-

Stalagmit

Prymas i jego wrogowie. Z nie tak dawnej historii...

W 1944 roku, kiedy w granice Polski weszła Armia Czerwona (Rabocze-krest'janskaja Krasjnaja armija), stało się jasne, że naszemu krajowi zostanie za aprobatą zachodu narzucony obcy i wrogi system społeczno-kulturowy, którego celem będzie eksploatacja narodu i całkowite zniszczenie dotychczasowego dorobku Polaków. Chrześcijańska cywilizacja Polski została ocalona dzięki wysiłkom Prymasa ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego. Spotykały go za to bezustanne ataki, nie tylko ze strony władz naczelnych komunistycznego państwa, ale także, a nawet przede wszystkim ze strony tzw. zaangażowanej inteligencji. Wszystkie agresywne działania wymierzone w Prymasa miały na celu nie tylko dezorganizacje Kościoła Katolickiego w Polsce, ale także zniszczenie kardynała Wyszyńskiego. Agresja werbalna i terror moralny był równie dotkliwy, jak fizyczna przemoc, czy internowanie.

Jak wiadomo, przed II wojną światową ks. Stefan Wyszyński działał m. in we Włocławku, gdzie prowadził wykłady dla robotników w ramach Chrześcijańskiego Uniwersytetu Robotniczego. Jego prelekcje były bardzo popularne i ściągały rzesze zainteresowanych. Ks. Wyszyński założył Katolicki Związek Młodzieży Robotniczej i był duszpasterzem Chrześcijańskich Związków Zawodowych. Założył sieć Katolickich Uniwersytetów Ludowych. We Włocławku, gdzie działał, znajdowała się wtedy wielka fabryka celulozy. Otóż w 1950 Igor Newerly napisał komunistyczną powieść pt. „Pamiątka z celulozy”. Część akcji tej książki dzieje się właśnie w przedwojennym Włocławku. Główny bohater pracuje w fabryce i w jednej z pierwszych scen udaje się wraz z ojcem na wykład pewnego księdza organizowany dla robotników. Oczywiście wykład jest mocno antysemicki i antykomunistyczny. W trakcie tej prelekcji wybucha awantura wywołana przez znajdujących się na sali komunistów. Ta scena znalazła się także w ekranizacji powieści nakręconej w 1953 r. przez Jerzego Kawalerowicza („Celuloza”). Miejsce akcji i kontekst całej sceny, pozawala wysnuć wniosek, że była ona bezpośrednio wymierzona w ks. Prymasa i jego działalność (choć ksiądz z powieści i filmu nazywa się Woyda). Rzecz jasna Tygodnik Powszechny pisał później o Kawalerowiczu bardzo pochlebnie.  Kawalerowicz był od 1954 r. członkiem PZPR, posłem na sejm PRL, w latach osiemdziesiątych XX wieku członkiem Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego. Jego inny film, „Matka Joanna od Aniołów” (1960) został określony przez ks. Prymasa Wyszyńskiego jako obrażający uczucia religijne katolików. Trzeba przy tym wspomnieć, że film został nakręcony na podstawie opowiadania Jarosława Iwaszkiewicza, pisarza bardzo hołubionego przez komunistyczne władze kraju. Film jest tak samo jak opowiadanie pisarza pełen absurdów i nielogicznych scen. Główny bohater, ksiądz Suryn, jest Jezuitą i egzorcystą, który przybywa do klasztoru Urszulanek na Smoleńszczyźnie w końcu XVII wieku, by uwolnić matkę przełożoną od dręczących ją złych duchów. Nie udaje mu się to zupełnie i o pomoc zwraca się do miejscowego Żyda (!), co było rzeczą zupełnie niemożliwą w tamtych czasach. Niemal wszystkie postaci w filmie (i w opowiadaniu) są mroczne i odrażające. Utwór J. Iwaszkiewicza zawiera zupełnie absurdalne fragmenty, takie jak ten: „Ojciec spojrzał przez okno: uciekali dachem, skacząc jak małpy i potykając się na starych gontach, które wyfruwały im spod butów.” opowiadanie kończy się strasznym i bezsensownym zabójstwem dwóch chłopów, dokonanym siekierą przez księdza Suryna. Dziś powiedzielibyśmy po prostu: horror klasy C. Tak naprawdę był to bardzo perfidnie zaplanowany atak na dobre imię Kościoła i osób duchownych, ukazanych jako ludzie nienormalni i zbrodniarze.

Kolejny film Kawalerowicza, „Faraon” (1965), był również zawoalowanym atakiem na Prymasa. Postać arcykapłana Herhora (zagrana przez Piotra Pawłowskiego) była tak wypracowana, by przypominała Kardynała, nawet w gestykulacji i sposobie wypowiadania się. Konflikt młodego Ramzesa z kapłanami został pokazany, jako alegoria konfliktu władzy z Kościołem Katolickim w Polsce. Warto dodać, że jedną z ról w filmie zagrał Leszek Herdegen, który w 1953 roku podpisał rezolucję Związku Literatów Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego, potępiającą skazanych duchownych. Film nie odniósł jednak spodziewanego efektu, bo na ulicach Warszawy mieszkańcy z upodobaniem powtarzali sobie dowcip: „– Dokąd będą wyświetlać w kinach „Faraona”? – Dopóki Gomułka nie wbije sobie do głowy, że z kapłanami nie wygra.”

Jednym z powodów ataków części polskich intelektualistów na ks. Prymasa Wyszyńskiego była jego przedwojenna działalność antykomunistyczna. W 1938 roku ks. dr Stefan Wyszyński opublikował pracę pt. „Kultura bolszewizmu a inteligencja polska”. Wskazał w niej przyczyny i skutki sprzyjania komunizmowi przez polską inteligencję. Odniósł się przy tym do konkretnych publikacji inteligentów i wskazywał ich co bardziej kompromitujące fragmenty. Otóż w tej właśnie pracy wymienił w negatywnym kontekście słynne czasopismo Wiadomości Literackie, jako propagujące bolszewizm. W tym czasopiśmie publikowali pisarze: Julian Tuwim, Jarosław Iwaszkiewicz, Jerzy Wittlin, Tadeusz Boy-Żeleński, Irena Krzywicka i inni.  Było to pismo o odcieniu zdecydowanie lewicowym. Propagowało antyreligijną postawę, antyklerykalizm, aborcję i eugenikę. 29.X.1933 roku Wiadomości Literackie wypuściły specjalny numer poświęcony kulturze radzieckiej Rosji. Ks. dr Wyszyński od razu wyczuł w tym nową bolszewicką taktykę, która zakładała posłużenie się inteligencją do szerzenia komunistycznego światopoglądu i rozprzestrzeniania rewolucji. Taka taktyka polegała na przypodobaniu się intelektualistom i próbie zaimponowania kulturalnymi osiągnięciami ZSRR. Stawiała intelektualistów na czele rewolucji. Tego typu niebezpiecznym mrzonkom przeciwstawiał ks. dr Wyszyński rzetelną znajomość życia codziennego i realiów ekonomicznych w ZSRR. Ks. dr Wyszyński pisał: „(…) Europa broni się przed barbarzyństwem. W walce tej pomóc chcą "Wiadomości Literackie", i dlatego wzywają do współpracy czterdziestu... bolszewików, od Karola Radka począwszy do Arkadjewa, Biełyja, Eisensteina, Glebowa, Gruzdiewa, Iwanowi, Kolcowa, Łunaczarskiego, Meyerholda, Słonimskiego, Swietłowa, Tretjakowa itd. "Pochwała kultury bolszewickiej", uważanej dotychczas za wyjątkowe w Europie zorganizowane barbarzyństwo, ma być skutecznym środkiem do walki z... barbarzyństwem. Stuprocentowi bolszewicy wywiązali się z zadania dzielnie; pochwalili jak mogli, wszystko, co w Sowietach uznali za najlepsze. (…)” Rozpracował metodę dywersji ideologicznej stosowaną przez sowieckie kierownictwo polityczne: „(…) By pozyskać inteligencję, bolszewizm dąży do wytworzenia wokół siebie kół sympatyków i przyjaciół, którzyby wyręczali w swoich krajach bolszewików, przez szerzenie przekonania o wartości bolszewizmu i rewolucji. Koła takie powstają w całym świecie, już to pod firmą placówek handlowych, już też wprost - oświatowych i kulturalnych. Znana jest powszechnie działalność tzw. M.O.P.R. - Międzynarodowej czerwonej pomocy, która, według danych ze stycznia 1932 roku, liczby 67 sekcyj narodowych 12.313 oddziałów, a w nich około 5 miljonów członków. Wśród członków M.O.P.R.-u znajdujemy takie nazwiska, jak Einstein i Romain Rolland. (…)” Ks. Wyszyński alarmował, że polska prasa, nawet ta związana z obozem rządowym („Jutro pracy”, organ Legionu Młodych) chłonie zbrodnicze i szkodliwe radzieckie pomysły: „(…) Czy "Dekada" może wziąć odpowiedzialność za przyznawanie ewentualnej polskiej czrezwyczajce uprawnienia w obronie rewolucji: "moralne wyniszczenie, a nawet fizyczne wytępienie jej wrogów!" Wiadomo, że w Rosji uprawnienia te zwróciły się przede wszystkim przeciwko ludziom, pochodzącym z tych samych sfer społecznych, które u nas tworzą czytelników "Dekady". Wiemy, że uprawnienia te, stanowiące ośrodek filozofji państwowej Sowietów, i metodę rządzenia obywatelami bolszewickimi, zrosiły ziemię rosyjską łzami i krwią, nietylko "winnych". (…) Podobne skłonności do ulegania dialektyce, przyjętej dziś w Rosji bolszewickiej, widzimy w "Państwie Pracy" - współpracownicy organu Legjonu Młodych piszą o specach (w sztuce), o potrzebie czystki, o gazecie ściennej. Wszystkim tym pojęciom odpowiadają krwawe widma wyniszczonej inteligencji zawodowej, terroryzowanych członków rządzącej (sic!) partji a nawet robotnikach w fabrykach, z których wydobywa się służalczą uległość obawą przed ośmieszeniem w gazecie ściennej. Są to wszystko wynalazki ludzi, którzy nigdy nie wyrobili w sobie chrześcijańskiego szacunku dla osoby ludzkiej. (…)” Warto dodać, że Legion Młodych, powołany z inicjatywy premiera Janusza Jędrzejewicza, należał organizacji najściślej związanych z ówczesnym (sanacyjnym) rządem polskim.

Ks. Wyszyński celnie i z dużym poczuciem humoru wytknął polskim intelektualistom głupotę i bezmyślne zaufanie do treści głoszonych przez radziecką propagandę: „(…) Gdy się czyta w "Wiadomościach Literackich" artykuł tow. Rafała Radka o postępach kultury robotniczej, o wzroście nakładów pism, o rozchwytywanych książkach, o miljonach uczniów, przepełnionych teatrach, kinach, o robotnikach piszących książki, o sześcioletnich synkach - zamiast pospolitych wiekowi epitetów przezywających matki od sinusów i cosinusów, to ogarnia nas rozrzewnienie. I byłoby wszystko w porządku z temi kwiatkami, gdyby w bolszewickim kożuchu nie brakło dziur, które tow. Radek, w przystępie szczerości sam odsłania. Oto rozwój pracy i czytelnictwa szedłby dalej, gdyby nie pewna przeszkoda... brak papieru. Z tym brakiem Sowiety nie mogą sobie, rzecz dziwna, poradzić, gdyż brak go od tylu lat nie tylko na gazety, ale nawet na podręczniki szkolne dla "miljonów uczących się ludzi". "Na prowincji - pisze tow. Radek - zdarza się niejednokrotnie, że uczniowie sypiają na ławkach i stołach w budynkach szkolnych". W Polsce się to jeszcze, dzięki Bogu, nie zdarza. Symboliczny jest również przepełniony ludnością teatr w Magnitogorsku, w którym - według relacji p. Radka w "Wiadomościach Literackich" - na głowy przypatrującej się sztuce ludności deszcz lał się strumieniami, zmuszając widzów do zasłaniania się deskami. To są symbole całej nowej kultury bolszewickiej, unoszącej się w dymach reklamy, wielkiej tem, że nie posiada... ani papieru na druki, ani miejsca na spoczynek dla dzieci szkolnych, ani dachu nad głową. (…)”. Przyszły Prymas wprost zarzucił prorządowym dziennikarzom i działaczom piszącym na łamach różnych pism, że chcą komunizmu i do niego dążą: „(…) "Państwo Pracy" zapewnia, że już dziś "żyjemy w momencie przeobrażenia się Państwa i społeczeństwa z indywidualistycznego w kolektywne" (30.IX.1933). Wzorem dla tej przebudowy ma być zdaniem p. Skiwskiego, Rosja: "Mam wrażenie - pisze w "Wiadomościach Literackich" - że w zakresie życia gospodarczego Rosja Sowiecka wprowadziła w życie to, co narzuca się z nieodpartą koniecznością wobec bankructwa kapitalizmu". A p. Baczyński na łamach tegoż pisma wręcz doradza: "Jakkolwiek Rosja wyprzedziła Polskę, już wkrótce ukaże się konieczność wygładzenia zbyt jaskrawych różnic celem utrzymania równowagi gospodarczej Europy Wschodniej". Pan Zapasiewicz z "Państwa Pracy" tłumaczy na czem to wygładzenie różnic powinno polegać. Nastąpi to w drodze "upaństwowienia wszelkich ośrodków przemysłowych i wywłaszczenia do pełnego minimum większej własności ziemskiej, zastępując teoretyczny automatyzm realnym, z góry powziętym planem gospodarczym. Wolną inicjatywę gospodarczą - skoordynowanym wysiłkiem całego społeczeństwa w imię wspólnego dobra". A więc kolektywizm! (…)” Ks. dr Wyszyński trafnie wykazał, że spora część polskich intelektualistów, a nawet koła polityczne związane z sanacją dążą do ustroju kolektywistycznego, do komunizmu. Nic dziwnego, skoro wielu z nich było już przed pierwszą wojną światową zatwardziałymi socjalistami, związanymi sympatią lub wprost więzami organizacyjnymi z różnymi odłamami Polskiej Partii Socjalistycznej. Ich pomysły zapowiadały to, co miało nadejść do Polski po kolejnej wojnie.

Okazało się, że polscy, nastawieni lewicowo inteligenci nic nie wiedzą, powielają jedynie wymysły radzieckiej propagandy. Polemiki i krytyka skierowana przeciwko lewicującej inteligencji, nie tylko tej z Wiadomości Literackich, ale także z innych pism. Musiały wielu z autorów z dotknąć do żywego. Ci, którzy przeżyli wojnę i zostali w Polsce na pewno dobrze zapamiętali publikacje przyszłego Prymasa. Zwłaszcza należący do lewicy sanacyjnej Jarosław Iwaszkiewicz musiał to zapamiętać i chciał się zapewne w jakiś sposób zemścić. Stąd później zgodził się na wykorzystanie swojego opowiadania „Matka Joanna od Aniołów” (1942) do nakręcenia w latach sześćdziesiątych antykatolickiego filmu Kawalerowicza.

Wśród krytyków Prymasa znajdujemy także Stanisławę Grabską, córkę Stanisława Grabskiego (największego lawiranta politycznego w historii nowożytnej Polski, zaczynał od PPS-u, przeszedł do Endecji, a skończył jako wiceprzewodniczący komunistycznej Krajowej Rady Narodowej po wojnie). S. Grabska należała do Tajnej Sodalicji Mariańskiej i komendy Związku Walki Zbrojnej w czasie II wojny światowej. Po wojnie studiowała teologię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i była działaczką Koła Inteligencji Katolickiej. Związana ze „Znakiem” i „Tygodnikiem Powszechnym”. Uczestniczyła w jednym z zebrań apostolatu świeckich w czasie Soboru Watykańskiego II. S. Grabska napisała m. in. o Prymasie: „(…) Był bowiem ogromnie przywiązany do tej wizji Kościoła, jaką reprezentował Pius XII – bardzo hierarchicznej i paternalistycznej. Ten paternalizm bardzośmy odczuwali i do dzisiaj ciąży on nad polskim Kościołem. (…)” Opinia tego typu może być dość wymowna w świetle kilku faktów. S. Grabska wykładała dla Podyplomowego Studium Religioznawczego Uniwersytetu Warszawskiego. W działalność tego studium byli zaangażowani tacy wykładowcy, jak prof. Edward Ciupak. Studium było związane z założonym w 1958 r. Polskim Towarzystwem Religioznawczym, zajmującym się m. in. krytyką religii z pozycji ateistycznych i marksistowskich pod płaszczykiem badań naukowych. Jednym z jego prezesów był m. in. Józef Keller, były ksiądz katolicki, a także Witold Tyloch, absolwent Wydziału Teologicznego KUL. Inni „religioznawcy” byli po prostu członkami Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i wojującymi ateistami. Towarzystwo wydawało czasopismo Euhemer (tytuł czasopisma jes znaczący: niejaki Euhemer z Messany był starożytnym greckim filozofem i prekursorem ateizmu, uważał, że bogowie, jakich czczono w starożytności byli tak naprawdę dawno zmarłymi ludźmi), założone przez Stowarzyszenie Ateistów i Wolnomyślicieli, grupujące w dużej mierze tych samych ludzi co Polskie Towarzystwo Religioznawcze (dziś czasopismo to zmieniło nazwę na Przegląd Religioznawczy i jest wydawane przez PAN). Co do kontaktów Grabskiej ze Związkiem Walki Zbrojnej, to trzeba przypomnieć, że szefem tej organizacji był gen. Michał Karaszewicz Tokarzewski, teozof, wolnomularz i kapłan tzw. kościoła liberalnokatolickiego. Struktura komunikacyjna organizacji ZWZ opierała się w dużej mierze na kontaktach teozoficznych generała. Za łączność Komendy Głównej ZWZ a potem Armii Krajowej odpowiadała Janina Karasiówna, związana z masonerią i Polskim Towarzystwem Teozoficznym. Stanisława Grabska musiał wniknąć w te struktury i kontaktować się regularnie z tak uformowanymi ludźmi z ZWZ, bo pełniła funkcję kurierki między różnymi okręgami Komendy Głównej ZWZ. Był to bardzo symptomatyczny przykład formacji intelektualnej i kontaktów niektórych liberalnych inteligentów atakujących lub krytykujących Prymasa Wyszyńskiego. Wypowiedzi Stanisławy Grabskiej (notabene nazywanej „pierwszą damą polskiej teologii”) są zdumiewające i wręcz szokujące. Oto kilka przykładów: „Pamiętam, jak pewnego razu wdaliśmy się z nim w warszawskim Klubie Inteligencji Katolickiej w dyskusję, zarzucając m.in., że pobożność maryjna mimo wszystko jest zbyt płytka, że estetyczna oprawa uroczystości to chała, że pomysł oddania narodu w niewolę jest rażący. Prymas odpowiedział nam na to: „Jak się robi, tak się robi, ale się robi. A jak ktoś będzie mi przeszkadzał, to go zniszczę” (źródło: TP, Wyszyński: strażnik tradycji czy wizjoner? dyskusja). Trudno uwierzyć, aby ks. Prymas mówił, że kogokolwiek zniszczy. Jego stosunek do ludzi, nawet do wrogów, przejawiany przez całe życie, temu zaprzecza. W tej wypowiedzi Grabskiej widać po prostu pogardę do zwykłych ludzi i żywiołową niechęć do Prymasa;

Momentem takiego rozszerzenia misji był list do biskupów niemieckich. Natomiast generalnie problem nie leży w poczuciu przynależności do danego narodu, tylko w tym, czy ta przynależność ma charakter ograniczający czy otwierający. Mój ojciec mawiał, że patriotyzm polega na ambicji, żeby mój naród odegrał pozytywną rolę w historii świata, także w stosunku do innych narodów. Podzielam opinię Haliny Bortnowskiej, że w programie Prymasa – poza wspomnianym listem – brakło tego rozszerzenia. I zabrakło krytycznego spojrzenia na historię. Była to nie tyle ideologizacja, co idealizacja narodu. (...)”(źródło: TP, Wyszyński: strażnik tradycji czy wizjoner? dyskusja) Tym razem widać brak zrozumienia dla intencji ks. Prymasa i symptomatyczne powoływanie się na ojca renegata, oraz negatywny stosunek do wiązania zagadnień kościelnych i patriotyzmu.

Bezpośrednim przeciwnikiem Prymasa był Zenon Kliszko, zaufany współpracownik I sekretarza PZPR Władysława Gomułki, członek Biura Politycznego i wicemarszałek Sejmu. Kliszko wprawdzie miał kierować całością życia społeczno-gospodarczego PRL, ale jego największym zainteresowaniem cieszyły się kwestie ideologiczne. Był zatem ważnym i wpływowym człowiekiem, jednym z najpotężniejszych w ówczesnej Polsce. Kliszko specjalizował się w zwalczaniu Kościoła Katolickiego i chrześcijańskiego dziedzictwa naszego kraju. Walkę z Kościołem i Prymasem rozpoczął od wykorzystania kościoła polskokatolickiego. Polski Narodowy Kościół Katolicki, jak nazywała samą siebie ta wspólnota wyznaniowa, powstał w 1898 r. z inicjatywy ks. Franciszka Hodura, który odłączył zamieszkaną głównie parafię w Scranton w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej od Kościoła Rzymskokatolickiego. Polskokatolicy byli negatywnie nastawieni do Rzymu, więc władze komunistyczne chciały ich wykorzystać przeciw Kościołowi Rzymskiemu i Prymasowi. W umysłach polskokatolickich biskupów powstał szalony pomysł zastąpienia Kościoła Rzymskokatolickiego na miejscu pierwszego wyznania religijnego w Polsce. W 1951 roku Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, korzystając ze współpracy ks. Józefa Dobrochowskiego przejęło całkowitą kontrolę nad Polskim Narodowym Kościołem Katolickim w PRL. Nie było to trudne, bo większość polskokatolickich duchownych popierała władze komunistyczne i ich politykę. PNKK stał się „wymarzonym kościołem komunistów z PZPR”, kontrolowanym przez państwo i zależnym od niego finansowo. Zresztą polskokatolicy już od samego początku przejawiali socjalistyczne i radykalnie demokratyczne sympatie. Ks. Hodur był de facto socjalistą, co jeszcze przed wyjazdem do USA, uniemożliwiło mu uzyskanie wyższych święceń kapłańskich. W okresie międzywojennym posłowie PPS i PSL dążyli do zalegalizowania działalności PNKK w Polsce, co nie doszło do skutku. Sympatyzujący z PPS-em i eksploatujący treści neopogańskie ks. Andrzej Huszno założył silny ośrodek polskokatolicki w Dąbrowie Górniczej. PNKK był więc od początku stworzony do roli alternatywnego, czerwonego kościoła.

W 1958 roku przewodniczącym PNKK został z inicjatywy władz bezpieczeństwa i PZPR, Maksymilian Rode, były ksiądz rzymskokatolicki. Rode był wcześniej kapłanem diecezji poznańskiej, profesorem seminarium metropolitalnego i urzędnikiem kurialnym. Niestety jego wielkie ambicje i aż nazbyt widoczne podejrzane kontakty z kobietami spowodowały konflikt z abp Walentym Dymkiem. Ks. Rode porzucił sutannę i wziął cywilny ślub z kobietą. Prawdopodobnie już wcześniej miał kontakty z władzami bezpieczeństwa, bo zaraz po opuszczeniu stanu kapłańskiego sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Poznaniu, Wincenty Kraśko zaproponował mu kilka stanowisk pracy. Zdecydował się na zatrudnienie w poznańskim oddziale Telewizji Polskiej. Już w 1956 roku Rodemu nakazano przygotowanie do roli biskupa kościoła polskokatolickiego. Dwa lata później został oficjalnie zatwierdzony na stanowisku wikariusza generalnego PNKK. Jego działalność na tym stanowisku miała stanowić przeciwwagę i konkurencję dla misji Prymasa Wyszyńskiego. Kierował atakami na osobę Prymasa i na Kościół Katolicki w Polsce. Księża przechodzący z KRK pod jurysdykcję Rodego za każdym razem pisali oskarżycielskie paszkwile wymierzone w duchowieństwo katolickie i stosunki panujące w Kościele. Władza przydzielała polskokatolikom byłe zbory protestanckie na Ziemiach Zachodnich, wspierała ich finansowo i organizacyjnie. Wkrótce Rode stał się „alternatywnym prymasem”, działającym dla komunistów i dopomagającym im w niszczeniu Kościoła Katolickiego w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Rode atakował Prymasa napastliwymi artykułami prasowymi, oskarżając go o brak miłosierdzia, autorytaryzm i podżeganie do niszczenia świątyń polskokatolickich.

Władze naczelne komunistycznego państwa starały się wykorzystać konflikty wybuchające w katolickich parafiach na terenie całego kraju. Najbardziej jaskrawym przykładem tego typu działalności był konflikt na terenie parafii w Wierzbicy (dziś województwo mazowieckie, pow. radomski, diecezja radomska, ówcześnie województwo radomskie, diecezja sandomierska). Od 1961 roku miejscowy wiariusz, ks. Zdzisław Kos, pozostawał w konflikcie z proboszczem ks. Marianem Bojarczakiem. Ks. Kos otrzymał od biskupa propozycję przejścia do innej parafii, na co nie chciał się zgodzić. Ks. Kos samowolnie powrócił do Wierzbicy i zebrał grupę popierających go parafian. Poplecznicy ks. Kosa siłą wywieźli proboszcza do Sandomierza. Zaczęto żądać, by biskup mianował proboszczem ks. Kosa. Komunistyczne władze powiatowe udzieliły poparcia ks. Kosowi i jego zwolennikom. W listopadzie 1962 r. ks. Kos pojechał na spotkanie z ks. bp. Gołębiowskim do Sandomierza.w towarzystwie kilkusetosobowej grupy swoich zwolenników z Wierzbicy.Wyjazd wielkiej grupy z prowincjonalnej miejscowości zorganizowały i sfinansowały podlegające PZPR władze bezpieczeństwa. Parafianie zażądali nominacji ks. Kosa na proboszcza w Wierzbicy, ale ks. biskup Piotr Gołębiowski odmówił i nie ugiął się pod presją tłumu. Spór w Wierzbicy był kontrolowaną przez Służbę Bezpieczeństwa prowokacją wymierzoną w Kościół. Raporty o sprawie trafiały na stół Zespołu ds. Kleru przy Wydziale Administracyjnym Komitetu Centralnego PZPR i na biurko Zenona Kliszki. W 1963 r. zarejestrowano w Urzędzie do spraw Wyznań związek wyznaniowy „Niezależna Samodzielna Parafia Rzymsko-Katolicka w Wierzbicy”. W rzeczywistości była to partyjna, pseudokatolicka parafia. Konflikt w Wierzbicy stał się dla Ministerstwa Spraw Wewnętrznych wzorem metod wprowadzania rozłamu w innych wspólnotach rzymskokatolickich. Kiedy 7 kwietnia 1968 r., ks. bp Piotr Gołębiowski przybył do Wierzbicy wraz z księżmi i grupą parafian, wybuchły zamieszki. Władze zorganizowały bojówki, które miały go skłonić do opuszczenia miejscowości. 9 kwietnia 1968 r. (był to Wielki Wtorek) bojówkarze dowodzeni przez zbuntowanego ks. Kosa próbowali sprofanować Najświętszy Sakrament i napaść na biskupa. Wiernych Kościołowi Katolickiemu i biskupowi parafian brutalne bili funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej. Następnego dnia rozegłarły się dramatyczne sceny, znane z notatki sporządzonej przez Służbę Bezpieczeństwa: „(…) W czasie, kiedy bp Gołębiowski mówił, padały okrzyki: precz z biskupem, biskup kłamca, biskup judasz, biskup lucyper! Padały kamienie i kołki. (...) Biskup jednak nie przerywał przemówienia, jak i modłów. Księża w obawie, aby nie dostał kamieniem, odprowadzili go do muru cmentarza kościelnego. (...)”. Ks. Kos pojechał do Płocka i uzyskał wsparcie całkowicie kontrolowanego przez władze kościoła mariawickiego. Kościół ten, sterowany przez SB i Urząd do spraw Wyznań prowadził dywersję wobec Kościoła Rzymskokatolickiego. Zbuntowanemu ks. Kosowi pomagali także pracownicy stowarzyszenia PAX z Kielc i Radomia. Aby zaradzić trudnej sytuacji, kuria sandomierska skierowała ks. Józefa Wójcika, do prowadzenia duszpasterstwa wiernych parafian z Wierzbicy. Atak władz komunistycznych organizujących prowokację w Wierzbicy był wymierzony w Sługę Bożego, ks. bp Piotra Gołębiowskiego. zgłosiły zastrzeżenie do jego kandydatury na stanowisko biskupa sandomierskiego. Bł. Papież Paweł VI mianował go administratorem apostolskim diecezji sandomierskiej z uprawnieniami przysługującymi ordynariuszom. Władze nie pozwoliły mu jednak na udział w Soborze Watykańskim II i nie wydały mu paszportu.

Wrogów spotykał ks. Prymas nawet tam, gdzie najmniej mógł się ich spodziewać. Pochodzi on od Stefana Kisielewskiego, który był publicystą „Tygodnika Powszechnego”, ale tradycyjnie jest uważany za wroga środowiska redaktora Turowicza i jego współpracowników, stojącego w opozycji do większej części postepowo-liberalnej inteligencji katolickiej. Tymczasem w zapiskach Kisiela czytamy taką „anegdotę” na temat św. Jana Pawła II: „(…) Ja mam teorię, że on został Papieżem mianowany przez Kliszkę. Mianowicie zdarzyła się taka historia, jak on jeszcze był biskupem pomocniczym w Krakowie, partia chciała zabrać gmach seminarium na Wolskiej. I Wojtyła w cywilu, tylko w koloratce, poszedł do sekretarza partii Motyki prosić, żeby tego nie robić, że to jest zabytkowy gmach, że tam zawsze było seminarium. Był to pierwszy wypadek, że biskup poszedł do sekretarza partii. Motyka zadzwonił do Warszawy, Kliszko się zachwycił, powiedział: „Oczywiście oddać to seminarium”. I potem, kiedy były kandydatury na metropolię krakowską - to było zdaje się siedem kandydatur. I Wojtyła nie był na pierwszym miejscu, a Kliszko go wyszukał i powiedział: „Partia popiera tego”. Więc właściwie zawdzięcza mu nominację (…)” (Stefan Kisielewski, Abecadło Kisiela, Oficyna Wydawnicza 1990, s. 124). Kisielewski rozpowszechniał krzywdzące, nie udokumentowane plotki i szeptaną propagandę na temat abp Karola Wojtyły. Tym samym uczestniczył w komunistycznej intrydze, która miała poróżnić bp Wojtyłę z Prymasem Wyszyńskim. Ta plotka o Wojtyle i Kliszce nie wyszła zapewne na światło dzienne dopiero w 1990 roku, ale dużo wcześniej. Kisielewski był gadułą i gawędziarzem i musiał ją rozpowszechniać już wcześniej. Rzekoma opozycyjność Kisielewskiego wobec redakcji „Tygodnika Powszechnego” była tylko zasłona dymną za którą spokojnie mógł uprawiać dywersję  i szeptaną propagandę w stylu wyżej przytoczonego cytatu. Jedna część redakcji (Turowicz, Grabska i inni) rozbijała dzieło Prymasa krytykując je z pozycji „intelektualnych”, a druga (Kisielewski) rozpowszechniała fałszywe wiadomości. Kisielowi zapewne było bliżej do redakcyjnych kolegów, niż do koncepcji Prymasa. Kisielewski był wpływowym człowiekiem i jego oszczerstwa musiały docierać do wielu osób, zwłaszcza tych interesujących się sprawami kościelnymi. Prawdopodobnie źródłem plotki o ingresie bp Wojtyły był sam Zenon Kliszko.

Kisielewski był człowiekiem o wielkich ambicjach. Przyznawał sobie rolę głównego rozgrywającego pomiędzy Kościołem, władzą, PAXem oraz środowiskami „Tygodnika Powszechnego”, Więzi i Znaku. W październiku 1956 roku napisał długi list do szefa PAXu Bolesława Piaseckiego, w którym przekonywał go, że musi oddać pierwszeństwo w środowiskach katolickich w Polsce „Tygodnikowi Powszechnemu”, Więzi i Znakowi. Pisał: „(…) Co będzie dalej? Sądzę, że na razie sprawę zaklajstrujecie – pewno żeście to już zrobili – pan G. nie ma czasu na sprawy katolickie i zechce na razie pozostawić wszystko po staremu. Ale byłoby zupełnie szaleńczą nieostrożnością, gdybyś się tym stanem rzeczy zadowolił. To jest tymczasowe a następny podmuch wyrzuci Cię z siodła na zawsze. Jedyne wyjście to gruntownie przekształcić „Pax”, rozszerzyć jego bazę, zmienić założenia i – co najważniejsze – uzyskać partnerów, wpuścić świeżą krew. Bez partnerów reprezentujących życie a nie mafię – nie ujedziesz. Pamiętasz, mówiłem ma naszym ostatnim zebraniu, że to nie Ty nam, lecz my tobie jesteśmy potrzebni – możność działania dla nas to bezwzględnie konieczny warunek Waszego istnienia. To zdaje się zaczynasz rozumieć, natomiast konieczność przekształcenia Waszego działania nie rozumiecie wcale. (…)” Była to więc rozgrywka o rząd dusz i kontrolę nad umysłami świeckich katolików w Polsce, ale także o zgromadzony przez Piaseckiego majątek PAXu i kontrolowanych przez Piaseckiego wydawnictw i przedsiębiorstw handlowo-produkcyjnych, zrzeszonych w Zjednoczonych Zespołach Gospodarczych Spółce z o.o. Piasecki zatrudniał zdesperowanych byłych członków AK i partyzantki narodowej, którzy nie mogli znaleźć pracy gdzie indziej. Ludzie ci zostali zmuszeni do pracy dla działacza politycznego ekskomunikowanego przez Święte Oficjum w 1955 roku. Powstał potężny koncern, który w komunistycznym państwie byłby apetycznym kąskiem dla każdego ambitnego polityka i organizatora. Kisielewski składając propozycję Piaseckiemu reprezentował pewnie „Tygodnik Powszechny”, bo nie sposób uwierzyć, by takie inicjatywy podejmował samodzielnie. Chciał przejąć całą pulę i stać się jedynym pośrednikiem między wiernymi, hierarchią i władzami państwowymi. Wszystko odbywało się oczywiście bez wiedzy i zgody ks. Prymasa. Właśnie tak wyglądała podskórna walka Kliszki z Kościołem, prowadzona rękami niektórych katolików. Działacze „katoliccy”, np. ci skupieni w kole poselskim „Znak” (Jerzy Zawieyski, Stefan Kisielewski, Zbigniew Makarczyk) instrumentalnie traktowali Prymasa i hierarchię kościelną. Działalność w Sejmie i w rozmaitych redakcjach potraktowali jako przepustkę do kolejnych zaszczytów i okazję do kontaktów ułatwiających dalsze kariery. Niechęć do ks. Prymasa i jego sposobów kierowania Kościołem Katolickim w Polsce widać nawet dziś, zwłaszcza w publikacjach kontynuatorów linii przedwojennej wrogiej Kościołowi inteligencji, a także u publicystów mieniących się „katolickimi”. Wszystkie te podstępne ataki, brutalne i toporne metody stosowane przez Zenona Kliszkę i jego popleczników nie zdołały złamać Prymasa Wyszyńskiego, ani przeszkodzić jego misji religijnej i rozumnej polityce. Pozostawiły jednak bardzo smutne i szkodliwe skutki w postaci podkopania zaufania do Kościoła u części wiernych, marginalizacji nauczania ks. kardynała Wyszyńskiego i jego ośmieszenia w kręgach inteligenckich. Do dziś można spotkać ludzi rozpowiadających wymysły szeptanej propagandy dotyczące Prymasa Tysiąclecia. Tymczasem ks. Prymas sformułował jasny i klarowny program duszpasterski w postaci Jasnogórskich Ślubów Narodu, uroczyście ogłoszonych w 1956 roku. Prymas opracował ich tekst jeszcze w czasie internowania w klasztorze w Komańczy. Niestety nawet ten program krakowscy inteligenci wyśmiali, określając go jako przejaw pogardzanego przez nich „katolicyzmu ludowego” i „nacjonalizmu”. W naszych czasach spotyka się niestety podobne opinie, wynikające z niezrozumienia sytuacji, niewiedzy, bądź otwartej wrogości.

Geneza metod walki z Kościołem Katolickim i ks. Prymasem Wyszyńskim sięga jeszcze XIX wieku. Buntowanie księży, wprowadzanie konfliktów na parafiach, oszczercze publikacje i agresja medialna, budowanie konkurencyjnych, sterowanych wyznań – te wszystkie metody stosowały wobec Kościoła Katolickiego służby wywiadowcze i kontrwywiadowcze różnych państw w XIX i na początku XX wieku. Szczególnie aktywne były służby antyklerykalnej Republiki Francuskiej i carskiej Rosji. Politycy i władze naczelne III Republiki po 1870 roku przyjęły twardy kurs antykatolicki i antyklerykalny. Nie jest to zaskakujące, choćby z tego powodu, że we wszystkich rządach III Republiki zasiadało wielu wolnomularzy i lewicowych antyklerykałów. Francja w 2 połowie XIX wieku była krajem przygniecionym licznymi problemami: kontrybucją wojenną dla Niemiec po wojnie francusko-pruskiej, kwestią socjalną, kryzysami na szczytach władzy, aferami gospodarczymi i politycznymi (bulanżyzm, skandal panamski, afera Dreyfusa). Władze starały się odwrócić uwagę ludności kraju od tych problemów promując radykalny antyklerykalizm i antykatolicyzm. Największą siłę polityczną stanowiła Partia Radykalna, republikańskie, lewicowe i antykościelne ugrupowanie zdominowane przez członków wolnomularstwa. W walce z Kościołem radykałowie wykorzystywali fakt, że spora część duchowieństwa była związana z monarchistami i ugrupowaniami konserwatywnymi. Sojusz Kościoła, arystokracji i monarchizmu postrzegano jako zagrożenie dla ustroju państwa. Wydawano prawa, które miały ograniczyć rolę Kościoła w życiu publicznym. W 1879 roku zabroniono duchownym zasiadania w zarządach szpitali i stowarzyszeń charytatywnych, w 1880 roku uchwalono prawo wymierzone przeciw instytutom zakonnym, zabroniono siostrom zakonnym posługiwać w szpitalach. W 1880 roku, na skutek antyklerykalnych ustaw ministra Julesa Ferry Zakon Jezuitów musiał opuścić Francję (wśród wygnanych z Francji zakonników był ks. Luis Martín Garcia SJ, przyszły generał zakonu, który akurat nauczał w szkole i odbywał tzw. trzecią probację). Ustawy Ferry’ego niemal zlikwidowały katolickie szkolnictwo we Francji. Republikańscy politycy twierdzili, że jedną z ważniejszych przyczyn zwycięstwa Prus w wojnie 1870 roku był ich kontrolowany przez państwo system szkolnictwa. Chcieli wprowadzić taki sam we Francji. Kolejne ustawy ministra Ferry’ego jeszcze bardziej uderzały w prawa katolików: zniesiono nauczanie religii w szkołach, zlikwidowano stanowiska kapelanów wojskowych, wprowadzono obowiązkowe śluby cywilne, po raz pierwszy wprowadzono sankcjonowane przez państwo rozwody. Sytuacja bardzo przypominała wczesny okres istnienia PRL, zarówno jeśli chodzi o antykatolickie nastawienie władz, jak i kształt wymierzonego w katolicyzm ustawodawstwa. Z uwagi na istniejącą sytuację papież Leon XIII chciał doprowadzić do pewnego rodzaju porozumienia, modus vivendi pomiędzy Kościołem Rzymskokatolickim, a Republiką Francuską, by umożliwić francuskim katolikom swobodne praktykowanie religii. W 1884 roku wydał encyklikę Nobilissima Gallorum Gens, w której polecał biskupom francuskim porzucenie wrogiego stanowiska względem republikańskich władz. Encyklika Au milieu des sollicitudes z 1892 roku pozwala na udział katolików we francuskim życiu publicznym. Papież nakazywał wiernym, by nie walczyli z władzami, ale starali się natchnąć życie publiczne i prywatne duchem katolickim. Trzeba zauważyć, że bardzo podobnie wyglądała linia ks. Kardynała Wyszyńskiego wobec władz Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Zarówno jemu, jak i papieżowi Leonowi XIII wielu katolików robiło ciężkie zarzuty z powodu poszukiwania jakiegoś porozumienia z programowo antykatolickimi władzami. Tymczasem obydwaj chcieli umożliwić funkcjonowanie Kościoła Rzymskokatolickiego na wrogim terenie. W tym sensie linia polityki Prymasa Tysiąclecia była linią Leona XIII. Było to słuszne postępowanie, bo umożliwiło w obydwu wypadkach przetrwanie wiary i utrzymanie ciągłości działalności kościelnej na zagrożonym terytorium.

Od 1902 roku wzmogły się wysiłki władz prowadzące do wyrugowania wiary katolickiej we Francji. Zamknięto wszystkie szkoły parafialne. Rozwiązano wszystkie instytuty zakonne w kraju. Ich reaktywację uzależniono od każdorazowej zgody władz państwowych. W 1905 Francja wypowiedziała umowę konkordatową zawartą jeszcze przez Napoleona I w 1801 roku i odwołała swojego ambasadora przy Stolicy Apostolskiej. Głównymi animatorami walki z Kościołem byli przemierzy: Pierre-Marie-René Waldeck-Rousseau, Émile Combes (były kleryk seminarium duchownego, który wystąpił z Kościoła bezpośrednio przed święceniami prezbiteratu, a potem wstąpił do masonerii). Przeciw katolikom wykorzystano nawet aferę Dreyfusa montując sprytną prowokację  wokół katolickiego czasopisma La Croix. Prowadzący gazetę ojcowie Asumpcjoniści nieopatrzenie dopuścili do pojawienia się na łamach swego pisma antysemickich i antyrepublikańskich artykułów, które wzbudziły wściekłość władz. Treść tych artykułów wyraźnie odbiegała od koncyliacyjnej linii Leona XIII. Efektem tej prowokacji było zaostrzenia antykatolickiego ustawodawstwa. Własność kościelna została skonfiskowana. Premier Combes w sekrecie współpracował z lożami masońskim, sporządzając listy oficerów armii, którzy uczęszczali do kościoła na Mszę, posłali dzieci do Pierwszej Komunii Świętej. Religijni wojskowi byli szykanowani i odmawiano im awansu. Wyjście na jaw tej dyskryminacji (tzw. afera fiszkowa) podkopało morale w wojsku, bo oficerowie dowiedzieli się, że ich awanse nie zależą od kwalifikacji, ale od zdania wąskiej kliki rządowej na temat ich przekonań. W 1905 uchwalono prawo o całkowitym rozdziale kościoła od państwa. Odpowiedzią katolików było: wsparcie udzielane duchownym, masowe pielgrzymki do Lourdes i La Salette, bierny opór.

III Republika była państwem, w którym zupełnie bezkarnie i z poparciem rządu panoszył się kontrwywiad, tajna policja i inne służby specjalne, tak samo jak w późniejszej PRL. Prefekt paryskiej policji, Louis Andrieux wyspecjalizował się w montowaniu wielopoziomowych prowokacji politycznych. Miał swoich agentów we wszystkich legalnych i nielegalnych partiach politycznych. W 1880 roku, za pośrednictwem swoich agentów założył czasopismo La Revolucion Sociale, należące do anarchistów. Pismo to propagowało zamachy terrorystyczne i morderstwa członków burżuazji, a obok nich ogłoszenia wyborcze i artykuły niektórych radykalnych kandydatów. W ten sposób niektórzy kandydaci byli z miejsca skompromitowani, bo wyborcy podejrzewali ich o sprzyjanie anarchistom i terrorystom. Prowokacyjne metody prefekta Andrieux stały się potem kanwą działań carskiej Ochrany. Ochrana przejęła metody tajnego sterowania policyjnego wypracowane we Francji. Po zamachu na cara Aleksandra II Francuzi zaczęli szkolić rosyjską policję w zakresie sztuki prowokacji i sterowania. Prefekt Andrieux szkolił zarówno szefa petersburskiej policji, Baranowa, jak i ministra spraw wewnętrznych, Ignatiewa. Wiele metod Ochrany przejęły później tajne służby sowieckie, a w konsekwencji także MBP, UB i SB. Ochrana zmontowała przeciw Kościołowi Katolickiemu w Polsce sprawę Paulina z Jasnej Góry, o. Damazego Macocha, agenta Ochrany, który wystąpił z zakonu, ożenił się i zamordował własnego kuzyna. Cała sprawa miała skompromitować Kościół, Zakon Paulinów i Sanktuarium Jasnogórskie. Ochrana wytworzyła także w obrębie Kościoła Katolickiego sektę, w postaci kościoła mariawickiego, który powstał na kanwie fałszywych objawień Marii Franciszki Kozłowskiej. 12 kwietnia 1906 ogłoszono encyklikę papieża Piusa X potępiającą mariawitów, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia kościołów rzymskokatolickich. Uzyskali ze strony władz Imperium Rosyjskiego poparcie i prawną podstawę działalności. Nowe wyznanie religijne powstało przy wydatnej pomocy Ochrany i otrzymało wsparcie materialne od władz carskich. Celem tych działań była walka władzy carskiej przeciw Kościołowi Katolickiemu, za pomocą stworzenia alternatywnej religii. Zenon Kliszko i jego współpracownicy, a także wszyscy przeciwnicy Prymasa byli niechlubnymi kontynuatorami tych metod.

Literatura

Czaczkowska E. K., Kardynał Wyszyński. Biografia, Warszawa, 2009.

Micewski A., Kardynał Wyszyński – Prymas i mąż stanu, Paryż, 1982.

Ks. dr Stefan Wyszyński, Kultura bolszewizmu a inteligencja polska, Włocławek, 1938.

Brzoza C., Sowa A.L., Historia Polski 1918-1945, Kraków, 2006.

Białecki K., Lepsi katolicy?, Biuletyn IPN, nr 3, 2004 r.

Żaryn J., Kardynał Stefan Wyszyński Prymas Tysiąclecia (1901-1981), Kraków, Instytut Pamięci Narodowej Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, 2015.

Stefan Kisielewski, Abecadło Kisiela, Warszawa, 1990.

Kaczyńska E., Drewniak D., Ochrana. Carska policja polityczna, Warszawa, 1993.

Kucharczyk G., Czerwone karty Kościoła, Klub Książki Katolickiej, 2002.

Ks. Prymas Stefan Wyszyński

Ks dr. Stefan Wyszyński w latach międzywojennych

Kard z filmu "Celuloza", główny bohater i jego ojciec na wykładzie ks. Wojdy

Pisarz Jarosław Iwaszkiewicz

Członek Biura Politycznego PZPR Zenon Kliszko

Kadr z filmu "Matka Joanna od Aniołów", ks. Suryn, główny bohater

Kadr z filmu "Faraon", kapłani Herhor i Pentuer

Stanisława Grabska

biskup polskokatolicki Maksymilian Rode

Ks. Franciszek Hodur, założyciel schizmatyckiej wspólnoty polskokatolickiej

Poseł i publicysta Stefan Kisielewski

Polityk Bolesław Piasecki

Prefekt Policji Louis Andrieux

Kościół parafialny w Wierzbicy

Nabożeństwo w Wierzbicy, lata sześćdziesiątw XX wieku

Sł. B. ks. Bp Piotr Gołębiowski w towarzystwie papieża bł. Pawła VI

 



tagi: komunizm  propaganda  historia polski  historia kościoła  ks prymas stefan wyszyński  zenon kliszko  metody dywersji  analogie 

Stalagmit
20 czerwca 2018 14:18
105     4118    24 zaloguj sie by polubić
komentarze:
boson @Stalagmit
20 czerwca 2018 14:28

bravissimo! - świetna robota

szczególne uznanie za tego Kisiela - to była wyjątkowa gnida, którą notabene od razu rozpoznał Józef Mackiewicz, ale Kisiel bardzo wdzięcznie udawał zaskoczenie ową "niechęcią"...

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @boson 20 czerwca 2018 14:28
20 czerwca 2018 14:38

Dziękuję bardzo. Chciałem trochę inaczej naświetlić pewne sprawy i postacie.

zaloguj się by móc komentować

boson @Stalagmit 20 czerwca 2018 14:38
20 czerwca 2018 14:46

warto przy tym pamiętać, że Kisiel to ojciec "szlachetnego" liberalizmu à la Korwin...

i tak to się plecie - wpierw błyskotliwymi felietonami uwodził "młodych z aspiracjami" ten pierwszy, a potem ten drugi - "człowiek wielu telefonów".

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit
20 czerwca 2018 14:48

Po prostu - bezcenne wiadomości. Notka o sile bomby atomowej. Zaczynając od początku: tak dawno oglądałam (ze szkołą) film "Celuloza", że zupełnie mi umknął wątek "komunistów na wykładzie Księdza". A tu proszę: zespolone siły Igora Neverlego, Jarosława Iwaszkiewicza, reżysera Kawalerowicza i jego małżonki (późniejsza buddystka) Winnickiej - atakowały Prymasa Tysiąclecia z ziemi, wody i powietrza:))) No i te "sfery intelektualne katolickie" po IIWW z koleżankami "Grabską i Bortnowską". Sprawa Kisiela i afer z Kościołem Polsko Katolickim to naprawdę rewelacyjne odkrycie.
Co ciekawe, te wszystkie intrygi Kliszki zostawiły zaledwie kilka rys na "skale Kościoła Katolickiego" w Polsce. Prymas jest oczywistym Kandydatem na ołtarze ale rzeczywiście kogoś nadal silnie uwiera.

Wielkie dzięki. Notka do szybkiego rozpowszechnienia.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @boson 20 czerwca 2018 14:46
20 czerwca 2018 14:55

Właśnie tak. Wątki tej historii sięgają czasów współczesnych. J. Korwin Mikke zresztą kiedyś publicznie oświadczył, że nie wierzy w Boga.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 20 czerwca 2018 14:48
20 czerwca 2018 14:59

Bardzo dziękuję. Starałem się umieścić w tekście ważniejsze wątki dotyczące walki z ks. Prymasem w czasach poprzedniego ustroju. Niestety ludzie, od których kardynał Wyszyński miał prawo oczekiwac pomocy często zawodzili, albo wręcz uprawiali sabotaż. I mimo wszystko Prymasowi udało się osiągnąć zakładane cele. 18 grudnia zeszłego roku papież Franciszek podpisał dekret o heroiczności cnót ks. Prymasa, więc droga do beatyfikacji jest otwarta.

zaloguj się by móc komentować

dziad-kalwaryjski @Stalagmit
20 czerwca 2018 15:08

Piękna robota. Przypomnienie postaci i sensów w Faraonie i Matce Joannie, i zadań kościoła polskokatolickiego -bezcenne.

Co do Kisielewskiego, to miał i swoje za uszami (a może i w zadaniach), jednak naświetlenie historii z wizytą Wojtyły jest błędne. "Rozpowszechniał plotki", "uczestniczył w intrydze" - trochę balonik Pan nadmuchał... ;) Wizyta Wojtyły u Motyki była uzgodniona z kurią, na co jest notatka w kurii z 18.09.1962. Kliszko miał oczywiście nadzieję na swojego, "zmiękczonego" filozofa, a Wojtyła et cons potrafili grać...

Doceniajmy ich zmysł polityczny.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @dziad-kalwaryjski 20 czerwca 2018 15:08
20 czerwca 2018 15:12

Dziekję uprzejmie. Zmysł polityczny Kurii oczywiście doceniam, ale rozpowszechnianie przez Kisielewskiego tej historii w formie anegdoty o poparciu abp Wojtyły przez Kliszkę było jednak rozpowszechnianiem propagandy, nawet jeśli nieświadomym. Tego typu ujęcie naprawde mogło być zinterpretowane opacznie przez słuchaczy i doprowadzić do wniosku, że abp Wojtyłę naprawdę poparli komuniści.

zaloguj się by móc komentować

dziad-kalwaryjski @Stalagmit
20 czerwca 2018 15:50

1- Kliszko oczywiście poparł kandydaturę Wojtyły z dalszych pozycji (jak później Gulbinowicza) i był przy tym z pewnością przekonany o własnym geniuszu.

2- Wojtyła idąc do Motyki zdawał sobie sprawę, iż będzie to wykorzystane do opozycji "wewnętrznej". Plusy dodatnie przeważyły. Bardziej mnie ciekawi, czy informacja ta była wcześniej publikowana, czy dopiero zrobił to w 90-tym Kisiel, jako facecjonista na etacie zawodowego klepidupy.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @dziad-kalwaryjski 20 czerwca 2018 15:50
20 czerwca 2018 17:15

Wojtyła mógł sobie pozwolić na pewne działania, bo miał wsparcie i opiekę Kardynała. To był cud prawdziwy, tych dwóch ludzi w jednym czasie.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @dziad-kalwaryjski 20 czerwca 2018 15:50
20 czerwca 2018 17:38

Ad. 2. Myślę, że Kisielewski nie mógł się wcześniej powstrzymać przed rozpowiadaniem tej anegdoty.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Grzeralts 20 czerwca 2018 17:15
20 czerwca 2018 17:39

No właśnie, a tu nagle wychodzi były poseł na Sejm PRL i mówi, że abp Wojtyłę mianował Kliszko. Jeśli to był żart, to bardzo kiepski. 

zaloguj się by móc komentować

boson @Stalagmit 20 czerwca 2018 17:39
20 czerwca 2018 17:48

najlepsze "dowcipy" Kisiela to byly jego jedyne dwa adresy zamieszkania po wojnie, wpierw "w Krakowie, zamieszkał z rodziną w słynnym Domu Literata przy ul. Krupniczej 22... W 1961 roku osiedlił się w Warszawie, zamieszkał przy Al. Szucha 16"...

taki żart z nas wszystkich w prlowskiej smucie.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Stalagmit
20 czerwca 2018 18:05

Doskonały wpis.

Dzięki niemu przypomniałem sobie, że przed ekranizacją "Matki Joanny....", które w ówczesnej TV zachwalano jako skończone arcydzieło, zasiadałem chyba pięć razy.

Nigdy nie obejrzałem tego filmu do końca. Za każdym razem zasypiałem. Zdarzało mi się to wówczas tylko na Bergmanie i większości filmów  Allena.

Teraz się dopiero dowiedzałem, że na końcu mordowani są jacyś chłopcy.

Spoilerowaniem zohydziłeś mi próbę szóstego pdejścia do arcydzieła.

Dzięki. 

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @betacool 20 czerwca 2018 18:05
20 czerwca 2018 18:30

Dziękuję bardzo. To jest naprawdę horror klasy B lub C. Zabójstwo dwóch chłopów przez księdza jest zarówno w filmie, jak i w opowiadaniu Iwaszkiewicza. 

zaloguj się by móc komentować

chlor @Stalagmit
20 czerwca 2018 19:29

Pamiętam jak w sierpniu 1980 w tV leciało kazanie Prymasa. Wzywał do opamiętania i przerwania strajków. Zupełnie go nie zrozumieliśmy, albo i gorzej. On wiedział co międzynarodówka szykuje.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Stalagmit 20 czerwca 2018 18:30
20 czerwca 2018 19:54

Do opowiadań Iwaszkiewicza miałem podejście wybitnie minimalistyczne. Po lekturze jednej z nich stwierdziłem, że osiągnąłem stan krańcowego nasycenia i do dziś mi nie przeszło.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @chlor 20 czerwca 2018 19:29
20 czerwca 2018 19:59

No właśnie, niestety chyba nikt nie wziął pod uwagę jego słów.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @betacool 20 czerwca 2018 19:54
20 czerwca 2018 20:00

Przeczytałem dwa i jest to zgroza. 

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Stalagmit
20 czerwca 2018 20:46

Dziękuję.

Dobrze, że zwróciłeś uwagę na korzenie tej PPSowskiej i potem PRL-owskiej gangsterki, które sięgają jeszcze XIXw. Od razu mi się skojarzyło z tym co Coryllus pisał o takim jednym, co to "został odwiedzony" przez byłego premiera, i jego konotacjach sięgających daleko do tyłu. Betacool też w szczegółach pokazuje w swoich tekstach jak ta "stal" się wykuwała.

W tym świetle jeszcze lepiej widać w jak ciężkich warunkach działał ks. prymas Wyszyński i przy tym szczególnie uwidacznia się jego wielkość. Dosłownie nie było żadnego pola manewru, dlatego śmieszy mnie zawsze jak jakiś domorosły polityk bulwersuje się rzekomą ugodowością Prymasa Wyszyńskiego lub św. Jana Pawła II, a oni wiedzieli, że każdy ewentualny błąd lub gwałtowne ruchy w stosunku do przeciwnika odbiją się bardzo mocno na Kościele, a szczególnie na wiernych.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Kuldahrus 20 czerwca 2018 20:46
20 czerwca 2018 20:55

Dzięki. Myślę, że jeszcze przed II wojną światową ks. prof. Wyszyński miał już jakiś obraz tego, co się będzie działo. Wiedział też pewnie o PPS-owskich korzeniach rządzących i ich prokomunistycznych ciągotach. Miał dobre rozeznanie w sytuacji, dlatego ks. Prymas Hlond tak nastawał na jego nominację w Rzymie. Sytuacja była rzeczywiście ciężka, a ks. kardynał Wyszyński mógł liczyć tylko na niewielkie grono współpracowników. Gdyby prowadził inną politykę, sytuacja w Polsce byłaby równie tragiczna jak w Czechosłowacji, na Węgrzech, czy w Bułgarii, gdzie fizycznie prześladowano wszystkich duchownych i Kościół musiał działać w podziemiu.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @chlor 20 czerwca 2018 19:29
20 czerwca 2018 21:02

Jak najbardziej wiedział, tak samo jak św. Jan Paweł II i bł. J. Popiełuszko. Zresztą ks. Popiełuszko za to co mówił poniósł męczeńską śmierć. Tak przy okazji to ja zawsze polecam jego przedostatnie(albo właściwie ostatnie) kazanie które wygłosił w Bytomiu , to co wtedy powiedział oczywiście jest ponadczasowe, ale według mnie szczególnie było takim antidotum na to co dopiero nastało w drugiej połowie lat 80-tych i później w III RP.

zaloguj się by móc komentować


Kuldahrus @Kuldahrus 20 czerwca 2018 21:02
20 czerwca 2018 21:13

P. S.

Nastało i właściwie nadal, póki co, trwa w IIIRP.

zaloguj się by móc komentować

Paris @betacool 20 czerwca 2018 18:05
20 czerwca 2018 23:11

Tez nie moglam doogladac tego gniota do konca...

... ze 2 lata temu we Francji, kiedy przypadkowo trafilam na ten badziew filmowy na jakims kanale.

zaloguj się by móc komentować

slepamanka @Stalagmit 20 czerwca 2018 14:38
21 czerwca 2018 03:11

Stefan Kisielewski miał całkowitą rację, kiedy twierdził że Wojtyłę na krakowskiego biskupa wybrał Zenon Kliszko za wiedzą Władysława Gomułki opraz akceptacji moskiewskich towarzyszy. Wojtyła aby zostać wybrany i zatwierdzony przez komunistów, musiał udawać człowieka uległego, więc myśleli że wybrali sobie mięczaka, którym będzie można łatwiej sterować. 

Nie wiem skąd Pan czerpie tak sensacyjne informacje o Stefanie Kisielewskim, ale próbować wyrzucić z interesu samego Piaseckiego, pewnego człowieka Sierowa, oraz późniejszej KGB, to naprawdę trzeba było w czasach Breżniewa mieć poparcie w samym Biurze Politycznym KC KPZR. A Stefan Kisielewski był tego świadom, bo w przeciwnym wypadku byłoby to porywanie się z motyką na księżyc. Bolesław Piasecki był w tamtym czasie człowiekiem nie do ruszenia przez żadnego polskiego komunistę, zresztą nikt z komunistów nawet nie próbował zniszczyć Piaseckiego.

Osobiście znałam dużo osób z AK i BCh, którzy nigdzie nie mogli znaleźć pracy, a Piasecki im dawał natychmiast, jak tylko się dowiedział że dany człowiek był w AK. Rodziny tych osób były mu za to bardzo wdzięczne. 

Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

Godny-Ojciec @Stalagmit
21 czerwca 2018 04:28

" W 1905 uchwalono prawo o całkowitym rozdziale kościoła od państwa. Odpowiedzią katolików było: wsparcie udzielane duchownym, masowe pielgrzymki do Lourdes i La Salette, bierny opór. " - na dłuższa metę przywołane metody walki nie przyniosły zwycięstwa. Liczba katolików we Francji jest już mniejsza niż muzułmanów.

zaloguj się by móc komentować


Grzeralts @Godny-Ojciec 21 czerwca 2018 04:28
21 czerwca 2018 06:39

Nie tak mierzy się zwycięstwo katolików. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @slepamanka 21 czerwca 2018 03:11
21 czerwca 2018 07:40

Dzień dobry,

Dziękuję bardzo za cenne uwagi i uzupełnienia. 

Oczywiście Gomółka i Kliszko mogli myśleć, że abp Wojtyła będzie uległym człowiekiem na ważnym stanowisku. Ale poruszyłem tę sprawę, ponieważ dziś zdarzają się ludzie, którzy ją wyciągają, by oczerniać św. Jana Pawła II. Proszę tylko spojrzeć na te publikacje internetowe:

https://histmag.org/Czy-Karol-Wojtyla-byl-agentem-UB-953

i komentarze tylko pod tym tekstem:

https://passent.blog.polityka.pl/2010/04/05/groch-o-sciane/

i w tym sensie takie zrelacjonowanie sprawy przez Kisielewskiego jest rozpowszechnianiem propagandy szeptanej, która została podchwycona, by oczerniać abp Wojtyłę (nawet jeśli Kisielewski nie miał takiej intencji).

Cytowany przeze mnie list S. Kisielewskiego do B. Piaseckiego pochodzi ze zbiorów  Jacka Frankowskiego, byłego działacza PAX-u i został opublikowany w całości przez czasopismo "Myśl Polska". Tutaj link do wydania internetowego:

http://www.mysl-polska.pl/1226

 

To prawda, że przez długi czas Bolesław Piasecki był człowiekiem nie do ruszenia, ale nie trwało to wiecznie. Ale przecież już w 1957 roku porwano i zamordowano mu syna, Bohdana Piaseckiego, o co oskarża się jedną z frakcji we władzach bezpieczeństwa i w PZPR. Śledztwo prowdzaono tak, by zatrzeć ślady podejrzanych o zabójstwo (kilku z nich szybko wyjechało do Izraela). W 1975 roku Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk zalecił: "„Nie należy dopuszczać do druku żadnej informacji o życzeniach, jakie z okazji 60. rocznicy urodzin B. Piasecki otrzymał od członków kierownictwa Partii i Rządu”. B. Piasecki nie był więc chyba tak do końca nietykalny.

Doskonale rozumiem, że rodziny represjonowanych partyzantów z AK i BCH do dziś są wdzięczne Piaseckiemu za to, że zatrudnił ich krewnych, kiedy nie mogli w ogóle znaleźć żadnej pracy. Nikt nie może mieć pretensji do tych ludzi, którzy nie mieli żadnej innej możliwości przeżycia. Byli zmuszeni, żeby tam pracować. Ale proszę spojrzeć na sprawę z nieco innej strony. Była to w istocie bardzo perfidna konstrukcja: ludzie nie mogli znaleźć pracy w normalny sposób i mogli iść tylko do PAX-u i spółek Piaseckiego. W ten sposób napędzono temu człowiekowi półprzymusowych pracowników. To był quasi-monopol, wzbogacający Piaseckiego, jego rodzinę i najbliższych współpracowników. Piasecki żył dostatnio, mieszkał w willi, miał kilka niezłych samochodów, służącą, szofera i ochroniarza. 

Pozdrawiam

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Godny-Ojciec 21 czerwca 2018 04:28
21 czerwca 2018 07:45

Jednak we Francji katolicyzm utrzymał się mimo prześladowań ze strony III Republiki. Jednak we Francji jest dziś sporo katolików i to aktywnych. No ina razie jest jeszcze więcej katolików, choć napływ muzułmanów jest niewątpliwie żywiołowy:

https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/fr.html

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @Stalagmit
21 czerwca 2018 08:59

dziękuję Panu za obszerny tekst który uświadomił mi kim był słynny kisiel... niestety...stąd nie dziwi mnie wydmuszka jkm...pomyśleć, że traktowałem tego człowieka poważnie... z drugiej strony udostępnił mi łamy swojego NCZ w polemice nt. Powstania Listopadowego...gdzie moim zdaniem patrząc legitymistycznie należy mówić o Wojnie Listopadowej, gdzie mamy Królestwo bez króla w stanie wojny... tak go tym wkurzyłem, że przez kilka numerów w swoich felietonach do tego nawiązywał...oczywiście, "chorobliwie nienawidzę rosji" co pewnie jest prawdą, zważywszy na to, że widzę Rosję taka jaką jest a nie taką jaką chcą widzieć naiwni durnie i intelelktualisci...

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gorylisko 21 czerwca 2018 08:59
21 czerwca 2018 09:01

Dziękuję bsrdzo. Co do powstania listopadowego, to zasługuje ono na odrębny tekst, międzynarodowa prowokacja była w tym przypadku decydująca. Za jakiś czas o tym napiszę.

zaloguj się by móc komentować


OdysSynLaertesa @Stalagmit
21 czerwca 2018 09:47

Wielkie dzięki... Otworzył mi Pan tym wpisem oczy na kilka spraw. Pomijając już nazwisko takie jak Kisielewski, który durniem nie był, więc tą jedną wypowiedzią na temat Wojtyły (której nie znałem) skazał się na zupełnie inną od dotychczasowej pamięć, to dzięki przede wszystkim za precyzyjny opis mechanizmu prowokacji, i skali problemów, z którymi Ks. Prymas radził sobie jak wytrawny szermierz... Niejeden by się poddał. Cóż za siła i jaki duch. Bóg czuwał nad nami dając takiego wodza.

Notka warta druku. Pozdrawiam 

zaloguj się by móc komentować

boson @OdysSynLaertesa 21 czerwca 2018 09:47
21 czerwca 2018 10:11

Kisiel był bardzo inteligentny, ale wg mnie niezbyt mądry, mówiąc delikatnie... 

trzebaby mu kiedyś więcej uwagi poświęcić.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @OdysSynLaertesa 21 czerwca 2018 09:47
21 czerwca 2018 10:11

Bardzo Panu dziękuję. Są oczywiście jeszcze inne wątki, takie jak np. sprawa byłego księdza Leonarda Świderskiego i jego napisanej na zlecenie Służby Bezpieczeństwa książki "Oglądały oczy moje", która szkalowała Kościół w Polsce, abp Kaczmarka z Kielc i byłą kilka razy wydawana w wielotysięcznych nakładach. Ten paszkwil wyszedł w Polsce jeszcze kolejny raz w 2001 roku, wydany przez byłego księdza R. Kotlińskiego. Cóż, atak był wielopoziomowy i w niektórych wypadkach trwa do dziś.

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @Stalagmit
21 czerwca 2018 10:19

Bardzo dobrze, że Pan przypomina te czasy i te sprawy. Ja tylko bym dodał, że ks. Stefan kard. Wyszyński wszedł na swój urząd po godnym poprzedniku ks. Auguście kard. Hlondzie. On dobrze przygotował Kościół w Polsce do startu w trudnych czasach przez akt zawierzenia 8 IX 1946 Niepokalenemu Sercu Maryi przy udziele rzesz wiernych. W ogóle powinniśmy być Bożej Opatrzności wdzięczni za tych dwóch genialnych prymasów w tak trudnych czasach. Trafili się nam ci wielcy prymasi jeden po drugim jak ślepej kurze ziarno.

Cieszę się też, że Pan sięga aż do XIX aby pokazać ciągłość walki z Kościołem. XIX wiek przedstawia się jako pogodny wiek, interludium między wojnami napoleońskimi a pierwszą wojną światową. To nie była żadna pogodna przerwa. To był okres zajadłej walki z Kościołem przez cały ten czas. Nie tylko we Francji ale wszędzie, gdzie to było możliwe. To cała Europa plus obie Ameryki.

Pamiętam moje wrażenie, kiedy czytałem jaki program dla Kościoła szykowała Komisja Rządowa Wyznań i Oświecenia Publicznego, deliberacje Staszica czy Kostki Potockiego. Cały czas sprawdzałem czy ja czytam dokumenty z początku XIX wieku czy druki polityczne z czasów stalinizmu w Polsce. Zrozumiałem wtedy, że komuniści po prostu realizowali instrukcje napisane dawno temu w czasach Oślepienia. Wtedy tylko nie mieli jeszcze tak silnego i rozbudowanego aparatu państwowego.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @mniszysko 21 czerwca 2018 10:19
21 czerwca 2018 10:30

Bardzo dziękuję Wielebnemu Ojcu. Metody walki z Kościołem w zasadzie mało zmieniają się przez wieki. A między tymi stosowanymi przez tajną policję III Republiki, Ochranę i UB jest ciągłość genetyczna, jak między dziadkiem, synem i wnukiem. A z drugiej strony ks. Prymas Stefan Wyszyński zastosował kontrakcję w postaci wprowadzenia w życie metod papieża Leona XIII.

Na pewno widział Ojciec różne przejawy bezrefleksyjnego "kultu" S. Staszica w regionie nad Kamienną. Publikacje Szanownego Gospodarza odmitologizowały tę postać, choć droga do uświadomienia ludziom kim naprawdę byli i co zamierzali Staszic i Kostka-Potocki jest jeszcze dość długa.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Stalagmit 21 czerwca 2018 10:30
21 czerwca 2018 10:54

Powiedziałbym nawet o ciągłości działań między funkcjonariuszami rządu cesarzy Decjusza, Waleriana i Dioklecjana oraz funkcjonariuszami czeciejrepubliki. Skoro bowiem przedstawiciele tamtej strony potrafią wysmażyć tak chory dokument jak konstytucja dla Ojropy, nie przywołując roli Kościoła katolickiego w dziejach Europy, nie należy mieć analogicznych zahamowań.

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @Stalagmit 21 czerwca 2018 09:01
21 czerwca 2018 11:34

teraz po latach już wiem, że to angielskie pieniądze  roznieciły pożar aby interesy kręciły się dobrze, teoretycznie miało ono szanse powodzenia największe...ale nie wiem czy prusy i rosja nie  zdusiłyby je pozniej, mocarstwowośc prus była zbudowana na trupie Polski mówiąc malowniczo,  niemcy mają tego świadomość od lat... dlatego nie należy się dziwić współpracy z rosją w uwalaniu Polski jak się da, gdzie się da i kiedy się da...ostatni lapsus timmermansa świadczy, że cóś w tym jest ;-)

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @krzysztof-laskowski 21 czerwca 2018 10:54
21 czerwca 2018 11:37

No właśnie. Podsunąłeś mi kolejny temat. Ale to za jakiś czas.

zaloguj się by móc komentować

PiotrKozaczewski @pink-panther 20 czerwca 2018 14:48
21 czerwca 2018 11:38

Pan Iwaszkiewicz to w ogóle dość "ciekawa" persona. Pan Miłosz zresztą także zarówno:

http://www.bibula.com/?p=1339

Jak to było z tą celą Konrada? Cóś się tam zdarzyło, czy jednak nie?

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gorylisko 21 czerwca 2018 11:34
21 czerwca 2018 11:38

Rosja chyba od zawsze, od czasów Waregów była mocno niesamodzielna. Ale tak jak napisałem ,to temat na kolejną notkę.

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @Stalagmit 21 czerwca 2018 10:30
21 czerwca 2018 11:40

nihil novi sub sole...a propos walki z KK... patron tajnej policji wszelkiej prowieniencji jest ten sam...diabeł... nieważne czy jest ona w tzw. czeciej republice ;-), czeciej erpe, sb, ochranie/nkwd/wczk/nkwd/kgb/fsb...w tej chwili odkrywane są "subtelności"  diabelskich gierek... za co Chwała Bogu i Maryji Matce Jezusa...

zaloguj się by móc komentować

PiotrKozaczewski @OdysSynLaertesa 21 czerwca 2018 09:47
21 czerwca 2018 11:42

Śmiem twierdzić, że śmierć Ks. Prymasa, przedwczesna śmierć, była jednym z wiekszych nięszczęść w XX-wiecznej historii Polski. Moim zdaniem, Ks. Prymas nie dopusciłby ani do prejęcia Solidarności przez tzw. "doradców", ani do eskalacji prowokacyjnych zachowań tejże Solidarności, i trudno byłoby tzw. "żydom"/WRONie wprowadzić tzw. stan wojenny przeciwko tzw. "chamom"/Solidarności/większości Polaków.

zaloguj się by móc komentować

slepamanka @Stalagmit 21 czerwca 2018 07:40
21 czerwca 2018 12:43

Szanowny Panie.

Publikacji świadczących o Wojtyle jako współpracowniku SB, były produkowane i będą produkowane w zależności od potrzenb ludzi trzymających w danym okresie władzę w Polsce. Wszystko zależy od potrzeb danego etapu. Mnie to nie dziwi. Żyjemy w czasach ogromnej nawalanki propagandowej. Dalej twierdzę że Pan Kisielewski aż taki głupi nie był, by porywać się z motyką na księżyc. Jak wynika z wypwoiedzi Kisielewskiego, a byłam na jego paru spotkaniach w roku 1981, gdzie właśnie twierdził, że Piasecki był człowiekiem KGB, nadzorowanym bezpośrednio przez centralę w Moskwie. Więc ja bym na pańskim miejscu przyjrzała bym się postaci Pana Jacka Frankowskiego. 

Co do mordestwa syna Piaseckiego, to sprawa nie jest do końca wyjaśniona. Wiem że Gomułka zlecił przeprowadzić śledztwo i był o nim na bieżąco informowany, bo go o to prosił sam Piasecki. Byłąbym ostrożna sugerując ślad żydowski. Żydzi w ten sposób nic by nie osiągnęli w tym czasie w Polsce. Ja widze to inaczej. Być może na gruncie popaździernikowej odwilży Piasecki chciał sobie troszkę poluzować KGB-owską smycz, więc to było wobec niego bardzo poważne ostrzeżenie, by się opamiętał. 

Piasecki mógł zatrudniać w swojej firmie kogo chciał i Partia mu się do tego nie wtrącała, kogo zatrudniał gdyż SB musiała to mieć zakazane. W przeciwnym wypadku wróg ludu pracującego miast i wsi, zdychałby z głodu napawając radością oczy i myśli strony sprawiedliwości społecznej, która to jak wiemy była w stanie odrąbywać ręce wrogom ludu. A jednak Piasecki cih przyjmował do pracy i dawał im możliwości zarobku. Jak twierdzą rodziny AK-owców, Piasecki sie nimi bardzo interesował zwłaszcza sytuacją materialną i udzielał pożyczek na wieczne oddanie jak im brakowało. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @slepamanka 21 czerwca 2018 12:43
21 czerwca 2018 13:26

Można kwestionować wiarygodność p. Frankowskiego a nawet autentyczność przytoczonego prze niego listu Kisielewskiego do Piaseckiego. Rozumiem, ze nie jest łatwo przyjąć do wiadomości taką wersję wydarzeń (podkreślam: jest to wersja wydarzeń, która mnie w tym momencie wydaje się całkiem prawdopodobna, a nie pewnik niemożliwy do obalenia). List przytacza także red. Engelgard, człowiek raczej przychylny w stosunku do postaci Piaseckiego. Może po prostu Kisielewski chciał jakichś udziałów w interesie Piaseckiego i usiłował wywierać presję? Rzecz jest w każdym razie do ustalenia.

Myślę, że eksponowanie wątku żydowskiego w sprawie mordestwa B. Piaseckiego może rzeczywiście być ślepym tropem i odwróceniem uwagi od właściwych sprawców. Moze Pani mieć rację. Niestety dokumenty dotyczące śledztwa nie zostały dotąd ujawnione i na razie nie możemy się dowiedzieć, jak było w istocie. Ale trop związany z KGB rzeczywiście może być na rzeczy.

Tak jak napisałem wcześniej, doskonale rozumiem, że pracujący w PAX-ie AK-owcy mają prawo chwalić Piaseckiego i pewnie warunki pracy w jego przedsiębiorstwach rzeczywiście były lepsze niż gdzie indziej. Nauswa mi się jednak pewne pytanie: skoro mógł zatrudniać w swojej firmie kogo chciał i partia komunistyczna oraz SB się do tego nie wtrącała, to komu płacił za to haracz (konkretny, nie ideologiczny czy propagandowy), bo pewnie nie było to darmowe? Jak widać jest masa pytan, na które nie ma nadal odpowiedzi. Dziękuję Pani za poociągnięcie ciekawych wątków.

zaloguj się by móc komentować

S80 @Stalagmit
21 czerwca 2018 14:11

Bardzo interesujący artykuł.
A to przypisywanie wygodnych a wymyślonych wypowiedzi lub używanie, przejmowanie nieżyjących postaci to chyba stała cecha lewicy/masonerii, po dzisiaj. Dwa propagandowe "cytaty", drugi dodatkowo jeszcze idiotyczny:
"Jan Rzepecki we „Wspomnieniach i przyczynkach historycznych ..." cytuje wypowiedź płk. Stefana Grota-Roweckiego z 11 listopada 1939 roku:
- "Przyszła Polska musi być czerwona chłopsko-robotnicza! Jeśliby tak miało być jak było - to niech to szalg trafi!".
"Janina Karasiówna pisząc w 1947 roku w prasie emigracyjnej o Stefanie Grocie-Roweckim cytuje podobną opinię, choć już nieco stonowaną:
- „Polska musi stać się tak silna, by jej nie mogła grozić katastrofa poodobna do września 1939. Siła Polski opierać się musi na jej atrakcyjności dla szerokich mas chłopskich i robotniczych".

Napisał pan: "Za łączność Komendy Głównej ZWZ a potem Armii Krajowej odpowiadała Janina Karasiówna, związana z masonerią i Polskim Towarzystwem Teozoficznym."

Warto dodać, że jej siostra - Ewelina Karasiówna była wiceprezesem Tow. Teozoficznego w Warszawie, później  prezesem warszawskiego oddziału, co najmniej od 1939 r.. A w czasie wojny...: "Ważne zadania wykonywała tzw. służba lokalowa, która dbała o wynajmowanie utrzymanie i opłacenie lokali konspiracyjnych. Kierowała nią Ewelina Karasiówna „Wela”".
Nieźle, w kluczowych miejscach. A to była co najmniej w części zeżmudzona rodzina - brat ich ojca był biskupem - Antoni Karaś/Antanas Karosas/.

W internecie: "Zanim został „Młotem”. Władysława Łukasiuka uzupełnianie biografii, 1906-1940", i tam:
Fot. 7. Służba dworska w Spółdzielni Przyjaciół Uroczyska „Mężenin” – ok. 1930 r. Siedzą od lewej: Ewelina Karasiówna (teozofka z W-wy), Czesława Kalinowska, Maria Bartoszuk, Adela Oksiuta, Karolina Młynarczuk, Jadwiga Oksiuta, Maria Laszuk.

(Mężenin - "W 1925 r. dwór wraz z parkiem kupuje Polskie Towarzystwo Teozoficzne. Teozofowie zakładają w nim „Spółdzielnię Przyjaciół Uroczyska Mężenin”. I tak oto mało znana, cicha i biedna wieś staje się miejscem tajemniczych spotkań, na „koloniach umiejętnego wypoczynku” dla członków lóż wolnomularskich, wśród których są m.in. gen. Michał Tokarzewski–Karaszewicz, dr Janusz Korczak, Wanda Wasilewska". / "Założycielami Spółdzielni było kilku członków Zakonu i kilku członków Polskiego Towarzystwa Teozoficznego. Jedna z członkiń Zakonu wystarała się o dotacje na kupno dworu, a następnie na przerobienie go, w celu uzyskania bardziej dogodnego położenia pokoi i nadbudowania piętra./W Mężeninie oprócz zebrań rytualnych odbywały się na pięknie położonej polanie pod sosnami zebrania nierytualne wolnomularzy stopnia nie niżej mistrza, na których omawiano rożne sprawy natury społecznej i ideowej, jak np. droga Polski".)

Ewelina Karasiówna:
1925 r.
Sala Hotelu Europejskiego. P. Ewelina Karasiówna vice-prezeska Pol. Tow. Teozoficznego w Warszawie wygłosi dwa odczyty. (...)
a) prawdziwa istota człowieka - a jego zwykłe życie, b) co w człowieku jest najbardziej logiczną konsekwencją wiary w jego nieśmiertelność, c) każdy sam jest twórcą losu, d) wielokrotne wcielenia, e) możliwość zdobycia szczęścia, f) odradzająca się moc wiary i radośći.
II-gi w sobotę 17 pażdziernika 1925 r. o godzinie 7 1/2 wieczorem pod tytułem: Życie we wszechświecie
a) pospolitość naszych wyobrażeń o świecie, b) czem jest życie, c) prawa przyrody, d) Bóg jako wielki Kierownik, e) Jego plan ewolucji f) wspaniałość tego planu, g) udział w nim ludzi, h) istotna rola człowieka we wszechświecie, i) służebnicy Wielkiego Planu, j) Duchowi Kierownicy ludzkości
https://polona.pl/item/afisz-inc-p-ewelina-karasiowna-vice-prezeska-pol-tow-taozoficznego-w-warszawie,MzQ1NDAwNjY/

193? r.
Ewelina Karasiówna, wice-prezes Polskiego Towarzystwa Teozoficznego, wygłosi odczyt p.t. Dnie grozy i nadziei (epoka dzisiejsza w świetle okultyzmu)
(...) Ludzkość w oczekiwaniu Wodza. Budownicy Nowego Dnia. J. Krishnamurti. Groza dni dzisiejszych. Przelatujący ponad światem wicher odrodzenia. Wezwanie do czujności. Wezwania do czynu.
Sala Domu Ewangelickiego
https://polona.pl/item/afisz-inc-w-czwartek-dnia-12-maja-o-godz-8-wiecz-ewelina-karasiowna,NDAxNDUxOTg/0/#info:metadata

1936 r.
Ewelina Karasiówna, czł. warszawskiego Polskiego Tow. Teozoficznego wygłosi odczyt p.t. „W obronie Okultyzmu".

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @S80 21 czerwca 2018 14:11
21 czerwca 2018 19:21

Dziękuję, również za bardzo ważne i ciekawe uzupełnienie zawierające istotne informacje. Na razie mogę powiedzieć, że poruszone przez Pana wątki będę rozwijał w kolejnych notkach.

zaloguj się by móc komentować


S80 @Stalagmit
21 czerwca 2018 19:59

Super. Nieśmiało: fajnie gdyby udało się ustalić, którzy z kierowników konspiracji naprawdę wierzyli w reinkarnację (obawiam się, że nie tylko swoją), po nazwiskach - byłoby bardzo ciekawie, bo że lewica w fartuchach to nie wątpię.
(Eweliny Karasiówny chyba nie doszacowałem, bo można też trafić na zapowiedzi mówiące o niej jako wiceprezesce Tow. T., nie tylko w Warszawie)
 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit
22 czerwca 2018 07:19

Świetny tekst Szymonie. To przedwojenne wprowadzenie w klimat antykościelnej lewicy, jakże potrzebne i zachęciłeś do przeczytania „Kultury bolszewizmu…”  Czaczkowska powinna brać u Ciebie korki…mimo wielkiego szacunku za pracę włożoną w jej cegłę, to czytając ją nie mogłam pozbyć się wrażenia, że autorka próbowała w wielu miejscach przemycić krytyczny stosunek do Prymasa.

Całe życie prymasa to przykład wzrostu człowieka, przez doświadczenia i postawionych na drodze ludzi. Jego ojciec duchowy ks. Korniłowicz, był jednym z ważniejszych. Taka anegdota opowiedziana przez prymasa: „Kiedyś widziałem jak ojciec Korniłowicz klęczał pochylony przez pół godziny na łące. Z początku bałem się do niego podejść. Myślę sobie: Może tam są osy? Może ojciec ma do nich kazanie? Ale w końcu podszedłem. Stałem tam może dwie minuty, a on nie zauważył. Pytam wreszcie: Co ojciec tu robi? – Był tam w trawie maluchny niebieski kwiatuszek. Ojciec powiada: Czy ty pomyślałeś kiedy, jaki on jest piękny?! – Ja wówczas świeżo upieczony doktor prawa kanonicznego, miałbym myśleć o czymś takim?! Ile podeptałem takich kwiatków, mój Boże. A on, biedaczek, klęczał i pytał: Czy ty pomyślałeś…? – Rzeczywiście nie pomyślałem…”

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 22 czerwca 2018 07:19
22 czerwca 2018 08:18

Bardzo dziękuję. Książka "Kultura bolszewizmu i inteligencja polska" jest bardzo ważna. Na pewno warto ją przeczytać. Są jeszcze "Zapiski więzienne" i "Druga kromka chleba" - zbiór myśli Prymasa. To był naprawdę wielki człowiek, którego zabrakło.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit
22 czerwca 2018 11:51

Pozwolę sobie uzupełnić bezcenną notkę linkam:

1) Ks. dr Stefan Wyszyński "Kultura bolszewizmu a inteligencja polska" oraz z 8 artykułów opublikowanych w "Wiadomościach Literackich" w okresie 26.06.1932 - 14.08.1932 autorstwa Antoniego Słonimskiego pt. "Moja podróż do Rosji".

Tak się składa, że poeta Antoni Słonimski  "piłsudczyk" mógł był w 1932 r. w trakcie podróży do Rosji spotkać swojego kuzyna obywatela radzieckiego Michaiła Słonimskiego członka zarządu Wszechrosyjskiego Związku Pisarzy od roku 1925, w latach 1929-1932 prezesem oddziału leningradzkiego a w latach 1934-1954 - członka zarządu Związku Pisarzy ZSRR.  "Piłsudczyk" po wybuchu wojny udał się do Francji do generała Sikorskiego a następnie do Londynu. Po wojnie w latach 1948-1951 dyrektor Instytutu Kultury Polskiej w Londynie.

Z niejakim zdziwieniem przyjęłam do wiadomości,  że w roku 1932 r. istniało już w Moskwie "poselstwo polskie", które urządzało oficjalne fety na cześć "pisarzy i poetów radzieckich" z okazji przyjazdu poety Słonimskiego. Pisarze i poeci radzieccy byli zresztą goszczeni wcześniej w Warszawie z wielką pompą. Boy Żeleński pił z poetą Majakowskim. Ogólnie sielanka.

Ks. dr Stefan Wyszyński widział to wszystko i napisał m.in w roku 1938 :"...Zadanie swoje ograniczę jedynie do wskazania kilku bardziej znamiennych dążeń, mniej rzucających się w oczy, a jednak bardziej niebezpiecznych, niż hałaśliwi agitatorzy komunistyczni. Okrężną drogą, stopniowo i planowo wtłacza się w umysły obywateli przekonanie, że cały ustrój gospodarczy, dotychczas w Polsce się utrzymujący, jest zły, że trzeba doprowadzić do zmiany ustroju i to na wzór Rosji bolszewickiej. Zmiana ustroju - to cel dążeń...".

I cel został zrealizowany a skutki do dzisiaj (wszechobecne państwo przeciwko obywatelowi i brak reprywatyzacji m.in) - pozostały do dzisiaj.  "Moja podróż do Rosji' poety Słonimskiego została wydana w Wydawnictwie Literackim w 2007 r.

 

 

 

http://www.antoni.agmk.net/pliki/kultura-bolszewizmu-a-inteligencja-polska.pdf

 

http://retropress.pl/cykle-artykulow/moja-podroz-do-rosji/

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 22 czerwca 2018 11:51
22 czerwca 2018 14:09

Bardzo dziękuję, to cenne i istotne uzupełnienie. Widać, że to jedna, złowroga tradycja, której istnienie w naszym kraju ciągnie się od XIX, a może i od XVIII wieku. No i te powiązania. Dużo ciekawych szczegółów zawiera tekst Aleksandra Wata "Mój wiek":

http://niniwa22.cba.pl/aleksander_wat_moj_wiek.htm

zaloguj się by móc komentować

Aquilamagna @S80 21 czerwca 2018 14:11
23 czerwca 2018 12:02

Kiedy człowiek czyta o tych ludziach, ich zajęciach, formacji duchowej i wpływach równocześnie z np. tomem 2 wspomnień E. Woyniłłowicza, to nóż się w kieszeni otwiera......

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @Stalagmit 21 czerwca 2018 13:26
23 czerwca 2018 12:25

Czy Pan Piasecki zbudował ten "swój" przytułek i dawał pracę za prywatne pieniądze? 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @OdysSynLaertesa 23 czerwca 2018 12:25
23 czerwca 2018 12:29

Jasne, że nie za własne. Jeszcze nie natknąłem się niestety na informacje, kto dokładnie dostarczył fundusze.

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @Stalagmit 23 czerwca 2018 12:29
23 czerwca 2018 12:36

Pytanie było retoryczne... W zasadzie nie do Pana :) ale to przecież rozwiewa wszelkie wątpliwości skąd ta szczodrość i szczerość intencji Piaseckiego się wzięła. 

Z niecierpliwością czekam na kontynuację i pozdrawiam 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @OdysSynLaertesa 23 czerwca 2018 12:36
23 czerwca 2018 12:40

Dziękuję. Postaram się napisać trochę ciekawych rzeczy o historii Polski i świata.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @OdysSynLaertesa 23 czerwca 2018 12:25
23 czerwca 2018 12:47

Sorry, że się wcinam, ale "pan Piasecki" w maju 1949 r.  założył z kolegami "Instytut Wydawniczy PAX" ( w 1947 r. założył, nie bez wiedzy i zgody generała Sierowa Spółkę Wydawniczą PAX) i dołączył do tego podmiot o nazwie "Towarzystwo do Handlu Międzynarodowego INCO". Instytut Wydawniczy PAX wydał na początek Pismo Święte Nowego Testamentu w tłumaczeniu ks. Eugeniusza Dąbrowskiego a firma INCO w 1954 r. wprowadziła na rynek własnej produkcji pastę do obuwia BUWI. Instytut wydawał książki katolickich pisarzy takich jak m.in: Zofia Kossak, Roman Brandstaetter, Jan Dobraczyński, Antoni Gołubiew, Melchior Wańkowicz czy George Bernanos, Chesterton, Sigrid Undset, Jospeh Ratzinger, Grahame Greene.
W 1955 r. firma INCO rozpoczęła produkcję opakowań z tworzyw sztucznych i przekształciła się w Zjednoczone Zespoły Gospodarcze INCO. W 1959 r. rozpoczęto produkcję kosmetyków serii CELIA. Okrętem flagowym firmy jest najlepszy na świecie płyn do mycia naczyń "Ludwik" wprowadzony na rynek w 1964 r. - patent nr  50169 z roku 1965. Obecnie patent, z uwagi na próby podróbek jest jedną z największych wartości spółki. W 1998 r. firma przekształciła się w INCO-VERITAS S.A. a teraz chyba jakoś inaczej.
Tak czy owak "pan Piasecki' w samym środku komunizmu dostał zgodę na zorganizowanie regularnego kapitalizmu i jeszcze na szerzenie treści wrogich politrukowi Baumanowi i jego środowiska.  Od lat 60-tych w PAX wydawane były wspomnienia i opracowania historyczne AK-wców.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 23 czerwca 2018 12:47
23 czerwca 2018 12:56

Dziękuję za odpowiedź na ważne pytanie i cenne wiadomości. Czy dotarła Pani do informacji, kto położył na stole kapitał założycielski na PAX, INCO i Veritas? Bo widać, że partnerzy i kontakty na zachodzie musiały również istnieć, by prowadzić taką działalność. 

Ks. prof. Eugeniusz Dąbrowski to też ciekawa postać: wybitny biblista, specjalista od archeologii bliskiego wschodu, przyjaciel bł. Pawła VI. Uratował przed zniszczeniem w 1944 bazylikę na Kamionku i uczestniczył w negocjacjach, które doprowadziły do kapitulacji Pragi w czasie Powstania. Przez krótki czas był "księdzem-patriotą", ale szybko wycofał się z tej drogi i odzyskał zaufanie Prymasa.

zaloguj się by móc komentować

boson @pink-panther 23 czerwca 2018 12:47
23 czerwca 2018 13:16

"Po kampanii aresztowany przez Gestapo i więziony do kwietnia 1940. Z więzienia zwolniony po interwencji jednej z wpływowych włoskich rodzin."

wiadomo co to za rodzina?

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @boson 23 czerwca 2018 13:16
23 czerwca 2018 13:20

Frascati-Gawrońscy

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 23 czerwca 2018 12:56
23 czerwca 2018 13:22

Nie wiem, kto "położył na stole kapitał na Instytut Wydawniczy PAX" ale nie w pieniądzach był problem tylko w zgodach na wydawanie plus nadziały papieru i zgody na drukowanie. A to miał "Pan Piasecki" załatwione już w dniu 17 sierpnia 1945 r. kiedy dostał zgodę na wydawanie tygodnika katolickiego "Dziś i Jutro". I teraz najlepsze: fundusze na założenie tygodnika katolickiego, kiedy instalowała się właśnie władza radziecka, jak podaje docent wiki:"... pochodziły jeszcze z czasów okupacji, dotacji Prymasa Polski, kardynała Augusta Hlonda (500 dolarów) i z ofiarności założycieli pisma. Wiedząc, że zgromadzone środki finansowe wystarczą na kilka zaledwie miesięcy, B. Piasecki przystąpił do budowy zaplecza gospodarczego. Na bazie firm "Inco" i "Veritas" utworzył wielobranżowe przedsiębiorstwo ZZG. W ZZG znalazło zatrudnienie  wielu byłych oficerów i żołnierzy Armii Krajowej...". W tamtych czasach 500 dolarów to były duże pieniądze a "z czasów okupacji" to mogły być jeszcze jakieś ze zrzutów z Londynu. 

Warto pamiętać, że w roku 1945 takich przedsiębiorstw niewielkich były setki a nawet i tysiące (np. rodzina Frykowskich w Łodzi) , bowiem "bitwa o handel" towarzyszy Bermana i Minca miała rozpocząć się w roku 1947 i wymieść wszystkich Frykowskich i Piaseckich tego świata. Oraz Braci Jabłkowskich. Z tym, że "pan Piasecki" jak wiadomo odbył historyczną a dyskretną rozmowę z generałem Sierowem właśnie w 1945 r. i w swoim tygodniku "Dziś i Jutro" krytykował np. politykę Mikołajczyka i Karola Popiela (Stronnictwo Pracy), którego zresztą PKWN "dokooptował" 29 grudnia 1945 r. do Krajowej Rady Narodowej założonej przez PPR w 1943 r. jako "parlament polski" a 18 lipca 1944 r. została ona "wzmocniona" przez Związek Patriotów Polskich.

Zapewne generał Sierow planowo "dźgał" towarzyszy komunistów "katolami" w Polsce. Żeby się Bermanowi z Mincem i brunetom w MBP nie poprzewracało w głowach od nadmiaru szczęścia.

A poza tym była to zapewne świadoma maskirowka na potrzeby propagandy zagranicznej, że niby  w Polsce "katolicyzym ma się świetnie" i jest "wolność wyznania". "Pan Piasecki" poprowadził biznes wydawniczy koncertowo, chociaż ten jego tygodnik nie miał wielkiego brania. Natomiast książki już bardzo.  Proszę sobie wyobrazić, że od Władywostoku do Łaby tylko w Polsce były wydawane książki katolikie i Pismo Święte Nowego Testamentu w nakładach masowych a właściwie jakichkolwiek.
 

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @boson 23 czerwca 2018 13:26
23 czerwca 2018 13:27

Właśnie. Przepraszam, literówka

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @pink-panther 23 czerwca 2018 12:47
23 czerwca 2018 13:30

O właśnie, kolejne istotne informacje. Czyli przynajmniej wiadomo tyle, że pan Piasecki zgarnął część okupacyjnych funduszy pochodzących ze zrzutów. To już dużo. A ta enklawa kapitalizmu naprawdę daje do myślenia...

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @boson 23 czerwca 2018 13:28
23 czerwca 2018 13:34

Czyli widać, że w grze mogła być Pani Luciana Frassati- Gawrońska, Córka założyciela i właściciela dziennika La Stampa  i Siostra Błogosławionego Pier Giorgio Frassatiego oraz Kurierka Polskiego Państwa Podziemnego. Podobno to ona wywiozła z okupowanej Polski żonę generała Sikorskiego oraz "wyreklamowała u Niemców" Profesorów Krakowskich z Sonderaktion Krakau.

zaloguj się by móc komentować

boson @pink-panther 23 czerwca 2018 12:47
23 czerwca 2018 13:42

"W grudniu 1956 był podsekretarzem stanu (wiceministrem) w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Powierzono mu pieczę i nadzór nad Departamentem III (działalność antypaństwowa w kraju), Biurem Ewidencji Operacyjnej, komórką analiz. Był odpowiedzialny z ramienia kierownictwa MSW za sprawy Kościoła.

Był członkiem frakcji puławian w PZPR. Rywalizując z Mieczysławem Moczarem o pierwszeństwo w resorcie, przegrał walkę i musiał odejść z MSW (4 maja 1962). W latach 1962–1967 był wiceministrem gospodarki komunalnej. W 1968 przeszedł na rentę. Zmarł 29 września tego samego roku w Warszawie."

https://pl.wikipedia.org/wiki/Bolesław_Piasecki#Czasy_Polski_Ludowej

"Podejrzewano także osoby zamieszane w próbę wyłudzenia okupu zatrudnione wcześniej w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych (tzw. żydowska frakcja w MSW, na czele której stał wiceminister Antoni Alster). Według jednej z hipotez za zbrodnią kryła się zemsta żydowska za „antysemicką i faszystowską” działalność Bolesława Piaseckiego w dwudziestoleciu międzywojennym – Milicja Obywatelska nie była jednak w stanie przesłuchać podejrzanych, gdyż wszyscy po uprowadzeniu Bohdana Piaseckiego wyjechali za granicę, a większość znalazła się w Izraelu. Według innej zabójstwa dokonała grupa funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa pochodzenia żydowskiego. Mogło też chodzić o rozgrywki frakcyjne w aparacie bezpieczeństwa, a zabójstwo mogło nie być planowane."

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zabójstwo_Bohdana_Piaseckiego#Osoby_pochodzenia_żydowskiego

 

zaloguj się by móc komentować

JK @pink-panther 23 czerwca 2018 13:34
23 czerwca 2018 13:43

A teraz jej dworek w Kobylinie pod Grójcem pełni funkcję średniej jakości restauracji i miejsce ewentów. Jest odnowiony ale średno.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 23 czerwca 2018 13:30
23 czerwca 2018 13:45

Nie tyle "wiadomo", co ja się domyślam. W czasach okupacji prowadzone były różne biznesy, w tym czarny rynek i biznesy legalne (poeta Miłosz mógłby coś na ten temat powiedzieć, bo się zatrudnił w jakiejś firmie transportowej). Ale biorąc pod uwagę działalność Bolesława Piaseckiego okupacyjną: był dowódcą 3 batalionu 77 Pułku Piechoty AK koło Nowogródka, to nie można wykluczyć kasy 'ze zrzutów" plus  rekwizycji z biznesów niemieckich (kasy, banki). 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 23 czerwca 2018 13:45
23 czerwca 2018 13:50

No fakt, na razie można się tylko domyślać, pewien weteran z PAL/KOP kiedy go zapytano o pieniądze konspiracji mówił:  "Proszę Pana! Panie Redaktorze! Ja nie chciałbym mówić o tych brudach ... Proszę mnie do tego nie namawiać. Wszystko się działo. Dosłownie wszystko! Czy warto jeszcze do tego wracać..."

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @boson 23 czerwca 2018 13:42
23 czerwca 2018 13:52

Bolesław Piasecki był członkiem PZPR? Jakim cudem? Bolesław Piasecki był posłem na Sejm od roku 1965 i w Radzie Państwa w latach 1971-1979. Nigdy nie było info, że mógłby pracować w MBP. Miał biznes, którego musiał pilnować.  Od 1956 był we Froncie Jedności Narodu. Po rozmowie z Sierowem nie musiał się zniżać do wstępowania do PZPR.

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @pink-panther 23 czerwca 2018 13:22
23 czerwca 2018 13:55

A proszę się wcinać Pani Pantero zawsze... 

Wszak liczyłem właśnie na to, że bardziej poinformowani oswiecą mnie w kwestii tego co w zasadzie slepamanka zaczęła na temat Pana Piaseckiego. 

To się nazywa kariera. Wielki cwaniak, jak mówił o Kunickim vel Kuniku Dyzma :) Sami swoi, a stare rody szlacheckie do piachu albo dekretem Bieruta. 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 23 czerwca 2018 13:50
23 czerwca 2018 13:58

No właśnie. Ale to nie dotyczyło partyzantów w lesie tylko "kerownictwa w miastach". Najlepiej i najstraszniej opisał to Sergiusz Piasecki w książce o tym, jak dostał ofertę "wykonania wyroku" na jakimś "niewygodnym". Bo on był co prawda w "wyrokowcem" w AK ale sobie zagwarantował prawo do odmowy wykonania zadania, jeśli wskazany cel był za słabo "udokumentowany".  Więc on opisuje tych młodzianków z AK - planujących w środku okupacji niemieckiej, jakie to wysokie posady dostaną po wojnie.  I widział, jaka kasa się tam przelewała.  Nie pamiętam tytułu tej książki ale to mogło być "Dla honoru Organizacji" - działalność AK w latach 1942-43 na Wileńszczyźnie.

zaloguj się by móc komentować

boson @pink-panther 23 czerwca 2018 13:52
23 czerwca 2018 14:00

Antoni Alster - zmarły gwałtownie w 1968.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @OdysSynLaertesa 23 czerwca 2018 13:55
23 czerwca 2018 14:03

"Stare rody szlacheckie" poszły do piachu bo się  od XIX w. obchodziły jak z jajkiem ze swoimi kuzynami, którzy "bawili się w rewolucję i socjalizm" . Tak jak siostrzyczki Feliksa Dzierżyńskiego, co to pisały listy do  ukochanego braciszka po roku 1920.  Gdyby "stare rody szlacheckie" miały wyczucie i determinację, jak wilki anglosaskie, to może ktoś chciałby z nimi negocjować a nie mordować ich pod okiem okupanta - bezkarnie. Myślę o AL i GL.  W 1944 wystarczył już tylko dekret o nacjonalizacji ziemi.
Piasecki Bolesław był nacjonalistą znienawidzonym bardziej niż wszyscy ziemianie na świecie- bo był realistą i - przeżył a co gorsza - urządził się pod sowiecką kryszą na oczach tych wszystkich brunetów, którzy Sierowowi całowali  buty.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @OdysSynLaertesa 23 czerwca 2018 13:55
23 czerwca 2018 14:08

"Stare rody szlacheckie" poszły do piachu bo się  od XIX w. obchodziły jak z jajkiem ze swoimi kuzynami, którzy "bawili się w rewolucję i socjalizm" . Tak jak siostrzyczki Feliksa Dzierżyńskiego, co to pisały listy do  ukochanego braciszka po roku 1920.  Gdyby "stare rody szlacheckie" miały wyczucie i determinację, jak wilki anglosaskie, to może ktoś chciałby z nimi negocjować a nie mordować ich pod okiem okupanta - bezkarnie. Myślę o AL i GL.  W 1944 wystarczył już tylko dekret o nacjonalizacji ziemi.
Piasecki Bolesław był nacjonalistą znienawidzonym bardziej niż wszyscy ziemianie na świecie- bo był realistą i - przeżył a co gorsza - urządził się pod sowiecką kryszą na oczach tych wszystkich brunetów, którzy Sierowowi całowali  buty.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @boson 23 czerwca 2018 14:00
23 czerwca 2018 14:12

Czyli to Antoni Alster był w tym  MBP i podsekretarzem stanu "odpowiedzialnym za sprawy Kościoła". Teraz to się zgadza. W 1968 r. był już rencistą a renciści często umierają. Taki lajf.

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 23 czerwca 2018 14:00
23 czerwca 2018 14:12

to dopiero zdawkowe hasło - wiwat hucpa:

http://www.jhi.pl/psj/Alster_Antoni_(Nachum)

 

zaloguj się by móc komentować


pink-panther @boson 23 czerwca 2018 14:12
23 czerwca 2018 14:23

No PaczPan: grafik i drzeworytnik:))) Znaczy się "artysta". A jacyś źli ludzie dopisują mu angażmą w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego a wcześniej bo w 1941/2 "studia" w Międzynarodowej Szkole Leninowskiej w Kusznarenkowie na Uralu. A jeszcze wcześniej bo w listopadzie 1923 r. uczestniczenie w zbrojnym konflikcie z wojskiem i policją polską w Krakowie, w którym zostało zastrzelonych plus minus jakieś 20 osób. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 23 czerwca 2018 13:58
23 czerwca 2018 14:25

No to pięknie, niektórzy już się szykowali do władzy. Wrzucacie mi tu Państwo mnóstwo informacji i motywów do kolejnych notek, bardzo dziękuję. Trzeba poszukać książki Sergiusza Piaseckiego.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 23 czerwca 2018 14:08
23 czerwca 2018 14:26

Wilki anglosaskie same prokurowały takich aktywistów na zgubę innym krajom. Patrz: lord Alfred Milner.

zaloguj się by móc komentować

boson @pink-panther 23 czerwca 2018 13:58
23 czerwca 2018 14:34

" Sergiusz Piasecki, kierujący Egzekutywą AK, odmówił zastrzelenia Mackiewicza, zaś ppłk Aleksander Krzyżanowski, komendant Okręgu Wileńskiego, podjął decyzję o jego uniewinnieniu."

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @pink-panther 23 czerwca 2018 14:08
23 czerwca 2018 14:55

Z pewnością nie był pięknoduchem, ale swoją drogą zastanawiająca jest ta jego symbioza z systemem. Znać odpowiednich ludzi a mieć na nich aż taki wpływ żeby nie dać głowy pod topór to jest że tak powiem zastanawiający wynik.

Rzecz jasna ma Pani rację o tych zabawach z kuzynami w romantyczno socjalistyczną Polskę. Jednak nie zapominajmy że być naiwnym a planować morderstwo i rabunek na masową skalę to jednak spora różnica... W każdym bądź razie my dzisiaj mamy dość materiału poglądowego żeby wyciągać jednoznaczne wnioski. M in. takie jak przeżyć ale nie brać udziału/czerpać korzyści z krzywdy innych ludzi.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 23 czerwca 2018 14:25
23 czerwca 2018 14:57

Książki Sergiusza Piaseckiego są bezcenne. Białorusini uznają jego książki za najlepsze, jakie napisano kiedykolwiek o Białorusi. Zapewne zostanie "narodowym pisarzem Białorusi". Człowiek absolutnie fascynujący. W 1938 otarł się o Nagrodę Nobla za pierwszą wydaną książkę. "Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy" nakręcili Włosi i to dwukrotnie: film fabularny i serial. A "Zapiski Oficera Armii Czerwonej" były najbardziej zakazaną książką PRL. Oprócz słynnej powieści satyryczno - tragicznej znacznie boleśniejsze dla tutejszej "inteligencji lewicowej" był  list otwarty do Tygodnika Odrodzenie a konkretnie do Karola Kuryluka napisany przed ucieczką z kraju w kwietniu 1946 r. pt. 
Sto pytań pod adresem "obecnej" Warszawy", w którym to memoriale jedno z pytań o karierę  w "lubelskiej" Polsce ludzi pokroju Stefana Jędrychowskiego, na którym podobno "wisiał" wyrok śmierci AK z czasów okupacji.  Wyrok śmierci był też wydany  na Putramenta.  Był też wydany na Józefa Mackiewicza, którego jednak Sergiusz Piasecki uratował.
Natomiast po wojnie na emigracji publicznie piętnował Czesława Miłosza, który poszedł  na pełną kolaborację w PRL. I w ten sposób został "wyklęty" przez "księcia Giedroycia" i Radio Wolna Europa.

Piękne wprowadzenie do tego życiorysu daje odcinek Erraty do  biografii:Sergiusz Piasecki.

https://www.youtube.com/watch?v=6JSF7rEEtnc

http://www.bibliotekacyfrowa.pl/Content/34853/002.pdf

https://pl.wikipedia.org/wiki/Sergiusz_Piasecki

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @boson 23 czerwca 2018 14:34
23 czerwca 2018 15:02

Tam było więcej takich "zaniechań", chociaż akurat wyrok na Mackiewicza wyglądał na jakąś ustawkę, którą wyczuł "fachowiec" czyli Sergiusz Piasecki. Po wojnie "podzielił los" Mackiewicza na emigracji czyli - wielki talent literacki i mądrość polityczna oraz bezkompromisowość - i wyklęcie przez "nasze autorytety" czyli "księcia Giedroycia" i Radio Wolna Europa.

zaloguj się by móc komentować

boson @Stalagmit 23 czerwca 2018 13:27
23 czerwca 2018 15:04

Ten wątek Jana Gawrońskiego to prawdziwa bomba - okazuje się, że od 1956 on rok w rok był w Polsce, gdzie "bezpośrednio" współpracował z Piaseckim - przy czym, otrzymal (małe) odszkodowanie za dom przy Szucha 6 oraz bardzo rzadki przywilej - tzw. « klauzulę na przyjazd do kraju »...

no, a bardzo dobrym znajomym JG był nie kto inny jak nasz zawzięty przyjaciel, W. Churchill...

 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @OdysSynLaertesa 23 czerwca 2018 14:55
23 czerwca 2018 15:06

Może przemawia przeze mnie dzisiaj jakaś gorycz, bowiem z perspektywy czasu - widać, że nie jest przypadkiem, iż - głupota jest grzechem. Ten sam los spotkał ziemiaństwo i elity rosyjskie, które dosłownie aż się prosiły o los, który je spotkał. Poza tym porzucenie katolicyzmu i flirty z masonerią i socjalizmem - doczekały się kary Boskiej. 

PS. Po roku 1944 otrzymanie przydziału mieszkaniowego w Alei Przyjaciół teoretycznie NIE było "czerpaniem korzyści z krzywdy innych ludzi" ale jednak chyba - praktycznie było.  I jest do dzisiaj.  Bycie naiwnym powinno być karalne. Sama za naiwność posiedziałabym parę lat w ciupie i nie miałabym za złe tym, co by mnie zapuszkowali:)))

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @Stalagmit 23 czerwca 2018 14:25
23 czerwca 2018 15:08

Książki świetne... Gospodarz zareklamował tego Piaseckiego nadzwyczaj skutecznie, a informacja Pani Pantery do konkretnej pozycji... Nie wiadomo za co się zabrać. Na samej SN można zatracić poczucie czasu... Tyle wątków i historii do nadrobienia. I tylko żal ze złością pomieszany za tyle lat infantylizmu zwanym "edukacją państwową", dodatkowo poruszany takimi reklamami w publicznej że książka "Rolnik szuka żony" jest już dostępna w nowej cenie.... Ehhh

 

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 23 czerwca 2018 15:04
23 czerwca 2018 15:13

"U dowódcy gestapo w Warszawie, Josepha Meisingera, Luciana interweniowała osobiście w sprawie Bolesława Piaseckiego, przed wojną wodza faszyzującej ONR Falangi. - Mama była po prostu ciekawa świata i ludzi. Przyjmowała tego 20-letniego chłopaka, a w drugim kącie salonu arystokraci, którzy byli przyzwyczajeni do bawienia się we własnym towarzystwie, podnosili brwi ze zdziwienia - wspomina Alfred.

W końcu włoskiemu konsulatowi udaje się doprowadzić do zwolnienia Piaseckiego."

http://stalagmit.szkolanawigatorow.pl/prymas-i-jego-wrogowie-z-nie-tak-dawnej-historii#58838

https://pl.wikipedia.org/wiki/Aleja_Jana_Chrystiana_Szucha_w_Warszawie

 


 

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @pink-panther 23 czerwca 2018 14:57
23 czerwca 2018 15:14

Pani rekomendacja przekonuje mnie że warto poczytać coś więcej z Piaseckiego jak seria łotrzykowska z jabłuszkiem... Dzięki za tipy.

I za informacje rzecz jasna, przy okazji :)

zaloguj się by móc komentować


OdysSynLaertesa @pink-panther 23 czerwca 2018 15:06
23 czerwca 2018 15:16

Ja to odczytuję jako sportową zgłość i uzasadnioną przestrogę na przyszłość... Zamiast Walenrodyzmu skuteczność

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @boson 23 czerwca 2018 15:04
23 czerwca 2018 15:20

No to dosyć dużo wyjaśnia w sprawie Piaseckiego i jego "firmy".

zaloguj się by móc komentować

PiotrKozaczewski @OdysSynLaertesa 23 czerwca 2018 15:14
23 czerwca 2018 15:40

Gorąco polecam też "Żywot człowieka zdemobilizowanego".

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @PiotrKozaczewski 23 czerwca 2018 15:40
23 czerwca 2018 15:59

Dzięki... Dorzuce do obserwowanych.

Dziękuję wszystkim za pociągnięcie tego ciekawego wątku i pozdrawiam.

zaloguj się by móc komentować

boson @pink-panther 23 czerwca 2018 15:02
24 czerwca 2018 12:39

"W 1941 opublikował w „Gońcu Codziennym”, piśmie wydawanym przez okupacyjne władze niemieckie w języku polskim, kilka antykomunistycznych artykułów, które podpisał inicjałami J.M..

Na przełomie 1942–1943 roku Józef Mackiewicz został skazany przez sąd specjalny AK na karę śmierci (chociaż w 1942 roku nic nie opublikował w czasopismach wydawanych przez Niemców). Sergiusz Piasecki, kierujący Egzekutywą AK, odmówił zastrzelenia Mackiewicza, zaś ppłk Aleksander Krzyżanowski, komendant Okręgu Wileńskiego, podjął decyzję o jego uniewinnieniu. Do dzisiaj nie są jasne okoliczności wydania wyroku śmierci, prawdopodobnie stała za tym agentura sowiecka w szeregach AK – sprawę tę drobiazgowo analizuje prof. Włodzimierz Bolecki w książce Ptasznik z Wilna. O Józefie Mackiewiczu (Zarys monograficzny).

W maju 1943 roku po odkryciu przez Niemców w Katyniu grobów oficerów polskich zamordowanych przez Sowietów na zaproszenie niemieckie i za zgodą polskich władz podziemnych udał się do Katynia jako obserwator ekshumacji zwłok. Po powrocie w Gońcu Codziennym ukazał się wywiad z J. Mackiewiczem pt. „Widziałem na własne oczy”, w którym zrelacjonował pobyt w miejscu kaźni polskich oficerów. W 1944 roku w Warszawie powtarzano pogląd, jakoby za ten wywiad PPR lub inna organizacja wydała na Józefa Mackiewicza wyrok śmierci."

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 24 czerwca 2018 12:39
24 czerwca 2018 12:43

@Kossobor

à propos jego wyjazdu z Wwy w 1944:

"W 1944 roku w Warszawie powtarzano pogląd, jakoby za ten wywiad PPR lub inna organizacja wydała na Józefa Mackiewicza wyrok śmierci."

 

zaloguj się by móc komentować

boson @boson 24 czerwca 2018 12:39
24 czerwca 2018 15:07

Pisze profesor Bolecki (strona 115):

„W publicystyce Mackiewicza z późnych lat trzydziestych coraz bardziej wyraźny jest dystans wobec Żydów. Przejawia się on już w słownictwie – typowym zresztą dla całej publicystyki międzywojennej – dziś rażącym, nieprzyjemnym, odpychającym, niekiedy po prostu wstrętnym. [...] Z wyraźną niechęcią Mackiewicz pisał o związkach młodzieży żydowskiej z różnymi formami ruchu komunistycznego.”

Ciekawe - prawda? Na "pociechę", polecam stronę 127, ze wspomnieniami samego JM:

”Nadchodził wieczór dnia 18 września, najbardziej niesamowity, jaki mi było dane przeżyć. W niedzielę grałem w szachy z Karolem Zbyszewskim…”.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować