-

Stalagmit

Starożytni feniccy odkrywcy

Wyczerpani marynarze po raz kolejny rozwinęli wielki żagiel i ustawili go do wiatru. Statek o wysokich burtach pomknął wzdłuż wybrzeża. W końcu żeglarze dostrzegli ścięty wierzchołek Góry Stołowej.

Czy opisana powyżej scena rzeczywiście miała miejsce? Czy feniccy żeglarze naprawdę opłynęli Afrykę? Do dziś historycy poszukują odpowiedzi na te pytania. Zachowane relacje świadczą o niezwykłych starożytnych podróżach Fenicjan i Kartagińczyków, którzy zapuszczali się daleko poza Morze Śródziemne, dalej niż ktokolwiek przed nimi. Ich wysoko zaawansowana technika i wiedza geograficzna umożliwiła im odkrycie nowych lądów i nieznanych morskich szlaków. Niestety, na skutek zniszczenia Kartaginy przez Rzymian, tylko fragmentaryczne informacje na temat wiedzy i umiejętności Fenicjan zachowały się do naszych czasów.

Już w IX w. przed Chr. statki handlowe z Tyru i Sydonu docierały do najdalszych zakątków Morza Śródziemnego. Założyli kolonie i stacje handlowe na Cyprze, Krecie, Sycylii, Sardynii, Malcie, Balearach. Opanowali wybrzeża południowej Hiszpanii i północnej Afryki. Ważnymi bazami ekspansji stały się dwa nowe miasta: Kartagina i Gades (Kadyks). Gades został założony podobno już w XI w. przed Chr. Jest więc najstarszym miastem nad Atlantykiem i najstarszym starożytnym miastem Europy istniejącym do naszych czasów. Feniccy żeglarze pierwsi wypłynęli poza Słupy Heraklesa, czyli poza Cieśninę Gibraltarską. Ich znajomość morza, wiedza geograficzna i sprawność nawigacyjna budziły zawiść konkurentów, przede wszystkim Greków.

Pierwszą niezwykłą ekspedycję, o której wiemy, zorganizował około 500 lat przed Chr. król Kartaginy Hanno. Zebrał on 60 statków wraz załogami, w których skład wchodzili zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Wyruszył z Gades na otwarty Ocean Atlantycki. Flota skierowała się na południe, wzdłuż wybrzeża marokańskiego, mając po swojej lewej stronie góry Atlas. Tu żeglarze Hannona założyli siedem kolonii. Spotkali się z miejscowymi plemionami berberyjskimi i wzięli od nich tłumaczy. Flota płynęła dalej na południe mijając ujścia afrykańskich rzek pełne krokodyli i hipopotamów a także zalesione nadbrzeżne góry. Odkryli ujścia rzek: Senagalu, Gambii i Nigru. Fenicjanie spotykali tubylców, nie zawsze przyjaźnie nastawionych wobec przybyszów. Tutejsi mieszkańcy, zwani Troglodytami, byli dzicy i zamieszkiwać jaskinie. Odkrywcy płynęli dalej, wzdłuż wybrzeża dzisiejszego Senegalu, Gambii i Gwinei. Na wybrzeżu dzisiejszego Senegalu żeglarze zostali obrzuceni kamieniami przez miejscowych i zmuszeni do powrotu na morze. W innym miejscu tubylcy zamieszkujący nadbrzeżne wioski po prostu uciekli przed niespodziewanymi przybyszami z daleka. Żeglarze feniccy czuli bardzo aromatyczny zapach drzew tutejszych lasów. Wyprawa płynęła dalej wzdłuż brzegu kontynentu afrykańskiego i mijając Przylądek Zielony skierowała się na wschód, do Zatoki Gwinejskiej. Punijczycy wylądowali na wybrzeżu w okolicy przylądka nazywanego przez ich tłumaczy Rogiem Zachodu (położonego prawdopodobnie na terenie współczesnej Liberii). Na wybrzeżu, na którym wyciągnęli na brzeg statki w dzień było widać tylko gęsty tropikalny las, ale w nocy Fenicjanie słyszeli odgłosy gry na bębnach i fletach oraz przerażające krzyki. Widzieli także rozpalane w wioskach miejscowej ludności ogniska. Marynarzy ogarnął strach. Woleli nie wchodzić w kontakt z tubylcami i za radą wróżbitów popłynęli dalej na wschód. W końcu dotarli w okolice kraju, gdzie lawa spływała z gór do oceanu, a w nocy na szczytach wzniesień było widać płomienie. Ze względu na panujący żar nie mogli zbliżyć się do wybrzeża i wylądować. Napotkali po drodze wielką górę, z której tryskała ogromna fontanna lawy, a w nocy wydobywał się z jej szczytu słup ognia tak wysoki, że zdawał się dosięgać gwiazd. Ten imponujący szczyt nazywano Rydwanem Bogów, a w naszych czasach identyfikuje się go z Górą Kamerun, która jest czynnym do dziś wulkanem (ostatni wybuch miał miejsce w 2000 roku). Po minięciu tego miejsca ekspedycja skierowała się prawdopodobnie na południe, w kierunku dzisiejszego Gabonu i dopłynęła do przylądka nazywanego Rogiem Południa, czyli najprawdopodobniej do współczesnego Cap Lopez. Na jednej z wysp w okolicach tego przylądka spotkali bardzo liczne stada agresywnych małp. Początkowo wzięli je za plemię dzikich, owłosionych ludzi i usiłowali złapać kilka z nich. Próba pochwycenia samców spełzła jednak na niczym. Żeglarze zabili więc kilka samic i zdarli z nich skóry, które zabrali z powrotem do Kartaginy. Berberyjscy tłumacze wyprawy nazwali owe małpy gorylami. Kartagińskim odkrywcom kończył się prowiant i ruszyli w drogę powrotną. Po dopłynięciu do Kartaginy skóry goryli zostały złożone jako wotum w świątyni Tanit. Według Pliniusza Starszego miały się tam znajdować jeszcze w czasach, kiedy Rzymianie zdobyli i zniszczyli Kartaginę w 146 r. przed Chr. Wyprawa miała prawdopodobnie na celu utrzymanie fenickiego monopolu na handel z Afryką i znalezienie nowych złóż złota. Wielu współczesnych badaczy kwestionowało zarówno cel jak i przebieg oraz trasę ekspedycji. Szczegóły wymienione w zachowanym opisie żeglugi Hannona pozwalają przypuszczać, że rzeczywiście dotarł on co najmniej w pobliże wulkanu Kamerun.

Szkutnicy kartagińscy posiadali wyrafinowane umiejętności techniczne. Potrafili konstruować szybkie i ciężko uzbrojone okręty wojenne i statki handlowe. Ich jednostki były mocne odpowiednio skonstruowane, tak aby przetrwać trudy pełnomorskiej żeglugi. Statki fenickie budowano z solidnych belek i desek cedrowych. Drewno cedrowe było mocne i idealnie nadawało się do konstruowania kadłubów i masztów. Konstrukcja statków była bardzo mocna i przemyślana. Jej podstawą była stępka z umocowanymi na niej żebrami, tworzącymi szkielet kadłuba. Do tego szkieletu mocowano deski poszycia łączone ze sobą za pomocą czopów i gniazd. Przypuszcza się, że ten sposób konstrukcji statku był oryginalnym wynalazkiem szkutników z Tyru i Sydonu. Fenickie jednostki miały szeroki kadłuby i wysokie burty. Osiągały do 30 metrów długości i 10 metrów szerokości. Miały zazwyczaj jeden maszt z prostokątnym żaglem rejowym. Mogły być także napędzane wiosłami umieszczonymi na obydwu burtach. Okręty wojenne były dodatkowo zaopatrzone w tarany na dziobie. Sternicy kierowali jednostkami pływającymi za pomocą sterów wiosłowych umieszczonych na rufie. Kadłuby uszczelniano smołą i linami. Fenickie statki i okręty wojenne były lepiej przystosowane do długotrwałej żeglugi po pełnym morzu, niż na przykład jednostki egipskie. Były bardzo obszerne i ładowne, mogły zabierać duże ilości ładunku towarowego i zapasów żywności, a przy tym zostawało jeszcze miejsce dla załogi. Mimo, iż marynarze feniccy starali się nie tracić z oczu wybrzeża w czasie żeglugi, to jednak posiedli oni tajniki nawigacji za pomocą gwiazd. Intensywnej żegludze i kolonizacji fenickiej sprzyjał klimat I tysiąclecia przed Chr., łagodniejszy od współczesnego i charakteryzujący się większymi opadami, a także niższą od obecnej temperaturą. Żeglarze mogli więc wypływać daleko na południe w bardziej sprzyjających warunkach.

Kartagińscy i feniccy kupcy i żeglarze spenetrowali nie tylko wybrzeża Morza Śródziemnego, ale wypływali także na wody Oceanu Atlantyckiego. Już u początku fenickiej kolonizacji bazą wypadową dla wypraw morskich w kierunku zachodnim był atlantycki port Gades. Punijczycy już bardzo wcześnie żeglowali szlakiem południowym wzdłuż wybrzeża Afryki, w kierunku faktorii i osady Lixus (w zachodnim Maroku) i wyspy Mogador. Feniccy rybacy z Gades zapuszczali się daleko na ocean w poszukiwaniu tuńczyka. Żeglarze z Tyru, Sydonu i Kartaginy dopływali też zapewne do Wysp Kanaryjskich i na Maderę. Grecki historyk Diodor Sycylijski wspomina o przypadkowym odkryciu przez fenickich żeglarzy silnie zalesionej wyspy na Atlantyku. Być może chodzi tu o Maderę. Niektórzy przypuszczają, że Punijczycy dopłynęli nawet do położonego daleko na zachodzie archipelagu Azorów.

Fenicjanie bardzo poważnie traktowali swoją wiedzę geograficzną i ukrywali ją starannie w obawie przed konkurentami w handlu. Właśnie dlatego tak mało informacji o ich odkryciach dotarło do naszych czasów. Główną motywacją wypraw odkrywczych było poszerzenie możliwości zyskownego handlu i poszukiwanie surowców do eksploatacji. Szczególnie poszukiwane przez fenickich kupców były rudy metali. Zapoczątkowali oni ich eksploatację między innymi na Sycylii, Sardynii i na Półwyspie Iberyjskim. Fenicjanie chcieli także znaleźć rynki zbytu dla swoich wyrobów rzemieślniczych możliwie daleko od wszelkiej konkurencji. Dlatego też organizowali dalekie ekspedycje handlowe. Herodot podaje, że kartagińscy kupcy w specyficzny sposób handlowali z Afrykanami, których osady były położone za Słupami Heraklesa (poza Gibraltarem). Przybywali do miejscowej nadmorskiej osady i wykładali swoje towary na brzegu morza, po czym odpływali i dawali miejscowym znaki za pomocą dymu. Grecki historyk pisze: „Krajowcy, widząc go (tj. dym- Sz. M.), idą nad morze, potem za towary składają złoto i usuwają się od nich na sporą odległość. Wtedy Kartagińczycy wysiadają z okrętów, aby się przypatrzyć: jeżeli złoto wyda im się równowartościowe z towarami, zabierają je i oddalają się; jeżeli zaś nie, z powrotem wchodzą na statki i tam siedzą. Wtedy znowu zbliżają się krajowcy i przyczyniają złota, aż ich zadowolą. Żadna strona nie krzywdzi drugiej: ani bowiem Kartagińczycy nie tykają złota, aż uznają je za równowartościowe z towarami, ani krajowcy nie tykają wprzód towarów, zanim tamci złota nie zabiorą.” Tego typu wymiana wymagała zapewne sporej znajomości miejscowych zwyczajów i terenu, a także ustalonych już od dłuższego czasu stosunków handlowych. Zapewne eksploracja wybrzeży Afryki trwała już dłuższy czas i była znacznie zaawansowana, kiedy ta informacja dotarła do Herodota.

Prawdopodobnie w połowie V w. przed Chr. inny kartagiński podróżnik, Himilkon, wyruszył na kolejną wyprawę odkrywczą, tym razem na północ. Jego bazą wypadową był fenicki port Gades (dzisiejszy Kadyks) na atlantyckim wybrzeżu Hiszpanii. Wypłynął on stamtąd, by zbadać zachodnie wybrzeża Europy. Jego ekspedycja przemieszczała się wzdłuż brzegów Półwyspu Iberyjskiego na północ. Następnie dotarła do północno-zachodnich wybrzeży współczesnej Francji (prawdopodobnie do Bretanii). Statki Himilkona dotarły jeszcze dalej na północ, do wysp Albion i Ierne, identyfikowanych z dużym prawdopodobieństwem z Brytanią i Irlandią. Relacja o wyprawie Himilkona mówi o napotkaniu przez Fenicjan wysp zwanych Oestrumnides, których mieszkańcy trudnili się wydobywaniem i obróbką cyny i ołowiu. Były one odległe o dwa dni żeglugi od wybrzeży Irlandii. Chodzi tu prawdopodobnie o wyspy u wybrzeży Kornwalii, gdzie w starożytności intensywnie eksploatowano cynę. Wyprawa z Kadyksu dotarła więc bardzo daleko, aż do Brytanii, a może nawet do Irlandii. Himilkon miał potem rozgłaszać, że po drodze napotkał liczne przeszkody i zagrożenia; mgłę, morskie potwory, splątane wodorosty, bezwietrzne obszary oceanu. Relacje te, powtarzane przez późniejszych autorów greckich i rzymskich zniechęcały do wypływania na otwarty ocean. Niektórzy badacze przypuszczali nawet, że relacja o splątanych glonach jest dowodem, że Himilkon dotarł daleko na zachód, do Morza Sargassowego, gdzie rzeczywiście splątane glony mogą unieruchamiać statki. Hipoteza ta nie zyskała niestety żadnego niezależnego potwierdzenia. Współcześni badacze wskazują jednak, że Himilkon nie wypływał na zupełnie dziewicze wody. Już w późnej epoce brązu (ponad trzy tysiące lat temu) obszary leżące na europejskim wybrzeżu Atlantyku tworzyły jedną strefę kulturową połączoną często uczęszczanymi morskimi szlakami handlu i komunikacji. Tymi morskimi drogami wędrowali nie tylko ludzie i ich towary, ale także wiedza i umiejętności. Wszystkie ludy zamieszkujące europejskie brzegi Atlantyku kontaktowały się i handlowały ze sobą. Na atlantyckich szlakach przewożono głównie metale, czyli towar, którego poszukiwali kupcy z Tyru, Gades i Kartaginy. Prawdopodobnie Fenicjanie płynąc na północ skorzystali ze szlaku, którym mieszkańcy południowoiberyjskiego Tartessos (miasta i regionu położonego w dzisiejszej Andaluzji) sprowadzali cynę z Brytanii. Wyprawa Himilkona miała najprawdopodobniej na celu włączenie się w ten pradawny system wymiany i dotarcie do bogatych europejskich złóż metali. Fenicjanie pragnęli zatrzymać zyski z tego handlu tylko dla siebie i wyeliminować potencjalną konkurencję, w tym zwłaszcza Greków.

Najbardziej niezwykła i do dziś wywołującą żywe spory wśród uczonych wyprawą fenicką była ekspedycja podjęta około 610 r. przed Chr. przez żeglarzy w służbie egipskiego faraona Necho II. Została ona opisana w dziele greckiego historyka z V w. przed Chr., Herodota z Halikarnasu. Podróżnicy mieli wypłynąć z Zatoki Sueskiej, przez Morze Czerwone i skierować się wzdłuż wybrzeża kontynentu afrykańskiego na południe. Po opuszczeniu Morza Czerwonego i opłynięciu Półwyspu Somalijskiego płynęli dalej wzdłuż afrykańskich brzegów Oceanu Indyjskiego. Gdy minęli Przylądek Dobrej Nadziei skręcili na północ, kierując się wzdłuż atlantyckiego brzegu Afryki. Przekroczyli Cieśninę Gibraltarską i wrócili przez Morze Śródziemne do Egiptu. Podróż miała trwać trzy lata, każdej jesieni żeglarze mieli lądować na dogodnym skrawku afrykańskiego wybrzeża i wysiewać zboże, czekać na jego wzrost i wreszcie zbierać dojrzały plon, by zyskać prowiant na kolejny rok żeglugi. Już od czasów starożytnych kwestionowano realność tej podróży. Do dziś wielu badaczy nie wierzy, że w czasach starożytnych można było przedsięwziąć i przeprowadzić wyprawę wokół kontynentu na trasie około dwudziestu tysięcy mil morskich. Niektórzy specjaliści uważają, że egipski faraon z VII w. przed Chr. nie mógł zorganizować takiej wyprawy, gdyż wykraczało to poza jego zainteresowania i horyzont umysłowy. Istnieje wszak jeden szczegół w relacji Herodota, który zdaje się potwierdzać, że fenicka wyprawa dookoła Afryki rzeczywiście miała miejsce. Pisze on, że płynąc wokół kontynentu mieli przez pewien czas Słońce po prawej stronie na północ od nich. Greckiemu historykowi ten szczegół wydał się zupełnie niewiarygodny. Tymczasem po przekroczeniu równika i opłynięciu Przylądka Dobrej Nadziei żeglarze feniccy rzeczywiście musieli mieć Słońce po prawej stronie. Jest to bardzo mocny argument wskazujący, że wyprawa rzeczywiście się odbyła i Fenicjanie przekroczyli Zwrotnik Koziorożca, a co za tym idzie rzeczywiście opłynęli Czarny Kontynent. W starożytności, począwszy od Ptolemeusza, który nie wierzył, że da się okrążyć Afrykę, wątpiono w wyczyn Fenicjan. Dopiero Vasco da Gamie udało się opłynąć ten kontynent i powtórzyć ich osiągnięcie w 1498 roku.

Wydaje się, że nie należy także wątpić w możliwość zorganizowania tego typu wyprawy przez egipskiego władcę. Faraon Necho II był władcą prowadzącym bardzo aktywną i dalekowzroczną politykę, która była nastawiona na ekspansję polityczną i gospodarczą w Azji i Afryce. Zatrudniał w swojej armii greckich najemników i pozwalał Grekom osiedlać się w Egipcie i prowadzić handel. Zainicjował budowę kanału łączącego Nil z Morzem Czerwonym i z pomocą Fenicjan zbudował potężną flotę. Wyprawa dookoła Afryki miała zapewne na celu otwarcie nowych szlaków handlowych i wsparcie ekspansji Egiptu w Azji. Niedawno udało się eksperymentalnie potwierdzić prawdziwość relacji Herodota. Zbudowana przez angielskiego pasjonata Philip’a Beale’a przy pomocy archeologów i szkutników replika fenickiego statku handlowego opłynęła w 2010 roku Afrykę, udowadniając, że tego typu podróż nie była poza zasięgiem fenickich żeglarzy.

Budzące podziw osiągnięcia fenickich żeglarzy stały się w XIX wieku podstawą wysuwanej przez niektórych badaczy hipotezy głoszącej, że przepłynęli oni Ocean Atlantycki i dotarli do kontynentu amerykańskiego. Niektórzy archeolodzy-amatorzy znajdowali nawet inskrypcje naskalne w alfabetycznym piśmie fenickim lub hebrajskim, a także pochodzące z Fenicji monety, amfory i inne przedmioty. Szczególne zainteresowanie wzbudziły rzekome inskrypcje z Paraiba i Pedra de Gavea w Brazylii, oraz z Bat Creek w Stanach Zjednoczonych. Wielu wybitnych uczonych, w tym znany amerykański orientalista i językoznawca Cyrus H. Gordon zaczęli wierzyć w fenicką kolonizację obu Ameryk. Niestety, w ostatnim stuleciu wszystkie te domniemane znaleziska zostały zweryfikowane negatywnie przez naukowców i uznane za fałszerstwa lub błędne interpretacje przedmiotów i formacji skalnych naturalnego pochodzenia. Brak jest obecnie jakichkolwiek przekonywujących dowodów, że Fenicjanie lub Kartagińczycy dopłynęli w starożytności do Nowego Świata.

Fenicjanom i Kartagińczykom nie udało się utrzymać swoich odkryć w zupełnej tajemnicy. Dzięki pisarzom greckim (Herodot) i rzymskim (Pliniusz Starszy, Avienus Rufus) informacje o nich dotarły do naszych czasów. Nie udało się również utrzymać monopolu na wyprawy odkrywcze. Około 325 r. przed Chr. grecki żeglarz Pyteasz z Massalii wyruszył na Ocean Atlantycki szlakiem Himilkona. Dotarł jednak znacznie dalej niż fenicki kapitan, bo do Ultima Thule, czyli prawdopodobnie do Islandii, a także do Skandynawii i na Bałtyk. Jednak motywy kierujące Pyteaszem były inne, niż te, które skłaniały jego fenickich i kartagińskich do dalekich wypraw. Był on przede wszystkim odkrywcą, kierującym się potrzebą poznania świata, a nie kupcem i poszukiwaczem surowców jak Himilkon. Wraz z nim rozpoczyna się epoka podróży dla celów ściśle poznawczych.

Zapewne nigdy nie poznamy całej prawdy o motywach i okolicznościach fenickich i kartagińskich wypraw eksploratorskich. Specjaliści będą się spierać o wiarygodność i znaczenie relacji o tych podróżach. Nadal jednak budzić będą podziw dokonania żeglarzy fenickich, którzy odważyli się w tak odległej epoce opłynąć słabo znane kontynenty: Europę i Afrykę i docierając tak daleko na północ i południe. Charakterystyczne, że dokonali tego wszystkiego głównie poszukiwaniu większych zysków z handlu i atrakcyjnych surowców. Ich osiągnięcia zostały powtórzone przez żeglarzy europejskich dopiero u progu epoki nowożytnej.



tagi: fenicjanie  odkrycia  starożytność 

Stalagmit
22 maja 2017 21:09
25     1335    15 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Maryla-Sztajer @Stalagmit
22 maja 2017 21:29

Mało się wie o Fenicjanach. Jako dziecko pierwszy raz przeczytałam tę nazwę w Faraonie Prusa.  Potem już nie za wiele..

Oczy całkiem stracę na tym portalu :).

.

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Stalagmit
22 maja 2017 21:32

Dziękuję:) W "Faraonie" Prusa Fenicjanie mówią jak Żydzi z Nalewek: 

" Co to jest nieporozumienie?… — krzyczał Dagon. — Ten rozbójnik okradł mnie, zniszczył, zrujnował… Kiedy ja posłałem moje statki, za innymi tyryjskimi, na zachód po srebro, sternicy łotra Hirama rzucali na nie ogień, chcieli je zepchnąć na mieliznę… No, i moje okręty wróciły z niczym, opalone i potrzaskane… Żeby jego spalił ogień niebieski!"

zaloguj się by móc komentować


maciej-cielecki @Stalagmit 22 maja 2017 21:32
22 maja 2017 21:45

Necho II chciał budować imperium i potrzebował żeglarzy oraz kapitału. Przecież budował pierwszy kanał sueski więc musiał wysłać tych Fenicjan na rozpoznanie i do budowy kontaktów handlowych.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @maciej-cielecki 22 maja 2017 21:45
22 maja 2017 21:46

To był taki "Egipt- wielki projekt:)"

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Stalagmit
22 maja 2017 21:58

Tak, tak, o Fenicjanach, bardzo się to przyda. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gabriel-maciejewski 22 maja 2017 21:58
22 maja 2017 22:02

Oni mieli ciekawą gospodarkę. I związki z imperiami bardzo ważne. Dla Europy są wręcz kluczowi i co najważniejsze bezwzględnie strzegli swoich tajemnic.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Stalagmit
22 maja 2017 23:31

Ciekawe jak to było z tymi śladami po Fenicjanach na Litwie. Parę razy mi sie to o uszy obiło. Krzywicki rozkopywał kurchany na Żmudzi, a Jałowiecki pisał o jakichś fenickich pozostałościach. Na ile to jest autentyczne?

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gabriel-maciejewski 22 maja 2017 23:31
23 maja 2017 07:39

Jest bardzo prawdopodobne, że przynajmniej część z tych znalezisk jest autentyczne. Na terenie Polski są znane pochodzące z okresu 850-650 przed Chr. i IV-I w. przech Chr.figurski bóstw egipskich, amulety ze szkła i fajansu, skarabeusze- takie drobne przedmioty Fenicjanie często sprzedawali. Takie rzeczy mogły wędrować ówczesnymi szlakami handlowymi prowadzącymi z Morza Śródziemnego i Czarnego nad Bałtyk. Już w epoce brązu (okres wcześniejszy niż szczyt aktywności Fenicjan) Europa była połączona z basenem Morza Śródziemnego siecią szlaków. We wraku statku znalezionego z ok. 1340 r. przed Chr., koło Uluburun u wybrzeży południowej Turcji znaleziono bursztyn bałtycki. Co więcej, w miejscowości Schernen koło Kłajpedy znaleziono brązową statuetkę boga burzy pochodzącą z wybrzeża lewantyńskiego. Podobne figurki znaleziono w Trindhøj w Daniii w Stockhult w Szwecji, więc towary z Bliskiego Wschodu docierały do północnej Europy już w tak dawnej epoce. Mimo, że w czasach Jałowieckiego i Krzywickiego identy6fikacja niektórych zabytków mogła być mylna, to dziś już wiadomo, że przedmioty z Fenicji i innych krain Bliskiego Wschodu docierały do Polski i na Litwę. 

zaloguj się by móc komentować


Maryla-Sztajer @Stalagmit 23 maja 2017 07:39
23 maja 2017 08:16

O! Nie miałam pojęcia.  Robi się bardzo ciekawe 

.

 

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Maryla-Sztajer 23 maja 2017 08:16
23 maja 2017 11:39

Wyjdzie na to, że Kantor - Mirski i pamiętnikarz Berger oraz olkuscy żydzi wiedzieli, co piszą. Podobnie jak twórcy tamtejszej synagogi (zniszczonej przez hitlerowców), którzy taki napis nad wejściem do niej umieścili:„Olkusz, stare miasto. Powstałe jeszcze przed nową erą, nazywało się «El-Kisz». Nazwę tę dali Fenicjanie, którzy przyjeżdżali tutaj handlować srebrem […][1]

[1] Informację tę podaje w swoich wydanych w 2005 r. wspomnieniach pochodzący z Olkusza żyd, Mosze Berger; M. Berger: W tajgach Sybiru, Olkusz 2005, s. 40.

 

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Stalagmit
23 maja 2017 11:56

Ja czekam, aż ktoś to literacko opracuje

zaloguj się by móc komentować

jolanta-gancarz @Stalagmit 22 maja 2017 21:46
23 maja 2017 11:57

Dwie sprawy:

1. W opisie, który tak dziwił Herodota, nie tyle o tę prawą stronę, co o północ chodzi. To znaczy, że zupełnie inaczej niż na półkuli pólnocnej, po przekroczeniu równika (nie Zwrotnika Koziorożca), słońce widoczne jest po północnej stronie nieba (u nas zawsze na południu). A to by dowodziło, że Fenicjanie musieli opłynąć Afrykę i dwa razy przekraczać równik: na wschód i na zachód od Afryki. Marynarze mieli też ponoć mówić o innych gwiazdozbiorach, które się pojawiły na pewnym etapie podróży. Krzyżem Południa chyba tego najważniejszego nie nazywali...

2. Czy można utożsamiać Tartessos z Fenicjanami? A tym samym Iberów z kolonistami z Tyru? Ponoć istnieje duże podobieństwo genetyczne Basków (czyli przedindoeuropejskiego, ale czy semickiego? ludu na Płw. Iberyjskim), z Piktami, a obecnie np. Walijczykami. A język q-celtycki już się coraz częściej za taki nie uważa, tylko za tzw. goidelski, czyli język pierwotnych mieszkańców Wysp Brytyjskich, utożsamianych z Wyspami Cynowymi. Do których właśnie Fenicjanie mieli dotrzeć jako pierwsi w dziejach cywilizacji "pisma", rzekomo już w XI w. p. Ch.

Czyli w epoce brązu, w której cyna odgrywała ważną rolę. No a później w Tartessos (dotąd nie odnalezionym) Fenicjanie, oprócz cyny,  mieli też przeładowywać afrykańskie srebro i rozwozić nie tylko wzdłuż wybrzeży M. Śródziemnego... Potem sobie jeszcze Massalę zbudowali, czyli dzisiejszą Marsylię.

Nie ukrywam, że bliskie mi są te hipotezy;-)

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @jolanta-gancarz 23 maja 2017 11:57
23 maja 2017 12:53

Dziękuję bardzo za odpowiedź.

ad.1. W opisie Herodota rzeczywiście chodzi o północ (wg tłumaczenia Hammera:"(...) że podczas swej jazdy dokoła Libii mielisłońce po prawej stronie (...)") i to jest rzeczywiście najmocniejszy dowód, że Fenicjanie reczywiście przekorczyli równik i opłynęli Afrykę. No i wynika z tego oczywiście, że musieli widzieć gwiazdozbiory nieba południowego. Ze względu na zjawisko precesji Krzyż południa był w I w. przed Chr./Iw. po Chr.  widoczny w Aleksandrii i w ogóle w południowej częsci basenu Morza Śródziemnego, nad horyzontem.

ad2. Tartessos to państwo/królestwo oraz miasto określane tą samą nazwą, istniejące w I tysiącleciu przed Chr. u ujścia rzeki Gwadalkiwir do Oceanu Atlantyckiego. Był to prosperujący rynek, gdzie handlowano złotem, cyną i miedzią, m. in. z krajów celtyckich. W Piśmie Świętym jest znane jako kraj Tarszisz. Fenicjanie utrzymywali bardzo ścisłe kontakty henadlowe z tym miejsem, sprowadzali stamtąd metale, zwłaszcza srebro i cynę dla imperium asyryjskiego (co najmniej od IX lub VIII w. przed Chr.). Zakładali tu kolonie i faktorie handlowe. Co ciekawe grecka nazwa rzeki Tartessos to odpowiednik Rio Tinto. Tartessos jest wspomniane na inskrypcji z tzw. kamienia z Nory na Sardynii. Co do kwestii pochodzenia ludów, to ostatnie badania genetyczne szkieletu tzw. człowieka z Byrsy (Kartagina), wykazały, że przynajmniej niektórzy przodkowie tego człowieka mogli pochodzić z Europy na północ Morza Śródziemnego. Szlak z płd. części Półwyspu Iberyjskiego istniał od epoki brązu i kontakty na nim były bardzo ożywione, więc Fenicjanie i tam mogli docierać. A Massalię zbudowali około 600 roku przed Chr. osadnicy Greccy z Fokai. Od razu stała się centrum dystrybucji greckich i etruskich produktów, które z doliny Rodanu docierały do zaalpejskiej Europy. Tu kontakty z Celtami były także bardzo ożywione. Pyteasz z Massalii miał dotrzeć nawet nad Bałtyk i do Skandynawii.

Dziś coraz więcej się mówi o dalekosiężnych kontaktach w starożytności, głównie dzięki odkryciom wraków statków.

zaloguj się by móc komentować

o2ga @Stalagmit 23 maja 2017 12:53
23 maja 2017 14:07

Fenicjanie w Tarsiszu w górach na południe od rzeki Gwadalkwiwiru wydobywali srebro. Docierali też Wielkiej Brytani skąd przwozili cynę, znajdowaną w górach Cassterides (Kornwalia).

W Piśmie Świętym mówi się także, że Fenicjanie wymieniali srebro Tarsiszu na złoto Ofiru (domyślnie Indie). W porozumieniu z królem Salomonem żeglarze feniccy podejeli także 3 letnią wyprawę na wschód właśnie do Ofiru.

Handel fenicki ze wschodem, zwykle karawanowy, docierał do Zatoki Perskiej do państwa Elamu. A tam już istniała bezposrednia komunikacja morska z Pendżabem i wybrzeżem Malabarskim.
 

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @Stalagmit
24 maja 2017 00:07

Mogę Pana poprosić o konkretne żródła, ponieważ "tagi: fenicjanie odkrycia starożytność 
odświeżenia: 685     plusy: 12" to jednak za mało dla mnie.

Druga sprawa: byłbym niezmiernie ostrożny korzystając ze źródeł, które Pan podał: 

Ze znalezisk pochodzenia wschodniego z terenów dawnej Rzeczpospolitej:

http://docplayer.pl/4464536-Bronzowe-naczynie-hetyckie-z-ukrainy.html

http://www.archeo.uw.edu.pl/swarch/Swiatowit-r1929-t13-s32-68.pdf

 Stalagmit 23 maja 2017 07:40
odpowiedz

 

Szczególnie to "bronzowe" jest wielce podejrzane.

Sprawa trzecia: Pani Jolanta Gancarz mnie załamuje w najmilszym tego słowa znaczeniu.

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @Stalagmit
24 maja 2017 00:18

Stalagmit, przepraszam z tym "bronzem". Ale już nie raz tu pisałem, że chcę się uczyć od lepszych. Dotarło.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Czepiak1966 24 maja 2017 00:07
24 maja 2017 07:59

Szanowny Panie, uprzejmie proszę, oto zestaw źródeł i opracowań, z których korzystałem przy opracowywaniu tej notki:

Herodot z Halikarnasu, Dzieje, tłum. S. Hammer, Warszawa, 2015. (w passusie z Dziejów IV, 42 Herodot opisuje wyprawę Fenicjan dookoła Afryki; w passusie 4,196 natomiast jest mowa o handlu i podróżach morskich Fenicjan wzdłuż wybrzeża zachodniej Afryki)

The Periplus of Hanno: a voyage of discovery down the west African coast, by a Carthaginian admiral of the fifth century B.C., tłum. W. H. Schoff  (tekst oryginalny grecki+tłumaczenie angielskie), Philadelphia, 1913. (Grecki periplus, czyli opis trasy podróży kartagińskiego żeglarza Hannona, będący przekładem tekstu tabliczki, jaką Hannon umieścił w świątyni Baala Hamona w Kartaginie, opisuje jego wyprawę wzdłuż zachodniego wybrzeża Afryki)

Arrian z Nikomedii, Wyprawa Aleksandra Wielkiego, tłum. H. Gesztoft, J. Wolski, Wrocław, 2004. (w passusie z tego dzieła, w księdze VIII, znajduje się wzmianka o wyprawie Hannona)

Pliniusz Starszy, Historia naturalna, tłum. I. Zawadzka, T. Zawadzki, L. Hajdukiewicz, Wrocław, 2004. (w passusie z II, 169 jest wzmianka o wyprawie Hannona i o podróży Himilkona)

Rufius Festus Avienus, Ora Maritima: Or, Description of the Seacoast from Brittany Round to Massilia, tłum. J. P. Murphy, Chicago, 1977. (źródło opisujące m. in. wyprawę Himilkona wzdłuż atlantyckiego brzegu Europy)

D. W. Roller, Through the Pillars of Herakles: Greco-Roman Exploration of the Atlantic, New York, London, 2013.

B. D. Hoyos, Carthaginians, New York, 2010.

E. Lipiński, Itineraria Phoenicia, (w seriach:) Orientalia Lovaniensia Analecta 127, Studia Phoenicia 18, Leuven, 2004.

M. Cary, E. H. Warmington, The Ancient Explorers, Baltimore, 1963.

V. H., K. Curtis, Voyages in World History, t. 1., Boston, 2008.

M. R. Bierling, S. Gitin, The Phoenicians in Spain an archaeological review of the eighth-sixth centuries B.C.E., Winona Lake, 2002.

S.C.Pérez, C. López-Ruiz, Tartessos and the Phoenicians in Iberia, Oxford, New York, 2016.

B. W. Cunliffe, The ancient Celts, London, 1999.

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Czepiak1966 24 maja 2017 00:07
24 maja 2017 08:13

Co do podanych przeze mnie opracowań, to jak wiadomo, jeszcze na początku XIX i XX w. spotykało się pisownię "bronzowy" zamiast "brązowy" i to nie był błąd. Obydwa artykuły pochodzą z czasopism archeologicznych (Światowit i Wiadomości Archeologiczne) i są dobrymi oparcowaniami. Jeśli chodzi o kontakty między Śródziemnomorzem i północną Europą w epoce brązu i żelaza, to korzystałem jeszcze z prac:

M. E. Alberti, S. Sabatini, Exchange networks and local transformations: interaction and local change in Europe and the Mediterranean from the Bronze Age to the Iron Age, Oxford, Oakville, 2013.

K. Kristiansen, T. B. Larsson, The rise of Bronze Age society : travels, trasmissions and transformations, Cambridge, 2011.

J. Collis, European iron age, London, New York, 2014.

Ogólnie rzecz biorąc, zakres, częstotliwość i intensywność kontaktów pomiędzy cywilizacjami basenu Morza Śródziemnego a Europą w epoce brązu i żelaza były bardzo wysokie. Handel i wymiana kształtowały zmiany ekonomiczne i kulturowe ludów europejskich w tych odległych czasach, a niepoślednią rolę odgrywali tu Fenicjanie.

zaloguj się by móc komentować

o2ga @Stalagmit
24 maja 2017 09:05

To ja może dorzucę jeszcze jedną ciekawą lekturę: Casson L. "Starożytni żeglarze basenu Morza Śródziemnego"

zaloguj się by móc komentować


sannis @Stalagmit
24 maja 2017 22:35

"Intensywnej żegludze i kolonizacji fenickiej sprzyjał klimat I tysiąclecia przed Chr., łagodniejszy od współczesnego i charakteryzujący się większymi opadami, a także niższą od obecnej temperaturą."

Proponowałbym to stwierdzenie rozwinąć. Ktoś kto ma obycie z żeglarstwem pewnie wyjaśni laikowi takiemu jak ja o co chodzi. Pytanie czy faktycznie stałe wiatry sprzyjały pływaniu na ożeglowaniu rejowym. Czy też wykorzystywano siłę wioślarzy. Co ciekawe była wyprawa Thora Heyerdhala zdaje się nieudana ( w przeciwieństwie  do Kon Tiki) katamarnem trzcinowym z Egiptu do Ameryki. Są też teorie archeologiczne o żeglarskich kulturach archeologicznych wykorzystujących stałe prądy morskie. Isnieje w sieci strona zwariowanego archeologa z Wrocławia,  przy którym tzw. wielka lechia jest jak disco polo przy jazzie awangardowym. Idzie o niejakiego Juliusz Prawdzic-Tella i jego wandaluzji. Pomijam jego zwariowane teorie,  ale facet zawsze polemizuje z jakąś publikacją mnej lub bardziej naukową i wśród tych publikacji można znaleźć cymesy dotyczące właśnei archeologii i np. owych kultur żeglarskich.

zaloguj się by móc komentować

sannis @jolanta-gancarz 23 maja 2017 11:39
24 maja 2017 22:47

Podobieństwo do najstarszego miasta w Polsce - starożytnej faktorii Calisia - zaskakujące...

KAL - ISZ 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @sannis 24 maja 2017 22:35
25 maja 2017 08:50

We wzmiance o klimacie chodzi głównie o sprzyjające kolonizacji warunki naturalne. Przyjmuje się, że większe opady sprawiły, że np. Afryka Północna była wilgotniejsza i bardzej nadawała się do kolonizacji - większe opady sprzyjały rolnictwu i zakładaniu miast, które potrzebowały zaplecza rolniczego. Burze były także mniej gwałtowne, niż np. w II-I w. przed Chr. Wyprawy Heyerdahla wskazują co najmniej na możliwość przepłynięcia Oceanu Atlantyckiego, czy Spokojnego w starożytności. Trudniej jednak o niezbite dowody kontaktów. Polski antropolog A. Wierciński identyfikował czaszki ze stanowisk Mezoamerykańskich jako afrykańskie, negroidalne, ale zakwestionowano jego wyniki. Usiłowałem kiedyś czytać teksty pana J. Prawdzic-Tella, ale się po prostu nie dało. Moim skromnym zdaniem to jest bełkot (albo ektoplazma jak mawia Gospodarz).

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować