-

Stalagmit

Mała glosa literacko-historyczna w przerwie prac

Odrywając się na chwilę od pracy nad publikacją pojawiam się znowu na portalu „Szkoła Nawigatorów”, by przedstawić Państwu wynik krótkich poszukiwań.

W swojej autobiograficznej książce „70 lat wspomnień” Hipolit Korwin-Milewski zaszczycił polskiego poetę Adama Mickiewicza niezbyt pochlebną opinią. Oskarżył go mianowicie o zniekształcanie historii swoich przodków, a zwłaszcza zupełnie fałszywy i paszkwilancki opis postaci jego pradziadka, Samuela Wołka: „Temu dzielnemu zabytkowi z czasów Sienkiewiczowskich  poświęcił Adam Mickiewicz w swoim „Panu Tadeuszu” osiem  wierszy, w których dla wszystkich czytelników tego arcydzieła zrobił z nieboszczyka p. Samuela prawdziwego potwora. Pomiąłbym milczeniem t­e fantazje­, gdybym nie pisał dla  publiczności polskiej, od 150 lat do tego stopnia cierpieniem i uniżeniem rozczulonej i chorobliwie łakomej pochwal cudzoziemców, że ci­ągle potrzebuje wcielać si­ę w jakiegoś „nadczłowieka”, którego od razu obdarza uniwersaln­ą kompetencją­, aby on tem zdobył sobie wszechświatową­ sławę­.” Jak wiadomo, narodowy wieszcz opisał Samuela Wołka jako zdrajcę i kata chłopów: „I łotr, przyjaciel jego Pan Wołk z Łogomowicz; Pamiętacie jak Wołka wzięliśmy w niewolę, Jak chcieliśmy go wieszać na belce w stodole, Iż był tyran dla chłopstwa a sługa Moskali”. Milewski pisze, że S. Wołk nie był ani zdrajcą, ani katem, lecz człowiekiem honorowym i godnym zaufania, choć surowym i zasadniczym. Komentując inne fragmenty utworów Mickiewicza zarzucał mu, łagodnie rzecz ujmując, brak realizmu i bujanie w obłokach.

Ale czy można zarzucać poecie romantycznemu takie rzeczy? Czy wolno odbierać mu prawo do licentia poetica? Otóż dziś nikt już nie odbierze żadnego prawa A. Mickiewiczowi, który zmarł ponad 160 lat temu w Stambule. Warto jednak pochylić się nad niektórymi szczegółami jego utworów i zbadać, czy nie naginał realiów i nie fantazjował zbytnio w innych miejscach. W końcu nawet dziś szczegółowo bada się homeryckie eposy, by wyłowić z nich okruchy wiadomości dotyczące realiów starożytnej Grecji. Przyjrzyjmy się zatem temu znanemu urywkowi z „Pana Tadeusza”:

Ja biegłem, przerwał Rejent otarłszy pot z czoła,

Biegłem tuż za niedźwiedziem; a pan Wojski woła:

"Stój na miejscu"; jak tam stać, niedźwiedź w pole wali

Rwąc z kopyta jak zając, coraz dalej, dalej,

Aż mi ducha nie stało, dobiec ni nadziei,

Aż spojrzę w prawo: sadzi, a tu rzadko w kniei,

Jak też wziąłem na oko, postójże, marucha!

Pomyśliłem, i basta: ot, leży bez ducha;

Tęga strzelba, prawdziwa to Sagalasówka,

Napis: „Sagalas London a Bałabanówka”.

(Sławny tam mieszkał ślusarz Polak, który robił

Polskie strzelby, ale je po angielsku zdobił).”

O jakiej właściwie broni mówi Rejent Bolesta w tym fragmencie opisującym kłótnię myśliwych po udanym polowaniu na niedźwiedzia? I czy rzeczywiście w Londynie, albo w Bałabanówce mieszkał sławny polski ślusarz, który zdobił strzelby po angielsku? Otóż było zupełnie inaczej. Wieszcz nie precyzuje niestety, czy ślusarz, o którego chodzi mieszkał w Londynie, czy raczej w Bałabanówce. Napis „Sagalas London a Bałabanówka” nawiązuje do znajdującej się niegdyś w granicach Rzeczypospolitej (w województwie kijowskim) miejscowości Bałabanówka (dziś Balabanivka w obwodzie winnickim, na Ukrainie), gdzie w XVIII wieku żył zdolny ukraiński kowal i ślusarz Iwan, który doskonale podrabiał importowane z Londynu angielskie strzelby myśliwskie. Iwan najczęściej składał całą broń z elementów innych strzelb. Sygnować miał je właśnie napisem „Sagalas London Bałabanówka”, lub nawet „Se gut, se bon, se Sagalas London, se Iwan kowal de Bałabanówka”. Była to więc podróbka oryginalnego wyrobu angielskiego.

Co jednak z rzekomym polskim ślusarzem z Londynu? Zacznijmy od napisu „Sagalas London”. Otóż w Londynie w XVIII i XIX nie było rusznikarza o nazwisku Sagalas, czy firmy noszącej tą nazwę. Po bliższych poszukiwaniach na pewno jednak dotrzemy do sławnego rusznikarza z początku XVIII wieku, nazwiskiem Segalas. Do dziś na rynku kolekcjonerskim krążą pistolety i strzelby z charakterystyczną inskrypcją „SEGALAS LONDON”. Osiągają spore ceny. Np. pistolet skałkowy z warsztatu Segalasa z 1730 roku został wyceniony na 1200 funtów, a para pistoletów na 12000 dolarów. Kim zatem był właściciel tego świetnego warsztatu rusznikarskiego? Israel Segalas I, bo o nim tu mowa, był emigrantem hugenockim z Francji. Pochodził z prowincji Béarn (południowo-zachodnia Francja) Przybył do Wielkiej Brytanii po odwołaniu edyktu nantejskiego przez Ludwika XIV w 1685 roku. Niektórzy przypisywali mu pochodzenie żydowskie, ale ta informacja nie znajduje potwierdzenia w źródłach. Segalas był określany mianem „arquebusier”, czyli producent muszkietów i strzelb. W 1700 roku został poddanym angielskiego króla wraz z całą rodziną. 14 czerwca 1702 roku I. Segalas złożył w protestanckim kościele w Leicester Fields przysięgę potwierdzającą jego przynależność do wiary chrześcijańskiej (w tym wypadku do wyznania protestanckiego). Odtąd mógł prowadzić swój interes w Londynie zgodnie z obowiązującymi przepisami i należeć do cechu Gunmakers’ Company, a także sprzedawać swoje wyroby w Londynie i Westminsterze. Jego warsztat mieścił się na rogu ulicy Hemmings Row w Londynie. Co ciekawe, to właśnie I. Segalas wraz siedmioma innymi hugenotami podpisał petycję z prośbą do Charlesa Lennoxa, Księcia Richmond, Lennox i Aubigny, Wielkiego Mistrza Wielkiej Loży Anglii o utworzenie francuskiej loży masońskiej w Londynie. Książę wyraził zgodę i rusznikarz niebawem został jednym z jej założycieli, wraz z innymi rzemieślnikami hugenockimi, którzy mieszkali w Londynie. Segalas uczęszczał na spotkania loży i brał udział w jej działalności. Siedziba loży „Świątyni Salomona” mieściła się na tej samej ulicy, co jego warsztat. Niebawem jego wyroby osiągnęły odpowiednią renomę, a co za tym idzie, także wysokie ceny. Israel Segalas I zmarł w 1735 roku, pozostawiając po sobie wdowę, Elizabeth i dwóch synów, Johna i Israela młodszego. Synowie przejęli po nim warsztat i nadal prowadzili interes osiągając komercyjny sukces i podtrzymując sławę doskonałej broni. Do dziś krążą po rynku antykwarycznym egzemplarze pistoletów wyprodukowanych w pracowni prowadzonej przez młodszych Segalasów.

Nie było zatem polskiego ślusarza, ani w Bałabanówce, ani w Londynie. Był za to niejaki Iwan, kowal i wykonawca rusznikarskich podróbek broni znanych marek. To on przerabiał składane z różnych elementów strzelby na rzekome dzieła londyńskiej rusznikarskiej rodziny Segalasów, których nazwiska nie umiał nawet prawidłowo zapisać. Nie on jeden wykonywał falsyfikaty sygnowane dziwnymi odmianami zapisu nazwiska Segalas. W wielu europejskich miastach produkowano podrobioną broń udającą egzemplarze z londyńskiego warsztatu, np. w Liege w Belgii.

Jaki z tego wniosek? Istnieje znane powiedzenie: „Podróże kształcą jedynie wykształconych”. Można powiedzieć, że podobnie jest z literaturą. Jej czytanie przynosi prawdziwe korzyści tylko tym, którzy znają realia historyczne opisywanej epoki i potrafią skonfrontować to, co napisał autor z rzeczywistymi okolicznościami historycznymi. Jedynie w ten sposób czytelnicy nie tracą czasu, ani nie chłoną treści bez zastanowienia. Warto zatem czytać takie dzieła literackie, których treść można skonfrontować z realiami historycznymi.

Literatura

S. J. Godfrey, J. Godfrey, Search Out the Land: The Jews and the Growth of Equality in British Colonial America, 1740-1867, Montreal, Kingston, London, Buffalo, 1995.

R. Berman, The Members of 'Solomon's Temple', Hemming's Row, (https://www.academia.edu/33601324/The_Members_of_Solomons_Temple_Hemmings_Row_1 )

J. F. Hayward, The Art of the Gunmaker: Europe and America, 1660-1830, New York, 1962.

Scena z polowania - ilustracja M. E. Andriollego do "Pana Tadeusza"

Oryginalny pistolet skałkowy z warsztatu I. Segalasa starszego (ok. 1715-1720)

Oryginalna Inskrypcja "SEGALAS LONDON" na pistolecie

Podrobiony pistolet z inskrypcją z błędnym zapisem nazwiska ("Siglas" lub "Seglas")

Oryginalny dwulufowy pistolet z warsztatu Segalasa

Londyńska ulica Hemmings Row w XIX wieku

 



tagi: historia polski  historia świata  literatura  broń  rusznikarstwo  adam mickiewicz  pan tadeusz 

Stalagmit
8 października 2019 19:56
31     1472    14 zaloguj sie by polubić
komentarze:
boson @Stalagmit
8 października 2019 20:04

Może to nie był krypto-żyd, ale z pewnością Żyd, wszak Segalas to wariacja żydowskiego Segal czy Levy. No i to imię...

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @boson 8 października 2019 20:04
8 października 2019 20:05

No właśnie to nie jest pewne. Opracowania raczej wykluczają tą możliwość, choć kto wie...

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @boson 8 października 2019 20:04
8 października 2019 20:18

PS. Biblijne imiona, takie jak Izrael (Israel) były bardzo popularne wśró protestantów (zwłaszcza wśród wyznawców kalwinizmu) w epoce nowożytnej. Przykłady:

- brytyjski admirał Israel Pellew:

https://en.wikipedia.org/wiki/Israel_Pellew

- amerykański generał Israel Putnam:

https://en.wikipedia.org/wiki/Israel_Putnam

- amerykański oficer milicji Israel Bissell:

https://en.wikipedia.org/wiki/Israel_Bissell

- pirat Israel Hands:

https://en.wikipedia.org/wiki/Israel_Hands

 

zaloguj się by móc komentować

boson @Stalagmit 8 października 2019 20:18
8 października 2019 20:22

zwłaszcza wśród wyznawców kalwinizmu - nic dodać ni ująć...

zaloguj się by móc komentować

S80 @Stalagmit
8 października 2019 21:07

Zna Pan ten opis?
"... i [być może] podobnie jak to miało miejsce z produkcją mebli w Kolbuszowej (XVIII - XIX w), wytwarzaniem broni palnej trudniło się kilka rodzin. Przemawia za tym nie tylko anonimowość sygnatur (podająca jedynie mieJsce produkcji), lecz także  wielka sława jaką cieszyły się strzelby z Bałaban6wki w całej Rzeczypospolitej. Mówiło się o nich na Wileńszczyźnie, na Ukrainie i na Podolu. Produkcja jednego, chałupniczego warsztatu nie mogłaby w żadnym wypadku wywołać podobnego rozgłosu, nawet przy założeniu, że lufy sprowadzano z Niemiec lub z Tuły. (...)

"Bałaban6wki" wykonane były ze stali dziwerowanej, tzn. skuwanej z prętów. Na szynie pomiędzy lufami widniał napis inkrustowany złotem: "Sagalas London a Bałaban6wka". Części drewniane były gładkie, bez ozób, części metalowe pokrywał skromny dekor. Twórcą tej broni był wprawny i rzetelny rusznikarz, doskonale znający swoje rzemiosło. Prymitywną improwizację trzeba odrzucić, chociaż tradycja przekazała nam tak złośliwe wierszyki, jak:
Sy git, c'est bon. Sagalas a London,
fecit mądra główka - Iwaś kowal a Bałabanówka
lub też.
Sy git, c'est bon, Sagalas a London,
Sagalas London a Bałabanówka - on to zrobił ta dubeltówka.
(...)
A moze tylko chodziło o reklamowy chwyt, na co mogłoby wskazywał: zniekształcenie - być może świadome - oryginalnej nazwy popularnej angielskiej firmy (Sagalas zamiast Segallas).
Tak czy inaczej, była to pierwsza w stosunkach polsko-brytyjskich "licencja". A swoją drogą, tęgą głowę miał "kowal" w Bałabanówce..." (1969)

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @S80 8 października 2019 21:07
8 października 2019 21:11

Dziękuję za istotne uzupełnienie. Na pewno chodziło o chwyt reklamowy, skoro nawet rusznikarze z Liege zniekształcali nazwisko Segalas do formy Siglas. I myśle, że ma Pan rację, sugerując, że to zniekształcenie mogło być świadome. To trochę tak jak z dzisiejszymi podróbkami znanych marek:

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @S80 8 października 2019 21:07
8 października 2019 21:32

A w tym katalogu widnieje adnotacja:

"KOWAL IwasBalabanówka/PL, ca 1820-50. Schlosser. Repariert und baut Waf- fen mit Teilen, die er von jüdischen Händlern erwirbt. Signiert: «Sagala London A Balabanówka":

https://www.morphyauctions.com/jamesdjulia/wp-content/uploads/images/auctions/369/prov/49942.PDF

zaloguj się by móc komentować


S80 @Stalagmit 8 października 2019 21:36
8 października 2019 22:48

Dziękuję, może będzie też coś w jęz. ang., może zauważyli, skarżyli się np. albo przeciwnie, poszukam później.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit
8 października 2019 23:00

Nie wybieram się w podróż.

Choć wieki temu z pieśnią się wybierałem...naniby

tak !

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Stalagmit
8 października 2019 23:27

Wiesz, Stalagmicie, można by powiedzieć tak: panu Mickiewiczowi już dziękujemy, dosyć naszkudził.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @S80 8 października 2019 22:48
9 października 2019 06:56

Dziękuję uprzejmie.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 8 października 2019 23:00
9 października 2019 06:56

Dziękuję bardzo. To była w sumie krótka podróż.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @krzysztof-laskowski 8 października 2019 23:27
9 października 2019 06:57

Myślę, że nawet jego warto czytać z odpowiednim historycznym kluczem.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Stalagmit
9 października 2019 07:12

Świetne, dzięki :) 

zaloguj się by móc komentować


qwerty @Stalagmit
9 października 2019 08:07

fajnie się czyta

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Stalagmit
9 października 2019 08:17

Niestety metodyka badań literatury i nie tylko jej, od dawna zaleca oderwanie tekstu od realiów i jego usamodzielnienie. Prowadzi to wprost do manipulacji, otwiera kanały propagandowe i drogę wszelkim zidioceniom

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @qwerty 9 października 2019 08:07
9 października 2019 08:18

Dziękuję uprzejmie, cieszę się, że się spodobało.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gabriel-maciejewski 9 października 2019 08:17
9 października 2019 08:19

Dobrze powiedziane. Właśnie dlatego, kiedy skończę pisanie zwartej publikacji, będę chciał opublikować więcej tego typu notek.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @Stalagmit 9 października 2019 08:19
9 października 2019 11:36

To czekamy. Podoba się...

 

Taka mała sugestia może wiecej akapitów między ...?

 

Co pomiędzy wierszami musimy sami wyławiać.

 

Oczy siadają po 60+ jak monitowała nie tak dawno temu starsza Pani na pokładzie.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Stalagmit 9 października 2019 06:57
9 października 2019 13:40

Skoro tamci do dekonstruowania normalności wystrugali z banana kogoś takiego jak monsieur Derrida, potrzebujemy zdekonstruować dekonstruktorów. Na własny użytek uważam twórczość pana Mickiewicza mimo jego zasług za jeden z elementów dekonstrukcji normalności, zwłaszcza Dziady.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit
9 października 2019 15:23

Jak zwykle rewelacyjna notka i w dodatku ze wspaniałymi  fotografiami. Prawdziwe śledztwo z wszystkimi szykanami.

Jak na poetę romantycznego z aspiracjami do bycia autorytetem moralnym,Adam Bernard Mickiewicz mocno mnie zaskoczył wprowadzeniem na wieki do literatury własnego pradziadka fałszywie opisanego z wyjątkowo ciężkimi zarzutami. Bardzo to dziwne, biorąc pod uwagę, iż wówczas w okolicy wszyscy znali wszystkich a w tamtych czasach pradziadek to bliski  przodek. Czy prawnuk uważał, że w Paryżu wolno mu więcej, czy załatwiał jakieś rodzinne porachunki? Może spadkowo towarzyskie.

Co do strzelby to absolutnie pyszna historia. Zarówno śledztwo w sprawie pochodzenia rusznikarza jak i okoliczności powstawania podróbek jego produktów - na kontynencie. Wspaniałe zdjęcia. 

Ciekawe, czy wspomnienie Bałabanówki to nie był ukłon w stronę Potockich, bo to miejscowość  leżąca niedaleczko Tulczyna i Humania. Co prawda to była własność "złych najbogatszych Potockich" ze Szczęsnym Potockim skazanym na infamię -  ale w czasie pisania "Pana Tadeusza" do świadomości musiała się przebić wiadmość o "dobrych Potockich", Auguście i Maurycym , którzy "brali udział w powstaniu listopadowym" i na jakiś czas musieli się przenieść do Galicji z Warszawy, gdzie August Potocki był kamerjunkrem króla Polski Mikołaja I Romanowa.

A przecież Adam Mickiewicz bywał w salonach pań Potockich w czasie swojego zesłania na Krym. Tymczasem na Krymie  zaraz po odbiciu go Turkom nabyła czy raczej otrzymała w prezencie od Potiomkina - pani Potocka Zofia żona Szczęsnego, primo voto Witt, która szczęśliwie a) była bardzo lubiana przez Potiomkina, b) załatwiła Królu Stasiu "dobre słowo" od Potiomkina, kiedy przebywała w jego obozie w czasie kampanii Krymskiej, c) wydała dwie córki za najwyżej jak to możliwe ustawionych arystokratów rosyjskich:  najstarszą córkę Zofię za hrabiego Kisieliowa  i drugą córkę Olgę za syna głównej kurtyzany cara Aleksandra I - księcia  generała Lwa Naryszkina.

Zofia Potocka Kisieliowa otrzymała od matki w podarku miejscowość Ałusztę i pałac w stylu zamków nad Loarą - Massandrę a Oldze - na zachód od Jałty - miejscowość Misfir lub coś w tym podobie.

Mickiewicz bywał w Ałuszcie i napisał dwa sonety krymskie jej poświęcone.

No a to jest o tyle ciekawe, że jak podaje ruska wiki, bardzo przywiązana do rodziny Potockich , drugi syn Zofii Potockiej a brat szczęśliwych właścicielek przepięknych terenów  i pałaców nad Morzem Czarnym koło Jałty  miał w 1829 r. , jakkolwiek wcześniej był adiutantem grafa Wittgensteina, to podróżował 'ze swoim drugom" czyli przyjacielem - Adamem Mickiewiczem po Italii a w 1830 r. brał udział w Powstaniu Listopadowym i za swoje pieniądze nawet wystawił pułk.

W 1832 r. wszystko mu skonfiskował Mikołaj I. Ale włości główne, w tym Tulczyn i Bałabanówkę, które wcześniej przejął młodszy brat  Mieczysław , mało szczęśliwy mąż Delfiny, który w 1829 r. przytomnie przebywał w Paryżu, gdzie negocjował "przeniesienie większej części kapitału' z terenów, na których mogło toczyć się powstanie lisstopadowe. Sam też pozostał w Paryżu na czas powstania. Romantyczna Delfina też "uciekła do Paryża" a w 1843 r. sąd w Kamieńcu Podolskim zarządził unieważnienie małżęństwa z Delfiną, ALE za nieważne małżeństwo Mieczysław wypłacał "niebyłej żonie" z domu Komar - 100.000 franków "w god". A Delifina została muzą poetów romantycznych.

Jak widać, związki poety  Mickiewicza z rodziną Potockich i to "tych najgorszych" były całkiem ciekawe. Nie wiem, komu poświęcił jeden z sonetów krymskich jakiejś Potockiej. 
A w czaie emigracji w Paryżu mieszkał piętro wyżej nad Potockim Andrzejem Bernardem i jego małżonką Klaudyną, którą wedle "urban legend" miał wezwać tuż przed tym, jak zemdlał po napisaniu "Wielkiej Improwizacji". Andrzej Bernard Potocki był synem Potockiego Jana autora "Rękopisu znalezionego w Saragossie".

Zaplątany był ten Mickiewicz w Potockich niemożebnie.

Nawiasem, pomiędzy córkami Zofii Potockiej w Jałcie wystawił pałacyk/willę wraz z parkiem i katolickim kościółkiem w słynnej  Liwadii Lew Potocki, dyplomata rosyjski . Pałac został sprzedany rodzinie carów Romanowych i tak w II połowie XIX w. powstała letnia rezydencja carów na Krymie, gdzie odbył się IV rozbiór Polski.

 

Poniżej mój ulubiony pałacyk Massandra w Ałuszcie, przerobiony przez kniazia Woroncowa na "pałac nad Loarą:

 

https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9F%D0%BE%D1%82%D0%BE%D1%86%D0%BA%D0%B8%D0%B9,_%D0%90%D0%BB%D0%B5%D0%BA%D1%81%D0%B0%D0%BD%D0%B4%D1%80_(1798)

https://www.wikiowl.com/enhttp:https:/wiki/Massandra#

http://kultura.poznan.pl/mim/kultura/news/historia,c,8/czarownica-i-aniol-milosierdzia,94722.html

https://pl.wikipedia.org/wiki/A%C5%82uszta

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @saturn-9 9 października 2019 11:36
9 października 2019 15:37

Dziękuję uprzejmie. Właśnie wprowadziłem kilka akapitów. Mam nadzieję, że teraz tekst będzie bardziej czytelny.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @krzysztof-laskowski 9 października 2019 13:40
9 października 2019 15:40

Myślę, że warto badać i dekonstruować, nawet Mickiewicza.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 9 października 2019 15:23
9 października 2019 15:56

Serdecznie dziękuję za bardzo ciekawe i niezbędne uzupełnienie. 

Krym i Ałusztę pamiętam bardzo dobrze, z kilku sezonów wykopaliskowych które tam spędziłem. Zdarzyło mi się nawet nocować pod gołym niebem blisko masywu Czatyr-Dahu. Zwiedzałem też miasto i muzeum historyczne w Ałuszcie. Pałac w Jałcie też udało się zwiedzić (oczywiście trzeba było wysłuchać propagandowej tyrady miejscowej przewodniczki, członkowie wycieczek nie mogą mieć własnego przewodnika). Oprócz propagandowej wystawy poświęconej konferencji jałtańskiej można tam też zobaczyć pamiątki po carze Mikołaju II i jego rodzinie.Najciekawsze są mieszkania dla służby cara, w sumie większe od samego pałacu.

Jest jeszcze jeden zabytek o polskich konotacjach, tym razem w Czarnomorsku na zachodnim wybrzeżu Krymu: cerkiew św. Zachariasza i Elżbiety, zbudowana dla uczczenia rocznicy urodzin Elżbiety Branickiej, żony Michaiła Woroncowa. 

Czernomorsk w 1911 r. , cerkiew po prawej stronie fotografii

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 9 października 2019 15:56
9 października 2019 17:47

Zazdroszczę bardzo, bo to naprawdę piękna kraina i nie zdołały jej obrzydzić nawet "sowieckie i post=sowieckie porządki" czyli "brud , smród i ubóstwo".  Liwadia jest bardzo pięknie położonym i sympatycznie zaaranżowanym pałacem, chociaż rozśmieszyły mnie próby odtworzenia 'carskiego wystroju" na ścianach w postaci "tapet" z fabrycznej polskiej produkcji tzw. kap na łóżka , zasadniczo wiejskie w beżowo-brązowe wzorki z elementami koloru wiśniowego. Poczułam się w tym pałacu tak swojsko jak w chałupie  sołtysa. To były lata 90-te , więc nie wiem, jak jest  teraz. Natomiast widoki z Ałupki, Ałuszty i carskiego na morze - lepsze niż na Lazurowym  Wybrzeżu a widoki z morza na ląd w okolicy Jałty - zapierają dech w piersiach.

Co do innych wspaniałych ciekawostek to imponująca jest twierdza genueńska w Sudaku i widok z niej na morze. Generalnie, żyć, nie umierać, zwłaszcza dla koneserów win. Zachowały się winnice książąt Golicynów (w formie kołchozów oczywiście) i do dzisiaj produkuje się bardzo dobre wina i koniaki. Miejscowe spożycie bardzo wysokie. Co jeden, to koneser. Ale Golicynów i Potockich już nie ma.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 9 października 2019 17:47
9 października 2019 18:05

Dziękuję. To prawda, Krym to przepiękny obszar, choć wspomniane przez Panią "sowieckie i post=sowieckie porządki" czyli "brud , smród i ubóstwo" niestety mocno ją niszczą, zwłaszcza w miastach. Odtworzone carskie komnaty w Liwadii może nie wyglądają imponująco, ale pamiątki po rodzinie Mikołaja II naprawdę robią wrażenie. Sudak też udało mi się odwiedzić i muszę powiedzieć, że ogromna genueńska twierdza naprawdę zapiera dech w piersiach. W środku znajduje się małe, ale ciekawe muzeum archeologiczne. Coż, alkohol zawsze był na Krymie tani i nawet nasi studenci nie wylewali za kołnierz. Ciekawsze anegdoty mógłbym przytoczyć, ale tylko w czasie osobistego spotkania :))

Wrzucę kilka własnych zdjęć z sezonu wykopaliskowego w 2012 roku:

Step na środkowym Krymie widziany z kolei

Twierdza genueńska w Sudaku

Fragment wystawy w muzeum archeologicznym w Sudaku

Wybrzeże Morza Czarnego

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 9 października 2019 18:05
9 października 2019 18:49

Bezcenne widoki. Wielkie dzięki.

 

 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 9 października 2019 18:05
10 października 2019 22:45

Piękne nawiasy w czterech fotografiach.

( przez step energia płynie !

Co ja gadam.

) cała sieć/siatka światłowodów. (?)

Nad morzem.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @pink-panther 9 października 2019 15:23
10 października 2019 23:23

Olga dostała w podarku miejscowość Mischor (Mishor) , jakies 10 km na płd. zachod od Jałty,  choć chyba  ładniejszą 
(i większą) jej rezydencją był pałac w Odessie;

https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9F%D0%BE%D1%82%D0%BE%D1%86%D0%BA%D0%B0%D1%8F,_%D0%9E%D0%BB%D1%8C%D0%B3%D0%B0_%D0%A1%D1%82%D0%B0%D0%BD%D0%B8%D1%81%D0%BB%D0%B0%D0%B2%D0%BE%D0%B2%D0%BD%D0%B0#/media/Файл:Odessa_Art_Museum_Front.jpg

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować