-

Stalagmit

Socjaliści, anarchiści i noworoczna masakra. Z nie tak dawnej historii

W pocżatkach XX wieku w Londynie dochodziło do walk policji i wojska z pochodzącymi z Rosji anarchistami i socjalistami. Zajścia zostały wywołanie przez łotewskich socjalistów emigrantów W tej dzielnicy Londynu (East End, Whitechapel) mieszkało wtedy wielu rosyjskich, łotewskich, litewskich i żydowskich socjalistów i anarchistów. Wszyscy mieszkańcy Londynu wiedzieli, że jest to najgorsza, najbiedniejsza dzielnica stolicy. Bandy uzbrojone w pistolety i noże kontrolowały ulice. Strzelaniny, bójki i bitwy na noże były tu codziennością. Agresywnych anarchistów ich spokojni i uczciwi żydowscy ziomkowie określali słowem meszugene (szaleńcy). Od 1875 roku przybywali tu emigranci z Rosji, a od 1900 Żydzi z Odessy i Ukrainy.

Trzeba pamiętać, że dzielnica Whitechapel i East End to kolebka angielskiego ruchu socjalistycznego. Na przełomie lat 70tych i 80tych XIX wieku sam Alfred Milner zaczął się udzielać w ruchu socjalistycznym w ubogiej londyńskiej dzielnicy Whitechapel. Milner był gorliwym uczniem socjalisty, profesora Johna Ruskina i propagował wraz z W. Stead’em socjalizm w Pall Mall Gazette. Pilnie studiował prace socjalistów niemieckich, zwłaszcza Lasalle’a. Zaczął działać w Stowarzyszeniu Rozszerzonego Uniwersytetu (University Extension Society) i współpracować z Samuelem Barnettem, duchownym anglikańskim i socjalistą. Obydwaj sympatyzowali z tzw. wykonalnym socjalizmem i byli zwolennikami daleko idącej ingerencji państwa w ekonomikę, edukacji klas niższych. Milner dawał w kościele św. Judy w Whitechapel regularne wykłady (np. w 1882 r. 6 wykładów) o socjalizmie, kwestiach społecznych i roli państwa. Jako sekretarz University Extension Society zwrócił na siebie uwagę lorda Goschena, który także popierał ruch socjalistyczny. Hodowanie socjalistów w londyńskich slumsach przyniosło opłakane skutki mieszkańcom Wielkiej Brytanii.

Akcje mieszkających w Londynie anarchistów i socjalistów potrafiły być naprawdę krwawe i przerażające. W 1909 roku w dzielnicy Tottenham dwóch anarchistów żydowskiego pochodzenia, Paul Helfeld i Jacob Lepidus zaplanowało napad na księgowego fabryki gumowej, w której pracowali. Co tydzień, w sobotę, siedemnastoletni księgowy Albert Keyworth jechał samochodem właściciela fabryki do banku, by pobrać 80 funtów w złotych, srebrnych i miedzianych monetach na wypłaty dla pracowników. 23 stycznia 1909 roku o 10.30 Helfeld i Lepidus, uzbrojeni w półautomatyczny pistolet Bergmanna i pistolet Browning FN 1900 czekali przy wejściu do fabryki na samochód wiozący księgowego z wypłatą. Kiedy samochód podjechał do bramy i zatrzymał się, wysiadł z niego Keyworth z torba z pieniędzmi. Lepidus doskoczył do niego i usiłował mu ją wyrwać. Obydwaj zaczęli się bić i tarzać po ziemi. Z samochodu wyskoczył kierowca Joseph Wilson i wdał się w walkę, odpierając Lepidusa. Stojący w pobliżu Helfeld zaczął strzelać do Wilsona i kilkukrotnie trafił, ale grube ubranie, jakie nosił kierowca sprawiło, że kule go nie raniły. Lepidus strzelił do Keywortha, ale chybił. Na miejsce zdarzenia przybiegli dwaj konstable policji z pobliskiego posterunku, którzy usłyszeli strzelaninę: William Tyler i Newman. Na miejscu zobaczyli, jak lokalny mieszkaniec, George Smith bije leżącego na ulicy Lepidusa. Smith został w tym momencie trafiony w głowę przez Helfelda, ale przeżył. Anarchiści zaczęli uciekać ulicą Chesnut Road, ścigani przez Tylera, który szedł piechotą i Newemana, który wsiadł do samochodu Wilsona i jechał za nimi ulicą. Do pościgu przyłączyło się jeszcze dwóch policjantów. Pościg skręcił w boczną ulicę, gdzie zbiegowie zatrzymali się i zaczęli intensywnie ostrzeliwać policjantów. Samochód Wilsona się rozbił, a siedzący w środku kierowca i policjant zostali ranni. Pocisk wystrzelony przez jednego z anarchistów śmiertelnie ranił 10-letniego chłopca, Ralpha Joscelyne, który zmarł na ulicy. Raniono kilku przechodniów. Anarchiści usiłowali zbiec na bagna Tottenham, ale Tyler i Newman zastąpili im drogę przy wysokim ogrodzeniu. Kiedy konstabl Tyler wezwał napastników do poddania się, został zastrzelony przez Helfelda. Policja i przechodnie usiłowali zatrzymać anarchistów na bagnach, ale nie udało się to. Lepidus i Helfeld przekroczyli rzekę Lea i zaczęli strzelać do przechodniów koło Mill Stream Bridge. Ranili kolejnego policjanta, Nicoda, a następnie stajennego Sidneya Slatera, który usiłował ich zatrzymać. Dwaj przestępcy przeszli przez obóz cyganów, strzelając do każdego kto się pojawił. Trafili kolejnego policjanta i dotarli na farmę, na której chwilę odpoczęli. Po ucieczce z farmy porwali tramwaj na Chingford Road i byli ścigani przez policjantów, którzy usiłowali ich dopędzić konnym zaprzęgiem. W pewnym momencie (kiedy zorientowali się, że są blisko kolejnego posterunku policji) obydwaj wyskoczyli z tramwaju i porwali wóz mleczarza. Teraz ściągał ich cały tłum przechodniów, oraz policjanci na wozach i w samochodach. Konstablowie Shakespeare i Gibbs jechali za nimi samochodem, strzelając z karabinów. W końcu wóz mleczarza się rozbił i Lepidus oraz Helfeld musieli uciekać na piechotę. Lepidus uciekając wspiął się na wysokie ogrodzenie i zostawił Helfelda w tyle. Helfeld postrzelił się w oko z zamiarem popełnienia samobójstwa, ale przeżył i zabrano go do szpitala. Lepidus dotarł do domku robotnika Charlesa Rolstone’a, który akurat był w pracy. Jego żona, przebywająca w domu z dziećmi, uciekła pozostawiając dzieci pod opieką policjantów, którzy nadbiegli zaraz za Lepidusem. Policja zaczęła szturmować i ostrzeliwać dom. W końcu Lepidus zastrzelił się. Helfeld i Lepidus wystrzelili w sumie ponad 400 sztuk amunicji. Ranili 25 osób i zabili dwie. Helfeld zmarł w szpitalu po trzech tygodniach od incydentu.

Od 1910 roku anarchiści z Rosji spotykali się w klubie na ulicy Jubilee Street. Uformowała się tam skarajnie lewicowa grupa, której szefem był George Gardstein (prawdziwe nazwisko Połoski, ale używał też nazwisk Morountzeff, Mourimitz, Maurivitz, Milowitz, Morintz, Morin i Levi). Gardstein w 1905 roku przebywał w Warszawie, gdzie dopuścił się wielu morderstw i brał udział w rozruchach. Inni członkowie grupy to m. in.: Jakub Peters, Jurko Dubow, Fritz Svaars, Piotr Piatkow (pseudonim Piotr Malarz). Wszyscy byli uczestnikami rabunków, morderstw i działalności terrorystycznej.

W grudniu 1910 roku grupa próbowała się włamać do domu i sklepu jubilera Henry’ego Samuela Harrisa na ulicy Houndsditch 119. Już od początku miesiąca członkowie grupy kręcili się wokół tego miejsca i usiłowali rozpoznać teren. Wynajęli dwa mieszkania pod numerami 9 i 10 w budynku na Houndsditch 119, blisko sklepu wspomnianego jubilera. Do wynajętych pomieszczeń bandyci przynieśli narzędzia do otwierania sejfów, butlę z gaem i palnik. Dowiedzieli się, że w warsztacie jubilerskim Harrisa jest sejf z bizuterią wartą 30 tys. funtów. 16 grudnia 1910 banda wybiła otwór w ścianie warsztat jubilera i z pobliskiego podwórka dostała się do środka. Sąsiad Harrisa, Max Weil usłyszał dziwne hałasy i stuki dochodzące z domu jubilera. Zawiadomił pełniącego akurat służbę konstabla policji, Pipera, który zgodził się zobaczyć, co się dzieje w domu przy Houndsditch 119. Piper zapukał do drzwi budynku na tyłach domu jubilera (Exchange Building 11), a nieznana osoba otwarła mu, ale nie pokazał się wcale. Policjant zapytał „czy żona jest w domu?”, na co otrzymał od wciąż niewidocznego mężczyzny odpowiedź, że wyszła. Piper odrzekł, że wróci później i wyszedł z domu. Zorientował się, że wezwano go do poważnej i wysoce podejrzanej sprawy. W grę wchodziło co najmniej spore włamanie. Piper spotkał zaraz potem na końcu uliczki Houndsditch wysokiego mężczyznę, który uciekł, kiedy tylko go zobaczył. Konstabl szybko pobiegł na najbliższy posterunek przy Bishopsgate i sprowadził na miejsce dziewięciu policjantów (siedmiu umundurowanych i dwóch w cywilu), uzbrojonych w drewniane pałki. Do drzwi budynku przy Houndsditch 11 zapukał sierżant Bentley. Zapytał, czy ktoś jest w środku, ale nikt nie odpowiedział. Bentley zorientował się, że drzwi są otwarte i wraz z dwoma kolegami wszedł do środka. Kiedy rozglądali się po przedsionku, nagle otworzyły się tylne drzwi i ukryci dotąd anarchiści zaczęli do nich strzelać z pistoletów. Bentley został zabity, a dwaj jego koledzy ciężko ranni. Bandyci szyko opuścili dom jubilera, a policjanci próbowali ich zatrzymać. Rozpętała się strzelanina w ślepej uliczce na końcu Houndsditch Street. Od kul bandytów zginęli sierżant Tucker i konstabl Choate. Warto zauważyć, że banda była uzbrojona w doskonałą broń niemieckiej produkcji: pistolety Dreyse 1907 i Mauser C95.

Grupa anarchistów rozproszyła się i ukryła. Wieczorem, 3 stycznia 1911 roku informator policji zawiadomił funkcjonariuszy, że sprawcy śmierci policjantów ukrywają się przy ulicy Sidney Street, w budynku pod numerem 100. Po północy budynek otoczyła policja, która zajęła miejsca także w sąsiednich domach. Z domu nr 100 cicho ewakuowanego mieszkańców. O 7.30 jeden z policjantów chciał się dostać do domu i obudzić przestępców, więc zbliżył się do budynku i wrzucił przez okno kamień. Svaars i Sokołow otworzyli do niego ogień i ranili go. Rozpoczęła się długa strzelanina. Anarchiści mieli pod dostatkiem amunicji. Około dziewiątej dowodzący akcją superintendenci policji Stark i Mulvaney skontaktowali się z majorem Woodehouse’m ze Scotland Yardu i poprosili o posiłki i dodatkową amunicję. Woodehouse skontaktował się z Home Office (angielskim Ministerstwem Spraw Wewnętrznych). Minister Winston Churchill wysłał na miejsce zdarzenia wojskowy oddział gwardii szkockiej i sam przybył na miejsce. Jego przyjazd wzbudził wrogie okrzyki tłumu, który winił rząd za imigrację przestępców z Rosji. Strzelanina potrwała aż do 12.30, kiedy to budynek zaczął się palić. Sokołow pojawił się w jednym z okien budynku i został zastrzelony przez żołnierzy. Obecny na miejscu oficer straży pożarnej zapytał Churchilla o pozwolenie ugaszenia ognia, ale minister odmówił. Churchill powiedział strażakowi, że jako minister podjął decyzję, że dom musi koniecznie spłonąć, a straż ma tylko dopilnować, żeby pożar się nie rozszerzył. Kiedy o 14.40 ogień strawił wnętrze ceglanego domu, Churchill opuścił miejsce zdarzenia. W zgliszczach znaleziono ciała dwóch członków bandy: Sokołowa i Svaarsa. Piotr Malarz uciekł, a jego dalsze losy są nieznane. Akcja na Sidney Street przyczyniła się do wzrostu psychozy szpiegowskiej i wrogości brytyjskiego społeczeństwa do cudzoziemców.

Cała sprawa jest pełna nierozwiązanych zagadek. Do dziś nie wyjaśniono roli Churchilla w tym zdarzeniu. Nie wiadomo, dlaczego czekał aż do momentu, kiedy budynek się dopali. Co miało spalić się w środku i czemu nie podjęto zdecydowanej akcji gaśniczej? Minister Churchill przez cały czas akcji słyszał wrogie okrzyki tłumu: „Zastrzelić go!”. Czy akcja podjęta przez rosyjskich anarchistów-socjalistów z niemiecką bronią była samodzielna, czy też byli przez kogoś inspirowani? Co stało się z Piotrem Malarzem i innymi członkami gangu, którzy nie zostali złapani? Pytań jest mnóstwo, a odpowiedzi na nie, ponad 100 lat od opisywanych wydarzeń, nadal nie ma…

Całe zdarzenie stało się kanwą dwóch filmów: The Man Who Knew Too Much (1934) w reżyserii A. Hitchkocka i The Siege of Sidney Street (1960):

Oryginalny film nakręcony przez operatora w czasie oblężenia w 1911 roku:

CDN.

Literatura

J. Pajewski, Historia powszechna 1871-1918, Warszawa, 1967

F. H. Hinsley, (red.), XI. Material Progress and World-Wide Problems 1870-1898, Cambridge 1962.

C. L. Mowat (red.), XII. The Shifting Balance of World Forces 1898-1945, Cambridge 1968.

J. Lee Thompson, Forgotten Patriot. A Life of Alfred, Viscount Milner of St James and Cape Town, 1854-1925, Madison, 2007.

M. Waldren, The Siege of Sidney Street - 1911, Police Firearms Officers Association, 2012.

S. Webb, Bombers, Rioters and Police Killers: Violent Crime and Disorder in Victorian Britain, London, 2015.

Londyński East End na przełomie stuleci

Plan okolic Sidney Street

sir Alfred Milner, redaktor Pall Mall Gazette i głosiciel socjalizmu

Redaktor William T. Stead

Trasa pogoni za bandytami w dzielnicy Tottenham

Księgowy Albert Keyworth przy uskodzonym samochodzie

Anarchista porywa tramwaj (ilustracja prasowa z 1909 roku)

Konstabl Tyler zastrzelony przez bandytów

10 letni Ralph Joscelyne, kolejna ofiara anarchistów

Prospekt reklamowy fabryki gumy, przy której zaczęły się zajścia w 1909 roku

Piotr Piatkow, pseudonim Piotr Malarz

Policjanci zabici przez bandę Piotra Malarza: sierżant Robert Bentley, sierżant Charles Tucker, konstabl Walter Choate

Podwórko przy ulicy Houndsditch 119

Minister Winston Churchill w akcji na Sidney Street

Churchill z policją obsewuje ostrzał budynku

Wojsko ostrzeliwujące bandę anarchistów

Na miejsce zdarzenia przybywa artyleria polowa

Płonący budynek na Sidney Street

 



tagi: socjalizm  londyn  historia świata  anarchizm  bandytyzm  tottenham  sidney street 

Stalagmit
31 grudnia 2017 12:50
36     2132    10 zaloguj sie by polubić
komentarze:
maria-ciszewska @Stalagmit
31 grudnia 2017 17:31

Pan tu serwuje wybuchi nie gorsze, niż te rozkręcające się właśnie za oknem! TEN Alfred Milner? Pańska notka potwierdza fakt, że socjalizm (a także inne ideologie, stosownie do potrzeb) został sfabrykowany i podhodowany w jaju smoka przez szacownych polityków i przedsiębiorców. Marks, Luter i inni to tylko narzędzia. Cała notka rewelacyjna. Ilustracje - cymes. Dziękuję i życzę Dosiego Roku.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Stalagmit
31 grudnia 2017 17:42

Tak, oczywiście ten sam lord Alfred Milner, który występował w poprzednich notkach. Kiedy się spojrzy na dzieje Anglii w XIX i XX wieku, to widać, że zwolenników socjalizmu było tam naprawdę sporo. Zadziwiająco dużo blisko dworu królewskiego, banków i parlamentu. 

Dziękuję i również życzę Wszystkiego Najlepszego w Nowym 2018 Roku.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @maria-ciszewska 31 grudnia 2017 17:31
31 grudnia 2017 17:44

Przepraszam, poprzedni komentarz miał być do Pani.

A red. Stead dziwnym trafem zatonął razem z Titanikiem...

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @Stalagmit 31 grudnia 2017 17:42
31 grudnia 2017 18:23

Może raczej "zwolenników" socjalizmu.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @maria-ciszewska 31 grudnia 2017 18:23
31 grudnia 2017 20:48

No właśnie, cudzysłów jak najbardziej na miejscu, dziękuję.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit
31 grudnia 2017 22:12

Czytając o wyczynie Helfelda i Lepidusa zacząłem liczyć schodzące pociski. W sumie 400. Moje doświadczenie z bronią to AK47 podczas SPR. Dobrze pamiętam różnicę w ciężarze z pełnym/pustym magazynkiem. Tylko 0,5 kg !(za Wiki) Kaliber podobny z .32ACP, ale mniejsze. Po dwieście sztuk na głowę to mogli mieć w worku na kapcie. Coś jest nie tak: są ofiary śmiertelne vs wybite oko/wełniany szynel(?). Aha z TT to trudno było trafić w tarczę strzelając z wyprostowanej ręki.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 31 grudnia 2017 22:12
31 grudnia 2017 22:18

No właśnie, dziękuję za bardzo trafną uwagę. Coś w tych oficjalnych informacjach nie gra. Skąd mieli ponad 400 sztuk amunicji i jaką właściwie bronią dysponowali? Chciałem zwrócić uwagę, że w obydwu zdarzeniach pewne szczegóły wskazują, że coś jest bardzo, bardzo nie w porządku. No i sprawcy albo zginęli, albo uciekli. Jednym zdaniem śliska i podejrzana sprawa. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 31 grudnia 2017 22:12
31 grudnia 2017 22:42

PS. Wszystkiego Najlepszego w nadchodzącym Nowym roku 2018 dla Pana.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 31 grudnia 2017 22:42
31 grudnia 2017 23:01

Od siego do siego roku. Bogu dziękując to już - zaraz - 2018, albo licząc po cesarsku 59. Dziękuję !

p.s.

To wybite oko - taka hipoteza - jest skutkiem nieskutecznego strzelania z wyprostowanej/zgiętej w łokciu ręki i próby skorzystania z przyrządów celowniczych. Odrzut zamka... i po oku. :)

zaloguj się by móc komentować

Trzy-Krainy @Stalagmit
31 grudnia 2017 23:11

Dużo łask Bożych w nowym roku!

Dziękuję za wspaniałe i szczegółowe notki.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Trzy-Krainy 31 grudnia 2017 23:11
31 grudnia 2017 23:17

Bóg Zapłać i Nawzajem!

To ja dziękuję za uwagę i zainteresowanie tekstami!

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit
1 stycznia 2018 14:14

normalnie kino akcji w pierwszy dzień roku, rewelacja :)

bardzo ciekawe, czy pojawienie się Churchilla na miejscu, wydawanie rozkazów i wtrącanie się w operację policji wynikało z jego chorobliwego zamiłowania do brawury, czy kryło się za tym coś jeszcze...i ci prawie nieśmiertelni terroryści...

W sensownej biografiiChurchilla autorstwa Charmleya stoi: "jestem przekonany, że Winston nie interesuje się sprawami politycznymi, dopóki nie dają nadziei na krwawą jatkę".

I ta jego słabość do pozowania.... "Churchill pozował do zdjęć, zanim wynaleziono słowo" :) Były premier, lider partii konserwatywnej Arthur Balfour, po tych wydarzeniach z przekąsem pytał w Izbie Gmin: "On i fotograf ryzykowali cenne życie. Rozumiem, co robił fotograf, ale co robił prawy szlachetny dżentelmen?" (no właśnie, czy tylko pozował, czy wydawał rozkazy, czy też coś jeszcze?)

 

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Stalagmit
1 stycznia 2018 14:18

Tylko czytam, nic nie dodam. Znakomite.

Dzięki piękne:)

.

 

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @valser 1 stycznia 2018 14:26
1 stycznia 2018 14:27

a może płomienie dawały lepsze światło do zdjęć? ;))

zaloguj się by móc komentować

Tytus @Stalagmit
1 stycznia 2018 14:33

Wspaniała notka!

Podobnie jak Pan Marek, zastanawiam się ciągle nad tą bronią:

-pistolet samopowtarzalny Dreyse'go M1907- jest siedmiostrzałowy kal. 7,65mm.

https://www.youtube.com/watch?v=2DM0CrNKhDs

-pistolet Mauser C96 również jest samopowtarzalny (wersja podstawowa jest 10-strzałowa), kal.7,63mm.

https://www.youtube.com/watch?v=a5Tc_idfDp8

Oba są niemiecką bronią, różnych kalibrów, doskonałe jak na owe czasy pistolety. Czyży chodziło o antyniemiecką psychozę, czy rzeczywiście mieli socjaliści dostęp do najlepszego ówczesnego sprzętu? A może mocodawcy z okolic dworu królewskiego? I inne pytanie, czy rzeczywiście, aż tyle wystrzelili, czy może raporty się mylą?

-pistolet Bergmanna-Bayard- samopowtarzalny, 6 strzałowy, kal. 9mm. (produkcja na licencji w Belgii).

https://www.youtube.com/watch?v=UPsPYSFZR4w

-pistolet Browning FN 1900- samopowtarzalny, 7 strzałowy, kal. 7,65 mm. Belgijski.

https://www.youtube.com/watch?v=oK16bLsM4rM

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

 

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 1 stycznia 2018 14:14
1 stycznia 2018 14:40

Dziękuję i życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Myślę, że chodziło nie tylko o próżność i pokazanie się na miejscu akcji. Ciekawe też czego się spodziewano, bo oprócz wojska sprowadzono pod dom na Sidney Street działo i ciężki karabin maszynowy. Coś mi się wydaje, że Balfour udawał, że nic nie wie...

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Maryla-Sztajer 1 stycznia 2018 14:18
1 stycznia 2018 14:41

Dziękuję, pomyślności w Nowym Roku.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @valser 1 stycznia 2018 14:37
1 stycznia 2018 14:41

no właśnie jemu współcześni, a mniej przychylni, mówili o krwawych jatkach..

z tym światłem to żarcik oczywiście :)

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @valser 1 stycznia 2018 14:26
1 stycznia 2018 14:43

Sądzę, że tak właśnie było. Ciekawe co tam w środku miało się dopalić.

Życzę Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit 1 stycznia 2018 14:40
1 stycznia 2018 14:45

również wszystkiego najlepszego, oby się nam darzyło :)

ale Balfor mówił to z przekąsem, więc tylko rzucił podejrzenie i nie dokończył mówić tego co wie :)

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Tytus 1 stycznia 2018 14:33
1 stycznia 2018 14:46

Dziękuję. Najlepsze życzenia.

Sporo niemieckiej broni kupowali nawet oficerowie brytyjskiej armii, bo była lepsza niż ta wyprodukowana w Anglii. Myślę, że mocodowacy mogli być blisko dworu, a jeśli wierzyć w liczby podane w raportach, to ta amunicja była zgromadzona na akcję grubszą niż napad na księgowego.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @valser 1 stycznia 2018 14:37
1 stycznia 2018 14:47

Racja. Na pewno jeszcze nie raz pojawi się w notkach.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @valser 1 stycznia 2018 14:26
1 stycznia 2018 19:00

Był tam, aby zaznaczyć "swoją" obecność. Tylko tyle jak sądzę.

zaloguj się by móc komentować

parasolnikov @Stalagmit 31 grudnia 2017 22:18
3 stycznia 2018 06:52

Heh Jak to się nic nie zmienia wszyscy sprawcy giną jak nie przymierzająć islamscy terroryści :D

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @parasolnikov 3 stycznia 2018 06:52
3 stycznia 2018 08:13

No właśnie, tak myślałem, że wcześniej, czy później ktoś te podobieństwa zauważy:)

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @Stalagmit 3 stycznia 2018 08:13
3 stycznia 2018 10:00

A prowodyrowi "pozwoliło" uciec. To też jest standard.

zaloguj się by móc komentować

maria-ciszewska @maria-ciszewska 3 stycznia 2018 10:00
3 stycznia 2018 10:00

Miałam na myśli Piotra Malarza.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @maria-ciszewska 3 stycznia 2018 10:00
3 stycznia 2018 10:19

To jest właśnie najbardziej charakterystyczne w tej sprawie. Piotr Malarza, alias Piotr Piatkow był tak naprawdę Łotyszem i nazywał się Jānis Žāklis. Nie wiadomo, co się z nim potem stało. Istnieje hipoteza, że swobodnie dotarł do Australii. Niektórzy piszą, że wrócił do Rosji i pod innym nazwiskiem uczestniczył w rewolucji i służył w CZeKA. Istnieje historia opowiedziana przez więźnia łagru, który w latach 50tych miał spotkać w jednym z obozów na Syberii starszego człowieka podającego się za Piotra Malarza i ze szczegółami opowiadającego o londyńskich zajściach z 1911 roku.

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @parasolnikov 3 stycznia 2018 11:45
3 stycznia 2018 16:36

No właśnie, to jest jakaś tradycja, nie tylko za granicą. Tych na przykład też do dziś nie złapali:

http://starachowice-net.pl/informator/news/wysadzili-bankomat-w-rynku-skradli-pieni-dze

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @parasolnikov 3 stycznia 2018 06:52
3 stycznia 2018 16:51

tylko malarz zamalował się barwami ochronnymi i wyparował, jak typowy podwójny agent

a potem odnaleziony na innym froncie rewolucyjnej walki, z zakończeniem na Syberii

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit 3 stycznia 2018 16:36
3 stycznia 2018 16:54

niezłe te komentarze o Starachowicach ;)

"..Teraz w mieście bomby się podkłada,no super jest coraz lepiej,prezydent prawie w pierdlu i terroryzm na ulicach", na co inny komentator życia starachowickiego stwierdza, że to: "działanie antyterrorystyczne przeciwko terroryzmowi złodziejskich polityków i bankierów". Cudo ;)

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Stalagmit
3 stycznia 2018 16:57

Sam się zdziwiłem, że takie trafne komentarze, bo często wpisują się ewidentnie czerwoni. Kiedy zmieniali ostatnio nazwy ulic u nas, to pod artykułami była prawdziwa jatka.

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit 3 stycznia 2018 16:57
3 stycznia 2018 17:12

ale przez tego drugiego komentatora to ewidentnie rewolucyjny duch przemawia ;) 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @ainolatak 3 stycznia 2018 17:12
3 stycznia 2018 17:14

Jak to u nas:) To były czasy. Poszły wtedy straszne przekręty na węglu i koksie do kotłowni ZECu. Geodeci przez pół roku oglądali i mierzy kupę węgla koło kotłowni, żeby zobaczyć ile jest w niej koksu, a ile węgla...:)

zaloguj się by móc komentować

ainolatak @Stalagmit 3 stycznia 2018 17:14
3 stycznia 2018 17:25

a to prezydent Bernatowicz jedynie tradycję podtrzynywał ;))

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować