-

Stalagmit

Meteoryty i historia

Spadająca z nieba materia towarzyszy ludziom od zarania dziejów. Mimo, że pochodzą z nieraz bardzo odległej przestrzeni kosmicznej, stanowią jednak stały element w życiu ludzi.

Najdziwniejsze jest to, że kiedy w starożytności i średniowieczu uznawano spadanie z nieba różnych ciał za zjawisko zupełnie oczywiste, to w rzekomo bardziej oświeconej erze nowożytnej uważano je za fantazje i bajki ciemnej i niewykształconej ludności wiejskiej. Kiedy ok. 1500 roku uczony francuski P. Gassendi zaobserwował meteoryt spadający na ziemię, uznano to za halucynację. Odrzucono sugestię Gassendiego, że zaobserwowany przez niego meteor mógł być fragmentem komety. Nie wierzono, że tego typu ciała mogą spadać z nieba. Jeden z XVIII wiecznych uczonych powiedział, że nie uwierzy w spadanie meteorytów, nawet jeśli je ujrzy na własne oczy. W 1772 roku rosyjski uczony P. Pallas zbadał meteoryt, który spadł w rejonie Abakanu na Syberii i nieprawidłowo określił jego pochodzenie jako ziemskie, mimo iż mieszkańcy osady przysięgali, że ciało to spadło z nieba. Ci którzy chcieli udowodnić pozaziemskie pochodzenie meteorytów byli ignorowani lub wyśmiewani. Dopiero w 1803 roku, gdy P. Biot zaobserwował i opisał upadek meteorytu Igle opinia naukowa zaczęła się przechylać na stronę tezy o ich kosmicznym pochodzeniu. Ale dla ludzi żyjących w pradziejach kamienie i bryły żelaza spadające z nieba były zjawiskiem oczywistym i naturalnym jak opady deszczu.

W 2005 roku międzynarodowe gremium specjalistów stwierdziło, że na całej kuli ziemskiej znajdują się 172 kratery uderzeniowe po upadkach meteorytów i innych ciał kosmicznych. Dziś znamy ich aż 190. Niektóre są małe i dochodzą jedynie do kilku metrów średnicy. Inne to gigantyczne struktury o promieniu 150 kilometrów. Zapewne pod dnem morskim i na rozległych obszar lądów kryją się jeszcze liczne kratery, nieodkryte dotychczas przez badaczy. Na obszarze Fennoskandii, w Chinach, na Syberii, w Mongolii i w Tybecie jest i prawdopodobnie najwięcej.

Jeden z najlepiej zbadanych kraterów meteorytowych z okresu holocenu znaleziono na estońskiej wyspie Ozylia (Saaremaa) położonej na Morzu Bałtyckim. Można tu znaleźć jezioro kraterowe otoczone ośmioma mniejszymi kraterami. Pomiędzy 800 a 400 rokiem przed Chr. spadł tutaj meteoryt żelazny, powodując wybuch o mocy 20 kiloton trotylu. Echa tego wydarzenia były słyszalne jeszcze kilkaset lat później. Pogańscy Bałtowie uważali kraterowe jezioro Kaali za święte. Układali mity i opowieści o bogu, który gwałtownie przybył na ziemię, spalając wyspę Saaremaa. Fiński epos „Kalevala” opowiada z kolei o tam, jak kawałek Słońca spadł na ziemię, niszcząc wszystko, co znalazło się na jego drodze. Ale meteoryty upadały nie Tylkowa terytorium północnych krajów. W miejscowości Wabar na południu Półwyspu Arabskiego znajduje się krater po uderzeniu meteorytu, które spowodowało eksplozję na miejscowym polu wydmowym. Wokół niego Beduini do dziś znajdują odłamki niklu i żelaza. Data upadku obiektu z Kosmosu jest w tym przypadku łatwa do określenia: 9 stycznia 1704 roku. Wydarzenie zostało skrupulatnie odnotowane prze miejscowych kronikarzy i do dziś żyje w arabskiej pieśni i legendzie. Nie tylko Arabowie potrafili wyrazić grozę naturalnych zjawisk w poezji i legendzie. W Ameryce Południowej uderzenia ciał niebieskich również wywierały wpływ na świadomość mieszkańców i prowokowały do układania opowieści. W okolicach miejscowości Campo del Cielo w Argentynie odkryto krater o średnicy 3 kilometrów. Bez wątpienia jest on śladem potężnej eksplozji, którą wywołał żelazny meteoryt. Wprawdzie spadł on tutaj aż 2700 lat przed Chr., ale do dziś miejscowi Indianie opowiadają mity o wielkim drzewie, które z hukiem i płomieniami przybyło nagle z nieba, wypełniając otoczenie niesamowitym hałasem. Okoliczne plemiona ułożyły liczne mity o upadku kawałka Słońca na Ziemię, a szamani urządzali pielgrzymki do krateru. Zespół kraterów z Henbury w Australii pochodzi z tego samego okresu i rozciąga się na powierzchni 0,5 kilometra kwadratowego. Na tym terenie można znaleźć liczne kawałki żelazo niklu i szkliwa szokowego, które powstało w wyniku uderzenia meteorytu w grunt. Świadkami impaktu były miejscowe plemiona Aborygenów, które ułożyły potem mity o przejściu przez okolicę Tęczowego Węża, ich głównego bóstwa, który spalił całą okolicę. Kiedy w 1950 roku w Nowej Południowej Walii spadł bolid, aborygeńscy szamani zinterpretowali to zdarzenie w ten sam sposób.

Najsłynniejszym i najbardziej spektakularnym uderzeniem meteorytu w Ziemię w czasach historycznych była tak zwana katastrofa tunguska, która miała miejsce w 1908 roku na Syberii, będącej wówczas częścią Cesarstwa Rosyjskiego. Ta niespodziewana klęska spadła na Syberię już po pierwszej rewolucji. Wtorek 30 czerwca 1908 roku zapowiadał się całkiem spokojnie. Słoneczny dzień na syberyjską tajga zaczął się bardzo wcześnie. Ludzie zdążali do pracy w lesie, w warsztatach i sklepach położonych w zagubionych w puszczy faktoriach. Nad rzeką Podkamienną Tunguzką zielenił się gęsty iglasty las, w którym żyły różnorodne zwierzęta. Brzegi rzeki były gdzieniegdzie strome i skaliste, a nad tajgą wznosiły się nieliczne samotne wzgórza. Ani myśliwi, ani drwale, ani carscy urzędnicy i oficerowie nie zakłócali spokoju tutejszej przyrody. Pociągi przemierzające transsyberyjską trasę kursowały bez zarzutu. Pasażerowie pierwszej klasy jadący w składzie mijającym właśnie okolice Kańska szykowali się do spożycia śniadania. Nikt nie spodziewał się niczego szczególnego. Nagle, o godzinie 7:17 maszynista pociągu usłyszał bardzo głośny, przeciągły wybuch. Momentalnie zatrzymał cały skład. Czyżby bandyci z SDPRR znów uderzyli? Tym razem okazało się jednak, że przyczyną detonacji nie byli fanatycy spod czerwonego sztandaru. Ci, którzy przebywali w okolicy miejscowości Wanawara zarejestrowali znacznie bardziej przerażające zdarzenia. Najpierw zobaczyli jasny, ognisty obiekt lecący z południowego wschodu na północny zachód. Ognista kula była kilkukrotnie jaśniejsza od Słońca i pozostawiała za sobą szeroką smugę. Ani Rosjanie, ani Tunguzi nie widzieli dotąd czegoś podobnego. Patrzyli z osłupieniem na straszne widowisko dziejące się na niebie. Ognisty obiekt coraz bardziej zniżał swój lot. Nagle cały rozległy obszar tajgi zalał oślepiający błysk światła. Zaraz potem nastąpił ogłuszający huk, który był słyszalny ponad 800 km od miejsca wybuchu. Fala uderzeniowa łamała wszystkie drzewa na swojej drodze, a fala termiczna zapalała je błyskawicznie. Tajgę nad Podkamienną Tunguską ogarnął w mgnieniu oka gigantyczny pożar. Nad miejscem wybuchu utworzyła się kula rozgrzanych gazów, która zaczęła się zmieniać w wielką chmurę w kształcie grzyba, złożoną z pyłu, kurzu, dymu i produktów spalania lasu. Ta ogromna, złowroga chmura była widoczna z odległości pół tysiąca kilometrów i miała ponad 20 km wysokości. Szałas mieszkającego w pobliżu miejsca eksplozji Ewenka Iwana Pietrowa został zmieciony z powierzchni ziemi. On sam, jego żona i przyjaciel przeżyli, ale stracili cały majątek i zostali solidnie poturbowanie, nie tylko fizycznie. Iwan na kilka lat w ogóle stracił mowę. Inny świadek, Rosjanin Siemionow w chwili wybuchu siedział na ganku swojego domu w Wanawarze. Kiedy zobaczył spadający nieba ogień, poczuł ogromną falę gorąca. Była tak intensywna, że Siemionow obawiał się, iż zaraz zapali się jego koszula. Po chwili usłyszał wielki wybuch i fala uderzeniowa przeniosła go kilkadziesiąt metrów dalej. Córka Siemionowa była wtedy z przyjaciółką obok studni. Zobaczyła, jak niebo nagle rozstępuje się i bucha z niego wielka kolumna ognia. Dziewczyna i jej koleżanka pędem pobiegły do zagrody, gdzie Siemonowa znalazła leżącego za budynkiem nieprzytomnego ojca. W całej Wanawarze fala uderzeniowa pouszkadzała domy, wybiła szyby i wyrwała drzwi z zawiasów. Wszyscy widzieli błysk, skutki wybuchu i słyszeli bardzo głośny grzmot. Ale skutki wybuchu zostały odnotowane nie tylko w Wanawarze. 600-800 km od miejsca eksplozji obserwowano drżenie ziemi, otwieranie się okien i spadanie przedmiotów z półek. Jasny, lecący po niebie bolid i jego wybuch obserwowano w Kieżmie, Kańsku i Jenisejsku. Na rzece Angarze wezbrała gigantyczna fala, która zatopiła pływające po niej, lub stojące przy brzegach łodzie i tratwy. W stacji meteorologicznej Kieriensk zaobserwowano na barogramie znaczny skok ciśnienia atmosferycznego, a obserwatoria geologiczne zanotowały potężny wstrząs sejsmiczny. Wydawało się, że o godzinie dziesiątej sytuacja się uspokoiła. Spalona wybuchem tajga właśnie dogasała, a mieszkańcy Wanawry oceniali straty. Ale jeszcze tego samego wieczora niezwykłe rzeczy obserwowano na niebie nad północną półkulą. Noc 30 czerwca nad Anglią i północną Europą była oświetlona przez niebywale jasną zorzę. W wielu miejscach było po prostu jasno jak w dzień i bez sztucznego oświetlenia można było czytać nawet drobne litery. Zachowały się zdjęcia zrobione w środku nocy, które ukazują krajobrazy i budynki oświetlone jak w południe. Nawet znajdujące się w domach przedmioty rzucały cienie jak w dzień. Badacze zaobserwowali, że na skraju jasnej zorzy można było oglądać gamę barw widma słonecznego. Jeszcze następnego dnia w obserwatoriach Paryża, Londynu, Kopenhagi, Waszyngtonu, Petersburga i Poczdamu zarejestrowano falę powietrza, która w ciągu 30 godzin obiegła cały glob ziemski. Na całej półkuli północnej obserwowano pojawiające się na niebie w dużej liczbie jasne, srebrzyste obłoki. W ośrodku badawczym w Kalifornii zarejestrowano znaczne zmętnienie atmosfery i obniżenie intensywności promieniowania słonecznego.

Zdarzenie tunguskie, tak samo jak wcześniejsze upadki meteorytów, wyzwoliło kaskadę ludzkiej myśli i twórczości. Przez dziesiątki lat po wydarzeniu pojawiało się steki teorii, legend i opowieści na jego temat. Wyprodukowano imponującą ilość książek, artykułów prasowych, filmów, a nawet sztuk teatralnych na temat tunguskiego dziwu. Tymczasem wyjaśnianie całego zdarzenia szło opornie. Astronomowie i specjaliści nauk o Ziemi wiedzieli wprawdzie, że w tajdze spadło na ziemie jakieś ciało niebieskie, ale nie byli pewni jaki był jego charakter, nie wiedzieli także gdzie jest ewentualny krater i czy uda się znaleźć jakieś szczątki niebiańskiego gościa. Co dziwne, na początku nikt nie wiązał anomalii widzianych nocą 30 czerwca na niebie północnej półkuli z katastrofą na Syberii. Dopiero w 1921 roku do miejsca wybuchu dotarła z wielkim trudem ekspedycja naukowa rosyjskiego mineraloga Leonida Kulika. Mimo piętrzących się na drodze przeszkód, trudnego terenu i odmowy współpracy ze strony części uczestników ekspedycji Kulikowi udało się zebrać wiele informacji o tym, co 13 lat wcześniej stało się nad Podkamienną Tunguską. To właśnie Kulik skrupulatnie spisał relacje świadków katastrofy. Zorientował się, że spadł tu niezwykły, wielki meteoryt. W 1927 roku Kulik zorganizował kolejną wyprawę, której celem było dotarcie do miejsca wybuchu, odkrycie krateru, a przy odrobinie szczęścia znalezieni pozostałości meteorytu. Ekspedycja z trudnością przedzierała się przez bezdrożną tajgę i doliny rzeczne. Uczestniczący w wyprawie Ewenkowie kilkukrotnie odmawiali posłuszeństwa rosyjskiemu mineralogowie. Nie chcieli iść do miejsca, które według nich nawiedził straszny, ognisty bóg Agdy. Oczywiście te mitologiczne opowieści miały określony cel. Ewenkowie zwlekali, robili trudności, udawali zmęczenie i ogólnie rzecz biorąc, posuwali się żółwim tempem. Kiedy narzekali na trudy i niebezpieczeństwa, dodając przy tym wzmianki o straszliwym Agdy, domagali się od Kulika spirytusu, który miał być lekarstwem na wszystkie problemy. W końcu ekspedycja dotarła do rozległego, powalonego i częściowo spalonego lasu. W środku tego spustoszonego obszaru znajdowała się mała kotlina, a w niej bagnisko. Tutaj martwe, opalone drzewa stały pionowo, tworząc swego rodzaju las słupów telegraficznych. W kotlince znajdowało się też kilka małych jeziorek. Kulik uznał, że kotlina jest miejscem wybuchu meteorytu. Kosmiczny głaz wybuchł nad ziemią, a jego fragmenty uderzyły w grunt, tworząc kotlinkę i jeziora. Kulikowi nie udało się jednak odnaleźć fragmentów meteorytu.

Ten ostatni fakt stał się później pożywką dla najbardziej fantastycznych hipotez i najdzikszych spekulacji. Niektóre z nich zadziwiłyby zapewne samego Agdy, władcę ognia i spirytusu. Produkowano pomysły o dziwnym meteorze zbudowanym z cynku i aluminium, o odłamku komety Enckego, która właśnie przelatywała koło Ziemi. W miarę upływu kolejnych lat „wyjaśnienia” stawały się jeszcze dziwniejsze. W latach 60-tych mówiono o uderzeniu w Ziemię bryły antymaterii, a w 1974 roku dwóch amerykańskich uczonych z Uniwersytetu Stanu Teksas sformułowało absurdalną w istocie hipotezę, że za wybuch na Syberii odpowiedzialna była czarna dziura, która miała przebić powierzchnię Ziemi i przejść na wylot przez całą planetę. Radzieccy fizycy zaczęli w latach pięćdziesiątych przebąkiwać o możliwym wybuchu jądrowym nad tajgą. Najbardziej szokującą i ekstrawagancką hipotezę postawił radziecki pisarz B. Liapunow, który wprost stwierdził, że 30 czerwca 1908 roku na Syberii uległ awarii i eksplodował nad powierzchnią Ziemi pozaziemski statek kosmiczny o napędzie jądrowym. Tę tezę na zachodzie spopularyzował inny pisarz, Aleksander Kazancew, który sprzedał ją dwóm francuskim autorom Louis’owi Pauwels’owi i Jacques’owi Bergier’owi. Zamieścili oni informację o rzekomej awarii kosmolotu w swojej książce „Poranek magów” wydanej w 1964 roku, powołując się na nieistniejące wyniki badań Wszechzwiązkowej Akademii Nauk. Ich książka stała się bestsellerem, a idee w niej zawarte szybko przeniknęły do umysłów mieszkańców zachodnich krajów. Historia o tunguskim meteorycie/statku kosmicznym została rozpowszechniona na zachodzie i stała się częścią kultury popularnej. Zaczęły się mnożyć kolejne publikacje. Nie można oprzeć się wrażeniu, że rozpowszechniając setki hipotez o przyczynach katastrofy władza radziecka chciała odwrócić uwagę mieszkańców ZSRR i obywateli innych krajów świata od rzeczywistych tragedii i niewyjaśnionych zdarzeń dziejących się nie tylko na Syberii, ale także w każdym zakątku totalitarnego państwa. W końcu za kołem podbiegunowym nadal istniały łagry, w których więziono setki tysięcy, a w tajnych ośrodkach badawczych produkowano z naruszeniem wszelkich reguł bezpieczeństwa tajne, śmiercionośne bronie. A opowieści o katastrofie tunguskiej przedstawiały zupełnie inny obraz kraju: wielkiego i groźnego, ale zarazem interesującego, tajemniczego i na swój sposób urokliwego. Mógł on przyciągać ludzi ciekawych świata i niezwykłych zjawisk. Taka dezinformacja była bardzo na rękę członkom politbiura KPZR. A trzeba pamiętać, że zarówno instytucje naukowe, jak i życie literackie znajdowały się w ZSRR pod ścisłą kontrolą partii komunistycznej.

Dziś wiadomo, że Kulik od początku miał rację. Wybuch nad Podkamienną Tunguską spowodował meteoryt z przestrzeni kosmicznej. Był to wielki chondryt węglisty o wadze ponad miliona ton. Pojawił się on nad Syberią w postaci jasnego bolidu i eksplodował nad powierzchnią Ziemi, powodując wybuch o sile 20 mln ton trotylu, wielki błysk i potężną falę uderzeniową. Eksplozja rozbiła niestabilny i kruchy obiekt na miliardy mikroskopijnych kawałków, które w postaci pyłu dostały się do ziemskiej atmosfery i wywołały niezwykłe zjawiska widoczne nocą 30 czerwca 1908 roku. Analizy materiału przeprowadzone na miejscu eksplozji potwierdziły, że rozpadł się tu chondryt węglisty. W 2010 roku odkryto tu tzw. krater Susłowa, który jest materialnym śladem upadku meteorytu. Został wybity w gruncie przez falę uderzeniową eksplozji. Podany wyżej scenariusz wydarzeń uprawdopodobniają wieści o podobnej eksplozji, która zdarzyła się w 1930 roku w lasach równikowych nad rzeką Curuçá w brazylijskiej Amazonii. Wybuch meteorytu zaobserwowali miejscowi Indianie, a ich relacje zebrał Franciszkanin, o. F. D'Alviano OFM, który przesłał je do redakcji L’Osservatore Romano w Rzymie. Wydrukowano je w jednym z numerów, ale nie zwróciły one niczyjej uwagi. Dopiero w 1995 roku badacze znów podnieśli kwestie wybuchu w brazylijskiej selvie. Za pomocą satelity LANDSAT odkryto pozostałości krateru o średnicy kilometra, dokładnie w tym miejscu, o którym pisał franciszkański misjonarz. Tutaj krater był niewidoczny z powierzchni ziemi, zupełnie tak samo jak na Syberii. Upadek meteorytu zdewastował sporą połać lasu i spowodował lokalne trzęsienie ziemi. Wybuch był podobny do tunguskiego, choć mniejszy.

Wydaje się zatem, że przybywające z Kosmosu meteoryty bombardują głównie ludzki umysł, powodując zwiększenie produkcji literackiej i gawędziarskiej. Ale czy tylko? W końcu w odleglejszej przeszłości geologicznej Ziemi zdarzały się upadki prawdziwie gigantycznych ciał kosmicznych, które miały poważny wpływ na klimat oraz świat roślinny i zwierzęcy naszej planety. Istnieją przypadki meteorytów, które w czasach historycznych lub w pradziejach zostały zauważone przez ludzi i miały pewien wpływ na ich życie. 2200/2350 lat przed Chr., w epoce brązu na obszar Bliskiego Wschodu spadło ciało niebieskie, którego uderzenie przez krótki czas miało rzeczywisty wpływ na mieszkańców tego regionu świata. W tym okresie Bliski Wschód dotknęła katastrofalna susza. Nastąpiła seria wybuchów wulkanicznych, której śladem jest znajdowana we wszystkich krajach Azji Zachodniej warstewka pyłu wulkanicznego. Na wielu stanowiskach archeologicznych odkryto ślady rozległych pożarów, które ogarnęły nie tylko osiedla, ale także pobliskie stepy i lasy. Badania warstw archeologicznych w Tell Brak i Tell Leilan w Syrii pokazały, że po opadzie pyłu wulkanicznego i rozległych pożarach nastąpiły wielkie powodzie. Co charakterystyczne, w warstwach zniszczeń wykryto ślady pyłu kosmicznego i mikrometeorytów. Wszystkie ważniejsze kataklizmy, które ponad 2200 lat przed Chr, dotknęły Wschód, były najprawdopodobniej spowodowane uderzeniem meteorytu. Badaczom udało się nawet znaleźć krater uderzeniowy. Jest nim jezioro Umm al Binni w południowym Iraku. Te niezwykły zbiornik wodny ma kształt zbliżony do koła, a otaczające je utwory geologiczne są młode, nie starsze niż pięć tysięcy lat. Spadł tu średniej wielkości meteoryt, który spowodował kilka katastrof. Uderzenie skały z nieba zachwiało klimatem i ekonomiką państw wczesnej epoki brązu. Czy imperium akadyjskie zostało rzeczywiście dobite przez meteoryt? Trudno to udowodnić, ale nie jest to wykluczone.

Przez setki lat meteoryty były inspiracją mitów i przedmiotami kultu religijnego. Uważano je za pewnego rodzaju dary, bądź komunikaty od bóstw. Już starożytni Egipcjanie czcili meteoryty, które spadły na Ziemię. Ludzie poszukiwali meteorytów i umieszczali je w świątyniach, gdzie stawały się obiektem kultu. Wierzono na przykład, że posąg Artemidy czczony w słynnej świątyni w Efezie spadł z nieba. Klasycznym przykładem jest Czarny Kamień czczony w przybytku Al-Kaaba w Mekce, który najprawdopodobniej jest meteorytem kamiennym. Z drugiej strony cześć oddawana meteorytom nie przeszkadzała ich wykorzystywać w inny sposób. Już 3200 lat przed Chr. w Egipcie produkowano przedmioty z żelaza meteorytowego. W kulturach epoki brązu meteoryty stały się istotnym źródłem łatwiejszego do obróbki materiału żelaznego. Jest ono bogate w nikiel, co czynie je doskonałym i trwałym materiałem do wyrobu różnego rodzaju ostrzy. Przedmioty z tego materiału są znajdowane w grobach ludności indiańskiej z okresu prekolumbijskiego. Kilka tysięcy lat po katastrofie w południowej Mezopotamii, meteoryty znów gwałtownie wkroczyły do historii, tym razem w późnoantycznym Rzymie. Na przełomie IV i V wieku po Chr. mieszkańcom Italii było dane obserwować niezwykłe zjawisko. Zobaczyli na niebie bardzo jasny bolid, który przekształcił się w kulę ognistą i uderzył w ziemię w okolicach miasta Superaeequum w środkowej Italii, w łańcuchu górskim Abruzzów. Na skutek eksplozji powstał krater, który niebawem wypełnił się wodą spływająca z gór. Powstało okresowe jezioro Sirente, a pobliska wioska została opuszczona na skutek nagłego pożaru. W katakumbach chrześcijańskich w Superaeequum pogrzebano wtedy w pośpiechu wielu ludzi, którzy prawdopodobnie byli ofiarami katastrofy. Według lokalnej, przekazywanej do dziś dnia tradycji, spadający meteoryt przerwał pogańskie uroczystości i rozpasane zabawy, które obywały się wokół pobliskiej świątyni. Pogańska dotychczas ludność okolicy nawróciła się na chrześcijaństwo.

Można przypuszczać, że upadki większych meteorytów mają pewien wpływ ziemską przyrodę i klimat. Hipotezy w tym duchu stawia i propaguje obecnie specjalista w dziedzinie paleoekologii, Mike Baillie. Jego zdaniem upadki meteorytów, a nawet części komet wiele razy w pradziejach i czasach historycznych powodowały katastrofy zaburzające klimat Ziemi, a dowodów na to dostarcza m. in. analiza przekrojów pni starych drzew. Na przekrojach dendrochronologicznych niekiedy widoczne są bardzo cienki, charakterystyczne słoje roczne wyróżniające się spośród sąsiadujących przyrostów. Takie cieniutkie słoje oznaczają zwykle poważne kryzysy środowiska, okresy suszy, zimna i ekstremalnych zmian pogodowych. Wielkie wybuchy wulkaniczne w 2345 r. przed Chr., 1628 przed Chr. i w 1159 r. przed Chr. odznaczyły się w przekrojach dębów irlandzkich. Ale Baillie twierdzi, że nie tylko erupcje wulkanów wpływały na klimat i przyrodę całej planety. Uważa na przykład, że to upadek planetoidy, albo przejście przez ogon komety spowodowało anomalie klimatyczne na Ziemi odnotowane w połowie VI w. po Chr. Interpretuje relacje późno antycznych i średniowiecznych historyków, Kasjodora i Rogera z Wendower właśnie w tym duchu. Ten ostatni kronikarz (żyjący w XII wieku mnich benedyktyński z Anglii) podaje informacje o zorzach i ognistym niebie nad Galią, oraz o „deszczu krwi”, który w roku 541 po Chr. miał miejsce w zachodniej Europie. Wskazuje, że pył i materiał skalny, który wzbił się się po upadku hipotetycznego meteorytu w powietrze, mógł spowodować efekty opisane przez dziejopisów od Irlandii i Bizancjum po Chiny. Bailliee wskazuje, że zarówno upadek cywilizacji epoki brązu około 1200 lat przed Chr., jak i opisane w biblijnej Księdze Wyjścia plagi egipskie mogły mieć związek ze skutkami uderzenia jakiegoś ciała niebieskiego w powierzchnię Ziemi. Czy ma rację? Zadania badaczy są jak zwykle podzielone, ale historia upadków meteorytów w niedawnych czasach wskazuje, że przynajmniej w kilku przypadkach się nie myli.

 

Literatura

P. T. Bobrowsky, H. Rickman, Comet/Asteroid Impacts and Human Society : An Interdisciplinary Approach, Berlin, Heidelberg, New York, 2007.

A. S. Issar, M. Zohar, Climate Change – Environment and History of the Near East, Berlin Heidelberg, New York, 2007.

M. Żbik, Kosmiczne katastrofy w historii Ziemi, Warszawa, 1995.

Brooke, J. L., Climate change and the course of global history, Cambridge 2014.

W. Mizerski, Geologia dynamiczna, Warszawa, 2014.

Uczony Pierre Gassendi

Widoczny na niebie bolid

Meteoryt na pustyni Rub' al Khali na Półwyspie Arabskim

Krater meteorytowy Barringer, stan Arizona, USA, wiek: 50 tys. lat

Największe znane kratery meteorytowe na kuli ziemskiej, mapa

Krater meteorytowy na wyspie Ozylia na Bałtyku

Krater meteorytowy Henbury w Australii

Powalona przez wybuch meteorytu tunguskiego tajga

Mineralog Leonid Kulik

Lokalizacja katastrofy tunguskiej i miejsc, z których pochodzą relacje świadków

Mikrobarogramy z brytyjskich obserwatoriów meteoroligicznych z 30 czerwca 1908 roku

Rekonstrukcja poszczególnych etapów katastrofy tunguskiej

Nad rzeką Curuçá w Brazylii

Zdjęcie satelitarne jeziora Umm al Binni w Iraku

Kometa Enckego

Chińskie przedstawienie komet z czasów dynastii Han

Jezioro kraterowe Sirente we Włoszech

Wycinek irlandzkiego czarnego dębu

Wykres pochodzący z badan grenlandzkiego rdzenia lodowego, który ukazuje widocznie w składzie chemicznym lodu ślady wskazujące na dawne wybuchy wulkaniczne lub upadki ciał niebieskich



tagi: historia świata  nauki przyrodnicze  meteoryty 

Stalagmit
6 października 2018 13:14
43     1676    15 zaloguj sie by polubić
komentarze:
gabriel-maciejewski @Stalagmit
6 października 2018 14:35

Zastanawiające jest dla mnie to, że w krajach hodłujących materialistycznej i realistycznej wizji rzeczywistości jest wręcz przymus snucia rozważań o kosmitach...

zaloguj się by móc komentować

boomerang85 @Stalagmit
6 października 2018 15:05

Na którymś filmiku na youtube o Nikoli Tesli przedstawiono teorię, że bawił się on jakimiś wiązkami i którąś z nich posłał właśnie na niezaludnione tereny tajgi, co spowodowało wielki wybuch. A potem miał niby powiedzieć, że mógłby przełamać ziemię na pół, ale nigdy tego nie uczyni. Jako laik prędzej uwierzyłbym w tą wersję, niż rozbicie się statku kosmicznego.

Dziękuję za sprostowanie informacji.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gabriel-maciejewski 6 października 2018 14:35
6 października 2018 15:05

Tak, w sowietach, zwłaszcza po wojnie rząd świadomie propagował wiarę w kosmitów, a ich spotkanie na innych planetach miało być ukoronowaniem katorżniczej pracy człowieka radzieckiego. No a koncpecja o przybyszach z kosmosu, którzy rzekomo mieli stworzyć ludzi to była taka swoista mitologia tamtejszego ateizmu. Ale jakoś zwykle umyka uwadze, że idea rozwiniętych istot z innych planet wywodzi się wprost z XIX-wiecznego okultyzmu H. Bławatskiej, która mówiła i pisała o niebiańskich wysłannikach, którzy kierowali rozwojem człowieka. Z teozofii ten pomysł szybko dostał się do kultury masowej, a to z tej przyczyny, że wielu tworców literatury fantastycznej było entuzjastamii koncepcji teozoficznych, bądź po prostu członkami Towarzystwa Teozoficznego. Sam Konstanty Ciołkowski był spirytystą, dobrze znanym w kręgach ezoterycznych Kaługi na przełomie XIX i XX wieku. Bywalcy seansów Eusapii Palladino ochoczo przyjęli potem idee przybyszów  kosmosu. Erich von Daniken zaczytywał się w młodości szczególnie w dwóch rodzajach literatury: powieściach fantastycznonaukowych i książkach teozoficznych. W Stanach Zjednoczonych cały koncept kosmitów skutecznie rozpropagował Raymond Palmer, niezmordowany redaktor magazynu "Amazing Stories", który sam wynajdywał chorych psychicznie ludzi, opowiadających mu o swoich spotkaniach z kosmitami.

http://niniwa22.cba.pl/wiktor_stoczkowski.htm

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @boomerang85 6 października 2018 15:05
6 października 2018 15:09

Rzeczywiście, istnieje taka legenda o N. Tesli, ale mam wrażenie, że ma ona odwrócić uwagę od jego rzeczywistych osiągnięć, częściowo jeszcze utajnionych (podobno). Nie ulega wątpliwości, że koło faktorii Wanawara spadł meteoryt.

zaloguj się by móc komentować


saturn-9 @Stalagmit
6 października 2018 15:56

Wykres pochodzący z badań grenlandzkiego rdzenia lodowego... zawiera odlot z datą 953, tylko gdy się niebacznie myszką zaczepi o długą odbijającą igłę. Tą pierwszą z prawej strony.

953 Heinsohn Horizon. Toż to HH skrywa negacjoniste panującej od wieków chronologii dziejów, tam szaleje Gunar Heinsohn himself! Czy to jakiś przekaz podprogowy? Tu na tym blogu takie "szutki"? Gdy się porządkuje zasoby wypadają perły z przepastnych szufladach. 

Dziękuję za rozchmurzenie ciemności skrywających ziemię. ;) 

Oczywiście jest w tekście kilka protez cyfrowych, które zaklinają niebiosa coby się uspokoiło z tymi pociskami kamiennymi. W światku naukowym zaklepanej narracji osi czasu magicy przemieszkują...

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit
6 października 2018 16:12

Meteoryt tunguski uratował życie bohaterom książki Alfreda Szklarskiego pt. Tajemnicza wyprawa Tomka. Tomek Wilmowski, jego ojciec, bosman Nowicki i tajemniczy Smuga wybrali się na Syberię pod pretekstem polowania na tygrysy pod przybranymi nazwiskami aby wyratować z zesłania kuzyna Tomka. No i już ich mieli złapać carscy szpicle, kiedy spadł meteoryt tunguski i tych złych ludzi "wykasował":))) Rozdział 21 "Gniew boga ognia i błyskawic". Wydane w roku 1963.

Ale wyprzedził pana Szklarskiego Stanisław Lem i w roku 1951 wydał mu "Czytelnik" a drukował w odcinkach "Sztandar Młodych" - powieść "Astronauci', w której tam gdzie spadł meteoryt tunguski - miała w dalekiej przyszłosci czyli "na początku XXI wieku", uwaga, cytuję: "...."Po upadku ostatniego państwa kapitalistycznego" ludzkość pozbywszy się problemu wojen, głodu i ubóstwa, zaczyna zmieniać środowisko naturalne na wielką skalę (nawodnienie Sahary, elektrownie w cieśninie gibraltarskiej, rozpoczęcie budowy sztucznych słońc topiących czapy lodowe na biegunach (...) Podczas prac na Syberii przygotowujących budowę struktur mających utrzymywać w powietrzu sztuczne słońca odnaleziony zostaje pojemnik pochodzenia pozaziemskiego wypełniony zwojami namagnesowanego niegdyś drutu...".

Wśród bohaterów powieści są: Amerykanin , Rosjanin, Robert Smith, który jest "ze Związku Radzieckiego" ale pochodzi z USA, Chińczyk Lao Czu, dr Henryk Reiner Niemiec oraz "inż Sołtyk" - Polak oczywiście i nawigator.
 

Film na podstawie tej powieści nakręcony został w NRD a zagrała w nim Lucyna Winnicka i Ignacy Machowski (grywał Lenina w innych filmach).
Po prostu łza się w oku kręci, ile można było wycisnąć treści z meteorytu tunguskiego. To znaczy, ile wycisnął z niego kasy pan Stanisław Lem, niech mu ziemia lekką będzie.

Dzięki wielkie, bardzo ciekawa notka. PS. Mickiewicz Adam wspomniał w "Panu Tadeuszu" o kometach, które są znakiem wojen.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 6 października 2018 16:12
6 października 2018 16:32

Bardzo dziekuję. Cieszę się, że przypomniała Pani "Astronautów" Lema. Źródłem tego konceptu jest prawie na pewno radziecki pisarz science-fiction, Aleksander Kazancew (pułkownik Armii Czerwonej, w pełni popierał program KPZR i tępił niezależnych pisarzy), który już w 1946 roku opublikował opowiadanie "Eksplozja" o katastrofie pozaziemskiego statku kosmicznego nad Podkamienną Tunguzką. Później zajął się rzekomymi starożytnymi śladami działalności kosmitów. Podchwycili to Pauwels i Bergier, dzięki czemu idee "paleokosmickie" dostały się na zachód. Zachodni pisarze przedstawiali Kazancewa jako "astronoma, fizyka jądrowego i specjalistę od napędu rakietowego" co było całkowitą fikcją. Polscy autorzy także czasem przedstawiają Kazancewa jako takiego specjalistę i tak samo mijali się z prawdą. Lem i inni podjęli linię propagandową rozwiniętą przez Kazancewa i innych pisarzy radzieckich, np. Wiaczesława Zajcewa.

Tutaj Kazancew w młodości, w stosownym mundurze:

I trochę starszy, odznaczony:

Jak widać kosmici kochają z jakiegoś powodu oficerów polityznych...

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @saturn-9 6 października 2018 15:56
6 października 2018 16:33

Dziękuję bardzo, znów Pan zaskakuje i zmusza do myślenia, bardzo słusznie. Mike Baillie też czasem kwestionuje zastaną chronologię, alet tu trzeba być ostrożnym...

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 6 października 2018 16:32
6 października 2018 18:57

Dobre a nawet jeszcze lepsze- politruk jako "astronom, fizyk jądrowy".  Pan Lem miał niesamowite powodzenia jako literat i myśliciel  w ZSRR a znowu sam mocno krzywił się na literaturę s.f z USA.  Teraz wiem dlaczego.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Stalagmit
6 października 2018 19:33

Intrygująca historia z tym meteorytem i roztoczeniem wokół niego aury spirytyzmu przez towarzyszy WKP(b)/KPZS. Powiedziałbym, że taka interpretacja sama im się nasunęła za sprawą upadłych aniołów. Jeśli do tego doda się, że wybitni matematycy, fizycy i specjaliści z dziedzin pokrewnych zajmowali się w laboratoriach KGB lub GRU hipnozą i odczytywaniem myśli, to można dojść do wniosku, że urzędowo zadekretowany materializm był parawanem skrywającym głębokie zaangażowanie funkcjonariuszy państwa sowieckiego w świat duchowy. Wiedzieli oni, że bez religii nie da się niczym rządzić.

zaloguj się by móc komentować


betacool @gabriel-maciejewski 6 października 2018 14:35
6 października 2018 20:04

Nie ma Boga to są kosmici i Dogoni w Świecie Młodych oddający hołd kosmicznym niebiosom.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Stalagmit
6 października 2018 21:18

Skoro już pojawiło się nazwisko Tesla w zestawieniu z Syberią i z fantastyką, to koniecznie trzeba wspomnieć powieść J. Dukaja,  Lód. Gruba i podobno trudna ale mnie ogromnie bawiła, a Tesla jest jednym z pasażerów pociągu kolei transsyberyjskiej. Szalonym oczywiście :) .Jak i cały pomysł Dukaja.

.

 

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @Stalagmit
6 października 2018 22:00

W Mahabharacie jest opis wybuchu czegoś,  co zmiotło jedną z armii. Czytając ten opis ma się przed oczami eksplozję nuklearną. Po przeczytaniu Pana notki pomyślałam sobie,  że to też mógłby być meteoryt,  tym bardziej,  że wybuxh miał miejsce nad ziemią.  Natknęłam się kiedyś na informację , że tak zginęło Mohendzo Daro , a znajdowane artefakty wciąż wykazują pewien poziom napromieniowania i często są stopione ze sobą. Ake może to wymysł miłośników kosmitow? 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Stalagmit
6 października 2018 22:22

zacytuję fragment swojej notki z grudnia 2013 r. ( z s24)

https://www.salon24.pl/u/dawidowicz/554912,dlaczego-ziemia

" ... łączna masa planet, tzw. gazowych olbrzymów (Jowisz, Saturn, Uran, Neptun) to ok. 99,5% masy wszystkich planet, natomiast na małe skaliste globy typu ziemskiego (Merkury, Wenus, Ziemia, Mars) przypada pozostałość w wymiarze 0,5%. W takiej relacji masa Ziemi stanowi 0,2%, a masa Jowisza ok. 71,1% łącznej masy planet. Planety Jowisz i Saturn stanowią razem 92,4% tej masy. Pozycja poszczególnych planet w Układzie Słonecznym powoduje, iż te dwie najbardziej masywne z nich okrążają Słońce daleko poza orbitą Ziemi i spełniają rolę tarczy grawitacyjnej odchylającej trajektorie drobniejszych intruzów kosmicznych. I w ten sposób znakomita większość tych intruzów uzyskuje trajektorię omijającą orbitę Ziemi. Po uformowaniu się obecnego układu planetarnego oddziaływanie grawitacyjne planet-olbrzymów spełniło rolę odkurzacza, który wymiatał większość gruzowiska lodowo-skalnego, a które nie zostało zużyte do budowy planet. Szczątki te zostały wyekspediowane siłami pływowymi planet olbrzymów daleko poza wewnętrzne rejony Układu Słonecznego, czyli usunięte z okolic Ziemi. Wyrzucone grawitacją Jowisza i Saturna składniki gruzowiska zasiliły bądź dalekie peryferie Układu (Obłok Oorta), bądź zostały wyrzucone w przestrzeń międzygwiezdną. Wewnątrz Układu, między orbitą Marsa i Jowisza, krążą na orbitach okołosłonecznych niewielkie ich pozostałości w postaci pasa planetoid. Gdyby masy Jowisza i Saturna były znacząco mniejsze lub ich usytuowanie względem Ziemi i Słońca byłoby inne, częstość katastrofalnych zderzeń Ziemi z kometami czy planetoidami byłaby ok. 1000 razy większa. To oznacza, iż do takich katastrof, które w dziejach planety oznaczały „wielkie wymieranie”, dochodziłoby zamiast co, mniej więcej, 50 lub 100 milionów lat, co 50 lub 100 tysięcy lat."

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @stanislaw-orda 6 października 2018 22:22
6 października 2018 22:55

Do dwu ostanich zdań: to może jest "zbieg okoliczności" ?

Pytanie: kiedy wymyślono "zbieg okoliczności" ?

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @Stalagmit 6 października 2018 15:09
6 października 2018 23:37

Po śmierci Tesli służby amerykańskie natychmiast wyczyściły wszystko to, co miał w swoim pokoju hotelowym:

"Nikola Tesla zmarł 7 stycznia 1943 r. o 22:30 w prawosławne Boże Narodzenie w apartamencie nr 3327 hotelu New Yorker w Nowym Jorku. Przyczyną śmierci był zakrzep tętnicy wieńcowej. Jego zwłoki zostały znalezione przez służącą Alice Monaghan, która weszła do pokoju naukowca, ignorując wywieszkę na drzwiach mówiącą „proszę nie przeszkadzać”, powieszoną przez Teslę dwa dni przed śmiercią[24].

Następnego dnia siostrzeniec Tesli, Sava Kosanović, pośpieszył do pokoju wujka. Według zeznań krewnego, z pokoju nieboszczyka zniknęły zapiski naukowe i czarny notatnik z kilkuset stronami, w tym z niektórymi podpisanymi „Sprawy rządowe”. Krótko potem, wszystkie jego posiadłości zostały skonfiskowane przez urząd o nazwie Alien Property Custodian, pomimo że był on pełnoprawnym obywatelem Stanów Zjednoczonych[25]."

- za wiki https://pl.wikipedia.org/wiki/Nikola_Tesla

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 6 października 2018 18:57
7 października 2018 08:00

Cóż, wiedział jak się ustawić, oczywiście w latach 80-tych zaczął psioczyć na von Danikena i jemu podobnych. Ale wtedy motyw przybyszów z kosmosu w odległej przeszłości był już mocno zadomowiony w kulturze popularnej. W 1988 powstał nawet polski film "Klątwa Doliny Węży" oparty o ten właśnie motyw:

https://www.youtube.com/watch?v=ipZgFPmjRoY

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @krzysztof-laskowski 6 października 2018 19:33
7 października 2018 08:13

To prawda. Przez cały okres istnienia ZSRR robili jakieś dziwne eksperymenty. A okultyzm szerzył się w najlepsze za sprawą takich postaci ja Mikołaj Roerich, żyjący na emigracji, ale odwiedzający Związek Sowiecki regularnie. Szerzył idee teozoficzne i starał się zainteresować rząd radziecki tezą, że Jezus Chrystus był pierwszym komunistą. Gorki i Łunczarski chcieli tworzyć nową religię na bazie marksizmu. Cerkiew częścioo zniszczono, a częściowo wzięto pod but, katolicyzm zwalczano, ale okultyzm rozwijał się w najlepsze. 

https://www.ucis.pitt.edu/nceeer/1993-806-03-Rosenthal.pdf

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 6 października 2018 19:35
7 października 2018 08:17

Oczywiście, Morasko jest na tej mapie, to ten mały kwadracik w miejscu Polski.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Maryla-Sztajer 6 października 2018 21:18
7 października 2018 08:30

Witam ponownie na moim blogu. Dukaja nie czytałem niestety. Tesla został już wielokrotnie opisany w literaturze fantastycznonaukowej. Tutaj wklejam fabularyzowany dokument o Tesli:

https://www.youtube.com/watch?v=TUrSKFZziTY

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Matka-Scypiona 6 października 2018 22:00
7 października 2018 08:36

Raczej chodzi o meteoryt. Na informacje o rzekomej podwyższonej radioaktywności Mohendżo Daro i zabytków stamtąd pochodzących są nieprawdziwe, zostały sfabrykowane i rozpowszechnione przez Zajcewa i Kazancewa. Wymyślili oni też stopione zabytki i sowieckie ekspedycje archeologiczne, które tam ngdy nie były. Trzeba uważać, bo zwolennicy teorii paleoastronautycznych rozpowszechnili sporo takich pseudoinformacji.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda 6 października 2018 22:22
7 października 2018 08:42

Dziękuję bardzo za cenne uzupełnienie i ciekawe informacje, które są dla tego tematu zupełnie podstawowe.

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @Stalagmit 7 października 2018 08:36
7 października 2018 08:50

Tak myślałam,  że z tą radioaktywnoscia to jakiś szwindel. Dziękuję za odpowiedź 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @KOSSOBOR 6 października 2018 23:37
7 października 2018 08:56

Dziękuję za cenne uzupełnienie. Rzeczywiście, spora część dorobku Tesli została utajniona. Jak wiadomo wiedza to władza i zawsze należy o tym pamiętać. Jest sporo innych przykładów tego zjawiska, np. utajnienie badań nad poddźwiękami prowadzonych w latach 60-tych we Francji przez profesora Gavreau. Kiedy okazało się, że poddźwięki mogą mieć zastosowanie militarne, kontrolę nad badaniami przejęło wojsko i "ślad po nich zaginął."

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @betacool 6 października 2018 20:04
7 października 2018 09:05

Historia o kontaktach Dogonów z kosmitami jest efektem piętrowego nieporozumienia i nadinterpretacji dogońskiej mitologii. 

Powstała cała seria komiksów B. Polcha na temat wizyty kosmitów na Ziemi:

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Stalagmit 7 października 2018 08:30
7 października 2018 09:13

Oczywiście Tesla jak mało kto pobudza wyobraźnię :)

Jako fizyk patrzę na te produkcje s-f  ze spokojnym rozbawieniem.  Zresztą i Pan w artykule trochę ukrocił fantazje dotyczące meteorytów. Choć  przekornie zapytam skąd te wielkie meteoryty wiedzą ze lepiej spaść na miejscu bardzo odludnym? A nie na NY np :))

.

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Maryla-Sztajer 7 października 2018 09:13
7 października 2018 09:41

Myślę, że to po prostu kwestia prawdopodobieństwa. Jest bardziej prawdopodobne, że meteoryt spadnie do oceanu, albo w środek wielkiej masy kontynentalnej, jaką jest Azja, niż na jeden wydzieloony punkt, np. na nadmorskie miasto.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @Stalagmit
7 października 2018 21:44

Chińskie przedstawienie komet z czasów dynastii Han

Pióropusze komet, ślad typologii zjawisk niecodziennych w Państwie Środka, świadczą wymownie o wczuciu się w to co z nieba spadało. Ta pierwsza z lewej kometa... Tak, tak... Trudno jednoznacznie nie zareagować. To grafiti o czterech lewoskrętnych, osobliwych nogach to zapewne symbol pecha przynoszący? Ta szczęśliwa czyli prawoskrętna ma przymiot 'słoneczna'.

Fantastyka takiego graficznego odniesienia zawiera ciężar przyciągania niebywały. Magowie w pierwszym kręgu władzy firera taki lewy znak sobie upodobali. Dwanaście lat u władzy. Upadek z krwawymi fajerwerkami.

Kometa to tylko kometa. Dwanaście lat to i tak za długi ogon czasu...

Właściwie chciałem się dowiedzieć kto puszcza w obieg takie namiary jak:

Już 3200 lat przed Chr. w Egipcie produkowano przedmioty z żelaza meteorytowego.

Pozycja, skąd pochodzi ten dokładny namiar na "3200 lat przed Chr." jest zapewne spod pióra jakiegoś mądrego z anglosasskiego kręgu wpływów tajemnych?

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @saturn-9 7 października 2018 21:44
7 października 2018 23:44

Ciekawe co "Magowie w pierwszym kręgu władzy firera" sobie upodobają, jak znajdą pilota od telewizora (to jest t.zw. piktogramy)

(remote control)

:)

zaloguj się by móc komentować

smieciu @saturn-9 7 października 2018 21:44
7 października 2018 23:50

Wiem o co ci chodzi gdyż też interesuje się takimi sprawami. To naprawdę ciekawe.

Jeśli chodzi o Heinsohn Horizon  to nie znałem tego określenia. Aczkolwiek znam temat z innych źródeł. Ale jeśli masz jakieś fajne namiary na podobne ciekawe materiały to chętnie się zapoznam.

Za to trochę intensywniej siedzę w nieco starszej „dziurze”. Eh. Może kiedyś coś napiszę ale to nie są łatwe tematy.  W każdym razie oficjalna historia na pewno nie trzyma  się kupy. Ludzie mogliby zdębieć ze ździwienia jak wyglądała naprawdę historia Bliskiego Wschodu przed 300 r. p.n.e oficjalnej datologii.  Problem jednak jest skomplikowany gdyż tych alternatywnych historii też jest sporo. Duże części tych teorii muszą być błędne.

Ok, brzmi trochę kosmicznie ale co tam. Napisać coś na kawałku papieru może każdy. Trudniej jednak zakopać w ziemi miasta z odpowiadającymi tekstom warstwami :) Tak czy siak fajna sprawa. Niestety Stalagmit ma przewagę gdyż pewnie zjadł sporo książek, jego teksty są świetne my jesteśmy amatorami. Ale może coś tam czasem, jakąś małą dziurkę uda się wywiercić :)

Póki co muszę przeczytać trochę jego wpisów. Tylko kiedy...

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 7 października 2018 09:41
8 października 2018 00:11

Warto spojrzeć na globus. Ocean Spokojny uspakaja.

Ale taki nie symetryczny.

:)

zaloguj się by móc komentować


OdysSynLaertesa @Stalagmit
8 października 2018 14:03

Temat kosmitów eksploatowany jest bardzo chętnie przez oba wrogie sobie (rywalizujące o rząd dusz/niewolników na tym świecie) Światy wschodu i zachodu... Mistycyzm, dezinfirormacja i rozrywka w jednym... Chciałoby się powiedzieć jakie to banalne, gdyby nie powaga państw/rządów  które po ten arsenał "informacji" sięgają. 

Fantastyczna notka, z subtelnie podanym jak zwykle morałem. No i komentarze równie fantastycznie uzupełniające. Szczególnie Saturnowy o tych planetach tarczach dla Ziemi. Nie zdawałem sobie z tego sprawy. 

Z podziękowaniem kłaniam się 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @saturn-9 7 października 2018 21:44
8 października 2018 17:25

Dziękuję za kolejne uzupełnienia. 

Te chińskie przedstawienia komet są bardzo ciekawe, bo Chińczycy regularnie odnotowywali pojawienia się komet. Ale ta charakterystyczna nie przyleciała chyba ze słynnego Braunau :) A mówiąc poważniej, to tu jest przykład jednego z najstarszych przedstawień tego symbolu, z Samarry w Iraku, sprzed 6000 lat przed Chr.:

A tu ten sam motyw na pieczęci z Doliny Indusu, 3000 lat przed Chr.:

Te przedmioty z żelaza meteorytowego z Egiptu to paciorki z cmentarzyska z Gerzeh, rzeczywiście znalezione w grobie sprzed 3200-3000 lat przed Chr.

http://www.ucl.ac.uk/iams/newsletter/accordion/journals/iams_19/iams_19_1995_el_gayer

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @smieciu 7 października 2018 23:50
8 października 2018 17:27

Dziękuję Panu uprzejmie za miłe słowa. Zapraszam do czytania poprzednich i następnych tekstów. Z tymi alternatywnymi chronologiami trzeba uważać, bo można się nadziać na Anatolija Fomenkę i 5 tomów jego obłędnych koncepcji.

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @OdysSynLaertesa 8 października 2018 14:03
8 października 2018 17:31

Ja również bardzo dziękuję i kłaniam się uprzejmie. Wykorzystanie motywu kosmitów po obu stronach to temat na co najmniej jedną notkę. Może już niedługo coś o tym napiszę.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @Stalagmit 8 października 2018 17:25
9 października 2018 11:30

A jednak angielskojęzyczni. Padają lata 1914/15 oraz rok 1932 gdy uczone głowy opisywały te artefakty. Niech im już tak będzie, można żyć z tymi tysiącami przed narodzinami.

A fajans faktycznie ciekawy. Fejkowy wydaje mi się ten awers i rewers ze swastyką. Dziękuję i przestaję przynudzać.

A dwie odpowiedzi pod do mnie skierowanymi komentami proszę nie odczytywać jako trolowanie.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Stalagmit 8 października 2018 17:31
9 października 2018 20:49

Czekam z niecierpliwością. ;)

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @smieciu 7 października 2018 23:50
9 października 2018 21:35

Ale jeśli masz jakieś fajne namiary na podobne ciekawe materiały to chętnie się zapoznam.

Niemieckojęzyczna grupa old boyów krytycznych wobec oficjalnej chronologii gromadzi swoje krótkie czy dłuższe przemyślenia na różne tematy na blogu de.geschichte-chronologie.de .

Gunar Heinsohn rozpisuje się w tematach pod prąd głównego nurtu akademickiego. W Polsce pozostanie również poza obiegiem. Wprawdzie mieszka jedną nogą w Gdańsku i już, już był jeden jego tekst przetłumaczony i złożony i miał się ukazać w druku w szacownym periodyku w północno-wschodnim regionie Polski. Luksusowo bowiem w wersji angielskiej i polskiej. Nie ukazał się i zapewne pozostanie w szufladzie. Krąży pdf w sieci. O ile jest zainteresowanie to proszę zajrzeć pod ten link. Tam wersja angielska i niemiecka tekstu [listopad 2017], który się po polsku nie ukazał . Strona zawiera przyczynki po niemiecku, hiszpańsku i angielsku a francuzka dzisiaj nie działa.

...trochę intensywniej siedzę w nieco starszej „dziurze”.

Czy możesz opowiedzieć nieco więcej co to za "dziura"?

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @MarekBielany 7 października 2018 23:44
9 października 2018 22:21

piktogramy ...  wg docenta wiki atrament na jedwabiu [ink on silk ]

gramy dalej, jak zwał tak zwał, sgraffito czy gram-o-pikto... Magowie firera dryfowali w krainie grzybów. A firer nie był 'oceanem spokoju' :)

Śmigłych młodych śmiałków wysyłali magowie na Dach Świata.  Zamierzali Czarne Słońce nabić w butelkę?

Gdy firer w celi więziennej pianę toczył to z tego słowotoku MoojBuuj spreparowali. Magowie to potrafią.

Obecne dwutomowe wydanie krytyczne Vulgaty ruchu narodowo socjalistycznego takiej wersji w praniu nie odnotowuje. Co wkurza uważnych czytelników pamiętających opowieści z tamtych lat. Współcześni magowie z pierwszego kręgu wpływów zadbali o właściwą oprawę.

Od dnia ósmego stycznia roku 2016 może się publika cegłami dwoma obłożyć. Jaka precyzja w obsłudze pilota podłączającego i zarazem przełączającego.

8.1.2016 ???  Nie ma to jak tradycja tajemna skryta za protezą cyfrową 819.  Niechybnie będzie astronauta Adi czyli wieczny GröFaZ Wolf przemierzał pętelkę osiem od strony intra muros.

(remote control) for ever ...

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować