-

Stalagmit

Książki, gazety, propaganda. Z nie tak dawnej historii

Książka to ważny przedmiot. Mimo iż czasem wydaje się niepozorna i banalna, nosi w sobie wielką moc. Treść przekazywana przez książki może kształtować postawy i opinie, a nawet skłaniać do określonych działań. Od zarania dziejów władcy i wodzowie wykorzystywali potęgę tekstu. Także w XX wieku politycy nie oparli się pokusie wpływania na umysły obywateli państw poprzez literaturę. To samo można powiedzieć o prasie.

Już od lat 70tych XIX wieku w Wielkiej Brytanii ukazywały się książki rysujące przed czytelnikami obraz straszliwej inwazji armii z dalekich krajów na Wyspy Brytyjskie. Celem tej wyrafinowanej propagandy było wytworzenie w angielskim społeczeństwie poczucia strachu i zagrożenia ze strony potencjalnego nieprzyjaciela, którym w zależności od potrzeb politycznych mógł zostać praktycznie każdy. Już w 1871 roku ukazała się powieść The Battle of Dorking: Reminiscences of a Volunteer, napisana przez odznaczonego generała brytyjskiej armii, Sir George’a Tomkynsa Chesney’a. Autor roztaczał przed czytelnikami wizję inwazji armii świeżo utworzonego Cesarstwa Niemieckiego na Anglię, klęski brytyjskiej armii i rozpadu imperium na niezależne państwa. W rok po zwycięstwie Prusaków pod Sedanem musiało to zrobić piorunujące wrażenie, przynajmniej na części odbiorców. Chesney chciał zwrócić uwagę swoich przełożonych na niedostatki obrony wybrzeża i wzbudzić w społeczeństwie lęk przed obcymi, którzy zawsze czyhali na „starą, wesołą Anglię”. Zapoczątkował w ten sposób politycznie motywowany nurt literacki, który na kilkadziesiąt lat zagościł na półkach księgarń i w umysłach Anglosasów. Co kilka lat pojawiały się nowe książki, w których w roli najeźdźcy, w zależności od politycznych koniunktur i zmiennych relacji międzynarodowych, obsadzano coraz to inne armie. Początkowo pisano o inwazji Francuzów lub Rosjan. Kiedy stosunki między Wielką Brytanią i II Rzeszą zaczynały się psuć, autorzy powieści rzucili się do opisywania niemieckiej inwazji na Wyspy. Za brytyjskimi wzorami poszli pisarze z innych krajów. Literatura opisująca przyszłą wojnę, rewolucję i straszliwe inwazje zaczęła się ukazywać we Francji, Niemczech, Skandynawii, a nawet w Stanach Zjednoczonych. Odbiorcom oferowano książki o powszechnej rewolucji, zniszczeniach spowodowanych przez śmiercionośną broń wynalezioną przez szalonych naukowców i o inwazji Azjatów, Afrykanów, albo muzułmanów na Europę i Amerykę Północną. Na całym świecie opublikowano w okresie od 1871 do 1914 roku ponad 400 książek, których tematem był zbeletryzowany opis przyszłej wojny. Ta popularna literatura w kolorowych okładkach zawierała opis niemal wszystkich okropności, jakich ludzie mieli doświadczyć w nadchodzącym, dwudziestym stuleciu: wojny totalnej, ludobójstwa, czystek etnicznych, okrutnych prześladowań rasowych i religijnych, śmierci od nowoczesnej broni. William Delisle Hay, członek Royal Geographical Society w opowiadaniu The Fate of the Inferior Races ze zbioru Three Hundred Years Hence, który ukazał się w 1881 roku, zafundował czytelnikom obraz eksterminacji niższych ras (czarnej i żółtej), które zostały wytępione przez trujące substancje chemiczne zrzucane z powietrznych statków, a po tej hekatombie na Ziemi zapanował jeden rząd i światowy parlament.

W tworzenie popularnego formatu literatury wojenno-inwazyjnej zaangażowali się też pisarze, których nazwiska do dziś widnieją na listach bestsellerów i w wykazach lektur szkolnych. Jack London, który był reporterem amerykańskiej prasy na wojnie rosyjsko-japońskiej, napisał w 1910 roku nowelę The Unparalleled Invasion, w której przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych wydaje rozkaz zbombardowania Chin tajemniczymi, potężnymi pociskami szklanymi, które powodują śmierć milionów ludzi. Zbrodniczej operacji dopełnia rozpylenie nad tym krajem śmiercionośnych zarazków. Nawet w powieści Drakula (1897) słynnego Brama Stokera pojawia się motyw inwazji wampirów, które drogą morską przybywają do Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu nowych ofiar. W ten sam nurt wpisuje się także powszechnie znana książka H. G. Wellsa Wojna światów. To właśnie Wells w opowieści The World Set Free (1914) wprowadził termin „bomba atomowa” i opisał w zastanawiająco trafny sposób działanie tej broni. Strach przed obcymi i obawa przed atakiem z zewnątrz były sączone do mózgów brytyjskiej i zagranicznej publiczności.

Dystrybutorzy i promotorzy wojennej propagandy strachu byli wpływowi i posiadali głębokie powiązania z angielskim światem politycznym i imperialną elitą. W najbardziej wpływowych gazetach pracowali przyjaciele lorda Alfreda Milnera: William T. Stead, redaktor naczelny Review of Reviews, George Buckle i Geoffrey Dawson w The Times, Edmund Garrett w Westminster Gazette i E.T. Cook w Daily News oraz w Daily Chronicle. Głównym brytyjskim magnatem prasowym w tych czasach był lord Northcliffe (właść. Alfred Harmsworth, wicehrabia Northcliffe), właściciel wydawnictwa Amalgamated Press i dzienników Daily Mail oraz Daily Mirror. Już w czasie wojny burskiej artykuły informacyjne w brytyjskich gazetach były redagowane tak, by przedstawiać Burów i prezydenta Transwalu Paula Kruegera w jak najgorszym świetle, a brytyjską armię i administrację kolonialną wysławiać pod niebiosa. Gazetę londyńską The Times łączyły bardzo ścisłe więzi z Foreign Office, Colonial Office i War Office. Dzięki dziennikarzom takim jak Valentine Chirol (korespondent Timesa w Berlinie) ta gazeta stała się tubą propagandową brytyjskiego rządu, otrzymującą polecenia bezpośrednio z 10 Downing Street w Londynie. The Times promował i popierał wojnę burską, sojusz angielsko-japoński i przymierze z Francją i Rosją. Korespondentem Timesa był też wpływowy oficer Chrles Repington, kurier kursujący między sztabami generalnymi Wielkiej Brytanii, Francji i Belgii. Czołówkę dziennikarzy Timesa stanowili ludzie lorda Milnera, wśród nich naczelny redaktor Geofferey Dawson, pomocnik Milnera z czasów jego urzędowania w Afryce Południowej. Zwykle artykuły na temat wojska, polityki międzynarodowej i wywiadu były podpierane opiniami tzw. „niezależnych ekspertów” (w rzeczywistości byli to znajomi lorda Milnera, lorda Eshera albo lorda Northcliffe’a wykształceni w All Souls college w Oxfordzie). 

Lord Northcliffe był w Anglii pionierem tzw. prasy żółtej, bazującej na sensacjach i naśladującej dzienniki amerykańskie z Nowego Jorku. Dzięki temu jego przekaz mógł docierać do bardzo szerokich kręgów społeczeństwa. Aby być jeszcze skuteczniejszym i jeszcze lepiej słyszanym, lord Northcliffe kupił kilka ważnych masowych tytułów: Daily Graphic, Evening News i Weekly Dispatch. W czasie wojny burskiej gazety Northcliffa wspierały politykę lorda Milnera w Afryce. Seria reportaży szkalujących mieszkańców Transawalu, autorstwa Percy Fitzpatricka, The Transvaal from Within, pomogła uzasadnić i usprawiedliwić w oczach społeczeństwa atak na burskie republiki. Gazeta Daily Mail zakupiła od R. Kiplinga jego poemat „The Absent-Minded Beggar”, wynajęła kompozytora, który dodał do niego muzykę (był to sławny kompozytor Sir Arthur Sullivan) i zaczęła rozpowszechniać piosenkę w Anglii. Za pieniądze ze sprzedaży tekstu i melodii zakupiono zaopatrzenie dla oddziałów na froncie w Transwalu za ponad 7 mln funtów. Lord Northcliffe był mistrzem wrogich przejęć konkurencyjnych gazet. W 1908 roku przy pomocy Lorda Eshera i zaprzyjaźnionego menagera gazety, Moberly Bella, przejął The Times’a. Po tej operacji cena gazety spadła z trzech pensów do jednego. Prasa Lorda Northcliffa przedstawiała Niemcy i cesarza Wilhelma II jako stałe i straszliwe zagrożenie dla Wielkiej Brytanii, dla jej bezpieczeństwa, kolonii, handlu, transportu. Antyniemiecka kampania propagandowa wkrótce opanowała całą angielską prasę. Poważniejsze gazety publikowały „analizy” sytuacji międzynarodowej kładąc nacisk na militarną i przemysłową potęgę Niemiec zagrażająca Wielkiej Brytanii (te teksty trafiały do bardziej wykształconych i wyrobionych czytelników), a prasa masowa i sensacyjna zamieszczała zupełnie zmyślone historie o niemieckich agentach i niemieckich planach zawładnięcia światem (te z kolei były skierowane do masowego, niewykształconego czytelnika). W czasie wojny burskiej prasa Lorda Northcliffe’a wymyśliła i rozpropagowała mityczną historię ucieczki Winstona Churchilla z burskiej niewoli (powielaną tysiące razy, wiele osób do dziś wierzy, że to prawda, bo mówią o tym liczne filmy, książki i artykuły). Pomiędzy 1905 a 1914 szpiegowskie historie z Niemcami w roli czarnych charakterów można było w Anglii znaleźć w każdej gazecie, a także w groszowych wydaniach książek. Stopniowo umysł całego narodu, od robotników i rolników, do arystokracji został zatruty nienawiścią do Niemców, których uznano za niebywałe zagrożenie. Kilku popularnych autorów zarobiło ogromne pieniądze na pisaniu szpiegowskich powieści antyniemieckich. Niemal wszyscy pracowali dla Lorda Northcliffe’a. Warto zapoznać się z sylwetkami i twórczością kilku z nich.

William Le Queux to autor drukownej w Daily Mail powieści w odcinkach The Invasion of 1910. Książka została napisana pod kierunkiem angielskiego generała, lord Robertsa, Le Queux zjeździł na rowerze całą południową Anglię, by wyznaczyć trasy wyimaginowanej inwazji, ale ostatecznie Lord Northcliffe zadecydował gdzie miała dziać się akcja powieści, bo oczekiwał na lepszą sprzedaż w większych miejscowościach, a nie w małych wioskach, o których pisał autor. W efekcie najeźdźcy niemieccy z powieści niszczyli każde większe miasto między Sheffield a Chelmsford.

Erskine Childers był autorem powieści The Riddle of the Sands, w której opisano przyszłą inwazję niemiecką na wybrzeże Anglii, dokonaną przez marynarkę wojenną i armię Rzeszy. Wydanie tej książki zbiegło się z wprowadzaniem reform wojskowych lorda Haldane’a i przebazowaniem na stałe Royal Navy do baz nad Morzem Północnym. Co jeszcze bardziej zaskakujące, Childers, ochotnik walczący w czasie wojny burskiej w pułku City of London Imperial Volunteers, finansowanym przez bankierów z City, człowiek którego krewni zasiadali w Izbie Gmin, został potem irlandzkim rewolucjonistą, na swoim jachcie przemycał broń dla irlandzkich powstańców, w 1922 roku został przez irlandzki sąd skazany na śmierć za nielegalne posiadanie broni.

Lord Northcliffe otwarcie mówił, że uważa Niemców za największe zagrożenie i będzie w sowich wydawnictwach publikował wszystko, co stawia ich w jak najgorszym świetle, oczernia i szkodzi ich interesom. Jednocześnie starał się nie denerwować Francuzów, zgodnie z polityką swojego rządu, który chciał włączyć Francję do koalicji przeciw Rzeszy Niemieckiej. Efektem jego działań była antyniemiecka, szpiegowska histeria w Anglii. Ludzie na Wyspach zaczęli widzieć tysiące niemieckich agentów wszędzie dookoła siebie. Pisarzy od lorda Northcliffe zaczął naśladować niejaki E. Philips Oppenheim, grafoman i autor 116 antyniemieckich powieści szpiegowskich. Jego thrillery pozwoliły mu dorobić się fortuny, mimo iż powszechnie mówi się, że jego książki były fatalnie napisane i absurdalne. Na podstawie tych dzieł nakręcono w USA sporo filmów sensacyjnych. Oppenheim na poważnie sugerował swoim czytelnikom, że cesarz niemiecki chce zdobyć Londyn i stąd rządzić światem, a w Anglii mieszka 290 tys. gotowych na wszystko i wojskowo wyszkolonych niemieckich agentów, przebranych za robotników, fryzjerów, sklepikarzy itp. Agenci mieli tylko czekać na znak z Rzeszy, by uderzyć w odpowiednim momencie i rzucić Anglię na kolana. Histeria rosła w zastraszającym tempie, a rządowi brytyjskiemu spokojnie udawało się wyjednywać w parlamencie kolejne miliony funtów na zbrojenia, bo przecież „Rzesza za jest tuż progiem, a niemieccy agenci nam zagrażają”. W 1909 Imperialny Komitet Obrony pod przewodem lorda Haldane’a i z pomocą przyjaciela lorda Milnera, wicehrabiego Middleton’a, rozpoczęto śledztwo w sprawie skali zagrożenia działaniami niemieckiej agentury w Anglii. Zaraz potem ustanowiono nowe biuro kontrwywiadowcze: Secret Intelligence Bureau. W 1911 roku ta sama grupa wpływowych ludzi uchwaliła w parlamencie Official Secrets Act, który dał początek współczesnym brytyjskim tajnym służbom. Wszystko dzięki kiepskiej, masowej literaturze i histerii przez nią wzbudzonej. Trudno się zatem dziwić, że lord Northcliffe zwykł mawiać: „Wiadomości to rzecz, którą ktoś gdzieś chce ukryć i zagłuszyć. Cała reszta to reklama” (News is what somebody somewhere wants to suppress; all the rest is advertising).

Najsłynniejszym i najbardziej wpływowym z grona pisarzy „inwazyjnych” był lord John Buchan (1875-1940). Buchan był synem szkockiego pastora. Kształcił się na Uniwersytecie w Glasgow i w Brasenose College w Oxfordzie. Był zdolnym pisarzem i laureatem kilku nagród literackich już jako student. Należał do tzw. przedszkola Milnera (Milner's Kindergarten), nieformalnej grupy wpływu składającej się ze zdolnych absolwentów uniwersytetu, których Milner zatrudniał potem na różnych wysokich stanowiskach, zwłaszcza w Afryce Południowej. Należeli do niej m. in. Philip Kerr, Markiz Lothian, (ambasador UK w USA w latach 1939-1940, zwolennik polityki appesementu wobec Hitlera, doprowadził do podpisania amerykańsko-brytyjskiej umowy Lend Lease), Lionel George Curtis (organizator Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Commonwealthu Brytyjskiego i zwolennik idei rządu światowego pod kontrolą Wielkiej Brytanii), John Hanbury-Williams (brytyjski oficer łącznikowy przy sztabie armii rosyjskiej w czasie I wojny światowej, attache pracujący bezpośrednio przy carze Mikołaju II).

W 1901 roku Buchan został osobistym sekretarzem lorda Milnera. Po powrocie do Londynu zaczął działalność dziennikarza i poślubił w 1907 roku córkę Normana de l'Aigle Grosvenora. W 1910 roku zaczął pisać książki przygodowe. akcja jego pierwszych powieści z reguły rozgrywała się w południowej Afryce. W czasie I wojny światowej Buchan pracował dla biura propagandowego Wellington House. Pisał powieści propagandowe i pracował dla wywiadu. Jego najsłynniejsza powieść, The Thirty-Nine Steps, opowiada o przygodach angielskiego wywiadowcy Richarda Hannay’a w okresie bezpośrednio poprzedzającym I wojnę światową. Hannay dowiaduje się o spisku na życie greckiego premiera, którego mają zabić w Londynie anarchiści. Zamach ma spowodować wybuch wojny w Europie. Agent wpada też na trop niemieckiej siatki szpiegowskiej, która chce przechwycić angielskie plany wojenne. Hannay’owi udaje się zdemaskować Niemców i udaremnić próbę kradzieży brytyjskich planów. Powieść była wielokrotnie filmowana i do dziś pozostaje jedną z najpopularniejszych książek w Wielkiej Brytanii. W okresie międzywojennym Buchan popierał syjonizm i osadnictwo żydowskie w Palestynie w parlamencie. Od 1935 roku był generalnym gubernatorem Kanady. To on wprowadził Kanadę do II wojny światowej.

Podczas pierwszej wojny światowej John Buchan był korespondentem wojennym londyńskiej prasy. Sporządzał reportaże z frontu dla gazety The Times, choć nigdy nie uczestniczył w walkach, bo był słabego zdrowia (męczyła go chroniczna choroba wrzodowa żołądka). Jednocześnie pracował w brytyjskim wywiadzie. W 1916 wyszła najpopularniejsza powieść szpiegowsko-sensacyjna Buchana: Greenmantle (Zielony płaszcz). Jej głównym bohaterem jest Richard Hannay, postać fikcyjna, inżynier górnik i oficer angielskiego wywiadu o niemiecko-szkockich korzeniach. W powieści jego zadaniem jest penetracja Turcji, Bliskiego Wschodu i środkowej Azji w celu wykrycia niemiecko-muzułmańskiego spisku mającego na celu zniszczenie Imperium Brytyjskiego. Przy okazji ujawnił obsesję Foreign Office na punkcie Turcji, oraz ogromną liczbę angielskich szpiegów i „biznesmenów”, którzy przekazywali informacje do Londynu. Zadziwiająca jest terminologia książki, w której Enwer Pasza jest określany jako polski awanturnik, a jego współpracownicy jako "zbiór Żydów i Cyganów", którzy przejęli kontrolę nad "dumną rasą" za sprawą niemieckich pieniędzy i broni. ('You are an intelligent fellow, and you will ask how a Polish adventurer, meaning Enver, and a collection of Jews and gipsies should have got control of a proud race. The ordinary man will tell you that it was German organization backed up with German money and German arms.’). Niemcy mieli spiskować z Turkami, by ogłosić w całym świecie islamu dżihad i wywołać antyislamskie powstanie, które miało przede wszystkim zagrozić brytyjskim Indiom i Kanałowi Sueskiemu. Czytelnik dowiaduje się, że "Niemcy są jak skorpion: ich żądło jest w ogonie, a ogon rozciąga się w kierunku Azji". W powieści najważniejszym wrogiem Hannaya jest niemiecki szpieg, który pragnie doprowadzić do przedwczesnego pokoju. Hannay i jego amerykański towarzysz John Blenkiron przemierzają Europę od Holandii i Berlina przez Wiedeń, Budapeszt i Belgrad aż do Konstantynopola. Bohaterowie udaremniają spisek młodoturków i Niemców, a w końcu docierają na porę bitwy pod Erzurum, gdzie spotykają zwycięskich Rosjan. Większość fikcyjnych bohaterów książek Buchana pochodziła z brytyjskie elity: z Eton, Oxfordu i londyńskich klubów. Powieści Buchana są one wciąż przedrukowywane regularnie w dwudziestym pierwszym wieku, nadal promowane jako historie przygodowe, głównie dla młodszego czytelnika. Postać Richard Hannaya jest  gwiazdą co najmniej trzech filmów, a także wielu słuchowisk radiowych.

Kiedy w końcu rozpoczęła się wojna, powołano w Wielkiej Brytanii Biuro Propagandy Wojennej, szerzej znane jako Wellington House. Działało ono pod kontrolą Foreign Office i zostało powołane do życia w sierpniu 1914 roku przez D. Lloyd George’a. Jego szefem został członek parlamentu i „chrześcijański socjalista” Charles Masterman. Zadaniem biura było promowanie brytyjskich interesów i celów wojennych. Dla Mastermana pracowała absolutna czołówka brytyjskich autorów: William Archer, Hall Caine, Arthur Conan Doyle, Arnold Bennett, John Masefield, Ford Madox Ford, G. K. Chesterton, Henry Newbolt, John Galsworthy, Thomas Hardy, Gilbert Parker, G. M. Trevelyan i H. G. Wells. Publikacje biura były drukowane i wydawane przez największe ówczesne wydawnictwa, takie jak: Hodder & Stoughton, Methuen, Oxford University Press, John Murray, Macmillan i Thomas Nelson. To właśnie biuro Mastermana publikowało informacje na temat niemieckich okrucieństw w Belgii, rzezi Ormian w Imperium Osmańskim i wiadomości z frontu. Wszystkie informacje były odpowiednio przygotowane i obrobione, tak by przedstawić wroga w jak najgorszym świetle i wyolbrzymić jego barbarzyństwo. Drukowano plakaty i ulotki propagandowe zaprojektowane przez wybitnych artystów. Praktycznie wszystkie ważniejsze figury z londyńskiego świata prasowego pracujące na Fleet Street współpracowały z biurem.

Jeśli przyjrzymy się uważnie historii literatury w okresie poprzedzającym rok 1914, zobaczymy, że epoka światowych wojen i rewolucji pojawiła się najpierw na łamach gazet i na stronicach książek, które brali do ręki niczego nieświadomi czytelnicy, niesłusznie uważający je za niewinną rozrywkę. Tak naprawdę kolorowe okładki z fantastycznymi ilustracjami kryły kształt wydarzeń, które miały już niedługo nadejść…

CDN.

Ekranizacja powieści Johna Buchana:

Literatura

J. Pajewski, Historia powszechna 1871-1918, Warszawa, 1967

F. H. Hinsley, (red.), XI. Material Progress and World-Wide Problems 1870-1898, Cambridge 1962.

C. L. Mowat (red.), XII. The Shifting Balance of World Forces 1898-1945, Cambridge 1968.

G. Docherty, J. Macgregor, Hidden History, The Secret Origins of the First World War, Edinburgh, London, 2013.

C. Quigley, The Anglo-American Establishment, New York, 1981.

I.F. Clarke, Future-War Fiction: The First Main Phase, 1871-1900, Science Fiction Studies 73/24, 3, 1997.

Londyńska Fleet Street w 1906 roku

Generał sir George Tomkyns Chesney

Bram Stoker

Herbert George Wells

Alfred Charles William Harmsworth , lord Northcliffe

Redaktor William T. Stead

Pułkownik Charles Repington

Percy Fitzpatrick

Okładka książki P. Fitzpatricka "The Transvaal from within"

Rudyard Kipling

Okładka publikacji piosenki „The Absent-Minded Beggar

William Le Queux

Erskine Childers

E. Philips Oppenheim

lord John Buchan, Baron Tweedsmuir

Charles Masterman

Okładki niektórych książek z serii wojenno-inwazyjnej



tagi: pisarze  propaganda  książka  historia świata  prasa  powieść inwazyjna  lord northcliffe 

Stalagmit
11 stycznia 2018 13:00
29     1725    12 zaloguj sie by polubić
komentarze:

Stalagmit @boson 11 stycznia 2018 13:04
11 stycznia 2018 13:12

Dziękuję. Znów podgrzewają nastroje, a sprawa brexitu była zapewne planowana latami. Tu jeszcze raz wrzucam link do filmu, bo widzę, że się nie otwiera:

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Stalagmit
11 stycznia 2018 13:22

W 1798 Malthus wydał małą pracę o konieczności rozeznania tempa zużywania się zasobów w stosunku do przyrastającej populacji. Nic tego nie potwierdziło i na jakiś czas rzecz ucichła. 

Nie całkiem jednak. Grono jego zwolenników spostrzegło nowe narzędzie - LĘK. W miejsce gwarancji Bożej opieki, wykonywanej przez choćby struktury KK takie jak Cystersi (nie tylko),

Pomysł na zarządzanie lękiem powracał. 

Np w 1958 Samuel Hays opublikował diagnozę pierwszej dekady po (( Wojnie Światowej.

Ówczesne tytuły książek to: Nasza spladrowana planeta , czy Droga do przetrwania.

Temat stał się obowiązkowy dla amerykańskiej inteligencji.

Obraz grzyba nad Hiroshimą ....

Scjentolodzy, ekolodzy, katastrofy.

Zarządzanie Lękiem i poprzez Lęk.

.

 

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Stalagmit
11 stycznia 2018 14:06

Jak zwykle fantastyczna porcja wiedzy! W zupełnie innym świetle stawie wiele późniejszych wydarzeń i pokazuje, co to znaczy perspektywiczne myślenie. Przy takiej padgatowce, to już żaden problem stworzyć jakąś Czarną Rękę, a potem podgrzewać atmosferę w kręgach dyplomatycznych...

Właściwie tylko możliwościami technicznymi i szerokością frontu, opisywane przez Pana działania propagandowe, różnią się od tego, co przeprowadził Walsingham przeszło 3 wieki wcześniej, przed rozprawą z Wielką Armadą.

Mam nadzieję, że nie będzie Pan miał za złe, że wkleję link do tej notki pod moim ostatnim tekstem o "matrioszkach dezinformacji", w komentarzu dla pewnej ślepej wyznawczyni wuja Sama?

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit
11 stycznia 2018 14:11

Świetna notka. Opowieść o znakomicie skonstruowanej machinie oligarchicznej, planującej na 50 lat i więcej - do przodu. Kiedy tylko w pałacu wersalskim koronował się Wiluś I na cesarza Niemiec i podpisany został dokument założycielski Cesarstwa Niemieckiego - walec ruszył. Propaganda to czasem więcej niż połowa przyszłej wygranej. Ale po 100-200 latach kłamstwa jednak wychodzą na jaw.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @jolanta-gancarz 11 stycznia 2018 14:06
11 stycznia 2018 15:12

Uprzejmie dziękuję, także za podlinkowanie tekstu. Rzeczywiście, koło 1870 roku pan generał zaczął nagle, ni stąd ni z owąd pisać powieść o inwazji Niemców na Anglię. Testowano ten format latami na różnych przeciwnikach, a potem już poszło. A wszystkie steampunki i science fiction to już popłuczyny po tym nurcie.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 11 stycznia 2018 14:11
11 stycznia 2018 15:19

Bardzo dziękuję. 

@ Pink Panther i wszyscy Szanowni Czytelnicy:

Na razie wnioski wyglądają jak niżej:

Poważne państwa planują wszystko na dziesiątki i setki lat. W proces planowania angażują się najinteligentniejsi i najbardziej energiczni członkowie elity danego kraju. Plan jest rozpisywany na wiele wariantów i szanse realizacji każdego są skrupulatnie oceniane. Potem wdraża się najlepsze warianty, a ludność przygotowuje się do realizacji poprzez mass media.

Na razie opowieść, którą Państwu przedstawiam dopiero się rozkręca. Ciąg dalszy już niebawem.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Maryla-Sztajer 11 stycznia 2018 13:22
11 stycznia 2018 15:20

Bardzo dziękuję za to ważne uzupełnienie. Zarządzanie za pomocą strachu to istotna część dziejów nowożytnych.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Stalagmit 11 stycznia 2018 15:20
11 stycznia 2018 15:43

Oczywiście...jeszcze kilka innych...Jeśli będzie okazja, to napiszę:).

.

 

zaloguj się by móc komentować

Tytus @Stalagmit
11 stycznia 2018 19:57

Wspaniały tekst!

Bez dobrej propagandy nie da się w społeczeństwie wywołać pragnienia wojny.

A co do autorów angielskich, tych od biura propagandy z 1914, to aż trudno uwierzyć, że nawet Chesterton tam był.

Tak się zastanawiam, do czego nas przygotowuje dzisiejsza antymuzułmańska literatura? 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Tytus 11 stycznia 2018 19:57
11 stycznia 2018 20:13

Uprzejmie dziękuję. W 1914 roku G. K. Chesterton był jeszcze anglikaninem. No i był normalnym dziennikarzem, pisał dla Daily News The Illustrated London News. W czasie pracy w Wellington House pisał głównie publikacje antyniemieckie. Ale jednocześnie potrafił napisac, że to Anglia była odpowiedzialna za wzrost państwa pruskiego. Co charakterystyczne, Chesterton nigdy nie chciał być podległy w pracy lordowi Northcliffowi, co rzeczywiście mu się udało. 

Tu jest artykuł o brytyjskiej propagandzie, napisany niedługo po wojnie:

https://www.psywar.org/pdf/TimesWWIPropaganda

a tu można posłuchac, jak brzmi piosenka The Absent-Minded Beggar:

https://www.youtube.com/watch?v=MTGTsI7W6yU

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Stalagmit
11 stycznia 2018 21:37

Widać metody działania masowej propagandy, zinstytucjonalizowanego okłamywania i podburzania ludzi się nie zmieniły.

W każdym fragmencie można odnaleźć coś co jest stosowane w czasach teraźniejszych. Od wywoływania masowej histerii w sprawie "światowego muzułmańskiego terroryzmu" poczynając, aż na wrzutkach typu "światem rządzą żydzi" kończąc.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Kuldahrus 11 stycznia 2018 21:37
11 stycznia 2018 21:42

No tak, można nawet powiedzieć, że światem rządzi się (i manipuluje się ludźmi) m. in. za pomocą kiepskiej literatury. W ten sposób można wytworzyć w umysłach ludzi obraz nieistniejącego zagrożenia. Gustav Le Bon i opisane przez niego metody się kłaniają. 

zaloguj się by móc komentować

Tytus @Stalagmit 11 stycznia 2018 20:13
12 stycznia 2018 08:59

Dzięki za artykuł. Pomyśleli o wszystkim.

Podejrzanym jest, że ujawnili swoje metody już w 1919 roku. Chyba, że odkryli lepsze.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @boson 11 stycznia 2018 13:04
12 stycznia 2018 18:50

Jeszcze raz dziękuję za link i przepraszam, że moja pierwsza odpowiedź była może nieco zbyt zdawkowa. Dopiero teraz znalazłem więcej czasu, by doczytać.

Anglicy chyba od zawsze w ten sposób rozgrywali Europę, to znaczy za pomocą niespodziewanych zwrotów od polityki splendid isolation i utrzymywania równowagi do równie zaskakującego zawierania i odwracania sojuszów z najmniej oczekiwanymi partnerami. Na temat takich zmian już tu pisałem w odniesieniu do Azji (http://stalagmit.szkolanawigatorow.pl/burza-nad-azja-z-nie-tak-dawnej-historii) i pewnie jescze coś o tym napiszę. N. Farage przeprowadza właśnie kolejna tego typu woltę. Historia wskazuje, że być może należy sie spodziewać jakichś zaskakujących ruchów. W tym fragmencie serialu jest to przedstawione żartobliwe, ale prawdziwie:

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Tytus 12 stycznia 2018 08:59
12 stycznia 2018 18:51

Pochwalili się i zabrali za kolejną robotę, kolejny plan.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Stalagmit
12 stycznia 2018 22:32

OT

Wysłuchałam Pana wykładu w Akademii:). Gratuluję:)

.

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Maryla-Sztajer 12 stycznia 2018 22:32
13 stycznia 2018 08:46

Uprzejmie dziekuję. Może będzie jeszcze okazja wygłoszenia czegoś.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit
13 stycznia 2018 17:41

Świetna notka. W tym czasie rzeczywiście poważne kraje doskonale zdawały sobie sprawę z efektów „inwazyjnej” propagandy i umiejętnie z niej korzystały. Wielka Brytania przez I wojną światową straszyła Niemcami, a Niemcy Zjednoczonym Królestwem. Francja czasem korzystała ;)) W 1912 roku francuscy filmowcy z Gaumont Cinematograph Company postanowili sfilmować Invasion of 1910 Le Queux-a, ale z dwoma różnymi zakończeniami – raz zwycięzcą są Niemcy, a w drugiej wersji Anglia….brytyjski satyryczny Punch sugerował, że w Królestwie zostanie pokazana wersja zwycięskiej inwazji niemieckiej, a w Niemczech – klęska niemieckiej inwazji. Ostatecznie film wszedł w 1914 roku 3 miesiące po rozpoczęciu wojny i został nazwany „Gdyby Anglię napadnięto” ….

Inwazja napoleońska na plakatach też przemawiała do wyobraźni…

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Maryla-Sztajer 11 stycznia 2018 13:22
13 stycznia 2018 18:14

i mozna też wskazać na zarządzanie obawami [moze nie lęk ale troska o wyimaginowane zagrożenia/zdarzenia/..]; i jest ciekawe, że ten mechanizm wnikł już w praktykę - dwa tygodnie temu: "przy zatrzymanym nie znaleziono żadnych przedmiotów/towarów bez znaków akcyzowych ale zatrzymania dokonano, ponieważ mógłby ukryć dowody.." - to jest już narracja resortowa jak generować obawy/troskę i jak nimi uzasadniać bezprawie aparatu państwa

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 13 stycznia 2018 17:41
13 stycznia 2018 20:17

Bardzo dziękuję. No ładnie, film o najeździe na Anglię na podstwie W. Le Queux puszczany w kinach na jesieni 1914 roku. Szkoda że nie wszedł na ekrany 28 czerwca 1914... Wniosek z tego taki, że warto wiedzieć, co się pisze nawet w popularnych szmatławcach.

Karykatura to oczywiście dzieło Jamesa Gillraya, a tak według niego miały wyglądać okropności inwazji Napoleona:

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @qwerty 13 stycznia 2018 18:14
13 stycznia 2018 20:19

To prawda: nie zrobił czegoś, ale przecież mógł. A z drugiej strony niektóre pilne sprawy państwo rusza dopiero wtedy, kiedy naprawdę jakaś tragedia się stanie.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Stalagmit 13 stycznia 2018 20:19
13 stycznia 2018 20:28

to jak z kreowaniem uzasadnień do wyroków "co prawda nie posiadał ale gdyby posiadał to by mu sie należało...." - powstal cały przemysl okradania ludzi przez sądowe gangi - ataki są świetnie przygotowywane a obrona trwa latami, istota zasadza sie w pozbawianiu ofiar do własnego mienia przez m.in. zabezpieczanie powództw blokadami kont, hipotekami, etc

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @qwerty 13 stycznia 2018 20:28
13 stycznia 2018 20:32

No tak. To już się przekłada na koszmar, który przeżywają konkretni ludzie. Był kiedyś taki pan, który na strone salon24 opisywał swoje perypetie w sądzie w moim rodzinnym mieście. Opisuje rzeczy podobne do tych, które Pan opisuje:

https://www.salon24.pl/u/smolensk1/426762,czy-sedziowie-z-kielc-i-starachowic-umieja-czytac-ze-zrozumienie

https://www.salon24.pl/u/smolensk1/404870,starachowice-wymiar-sprawiedliwosci-czy-uklady-kolezenskie

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Stalagmit 13 stycznia 2018 20:32
13 stycznia 2018 20:50

wnioski z analiz z całego kraju są takie: studia prawnicze edukuja tylko w patologii stosowania prawa, prawa nie znaja prawnicy [sędziowie, adwokaci, prokuratorzy,...] i tylko bandyci maja prawników przygotowanych do wdrażania modelowanych postepowań, bo postępowania sie modeluje i jak ofiara do modelu nie pasuje to wtedy zaczyna się zderzenia patologii z normalnoscią;- aparat sędziowski w RP ma wszczepiona lojalność wobec własnych srodowisk za każda cene [za cene fałszerstw dokumentow w sądach także] i nie ma takiej bredni pod ktorą sie polski sędzia nie podpisze - podpisze sie pod każda brednią byle wykazac lojalnośc srodowiskową, jak kradnie jeden to wszyscy go chronią, no to sędzia przecież; własciwie to należałoby napisać rozprawę "Ponerologia prawnicza." i żyja oni w przekonaniu, że to oni muszą i powinni dekretowac wzorce socjalizacji obywateli RP a wyroki temu maja słuzyć, "co prawda w postępowaniu są naruszenia prawa ale inspektora nalezy słuchać ..." i 30 tys. zł w plecy;- to jest bandycki totalitaryzm państwowy;- ot, żyjemy pod okupacją i nic i nikt tego obecnie nie zmieni

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Stalagmit 13 stycznia 2018 20:32
13 stycznia 2018 20:52

problem jest co robic aby przeżyć i: nie wylądować pod mostem, nie dać sie pozbawic wolności, mieć jakiekolwiek śrdoki na przeżycie,.. to jest jak w kacecie

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @qwerty 13 stycznia 2018 20:50
13 stycznia 2018 20:54

Właśnie. Od tego sektora jak najdalej, o ile oczywiście się da...

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit 13 stycznia 2018 20:17
13 stycznia 2018 21:02

Dokładnie, dlatego w UK wszyscy czytają szmatławce, a na dodatek dzielą się nimi zostawiając je w metrze i innych środkach transportu. Jak 80% szmatławców Murdocha, braci Barcley's pisało UK wychodzi z unii to trzeba było od razu wierzyć, a nie produkować tysiące głupich analiz, że to nie możliwe....:))

Niezły jest też plakat wyprodukowany w ramach narracji wuja Sama. Niemcy wtedy raczej inwazji na Amerykę nie planowali, więc jak ich tu zohydzić....hmm

 

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 13 stycznia 2018 21:02
13 stycznia 2018 21:30

@ ainolatak @qwerty i @ wszyscy Szanowni Czytelnicy

Propaganda odniosła pożądany skutek jeszcze przed wybuchem wojny. Masa artykułów dotyczących szpiegów wryła się głęboko w mózgi angielskiego społeczeństwa. Dowodzi tego panika związana z domniemanymi statkami powietrznymi, które w 1909 roku zaczęły być obserwowane nad Wielką Brytanią, Australią, Nową Zelandią (i w ogóle w krajach w których najlepiej sprzedawały się inwazyjne powieści). Już w 1908 roku prasa zaczęła na wyścigi produkować artykuły o tajnych wycieczkach obcych oficerów sztabowych po Anglii, o niemieckich oficerach robiących rekonesans na plażach, artykuły z zapytaniami do policji o stan ochrony wschodniego wybrzeża kraju przed szpiegami, itp. W maju 1909 roku, począwszy od 15 dnia tego miesiąca, pojawiły się masowe doniesienia o obserwacji obcych (w domyśle niemieckich sterowców zeppelinów) statków powietrznych. Obserwowano je w dzień i w nocy, nad miastami, wsiami i polami, o tajemniczych obcych przeszukujących domy, robiących notatki na rozdrożach i obserwujących otoczenie. Niektórzy mieli nawet znajdować fragmenty poszycia statków powietrznych z niemieckimi napisami. W miejscowości Grimsby dwaj szpiedzy mieli napaść na pobliską stację telegraficzną admiralicji i zabrac z niej książki kodów (ta wiadomość później się nie potwierdziła). W Walii człowiek nazwiskiem Lethbridge miał spotkać na szczycie góry Caerphilly duży statek powietrzny i dwóch niemieckich pilotów. W rzeczywistości Lethbridge był znanym w okolicy gawędziarem i "showmanem". Ludzie zaczeli pod wpływem przeczytanych treści widzieć rzeczy nieistniejące i jeszczw bardziej potęgować panikę w prasie swoimi doniesieniami. Lord Northcliffe musiał zacierać ręce z radości.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować