-

Stalagmit

Pierwsza wojna światowa? Konflikt Rzymu i Kartaginy, cz. 3

Zagłada  

Kartagińczycy wiernie wypełniali zobowiązania wobec swego rzymskiego suwerena. Ich kraj był wyczerpany ekonomicznie i poniósł ciężkie straty w czasie wojny. Straty terytorialne na rzecz Rzymu i Numidów sprawiły, że mogli myśleć wyłącznie o przetrwaniu. Musieli porzucić plany rozbudowy handlowego imperium. Robili wszystko, by terminowo spłacać kontrybucję i nie prowokować Rzymian do odwetu. Hannibal po klęsce został sufetem i zajął się stabilizowaniem punickiej gospodarki, uginającej się pod ciężarem reparacji wojennych. Był bardzo skutecznym organizatorem i sprawił, że obywatele Kartaginy nie musieli z tego powodu ponosić dodatkowych ciężarów podatkowych. Zreformował także Radę Stu, która odtąd była wybierana przez członków zgromadzenia ludowego. Wszystkie te działania pomogły Punijczykom powoli się odbudować.

Ale w 195 r. przed Chr. rzymski senat zaczął się domagać wydania Hannibala. Aby nie stwarzać dodatkowych, potencjalnie groźnych dla rodaków komplikacji, Hannibal udał się na dobrowolne wygnanie. Najpierw popłynął do Tyru, starego fenickiego miasta i kolebki kolonistów, którzy założyli Kart Hadaszt. Potem na zaproszenie króla Antiocha III[1] z dynastii Seleukidów udał się do Efezu. Zaczął doradzać królowi w sprawach wojskowych. Jeśli miał jakiekolwiek nadzieje, że Antioch, władca sporej części Azji zdoła pokonać Rzymian w wojnie, którą przeciw nim prowadził w Grecji, to te nadzieje rozwiały się jak poranna mgła po tym, jak zobaczył armię króla. Poradził królowi dozbrojenie wojska i budowę nowej floty wojennej. Zadeklarował, że jest gotów sformować i poprowadzić siły inwazyjne, które miałyby wylądować na południu Italii. Plan był dobrze pomyślany, a Hannibal tak  naprawdę działał w interesie swojej ojczyzny, chcąc cudzym wojskiem pokonać znienawidzonego przeciwnika. Ale Antioch wolał słuchać swoich dworaków i odrzucił wszystkie dobre rady Kartagińczyka. Stosunki z królem popsuły się jeszcze bardziej, kiedy Hannibal z nudów poszedł na wykład sławnego dworskiego filozofa Formiona. Grek mówił akurat o obowiązkach i powinnościach dowódcy wojskowego. Śmiertelnie już znudzony Hannibal słuchał go z coraz większym zażenowaniem, bo oderwany od normalnego życia filozof plótł całkowite nonsensy. W końcu nie wytrzymał i kiedy zapytano go o opinię o wykładzie, w przytomności całego szacownego audytorium opowiedział, spoglądając znacząco na Formiona: „Widziałem w swoim życiu wielu starych głupców, ale ten tutaj przewyższa ich wszystkich[2]. Niedługo potem kartagiński wódz opuścił dwór Antiocha, który oczywiście przegrał wojnę z Rzymem ponosząc dotkliwe porażki pod Termopilami i Magnezją. Hannibal tułał się po różnych dworach królewskich Azji Mniejszej oferując swoje kondotierskie usługi. Przez jakiś czas przebywał w Armenii i na Krecie, a potem przyjął służbę u króla Bitynii Prusjasza I. Pomógł mu pokonać wojska sprzymierzonego z Rzymem Pergamonu. W końcu w 181 r. przed Chr. Rzymianie powtórnie przypomnieli sobie o nim i zażądali od Prusjasza aresztowania oraz dostarczenia Kartagińczyka w ich ręce. Król był gotowy to zrobić, ale Hannibal po prostu uciekł z jego dworu. Dotarł do miasta Libyssa[3] nad morzem Marmara, gdzie popełnił samobójstwo, zażywając truciznę. Podobno jego ostatnie słowa brzmiały: „Uwolnijmy Rzymian od ich długiego niepokoju, skoro twierdzą, iż zbyt długo czekają na śmierć starego człowieka”. Mściwi rzymscy nobilowie pozbyli się swego ostatniego przeciwnika.

Przez 52 lata, jakie upłynęły pomiędzy drugą a trzecią wojną punicką Kartagińczycy zachowywali się racjonalnie i spokojnie. Mimo ciążącej im rzymskiej kontroli i wyzysku finansowego, nie robili żadnych gwałtownych ruchów. Spokojnie zajmowali się uprawą roli na swoim znacznie uszczuplonym terytorium i wrócili do handlu, tym razem jednak w dość ograniczonym zakresie. Wydawało się, że wzajemna wrogość pomiędzy Rzymem a Kartaginą zaczyna powoli wygasać. Rzymska publiczność teatralna śmiała się serdecznie na przedstawieniach niebywale popularnej komedii Tytusa Makcjusza Plauta pod tytułem Poenulus (dosłownie: Mały Punijczyk), w której występowała postać kartagińskiego kupca, postaci raczej sympatycznej i zabawnej. Handlarz z komedii Plauta to odziany w luźne szaty śniady spryciarz z kolczykami w uszach. Jest sprawnym kupcem, uprzejmym dla klientów i znającym kilka języków obcych. W zachowanym tekście komedii zachowało się nawet kilka linijek kwestii w języku punickim, jakie wypowiada kupiec. Sztuka weszła do repertuaru rzymskiego teatru w 195 r. przed Chr., co świadczy, że Kartagińczycy wrócili na szlaki handlowe Morza Śródziemnego i mimo klęski militarnej pozostali skuteczni w biznesie. Wydawało się, że wszystko prowadzi do normalizacji stosunków i uspokojenia. Ale były to tylko pozory. Kartagińska elita nie przewidziała, do czego zdolni są drapieżni i bezwzględni Rzymianie.

Rzym po II wojnie punickiej bardzo szybko stał się potęgą, której żaden przeciwnik nie mógł się oprzeć. Wojska Macedonii, monarchii Seleucydów, Celtów, Iberów były z łatwością pokonywane przez legiony Republiki. W ręce nadtybrzańskiego państwa kolejno wpadały nowe terytoria: całe nadpadańskie przedgórze Alp, część środkowej Hiszpanii, Baleary, Liguria. Monarchie hellenistyczne, które wspierały Rzym finansowo podczas wojny z Kartaginą, teraz musiały słuchać rozkazów wychodzących z rzymskiego senatu. Kiedy w 168 r. przed Chr. król Antioch IV najechał Egipt i był już bliski zdobycia Aleksandrii, przybył do niego senator Gajusz Popiliusz Laenas i rozkazał mu, by się natychmiast wycofał, grożąc wojną. Antioch wahał się, czy posłuchać tego nakazu, ale Laenas zakreślił wokół niego swoją laską koło na piasku i powiedział, że król nie wyjdzie poza okrąg, dopóki nie podejmie właściwej decyzji. Skruszony monarcha musiał się wycofać. Tak wielka była w tym czasie finansowa i militarna siła Rzymian. Obywatele Rzymu znacznie wzbogacili się na prowadzonych wojnach i wyzysku ekonomicznym zależnych krajów. Państwo było tak zamożne, że po bitwie pod Pydną[4] senat w ogóle zrezygnował z pobierania podatków od obywateli. Italscy publikanie pojawili się w wielkiej masie w Grecji i na Wschodzie, eksploatując tamtejsze zasoby naturalne i ludzką pracę. Rzymskie towary zaczęły trafiać do wszystkich portów nad Morzem Śródziemnym. Rosły ogromne fortuny senatorów i publikanów, a także rzesze sprowadzanych do Italii niewolników. Ale jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia. Przedsiębiorcy znad Tybru potrzebowali nowych miejsc do inwestowania swoich rosnących kapitałów. W senacie zaczęła przeważać agresywna frakcja, która chciała anektować kolejne terytoria i bez pardonu upokarzać wrogów Republiki. W tej sytuacji Rzymianie zwrócili się przeciw Kartaginie, zwłaszcza że spłacili oni w końcu potężną kontrybucję za poprzednią wojnę z Rzymem. Atmosfera zaczęła się zagęszczać. W Rzymie głównym prowodyrem antykartagińskiego stronnictwa był senator Marek Porcjusz Katon, właściciel ziemski i autor podręcznika o prowadzeniu gospodarstwa rolnego. Każde swoje przemówienie w kurii senatu kończył słowami: „Poza tym sądzę, że Kartagina powinna być zniszczona”. Katon był przedstawicielem nowej, dynamicznej grupy rzymskich ziemian, posiadającej rozległe gospodarstwa produkujące żywność na śródziemnomorskie rynki. Właściciele rozległych latyfundiów skorzystali na wojnach prowadzonych przez Republikę, bo dzięki nim mieli do dyspozycji masy niewolniczej siły roboczej. Wszyscy właściciele latyfundiów korzystali w swojej działalności z kredytu i mieli określone zobowiązania wobec bankierów. W swoim dziele O gospodarstwie wiejskim Katon przedstawił zasady prowadzenia modułowego, średniej wielkości gospodarstwa, nastawionego na produkcję płodów rolnych na sprzedaż. Właściciel takiego majątku musiał być według Katona kimś, kto stara się sprzedawać żywność (przede wszystkim zboże, oliwę i wino) z maksymalnym zyskiem, unikając przy tym niepotrzebnych wydatków i bezlitośnie tnąc koszty. Jednocześnie rozumny ziemianin musiał się nauczyć umiejętnie korzystać z usług bankierów, by nie zostać przez nich oszukanym. Nienawidził lichwiarzy i uważał, że ich istnienie jest smutną i uciążliwą koniecznością. Tak naprawdę denerwowali go obcy bankierzy działający w Rzymie. Katon był człowiekiem twardym i pozbawionym wszelkich złudzeń. Wiedział, jak zarabiać pieniądze i zdawał sobie sprawę, na czym polega prawdziwa polityka. To właśnie on wypowiedział przy jakiejś okazji zdanie: „Złodzieje dobra prywatnego żywot spędzają w kajdanach, złodzieje dobra publicznego – w złocie i purpurze”. Katon pragnął, by Rzym był niezależny od obcych. Szczególnie nie lubił Kartagińczyków i Greków. Tych ostatnich oskarżał o ukrytą wrogość wobec Rzymu i różne nieczyste machinacje. Twierdził, że filozofowie greccy przybywający do Rzymu mieli szerzyć wywrotowe idee i demoralizować społeczeństwo, a helleńscy lekarze potajemnie truli swoich rzymskich pacjentów. Za tą niechęcią krył się prawdopodobnie plan uwolnienia Rzymu od wpływów greckich bankierów i finansistów. Sam Katon dobrze znał się na interesach, bo uczestniczył w zarządzaniu spółkami zajmującymi się udzielaniem pożyczek na prowadzenie handlu morskiego. Kiedy pełnił funkcję pretora, szczegółowo uregulował kwestię pożyczania pieniędzy na procent, pilnując, by bankierzy w Rzymie nie pobierali nadmiernie wysokich odsetek. W interesie własnym i podobnych sobie rolników-przedsiębiorców chciał całkowitego usunięcia konkurencji świetnego kartagińskiego rolnictwa i punickiego pośrednictwa w handlu. Kiedy powrócił z jednego z poselstw do Kartaginy, pokazywał w senacie przywiezione stamtąd dorodne i soczyste figi i winogrona, wskazując elicie Rzymu, jakie zagrożenie ekonomiczne niesie dalsze istnienie miasta Hannibala. Senatorowie powoli dali się urobić w kierunku ostatecznej rozprawy ze starym wrogiem. W końcu wszyscy Rzymianie z zazdrością patrzyli na bogatą i wyrafinowana kulturę w północnej Afryce, kulturę, której zwłaszcza w dziedzinie rolnictwa, techniki i metod produkcji nie mogli dorównać. Senat wyłożył nawet państwowe pieniądze na tłumaczenie i wydanie słynnego dzieła Kartagińczyka Magona o prowadzeniu dochodowego gospodarstwa. Mimo oporu ze strony starego Scypiona Afrykańskiego, Katonowi udało się przekonać senatorów, że problem punicki musi zostać ostatecznie rozwiązany.

Elita zaczęła szerzyć wśród rzymskich obywateli strach przed Kartaginą. Sympatyczny kupiec ze sztuki Plauta przestał rozbawiać, a zaczął budzić wrogość i przerażenie. Teraz wystarczył tylko pretekst, by rozpalić pożar wojny. Dostarczył go współpracujący z Rzymianami numidyjski król Massynissa, który w 152 r. przed Chr. najechał terytorium Kart Hadaszt i spustoszył rolnicze obszary nad rzeką Bagradas. Punijczycy odważyli się na obronę bez zgody rzymskiego senatu, co dało powód do wypowiedzenia wojny w trzy lata później. Punijczycy oczywiście ukorzyli się i natychmiast skapitulowali, ale Rzym nie przyjął tego do wiadomości. Lud nad Tybrem był już wprawiony przez elitę w stan ekstatycznego podniecenia i tylko czekał wypowiedzenia wojny. Szybko sformowano ogromną, liczącą 400 tysięcy legionistów armię, złożoną z samych ochotników. Nie było to regularne wojsko, a korpus bandytów i rabusiów. Plebejusze byli w amoku, a wizja bogatych łupów jeszcze bardziej przynaglała ich do zaciągnięcia się na tą wyprawę. Psychoza strachu i odwetu umiejętnie wytworzona przez senat znów zadziałała. Armia pod dowództwem konsulów Maniliusza i Marcjusza Cenzorinusa przybyła niebawem do Utyki. Podeszła pod Kartaginę i zablokowała leżące na przylądku miasto od strony lądu. Ale mimo zgromadzenia ogromnych sił i użycia najnowszych machin oblężniczych, Punijczycy stawiali twardy opór i nie pozwalali nieprzyjacielowi wedrzeć się do miasta. Rzymscy dowódcy jak zwykle wykazali się niekompetencją i nieporadnością. Dopiero przybycie nowego konsula, młodego Scypiona Emilianusa pod Kartaginę przerwało dwuletni impas w działaniach. Scypion drastycznymi zarządzeniami przywrócił porządek w zdemoralizowanym korpusie oblegającym miasto. Zacieśnił pierścień fortyfikacji oblężniczej i zablokował port Kartaginy, budując z pomocą wojska wielką tamę. W końcu na wiosnę 146 roku przed Chr. nastąpił generalny szturm rzymskich legionów na miasto. Obrońcy byli wygłodzeni i wyczerpani trudami oblężenia, więc ich opór był siłą rzeczy osłabiony. Rzymianie zdobyli najpierw obydwa porty (wojenny i handlowy), a potem skierowali natarcie w stronę głównego placu. Walka była straszliwa. Legioniści przebijali się mozolnie, zdobywając dom po domu i ulicę po ulicy. Nawet kobiety i dzieci stawiały szaleńczy opór. Ci Punijczycy, którzy nie chcieli iść do niewoli, popełniali samobójstwo, rzucając się w ogień. W końcu ostatni obrońcy w twierdzy Byrsa i w świątyni Eszmuna poddali się. Legioniści dokładnie splądrowali miasto i dokonali rzezi jego pozostałych mieszkańców. Nielicznych ocalałych sprzedano w niewolę. Na rozkaz senatu miasto zostało spalone do ostatniej żerdzi, a to, co po nim pozostało zaorano i posypano solą. Na przeklętym terenie Kartaginy zabroniono osiedlać się komukolwiek. Dawne posiadłości Kartaginy włączono do Imperium pod nazwą prowincji Afryki. Jeden ze spichlerzy ówczesnych czasów wpadł w końcu w ręce rzymskich nobilów. W ten sposób Rzymianie zapanowali nad całym śródziemnomorskim rynkiem żywności. Tak wyglądał koniec punickiego państwa i cywilizacji. Rzymianie eksterminowali swoich wrogów, co dobitnie pokazuje, że termin ludobójstwo nie odnosi się tylko do czasów nowożytnych. W tym samym czasie tysiąc trzysta kilometrów na wschód, inna rzymska armia pod wodzą Lucjusza Mummiusza masakrowała i niszczyła Korynt, jeden z najważniejszych portów Morza Śródziemnego i wielki ośrodek handlu. W tym samym 146 roku przed Chrystusem upadły dwa najważniejsze ośrodki gospodarcze ówczesnego świata. Sen Katona o gospodarczej dominacji Rzymu nad światem właśnie zaczął się spełniać.

 

Literatura i źródła

Tytus Liwiusz Patawinus, Dzieje Rzymu od założenia miasta, tłum. A. Kościółek, Wrocław 1976-1982.

Polibiusz z Megalopolis, Dzieje, t. 1 i 2, Wrocław 2005

Plutarch z Cheronei, Żywoty sławnych mężów, tłum. M. Brożek, Wrocław 1955.

J. Heurgon, Rzym i świat śródziemnomorski do wojen punickich, Warszawa 1973.

The Cambridge Ancient History, vol. 7/2, The Rise of Rome to 220 BC, , red. F. W. Walbank, A. E. Astin, M. W. Frederiksen, R. M. Ogilvie, Cambridge 1989.

The Cambridge Ancient History, vol. 8/2, Rome and the Mediterranean to 133 BC, red. A. E. Astin , F. W. Walbank , M. W. Frederiksen , R. M. Ogilvie.

D. Hoyos, A Companion to the Punic Wars, Chichester 2011.

P. Kay, Rome's economic revolution, Oxford 2016.

P. Connolly, Greece and Rome at War, London 1998.

Ziółkowski, Historia Rzymu, Poznań 2005.

 

[1] Król Antioch III (panował w latach 222-187 przed Chr.) był ojcem wspominanego w I i II Księdze Machabejskiej (1 Mch 1-6; 2 Mch 3-10) Antiocha IV Epifanesa, wielkiego prześladowcy Żydów. W przeciwieństwie do swego syna Antioch III był dla mieszkańców Judei bardzo łaskawy, o czym wspomina Józef Flawiusz.

[2] Autentyczna historia przytoczona przez Cycerona w dziele De Oratore II, 18, 74-76.

[3] Dziś Gebze koło Stambułu w Turcji.

[4] W 168 r. przed Chr.

Zachodnia część basenu Morza Śródziemnego w czasie II wojny punickiej

Marek Porcjusz Katon Starszy

Hannibal Barkas

Rzymski statek handlowy

Rzymski statek handlowy wpływający do portu

Przekrój amfory grecko-italskiej

Przedmioty z rzymskiego wraku z Grand Congloué

Tytus Makcjusz Plautus

Aktorzy w starożytnym teatrze, malowiło

Rekonstrukcja centrum starożytnej Kartaginy

Bitwa o Kartaginę, 146 r. przed Chr.

Koniec punickiej Kartaginy

Odkryte przez archeologów pozostałości oblężenia Kartaginy

 

 



tagi: archeologia  rzym  historia świata  morze śródziemne  kartagina  trzecia wojna punicka 

Stalagmit
28 września 2018 23:40
19     1358    15 zaloguj sie by polubić
komentarze:
MarekBielany @Stalagmit
28 września 2018 23:49

Nie ma dokąd uciec.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit
29 września 2018 00:04

Genialna notka. Polacy od 1939 r. nie są uczeni historii starożytnej w taki sposób. Zapewne te skojarzenia z "imperializmem rzymskim" i "rabunkiem oraz zniszczeniem stolicy państwa" i eksterminacją ludności - za bardzo by się kojarzyły z czasami wręcz współczesnymi.
Ale teraz też ta historia jest niezwykle potrzebna.  Dzięki za przypomnienie mojego "ulubionego" Katona Starszego.

I pomyśleć, że była wielka cywilizacja i wspaniała gospodarka a ludzie tej krainy posiadali wiele bezcennych umiejętności. I budzili wielką zazdrość. Tak jakbym czytała o I RP. :))) A czytam o Kartaginie. Było miasto, nie ma miasta. Nie ma języka i nie ma ludzi. W XX w. też kilka "1000-letnich państw" - zniknęło z map. Bardzo pouczające.

Dzięki jeszcze raz.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @pink-panther 29 września 2018 00:04
29 września 2018 00:15

Aż mi głupio, że chcę uciekać...

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 28 września 2018 23:49
29 września 2018 06:58

Proszę nie uciekać :) Zapraszam do czytania.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 29 września 2018 00:04
29 września 2018 07:18

Dziękuję bardzo. Wielu osobom po wojnie los polski skojarzył się z losem startych z powierzchni ziemi państw i miast starożytnych (szczególnie prof. K. Michałowskiemu, kiedy po pięciu latach w oflagu zobaczył ruiny Warszawy). Sporo było w starożytności państw zniszczonych w ten sposób (choć może nie z taką brutalnością jak Kartagina): Państwo Hetytów, Urartu, Frygia, cywilizacja Indusu itd. Warto pamiętać, kim był Katon Starszy i czym się naprawdę zajmował, wtedy stopień zrozumienia tej historii wzrasta.

Kartagińczycy, też mieli swoje na sumieniu, te setki dzieci składanych co roku w ofierze na tofecie. No ale rzecz jasna Rzymianom nie chodziło o racje moralne, tylko o zniszczenie konkurenta. Kartagińczycy tak do końca nie zniknęli. Wprawdzie stolica została zniszczona, ale pozostało kilka miast przez nich zasiedlonych, np. Utica, Leptis Magna. Neopunickie inskrypcje pojawiały się tu jeszcze w pierwszych wiekach po Chr.: 

Z punickiej rodziny z Leptis Magna wywodził się (po matce) cesarz Septymiusz Sewer:

zaloguj się by móc komentować

spox @Stalagmit
29 września 2018 09:25

jakos do mnie bardziej trafia eustace mullins ze swoja spiskowa teoria, ze kartaginczycy to zwyczajni wyznawcy diabla, pierwowzor wenecjan a po jej upadku, anglikow, niewielkie terytorium opanowane przez handlarzy, lubiacych poslugiwac sie innymi narodami przy prowadzeniu wojen plus nieustanna nienawisc do rzymu,  bardzo ciekawa notka, ale to roztkliwianie sie nad zniszczeniem do golej ziemi kultury , ktora skladala ofiary z dzieci wtf ??, a cytat  Pink Panther" I pomyśleć, że była wielka cywilizacja i wspaniała gospodarka a ludzie tej krainy posiadali wiele bezcennych umiejętności. I budzili wielką zazdrość. Tak jakbym czytała o I RP. :))) " to w ogole jakis odlot, jesli 1 rp zostala przez kogos zniszczona to wlasnie przez potomkow kartaginczykow

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @spox 29 września 2018 09:25
29 września 2018 10:52

Dziękuję bardzo za głos w dyskusji. O składaniu ofiar z ludzi przez Punijczyków pisałem już w poprzednich notkach, wspomniałem także, że Rzymianie niekiedy robili to samo, choć na mniejszą skalę. Myślę, że mimo wszystko niszczenie miast do gołej ziemi i wycinanie w pień ich mieszkańców to też nie jest dobry standard. Trzeba sobie uświadomić, że to była bezwględna, zerojedynkowa rozgrywka o panowanie nad basenem Morza Śródziemnego.

zaloguj się by móc komentować

spox @Stalagmit
29 września 2018 11:33

ale chyba zgodzimy sie, ze dobrze, ze to rzym w tym zerojedynkowym pojedynku wygral?? to po kontaktach z fenicjanami starotestamentowy bog zakazal przechodzenia dzieci przez ogien , widac nawet dla naszych starszych braci w wierze;) , ktorzy z lagodnosci nigdy nie zaslyneli, ta bedaca "obiektem zazdrosci kultura" to bylo troche za wiele

zaloguj się by móc komentować

Tytus @Stalagmit
29 września 2018 13:29

Walka o dominację w handlu żywnością, nic nowego. Jak to jest u Koheleta: "Jeśli jest coś, o czym by się rzekło:«Patrz, to coś nowego» -to już to było w czasach, które były przed nami."

Podziękowania składam!

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @Stalagmit
29 września 2018 18:08

Stalagmicie, dziękuję. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @spox 29 września 2018 11:33
29 września 2018 18:55

Dobre pytanie. Rzym oczywiście w końcu zjednoczył cały świat śródziemnomorski i dzięki temu m. in. Apostołowie mogli głosić Ewangelię na tak rozległych obszarach. Ale z drugiej strony Rzymianie przejęli spoą cześć dorobku punnickiego w dziedzinie technicznej i gospodarczej. Niestety o Izraelitach w Kartaginie wiemy bardzo mało.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Tytus 29 września 2018 13:29
29 września 2018 18:56

Dziękuję uprzejmie. To prawda, w Księdze Koheleta to i wiele innych zagadnień jest świetnie ujęte.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Greenwatcher 29 września 2018 18:08
29 września 2018 18:57

Ja również dziękuję i tradycyjnie zapraszam do czytania kolejnych notek.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 29 września 2018 06:58
30 września 2018 02:17

Hmm ? Czytania !

P.S.

Osiadły nie ucieka przed koczownikiem. ;) ale to nie jest tak proste.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Stalagmit 29 września 2018 07:18
30 września 2018 21:07

Dzięki za kolejny smakowity tekst, Stalagmicie.

Katon Młodszy właśnie z Utyki się wywodził. Jego pradziadek nie dożył chwili, gdy spełniły się jego plany polityczne. Katon Młodszy dożył chwili, gdy zawaliły się jego plany polityczne, bo na mieście były treście antyrepublikańskie, które dominowały aż do 1946 roku.

W obliczu tego, że władza została w XX wieku z Europy wypłukana, trochę dziwnie patrzy się na monety cesarskie, trochę dziwnie czyta się o tym, że państwo rzymskie zdominowało basen Morza Śródziemnego.

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @pink-panther 29 września 2018 00:04
2 października 2018 22:20

Pełno analogii do naszej historii, ale także obecnych mocarstw, gdzie jako motory rozwoju królują chciwość i zazdrość. Handel zaś i partnerstwo, tylko na zasadzie kija i dupy... Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu.

Wspaniała notka. Dzięki Panie Stalagmit.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @krzysztof-laskowski 30 września 2018 21:07
2 października 2018 22:21

Bardzo dziękuję, Krzysztofie. Katon Młodszy popełnił samobójstwo w Utyce, kiedy się okazało, że jego koncepcja polityczna zawaliła się po bitwie pod Tapsus. Do Republiki Rzymskiej nawiązywała silnie III Republika Francuska i Stany Zjednoczone Ameryk Północnej. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @OdysSynLaertesa 2 października 2018 22:20
2 października 2018 22:23

Dziękuję Panu uprzejmie i zapraszam do czytania kolejnych notek. 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Stalagmit 2 października 2018 22:21
2 października 2018 22:38

Co za bulwa z Katonem Młodszym, bo on się w Rzymie urodził.

Nawiązania oczywiście są, ale chodzi mi o to, by cesarz rezydował w Europie. Do połowy XX wieku cesarz był wymieniany w Exultecie. Ludzie zauważali naturalną ciągłość polityczną.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować