-

Stalagmit

Purpura i ślimaki

Od głębokich pradziejów człowiek starał się ozdabiać swój strój, barwiąc go i naszywając na niego aplikacje z różnorodnych materiałów. Już w paleolicie skórzane ubrania barwiono za pomocą czerwonego tlenku żelaza, czyli ochry. Barwniki wytwarzano z naturalnych składników, przede wszystkim roślin i minerałów i obracano nimi na szeroką skalę. Najstarsze przykłady użycia barwników mineralnych pochodzą sprzed 350 tys. lat, z jaskiń Zambii. W późniejszych wiekach do barwienia tkanin używano całej gamy barwników roślinnych, zwierzęcych i mineralnych. Pochodzący z Kaukazu i Azji Mniejszej Urzet barwierski (Isatis tinctoria) był używany do wyrobu niebieskiego pigmentu, tak samo jak liście indygowca farbiarskiego (Indigofera tinctoria L.), z których wytwarzano bardzo ceniony niebieski barwnik indygo, sprowadzany z Indii do świata śródziemnomorskiego i Europy. Z kłączy ostryżu długiego (Curcuma L.) produkowano silny, żółty pigment, czyli kurkuminę, która była wraz z indygo jednym z głównych towarów eksportowych Indii i Azji Południowo-wschodniej. Czerwony, brązowy i fioletowy barwnik długo uzyskiwano z kłączy marzany barwierskiej (Rubia tinctorum L.), rosnącej na stepach nadczarnomorskich, w Azji Zachodniej i środkowej. Biały pigment mineralny wyrabiano z ilmenitu, brunatny z tlenku żelaza, żółty z kadmu, czarny z różnych odmian węgla, a czerwony z cynobru i tlenku żelaza. Wszystkie te barwniki były przedmiotem handlu już od tysięcy lat. Wysoko je ceniono, a barwione nimi tkaniny były droższe niż surowe.

Najsłynniejszy i najdroższy barwnik w starożytności i w średniowieczu był jednak wytwarzany nie z roślin, czy minerałów, ale z organizmów zwierzęcych. Była to sławna purpura tyryjska, już od połowy II tysiąclecia przed Chr. znana i ceniona na śródziemnomorskim brzegu Syropalestyny. Rzymski mitograf, Juliusz Pollux pisał, że to Herakles jako pierwszy ufarbował szatę kolorem purpurowym i dał ją w prezencie nimfie o imieniu Tyros. Barwnik miał odkryć pies herosa, gryzący ślimaki na fenickim brzegu. Tak naprawdę, jeszcze około 1570 lat przed Chr. mieszkańcy wybrzeży Libanu odkryli zadziwiające właściwości pewnych morskich ślimaków żyjących w strefie litoralnej wód wschodniej części Morza Śródziemnego. Ślimaki te, pochodzące z rodzaju Murex, występują bardzo licznie na brzegach Syrii, Libanu i Palestyny. Ślimaki rozkolce są drapieżnikami i posiadają w obrębie płaszcza specjalny gruczoł hipobranchialny, wydzielający substancję znieczulającą ofiary, które potem spożywają (małże, chitony, krewetki, omułki, perłopławy). Substancja wytwarzana przez gruczoły rozkolca farbiarskiego (Bolinus brandaris) i rozkolca pasiastego (Hexaplex trunculus), ma kolor żółtawy i nieprzyjemny zapach. Pod wpływem światła słonecznego ciemnieje i zmienia kolor, najpierw na lawendowy, a potem na fioletowy i purpurowy.

Wyrób barwników ze ślimaków z rodzaju Murex był pracochłonnym procesem. Można było uzyskiwać wydzielinę z gruczołów poprzez mechaniczne drażnienie ślimaków, ale najczęściej uzyskiwano ją w bardziej inwazyjny sposób. Ślimaki łowiono w dużych ilościach i zbierano z przybrzeżnych wód. Następnie oddzielano ciała tych zwierząt od muszli i wraz z osoloną wodą wrzucano do specjalnych kadzi. Tak przygotowany półprodukt pozostawiano na trzy dni w specjalnych zbiornikach, by uzyskać ekstrakt barwnika. Ślimaki rozkładały się i wydzielały pożądaną substancję ze swoich gruczołów. Proces pozyskiwania pigmentu był nie tylko uciążliwy i męczący, ale wiązał się także z okropnym zapachem rozchodzącym się wokół farbiarni. Przygotowany w ten sposób płyn gotowano w naczyniach cynowych aż do uzyskania pożądanego koloru. Następnie przelewano barwnik do specjalnych basenów, w których moczono przędzę wełnianą, lub inną, z której miano uzyskać gotowe tkaniny purpurowe. Najbardziej poszukiwanym rodzajem tego barwnika była purpura tyryjska, o ciemnokrwawym kolorze. Barwiarze potrafili uzyskiwać różne odcienie, od różowego i czerwonego po ciemnofioletowy.

Charakterystyczny kolor purpury pochodzi od jej głównego chemicznego składnika, 6,6’ dibromoindygo (C16H8Br2N2O2). Jest to chemiczna pochodna barwnika indygo (C16H10N2O2). Dibromoindygo zawiera brom, który nadaje mu jego liczne odcienie, pochodne czerwieni. Piękny, purpurowy kolor wydziela się jedynie pod wpływem soli i światła słonecznego. Do uzyskania odpowiedniej ilości barwnika konieczna była spora ilość soli morskiej i potażu, Dzięki wydzieleniu barwnika z gruczołów ślimaka, jego utlenieniu i wystawieniu na światło słoneczne rzemieślnicy mogli uzyskać piękny kolor. Z ślimaczego barwnika można było uzyskać bardzo różne odcienie, od niemal czarnego, poprzez czerwień, typową purpurę, fiolet, róż, niebieski aż do lekko lawendowego koloru. Wszystko zależało od czasu ekspozycji barwnika na światło, jego stężenia i okresu gotowania. Najwyżej ceniono tkaniny zabarwione odcieniem niebieskim, szkarłatnym, lub klasycznie purpurowym. Pigment używany do barwienia szat królewskich i cesarskich, prawdziwa purpura tyryjska, zwana przez Rzymian purpurissimum, albo ostrum, była sztandarowym i najbardziej luksusowym produktem starożytnej Fenicji. Był drogi i stać było na niego jedynie władców i świątynie. Kojarzono go z władzą i religią. Z innego gatunku ślimaka, Hexaplex trunculus, wyrabiano barwnik zwany błękitem królewskim, nieco tylko tańszy od tyryjskiej purpury. Starożytni Izraelici również nauczyli się wykorzystywać tego ślimaka i wyrabiali z niego niebieski pigment (tekelet) służący do barwienia szali modlitewnych (tałes). Produkcja purpury była droga i pracochłonna, bo  dla uzyskania 1,5 g barwnika potrzeba było aż 12 tys. mięczaków, zaś do ufarbowania 100 g wełny - 1-2 g barwnika. Aż do VI wieku po Chr. nie znano żadnych metod zachowywania od zepsucia barwnika w sanie surowym, dlatego warsztaty sytuowano zwykle nad samym morzem, choć z dala od osiedli ludzkich, ze względu na przykre zapachy.

Archeologiczne pozostałości produkcji barwnika w postaci hałd skorup mięczaków i charakterystycznych basenów do wydzielania płynu ze ślimaczych gruczołów są znane z licznych miejsc w basenie Morza Śródziemnego. Fenicjanie założyli wiele wytwórni purpury w swoich koloniach na wybrzeżu północnej Afryki, między innymi w Kartaginie. Purpurę wyrabiano także w Azji Mniejszej, m. in. w okolicach miejscowości Karatepe. W fenickich faktoriach na Kyterze i Krecie kontynuowano tradycję wyrobu barwnika z rozkolców. Kyterę nazywano nawet w starożytności Porfyrousa. Na wybrzeżu Libanu znaczącym ośrodkiem produkcji była miejscowość zwana przez Fenicjan i Asyryjczyków Gi, a przez Greków Porphyreon (współczesne Jiyeh niedaleko Sydonu), a także w okolicach Sarepty, gdzie odkryto liczne instalacje do wytwarzania purpury. Ślady produkcji purpury odkryto także w pochodzącej z I w. po Chr. dzielnicy mieszkalnej na górze Syjon w Jerozolimie. Pozostałości purpurowych tkanin odkryto także w jaskini Wadi Murabba‘at koło Qumran na Pustyni Judzkiej.

Niedawno okazało się, że już Minojczycy na Krecie wykorzystywali rozkolce do produkcji barwników i rozwinęli produkcję na szeroką skalę już 2000-1800 lat przed Chr. Liczne muszle rozkolców odnaleziono w okolicach pałacu w Knossos i na wyspie Kuophonisi niedaleko wybrzeży Krety. W XIII w. przed Chr. przemysł farbiarski oparty na eksploatacji rozkolców istniał już w okolicach Sarepty w Libanie. W epoce żelaza miasta fenickie (Tyr, Sydon, Byblos) stały się ośrodkami produkcji tkackiej i farbiarskiej. Sama nazwa Phoiníkē, oznacza w języku greckim kraj purpury, kraj czerwonego barwnika. Mieszkańcy Fenicji zwali siebie Kananejczykami, po akadyjsku kinaḫni. To określenie z kolei pochodzi od akadyjskiego słowa kinaḫḫu, oznaczającego zabarwioną na czerwono wełnę. Podobnie brzmi eblaicka nazwa kraju: ka-na-na-um. Purpurowe tkaniny przybywały do krajów nad Morzem Śródziemnym na pokładach fenickich statków, a ich dystrybucja była jedną z głównych przyczyn powstania sieci kolonii, szlaków żeglugowych i fenickich stacji handlowych. Wśród darów, jakie władcy fenickich miast ofiarowywali królom Asyrii były tkaniny purpurowe. Handlarze i wytwórcy purpury osiągali ogromne zyski i stawali się najbogatszymi i szanowanymi obywatelami swoich społeczności. Przenikali do władz starożytnych miast i wpływali na podejmowanie decyzji. W okresie późnej starożytności często byli w stanie kupować dla swoich synów stanowiska i urzędy na cesarskich dworach Rzymu i Konstantynopola. Powstawały nawet specjalnie podręczniki przeznaczone wyłącznie dla fabrykantów purpurowych tkanin.

Odkryta w babilońskim mieście Sippar tabliczka klinowa z ok. 600 r. przed Chr. podaje przepis na barwienie tkanin purpurą. W biblijnej Księdze Wyjścia spotykamy wzmianki o tkaninach purpurowych (Wj 35, 5-7; 39, 1-9). O wytwarzaniu purpury pisał Pliniusz Starszy (Historia Naturalis IX, 62), a także Witruwiusz (De Architectura VII, 13). Znajdująca się w Dziejach Apostolskich wzmianka o św. Lidii, kobiecie sprzedającej purpurę w małoazjatyckiej Tiatyrze, świadczy o handlu tkaninami purpurowymi w czasach Cesarstwa Rzymskiego (Dz 15, 40-16, 11). W Rzymie toga zdobiona purpurowym szlakiem na brzegach (toga praetexta) była najpierw strojem królewskim (od czasów króla Tulliusza Hostiliusa), a potem najwyższych urzędników. Zwycięzcy wodzowie w czasie odbywania tryumfu nosili bogato zdobioną i barwioną purpurą toga picta. W I w. przed Chr. tkaniny barwione purpurą stawały się coraz popularniejsze w Rzymie. Do Wiecznego Miasta docierała coraz częściej purpura dibafa Tyria, podwójnie barwiona tkanina kosztująca więcej niż tysiąc denarów za funt. Pojawił się także jej podrabiany wariant wytwarzany z kermesu, zwany hysginum.

Paludamentum, purpurowy płaszcz, był noszony w okresie republiki przez konsula tylko w czasie wojny poza Rzymem. Prawo stanowiło, że konsul nie może się pojawić w Rzymie, w obrębie pomoerium w stroju wojskowym. W okresie pryncypatu cesarze pojawiali się w nim na terenie Rzymu i Italii bardzo rzadko, np. przy okazji przyjmowania barbarzyńskich posłów. Poza Italią, zwłaszcza w czasie kampanii wojennych cesarze występowali jako prokonsulowie w stroju wojskowym, a więc także w purpurowym płaszczu. W III wieku po Chr. nałożenie purpury stało się równoznaczne z objęciem władzy cesarskiej. Najważniejszym elementem ceremonii objęcia władzy przez cesarza stało się nałożenie purpury, tak jak dla władcy hellenistycznego było nim wdzianie chlamidy. Tradycyjny strój wodza rzymskiego przekształcił się w symbol władzy cesarza. Produkcja i handel purpurą stały się przedsięwzięciami kontrolowanymi przez państwo. Purpurowe spodnie, których krój podobny jest do celtyckich braccae, były także częścią stroju cesarza. Ta część stroju miała ewidentnie barbarzyńskie pochodzenie i jej noszenie było zabronione prawem w obrębie Rzymu. Od końca II wieku po Chr. spodnie jako element stroju wojskowego upowszechniają się na dworze cesarskim i stają się dłuższe, sięgając aż do kostek. W IV w. purpurowe spodnie, znane też jako tibia lub tibialia stają się nieodłącznym elementem cesarskiego stroju. Cesarz nosił też bogato zdobiony pas barwiony purpurą. Bogato zdobiona, jedwabna i purpurowa odzież była zastrzeżona dla cesarza. Jej noszenie przez nieuprawnione osoby było równoznaczne z obrazą majestatu i zdradą karaną śmiercią.

W czasach Cesarstwa Rzymskiego państwo zaczęło rozciągać swój monopol nad produkcją i sprzedażą purpury, Juliusz Cezar i Oktawian August wydali ustawy zabraniające obywatelom noszenia purpury, a cesarz Neron całkowicie zabronił sprzedaży purpury tyryjskiej i ametystowej, które odtąd mógł nosić jedynie cesarz. W III w. po Chr. cesarz Aleksander Sewer utworzył pierwsze państwowe manufaktury produkujące purpurę. Największą z takich manufaktur założył w Tyrze około 300 r. po Chr. cesarz Dioklecjan. Handel zarówno barwnikiem, jak i tkaninami purpurowymi podlegał ścisłej kontroli państwa rzymskiego. Edykt o cenach maksymalnych Dioklecjana z 301 r. po Chr. zawiera szczegółowe wzmianki o cenach różnych tkanin barwionych purpurą. Np. metaksoblatte, czyli jedwab barwiony purpurą tyryjską kosztował 150 tys. denarów za funt, a blatte, czyli wełna w ciemnym odcieniu zakrzepłej krwi, barwiona purpurą tyryjską - 50 tys. denarów za funt. posiadająca jaśniejszy, łagodniejszy odcień wełna ipoblatte kosztowała 32 tys. denarów za funt. ; - Nieco tańsza była wełna barwiona również purpurą tyryjską, ale w odcieniu szkarłatnym (oksytyria): 16 tys. denarów za funt. Z małoazjatyckiego Miletu pochodziła porfira meilesia dibafos, czyli prawdziwa purpura z Miletu dwukrotnie barwiona, kosztująca 12 tys. denarów za funt. Istniała także podrabiana, fałszywa purpura z Nicei barwiona coccus, czyli prawdopodobnie kermesem wytwarzanym z owada żyjącego na dębach skalnych (Kermes vermilio na Quercus coccifera L.). Tkanina pofarbowana tym barwnikiem kosztowała już tylko 1500 denarów za funt.

Tradycja wytwarzania purpury była żywa w Cesarstwie Wschodniorzymskim, a potem w Bizancjum. W czasach cesarza Justyniana I jedwab barwiony purpurą kosztował 24 aureusy za uncję, tj. za 27,288 g. Barwnik wytwarzano m. in. w bizantyjskim Egipcie. Zachowała się na papirusie umowa z 615 г. po Chr., w której farbiarz purpurą z This zgodził się pracować dwa lata dla handlarza purpurą z Panopolis. Znane są tkaniny koptyjskie barwione prawdziwą purpurą z murexów. Purpura po raz pierwszy zaczęła być szerzej wykorzystywana do malowania ilustracji na pergaminowych kartach ksiąg. Produkcja barwnika dobiegła końca w czasie czwartej wyprawy krzyżowej, kiedy to w 1204 roku krzyżowcy zdobyli i złupili Konstantynopol. Zubożone Cesarstwo Bizantyjskie nie miało już funduszy na ponowne rozkręcenie manufaktur.

Literatura

B. Schaefer, Natural Products in the Chemical Industry, Berlin, 2014.

N. Eastaugh, V. Walsh, T. Chaplin, R. Siddall, Pigment Compendium, London, New York, 2013.

J. L. Sebesta, L. Bonfante, The World of Roman Costume, Madison, London, 2001.

K. Długosz-Rygiel, Barwniki stosowane w koptyjskim włókiennictwie, Studia i Materiały Archeologiczne, Tom 11 (2003).

E. Lipiński, Itineraria Phoenicia, Studia Phoenicia XVIII, Leuven, Paris, 2004.

E. Lipiński, On the Skirts of Canaan in the Iron Age: Historical and Topographical Researches, Leuven, Paris, 2006.

P. Garnsey, K. Hopkins, C. R. Whittaker, Trade in the Ancient Economy, Berkeley, Los Angeles, 1983.

Muszle Bollinus brandaris z rodzaju Murex

Wschodnia część Morza Śródziemnego i prądy morskie

Barwnik purpura tyryjska

Tkanina barwiona purpurą tyryjską

Moneta miasta Byblos z 350 r. przed Chr., na awersie, pod konikiem morskim widoczna muszla mięczaka z rodzaju Murex

Pozostałości minojskich warsztatów barwiarskich z miejscowości Pefka na Krecie (II tys. przed Chr.)

Muszle ślimaków z Pefki na Krecie

Muszla ślimaka z rodzaju Murex z góry Syjon, Jerozolima

Tkanina barwiona purpurą, Jaskinia Wadi Murabba'at, 136 r. po Chr.

Purpurowy całun pogrzebowy króla Karola Wielkiego, wykonany w Konstantynopolu w 814 r. po Chr.

Tabliczka klinowa z Sippar z przepisem na wyrób purpurowego barwnika, VI w. przed Chr.

Rzymscy senatorowie w toga praetexta, fresk z Kapitolu, I w. przed Chr.

Cesarz Justynian I w purpurowej szacie, mozaika z Rawenny, VI w. po Chr.

Etruski król lub możnowładca w toga picta, malowidło z grobowca z okolic Vulci, VI w. przed Chr.

Cesarz Maksencjusz w purpuroej szacie, spodniach i pasie, IV w. przed Chr., rekonstrukcja

Ubieranie cesarza wschodniorzymskiego w purpurową szatę, rekonstrukcja

Basen do produkcji barwnika, Sultan Tekke na Cyprze, XV w. przed Chr.

Baseny do produkcji purpury, Tel Shikmona, Izrael, IX-VIII w. przed Chr.

Feniccy kupcy oferujący swoje wyroby, rekonstrukcjaBarwiona czerwonawym odcieniem purpury tkanina bizantyjska

Barwiona purpurą strona Kodeksu Rossano, Bizancjum, VI w. po Chr.

Barwiony purpurą Kodeks Beratinus, Patmos, VI w. po Chr.

 

 

 



tagi: archeologia  historia świata  ekonomika  historia gospodarcza  barwniki  purpura tyryjska  rozkolce 

Stalagmit
29 kwietnia 2018 12:24
128     5875    25 zaloguj sie by polubić
komentarze:
stanislaw-orda @Stalagmit
29 kwietnia 2018 13:29

Przy okazji:
Interesujący przypadek  stanowi  przekład ewangelicznego tekstu mówiącego  o tym, że Jezus Nazarejczyk został podczas swojej agonii na krzyżu poczęstowany octem  (gąbką umoczoną w occie ) przez legionistę, mającego dopilnować śmierci skazańców na skale Golgoty. Tekst w obecnym brzmieniu jestt odbierany, jako zadanie kolejnej udręki celowo zaaplikowanej umierającemu Nazarejczykowi przez nikczemnych pogan.

Otóż łacińskie aceto (w polskim niefrasobliwym przekładzie: ocet) odnosiło się do kwaśnego, młodego wina, które każdy legionista rzymski posiadał na osobistym wyposażeniu. Bukłak z owym aceto był zamykany gąbką, która służyła kegioniscie do nawilżania  warg, czoła i twarzy, gdy maszerował w pyle, znoju i upale. Albo pełnił wtakich warunkach wartę. Także mógł wycisnąć trochę  aceto na język. Wino to służyło do orzeźwienia i odświeżenia. Było ono  bowiem słabe i kwaśne, jak to zazwyczaj młode wino, jeszcze nie w pełni ustałe. Tłumaczenie tego terminu  jako ocet, czyli przez okreslenie, które natychmiast kojarzy się dzisiejszym ofiarom reform oświatowych z octem znanym im z półek sklepowych, prowadzi do fałszywych  i nieuprawnionych skojarzeń. Legionista, zdjęty litością, chciał ulżyć Jezusowi, zwilżając mu usta owym młodym winem. A nie octem.

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @valser 29 kwietnia 2018 13:03
29 kwietnia 2018 14:27

Ja także dziękuję i zapraszam do czytania kolejnych tekstów (tych poprzednich także).

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda 29 kwietnia 2018 13:29
29 kwietnia 2018 14:28

Dziękuję bardzo, to jest cenna i istotna uwaga. Obszerniejsza odpowiedź jeszcze dziś.

zaloguj się by móc komentować

chlor @Stalagmit
29 kwietnia 2018 14:41

Świetna robota, gratulacje!

Samo uzyskanie czy zdobycie barwnika to była połowa problemu. Konieczne jest odpowiednie gruntowanie (zaprawianie, bejcowanie) tkaniny aby barwnik związać trwale z tkaniną, i to jest dosyć tajemnicza sztuka wymagająca nieźle rozwiniętego przemysłu dostarczającego potrzebne składniki zaprawy. Czasem wystarczały surowe naturalne (kaolin, tanina), ale do wyrobów najwyższej jakości używano dość skomplikowanych związków cyny, ołowiu, miedzi. Potrzebny był również ałun, i to w dużych ilościach. Skądś to wszystko trzeba było brać.

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @Stalagmit
29 kwietnia 2018 14:44

Bardzo ciekawy tekst. 

Ap 18

10 Stanąwszy z daleka ze strachu przed jej katuszami, powiedzą: 
"Biada, biada, wielka stolico, 
Babilonie, stolico potężna! 
Bo w jednej godzinie sąd na ciebie przyszedł!" 
11 A kupcy ziemi płaczą i żalą się nad nią, 
bo ich towaru nikt już nie kupuje: 
12 towaru - złota i srebra, 
drogiego kamienia i pereł, 
bisioru i purpury
jedwabiu i szkarłatu, 
wszelkiego drewna tujowego i przedmiotów z kości słoniowej, 
wszelkich przedmiotów z drogocennego drewna, spiżu, żelaza, marmuru, 
13 cynamonu i wonnej maści amomum, 
pachnideł, olejku, kadzidła, 
wina, oliwy, najczystszej mąki, pszenicy, 
bydła i owiec, 
koni, powozów oraz ciał i dusz ludzkich5

Po wpisaniu w wyszukiwarkę Biblii słowo: "purpury" ukazało się 40 razy. Jest jeszcze wariant purpura i purpurowy.  Najwięcej w Księdze Wyjścia. 

Ciekawa jestem jak teraz osiąga się ten kolor. Purpurowy należy do moich ulubionych, bo korzystnie w nim wyglądam. Na barwnik ze ślimaków z całą pewnością bym sobie nie mogła pozwolić... No i nie godnam go nosić.  Tzn. według dawnych norm, teraz mogę ile chcę.

Strasznie też jestem ciekawa jak wyglądała produkcja bisioru i cóż w nim jest takiego niezwykłego. Może ktoś opisze. 

 

zaloguj się by móc komentować

chlor @chlor 29 kwietnia 2018 14:41
29 kwietnia 2018 14:46

Aha, od rodzaju bejcy zależy w znacznym stopniu odcień otrzymanego wybarwienia. Czasem ten sam barwnik może dawać tkaninę niebieską, fioletową, purpurową, magenta, itd, po zmianie sposobu gruntowania tkaniny.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Stalagmit
29 kwietnia 2018 15:00

Świetny tekst:).

.

 

zaloguj się by móc komentować


Maryla-Sztajer @chlor 29 kwietnia 2018 14:46
29 kwietnia 2018 15:04

Ałun kojarzy mi się z goleniem brzytwą...

Dziadek tym tamował ewentualne zacięcie się

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @stanislaw-orda 29 kwietnia 2018 13:29
29 kwietnia 2018 15:08

Tak jest...Ale o pojeniu octem wspomina się w Wielki Piątek. 

Nijak się nie da tego prostować. .no jak to ..ujmuje się z pełni męki Jezusa. 

Na głupstwo nie ma rady 

.

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Maryla-Sztajer 29 kwietnia 2018 15:08
29 kwietnia 2018 15:18

oczywiście, z takiego młodego wina wyrabiano również ocet winny, ale to była dalsza faza "przetwarzania" surowca.

Stąd nieporozumienie, gdyz określenie aceto dotyczyło kilku rodzajów produktów wytwarzanych  z  młodego wina.

Na nieporozumieniu buduje sie z kolei pietyrowe interpretacje (nadinterpretacje), gdy system prawny Imperium romanum był bardzo drobiazgowy i regulowała praktycznie wszystkie aspekty tzw. "realu". 

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @Maryla-Sztajer 29 kwietnia 2018 15:02
29 kwietnia 2018 15:29

Poczytałam, ale ja zawsze mam perwersyjną chęć dotknąć,  powąchać albo polizać. Od zawsze cierpiałam w muzeach męki.  Tron lub fotel kusi żeby się w nim rozsiąść, kropnąć się w królewskie łoże, sprawdzić czy sprężyny działają,  obejrzeć z bliska bibeloty, zważyć w ręku,  pstryknąć paznokciem w porcelanę albo kryształ. A biżuteria w skarcach...  to już naprawdę katusze, żeby nie móc jej obejrzeć "ręcyma".

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Rozalia 29 kwietnia 2018 15:29
29 kwietnia 2018 15:32

Ja w ogóle muszę dotknąć. 

Trochę przez to że niedowidzę od zawsze...

Ale i bez tej ułomności. .jaką to niespodzianka czasem:))

Np węże są przyjemne w dotyku:))

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Rozalia 29 kwietnia 2018 15:29
29 kwietnia 2018 15:35

...Z tego co wymieniłaś ...porcelana i kryształy. ..

Zawsze jedwab...

Leżeć na tych gratach. ..nieeee ...

;).

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Stalagmit
29 kwietnia 2018 15:36

Jeszcze sobie zdjęcia pod notką oglądam :).

.

 

zaloguj się by móc komentować

chlor @Maryla-Sztajer 29 kwietnia 2018 15:04
29 kwietnia 2018 15:40

Tak, to ten sam ałun. Substancja od starożytności znana i poszukiwana.

zaloguj się by móc komentować


Maryla-Sztajer @stanislaw-orda 29 kwietnia 2018 15:44
29 kwietnia 2018 15:49

To jest coś fantastycznego jak można sobie coś zle wyobrazić. 

Przez ten złoty błysk bisioru zawsze myślałam ze to ciężka tkanina...że ze złotą nicią. .?...

.

A tu dzięki dociekliwosci Rozalii niespodzianka :))

.

 

zaloguj się by móc komentować

tromba @Rozalia 29 kwietnia 2018 14:44
29 kwietnia 2018 16:46

Z bisioru wykonana jest "chusta z Manoppello": 

http://m.niedziela.pl/artykul/54332/nd/Boskie-Oblicze-z-Manoppello

 

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @Maryla-Sztajer 29 kwietnia 2018 15:49
29 kwietnia 2018 16:55

Wydaje mi się,  że bisior najbardziej przypomina organza, szczególnie,  że często ma połysk. Na starych portreta czepce niewiast zdobił welon z bisioru.

https://www.google.pl/search?q=bisior&client=ms-opera-mobile&channel=new&espv=1&prmd=isvn&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjQ9Men3d_aAhWKZlAKHWCQBCkQ_AUIESgB&biw=1280&bih=752#imgrc=HXKFuqLyN0QMfM:

 

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @Maryla-Sztajer 29 kwietnia 2018 15:49
29 kwietnia 2018 17:01

Bisior - wisior, znaczy ciężki. -:)

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Rozalia 29 kwietnia 2018 16:55
29 kwietnia 2018 17:37

Trudno teraz odgadnąć jak powstają pewne wyobrażenia. Pewnie spotkałam w jakiejś powieści w zestawieniu z innym słowem...

.

Tych welonow na czepcach całkiem nie kojarzylam z rodzajem tkaniny...że to akurat bistro.

.

Zresztą średniowiecze gdy już je zobaczyłam na ilustracjach kolorowych. .urzekło mnie kolorem. 

Tym bardziej ze wcześniej były te mroki średniowiecza. 

Pamiętaj ze tzw moje czasy to przełom 50 / 60 ...Musiałam dotrzeć do czegoś z kolorowymi ilustracjami.  A nie szkicami czarno białymi. 

Różnica epok w ..,technologii poznawania. 

Tkaniny bogate. .na żywo. .to chyba były arrasy na Wawelu,  na szkolnej wycieczce. 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Maryla-Sztajer 29 kwietnia 2018 17:37
29 kwietnia 2018 17:38

Bisior  nie bistro. 

.

I masz tę technologię co dziś wie lepiej niż ja:((

.

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @chlor 29 kwietnia 2018 14:41
29 kwietnia 2018 18:12

Bardzo dziekuję. To prawda, że utrwalanie barwnika było sporym problemem technicznym, mimo iż purpura okazywała się wyjątkowo odporna na działanie czynników atmosferycznych. Do tego celu były potrzebne substancje alkaliczne, takie jak potaż i wapno. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @chlor 29 kwietnia 2018 14:41
29 kwietnia 2018 18:18

Cyna jest bardzo rzadka, w starożytności wydobywano ją w Brytanii, Azji Mniejszej, Iranie, Hiszpanii. Ołów pozyskiwano głównie z Hiszpanii i Bałkanów. Miedź jest powszechniejsza. Pliniusz Starszy podaje, że ałun był rzeczywiście używany w pracach barwierskich. Złoża ałunu eksploatowane w starożytności były na wyspach Lesbos i Melos, na Pustyni Zachodniej w Egipcie, w Italii pod Wezuwiuszem.

Miejsce pozyskiwania ałunu na pustyni w Egipcie

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Rozalia 29 kwietnia 2018 14:44
29 kwietnia 2018 18:30

Bardzo dziękuję. Podobnie brzmi lament proroka Izajasza nad upadkiem Tyru (Iz 23, 8): "Kto zgotował taki los Tyrowi rozdającemu korony, którego kupcy byli książętami, a przekupnie ludźmi szanowanymi w świecie?"

O fenickiej purpurze i bisiorze pisze też prorok Ezechiel (Ez 27, 2-7 ): "Tak mówi Pan Bóg: Tyrze, tyś powiedział: Jestem okrętem o doskonałej piękności. W sercu morza są twoje granice, budowniczy nadali ci doskonałą piękność. Z cyprysów Senirupobudowano wszystkie twoje krawędzie, brano cedry Libanu, by maszt ustawić na tobie. Z dębów Baszanu wykonano ci wiosła, pokład twój ozdobiono kością słoniową, wykładaną w drzewie cedrowym z wysp kittejskichBisior ozdobny z Egiptu stanowił twoje żagle, by służyć ci za banderę. Fioletowa i czerwona purpura z wysp Elisza były twoim nakryciem."

Dziś purpura praktycznie nie ma znaczenia handlowego jako naturalny barwnik. Niemieckiemu chemikowi Paulowi Friedländerowi udało się ze ślimaków morskich Murex brandaris wydzielić kilka gramów czystego barwnika w 1895. Purpurę syntetyczną wytwarza się na bazie mauveiny (C26H23N4+X−), pochodnej aniliny, wydzielonej po raz pierwszy przez angielskiego chemika Williama Henry'ego Perkina w 1856 roku.

Próbka jedwabiu  pobarwionego mauveiną przez Perkina

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @chlor 29 kwietnia 2018 14:46
29 kwietnia 2018 18:31

To prawda. Zapewne szczegóły znajdowały się w starożytnych podręcznikach fachowych, które niestety nie przetrwały do dziś.

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @Maryla-Sztajer 29 kwietnia 2018 15:36
29 kwietnia 2018 18:33

Starałem się dobrać najciekawsze.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Maryla-Sztajer 29 kwietnia 2018 15:02
29 kwietnia 2018 18:51

@stanislaw-orda, @Rozalia, @chlor i @Wszyscy Szanowni Czytelnicy

Bisior, włókno naturalne wytwarzane przez małże morskie jest cienkie, wytrzymałe i elastyczne. Mięczaki używają tych włókien przytwierdzając się do podłoża. Nazywano je jedwabiem morskim, albo tarantyną (od Tarentu, głównego ośrodka produkcji w Italii). Wspominał o nim sofista Alkifron w II w. po Chr., a także pisarz chrześcijański Tertulian w III w. po Chr. W edykcie Dioklecjana jest wspomniany jako lana pinna i jest jedną z najdroższych tkanin. Chińczycy w czasach dynastii Han (I-III w. po Chr.) importowali bisior z leżącego na zachodzie kraju Haixi , czyli z Egiptu. Istnieje koncepcja, że nie wszystkie tekstylia nazywane bisiorem w źródłach starożytnych można identyfikować z tym morskim włóknem. Część tak nazywanych tkanin oznacza najlepsze, najdelikatniej tkane płótna lniane. Herodot w Dziejach (II, 86) pisze, że mumie egipskie były zawijane czasem w bisior, ale ma tu zapewne na myśli luksusowe płótna (σινδόνος βυσσίνης τεάμῶσι).

Muszla małża i rękawiczki z bisioru

zaloguj się by móc komentować

chlor @Stalagmit 29 kwietnia 2018 18:30
29 kwietnia 2018 19:13

Friedlander opanował syntezę purpury tyryjskiej (identycznej jak oryginalna) w 1909 i wkrótce ruszyła przemysłowa produkcja tego barwnika. Wszystkie sławne naturalne barwniki można już   produkować, i są lepsze od naturalnych, bo znacznie czystsze. Jednak poza indygiem nie są powszechnie stosowane. Z różnych względów wyparły je syntetyczne barwniki nie występujące w przyrodzie. Może są łatwiejsze w użyciu przy masowej produkcji tkanin.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda 29 kwietnia 2018 13:29
29 kwietnia 2018 19:19

Tak jak już napisałem, świetna i pożyteczna uwaga. Acetum, albo posca była mieszanką kwaśnego wina, wody i czasem jakichś ziół (np. kolendry), a niekiedy nawet odrobiny miodu. Była napojem niższych warstw społecznych starożytnej Grecji i Rzymu. Codzienną rację wydawano legionistom, by dostarczyć im witaminy C i chronić przed szkorbutem. Nie chciano także upijać żołnierzy wydając im czyste wino. Błąd wziął się stąd, że greccy pisarze określali ten trunek słowem οξος (oksos), oznaczającym zarówno kwaśne wino, jak i ocet. Wulgata oddaje ten termin jako acetum. Dlatego też Pismo Święte w przekładzie ks. Jakuba Wujka SJ podaje (J 19, 29): "A było tam naczynie postawione, pełne octu; oni tedy włożywszy na hizop gąbkę pełną octu, podali do ust jego."

Wszystkie 4 Ewangelie kanoniczne wspominają, że właśnie taki napój żołnierze podali umierającemu na krzyżu Chrystusowi (Mt 27, 34, 48; Mk 15, 36; Łk 23, 36; J 19, 29).

Wg Bibli Prymasowskiej, dwujęzycznej:

W Ewangelii św. Mateusza wspomina się o winie wymieszanym z żółcią:

A potem o occie:

U św. Marka:

W Ewangelii św. Łukasza:

i u św. Jana:

Wszyscy Ewangeliści zgodnie piszą o oksos (οξος), czyli faktycznie o posce

Według przypisu z Biblii Tysiąclecia z Mt 27, 34 wino zaprawione goryczą to: "Napój odurzający, mający łagodzić cierpienie krzyżowanego". A przypis do Mt 27, 48 wyjaśnia, że wspomniany ocet to: "Kwaśne wino, którego używali żołnierze rzymscy do gaszenia pragnienia".

Tak wygląda współcześnie zrobiona posca:

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Stalagmit 29 kwietnia 2018 18:51
29 kwietnia 2018 19:25

O ! I wyjaśił mi Pan. Te cieniutkie płutna spotykałam na swojej drodze czytelniczej. A ze miały połysk złoty.... może naprawde te złote nitki...a może nałożyły mi się w wyobraźni różne opisy... Dość że razem rozumiałam pod tą nazwą tkaninę ciężką...

.

Mnie te dawne tkaniny intrygują, bo pewnych, dużo dużo nowszych nie  mogę zidentyfikować . 

Takich z przełmu XIX i XX wieku....

Wiem, skok w czasie ogromny. Ale ...były u Babci w szafie już nie używane ubiory. Jeszcze i prababci..

To wszystko miałam w ręku...i zniknęły nazwy.

Za chwilę i tym będzie się zajmować archeologia.

.

Kiedyś dawno miałam księgę o historii mody od najdawniejszych czas,ow.

Oceniona jako już niepotrzebna gdzieś wywędrowała z domu

.

Przepraszam za dużą dygresję...Ale tak wygląda nasza pamięć.

.

 

zaloguj się by móc komentować


Maryla-Sztajer @Stalagmit 29 kwietnia 2018 19:19
29 kwietnia 2018 19:28

To są fakty.

A w Gorzkich żalach jest tekst tradycyjny...Każdy kto to śpiewa w Wielkim Poscie "wie lepiej".

.

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda 29 kwietnia 2018 13:29
29 kwietnia 2018 19:42

A jeśli już jesteśmy przy terminologii, to przy okazji Męki Jezusa Chrystusa wspomina się o płaszczu purpurowym, w jaki ubrali Jezusa żołnierze po biczowaniu:

J 19, 2: "A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym".

J 19, 5: "Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: «Oto Człowiek»."

Mt 27, 28 mówi o płaszczu szkarłatnym:

Co ciekawe, Ewangelista św. Jan używa terminu porfyroun ipation (purpurowy płaszcz) sugerujący tkaninę barwioną prawdziwą purpurą z murexa. A św. Mateusz mówi o chlamida kokkinen (szkarłatnej lub czerwonej chlamidzie), ale barwionej pigmentem wytwarzanym z owada (prawdopodobnie Kermes vermilio), czyli kermesem. A więc chodzi tu nie tylko o różne odcienie, ale także różne barwniki. Jeśli była to szata purpurowa, to nie mogła być barwiona najlepszą purpurą cesarską, ale jakimś pośledniejszym gatunkiem, być może w odcieniu zbliżonym do czerwieni. Oficerowie rzymskiej armii (centurionowie, trybuni) nosili długie, czerwone lub karmazynowe płaszcze paludamentum, spinane fibulą na ramieniu. Podobne płaszcze nosili także zwykli żołnierze. Jest jasne, że nie barwiono ch najdroższymi pigmentami, lecz tymi tańszymi. Był to zapewne płaszcz w typie paludamentum centuriona widocznego na pierwszym planie tej ilustracji:

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @chlor 29 kwietnia 2018 19:13
29 kwietnia 2018 19:47

I to Niemcy w XIX wieku rozwinęli przemysł chemiczny lepiej niż Anglicy. Wytwarzali całą gamę różnorodnych syntetycznych barwników i leków. Zresztą do dziś istnieje firma BASF (Badische Anilin- und Soda-Fabrik), w laboratoriach której wytworzono tak wiele syntetyków. Rywalizacja na tym tle między Rzeszą i Anglią to kolejny kamyczek do ogródka przyczyn wybuchu Wielkiej Wojny. No ale o tym już gdzie indziej...

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Maryla-Sztajer 29 kwietnia 2018 19:25
29 kwietnia 2018 19:51

Starożytne tkaniny to ciekawy temat, choć relatywnie niewiele się ich zachowało. Znane są przykłady tkanin jedwabnych z II i III w. po Chr. z grobowców syryjskiej Palmyry:

Były one importowane Szlakiem Jedwabnym z Chin.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Maryla-Sztajer 29 kwietnia 2018 19:28
29 kwietnia 2018 19:52

Ma to pewnie jakieś znaczenie teologiczne, ale to zapewne lepiej wyjaśnią obecni na forum duchowni.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Stalagmit 29 kwietnia 2018 19:51
29 kwietnia 2018 19:59

Tkaniny to coś fantastycznego. I tutaj nie tylko techniki barwienia, ale tkania.

 

A z Chin ...bawe,łniany Shantung... od nazwy prowincji.

To spos,ób tkania. Ze sztucznego włókna i dziś popularny i nawet coś mam..

.

Ale...było o cynku. Ze trudno dostępny.

Z netu dużo znika, już nie ma, ale kilka lat temu spotkałam informację że cynk był w czsach prehistorycznych wydobywany ...z grubsza na granicy Zagłębia i Górnego Ślaska.

 

W XIX wieku jak najbardziej, wiem kto i kiedy...

 Czemuś ta informacja o najdawniejszym kopalnictwie zniknęła z miejsca do którego zaglądam.

Ale może archeolodzy wiedza?

Jakieś ślady dawnego wydobycia?

/

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit
29 kwietnia 2018 20:08

Świetny tekst o tyryjskiej purpurze :)

Chyba jeszcze do XIX wieku purpura była droższa niż złoto. I mimo tego, że barwnik maksymalnie ekskluzywny, ślimaki prawie wyginęły ;) 10 tys tych śluzowatych biedaków szło na wyprodukowanie barwnika do jednego płaszcza.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit 29 kwietnia 2018 18:51
29 kwietnia 2018 20:11

Super, ze wspomniałeś o niejednoznaczności terminu bisior, tutaj fajny tekst o wkurzającej jego etymologii ;)

https://digitalcommons.unl.edu/cgi/viewcontent.cgi?article=1034&context=texterm

To właśnie nie tylko jedwab morski ze skorupiaków, a tak określano również najwyższej jakości biały jedwab, len, czy białe bawełniane płótno. Ten zalinkowany przez Rozalię obrazek z białym prawie przezroczystym woalem wskazuje raczej właśnie na jedwab.

Natomiast bisior pozyskiwany z małży (jedwab morski), zwany też jedwabiem lub wełną morską jest brązowy i ma połysk złota. Po potraktowaniu sokiem z cytryny staje się bardziej żółto-złoty.

A tutaj całkiem niezła pończocha z XVII w

Kiedy oglądałam welon z Manopello, ksiądz opiekun kościoła wyraźnie mówił, że to bisior ze skorupiaków. Rzeczywiście na żywo widać było lekki złoty połysk, ale materiał ze względu na rzadkie tkanie nie wyglądał na tradycyjny jedwab, mimo, że był cieniutki. Znalazłam zdjęcie, na którym widać ten połysk

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 29 kwietnia 2018 20:08
29 kwietnia 2018 20:17

Jak obiecywałem, tak zrobiłem:) Dzięki.

Tak, to był przez stulecia zdecydowanie najdroższy barwnik. Co ciekaw, po drugiej stronie Oceanu Atlantyckiego, na Karaibach i na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej występują slimaki z rodzaju Murex. I tutaj także miejscowi nauczyli się robić z nich purpurowy barwnik. Starożytne ludy Meksyku ceniły go równie wysoko, co cywilizacje Starego Świata i barwiły nim szaty władców i arystokracji. W Europie w średniowieczu barwnik z morskich ślimaków był stopniowo zastępowany przez kermes i czerwiec polski.

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit
29 kwietnia 2018 20:18

i zastanawia mnie kto kupował tą podrabianą purpurę i czy zawsze ci, którzy płacili cenę jak za oryginalną takowy barwnik dostawali? 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit
29 kwietnia 2018 20:18

i zastanawia mnie kto kupował tą podrabianą purpurę i czy zawsze ci, którzy płacili cenę jak za oryginalną takowy barwnik dostawali? 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit 29 kwietnia 2018 20:17
29 kwietnia 2018 20:20

bo nasz robak fajniejszy, a i mniej snobistyczny ;))

zdecydowanie wolę czerwień niż purpurę :)

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Maryla-Sztajer 29 kwietnia 2018 19:59
29 kwietnia 2018 20:23

Zapewne ślady pradziejowego wydobycia cynku zostały zatarte przez późniejsze prace górnicze. Rzymianie w starożytności znali cynk i używali go do wytwarzania mosiądzu, z którego na przykład bito monety i robiono naczynia. Mosiądz wytwarzano w pewnych ilościach już w III i II tysiącleciu przed Chr. w Mezopotamii, Iranie, Azji Śodkowej i w Syropalestynie. Duże kopalnie cynku i wytwórnie mosiądzu istniały w Indiach w III-I w. przed Chr. w rejonie Udajpur:

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 29 kwietnia 2018 20:11
29 kwietnia 2018 20:25

No właśnie, Herodot wspominał raczej o płótnie. Morski jedwab jest chyba późniejszy.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 29 kwietnia 2018 20:18
29 kwietnia 2018 20:28

Zapewne podróbki kupowali ci, których nie było stać na oryginalną purpurę, a chcieli się snobować. Oszustwa też pewnie były niewykluczone. Pliniusz i Witruwiusz wspominają o podróbkach purpury z barwników roślinnych. Talmud wspomina o podrabianiu niebieskiego barwnika.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Stalagmit 29 kwietnia 2018 20:23
29 kwietnia 2018 20:28

Skoro widzimy ze cały świat ze sobą handlował to mi rodzimy cynk się przypomniał. 

Była taka inf.na stronie zaglebiowskiej...ciągle ja modernizuje ktoś. Zniknęło. 

.

Świetne te podróże gospodarcze dookoła świata :).

.

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 29 kwietnia 2018 20:20
29 kwietnia 2018 20:30

Dziś i tak można mieć tylko syntetyczną mauveinę. Nikt już tych ślimaków nie łapie, choć jest ich pełno, nie wyginęły. 

zaloguj się by móc komentować



ainolatak @Stalagmit 29 kwietnia 2018 20:30
29 kwietnia 2018 20:38

na szczęście zupełnie nie wyginęły :)

ale kto by chciał mieszkać obok farbiarni gnijących ślimaków?

Sporządzenie purpury do barwienia jedzenia jest znacznie łatwiejsze - gotuję czerwoną kapustę i po 20 min mam gotowy barwnik, a prz dodaniu odrobiny wodorowęglanu sodu robi się pięknie niebieska, idealna do kremu albo lodów smerfowych ;)

A z kolei łowienia małży na bisior zakazała UE, mimo, że małże się troszkę lepiej traktowało tzn, goliło zarost bisiorowy i wrzucało z powrotem do wody....

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 29 kwietnia 2018 20:38
29 kwietnia 2018 20:42

Hehe:) Talmud podaje jako przykładowy powód rozwodu zmianę przez męża zawodu na farbiarza po ślubie:) Zakłady musiały być zatem ośrodkami okropnego fetoru.

Cóż, UE niedługo chyba zakaże krzywdzenia zbóż, owoców, ziemniaków i innych biednych roślin...

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Stalagmit 29 kwietnia 2018 20:33
29 kwietnia 2018 20:43

Ozłocę Pana. 

Serdeczne dzięki.

:).

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit 29 kwietnia 2018 20:42
29 kwietnia 2018 20:46

no to niezłe ;))) 

szczególnie jeśli zamiłowanie do fetoru ukrywał przed ślubem i wyszło dopiero po....

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 29 kwietnia 2018 20:38
29 kwietnia 2018 20:49

Tutaj jeszcze kilka filmików dokumentalnych w temacie:

A tu o historii koszenili:

I o czerwcu polskim:

 

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @ainolatak 29 kwietnia 2018 20:46
29 kwietnia 2018 20:50

No właśnie :) a to znaczy, że zawód farbiarza musiał być dość popularny wśród Izraelitów.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit 29 kwietnia 2018 20:50
29 kwietnia 2018 20:59

musiała zatem niezła rotacja być ;) ciekawe ile czekało się, żeby zostać tam zatrudnionym ;))

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit 29 kwietnia 2018 20:49
29 kwietnia 2018 21:00

dziękuję, pooglądam, zaraz wrzucę najważniejszy - ostatni :)

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @stanislaw-orda 29 kwietnia 2018 13:29
29 kwietnia 2018 21:15

Jeszcze jeden przypis do poruszonej przez Pana kwestii acetum:

W Mt 27, 34 wspomniano o winie zmieszanym z żółcią, podanym Jezusowi przez żołnierzy. Chrystus skosztował go, ale nie chciał pić. Oryginalny tekst grecki mówi o οἶνον μετὰ χολῆς, czyli winie z pewną substancją, w Biblii Tysiąclecia tłumaczoną jako żółć. Słowo greckie χολή (chole) oznacza rzeczywiście żółć, ale także jad węża, czarną wydzielinę mątwy (sepię, kolejny barwnik, tym razem czarny, używany w starożytności do wyrobu atramanentu), a wreszcie trującą roślinę szczwół plamisty (Conium maculatum L.). I to ostatnie znaczenie jest znacznie logiczniejsze, niż wino zmieszane z żółcią.bowiem sok z szczwołu plamistego był w medycynie ludowej używany jako środek znieczulający i zmniejszający ból, oczywiście w bardzo małych dawkach. 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Stalagmit 29 kwietnia 2018 19:42
29 kwietnia 2018 21:32

Dokładnie tak. Na pewno chodziło o płaszcz centuriona. I zapewne  juz mocno znoszony.

Bo skąd niby żolnierze kohorty pomocniczej w dalekiej Judei mogliby mieć purpurę cesarską?

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 29 kwietnia 2018 20:59
29 kwietnia 2018 21:39

Jeszcze jedna informacja. W średniowieczu purpurowe szaty nosili cesarze Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego i kardynałowie ora biskupi (od 1468 roku, a być może wcześniej). Ze względu na brak oryginalnego barwnika purpurowego stosowano kermes i czerwiec polski, zatem szaty kardynalskie są właściwie czerwone, lub szkarłatne. W tym okresie na pewno nie była to już purpura tyryjska. Na tej średniowiecznej miniaturze przedstawiającej koronację Karola Wielkiego na cesarza widać biskupów i kardynałów noszących szkarłatne szaty:

(iluminacja pochodzi z XIV w.)

Szkarłatna szata kardynała symbolizuje krew i gotowość oddania życia za wiarę. Do stroju biskupa należy purpurowy/fioletowy pas i purpurowa/fioletowa sutanna.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit 29 kwietnia 2018 21:15
29 kwietnia 2018 21:39

A to bardzo ciekawe o tym pietraszniku! Ale to chyba musiały być jakieś mikroskopijne ilości, bo jest silnie trujący.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 29 kwietnia 2018 21:39
29 kwietnia 2018 21:42

Być może ta, lub jakaś inna roślina z rodziny selerowatych. Nawet dziś wykorzystuje się je do fabrykowania środków przeciwbólowych.

zaloguj się by móc komentować



ainolatak @Stalagmit 29 kwietnia 2018 21:39
29 kwietnia 2018 21:51

szkarłatne szaty były bardziej ekonomiczne, więc i biskupów/kardynałów mogło być więcej ;)

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda 29 kwietnia 2018 13:29
29 kwietnia 2018 22:00

Jeszcze post scriptum.

Ewangelia wg św. Marka mówi o podaniu Chrystusowi wina zmieszanego z mirrą (Mk 15, 23):

"Tam dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął."

Wg Biblii Prymasowskiej:

Mirra, żywica drzewa mirry afrykańskiej (Commiphora myrrha) była wykorzystywana jako lek i balsam na rany i otarcia, a także jako środek przeciwbólowy. Już starożytna medycyna chińska zalecała rozpuszczanie mirry w alkoholu.

Mirra w postaci stałej

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 29 kwietnia 2018 21:51
29 kwietnia 2018 22:13

No tak, i nie było funduszy na tak wystawne ceremonie jak w Bizancjum, gdzie do XIII wieku na dworze używano mnóstwo purpury, a niektórych władców nazywano nawet urodzonymi w purpurze (porfirogenetami, tj. urodzonymi w cesarskiej komnacie zdobionej purpurowymi tkaninami, albo zbudowanej z porfiru, kamienia o czerwonym lub purpurowym odcieniu). W średniowiecznej Europie barwniki podobne do purpury nazyeano bizancjum. Kolor purpurowy w Bizancjum kojarzył się nie tylko z cesarzem, ale także z Bogiem, Chrystusem i Matką Boską. Osoby Boskie przedstawiano w purpurowych lub niebieskich (pokrewny pigment tekelet) szatach:

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @stanislaw-orda 29 kwietnia 2018 21:32
29 kwietnia 2018 22:16

No ale to kolor krwi. Każdy z nas chyba się skaleczył ? Póki nie zaschnie to jest szkarłatna lub czerwona. Ile trzeba się namęczyć, aby znaleźć analog.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 29 kwietnia 2018 22:16
29 kwietnia 2018 22:24

No właśnie, już w starożytności porównywano barnik purpurowy z krwią. Autorzy biblijni utrzymywali, że to krwią ślimaków barwi się tkaniny. Arystoteles i Pseudo-Olimpidor też pisali, że krew ślimaków służy to wytwarzania barwnika. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 29 kwietnia 2018 22:16
29 kwietnia 2018 22:46

i @ stanislaw-orda,

Homer w Iliadzie pisze o purpurowej krwi i używa terminu πορφύρεος także do opisu koloru morza, chmur i tkanin. W kilku miejscach są odniesienia do purpurowej krwi:

"tak zabarwiła ci nogi krew, Menelaju, purpurą z bioder po kształtnych goleniach do pięknych kostek płynąca"

(V, 82-83): "Krwią ubroczona na ziemię upadła, a oczy rannego śmierć purpurowa i Mojra nieprzemożona okryła."

(XVI, 333-334): "Cały miecz spłynął gorącą krwią i natychmiast na oczy spadła mu śmierć purpurowa i można dosięgła go Mojra."

(XVII, 360-361): "Takie wydawał rozkazy olbrzymi Ajas, a ziemię krew purpurowa zalała."

A co do wyszydzenia Jezusa Chrystusa, to Filon z Aleksandrii opisuje podobne zdarzenie, kiedy to w czasie zamieszek w Aleksandrii w 39 r, po Chr., kiedy tłum pochwycił chorego umysłowo człowieka imieniem Carabbas. Ubrano go w koronę z papirusu, szatę z trzcinowej maty i dano do ręki łodygę papirusu. 

 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 29 kwietnia 2018 22:24
29 kwietnia 2018 22:46

Krew to życie. Na ziemi.

ad. Autor i Komentatorzy: ufff...

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda 29 kwietnia 2018 21:32
29 kwietnia 2018 22:56

A w Bizancjum tak samo jak w Rzymie, cesarz ubierał się w purpurę, a żołnierzom jak setki lat wcześniej wydawano poscę w ramach racji. Tradycja była naprawdę długotrwała, o czym świadczy historia Legio V Macedonica, istniejącego od 43 r. przed Chr. aż do 637 r. po Chr., a więc aż 680 lat.

Legionista późnoantycznego Legio V Macedonica

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 29 kwietnia 2018 22:46
29 kwietnia 2018 22:58

No i właśnie nawet sztandarybarwili na czerwono i purpurowo. Przykład: vexillum z Dura Europos w Syrii (III w. po Chr.):

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 29 kwietnia 2018 22:58
29 kwietnia 2018 23:11

Pytanie: oddaje czy przyjmuje ?

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 29 kwietnia 2018 23:11
29 kwietnia 2018 23:13

Raczej trzyma i nie chce puścić:)

zaloguj się by móc komentować


Paris @Stalagmit
29 kwietnia 2018 23:26

Co za wpis  !!!

Panie Stalagmicie...  no wyrywa z butow  !!!

Dzieki piekne za te ogromna radosc z lektury wpisu... ale takze i fantastycznych komentarzy...  jestem  nim zachwycona  !!!

Jakaz sila w naturze, ze slimaki dajace purpure, pomimo tysiecy lat eksploatacji nie wyginely.  A ja uwielbiam slimaki... ale jesc... zwlaszcza te "bulot"... ugotowane i faszerowane... takze inne mieczaki i skorupiaki...  kiedys zarzekalam sie, ze nigdy nie wzielabym tego swinstwa do ust... a jednak stalo sie inaczej... niesamowite zastosowanie mialy te "owoce morza".

Jeszcze raz dzieki za fenomenalna lekture.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Stalagmit 29 kwietnia 2018 22:56
29 kwietnia 2018 23:36

Ja bym był ostrozniejszy  z tym trwaniem jednej formacji konkretnego legionu.

Z mojej biblioteki wynika, że co najmniej dwa razy była Legio Macedonica reorganizowana, zaś  w czasach Oktawiana, istniały dwie legie Macedonica o numerach IV (wówczas stosowano zapis IIII) oraz V.

A np. w  czasach  Konstantyna Wielkiego nie ma w wykazie pod żadnym z numerów Legio Macedonica.

Tak więc byłby to raczej niespotykany fenomen trwania jednej formacji przez taki szmat czasu.

Ale oczywiscie, biorę pod uwagę  okoliczność, iż moja biblioteka nie musi być kompletna w tym zakresie.

Niemniej legie ulegały reorganizacjom i dosyć często występowały pod tymi samymi nazwami rówwnolegle, zwłaszcza w latach wojen o władzę prowadzonych przez duumwirów, albo triumwirów. A po zwycięstwie jednego z pretendentów na ogół przeformowywano legie walczące po stronie pokonanego (pokonanych). Na wszelki wypadek.

 Ale to temat na odrebne opowiadanie.

Może by   kiedyś udało się skrobnąć jakis  tekścik o historii legionów rzymskich, tylko że kogo to dzisiaj interesuje?

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Paris 29 kwietnia 2018 23:26
29 kwietnia 2018 23:39

plusy. Ja odpadam do soboty. Na ziemię, aby pooglądać z żabiej i chałupki.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @stanislaw-orda 29 kwietnia 2018 23:36
29 kwietnia 2018 23:50

Np. z tejpublikacji wynika że Legio v Macedonica przetrwał do V wieku, no ale dane te dotyczą Imperium Romanym (zachodniego). Ta więc nie wykluczam, że w Cesarstwie B8zantyjskim takze istniał taki legion.

https://www.romanoimpero.com/2014/03/la-legione.html 

zaloguj się by móc komentować

Paris @MarekBielany 29 kwietnia 2018 23:39
30 kwietnia 2018 00:08

Zatem...

... pieknego majowego tygodnia Ci zycze.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Stalagmit 29 kwietnia 2018 22:56
30 kwietnia 2018 00:11

ciekawy aspekt , co moglo przyczynić sie do ostatecznego upadku cesarstwa zachodniego po wycofaniu sie Narsesa i Belizariusza z Italii.

https://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=it&u=http://www.imperobizantino.it/roma-e-bisanzio-un-confronto/&prev=search

Chodzi o ten epizod z erupcją wulkanu na Jawie w 535 r.  nowej ery i nastaniem równiez w Europie małej epoki lodowcowej jako skutku owej erupcji

(w translacji polskiej jest błąd w nominale określającym  ile ten wulkan wyrzucił materiału do atmosfery (idzie rzecz jasna o  km sześcienne,  a nie metry sześcienne).

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Paris 30 kwietnia 2018 00:08
30 kwietnia 2018 00:21

To najdłuższe wakacje od 1966 roku. Pchyy trzy lata przed lądowaniem na Księżycu.

73

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Paris 29 kwietnia 2018 23:26
30 kwietnia 2018 06:42

Bardzo serdecznie dziękuję i cieszę się, że wpis podoba się, szczególnie stałym Czytelnikom. Jak zwykle zresztą komentarze Czytelników bardzo wiele wnoszą.

Ja kiedyś wprawdzie jadłem zupę ze ślimaków (w Bułgarii), ale osobiście wolę oglądać żywe:)

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda 29 kwietnia 2018 23:36
30 kwietnia 2018 07:07

Dziękuję za kolejną merytoryczną uwagę. Większość legionów rzymskich przechodziła w okresie swojegp istnienia jakąś reorganizację. Za Augusta istniały jeszcze dwa legiony oznaczone piątką: V Gallica i V Urbana.

W latach 66-70 po Chr. legion V Macedonica uczestniczył w stłumieniu powstania w Judei. W II w. po Chr. stacjonował w Dacji, a potem brał udział w wojnach markomańskich. W III w. po Chr. stacjonował w Potaissa w Dacji. Rzeczywiście, w wykazach za Konstantyna nie występuje, ale legion V Macedonica i jego oddziały wydzielone są wzmiankowane za Aureliana i Dioklecjana. Oddziały wydzielone z tego legionu stacjonowały wtedy w Egipcie i Syrii. W końcu o legionie wspomina Notitia Dignitatum (ok. 390-420 po Chr.), jako o części armii wschodniej. Poza tym inskrypcje na dachówkach z pałacu Galeriusza w Gamzigradzie wspominają kilka kohort z legionu V Macedonica (a są to czasy współczesne Konstantynowi). Nie było chyba zatem przerwy w funkcjonowaniu oddziału, chodzi po prostu o lukę w źródłach z epoki Konstantyna Wielkiego. 

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @stanislaw-orda 29 kwietnia 2018 23:50
30 kwietnia 2018 07:09

Legion V Macedonica jest wzmiankowany w V i VII w. po Chr. w okolicach Heliopolis i Memfis w Egipcie. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda 30 kwietnia 2018 00:11
30 kwietnia 2018 07:11

Bardzo dziękuję również za ten komentarz. To bardzo ważna i ciekawa sprawa. Mam zamiar w najbliższym czasie napisać o tym obszerniejszą notkę.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit
30 kwietnia 2018 10:38

od wczoraj, przybyło tyle przeciekawych komentarzy, będę miała co studiować wieczorem :) 

na tym blogu, wypływ ogromnej wiedzy na notce się nie kończy :) 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 30 kwietnia 2018 10:38
30 kwietnia 2018 11:07

Bardzo dziękuję, może ktoś jeszcze dołączy do dyskusji. Komentarze (kulturalne) są mile widziane.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @Stalagmit 30 kwietnia 2018 07:11
30 kwietnia 2018 17:25

To obszar gdzie katastrofy na ziemi i na niebie. Więc dołączę w spowolnionych obrotach. 

Czy przyglądał się Pan alternatywnym do akademickich modeli próbom wyjaśnienia historii czasów minionych? Mam na myśli katastrofistów, Wielikowskiego i jego pogrobowców.

Na jednej z załączonych pod wpisem fotkach jest uwieczniona ciekawa moneta. 

Zalegendowana: Moneta miasta Byblos z 350 r. przed Chr., na awersie, pod konikiem morskim widoczna muszla mięczaka z rodzaju Murex

Ta sama moneta była wystawiona na aukcji w roku 2014, w wyśmienitym stanie (Vorzüglich), cena wywoławcza 3.800 euro. Ma to być, wg. katalogu  (Nr. 291) jeden szekel fenickiego króla Azbaala z Byblos. Katalog podaje namiar czasowy 400-476 przed Chr. Ponieważ lubię się czepiać cyferek, szczególnie gdy służą za protezy cyfrowe pewnym kręgom, to wnioskuję, że data 350 to proteza a 400-476 to akademicka kalibracja na osi czasu, która w niektórych rękach jak z gumy rozciągliwa. Nic nie jest w panującej Wielkiej Narracji wyrychtowane na sicher.

Pan zwraca uwagę, zgodnie z tematem wpisu, na ślimaka. Tenże jest na awersie. Na reszce zaś byk i lew. Osobliwie dynamiczna scena! Lew zagryza byka. Jak to rozgryść? Sformatowanie podpowiada, że to pewnie odniesienie do mitraizmu, kultu popularnego w legionach. Ale oś czasu i ten lew?  Wymiękam...

Co do samego wpisu to spokojna akademicka narracja mi nie podchodzi.

Np. jak tu rozumieć kaskadę cen jakie pojawiają się we fragmencie zaczynającym się od:  Edykt o cenach maksymalnych Dioklecjana z 301 r. po Chr. ... ? 

Dosłownie czy odlotowo? Jestem zwolennikiem drugiego podejścia. Wystarczy! Rok 301, jak dla mnie, jest akademicko-boskiej proweniencji. 

Pozdrawiam i do ponownej odsłony...

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @saturn-9 30 kwietnia 2018 17:25
30 kwietnia 2018 21:07

Bardzo Panu dziękuję za obszerny i konstruktywny komentarz, jak zawsze wiele wnoszący do dyskusji.

Wielkowskiego kojarzę i znam jego koncepcje. Byłbym jednak ostrożny. I nie chodzi mi tu tylko o krytykę środowisk naukowych. Wielikowski był tak samo jak niejaki Zecharia Sitchin sprzedawcą rewelacji okołonaukowych dla amerykańskiej publiczności zafascynowanej filozofią New Age. Ale naturalnie można mieć inne zdanie. Myślę, że naturalne katastrofy, które wydarzyły się w historii Ziemi są o wiele ciekawsze, niż rewelacje Wielikowskiego.

O wydarzeniach przyrodniczych z końca starożytności napiszę niebawem tekst. Proszę jednak o dłuższą chwilę czasu.

Z datowaniem panowania króla Byblos Azbaala/Ozbaala jest pewien problem. Niektóre opracowania podają początek jego panowania w okolicach 400 roku przed Chr., inne w okolicach 350 r. przed Chr. lub nawet w końcu IV stulecia przed Chr. Cambridge Ancient History datuje go na okolice roku 350 przed Chr. Ozbaal rządził też na Cyprze i był tytułowany królem Kition i Idalionu. Był jednak zależny od króla perskiego. Był kapłanem bogini Baalat.

Motyw lwa atakującego byka pochodzić może z Persji, jest spotykany na reliefach w Persepolis (a Mitra przez Pana wymieniony to bóstwo perskie, więc może być coś na rzeczy):

Asyryjska pieczęć cylindryczna z II tys. przed Chr. ukazuje podobny motyw:

Ale także na monecie satrapy Tarsu Mazaiosa z 361-334 przed Chr.:

Na gemmie z Agrigentu na Sycylii:

Bardzo stara sumeryjska pieczęć cylindryczna z ok. 2600 r. przed Chr. (okres wczesnodynastyczny) przedstawia w bardzo schematyczny sposób taką scenę:

Fragment etruskiego fryzu z 500 r. przed Chr.:

tetradrachma z Sycylii (525-380 przed Chr.):

jest to tym ciekawsze, że Asyryjczycy zamówili sobie u Fenicjan w VIII w. przed Chr. odzobę z kości słoniowej z motywem lwicy zabijającej Nubijczyka:

Co do edyktu Dioklecjana o cenach maksymalnych, to wiadomo, że po jego wprowadzeniu nastał chaos w gospodarce i wielu ludzi gwałtownie zubożało. Inflacja dalej wzrastała, więc skoki cen były powszechne. Poza tym wartości poszczególnych towarów narzucono zupełnie arbitralnie.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit
30 kwietnia 2018 21:36

Notka zapiera dech. Podobnie jak ilustracje. No i komentarze. Fascynujący temat w dodatku przedstawiony w lekkiej formie. Gratulacje i dzięki wielkie.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 30 kwietnia 2018 21:36
30 kwietnia 2018 21:46

Bardzo serdecznie dziekuję. Zapraszam do czytania następnych notek. Ja muszę nadrobić zaległości w lekturze Pani notek :)

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Stalagmit 30 kwietnia 2018 21:07
30 kwietnia 2018 22:32

Bo wszystkie fałszywe religie to jedna rodzina, wszystkie razem bez wyjątku, jak nauczali Ojcowie Kościoła. 

 

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @krzysztof-laskowski 30 kwietnia 2018 22:32
30 kwietnia 2018 22:57

No właśnie, jak pisał Euzebiusz z Cezarei:

"Co myślisz o tym, że [chrześcijaństwo] doprowadziło cały rodzaj ludzki, nie tylko Greków, ale także najbardziej dzikich barbarzyńców (…) do odwrócenia się od ich nierozumnej brutalności i do przyjęcia przekonań mądrej filozofii? Jak na przykład przekonania dotyczące nieśmiertelności duszy, życia pędzonego z Bogiem obiecanego Jego umiłowanym po ich odejściu stąd, dla zdobycia którego uczą się lekceważyć życie doczesne; w ten sposób ukazali, że ci, którzy kiedyś byli uznawani za filozofów, są właściwie dziećmi, a śmierć, o która była tak szeroko dyskutowana i gościła na ustach wszystkich filozofów, jest zwykłym drobiazgiem (…). To samo dotyczy tego, że wszyscy ludzie we wszystkich narodach są wprowadzani (…) w pewną i dobrą naukę dotyczącą Bożej opatrzności czuwającej nad całym światem; każda dusza uczy się doktryny dotyczącej trybunału i sądu Bożego, prowadzi rozumne życie i strzeże się przed praktykowaniem wad (...)"

Albo św. biskup Atanazy:

"Podziwiaj, jak po przyjściu Zbawcy bałwochwalstwo nie tylko się nie rozwinęło, ale to, co jeszcze zostało, zmniejsza się i pomału się kończy. Mądrość Greków nie rozwija się, ale zaczyna znikać; demony już nie zwyciężają nikogo przy pomocy swoich wymysłów, czarów i zaklęć, ale gdy tylko próbują coś przedsięwziąć, zostają zawstydzone przez znak krzyża (...)"

św. Atanazy z Aleksandrii

zaloguj się by móc komentować

Paris @Stalagmit 30 kwietnia 2018 06:42
1 maja 2018 00:06

Wpis podoba mi sie niesamowicie...

... komentarze rowniez... i rozmowa w Nieborowie rowniez  pasjonujaca  !!!

Dziekuje... i licze na wiecej tych intelektualnych emocji.

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Paris 1 maja 2018 00:06
1 maja 2018 11:04

To ja dziękuję, zapraszam do czytania kolejnych tekstów (no i poprzednich także).

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Stalagmit 30 kwietnia 2018 22:57
1 maja 2018 11:49

Świat przedchrześcicjański nie znał kategorii miłosierdzia, a ewangeliczna "miłość" to przede wszystkim miłosierdzie.

To jest fundament nauki chrystusowej (miłujcie się, czyli okazujcie sobie wzajem miłosierdzie, bądźcie wobec siebie miłosierni (czyli wyrozumiali i nie pałający żądzą odwetu). Traktujcie innych tak jak sami  chcielibyście zostać potraktowani w konkretnej sytuacji zawinionych skutków.

To bowiem odróżnia was od świata zwierząt.(EWANGELICZNA "MIŁOŚĆ" TO PRZEDE WSZYSTKIM MILOSIERDZIE" )

Obecnie zostało to zastąpione jakąś miłością wszystkich do wszystkiego, czyli neopogaństwem poświęcanym kropidłem.

A przecież w Modlitwie Pańskiej powtarzamy:

"..i nie wódź nas na pokuszenie, ale odpuść nasze (prze)winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom".

[ przebaczyć (hebr.:   nâsâ  - winy, nâshâh  -  dłużnicy, nâsâh  -  pokusa),  
Przykładowowyżej  przytoczony przykląd  asonansów i gry słów, stale stosowanych  w  religijnych tekstach   hebrajskich  bardzo ułatwiały pamięciowe opanowywanie takze obszernych partii Pisma.

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda 1 maja 2018 11:49
1 maja 2018 13:22

Oczywiście, ma Pan rację, poganie nie znali kategorii miłosierdzia. Nawet cesarz Julian Apostata to zauważył i kiedy chciał stworzy alternatywny "pogański kościół", pisał: "Galilejczycy zwojowali świat miłosierdziem. Miłosierdzie chrześcijan jest znaczące i musimy ich jako poganie naśladować, a nawet przewyższyć w miłosierdziu”. Zarządził wtedy, że kapłani pogańscy mają się zająć działalnością charytatywną, co rzecz jasna dało nikłe wyniki. Nawet poganie go nie rozumieli, a mieszkańcy Antiochii wyśmiewali się z jego brody i z tego, że składał setki wołów w ofierze (w ówczesnej religii pogańskiej ten obrzęd prawie całkowicie zanikł, składano tylko symboliczne ofiary z kwiatów i płodów rolnych).

http://www.stanislawbm.pl/prezentacje/milosierdzie_ojcow/files/basic-html/page1.html

Brodaty cesarz Julian na monecie, IV w. po Chr.

Julian Apostata składa ofiary, miniatura z manuskryptu z IX w. po Chr.

Wzmianka o technikach zapamiętywania jest także bardzo istotna. Uczniowie Chrystusa opanowali takie techniki pamięciowe i dzięki temu przekaz Jego słów był wierny.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @stanislaw-orda 1 maja 2018 11:49
1 maja 2018 13:42

Może jest tak, ze znają politowanie a to ma wydźwięk pejoratywny.

Nie są w stanie się "przełączyć' na inne postrzeganie relacji?

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Stalagmit 30 kwietnia 2018 22:57
1 maja 2018 13:44

Oni posiedli mądrość. Zresztą zawsze chętnie wracam do tych pierwszych wieków. 

Nie tylko do Ojców Pustyni

.

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Stalagmit 1 maja 2018 13:22
1 maja 2018 14:48

Usiłowania podjęte przez cesarza Juliana były o tyle próżne i śmieszne, że nie można budować równoległej organizacji wobec Kościoła katolickiego i rzeczywiście wykorzystywać miłosierdzie, bo organizację taką można oprzeć wyłącznie na diabłach, które miłosierdzie odrzuciły.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Stalagmit 1 maja 2018 13:22
1 maja 2018 17:12

Uczniowie Chrystusa wywodzili sie z tej samej tradycji (judaistycznej). I oni te techniki zapamiętywania mieli już  opanowane. Żydowski chłopiec, którego pasowaniem na dorosłość w wieku ukończenia 13 lat i jednego dnia  był obrzęd  zwany bar micwah,  musiał takze zademonstrować znajomość Pisma. Dlatego jednym z punktów ww. obrzędu było odczytanie w synagodze fragmentów Tory, a jeszcze lepiej wyrecytowanie takowych z pamięci. Rzecz jasna, że już znacznie wcześniej był wdrażany w opanowanie czytania i pamięciowego opanowania rozmaitych tekstów religijnych.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Stalagmit
1 maja 2018 18:15

Jak łatwo z purpury przeszło na teksty Ewangelii. Bez zrozumienia ówczesnego życia rozumienie Pisma jest utrudnione, a w przypadku tłumaczeń widać, jak języki starożytne były bardziej "plastyczne", tak że łatwo o pomyłkę przy tłumaczeniu na polski, a niektóre słowa wręcz są nie do przetłumaczenia bez zgubienia części sensu. Dzięki.

 

P. S.

Jeśli chodzi o wyjaśnianie Pisma to polecam też o. Pelanowskiego, często w homiliach wychodzi od tekstu hebrajskiego i greckiego żeby lepiej oddać sens.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Kuldahrus 1 maja 2018 18:15
1 maja 2018 18:43

Głowny problem polega na tym, że specyfika judaizmu świątynnego była dosyć wyraźnie odmienna od obrządków kultów niejudaistycznych. Określenia używane w ramach judaizmu światynnego były nieprzekładalne na grekę, gdzie w duzej mierze nie wystepowały ani takie obrzadki ani pojecia z nimi związane. Miały one natomiast zastosowanie w ramach judaizmu swiątynnego. I tylko tam. Tłumaczenie  takich właśnie pojęć, niejako przyśrubowanych do miejsca i czasu określeniami dopasowywanymi z uniwersalizmu językowego greki, a nastepnie łaciny, a nastepnie w przekłądach na  lokalne języki "narodowe", powodowało , że zatracały one pierwotny sens, a niekiedy nawet były tłumaczone opacznie.

Spłycanie, upraszczanie i tzw. pójście na skróty ułatwiało życie tłumaczy i redaktorów, ale miało to te   ujemne konsekwencje w częściowym niezrozumieniu celu i rodzaju misji Jezusa Nazarejczyka. Im dalej od tamtych czasów tym mniej redaktoró i tlumaczy posiadało wystarczająco poprawna znajomość staroaramejskiego.

O, właśnie. Np. wsółcześnie określenie Nazarejczyk praktycznie  wszystkim kojarzy się jako pojęcie związane z miejcem pochodzenia Jezusa (miejscowość Nazaret), podczas gdy w Jego czasie historycznym oznaczało nauczyciela w sensie kaznodziei, deklamatora, oratora.

No, ale temat ten rozwinę dopiero w notce o Jezusie, czyli w po zamieszczeniu dokończenia notki o Herodzie i Jezusie

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Maryla-Sztajer 1 maja 2018 13:44
1 maja 2018 19:43

To prawda, zawsze warto wracać do tych tekstów.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @krzysztof-laskowski 1 maja 2018 14:48
1 maja 2018 19:47

I to jest clou całego zagadnienia. Cesarz Julian, który na początku był chrześcijaninem i uczył się "w jednej ławce" ze św. Grzegorzem z Nazjanzu i św. Bazylim z Cezarei w Atenach nie zrozumiał tego zupełnie, podobnie jak i całego chrześcijaństwa.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Kuldahrus 1 maja 2018 18:15
1 maja 2018 19:49

Bardzo dziękuję. Cieszę się, że dyskusja tak się rozwinęła. Zgadzam się, że zrozumienie ówczesnych realiów bardzo ułatwia czytanie Pisma Świętego. Warto też zaglądać do wydań dwujęzycznych, nawet jak nie zna się języków starożytnych. Dzięki za polecenie o. Pelanowskiego.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @stanislaw-orda 1 maja 2018 18:43
1 maja 2018 20:03

To też, ale są też słowa nieprzetłumaczalne, bo starożytne języki były bardziej "opisowe", jedno słowo mieściło w sobie wiele treści, które np. w polskim trzeba rozpisać na kilka linijek tekstu żeby wytłumaczyć co dokładnie dane słowo znaczyło.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda 1 maja 2018 18:43
1 maja 2018 20:04

To prawda, że wiele pojęć hebrajskich i aramejskich jest nieprzekładalnych na grekę i zrozumiałycg jedynie w ich oryginalnym kontekście. 

W grece Ἰησοῦς ὁ Ναζωραῖος znaczy "Jezus z Nazaretu", tak jak Ἀθηναγόρας ὁ Ἀθηναῖος to "Atenagoras z Aten. Ale hebrajskie netzer oznacza gałąź, odrośl (chodzi tu o podkreślenie, że Jezus jest potomkiem króla Dawida). Jest możliwe także pokrewieństwo z określenie Ναζιραῖος, tj. Nazirejczyk, człowiek poświęcony Bogu. Chętnie przeczytam to, co Pan napisze o wariancie związanym z pojęciem nauczyciel, bo dotąd się z tym nie spotkałem.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Kuldahrus 1 maja 2018 20:03
1 maja 2018 20:06

Napiszę tyle: właśnie podsuwacie mi Państwo setki tematów :)

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @Stalagmit 1 maja 2018 20:04
1 maja 2018 22:05

Eugenio Zolli  "Nazarejczyk"  (Gliwice, 2015);

rozdz. I

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda 1 maja 2018 22:05
1 maja 2018 22:06

Dziękuję. Mam lekturę do znalezienia i przestudiowania.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda 1 maja 2018 22:05
1 maja 2018 22:12

Znalazłem fragment tej książki. Myślę, że warto go zamieścić w kontekście Pańskich cennych uwag. W końcu napisał to rodowity Izraelita i do tego rabin:

"Przede wszystkim musimy postawić pytanie: jak to możliwe, że nazwa miasteczka, która nabiera niezwykłego znaczenia w literaturze geograficznej, jest sama w sobie mało znacząca, i zarazem nie tylko ma dwie końcówki w pisowni, czyli th (theta) oraz t (tau), ale przybiera też dwie różne formy, czyli Nazaret i Nazara’? Można przypuszczać, że miejscowość miała dwie nazwy. Jeśli więc ten viculusw rzeczywistości był tak ważny dla współczesnych Jezusowi, czyli apostołów i ewangelistów, to dlaczego nie przechowała się prawidłowa nazwa miejscowości[19]? Także w transkrypcjach z języka hebrajskiego na grecki pojawia się anormalność. Hebrajskiemu tz (tzade) w greckich tekstach Ewangelii odpowiada z (zeta), zamiast s (sigma); zeta odpowiadać powinna hebrajskiemu zajin (z). Wielu jednak biblistów, jak Lagrange, Meyer, Clemen, przywołuje wiele innych przypadków, gdzie w miejsce hebrajskiego tzade pojawia się zajin, szczególnie jeśli tzade występuje po literze r (resh).

Nam niech będzie wolno przypomnieć, że w języku hebrajskim obok czasownika tza’oq [krzyczeć], istnieje inny, który wyraża to samo: za’oq [krzyczeć]. Podobnie jak hebrajskiemu tza‘ir [młody, młodzieniec], odpowiada aramejskie za’ira [mały]. Nie jest więc istotne to, że grecki tekst Ewangeliizapisuje przydomek Nazarejczyk przez zeta, jako odpowiadający hebrajskiemu tzade.

Większe trudności pojawiają się, gdy się pragnie wyprowadzić przydomek Nazarejczyk z nazwy miasta. Dlaczego nie pojawia się on – jak to zauważył słusznie Guignebert[20] – w formach, których by można było oczekiwać, czyli Nazarethenos, Nazarethanos lub Nazarethaios? Należałoby przyjąć, że różne formy przydomka Nazarejczyk, jako pozbawione litery tau lub theta, pochodzą od Nazara’.

Pojawia się więc kolejne pytanie: jeśli wszystkie formy przydomka Jezusa wywodzą się od Nazara’, to dlaczego używana jest nazwa geograficzna, której najmniej się używa w literaturze ewangelicznej? Jeśli wszystkie formy przydomka pochodzą od Nazara’, to dlaczego tak się różnią między sobą? Gdyby jakikolwiek termin grecki odpowiadał „Nazarejczykowi”, to musiałby zawsze być taki sam, czyli albo Nazarenos, albo Nazoraios, tym bardziej, jak to widać z lektury Ewangelii, termin „Nazarejczyk” pozostawał nieodłącznym z imieniem Jezusa, osoby bardzo ważnej i podziwianej. Nie wierzymy w to, że te dwie różne formy mogą być wytłumaczone przez zwykłe stwierdzenie, iż się wymieniają.

 

(…)

Lud, który nazywa Go imieniem rabbi, chętniej definiuje Go jako „Kaznodzieję”. Jeśli nawet taka nic nie znacząca mieścina Nazaret istniała w czasach Jezusa, to wielu jej nie znało; szerokie rzesze ludzkie podkreślały moc przepowiadania Jezusa. Osobowość Kaznodziei przykrywała w całej rozciągłości niejasności miejsca pochodzenia Jego rodziny. Jezus był dla mas nie Nazaretańczykiem, ale Nazarejczykiem[21], czyli Kaznodzieją.

W licznych wspólnotach ortodoksyjnych Żydów, obok rav (rabina), który jest lokalnym nauczycielem i decydentem w sprawach kultu, istnieje również maggid (narrator), który, przechodząc z jednej wspólnoty do innej, ma za zadanie głoszenie kazań[22]. Nie ma on władzy nauczania instytucjonalnego, ale jest człowiekiem, który z ogromną siłą przyciąga do siebie słuchaczy, dzięki pięknej sztuce oratorskiej, opartej na przypowieściach oraz wdzięku meshalim. Wystarczy wspomnieć słynnego R. Ja’aqov Kranza[23], który był wspaniałym maggid, a którego przypowieści pozostają żywe do dziś w sercach Żydów oraz w literaturze żydowskiej[24]. Termin maggid pochodzi z hebrajskiego haggadah („znak, wskazówka, podkreślenie”)[25]. Wskazówki miały charakter hallachtyczny[26], i dopiero z czasem stały się opowiadaniami, czyli w ścisłym znaczeniu halladą[27]. Termin maggid nie był wystarczający do określenia wyjątkowości przepowiadania chrześcijańskiego w pierwszych okresach rozwoju chrześcijaństwa. Tak samo czasownik limmed („nauczać”), który w terminologii talmudycznej oznaczał zwykle „wydedukować normę o charakterze prawnym”[28], nie pasował do zdefiniowania przepowiadania chrześcijańskiego. W tych różnych przejawach życia duchowego chodziło o aplikację reguł scholastycznych w celu wyprowadzenia norm hallachtycznych; te normy nieraz były używane do budowania wielkiej haddagah. Jednak cechą charakterystyczną nauczania Jezusa – jak to zauważa słusznie Dalman[29] – nie była interpretacja, ale odwołanie się do faktu, w którym nie chodziło o wytłumaczenie, a o wypełnienie. I tym faktem był On – sam Chrystus.

Do kazań Jezusa stosowany jest czasownik „nauczanie” (gr. didaskein), który odpowiada aramejskiemu ‘allef[30]. Przepowiadanie publiczne (gr. keryssein - „ogłaszać, proklamować, przepowiadać”), znajduje swój odpowiednik w aramejskim karoz, [gr. keryx – „głosiciel, posłaniec”], które oznacza wezwanie kapłana, lewity lub innego urzędowego Żyda do świętej służby. Uczestniczenie w dobrej nowinie (euanghelizein – „ewangelizować”) odpowiada aramejskiemu baser („ogłaszać”), a które w literaturze talmudycznej oddawane jest przez „dać ogłoszenie” o rzeczy dobrej albo złej. Ale jakie słowo aramejskie mogło adekwatnie określić przepowiadanie Chrystusa, które wywierało tak silne wrażenie na tłumy żydowskie? Jakie słowo mogło być równoważne greckiemu wyrażeniu peri tes basileias tu theu („i mówił im o Królestwie Bożym – Łk 9, 11), oprócz suchego „mówić, rozumować”, co dawałoby efekt muzyki o przyjemnym brzmieniu? Naszym zdaniem jedynym takim słowem jest aramejskie netzar. Przepowiadanie wczesnego chrześcijaństwa było prowadzone głośno, dźwięcznie, przyjemnie dla ucha. Dotyczyło ono dobrej nowiny o tym, iż czasy się wypełniły, że proroctwo Izajasza odczytane przez Jezusa w synagodze w Nazarecie stawało się rzeczywistością, i że zaczyna się prawdziwie „rok łaski Pańskiej” (Iz 61, 2). Proklamacja wypełnienia się czasów i początku roku łaski, prorokowane wcześniej przez Izajasza, nie mogła się dokonać poprzez zwykłe meandry dedukcji logicznej[31], polegającej na badaniu znaczenia każdego słowa, jak to praktykowano dla celów hallahy. Ta proklamacja nie mogła się dokonać inaczej, jak przez elokwentną deklamację. W czasach Jezusa w języku aramejskim używano terminu netzar na oznaczenie elokwentnej deklamacji. Konkludując, należy więc stwierdzić, że terminem, który określał to wszystko, co czynił Jezus i Jego uczniowie, jest termin-przydomek Nazarejczyk. Masy żydowskie, kierując się zdrowym instynktem, odnalazły spontanicznie termin, który dokładnie definiował to przepowiadanie. To ludzie nazwali Jezusa, a nie On sam czy też Jego uczniowie, przydomkiem Nazarejczyk, który określał całą Jego działalność. Sami uczniowie nie mieli, szczególnie jeszcze w okresie ziemskiego życia Jezusa, jakiejś jasnej idei, która by oddawała istotę Jego misji. Przypuszczali, że On może być Mesjaszem przysłanym, by odbudować królestwo Izraela i wywalczyć niepodległość dla narodu wybranego. Takie przekonanie można odnaleźć w Dz 1, 6, kiedy uczniowie spotkali zmartwychwstałego Pana i zapytali się: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?”. Widać, że oczekiwali oni na paruzję w kontekście polityczno-społecznym. W Łk 24, 19–21 zawarty został dialog pomiędzy dwoma uczniami, którzy znajdowali się w drodze do Emaus. Opowiadają zmartwychwstałemu Chrystusowi, którego nie poznali, o Jezusie Nazarejczyku, „który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu”. I dodają: „A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało”. Tłumy natomiast widziały wobec siebie grupę ludzi, która w synagogach i na placach opowiadała ze wzruszeniem i niesamowitą elokwencją nowe idee, jak koniec świata i początek królestwa Bożego. Widok tłumów, które wsłuchiwały się w słowa, musiał wynikać z przekonania uczniów, że Kaznodzieja-Nazarejczyk jest rzeczywiście obecny. W taki sposób narodził się przydomek. Możemy stwierdzić – jak to sugeruje Loisy[32] – że określenie to nie powstało sztucznie w celu przekreślenia wcześniejszych stosunków pomiędzy Jezusem a jakąś sektą baptystyczną. Podobne określenia, które powstają w szczególnych chwilach i trwają przez stulecia lub tysiąclecia, nie rodzą się inaczej, jak tylko w sposób naturalny, jak kwiat, który wyrasta ponad ziemię, czyli dzięki wewnętrznej sile życiowej. Przydomek Nazarejczyk nadany Jezusowi dzięki Jego sztuce oratorskiej jest czymś rzeczywistym, pozytywnym i dlatego znalazł wobec siebie otwarte umysły i serca pokoleń na drogach historii.

W świetle naszych tłumaczeń, Dalman będzie mógł odnaleźć odpowiedź na swoje pytanie: czyżby słowo Nazoraios pochodziło z aramejskiego natzora?[33]. Halvey i ojciec Anastazy znajdą potwierdzenie o pochodzeniu przydomka Nazorei z natzora – „prorok lub kantor hymnów”. I nie trzeba uciekać się do nazwy sekty mandejczyków, aby wyjaśnić sens imienia Jezus Nazarejczyk. Również Gougel będzie się mógł przekonać, iż Nazoraios spokrewnione z syryjskim natzora, oznacza „proroka, kantora hymnów”. I ten przydomek nie został nadany dla gloryfikacji Jezusa[34], ale jedynie w celu określenia Jego szczególnej działalności deklamatora, kaznodziei. Lagrange znajdzie oparcie dla swojego twierdzenia, że Nazoraios to nomen agentis[35].

Nasze tlumaczenie będzie mogło stanowić podstawę dla etymologicznych twierdzeń Loisy’iego[36], według którego Jezus w powszechnej tradycji Ewangelii był, tak jak wcześniej Jan Chrzciciel a później uczniowie Jezusa, kaznodzieją-egzorcystą wędrownym. Guignebert znajdzie w przydomku nadanym Jezusowi wyrażenie Jego działalności. Tak samo jak Jan, który dzięki swojej działalności otrzymał przydomek Chrzciciel, Jezus przeszedł do historii dzięki swojej działalności życiowej, jako Nazarejczyk. Nevi’im, „prorocy”, ostrymi i lamentującymi słowami przepowiadali Izraelowi karę oraz powstanie królestwa mesjańskiego na końcu dni; notzerim słowami w tonacji entuzjastycznej przepowiadali nadchodzące królestwo Boże[37].

Ktoś mógłby zadać pytanie: dlaczego Jezusowi, uznawanemu za nauczyciela, mistrza, kaznodzieję, nie został nadany jeden z licznych tytułów, który nadawany był osobom prowadzącym podobną działalność? Także i na to pytanie możemy odpowiedzieć, nie naruszając nic z naszej interpretacji przydomka „Nazarejczyk”.

Określenie nadane prorokom starotestamentalnym, navi’, powstało z babilońskiego nabu, w czasach, kiedy Izrael poddany był wpływom babilońskim. Słowo to zastąpiło hebrajskie ro’eh i chozeh(„widzący, wieszcz, prorok”). Wybitnemu przedstawicielowi nowego ruchu nie można było nadać tytułu, który nie był już w powszechnym użyciu, bo Żydzi posługiwali się wówczas językiem aramejskim. Jezus mógłby być nazwany rav, „nauczyciel, mistrz”, ale On się różnił od wszystkich tych, którzy otrzymali ten tytuł: nie tylko nauczał, ale przepowiadał wobec tłumów zgromadzonych w świątyniach i na placach. I tak jak w przypadku starotestamentalnych navi’ istniał obok jeszcze jeden tytuł, podkreślający ich sztukę oratorską – mattif[38], tak również oratorstwo Jezusa wymagało szczególnego określenia. Mógłby być nazwany darshan, „przepowiadający, badający”, ale On był kimś więcej, niż zwykłym darshan, bo nie powtarzał myśli skierowanych wcześniej do innych; przedstawiał własne, oryginalne idee, które w wielu miejscach odstawały od oficjalnie obowiązujących. Również według Dalmana[39] termin darshan nie pasował do przepowiadania Jezusa i Jego uczniów, bo określenie to oznacza „badać zawartość słowa Pism” w celu zastosowania w praktyce. Tytuł, który prawdziwie się należał, a który by był wyróżniający od innych, i który z całym prawdopodobieństwem pojawił się spontanicznie: to Nazarejczyk, bo Jego misja, prawdziwa i Jemu właściwa, polegała na deklamatorskim przepowiadaniu płomiennego słowa, wypowiadanego głośno, z odpowiednimi akcentami, budzącego odgłos i przenikającego serca słuchaczy."

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Stalagmit
1 maja 2018 22:20

i do tego Naczelny  Rabin Rzymu (przed konwersją: Izrael Zoller) który przeszedł  (wraz z żoną) na chrześcijaństwo (katolicyzm).

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda 1 maja 2018 22:20
1 maja 2018 22:25

No właśnie, także bliski przyjaciel Sługi Bożego Papieża Piusa XII:

zaloguj się by móc komentować

Greenwatcher @Stalagmit
2 maja 2018 09:13

Wraz z podziękowaniem za naukę (autorowi i dyskutantom) pozwolę sobie wrócić do tekstyliów. W osadach rzecznych niektórych naszych rzek odnajdowane są zwiększone koncentracje chromu, które traktowane są (już na wczesnym etapie dociekań) jako składnik  antropogenicznego pochodzenia. Pierwiastek ten był w przeszłości stałym składnikiem ścieków z garbarni i farbiarni. Takie osady zidentyfikowano np. w dolinie Obry poniżej Międzyrzecza. Miasto było ważnym ośrodkiem przemysłu sukienniczego od XIV do XIX w., a barwione tu materiały były cenione nie tylko w Wielkopolsce. W roku 1538 było tu 52 sukienników, w roku 1614 – 35 (kryzys), 1634 – ponad 60. Ścieki tego przemysłu trafiały do wody, a część tego co w nich zawarte do na dno - do osadów.  

W Międzyrzeczu barwiono tkaniny metodą druku batikowego. Umiejętność ta polegała na tym, że na tkaninie „odbijano” wzór masy izolacyjnej, która nie miała dopuścić barwnika do płótna. W tej metodzie stosowano „izolatory” mechaniczne (np. czerwoną glinę w starożytnym Egipcie) i chemiczne. Pierwsze zamykały dostęp barwnikowi, a drugie neutralizowały jego właściwości barwiące, zanim dotarł do włókna. Przykładowe składniki receptury z XVIII w. (choć nie z Międzyrzecza) były następujące: kaolin, ałun, witriol, białka kurze, klej z maki pszennej, terpentyna. W innej mieszance: kaolin, guma arabska, octan ołowiu, siarczan ołowiu, siarczan miedzi, ałun, smalec. Chemiczna analiza międzyrzeckiego, zabytkowego, płótna z końca XVIII w. ujawniła obecność śladowych zawartości procesu produkcji: potasu, chromu, miedzi, ołowiu. Ałun, którego składnikiem jest chrom, stosowano, w wielkopolskim przemyśle sukienniczym, również w farbach. Na każdym etapie „drukowania” tkaniny potrzebne były duże ilości wody, jednak najwięcej potrzebowano jej podczas płukania. Wody rzeki nadawały się tego idealnie.

Niestety w osadach rzecznych chrom przemieszcza się i nie można go wykorzystać do datowania (jako np. warstwę przewodnią). Ten fakt utrudnia także rekonstrukcje zmian wielkości produkcji, na podstawie różnic koncentracji pierwiastka w osadach, ale jest ona możliwa. Ciekawym zagadnieniem jest stan środowiska w czasach minionych, jego zdolność regeneracji i stan teraźniejszy (będący echem przeszłości). Jeżeli przez 5 lub 6 wieków obecny był w mieście intensywny przemysł sukienniczy i garbarski, jak w przypadku Międzyrzecza, to jak wyglądało życie w rzece i jego otoczeniu? Jednym z przywilejów międzyrzeckich mieszczan był połów ryb w rzece, ale czy z niego korzystali? Czy było co łowić i na jakim odcinku rzeki? Stereotyp „zanieczyszczenia lub skażenia środowiska ” kieruje naszą uwagę wyłącznie na czasy obecne tymczasem w przeszłości również ono się dokonywało. Zgoda, że punktowo, w mniejszej skali, mniejszym natężeniu itp., nie w tym pole dyskusji, ale w cudownej zdolności regeneracji. Dziś Obra poniżej Międzyrzecza jest przepiękna (są tacy, którzy przedkładają ją nad Drawę).

Ten sam watek, nomen omen, a więc włókienniczy i historycznych oddziaływań środowiskowych, kieruje uwagę na konopie - mocno zapomniane. Jej moczenie w przeszłości uśmiercało życie całych jezior, ale o tym może kiedy indziej.   

ps. korzystałem z: Marcin Słowik 2007: Procesy kształtujące koryto rzeczne na przykładzie dolnego odcinka Obry. Wydawnictwo Naukowe UAM Poznań, Seria Geografia nr 76, Poznań.                 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Greenwatcher 2 maja 2018 09:13
2 maja 2018 09:56

Bardzo dziękuję. Cieszę się, ze tekst i komentarze się podobają. Informacje o ałunie i chromie używanym w barwiarstwie są bardzo ciekawe. Wbrew pozorom zanieczyszczenie środowiska nie jest współczesnym problemem. Już Rzymianie wypuścili do atmosfery ogromne ilości tlenków ołowiu i miedzi. A w okolicach niektórych starożytnych kopalń w Jordanii i Palestynie skażenie gleby i wody metalami ciężkimi uniemozliwia wegetację roślim, a co za tym idzie uprawę ziemi i normalne życie ludzi.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @Stalagmit 30 kwietnia 2018 21:07
2 maja 2018 10:12

Cambridge Ancient History datuje go na okolice roku 350 przed Chr.
 

Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Ten lew i byk będą mnie jeszcze czas jakiś nachodzić. Może coś wyłapię w sieci, a jak wyłapię to w stylu koziołka Matołka ... 

W  akademickich wywodach pojawiają się barwne motylki. Ten z numerem 350 zdaje się być o strukturze diamentu ;) 

Czy ta uniwersytecka szpilka fiksująca czas na 350 to było w pierwszej edycji, gdy formatowano umysły po pierwszej Wielkiej Wojnie? Czy w tej drugiej, co to od lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia w obieg puszczono, gdy ostatni przedstawiciele narracji historycznej z generacji inaczej sformatowanej odchodzili...

 

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @saturn-9 2 maja 2018 10:12
2 maja 2018 10:29

Bardzo dziękuję. Pańskie odkrywcze i skłaniające do myślenia komentarze są tu zawsze mile widziane.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować