stycznia 2018 20:42
30 stycznia 2018 21:24

Bardzo dziękuję. Meyrink jako tajemniczy B to no niezły trop. Był w końcu założycielem jednej z pierwszych lóż teozoficznych w Niemczech. 

Podobieństwo Izwolskiego do cara i króla Anglii jest rzeczywiście widoczne. Mówi się, że pochodził z niezamożnej rodziny. Może to podobny przypadek do Masaryka, o którym mówiono, że jest nieprawym synem Franciszka Józefa I?

Co do stosunku Milewskiego do Imperium, to myślę, że niewiele osób rozumiało wówczas politykę Anglii i jek cele. On co najmniek czegoś się domyślał, bo zwracał uwagę na samolubne zachowania Anglosasów.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Kuldahrus 30 stycznia 2018 20:49
30 stycznia 2018 21:25

To jest rzeczywiście zastanawiające.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Magazynier 30 stycznia 2018 21:01
30 stycznia 2018 21:26

 

Myślę, że teozofia była pewnego rodzaju skrzynką kontaktową dla agentów (tak samo inne tematy okultystyczne).

zaloguj się by móc komentować

Paris @Stalagmit 29 stycznia 2018 11:33
31 stycznia 2018 00:54

Tak samo jak skandaliczne bylo zachowanie polskich  uZENdasUF  przed  zamachem w Smolensku... i po nim tez  !!!

I do dzis zadnemu z tych zaprzancow wlos z glowy nie spadl... a zaklamane merdia Sakiewicza, Karnowskich  zerujace na tej tragedii narodowej do dzis skutecznie i z premedytacja te sprawe pokomplikowaly czyniac ja absolutnie nie do wyjasnienia  !!!

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Paris 31 stycznia 2018 00:54
31 stycznia 2018 10:42

Dziękuję bardzo, zapraszam do czytania kolejnych notek. Spraw podobnych do katastrofy w Smoleńsku było w przeszłości więcej. Już niedługo o tym napiszę.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @Stalagmit 30 stycznia 2018 21:26
31 stycznia 2018 11:35

... teozofia była pewnego rodzaju skrzynką kontaktową dla agentów ...

można metaforę rozwinąć i dopowiedzieć: piaskownicą, bazą danych, gdzie przesiewano potencjały podatne na współpracę. Teozofia nie była zabawą w głuchy telefon. Anegdotę o tym jak wpływają wodzireje stanów odlotowych na ludzi odpowiedzialnych, okrutnych wodzów wojsk wielkich, podaje jenerał z poznańskiego, jeden z tych co to bitwy wygrywał a wojnę przegrał. Narodziła się legenda 'ciosu w plecy', na tyle zgrabnie wyprowadzonego, że ciągle z tej rany coś się sączy. Więc herold tej Dolchstoss-'legendy miejskiej'  w jednym z przyczynków co się było wydarzyło w tamte krwawe lata przytacza opowieść osoby należącej do ścisłego kręgu zaufanych teozofa/antropozofa Rudolfa Steinera. Tenże chełpił się (?), spowiadał się (?), pouczał (?), że w dniach gdy ważyła się szala kto kogo przemoże w bitwie nad Marną w trakcie swoich nocnych wyprawach w innym stanie duchowym namawiał/urabiał generała Helmuta von Moltke do odwrotu z pola bitwy. Ponoć znali się osobiście, ponieważ małżonka generała miała fioła w tematach spirytystycznych więc i bywał u generała. 

Inna czarna legenda spod pióra jenerała niezłomnego dotyczyła tego co się było wydarzyło z doczesnymi szczątkami Mikołaja II. Ale o tym może więcej po wyborach w Rosji, bowiem prokuratura rosyjska ponownie podjęła się oglądania kości rodziny carskiej. Pomrukując głośno: "Był to czy nie był mord rytualny?". Prasa światowa donosiła. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @saturn-9 31 stycznia 2018 11:35
31 stycznia 2018 15:39

Steiner zbuntował się przeciw H. Bławatskiej i założył własne, niemieckie stowarzyszenie. Inną osobą z kręgów ezoterycznych była dr Mathilde Ludendorff, żona generała Ericha Ludendorffa, która walczyła z chrześcijaństwem w Niemczech i chciała przywrócić coś w rodzaju religii starogermańskiej.

Pewnie Pan pamięta jeden z moich poprzednich tekstów:

http://stalagmit.szkolanawigatorow.pl/manipulacja-w-historii-bawatska-i-teozofia-z-dedykacja-dla-pink-panther

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Stalagmit 30 stycznia 2018 21:25
31 stycznia 2018 16:42

Tylko Wilhelm II(nazywany przez babcię Wiktorię "Willy") się "wyrodził" i nie był podobny do swoich kuzynów.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Kuldahrus 31 stycznia 2018 16:42
31 stycznia 2018 22:35

No właśnie, a dziedziczna hemofilia ujawniła się u księcia Aleksego, syna cara Mikołaja II.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Magazynier 30 stycznia 2018 21:01
31 stycznia 2018 23:01

Zwłaszcza ta wzmianka o wizytach w stoczniach jest ciekawa. Anglicy mieli ich w kieszeni od wojny rosyjsko-japońskiej i pożyczek na budowę floty. A potem jeszcze przyjechał Basil Zaharoff. Świetnie...

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować