-

Stalagmit

Manipulacja w historii. Bławatska i teozofia. Z dedykacją dla Pink Panther

Czy oderwane od życia tajne stowarzyszenie może mieć coś wspólnego z polityką? Co robią w świecie twardo stąpających po ziemi ludzi niepoprawni marzyciele? Zadajemy sobie takie pytania ilekroć spotykamy się z ludźmi szerzącymi swoje dziwne światopoglądy i ich organizacjami. Jedną z nich było założone jeszcze w XIX wieku Towarzystwo Teozoficzne. W zimny, listopadowy wieczór w 1875 roku w osobliwie urządzonym nowojorskim mieszkaniu odbyło się kameralne zebranie spirytystów i okultystów. Całemu konwentyklowi przewodziła Rosjanka Helena Pietrowna Bławatska, podróżująca dotąd po Europie i Bliskim Wschodzie kobieta-medium. Towarzyszył jej ekscentryczny amerykański pułkownik-buddysta Henry Steel Olcott i parający się ezoteryzmem prawnik William Quan Judge. Oprócz nich przybyli tu spirytyści, wielbiciele tajemnej wiedzy i zwykli ciekawscy. Zebrali się w ciemnym pomieszczeniu ozdobionym orientalnymi pamiątkami, wypchanymi zwierzętami i kiczowatymi bibelotami. Można by powiedzieć, że w nowojorskim mieszkaniu Bławatskiej zgromadziła się czereda interesujących, ale nieszkodliwych dziwaków. Pozory jednak mylą. Dzieje nowożytnych ezoteryków uczą, że w historii nic nie jest tym, czym się z pozoru wydaje.

Podczas pamiętnego zebrania 17 listopada 1875 roku Bławatska i Olcott postanowili założyć zupełnie nową organizację pod nazwą Towarzystwa Teozoficznego. Tak jak wiele ówczesnych zrzeszeń ezoterycznych, miało propagować tajemną wiedzę i szerzyć ideę powszechnego braterstwa ludzkości. Tego typu społeczności mnożyły się jak grzyby po deszczu w ówczesnej Europie i Ameryce Północnej, ale tylko teozofowie uzyskali wielkie wpływy i ogólnoświatowy zasięg. Wielka była w tym zasługa madame Bławatskiej, która produkowała literaturę teozoficzną z prędkością pracy drukarskiej. Już w 1877 roku wyszła jej najważniejsza książka, Izyda odsłonięta. Ten obszerny zbiór gnostyckich spekulacji mitologicznych. Uczeni filolodzy oczywiście, jak zwykle w takich przypadkach zarzucili Rosjance plagiat i brak znajomości źródeł. Ale te zarzuty nie wyszły w swoim czasie poza akademię i idee teozoficzne mogły się upowszechnić wśród anglosaskiej elity i klasy średniej. Do wielu ludzi trafiły podstawowe zasady działalności Towarzystwa Teozoficznego:

1. Utworzyć jądro Uniwersalnego Braterstwa Ludzkości bez podziału na rasy, wyznania, płeć, kasty czy kolor skóry.

2. Popierać studia w zakresie Porównawczej Religii, Filozofii i Nauki;

3. Badać niewyjaśnione prawa przyrody i drzemiące w człowieku moce.

Począwszy od Stanów Zjednoczonych zaczęły powstawać kolejne loże i filie organizacji. W Anglii, Francji, Hiszpanii, Niemczech i w Indiach zakładano w szybkim tempie lokalne oddziały. Do organizacji szybko przyłączyli się przedstawiciele ówczesnej elity społecznej Anglii i USA, a także innych krajów. Wyjałowieni z wszelkiej religijności i zblazowani protestanci oferowali Towarzystwu swoje fundusze, nieruchomości, czas i zainteresowanie. Wszyscy byli zafascynowani magnetyczną osobowością Bławatskiej, jej rzekomą erudycją i kontaktami z „wyższymi duchami”. Rosjanka uchodziła za znawczynię wszystkich religii, rodzajów duchowości i wiedzy tajemnej niedostępnej zwykłym śmiertelnikom. W rzeczywistości byłą bezwzględną i diabelsko zdolną manipulatorką. Umiała na zawołanie opowiadać niesamowite i przyciągające uwagę publiczności historie. Dzięki swoim nadzwyczajnie rozwiniętym, acz podobnym do zdolności każdego innego oszusta umiejętnościom mogła kierować wykształconymi i majętnymi ludźmi jak stadem pijanych gęsi. Najpierw przekonała wszystkich, że spędziła kilka lat w Tybecie i poznała tam duchowych mistrzów, którzy przekazali jej wielką, tajemną wiedzę. Miała tam nabyć umiejętności jasnowidzenia, telepatii i czytania nieznanych dotąd tekstów w języku Senzar, rzekomej pierwotnej mowie mieszkańców naszej planety. Te enuncjacje były oczywiście kompletną, niczym nie umotywowaną bzdurą. W owym czasie Tybet był dla Europejczyków i Amerykanów ziemią nieznaną. Nikt nie zadał sobie trudu, by sprawdzić twierdzenia Bławatskiej. Tak samo było z pisanymi przez nią książkami i z listami, które miała otrzymywać rzekomo od tybetańskich mahatmów. Wszystkie te pisma służyły kierowaniu Towarzystwem, utrzymywaniu jego członków w posłuszeństwie i sprawnemu obiegowi informacji. Dzięki nim udało się skaptować do Towarzystwa tak sławne postacie jak Thomas Alva Edison i Abner Doubleday.

Działalność Bławatskiej w USA zakończyła się pełnym sukcesem i otrzymaniem przez nią obywatelstwa tego kraju. Tym ciekawszy jest wyjazd szefowej i Olcotta do Indii w 1879 roku. Bławatska nawiązała kontakt z kierownikami hinduskiego ruchu odrodzenia religijno-narodowego (Arya Samaj). Teozofowie podróżowali na kontynent przez Liverpool i cały czas pozostawali pod czujną obserwacją brytyjskiego wywiadu i kontrwywiadu. Ale czy tylko pod obserwacją? Bławatska i Olcott bez przeszkód podróżowali po Indiach, zaczęli też wydawać miesięcznik The Theosophist. Nawiązali kontakt z Alfredem Percy Sinnettem, brytyjskim dziennikarzem i redaktorem naczelnym największego angielskiego dziennika w Indiach, The Pioneer. Gazeta była informacyjnym przyczółkiem władzy Brytyjczyków w Indiach (jednym z jej późniejszych redaktorów był Rudyard Kipling). Zapewne kontrola angielskich władz naczelnych kolonii nad dziennikiem i jego redakcją była bardzo ścisła. To właśnie Sinnett napisał słynne listy Mahatmów, które doprowadziły później do powstania kilku różnych gałęzi Towarzystwa. Później został szefem loży teozoficznej w Londynie. Dzięki Sinnettowi do Towarzystwa dołączył w 1883 roku anglikański pastor, Charles Webster Leadbeater. Pastor szybko przekształcił się w ucznia Bławatskiej i wegetarianina. Został wysłany na wyspę Cejlon, gdzie wraz z Olcottem założył Angielską Akademię Buddyjską, która rychło przekształciła się w tzw. Kolegium Anandy. Dzięki temu Leadbeater reanimował konający na Cejlonie buddyzm, rozbudzając świadomość religijną i etniczną miejscowych. Do dziś jest uważany na Cejlonie za jednego z pionierów tutejszego odrodzenia narodowego. Nagle obłędna doktryna teozoficzna zaczęła mieć poważne znaczenie polityczne. Dzięki teozofom Mahatma Gandhi i podobni mu indyjscy inteligenci wychowani przez angielskie szkoły na powrót odkryli hinduizm i buddyzm. W 1885 roku teozof i urzędnik Kompanii Wschodnioindyjskiej, Allan Octavian Hume założył wraz kilkoma Hindusami Indyjski Kongres Narodowy, który miał odegrać tak wielką rolę w historii tego kraju. Pomysł zrodził się na jednej z sesji TT w Adyar. Hume, nazywany postępowym reformatorem, kierował gazetą zwaną Lokmitra, to znaczy przyjaciel ludu.

Wkrótce obok Bławatskiej pojawili się bogaci fundatorzy. Zamożna Angielka z Brighton , należąca do masonerii Francesca Arundale, oddała Towarzystwu wielkie usługi, wspomagając je swoimi funduszami. Jej siostrzeniec, George Arundale został później prezesem indyjskiej gałęzi Towarzystwa Teozoficznego z siedzibą w Adyar. Dzięki pieniądzom „dobroczyńców” działalność teozofów mogła się rozwijać na całym świecie. Co ciekawe, wielu członków Towarzystwa było szczerymi socjalistami, zwolennikami prohibicji, praw wyborczych dla kobiet i bojownikami o respektowanie „praw zwierząt”. Wszystkie postępowe zmagania epoki otrzymały wsparcie ze strony wybitnych teozofów. Adyar w stanie Tamil Nadu stało się wpływowym centrum przemian ideologicznych, promieniującym na cały świat. Teozofia i socjalizm szły w nierozłącznej parze. Spirytyści i ezoterycy XIX i XX wieku nie szukali u wyższych duchów jedynie wiadomości o zmarłych krewnych. Bardzo często pytali, jak ma być urządzone przyszłe szczęśliwe społeczeństwo. Oczywiście otrzymywali polecenia urządzenia wielkich kolektywów, wyzwolonych od własności prywatnej, tradycyjnego chrześcijaństwa i obyczajów zachodniej cywilizacji. Tylko takie społeczności mogły zapewnić idealne warunki do rozwoju ludzkiego ducha. Teozofowie przekonali do tej wizji wielu wpływowych intelektualistów, pisarzy, a nawet polityków. Pisarze: Edward Bulwer-Lytton, Edgar Rice Burroughs, Lewis Carroll, Henry Rider Haggard, Maksym Gorki, Howard Phillips Lovecraft, Lew Tołstoj, Oscar Wilde, William Butler Yeats, Maurycy Maeterlinck albo inspirowali się ideologią teozoficzną, albo wprost należeli do Towarzystwa lub pokrewnych organizacji. To samo można powiedzieć o malarzach, takich jak Wassily Kandinsky, Paul Klee, czy Jackson Pollock. Nawet Ignacy Paderewski był zapamiętałym czytelnikiem książek teozoficznych. Na podstawie przemyśleń rosyjskiej oszustki filozofowie w rodzaju Alberta Schweitzera i Williama Jamesa formułowali studiowane do dziś koncepcje. Tezofowie stali się twórcami sporej części nowożytnej kultury. Ezoteryczne pomysły wniknęły do mózgów zachodniej inteligencji wypierając idee chrześcijańskie i empiryczną naukę (jakkolwiek byśmy ją rozumieli). Logika, prawdy wiary i zwykły zdrowy rozsądek zostały zastąpione koncepcjami będącymi mieszanką zachodniej gnozy i ezoteryzmu z mało zrozumiałymi i zniekształconymi wierzeniami Azji. W Europie i Ameryce nagle pojawili się „buddyści”, a na półkach księgarń zagościła nieznana wcześniej literatura science fiction i fantasy, bezpośrednio wywodząca się z koncepcji teozofów. Zamiast wartościowych treści swojej własnej kultury ludzie zaczęli chłonąć piętrową bzdurę.

Po śmierci madame Bławatskiej kontrolę nad TT przejęła angielska ateistka i socjalistka Annie Besant. Ta należąca do loży masońskiej propagatorka wolnomyślicielstwa posiadała szerokie kontakty wśród angielskich i irlandzkich radykałów. Była zwolenniczką doktryny Malthusa i kontroli urodzin. Co najbardziej istotne, Annie Besant była także członkiem Towarzystwa Fabiańskiego, zrzeszającego angielską inteligencję wyznającą wiarę w socjalizm. Spotkanie z Bławatską przekonało ją, że walka o „wyzwolenie społeczne” jest tożsama z walką o „oświecenie duchowe”. Po przybyciu do Adyar od razu wzięła się za animowanie indyjskiego ruchu narodowego. Działała w Indyjskim Kongresie Narodowym, pozostając jednocześnie w kontakcie z angielskimi władzami kolonialnymi. Promowała ideę indyjskiego samorządu. Zakładała liczne szkoły i kolegia, w których kształcili się Hindusi, jednocześnie nasiąkający ideami teozoficznymi.

W Niemczech pierwsze loże teozoficzne zakładał austriacki ekscentryk Rudolf Steiner. Do koncepcji Bławatskiej i Olcotta włączył zawiłą niemiecką filozofię i idee Goethego. Zaczął wydawać magazyn o symptomatycznym tytule Luzifer. Na podstawie koncepcji Steienera powstały szkoły waldorfskie i gospodarstwa biodynamiczne. Drugą żoną Steinera została pochodząca z służącego carskiej Rosji niemieckiego, nadbałtyckiego ziemiaństwa Marie von Sivers. Jeszcze ciekawszy jest fakt, że w 1913 roku, rok przed wybuchem I wojny światowej, Steiner gwałtownie odciął się od zdominowanego przez Anglosasów Towarzystwa Teozoficznego i założył  własną organizację: Towarzystwo Antropozoficzne.

Również w Polsce teozofowie i ich zwolennicy pojawili się jeszcze na początku XX wieku. Pierwszym prezesem polskiej gałęzi Towarzystwa został urodzony na Śląsku Cieszyńskim Andrzej Kajfosz. Po 1918 roku powstała z inicjatywy Wandy Dynowskiej oficjalna polska loża teozoficzna (czyli po prostu Polskie Towarzystwo Teozoficzne). Polscy teozofowie byli blisko związani z piłsudczykami i PPSem. W czasie zamachu majowego stworzyli sprawny zespół kurierów działający na potrzeby Piłsudskiego. Dzięki ich publikacją do dziś J. Piłsudski jest otoczony pewnego rodzaju ezoteryczną legendą. Najbardziej wpływowym polskim teozofem był generał Michał Karaszewicz-Tokarzewski, związany z ruchem socjalistycznym. Był nie tylko wolnomularzem i „kapłanem” tzw. Kościoła Liberalnokatolickiego (ezoterycznego, związanego z teozofią i wolnomularstwem wyznania założonego przez dalekiego krewnego Darwina i Wegwooda, Jamesa Ingala Wedgwooda, mianującego się „biskupem”), ale także wybitnym działaczem teozoficznym organizującym zjazdy w majątku w Mężeninie. W umyśle generała ezoteryczne oświecenie doskonale łączyło się z przemianą społeczeństwa i jego dostosowaniem do idei socjalizmu. W czasie II wojny światowej generał Tokarzewski na bazie swoich teozoficznych kontaktów stworzył siatkę wywiadowczą i informacyjną ZWZ-AK. Nic zatem dziwnego, że katolickie organizacje ruchu oporu nie pragnęły zjednoczenia z ZWZem.

Czym tak naprawdę był (i jest) Towarzystwo Teozoficzne? Przede wszystkim potężną organizacją wpływu, której zadaniem jest zmiana stanu świadomości społeczeństw Zachodu i Azji. To właśnie dzięki TT idee ezoteryczne, wschodnia duchowość, a potem tzw. ruch New Age tak dobrze przyjął się w Ameryce i Europie. TT jest także bardzo sprawną siecią przekazywania informacji i organizowania działalności politycznej. Teozofowie zorganizowali Indyjski Kongres Narodowy, który jedną formę kolonialnej zależności od Wielkiej Brytanii przekształcił na inną, zwaną dziś dla niepoznaki „niepodległością” lub „neokolonializmem”. To ich działalność pozwoliła upowszechnić socjalizm wśród ludności naszej części świata. A tak naprawdę wszystkie ohydne idee, jakie znamy z naszych czasów pojawiły się u teozofów: koncepcja nierówności ras, system kastowy, fatalnie pojęty elitaryzm, potępianie logiki i zdrowego rozsądku, wrogość do chrześcijaństwa. Czy wiemy komu zależało na rozpowszechnianiu takich pomysłów i realizacji tych przedsięwzięć politycznych, na którym zależało także teozofom? Wśród głównych podejrzanych są rzecz jasna Anglicy, ale czy tylko oni? Nie ulega jednak wątpliwości, że ideologia zrodzona na jesieni 1875 roku jak rak toczy mózgi wielu Europejczyków i Amerykanów.

 

Literatura

W. Stoczkowski, Ludzie, bogowie i przybysze z kosmosu, Warszawa, 2005

N. Goodrick-Clarke, The Western Esoteric Traditions: A Historical Introduction, Oxford, 2008.



tagi: manipulacja  historia  teozofia  bławatska 

Stalagmit
8 października 2017 23:52
61     5001    22 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Paris @Stalagmit
9 października 2017 01:22

Kapitalny wpis...

... z opisem tej  "krainy grzybow"  !!!

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Stalagmit
9 października 2017 07:56

Wszystko po to, by obniżyć koszty funkjonowania imperium....

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Paris 9 października 2017 01:22
9 października 2017 08:17

Mój plus dla Stalagmita. Uczciwa ciesiółka. 

Czy wysyłać już pani Milewskiego?

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Paris 9 października 2017 01:22
9 października 2017 08:21

Dziękuję. To jest kraiba grzybów z dużą ilością sromotników w środku.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gabriel-maciejewski 9 października 2017 07:56
9 października 2017 08:22

Oczywiście. A przy okazji zrobili sieczkę z mózgu połowie globu.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Magazynier 9 października 2017 08:17
9 października 2017 08:24

Dziękuję. Jako uzupełnienie mogę polecić "Leksykon współczesnych zagrożeń duchowych" ks. prof Andrzeja Zwolińskiego

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @Stalagmit
9 października 2017 09:14

Właśnie wygrałeś u mnie jakieś dobre piwo w konkursie na najlepszego autora SN, jesteś debeściak, a ja jestem w szoku.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @Stalagmit
9 października 2017 09:32

Kuzynem Bławatskiej był Sergiusz de Witte. Dzieliła ich różnica 18 lat. Młody Sergiusz uczestniczył w seansach starszej kuzynki i był nią zachwycony, aczkolwiek był to cżłowiek raczej twardo stąpający po ziemi. Myślę, że ruch teozoficzny jest w dużym stopniu odpowiedzialny za  doprowadzenie umysłów elit rosyjskich do całkowitej atrofii. NKWD po przejęciu władzy utworzyło specjalną sekcję do spraw związanych z ezoteryką, teozofią, okultyzmem i wykorzystaniem tych prądów do wpływania na bieg wydarzeń.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Paris 9 października 2017 01:22
9 października 2017 13:01

Czy wysłać pani już teraz Milewskiego?

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Stalagmit
9 października 2017 13:04

To ciekawe że imperium finansowane prze Rotschildów zainwestowało w Teozofię, które była jawnie antyżydowska. Jest to dla mnie zagadka której nie potrafię odszyfrować. Przyjmuję po prostu założenie że na tym poziomie korzenie narodowe danego klanu przestają się liczyć, nadto że City nie jest organizacją jednolitą, ale raczej polem ścierania się antagonistycznych klanów. 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit
9 października 2017 15:06

Bardzo dziękuję za przemiłą dedykację.  Notka znakomita i wielce "rozwojowa". Bo pani Bławatska ma w ruskiej wikipedii bardzo bogatą genealogię a życiorys wielce "poszarpany". Ojcem był aspirujący w rosyjskiej armii (doszedł do generała) Niemiec bałtycki Peter Hahn von Rottenstern a matką pani Helena z domu Fadiejewa, córka tajnego radcy zajmującego się "cudzoziemcami" i ostatecznie gubernatora Saratowskiej guberni oraz bardzo arystokratycznej i wykształconej matki - z domu księżniczki Dołgorukow. To była najwyższa rosyjska półka w wiekach XVIII i XIX. Zarówno matka jak i babka były bardzo wykształcone, obie miały ambicje pisarskie a matka wydawała jakieś dzieła w stylu romantycznym. Babka prowadziła korespondencję a to z geografem i podróżnikiem von Humboldtem a to z brytyjskim geologiem amatorem i podróżnikiem Roderickiem Murchisonem, z zawodu wojskowym i wybitnym członkiem Brytyjskiego Towarzystwa Geograficznego. Matka urodziwszy czworo dzieci zmarła w 1841 r. i wychowaniem oraz kształceniem zajęła się babka Fadiejewa, bo ojciec ożenił się po raz drugi.  Nawiasem, gubernator Fadiejew, bohater wojen, miał epizod na dworze carskim, na którym spotkał samego Puszkina. Z Puszkiniem zresztą nawet mieszkał, kiedy ten "był na zsyłce w Kiszyniowie". Trudno ocenić w jakiej roli, bo w dalszych latach "zarządzał narodem kałmuckim" z ramienia rządu.  W roku 1844 r. Helenka została wysłana "do Paryża i Londynu" w celu nauki muzyki.  Czyli mając zaledwie lat 13.  Musiała się zatem nauczyć płynnie francuskiego i angielskiego. Miała zresztą angielską guwernantkę, wymienioną z nazwiska. Dziadek został gubernatorem Saratowa a babka urządziła tam salon literacki. Po czym rodzina przeniosła się do Tyflisu, gdzie babka też założyła salon a z ciekawszych ludzi odwiedzał Fadiejewych książę Golicyn z bardzo dobrym drzewem genealogicznym i dwoma synami i złą sławą dawnego uwodziciela na dworze carskim. Podobno uwiódł jakąś faworytę cara Aleksandra I i potem musiał się ożenić znacznie poniżej swojego pochodzenia. A w dodatku miał być masonem i ezoterykiem. I to wg angielskiej wiki on miał niewinną Helenkę wprowadzić w arkana okultyzmu. Ruska wiki twierdzi, że to "biblioteka babki Dołgorukiej".

No i w tych okolicznościach przyrody w lipcu 1849 r. wnuczka książąt Dołgorukich jest wydawana za mąż za wiceguberatora Erewania - owego bardzo tajemniczego Nikifora Bławatskiego, którego nie ma w żadnych bazach danych rosyjskich. Podobno dużo starszy od panny młodej lat 17.  Więc może któryś Golicyn wprowadził Helenkę niekoniecznie tylko w okultyzm ale w jakieś inne poważne kłopoty. Albo instruował w sprawach państwowych, bo nie należy zapominać o słynnych "ambasadorowych rosyjskich" w Paryżu i Londynie.

No i po 3 miesiącach podobno młoda żona "zbiegła" i to tak skutecznie, że wedle własnych opowieści, wsiadła na statek w Odessie i popłynęła do Konstantynopola, gdzie miała, wedle swojej wersji zdarzeń - występować w cyrku. Aby po roku udać się do Londynu i "zadebiutować w teatrach". A biedny Nikifor Bławatski, jeśli "wogle" istniał - tym razem znika na dobre.  Za to nie znika np. młodsza siostra Heleny Bławatskiej, Wiera Pietrowna Hahn von Rottenstern primo voto Jachontiew , secundo voto Żelichowska, szczęśliwa wdowa i literatka oraz wydawczyni literatury pięknej w Petersburgu. Z jej nazwiskiem związane jest wydanie książki pt. Алаверды и Яхшиел»  w roku 1872 też w Tyflisie, -i z literatem Władimirem Sołłogubem, autorem książki pt. Tarantas (1845) "zawierającej utopijną wizję przyszłego społeczeństwa". Graf Sołłogub był w prostej linii potomkiem tego Sołłoguba, który był adiutantem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego ale dokonał "coming out-u"  i przeszedł na rosyjską służbę już w roku 1777, za  co otrzymał rękę  córki samego Lwa Naryszkina, skuzynowanego z samym carem Piotrem I (Naryszkina była matką Piotra I), ważnym człowiekiem na dworze cara Pawła - i w wianie 80 tysięcy dusz. Natomiast potomek Sołłogub Władimir na jedną nózkę był tajnym radcą m.in od więziennictwa (w komisji rządowej ds reformy) i wysłannikiem cara do Egiptu aby uczcić otwarcie kanału Suezkiego - a z drugiej literatem i wizjonerem oraz "posiadaczem salonu literackiego".  No a tu ta siostra Bławatskiej - też zresztą też pisała sporo o teozofii a na drugą nóżkę - literaturę fantastyczną dla młodzieży.

Wszystko powyższe każe się zastanawiać nad tym, kto naprawdę był "oficerem prowadzącym" Heleny Bławatskiej.  I czy była "pojedynczym" czy "podwójnym" agentem.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @Stalagmit
9 października 2017 15:30

Przypadek TT to niczym ten metaforyczny wierzchołek góry lodowej, której korpus skrywają zimne otchłanie oceanu a w przypadku TT odmęty czasu.

Ale praca u podstaw TT nie poszła na marne i ślady są widoczne. W pewnej księdze o liczbach jest mowa np o tzw 'skrócie teozoficznym' [theosophische Verkürzung]. W ogarnianiu liczb przesłań sekretnych często korzystam z tego zabiegu

Jest na ten przykład w PL taki powszechny ślimak zygzakowaty a tęgie głowy, które tę zjawę rozpisałyodznaczało duże zrozumienie przesłań tajemnych.  

Dzięki PINK PANTHER, dzięki za przyczynek m.in. o tajemniczym synu ziemi lubuskiej urodzonemu w Krośnie Odrzańskim (kod pocztowy 66-600). Zbaraniałem, gdy u docenta zobaczyłem ten kod. Ale dla czego akurat tam? Mapa kodu pocztowego to zdaje się być galimatias powiązań, a pątnik polski nic tylko esy-floresy widzi. Jednak to jest subtelny, czarujący i zarazem odczarowujący welon liczbowych odniesień. 

Musi w tym jakiś wyższy zamysł skoro 00-999 to tvp na Woronicza a 00-919 to NBP.

Powrócę do Krosna, tam był się urodził w roku 1870 Karl Georg  Zschaetzsch[Trudne do wymówienia nazwisko, onomatopeicznie to jak ptasi zaśpiew Cszecsz].  

Musi nezły ptaszek ten cały Zschaetzsch skoro pamiętliwy docent niemiecki przylepił mu etykietkę ariozofa rasistowskiego ideologa narodowych-socjalistów. Owszem napisał „Herkunft und Geschichte des arischen Stammes“ [Pochodzenie i historia aryjskiego plemienia] (1920). Ponoć był to bestseller. Jednak ślad po Karolu Grzegorzu o trudnym nazwisku zaginął, nieznane jest miejsce i data zgonu.

Wnioskuję, że kod pocztowy tego odrzańskiego grodu, zamarkowanie terenu w znaku trzykrotnej liczby 6, to taka ezoteryczna drwina coby eteryczne demony przeszłości odczuły w liczb przesłaniu kto tu rządzi. 

 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @saturn-9 9 października 2017 15:30
9 października 2017 16:32

No rzeczywiście są rzeczy na tym świecie, o jakch się filozofom -nie śniło:)) Dzięki za info.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Stalagmit
9 października 2017 17:31

Świetny tekst. Widać, że jak Imperium wzywa to wszystkie ręce na pokład. I ten Steiner, co to zaciągnął teozofie, ale musiał jeszcze dodać coś "od siebie".

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski 9 października 2017 07:56
9 października 2017 17:36

I ci "indyjscy inteligenci" po brytyjskich szkołach z Gandhim na czele, którzy nagle "przypomnieli sobie" o hinduizmie i buddyzmie.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @parasolnikov 9 października 2017 09:14
9 października 2017 18:33

Dzięki :) Teraz pozostaje jedynie kwestia jak i gdzie się spotkać.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ewa-rembikowska 9 października 2017 09:32
9 października 2017 18:42

Dziękuję. Teozofia to doktryna, za pomocą której ludzie sami się indoktrynują. W Rosji pojawiło się pełno legalnych lóż teozoficznych po 1905 roku (wcześniej były półlegalne). Do jednej z nich należał m. in. Konstanty Ciołkowski (w Kałudze). Okultyzm stał się bardzo modny i rzeczywiście był czynnikiem rozkładowym dla elity. Typowa dywersja.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Magazynier 9 października 2017 13:04
9 października 2017 18:43

To prawda, bankierzy to nie jednolity front. Poza tym TT było, że tak powiem, wielozadaniowe.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 9 października 2017 15:06
9 października 2017 19:02

Dziękuję. To świetne uzupełnienie. No ale idźmy dalej i zrekapitulujmy:

1. H. Bławatska, to jak Pani słusznie napisała "najwyższa półka" elity rosyjskiej,

2. tymczasem, ludzie którzy się z nią kontaktowali i współpracowali ze strony Anglików to jakiś drugi albo i trzeci garnitur: podrzędni pracownicy umysłowi, niespełnieni dziennikarze, histeryczki. 

Wniosek z tego jest taki, że to wśród zamożnych sponsorów towarzystwa i ich otoczenia trzeba szukać prowadzących całe to przedsięwzięcie. Być może wchodzi tu w rachubę np. rodzina Lutyens (bogaci artyści, architekci, m. in. sir Edwin Lutyens), rodzina Arundale, ale to tylko część możliwych tropów.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 9 października 2017 16:32
9 października 2017 19:07

Aha, no i jeszcze na przykład Henry J. Newton, jeden z założycieli TT, emerytowany właściciel wytwórni fortepianów. Sponsorem towarzystwa był też amerykański przedsiębiorca, Herbert A. Kern, założyciel i dyrektor koncernu Nalco Chemical.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @saturn-9 9 października 2017 15:30
9 października 2017 19:09

Dziękuję. O tym nawet nie wiedziałem.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Kuldahrus 9 października 2017 17:31
9 października 2017 19:11

Dzięki. TT to polityka, wojna ideologiczna i komunikacja z ważnymi ludźmi pod płaszczykiem okultyzmu. Praktycznie większość współczesnych doktryn wrogich Kościołowi Katolickiemu i aktywnych do dziś zostało przez teozofów albo wymyślone, albo przyswojone.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Kuldahrus 9 października 2017 17:36
9 października 2017 19:12

Małe wyjaśnienie: terminów inteligenci i inteligencja używam w znaczeniu czysto technicznym, to znaczy: ludzie którzy żyją z pracy umysłowej, albo przynajmniej do tego aspirują.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Stalagmit 9 października 2017 18:43
9 października 2017 19:23

i @Magazynier

Jeszcze może tylko dodam, że czasami zdarza się przeceniać role żydów. Wydaje mi się, że Imperium ma ich pod kontrolą i nie jest zdane na łaskę żydowskiej finansjery.

Poza tym ta "jawna antyżydowskość" teozofii to była tylko plakietka. Moge się założyć, że wielu syjonistów uczestniczyło w tym projekcie.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Stalagmit 9 października 2017 19:12
9 października 2017 19:31

Oczywiście, chciałem tylko zaznaczyć wieloznaczność tego wyrażenia.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Kuldahrus 9 października 2017 19:23
9 października 2017 21:11

Mnie się najbardziej podoba to czasopismo Lokmitra (przyjaciel ludu) Hume'a. W Polsce czasopismo Przyjaciel Ludu wydawał socjalista Bolesław Wysłouch od 1889 roku. To nie może być tylko przypadek, bądź koincydencja.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Stalagmit 9 października 2017 21:11
9 października 2017 21:36

Chłopaki korzystali z tych samych podręczników, a że specjalnie twórczy nie byli to nawet nazwy te same.

Tak nawiasem mówiąc, to jest chyba najlepszy dowód na to, że zło jest zawsze nudne i powtarzalne, nawet najbardziej misternie tkane kłamstwo i intryga, ma stałe punkty i de facto tylko pozornie wydaje się skomplikowane, a prawda czasami jest tak zaskakująca, że ludzie nie chcą w nią wierzyć.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Kuldahrus 9 października 2017 21:36
9 października 2017 21:55

A to może być prawda. Ale mimo wszystko robi się zimno jak się o tym pomyśli: przyjaciel ludu dla indyjskich kulisów i taki sam przyjaciel ludu dla polskich kulisów. A w tle jeden z założycieli Stronnictwa Ludowego w Galicji, późniejszy senator Bolesław Wysłouch, współpracownik Bolesława Limanowskiego.

zaloguj się by móc komentować

Nieobyty @pink-panther 9 października 2017 15:06
9 października 2017 21:57

W toku rozmów był temat czasu trwania herezji i ich dynamiki. Mamy widoczny upadek herezji protestanckiej w XIX wieku i szczególnie widoczną pustkę duchową warst wyższych i średnich. Próby reanimacji kacerstwa są nie udane bo luteranskie prusactwo daje tyły w kulturkampf a Londyn ma problem z anglokatolicyzmem, identyczny problem ma Rosja bo ku czemu zmierza Władimir Siergiejewicz Sołowjow.  Z drugiej strony jak żywa jest oferta katolicka  po I SW choćby Rerum novarum.

Ten wstęp pozwala inacze umiejscowić ofertę teozofii - gdy wysycha trujące źródło jakim jest kacerstwo trzeba zaoferowac inną truciznę w innym opakowaniu. 

Dlaczego teozofia jest tak propagowana bo ta promocja "duchowości wschodu" otoczka ezoterycznie itp. braweria - dla mas zagubionych klas średnich pozwala na ich lepszą kontrolę. 

Teozofia dla samego  kacerstwa to przypadek jak z bardem Wysockim jako że pił by to kontrolować posadzono go na igle [ zrobiono z niego morfinistę].   

I taki mały wtręt odbiegajacy od tematu.

Jaki jest znaczenie jawnego ceremoniału. Mamy przecięż od setek lat tajne związki, stowarzyszenia  które się dopracowały swego obrządku i mimo rekrutacji nowych członków one się wyradzają.

Przypuszczam że to jest jedna z bolaczek panów z byłego WSI nie mogą sobie już strzelać obcasami w mundurze - odcięto ich od tego jawnego cermoniału wojskowego. Czy choćby problemy kasty prawników zaburzenie ich jawnego ceremoniału kariery zawodowej, gdzie awans nuworyszy [np. obecni sędziowie w TK] nie wymaga aprobaty środowisk.

Dlaczego zatem kółka teozoficzne miały tą energię na rozwój bo były na wpół otwarte dla profanów no i ten ceremoniał.

Nasuwa się pewna analogia z  opisu żywotności imperiów w pracy Johna Glubb "Cykl Życia Imperium" - gdzie czynnik  następstw pokolen wpływa na danę fazę imperium.  Teozofia ma do  przeżycia swoje następstwa pokoleń.

Te wszystkie gnozy, herezje, pogańskie opary - są jak fiolki pełne  trucizny schowane w szafce alchemika, czasami trzymane latami czekają na czas użycia same lub w misternym połączeniu z innymi składnikami.

Oferta Pani Batawskiej to przecież nic nowego taki lifting i tiuning starych bajek - ale jaki jest efekt użycia w odpowiednim czasie.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Nieobyty 9 października 2017 21:57
9 października 2017 22:04

Rzeczywiście, teozofia była pewnego rodzaju duchowym ersatzem dla coraz bardziej indyferentnego i laicyzującego się zachodu. No i system kontroli. Natomiast proszę sobie tylko pomyśleć jakie duchowe skutki miało "otworzenie się na siły wyższe" (tj. spirytyzm, mediumizm, telepatia) ludzi pozbawionych dobrodziejstw katolickiej liturgii, obrzędów i egzorcyzmów. Resztę inteligentni ludzie dopowiedzą sobie samemu....

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Nieobyty 9 października 2017 21:57
9 października 2017 23:10

Bardzo trafna obserwacja. W II połowie XIX w. bogata klasa średnia Imperium Brytyjskiego staje się coraz bardziej obojętna wobec "religii protestanckiej' czy oferty kościoła "rządowego" czyli anglikańskiego a popularny staje się Darwin - skoligacony z bogatą rodziną Wedgwood oraz Galton, też skoligacony. Oni się w tym ateistycznym kółku kilku bogatych rodzin "z klas aspirujących" bardzo między sobą żenili i rozmnażali.

Tak więc "herezja się kończy" po obu stronach Atlantyku a w dodatku coś się dzieje z rosyjskim prawosławiem, bo strasznie popularny robi się "nieświęty" Lew Tołstoj.No i ten Sołowiow. Rzeczywiście - kryzys.
Bardzo ciekawe uwagi co do roli "kooptacji" do tajnych "elit" w systemach sterowania masami/narodami.

Co się wiąże z tajemniczą rolą "biskupa teozofa"  gen. Karaszewicza Tokarzewskiego i do dzisiaj objętymi omertą okolicznościami "przejęcia" przez ZWZ-AK - organizacji konserwatywnych, zwłaszcza wywiadu organizacji "Muszkieterowie". Tam było trochę katolickich ziemian z wyższej półki wśród założycieli i oni się nie spieszyli z podporządkowaniem. No to się nagle okazało, że wyaresztowało ich Gestapo, część została zamordowana już na Pawiaku a reszta w obozach koncentracyjnych. Jeszcze ciekawszy był los archiwum tej organizacji: rzekomo Gestapo zrobiło tajemniczy nalot na lokale z ukrytym archiwum,ale po rzekomej "rewizji Gestapo" - wszystkie kwity zniknęły a drzwi nie zostały -opieczętowane, jak to robiło Gestapo, ale zwyczajnie - zostawione nawet bez zamknięcia na klucz.  Trochę ludzi się podporządkowało, ale zostali zbocznikowani. A wywiad ZWZ AK - błyskawicznie został zinfiltrowany przez agenturę niemiecką.

Tak więc herezja była bardzo konsekwentna w swojej "nieświętej krucjacie" przeciwko KK i nie przeszkadzały jej nawet warunki - okupacyjne.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 9 października 2017 23:10
9 października 2017 23:15

Może przez teozofów Anglicy wystawili wywiad ZWZ gestapo? - takie naiwne pytanie...

zaloguj się by móc komentować

Paris @Magazynier 9 października 2017 08:17
9 października 2017 23:21

Poprosze o wysylke po 25 pazdziernika... w Polsce bede juz 31 pazdziernika... wiec odbiore juz osobiscie...

... z gory dziekuje,

zaloguj się by móc komentować

Nieobyty @pink-panther 9 października 2017 23:10
10 października 2017 01:04

,,, coś się dzieje z rosyjskim prawosławiem ,,, - dla mnie to rykoszet upadku herezji Lutra. Imperium Romanowów w XIX wieku bazowało na tkance niemców bałtyckich a ich upadek podważał stabilność tronu. Hierarchia cerkwi był w pełni zależna od administracji carskiej. Próby odrodzenia religijnego był więc wychamowywane przez te czynniki sterujące a dodatkowe wspierano szereg cudacznych ludowych herezji [skopcy, chłyści]. W tą pustkę duchową jak w masło wchodzi min. teozofia, marksizm. Tutaj wspomnę że była też odwrotna droga i jest Bułgakow, Bierdiajew.

Tokarzewski - jest jeszcze w 1940 wystawiony gdy leganda Lwowa jest do niego wysłany celem tworzenia w sowietach konspiracji. Fakt jego panie były kurierkami które były przez braci niemieckich z innych rytów dobrze znane.

Muszkieterowie - tych już wykończyli sami sojusznicy.

zaloguj się by móc komentować

Nieobyty @Stalagmit 9 października 2017 22:04
10 października 2017 01:15

...jakie duchowe skutki miało "otworzenie się na siły wyższe"... - ale  one są bardzo materialnie namacalne.

...czerwony terror w Rosji, bezwzględność III Rzeszy i anglosaskie miłosierdzie w ramach bombardowań min. ofiara z Nagasaki.

Takie empiryczne w gułagach  i katzetach  badania nad prawami  przyrody i drzemiącymi w człowieku mocami.

zaloguj się by móc komentować


pink-panther @Nieobyty 10 października 2017 01:04
10 października 2017 12:10

Rzeczywiście co prawda trochę się pisze o Niemcach bałtyckich ale nie jest on badany jako ważny filar administracji carskiej: wojsko, gubernie, administracja centralna. Żenili się z Rosjankami i , o czym się też zapomina, żenią się w cerkwi. Bardzo łatwo pozbywali się luteranizmu i w Prusach nie spotykało ich za to potępienie.

Po 300 latach podtrzymywania herezji antykatolickiej w Królewcu i generalnie w Prusach i Inflantach. To był system. Najpierw był car Paweł III i jego nieświęta żona ze Szczecina - Katarzyna a potem poszła fala. "Nasza patriota" Izabella Czartoryska też zresztą była Prusaczką i córkę wydała za mąż za Niemca - rosyjskiego generała. Wszyscy ci ludzie wiarę traktowali instrumentalnie i to "chodzenie do cerkwi" chyba uważali za takie "zacofanie rosyjskie". Pani Bławatska też była w połowie Niemką z Niemców bałtyckich. Bardzo ciekawe zjawisko. Kiedy ktoś postanowił "usunąć filar religijny" wśród elit- taka potęga gospodarcza i nawet intelektualna - posypała się jak domek z kart. Znaczna część elit NIE identyfikowała się z ideą "świętej Rosji".

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Stalagmit 9 października 2017 21:55
10 października 2017 15:59

Tak jak wspomniałeś wcześniej: "Praktycznie większość współczesnych doktryn wrogich Kościołowi Katolickiemu i aktywnych do dziś zostało przez teozofów albo wymyślone, albo przyswojone."

Więc, nie ważne z jakiej partii, czy pps, czy lewica, czy centrolewoludowcy. Najważniejsze dla nich było, żeby konsekwentnie sekować Kościół i odciągać od niego ludzi, różnymi sposobami, a wszystko koordynowane przez centrale.

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @pink-panther 10 października 2017 12:10
10 października 2017 16:16

Żona cara Mikołaja II pochodziła z linii książąt heskich. Faworyzowała w swoim otoczeniu rodaków. Z drugiej strony znajdowała się pod hipnotyzującym wpływem szamana Rasputina i jego różnych magicznych praktyk. Fakt ten wykorzystał wywiad niemiecki, by przy  pomocy i wpływie Rasputina dokonać zmiany na stanowisku przewodniczącego Rady Ministrów na osobę sprzyjajacą Rzeszy. Chodziło o Borysa Stűrmer’a, jednego z najbliższych współpracowników Wieczysława Phlewe - ministra spraw wewnętrznych i szefa tajnej policji, który swego czasu pozbawił stanowiska Sergiusza de Witte. Borys Stűrmer objął swą funkcję  20 stycznia 1916 roku.  

Oni sami siebie wykończyli.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Stalagmit 9 października 2017 19:12
10 października 2017 16:23

"ludzie którzy żyją z pracy umysłowej, albo przynajmniej do tego aspirują."

To jest definicja biurokracji.

Zaś inteligencja to ewentualnie ci, którzy żyją z pracy umysłowej, ale  bez pośrednictwa etatu i państowego mecenatu.

Niewielu ich, prawda?

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 10 października 2017 12:10
10 października 2017 17:28

Racja. M. Jałowiecki w swoich wspomnieniach dobrze opisałjl jak naprawdę wyglądała wiara prawosławnych Rosjan.

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @stanislaw-orda 10 października 2017 16:23
10 października 2017 17:29

No właśnie, podał Pan dużo lepszą definicję niż moja. W takim układzie rzeczywiście jest ich niewielu.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Kuldahrus 10 października 2017 15:59
10 października 2017 17:36

No i "jesteśmy w domu". Ten "cel nadrzędny" i "wspólnota interesów" w tych doktrynach.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @ewa-rembikowska 10 października 2017 16:16
10 października 2017 17:47

Problemem rodziny Romanowych na tamtym etapie był "brak wspólnego frontu". Taki książę Karol mówi otwartym tekstem, że to całe "królowanie" - to "rodzinny biznes". A to oznacza, że wszyscy trzymają "sztamę" bo wspólny interes jest zbyt ważny a w grze są zbyt wielkie sprawy, aby bawić się w indywidualne egoizmy którejś z gałęzi rodowej albo konkretnego członka rodziny. A w przypadku cara Mikołaja II, domatora zdominowanego przez ojca, żona histeryczka z obsesją "następcy tronu" to było - przekleństwo. Teściowa (Dunka) jej szczerze nie znosiła a i reszta "kuzynów" też nie przepadała. Ale cała rodzina nie umiała rozwiązać bolesnego problemu braku realnego następcy tronu w linii Mikołaja i zgodnie z wcześniejszą tradycją - przyzwyczaić ukochaną małżonkę Mikołaja II, że rządzić po Mikołaju będzie albo jakiś brat albo ktoś z kuzynów. Odkładanie problemu oznaczało oddanie inicjatywy kobiecie targanej strasznymi emocjami, łatwej ofiary różnych "cudotwórców". To też efekt tego,  że caryca była "nawróconą na prawosławie luteranką" ale tak naprawdę wierzyła tylko w "tron dla syna". I oczywiście podświadomie stawiała na "swoich" czyli na Niemców. W sytuacji wojennej wizerunkowo była to katastrofa.  A okazało się, że było coś jeszcze.  Rzeczywiście - wykończyli się sami przy obojętnej asyście "wiernych służb".

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Nieobyty 9 października 2017 21:57
10 października 2017 18:53

Tylko dodam, że "aniołem" stróżem Wysockiego był sam szef KGB - Andropow. 

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Kuldahrus 10 października 2017 15:59
10 października 2017 19:00

Po prostu - przyjaciele ludu.

zaloguj się by móc komentować

DrzewoPitagorasa @Stalagmit 9 października 2017 18:42
10 października 2017 20:11

"Teozofia to doktryna, za pomocą której ludzie sami się indoktrynują".

Dokładnie. S. Michaela Pawlik tłumaczyła kiedyś dlaczego akurat Hinduizm cieszy się takim uznaniem elit rządzących. Opowiadała o wydarzeniu, którego była świadkiem. Otóż wyszło jakieś lokalne zarządzenie, że trzeba zmniejszyć liczbę urodzeń wśród biednych ludzi. W związku z tym po wsiach miał jeździć ambulans i na ochotnika mieli się zgłosić mężczyźni ( z kasty nietykalnych), którzy mieli poddać się zabiegowi sterylizacji. Siostra Michaela pojechała do pobliskiej wsi żeby zobaczyć jak to się będzie odbywać i miała również zamiar bronić tych ludzi gdyby użyto wobec nich przemocy. Okazało się jednak, że żadna przemoc nie była potrzebna. Początkowo wszyscy siedzieli pochowani w swoich chatach, ale obsługa ambulansu puściła przez głośniki muzykę. Po jakimś czasie  zaciekawieni ludzie zaczęli wychodzić ze swoich chat . Gdy prawie wszyscy już wyszli lekarz czy pielęgniarz z ambulansu stanął na środku i wskazał palcem mężczyzn którzy mieli się poddać zabiegowi. Wskazani nawet nie pisnęli tylko grzecznie wstali i zrobili to co im kazano.  Wynika to z ich wierzenia w reinkarnację, że gdy w tym życiu będą dobrze żyć i wykonywać swoje obowiązki, tzn. jakiekolwiek polecenie od ludzi z wyższych kast to w następnym życiu będzie im lepiej. 

Na tym przykładzie jeszcze wyraźniej widać jak bardzo chrześcijaństwo psuje im robotę. 

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @pink-panther 10 października 2017 17:47
10 października 2017 21:26

te "wierne służby" tworzyły różne koterie, które były ze sobą mocno skonfliktowane. Tam nie było busoli.

Tu jest ciekawie i strasznie http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Okultystyczne-tajemnice-rosyjskiego-imperium,wid,12722085,wiadomosc.html?smgajticaid=61a055

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @ewa-rembikowska 10 października 2017 21:26
11 października 2017 02:19

No to tam się działo na tym rosyjskim dworze. Pytanie, czy to informacja potwierdzona. Bo o tym Papusie u cara Mikołaja II to się jakoś nie pisze. Zastanawiający jest "wysyp" tych różnych okultystów, różokrzyżowców i "tajne kulty" - równolegle z propagowaniem kultu nauki i z walką z KK (Francja - pozbawienie majątków kościelnych i zamknięcie szkolnictwa katolickiego).

zaloguj się by móc komentować

ewa-rembikowska @pink-panther 11 października 2017 02:19
11 października 2017 09:55

o różnych sprawach się nie pisze oficjalnie. Trzeba by zajrzeć do pamiętników z tamtych czasów, ale wspomnienia takiego de Witte, które by oświetliły różne wydarzenia , nigdy nie zostały przetłumaczone na język polski. Gdzieś przemknęła mi informacja, że seanse spirytystyczne na dworze cara Mikołaja II to była norma. Gorzej, że ci szamani, zwałaszcza Rasputin potrafili skutecznie pokrzyżować plany na przykład generała Michała Aleksiejewa - głównodowodzącego armią. Przy  niestabilnej psychicznie parze (Mikołaj plus małżonka) to tam musiał być niezły kocioł.

Tematów do rozpracowania jest jeszcze cała masa.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @ewa-rembikowska 11 października 2017 09:55
11 października 2017 11:51

 

o różnych sprawach się nie pisze...

Autorka ezoterycznego przyczynku pisze "Po śmierci Papusa Mikołaj II utrzymał się na tronie jeszcze tylko 141 dni. 

Papus zmarł 25 octobre 1916 à Paris  a car abdykował wg kalendarza gregoriańskiego 15 marca 1917 [ 2 (15) марта 1917 в 23 часа 40 минут Николай передал Гучкову и Шульгину манифест об отречении...] liczymy od 26.10.16 do 15.3.17 to jest raptem tylko dni 140. Hm, więc chyba źle liczyłem :(( Liczę ponownie zaczynając od dnia zejścia medyka-gruźlika ;). Bingo! Mam jak napisano 141.  Jednak zródło autorki [Aptekman Marina, „Fantasticzeskaja kabbała i jejo rola w istorii russkogo okultizma: wielikoje tajnoje uczenije ili uspiesznoje szarlataństwo?”] jakieś takie osobliwe co do detali. Ostatni dzień życia Papusa to zarazem dzień pierwszy nowej ery. :((

W ezoterycznej egzegezie ta liczba 141 jest genialna. Labirynt i święta szóstka !!! 

Należy się uznanie dla autorki, pani Alicji Łukawskiej [czarująca fotka], np za tą zniewalającą aliterację 'hh' więc magik-medyk Papus "sięgał po hipnozę i homeopatię". Jak dla mnie to cymes...

Skoro o Mikołaju II mowa to zwrócił moją uwagę manifest o abdykacji, w owych czasach dla cytatej gawiedzi do nabycia za jedyne 6 kopiejek więc mamy dnia 2 marca, o godzinie 15, roku 1917 ale na dokumencie, który podpisał imperator stoi jak byk grażdanką napisane 15 godzina 5 minut [wprawdzie wymazane te 5 przy minutach ale widać nieco ogonek] 

No gdybyśmy pociągneli za język ekspertkę, Aptekman Marine, to by się szybko wyjaśniło że 15:05 to nieporozumienie bowiem pochodzenia boskiego jest 15

Wnioskuję, że imperator rosyjski otaczony był w chwilach decydujących masońskimi cipami czy może jednak kutasami, którzy liczb przesłanie zepsuli i boski bieg wielkiej historycznej narracji spieprzyli o te pięć minut. 

zaloguj się by móc komentować


qwerty @Stalagmit
11 października 2017 18:41

znakomite kryterium: stosunek do logiki i jej praw/reguł;- po dziś dzień choroby toczące poszczególne srodowiska/incjatywy łatwo rozszyfrować po stosunku do logiki oraz po poomieniu znaczen pojęć [podstawowych], np. nabywanie własności przez przebywanie jako socjalistyczny dogmat, dezynwoltura gdybologiczna np. nie było go tam ale mógł być co skutkuje zasadnością ...; ważny interes spoiłęczny nakazuje dokonać .... ;- i to jest RP dnia dzisiejszego

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @ewa-rembikowska 11 października 2017 12:22
12 października 2017 11:45

o kurczę!!!! 

jak najbardziej na miejscu. W tamte burzliwe wojenne czasy w obiegu wewnętrznym na terenach Rosji była bowiem sobie pewna pocztówka przedstawiająca koguta a zamiast głowy koguciej z grzebieniem czerwonym był fotomontaż, ale żaden tam pic na wodę, lecz głowa ukoronowana panującego Imperatora Wszechrosji, króla Polski etc, etc, etc. Czy muszę dodawać w jakim celu taki cudaczny kogucik był przedstawiony ? 

No to jest obszar ciemnogrodu a my oświeceni po szkołach powszechnych.

Winny jestem jednak pewnego uzupełnienia. W Rosji był wtedy kalendarz juliański w obiegu, obecnie jest gregoriański. A luty ma dni 28 to i wychodzi tak osobliwie naciągane 141. 

Niemniej część ludności zamieszkująca obszar panowania Mikołaja II wiary ojców się trzymała i dzień kończył się wraz z zachodem słońca. 

A to ma też wymiary bardzo praktyczne, idzie taki oto chłopina i babina z kurami spać a wstaje jak kogut zapieje. A w niespokojne czasy obraca się jak kurek na dachu i oddaje pokłony bierzącej mądrości etapu. 

Więc w tym kalendarzu solarno-lunarnym godzina abdykacji 23:40 - no tak przynajmniej jest napisane u docenta rosyjskiego - to już jest jednak nowy dzień [byłby to 22. Adar 5677], więc otrzymujemy jeden dzień na plus. 

Ale ta godzina 23:40 to będzie godzina 5:40 wg uproszczonej wersji, że nowy dzień zaczyna się o 18:00.  [beginnt der jüdische Tag ... um 18:00 Uhr am Abend]  A liczba 54 to parzący cynk.  Więc sądzę, że to też jakiś apokryficzny zapis tego co się było wydarzyło.

Zastrzegając się, że Papus w Paryżu ducha wyzionął przed zachodem słońca. To wychodzi nam nawet 142 dni. Nad detalami nie ma co się rozwlekać. Ale autorka, Marina A., zapewne zawierzyła zaczernionemu papierowi za 6 kopiejek i godzinie abdykacji 15:00 więc i wyszło owo śliczne, wielce wymowne 141. Oczywicie licząc dni wg kalendarza solarno-lunarnego ;).

Czy abdykacja miała miejsce o godzinie 23:40 czy 15:05 czy po prostu 15:00 nie docieczemy. Są jakieś relacje, zapisy, dokumenty :(( 

W takich okolicznościach przyrody trudno nawigować.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Stalagmit
13 października 2017 15:30

@ Wszyscy Szanowni Komentatorzy

 

Uprzejmie dziękuję za wszystkie Państwa komentarze, dzięki którym notka rozwinęła się w nowych ciekawych i nieoczekiwanych kierunkach. Najciekawszy okazał się wątek rosyjski.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 10 października 2017 17:36
14 października 2017 10:37

Oczywiście. Ale doktryna wielofunkcyjna.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @KOSSOBOR 10 października 2017 19:00
14 października 2017 10:39

Przyjaciel ludu - Lokmitra... Jeden czort 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @DrzewoPitagorasa 10 października 2017 20:11
14 października 2017 10:40

Dziękuję. Dokładnie tak jest. Teozofowie kochają system kastowy i jakby mogli to wprowadziliby go wszędzie 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ewa-rembikowska 11 października 2017 09:55
14 października 2017 10:41

To prawda. Elita rosyjska, jak Pani słusznie podkreśliła, była przez okultyzm przeryta...

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @qwerty 11 października 2017 18:41
14 października 2017 10:43

Myślę, że pozbawienie ludzi dobrodziejstw logicznego myślenia i zdrowego rozsądku to jeden z celów TT.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować