-

Stalagmit

Turbosłowiańskie szaleństwo

Już od kilku lat możemy obserwować w Polce usilne, a niekiedy wręcz nachalne upowszechnianie wizji najdawniejszej historii naszego kraju, która bardzo się różni od tego, co możemy przeczytać w książkach historycznych. Książki, artykuły i filmy sprzedają na wizję wielkiego starożytnego imperium słowiańskich Lechitów rozciągającego się od Renu i Dunaju daleko na wschód. Mówi się i pisze o Słowiano-Ariach i ich wyjątkowych genach. Z internetowych portali i książek wylewa się strumień treści, który ma dotyczyć ukrytej celowo przez wrogie siły nieznanej historii przedchrześcijańskiej Polski. Ale to tylko pozory. W rzeczywistości Czytelnik zalewany jest całą masą pseudoinformacji, których nie jest w stanie zweryfikować, choćby ze względu na brak czasu i nawał codziennych zajęć.

Karkołomne tezy dotyczące historii Słowian i najdawniejszej przeszłości naszego kontynentu mają wiele odmian. Stały się one popularne po opublikowaniu w 2015 roku przez gdyńskiego emeryta Janusza Bieszka książki „Słowiańscy królowie Lechii. Polska starożytna”. Autor roztoczył przed czytelnikami wizję wielkiego, potężnego Imperium Lechitów, istniejącego od II tysiąclecia przed Chr. na rozległym obszarze od Renu do Wołgi. Rządziła nim aż do średniowiecza nieprzerwanie jedna, lechicka dynastia. Lechici są w tej koncepcji tożsami ze Słowianami i Polakami. Bieszk pisze o Ariach-Słowianach władających Lechią przez tysiące lat. Ci Ario-Słowianie mieli podbić znaczną część Europy. Gromili w wielkich bitwach wojska Dariusza I, Aleksandra Wielkiego i Cezara. To tak naprawdę Lechici, a nie germańscy Cheruskowie pokonali w 9 r. po Chr. rzymskie legiony w Lesie Teutoburskim. Dopiero w X wieku po Chr., kiedy książę Mieszko I przyjął chrześcijaństwo, potęga Lechii upadła a dawna pogańska kultura została zniszczona. Mikroskopijne w porównaniu z Imperium Lechickim państwo Polan stało się zależną od Rzymu i Kościoła marionetką. Ale J. Bieszk nie jest jedynym propagatorem tego typu tez. Mariusz Kowalski, lansuje tezę o wielkim ludzie Ariów-Słowian, którzy mieli podbić wielkie połacie Eurazji przed trzema tysiącami lat. Według tej tezy, Ariowie wywodzili się z terenów Polski i byli nosicielami haplogrupy genetycznej R1a1, która według tego autora jest niezawodnym wskaźnikiem aryjsko-polskiej tożsamości. Kowalski pisze: „(…) Niektórzy entuzjaści doszli nawet do wniosku, iż cywilizację indyjską i cywilizację w ogóle stworzyli Polacy. Oczywiście w czasach gdy nad Gangesem osiedlali się Ariowie (1200-1500 lat prz. Chr.) Polaków w sensie dosłownym jeszcze nie było. Należałoby raczej przyjąć, iż część pra-Ariów (czy też pra-Słowian) pozostała na obszarze Polski i zbiegiem czasu uformowali oni naród Polski, podczas gdy inna ich cześć wyruszyła w daleką podróż na południowy-wschód, by na obszarze Indii i Persji stworzyć dwie wielkie cywilizacje. (…)”. Kolejni autorzy dodają do tej wizji coraz to nowe opowieści, snując gawędy o podbojach i bohaterskich czynach Ariów-Słowian. W Internecie niemal codziennie przybywa map, obrazków i memów ilustrujących te chwalebne dzieje. Zwolennicy teorii turbo słowiańskich utrzymują, że wspaniała cywilizacja starożytnych Słowian-Ariów-Lechitów-Polaków została zniszczona na skutek przyjęcia Chrztu i terroru Kościoła Katolickiego, który gruntownie zniszczył wszelkie pisemne i materialne ślady Lechii. Dziwnym trafem entuzjaści słowiańskiej potęgi powołują się jednak na prace takich duchownych, jak bł. Wincenty Kadłubek OCist.,  biskup krakowski.

Większość czytelników i w ogóle odbiorców treści czyta rewelacje turbolechickich autorów i doprawdy nie wie, co o tym wszystkim sądzić. Czyżby Mieszko I miał nie być pierwszym historycznym władcą Polski? Czy wojska naszych przodków przemieszczały się po całym niemal świecie tworząc potężne imperium? Czy Kościół chrześcijański rzeczywiście zniszczył potęgę dawnej Polski-Lechii?

Otóż sprawa nie przedstawia się tak, jak usiłują to pokazywać i udowadniać J. Bieszk, P. Szydłowski i ich zwolennicy. Wielka Lechia i Ario-Słowianie sprzed tysięcy lat są jedynie wytworami ich wyobraźni. Ich mają się nijak do danych dostarczanych przez źródła historyczne, archeologiczne i badania genetyczne. Przejdźmy zatem do najważniejszych przykładów, pokazujących na jak lotnych piaskach są zbudowane opowieści turbolechickich autorów. J. Bieszk i jego kontynuatorzy opierają swoją „rekonstrukcję” historii rzekomej Lechii na kronikach sfabrykowanych przez słynnego XVIII-wiecznego kłamcę, fałszerza dokumentów i testamentów, Przybysława Dyjamentowskiego. Ten przebiegły blagier sfabrykował kilka fikcyjnych, rzekomo średniowiecznych kronik opowiadających o przedchrześcijańskiej historii naszego kraju: „Kronikę Kagnimira”, „Kronikę Prokosza”. W 1825 roku „Kronika Prokosza” zyskała rozgłos po raz pierwszy. Generał Franciszek Morawski podarował rękopis Dyjamentowskiego Julianowi Ursynowi Niemcewiczowi, przekonując go, że zakupił go w żydowskim sklepie w Lublinie. Niemcewicz dał się nabrać na ten żart i stał się gorliwym propagatorem i obrońcą fałszerstwa. Jednak już w XIX wieku udowodniono, że rzekome staropolskie kroniki są fałszerstwami wytworzonymi przez Dyjamentowskiego około 1764 roku. Dokonali tego Joachim Lelewel i Michał Wiszniewski. Jak widać, kiedy rzeczywista Polska, Rzeczpospolita Obojga Narodów upadała, znajdowali się ludzie, którzy posuwali się do fabrykowania jej rzekomych starożytnych dziejów. J. Bieszk jego naśladowcy kontynuują tę niechlubną tradycję. Rekonstruują na podstawie „Kroniki Prokosza” i „Kroniki Kagnimira” fikcyjne dzieje Wielkiej Lechii. To z tych właśnie fałszerstw wywodzi się krążąca po Internecie lista królów lechickich, na której możemy znaleźć imiona takie jak: Sarmata, Kodan, Krok, Lech, Polach itp. Jest to oczywiście lista całkowicie fikcyjna. Takich władców nie było w ogóle i nie potwierdzają ich istnienia żadne prawdziwe starożytne i średniowieczne źródła. Umieszczanie najstarszych władców rzekomej Lechii na XVIII wieku przed Chr. to już autorski wymysł J. Bieszka. Z tego okresu nie ma żadnych źródeł pisanych, które mówiłyby o obecnych ziemiach Polskich. Informacje o tych czasach czerpiemy z danych archeologicznych. Nie potwierdzają one istnienia jakiegoś wielkiego, środkowoeuropejskiego imperium w tym czasie.

Kolejną częścią argumentacji turbosłowian jest opacznie pojmowana genetyka historyczna. W ostatnich kilkunastu latach badania genetyczne dotyczące pochodzenia współczesnych i dawnych populacji znacznie wzbogaciły wiedzę o najdawniejszej przeszłości. Ale konstruktorzy Wielkiej Lechii postanowili wykorzystać dane genetyczne dla swoich celów, w ogóle nie rozumiejąc ich rzeczywistej wymowy. Twierdzą oni, że Ariowie którzy przed ponad trzema i pół tysiącami lat podbili Indie wywodzili się z terenów dzisiejszej Polski. Utrzymują, że ludność posiadająca w swoich genomach haplogrupę R1a1 mówiła językiem bardzo przypominającym współczesne i starożytne języki słowiańskie. Całkowicie identyfikują zatem haplogrupę R1a1 z etnosem i kulturą słowiańską.

Nie można jednak haplogrupy R1a1 identyfikować z jednym określonym etnosem ani językiem. Obecność danej haplogrupy jest jedynie świadectwem wspólnego pochodzenia danej populacji w linii męskiej. To wspólne biologiczne pochodzenie populacji nie jest tożsame z etnosem, językiem, czy kulturą. Obecność haplogrupy R1a1 wykryto także u Kirgizów i Ujgurów, którzy nie mówią językami indoeuropejskimi. Pierwsi ludzie posiadający tę grupę pojawili się nie na terenach Polski, ale na stepie pontyjskim, bądź w południowej Azji. Grupa R1a1 występuje licznie wśród mieszkańców Środkowej Europy, Iranu, Azji Środkowej, północnych Indii. Jej obszar wyjściowy to albo południowa Azja, albo step nadczarnomorski, Kaukaz i Armenia. Pojawiła się już 25-22 tysiące lat temu, to znaczy jeszcze w plejstocenie. Do środkowej Europy haplogupa R1a1 dotarła najprawdopodobniej z migrującą ze stepu pontyjskiego w kierunku zachodnim ludnością kultury grobów jamowych. Nie ma żadnych podstaw, by identyfikować ją ze Słowianami, lub z jakimkolwiek określonym etnosem, czy językiem. Haplogrupa R1b występuje w zachodniej Europie, Rosji, zachodniej Azji, północnej Afryce, a nawet u ludów algijskich w Ameryce Północnej. Jej kolebka leży gdzieś na stepach Rosji, albo w zachodniej Azji, gdzieś około 14 tys. lat temu, jeszcze w górnym paleolicie.. Haplogrupa R1a, rozprzestrzeniona dziś od środkowej Europy po Indie nie może być dowodem na ciągłość zasiedlenia ziem polskich przez Słowian, ani na ich

Ludów indoeuropejskich nie można w całości utożsamiać z Ariami i Słowianami, jak robią to zwolennicy Wielkiej Lechii. Prasłowianie byli tylko cząstką wielkiej rodziny ludów, które mówiły językami indoeuropejskimi. Indoeuropejczycy wywodzą się z kultury grobów kurhanowych i kultury grobów jamowych istniejącej w IV tys. przed Chr. na stepie nadczarnomorskim i nadkaspijskim.  Jeszcze około 4000 lat przed Chr. istniał język protoindoeuropejski, a potem nastąpiła ekspansja ludności związanej z tymi kulturami na północ, południe, wschód i zachód. Wspólnota indoeuropejska zaczęła się dzielić (jako pierwszy odpadł język protoanatolijski). Języki indoeuropejskie rozprzestrzeniały się na skutek migracji ludności stepowej i jej kontaktów z miejscowymi ludami. W Europie środkowej pojawienie się społeczności kultury ceramiki sznurowej, związanej genetycznie z ludnością stepową jest oznaką indoeuropeizacji. Język protobałtosłowiański wydzielił się z praindoeuropejskiego ok. 2800 lat przed Chr., a protoindoirański ok. 2200 lat przed Chr., przy czym Protoindoariowie poszli daleko na południowy wschód. Trudno ich uważać za „twórców wielkiej cywilizacji”, skoro prawdopodobnie wzięli udział w zniszczeniu cywilizacji Doliny Indusu (pojawiła się wtedy w Indiach kultura szarej ceramiki malowanej i kultura cmentarzyska H, kultura grobów ghandarskich związane z kulturą andronowską i baktryjsko-margiańskim kompleksem archeologicznym), a po ich wkroczeniu na subkontynent rozpadły się poprzednie struktury i obniżył się poziom życia. Indoeuropejczycy nie wywodzą się z terenów obecnej Polski, ale ze stepu pontyjskiego. Haplogrupa R1a1 jest rozprzestrzeniona na wielkim obszarze od środkowej Europy i Skandynawii po Syberię i południową Azję. Jeśli jej rozprzestrzenienie jest związane z jakimiś migracjami, to z tymi w głębokim paleolicie, ok. 28 tys. lat temu. I jest związana raczej z zachodnią i południową Azją. Język praindoeuropejski zaczął się różnicować jeszcze przed ekspansją, a w jej trakcie rozpadł się na znane grupy (protoceltoitalską, protoanatolijską, protogermańską itd.). Twierdzenie, że indoaryjską cywilizację Indii, albo stepową kulturę Sintaszta-Pietrowka stworzyli Polacy albo Prasłowianie nie jest oparte na żadnych wiarygodnych dowodach. Nie wiemy nic o tożsamości etnicznej i językach ludów zasiedlających środkową Europę w epoce brązu (2400-750 przed Chr.) i we wczesnej epoce żelaza (750-200 przed Chr.). Jeszcze kilkadziesiąt lat temu mówiono, że Biskupin, osiedle obronne z czasów kultury łużyckiej to prasłowiański gród. Dziś już wiemy, że to naukowa legenda. Nikt tak naprawdę nie wie, jakim językiem mówili i jak się nazywali mieszkańcy tej osady. Kultura łużycka upadła za sprawą najazdów koczowniczych Scytów i zmian klimatycznych. Ostanie odkrycia na terenie grodziska w Radymnie pozwoliły stwierdzić, że grupy scytyjskie przez jakiś czas przebywały w Polsce na stałe około VI w. przed Chr. Po kulturze łużyckiej i pomorskiej na obszarze naszego kraju pojawili się związani z kulturą lateńską Celtowie, którzy stworzyli enklawy na Górnym i Dolnym Śląsku, w Małopolsce, na Podkarpaciu i na Kujawach. Przez ziemie polskie przeciągły hordy Germanów migrujących na południe (np. Bastarnów i Skirów, którzy około 230 r. przed Chr. przeszli przez nie na południe, osiedlając się potem na terytorium Mołdawii). W III w. przed Chr. na ziemiach Polskich pojawiła się kultura przeworska, identyfikowana z germańskimi Wandalami i Silingami. Przetrwała ona aż do V w. po Chr., do czasów wielkiej wędrówki ludów. W młodszym okresie przedrzymskim na obszarze obecnej Polski zamieszkiwali oprócz Germanów (głównie Wandalów, Silingów, Gotów, Gepidów itd.) także Celtowie, Bałtowie (Estiowie), Karpowie i Dakowie (na Podkarpaciu), a w V w. po Chr. także Hunowie.

Kolejnym poważnym błędem turbolechitów jest ignorowanie wiedzy o pradziejach Europy od neolitu po epokę brązu. Nie przyjmują oni do wiadomości, że prehistoryczną Europę zamieszkiwała cała mozaika ludów, a migracje wiele razy zmieniały etniczne oblicze kontynentu. Nazw wielu ludów ich przynależności etnicznej oraz językowej po prostu nie znamy, gdyż nie zachowały się żadne źródła zawierające te informacje. Szczególnie zażarcie entuzjaści Lechii i Ario-Słowian negują obecność w Europie Germanów i migracje, na skutek których u schyłku starożytności ziemie polskie niemal całkowicie się wyludniły. Rzymianie dość dokładnie wiedzieli, co znajduje się na północ od granic ich Imperium. Znali tutejsze szlaki handlowe, mieszkające tu ludy i wiele miejscowości znajdujących się na ziemiach, które określali mianem Barbaricum, czyli ziem zamieszkanych przez barbarzyńców. Na ziemie polskie docierali rzymscy kupcy, dyplomaci, szpiedzy, a nawet oddziały wojskowe. To na podstawie relacji i wiadomości pisarze i historycy rzymscy opisywali sytuację w Barbaricum, tak jak zrobił to Tacyt w „Germanii”. W I w. po Chr., za panowania Nerona na wybrzeże Bałtyku przybyła wyprawa handlowa ekwity rzymskiego, który chciał pozyskać bursztyn dla uświetnienia igrzysk gladiatorskich cesarza Nerona. Wiadomości o niej zachowały się dzięki przekazowi Pliniusza Starszego w dziele Historia Naturalis (XXXVII, 46): „(…) Niedawno się przekonano, że wybrzeże Germanii, z którego jest przywożony bursztyn, znajduje się w odległości 600 mil od Karnuntum w Pannonii. Żyje jeszcze ekwita rzymski wysłany dla zdobycia bursztynu przez Julianusa zarządzającego igrzyskami gladiatorskimi cesarza Nerona. Odwiedził on miejsca handlowe i wybrzeża, przywożąc takie ilości bursztynu, że nawet siatka służąca do powstrzymywania zwierząt i osłaniania podium miała w każdym węzełku bursztyn. Broń zaś, mary i cały sprzęt, używany przez jeden dzień, był z bursztynu dla urozmaicenia wystawy w poszczególnych dniach. Najcięższa bryła bursztynu ważyła 13 funtów. (…)”.  Wyprawa została zorganizowana przez Julianusa zajmującego się organizacją igrzysk gladiatorskich dla cesarza Nerona. Ekwita wyruszył z Carnuntum nad Dunajem i skierował się przez terytorium zależnego od Rzymu plemienia Kwadów na północ. Kwadowie zapewne ułatwili podróż cesarskiemu wysłannikowi. Idąc wzdłuż brzegu rzeki Morawy wyprawa dotarła do Bramy Morawskiej. Po jej przekroczeniu poruszała się dalej doliną Odry i Prosny. W końcu przez tereny obecnego Pomorza Ekwita dotarł do ujścia Wisły i Zatoki Gdańskiej. Tam odwiedził położone na wybrzeżu osady handlowe, czyli commercia, gdzie nabył dużą ilość bursztynu. Dzięki takim wysłannikom, Rzymianie dobrze orientowali się, jakie ludy zamieszkiwały Barbaricum, w tym ziemie polskie. Ostatnio okazało, że rzymskie oddziały przebywały na dzisiejszym obszarze Polski, konkretnie na Kujawach. Odkryto tu pozostałości rzymskiego oporządzenia żołnierskiego i rzędu końskiego z I, II, III i IV w. po Chr. Rzymianie bywali więc na ziemiach polskich często i mieli sporo okazji, by zbierać informacji. Nie stwierdzili obecności Słowian na obecnym terenie naszego kraju, co samo w sobie jest znaczące. Dzięki Tacytowi i Ptolemeuszowi można zrekonstruować etniczny obraz środkowej Europy w pierwszych wiekach po Chr. Kwadowie i Markomanowie mieszkający nad środkowym Dunajem, na terytorium dzisiejszych Czech i Słowacji byli w tej epoce klientami Rzymu, który kontrolował królów rządzących tymi plemionami. Na terytorium obecnej Słowacji żyli także Osowie, lud spokrewniony z ludnością Pannonii i Kotynowie, plemię celtyckie słynne z wydobycia żelaza. Obszar współczesnej Polski zamieszkiwały plemiona należące do konfederacji powszechnie znanej jako związek lugijski, bądź Lugiowie. Należały do niej plemiona Hariów, Helizjów, Helwekonów, Manimów i Nahanarwalów. Lugiowie zajmowali obszar dzisiejszego Śląska i Małopolski. Na północ od nich, nad Bałtykiem zamieszkiwali Gotcii Gepidowie.

Turbolechici twierdzą, że w starożytności nie istnieli żadni Germanie. Wzmianek w źródłach starożytnych jest bardzo dużo i nawet tytuł i treść pracy Tacyta "De origine et situ Germanorum" mówi sama za siebie. Tacyt zresztą dość dokładnie zakreślił jej granice: "Germania jako całość oddzielona jest od Galów, Retów i Pannonów rzekami Renem i Dunajem, od Sarmatów i Daków - wzajemnym strachem bądź górami. Resztę otacza Ocean, obejmujący szerokie półwyspy i niezmierzone przestrzenie wysp: poznano tam niedawno pewne ludy i królów, ujawnionych dzięki wojnie." (Tacyt, Germania 1). Był też świadomy odrębności Germanów: "Samych Germanów uznałbym za tubylców, którzy prawie nie wymieszali się z innymi, przybywającymi do nich ludami ani z gośćmi. Wszak nie lądem niegdyś, lecz na statkach przemieszczali się ci, którzy pragnęli zmienić swe siedziby, a do niezmierzonego Oceanu, leżącego - że tak powiem - po przeciwnej stronie Ziemi, docierają nieliczne tylko okręty z naszego świata." (Tacyt, Germania 2). Nazwy geograficzne i plemienne wymieniane przez Tacyta są również ewidentnie germańskie, a nie słowiańskie: Asciburgium, Hermundurowie, Być może część plemion germańskich miała mieszane, częściowo celtyckie pochodzenie. Zresztą Tacyt o tym pisze: "Boski Juliusz, najszacowniejszy z autorów, podaje, że niegdyś siły Galów były znaczniejsze; wiarygodne jest tedy, że również oni przybywali do Germanii. Jakże znikomą przeszkodę stanowiła bowiem rzeka dla ludu, który wyrósł w siłę, by zmieniał siedziby i zajmował nowe obszary, dotąd wspólne i niepodzielone między władztwa królestw. Tak więc między Lasem Hercyńskim a rzekami Renem i Menem osiedlili się Helwetowie, dalej Bojowie, oba ludy galijskie. Dotąd przetrwała nazwa Boihaemum, przypominając o dawnej historii miejsca pomimo zmiany jego mieszkańców. Lecz czy Arawiskowie przesiedlili się do Pannonii od Osów, ludu germańskiego, czy też Osowie od Arawisków do Germanii - a do dziś mają ten sam język, te same prawa i zwyczaje - trudno orzec, jako że dawniej życie na obu brzegach - w równej biedzie i równej wolności - miało te same zalety i te same wady. Trewerowie i Nerwiowie chełpią się germańskim pochodzeniem, które - jako chwalebne - zaprzecza jakoby ich podobieństwu do gnuśnych Galów. Sam brzeg Renu zamieszkują niewątpliwie plemiona germańskie: Wangionowie, Tribokowie, Nemetowie. Nawet Ubiowie, chociaż zasłużyli, by stać się rzymską kolonią i chętnie zwą się od imienia jej założycielki Agrypińczykami, nie wstydzą się swego pochodzenia. Wszak niegdyś, przekroczywszy Ren, zostali w dowód uznania dla sprawdzonej wierności umieszczeni na samym jego brzegu, by nas bronić, nie zaś by mieć w nas ochronę." (Tacyt, Germania 28). Ale zupełnie milczy o Słowianach. A Tacyt dobrze orientował się w sytuacji etnicznej Europy w jego czasach (I-II w. po Chr.): "Na tyłach Markomanów i Kwadów mieszkają Marsygnowie, Kotynowie, Osowie i Burowie. Spośród nich Marsygnowie i Burowie językiem i kulturą przypominają Swebów. Język celtycki u Kotynów, pannoński u Osów, a również to, że godzą się na składanie trybutów, dowodzi, że nie są oni Germanami. Część trybutów nakładają na nich Sarmaci, część Kwadowie - jako na cudzoziemców. Kotynowie - ku ich większej hańbie - kopią nawet żelazo." (Tacyt, Germania 43). Etnonim "Germanie" oznacza "sąsiedzi", jest on pochodzenia celtyckiego (*ger "blisko" + *mani "ludzie") i oznacza sąsiadów Celtów, a nie Słowian. Juliusz Cezar także rozróżniał Celtów od Germanów i wiedział, że walczy z germańskim królem Ariowistem w Galii. Trudno mówić, że nie było Germanów, skoro zachowały się zabytki ich języka: inskrypcje runiczne na zabytkach archeologicznych (np. groty włóczni Suszyczna koło Kowla), oraz Pismo Święte w języku gockim przetłumaczone przez ariańskiego biskupa Wulfilę w IV w. po Chr.

Plemię Wandalów mówiące językiem wschodniogermańskim żyło na ziemiach polskich w okresie wpływów rzymskich i na początku okresu wędrówek ludów (I-V w. po Chr.). Ich nazwa pojawia się po raz pierwszy w Historia Naturalis Pliniusza Starszego (IV, 99-100) znajdujemy Wandalów/Vandiliów wśród ludów germańskich: "(...)  Germanorum genera quinque: Vandili quorum pars Burgodiones, Varinnae, Charini, Gutones. alterum genus Inguaeones, quorum pars Cimbri, Teutoni ac Chaucorum gentes.(...)". Pliniusz Starszy w młodości służył jako oficer, prefekt kawalerii w prowincji Germanii Inferior nad Renem, uczestniczył w kampanii przeciwko Chattom, więc jego wiedza o Germanii i Germanach pochodziła z pierwszej ręki. Piszący pod koniec I lub na początku II w. po Chr. Tacyt również umieszcza Wandalów wśród plemion germańskich: "Niektórzy – jak to jest naturalne wobec wolności sądu, którą dopuszczają zamierzchłe wieki – przyjmują więcej synów tegoż boga oraz więcej nazw całego ludu, jak to: Marsowie, Gambrywiowie, Vandiliowie, i twierdzą, że te tylko są prawdziwe i pierwotne imiona (...)". Kasjusz Dion Kokcejanus (Historia rzymska) wymienia Wandalów wśród ludów germańskich, które uczestniczyły w wojnach markomańskich przeciwko Rzymowi, podaje też, że Markomanowie i Kwadowie byli sąsiadami Wandalów. Historyk gocki Jordanes napisał (Getica IV, 25), że po wylądowaniu na południowym wybrzeżu Bałtyku (tj. ewidentnie na obszarze współczesnej Polski) Goci pokonali Ulemrugiów oraz Wandalów ("Vnde mox promoventes ad sedes Vlmerugorum, qui tunc Oceani ripas insidebant, castra metati sunt eosque commisso proelio propriis sedibus pepulerunt, eorumque vicinos Vandalos iam tunc subiugantes suis aplicavere victoriis"). Pierwsza siedziba Gotów po opuszczeniu Skandynawii, tzw. Gothiskandza, znajdowała się na terenach wokół ujścia Wisły i na Wysoczyźnie Elbląskiej. Wg. Jordanesa Goci dopłynęli tu za króla Beriga i pokonali Wandalów. Historyk Paweł Diakon pisze o walkach między Wandalami a Longobardami (Historia Longobardorum, I, 7). Wandalowie wywodzą się ze Skandynawii, a ich nazwa jest pokrewna nazwie szwedzkiego regionu Vendel w prowincji Uppland. Prawdopodobnie Wandalowie pochodzili właśnie regionu Vendel (od którego zresztą wziął nazwę cały okres archeologiczny epoki żelaza w Skandynawii, 550-790 po Chr.). Nazwa Wandalów pochodzi od starogermańskiego czasownika *wand- (wędrować), który z kolei pochodzi od praindoeuropejskiego *wendh- (wiać, obracać się, zmieniać kierunek). Wandalowie jeszcze w młodszym okresie przedrzymskim wywędrowali z południowej Skandynawii i prze Jutlandię oraz północne Niemcy dotarli do dorzecza Wisły i Odry. Stało się to w III w. przed Chr., kiedy przez ziemie polskie wędrowały i osiedlały się grupki ludności germańskiej, związane z kulturą jastorfską. W tworzeniu tej formacji kulturowej uczestniczyła miejscowa ludność kultury pomorskiej, germańscy (wandalscy) migranci z północy oraz Celtowie. Ci ostatni osiedli w kilku enklawach na południu i północy Polski: na Dolnym Śląsku w rejonie Góry Ślęży, na Wyżynie Głubczyckiej na Górnym Śląsku, w Małopolsce w okolicach Krakowa, nad Sanem, na Kujawach i w rejonie Kalisza. To właśnie Celtom Wandalowie zawdzięczają przejęcie osiągnięć kultury materialnej w zakresie obróbki żelaza i innych metali, garncarstwa, wyrobu broni i ozdób. Na początku ukształtowana pod wyraźnym wpływem Celtów kultura przeworska była obecna w środkowej Polsce, na północnym Mazowszu, w Wielkopolsce i na Śląsku. Od północy sąsiadowała z kulturą oksywską (potem wielbarską). W kontekście zasiedlenia ziem polskich w starożytności często wspomina się o Wenetach. Nie byli oni na pewno  Słowianami. Nie ma na to żadnych dowodów, nawet jednej przesłanki. Wenetowie/Wenedowie byli ludem indoeuropejskim, mówiącym odrębnym językiem i bardzo szeroko rozsiedlonym. Zamieszkiwali różne rejony Europy (Bretania, północna Italia, ujście Wisły), ale także Paflagonię w Azji Mniejszej („Paflagończykom przewodził Pylajmen o sercu walecznym z kraju Enetów, skąd rodem są muły dziko żyjące” – Homer, Iliada, II, 851-852). Prawdopodobnie ich rozprzestrzenienie się było związane z jakąś starą migracją, jeszcze z epoki brązu, albo nawet z neolitu. Świadczą o tym częste w Europie toponimy: Venetberg, Mons Veneticus, Wenden, Vendsyssel. Język Wenetów znad Adriatyku jest znany z inskrypcji. Należał on do grupy italo-celtyckiej i nie jest to język słowiański.

W I wieku po Chr. Wandalowie najprawdopodobniej wchodzili w skład konfederacji plemiennej zwanej związkiem lugijskim (Lugiorum nomen) i wspomnianej przez Tacyta. Nazwa Lugiów pochodzi z języka celtyckiego, jest pokrewna nazwom takim jak Lugudunum, Lugidunum i związana z imięniem celtyckiego bóstwa Słońca, Luga. Prawdopodobnie Wandalowie zdominowali w pewnym momencie (II. w. po Chr.) Związek Lugijski (w którego skład wchodziły plemiona germańskie i celtyckie) i ich nazwa przeszła na wszystkie ludy należące do niego. Związek Lugijski i Wandalów identyfikuje się z kulturą przeworską, obecną na ziemiach polskich od III w. przed Chr. Związek Lugijski był organizacją, której funkcją była obrona i kontrola szlaku bursztynowego. Tacyt wymienił pięć najważniejszych plemion tego związku: Hariów, Helwekonów, Manimów, Helizjów i Nahanarwalów, a Klaudiusz Ptolomeusz dodał jeszcze plemiona takie jak: Lugiowie-Burowie, Lugiowie-Omanowie, Lugiowie-Didunowie. O germańskim charakterze ludności kultury przeworskiej świadczą także napisy runiczne w języku germańskim znajdowane na zabytkach tej kultury. Na cmentarzysku przeworskim pod Jarocinem z I-III w. po Chr. odkryto srebrne łyżeczki z napisanymi pismem runicznym imionami germańskimi. Zabytki z rnami germańskimi znane są też z cmentarzyska w Rozwadowie nad Sanem, z pochówku z Suszyczna koło Kowla (z napisem w języku germańskim TILARIS). Runy występują także na złotych brakteatach z okresu wędrówek ludów z terenu Polski. Imiona królów wandalskich (z IV w. po Chr.) poświadczone przez źródła pisane i monety są ewidentnie germańskie: Genzeryk, Gunderyk, Gutamund, Gelimer. Trudno nawet przypuszczać, by w takim układzie Wandalowie byli Słowianami. Na przełomie er na przełomie er ludność przeworska zajęła Wołyń i Podole, ale na skutek ekspansji Gotów (kultura wielbarska) Wandalowie utracili północną Wielkopolskę, a później (2. połowa II wieku po Chr.) cały obszar na wschód od Wisły. Około połowy V wieku, Wandalowie opuścili oni swe dotychczasowe siedziby i wzięli udział w wielkiej wędrówce ludów. Jednak nie cała ludność kultury przeworskiej wyemigrowała. Niektóre grupy germańskie przetrwały na ziemiach polskich w 2. połowie V wieku po Chr. Potem zasymilowali je przybywający ze wschodu Słowianie, więc ludność Polski przynajmniej częściowo pochodzi od Wandalów. Prokopiusz z Cezarei podaje, że odłam Wandalów pozostał w swoich dawnych siedzibach. Pisze, że za panowania Gejzeryka w latach 439-477 do Wandalów w Afryce przybyło poselstwo pobratymców z dawnych siedzib, pragnąc się upewnić, że nie zamierzają oni powrócić na północ. Archeologicznym śladem tych grup są pozostałości osadnictwa przeworskiego z późnego okresu wędrówek ludów na Kujawach i nad środkową Prosną. W tym samym czasie bałtyjskie plemiona na Mazurach i na obszarze dzisiejszego obwodu kaliningradzkiego siedziały na swoich dawnych terenach (zajmowanych co najmniej od epoki brązu).  Z pruskiej Sambii przybyło do króla Ostrogotów do Rzymu około roku 525 po Chr. poselstwo z darami bursztynu, zapewne z nadzieją, że uda się nawiązać zerwane przez wędrówki ludów więzy handlowe z krajami basenu Morza Śródziemnego. Poza tym historyk wschodniorzymski Prokopiusz z Cezarei (Bellum Gothicum VI, II, 15) mówi o plemieniu Herulów, którzy w 512 r. po Chr. „(…) przeszli w poprzek przez wszystkie ludy Sklawinów, a następnie przebywszy znaczny obszar pustego kraju, dotarli do ludu zwanego Warnami. A następnie przeszli szybko także i przez plemiona Danów (…)” . Herulowie wędrowali znad dolnego Dunaju wzdłuż Karpat i napotkali pustki osadnicze na terenie dzisiejszej Polski południowej. Zwykle wiąże się z nimi znaleziska z Ulowa w województwie lubelskim. Analizy palinologów wskazują, że w V w. po Chr. na ziemiach polskich w profilach pyłkowych w miejsce wskaźników obecności ludzkiej: pyłków zbóż i roślin synantropijnych pojawiły się wskaźniki świadczące o rozwoju lasu, co też świadczy o wyludnieniu. Pustka osadnicza u schyłku starożytności nie jest wymysłem, jak chcą Turbilechici, lecz faktem. Nie była ona oczywiście całkowita (o czym pisałem już wyżej). Reliktowe osadnictwo kultury przeworskiej przetrwało do V w. po Chr., choć ona sama zaczęła zanikać już pod koniec IV w. po Chr. Pod koniec istnienia k.p. pojawiają się cmentarzyska typu dobrodzieńskiego, na których popioły zmarłych rozsypywano wprost na ziemi. Około połowy V w. po Chr. k. p. na ziemiach polskich ostatecznie zanika. Nacisk Hunów (ślady ich obecności na ziemiach polskich odkryto np. w Jakuszowicach koło Kazimierzy Wielkiej) spowodował opuszczanie ziem polskich przez mieszkającą tu uprzednio ludność. Jedną z ostatnich pozostałości k. p. jest datowana na 430 rok po Chr. osada w Świlczy koło Rzeszowa. Palinologia potwierdza istnienie pustki osadniczej, w IV i V w. po Chr. obserwowany jest zanik pyłków zbóż w profilach palinologicznych z terenu Polski, co wskazuje na zanik osadnictwa i rolnictwa (wzrasta za to udział buka i chwastów). Pyłki zbóż pojawiają się dopiero na początku VI wieku i to na początku w niewielkiej ilości. Oczywiście wyludnienie nie było totalne i całkowite, pozostały na ziemiach polskich grupy ludności związane z kulturą przeworską. Kiedy w VI w. po Chr. Słowianie związani z kulturą praską weszli ze wschodu na ziemie polskie napotkali te grupy na Kujawach, Pomorzu i w Małopolsce. Powstały nawet mieszane grupy kulturowe, takie jak kultura Sukow-Dziedzice.

Turbosłowianie często powołują się na obecną w średniowiecznych kronikach identyfikację Słowian z Wandalami. Tymczasem średniowieczni kronikarze stawiający znak równości między tymi dwoma ludami znali źródła antyczne (Tacyta, Pliniusza), z których zaczerpnęli informacje, że Wandalowie mieszkali na obszarze ziem zajmowanych w ich czasach przez Słowian. Przenieśli zatem nieprawidłowo nazwę Wandalów na Słowian, dodatkowo identyfikując ich z Wenedami. Roczniki Alamańskie, opisując wyprawę cesarza Karola Wielkiego na Słowian i Awarów podają że "(...) podążył do krainy Wandalów. (...)" Tym tropem poszedł Wincenty Kadłubek, który napisał: "(...) Stąd rzeka Wisła od królowej Wandy otrzymała nazwę Wandal. Od tego Polacy i inne ludy słowiańskie graniczące z ich państwami nazwani zostali nie Lechitami, lecz Wandalitami. (...)" Jest to typowa dla historyków średniowiecznych praktyka przypisywania różnym ludom antycznych korzeni, wiązania ich z etnosami znanymi ze źródeł. Ma ona wyłącznie funkcję propagandową. Ten propagandowy mem spowodował, że do tytulatury królów szwedzkich wszedł zwrot: Suecorum, Gothorum et Vandalorum Rex . Królowie Danii też tytułowali się władcami Wandalów. Tradycja wiążąca Słowian z Wandalami została zapoczątkowana na terenie państwa Franków. Ale nawet Awarów nazywano czasem Wandalami, jak stwierdza to Rocznik z Sankt Gallen w roku 795, kiedy opisuje zwycięską wyprawę na Awarów słowami: Wandalowie zostali pokonani. Nazwa została początkowo przeniesiona na koczowników, a potem na ludy zamieszkujące wschód. Adam z Bremy na podstawie podobieństwa nazw błędnie utożsamił Wandalów z Wenedami i Słowianami. Mieszka I nazwał na tej samej zasadzie księciem Wandalów Gerhard z Augsburga w dziele Cuda Św. Udalryka. Thomas Nugent (1700-1772), angielski pisarz i podróżnik opisał w swoim dziele "The History of Vandalia Containing the ancient and present state of the country of Mecklenburg" północno wschodnie Niemcy, Meklemburgię i części Brandenburgii, skupiając się na ich historii i czasach mu współczesnych. Nugent utożsamił w nim całkowiecie Wandalów z Wenedami, ludami słowiańskimi, a nawet z bałtyjskimi, co jest bardzo poważnym błędem. Opisuje Słowian Połabskich jako Wandalów, co również nie jest prawdą. Wzięło się to prawdopodobnie ze średniowiecznej jeszcze tytulatury władców różnych państw północnej i środkowej Europy. W X w. kronikarz niemiecki Gerhard z Augsburga nazwał Mieszka I "królem Wandalów" ( „dux Wandalorum, Misico nomine”). Średniowieczni kronikarze nieprawidłowo utożsamili Wandalów z Wenedami/Słowianami na podstawie podobieństwa tych nazw. Tak zrobił m. in. angielski historyk Gerwazy z Tilbury, który nazwał Polskę „ziemią Wandalów”. Za nim poszli inni kronikarze, np. Maciej Miechowita. Identyfikacja Wenedów ze Słowianami wynika z błędu Jordanesa.  Jako Wenedów określano różne ludy żyjące w różnych częściach Europy i w Anatolii. Pod tą nazwą kryje się więc jakiś lud indoeuropejski, którego ekspansja musiała niegdyś objąć rozlegle obszary Europy (ale było to w dość odległych pradziejach). Według źródeł rzymskich na terenie środkowej i wschodniej Europy w I i II w. po Chr. żyły dwa odrębne ludy określane jako Wenetowie/Wenedowie: jeden nad  Bałtykiem (Venedi lub Venedai Pliniusza i Ptolemeusza, czylizapewne ludność kręgu zachodniobałtyjskiego) oraz Venethi  z przekazu Tacyta i lokalizowani przez niego na terenach na wschód od ziem polskich.

Rzymianie doskonale rozróżniali Germanów od Celtów czy Hunów. Cezar doskonale rozróżniał Celtów od Germanów: "Z nich wszystkich najdzielniejsi są Belgowie, ponieważ mieszkają najdalej od kultury i cywilizacji (naszej) Prowincji, przez co kupcy bardzo rzadko do nich zachodzą przywożąc towary przyczyniające się do zniewieścienia ludzi, a poza tym sąsiadują z mieszkającymi za Renem Germanami, z którymi prowadzą ustawiczną wojnę. Z tego powodu również Helwetowie przewyższają dzielnością pozostałych Gallów, gdyż niemal w codziennych walkach ścierają się z Germanami, bo albo odpierają ich od swoich granic, albo też sami na ich ziemiach wojują. Jedna ich część, ta, którą — jak powiedziano — zajmują Gallowie, zaczyna się od rzeki Rodanu, a jej granicami są rzeka Garonna, Ocean i ziemie Belgów. (...)" (Cezar, Wojna Galijska I, 1). Cezar opisywał życie prymitywnych Germanów: "Podobno kraj ich ma sto okręgów plemiennych, z których rokrocznie wyprawiają za granicę w celach wojennych po tysiąc zbrojnych. Reszta, która pozostała w kraju, troszczy się o żywność dla siebie i dla tamtych; po roku tamci na zmianę idą pod broń, a ci pozostają w kraju. W ten sposób nie przerywa się u nich ani uprawy roli, ani szkolenia i doskonalenia w sztuce wojennej. Ale nie ma u nich osobistej i wydzielonej własności ziemskiej, ani też nie wolno pozostawać dla uprawy roli na jednym miejscu dłużej niż rok. Zbożem niewiele się żywią, lecz przeważnie mlekiem i mięsem bydła domowego, a także wiele czasu spędzają na polowaniach; ten tryb życia, rodzaj jadła, codzienne ćwiczenia i swobodny żywot, gdyż od chłopięcych lat nie nawykają do żadnych obowiązków i rygoru, a robią tylko to, co chcą, przyczynia się do rozwoju ich sił fizycznych i sprawia, że wyrastają na ludzi o potężnej strukturze cielesnej. Przyzwyczajeni są również do tego, że nawet w bardzo chłodnych rejonach nie noszą innej odzieży poza skórami (a że są one nieduże, większą część ciała mają odsłoniętą), oraz do tego, że kąpią się w rzekach. (...)" (Cezar, Wojna Galijska IV, 1). Nie ma tu mowy o żadnych Słowianach, ani Cezar, ani Tacyt nie piszą o nich ani słowa. W IV wieku po Chr. Ammianus Marcellinus znał Hunów i rozróżniał ich od Germanów: "Lud Hunów znany jest z dawnych pism bardzo mało. (...) Wszyscy oni mają krępe i silne członki, masywne karki i są tak straszliwie pokraczni i pokrzywieni, że raczej można ich uważać za dwunożne bestie lub figury z bloków skalnych (...)". Zresztą trzeba powiedzieć, że Germanie w porównaniu z Celtami i Rzymianami Germanie stanowili ludność dosyć prymitywną. Tylko dzięki Celtom nauczyli się obróbki żelaza i innych pożytecznych technologii. W czasie późniejszych najazdów na Imperium Rzymskie porywali licznych rzemieślników i innych specjalistów z terenów prowincji, by ci wytwarzali dla nich przedmioty, których sami nie potrafili wyprodukować. System społeczno-gospodarczy większości plemion germańskich opierał się na rabunku i corocznych wyprawach wojennych. Prymitywizm życia Germanów tak opisywał w końcu I w. po Chr. Tacyt: „(…) nazwa Germania jest świeża i nadana niedawno, ponieważ Germanami nazywali się niegdyś ci, którzy pierwsi przekroczyli Ren i wypędzili Gallów, dziś zwani Tungrami. Owa nazwa – plemienia, nie ludu – powoli tak się utrwaliła, że najpierw ze strachu wszystkich zaczęto zwać imieniem zwycięzcy, wkrótce potem sami siebie nazwali nowym imieniem Germanów.” „(…) Ilekroć nie ruszają na wojnę, spędzają [nie]wiele czasu na polowaniach, więcej znacznie w bezczynności, oddani spaniu i obżarstwu. Kto najdzielniejszy i najwaleczniejszy, nic nie robi; troska o dom, penaty i pola złożona jest w ręce kobiet, starców i najniedołężniejszych w rodzinie; sami próżnują, a szczególna to sprzeczność natury, że ci sami ludzie zarazem tak kochają lenistwo i tak nienawidzą spokoju.”

Wiadomo dość dobrze, że plemiona germańskie nie zamieszkują żadnych miast, a nawet nie dopuszczają łączenia siedzib. Mieszkają z dala od siebie, każdy w innym miejscu, wedle tego, jakie kto sobie upodoba źródło, pole lub las. Nie zakładają wsi jak my, z domami stojącymi obok siebie, lecz każdy zostawia wolną przestrzeń wokół swego domu, aby zabezpieczyć się przed ogniem, a może po prostu dlatego, że nie umie budować inaczej. Nie używają nawet kamienia ani dachówek, korzystając zawsze z nieociosanego drewna, bez troski o piękno i wygląd. Pewne miejsca staranniej zdobią gliną, tak jasną i błyszczącą, że przypomina barwne linie malowideł. Zwykli też drążyć podziemne jamy i przykrywać je grubo nawozem, jako schronienie przed zimą i schowek na plony. Takie miejsca bowiem łagodzą ostrość mrozów, wróg zaś, gdy nadchodzi, plądruje to, co na wierzchu, a miejsca ukryte pod ziemią albo pozostają mu nieznane, albo tym właśnie go zwodzą, że wymagają poszukiwań. (…) Nie trudzą się, by grunty były żyźniejsze i bardziej rozległe, nie zakładają sadów, nie wydzielają łąk, nie nawadniają ogrodów: ziemi powierza się jedynie zasiew. Stąd także roku nie dzielą na tyle części co my: zima, wiosna i lato mają u nich swój sens i nazwę, jesieni zaś ani imienia, ani darów nie znają.”

Zwolennicy Lechii w całości utożsamiają współczesnych Niemców ze starożytnymi Germanami, a to poważny błąd. Wandalowie, czy Goci nie byli przodkami Niemców. Ich przodkami są raczej inne plemiona germańskie: Alamanowie, Chattowie, Fryzowie, Frankowie, Sasi, Bajuwarowie i Turyngowie. Im dalej na zachód, tym więcej było wśród nich elementu celtyckiego i prowincjonalnorzymskiego. Niemcy jako państwo powstały po podziale Królestwa Frankijskiego, kiedy to powstało Królestwo Wschodniofrankijskie, które przypadło Ludwikowi II, wnukowi Karola wielkiego obejmowało ono jedynie zachodnie Niemcy i Karyntię). Właśnie dlatego obecność ludów germańskich w okresie wpływów rzymskich nie może być jakimkolwiek pretekstem do wysuwania roszczeń terytorialnych przez Niemców wobec Polski, czy innych krajów słowiańskich. W ogóle uzasadnianie pretensji terytorialnych znaleziskami archeologicznymi jest absurdem (bo do czego byśmy w ten sposób doszli, skoro nie wiemy jakie ludy żyły tu np. w paleolicie). Sami Germanie pojawiają się po raz pierwszy w źródłach w III w. przed Chr.: w Fasti Capitolini (Galleis Insvbribvs et Germ(aneis)) a także w inskrypcji z miasta greckiego Olbia nad Morzem Czarnym, która wspomina germańskie plemiona Bastarnów i Skirów. Nazwa „Germanie” rzeczywiście wywodzi się od celtyckiego określenia sąsiadów. Przodkowie Germanów wywodzą się ze Skandynawii, z kultur nordyckiej epoki brązu (1700-500 przed Chr.) i około 650 r. przed Chr. rozpoczęli migrację na południe, docierając na terytoria zamieszkane przez Celtów.

Jak widać przekłamań i zwykłych wymysłów w teoriach o Wielkiej Lechii i Ario-Słowianach jest bardzo dużo. Żeby omówić i sprostować je wszystkie należałoby by właściwie napisać systematyczny podręcznik pradziejów i starożytnej historii Europy i sporej części Azji.

Turbosłowianie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, kierują się takim samym podejściem do pradziejów i kwestii etnicznych, jak XX-wieczni niemieccy szowiniści hitlerowscy pseudobadacze z czasów III Rzeszy. Niemieccy badacze z tego okresu, tacy jak Gustaf Kossina wszędzie widzieli Germanów i ich osiągnięcia. Tymczasem zwolennicy Lechii wszędzie widzą ziemie zaludnione przez Słowian i negują obecność innych ludów w środkowej Europie. Germanie czy Trakowie albo Sarmaci to dla nich po prostu inne nazwy Słowian, choć tak naprawdę były to zupełnie różne ludy, o odmiennych językach i kulturze. Turbolechici postępują zupełnie jak członkowie założonej przez Heinricha Himmlera organizacji Studiengesellschaft für Geistesurgeschichte‚ Deutsches Ahnenerbe, której zadaniem było wykrywanie wszędzie gdzie się dało śladów germańskich przodków i ich dziedzictwa. Zwolennicy Ariów-Słowian zaś, chcą w każdym niemal odkryciu archeologicznym dokonanym na terenie Polski widzieć dowód na istnienie Wielkiej Lechii i zasiedlenie Polski przez Słowian od 10 tys. lat, co jest kompletną niedorzecznością. Turbosłowianie, tak samo jak Turbogermanie, uciekają od realnego życia i rzeczywistej historii w odmęty pogańskiej pseudomistyki i mitologię opartą na sfabrykowanych źródłach. Tak samo jak niemieccy międzywojenni „Ariozofowie” odrzucali chrześcijaństwo i zwracali się do kultu pogańskich bóstw germańskich, tak samo turbosłowianie chcą wskrzeszać kult Światowida i innych słowiańskich bogów. Co interesujące, ich koncepcje są zbliżone także do tez rosyjskich szowinistów i pseudobadaczy, które są bardzo rozpowszechnione nie tylko w filmach i Internecie, ale także w książkach. Dobrym przykładem takiego podobieństwa są tezy rosyjskiego matematyka Anatolija Fomienki. Ten członek rosyjskiej Akademii Nauk napisał wielką, pięciotomową, analityczną, bogato ilustrowaną syntezę udowadniającą, że starożytności tak naprawdę nie było, a istniało tylko średniowiecze i Wielka Ruś. Według Fomienki Jezus Chrystus żył w XII wieku po Chr. i został ukrzyżowany w Turcji, a Tatarzy to zawodowe armie Wielkiej Rosji najeżdżające Europę. Książki Fomienki to pięc wielkich, bogato ilustrowanych tomisk. Problem w tym, że to jedna wielka bujda. Rosjanin twierdzi, że teksty starożytne sfabrykowali Benedyktyni, a piramidy zbudowali Jezuici. Oczywiście po to, by zniszczyć pamięć o Wielkiej Rusi. Inni rosyjscy fantaści doszukują się rosyjskiego pochodzenia Etrusków i słowiańskich zapisów na pochodzącym z epoki brązu Dysku z Fajstos na Krecie. Turbosłowianie wskazujący wszędzie rzekome ślady Słowian i Wielkiej Lechii chcą zatem uchodzić za patriotów i obrońców tożsamości, a tak naprawdę kopiują najgorsze odpady intelektualne wytworzone w Rosji i Niemczach.

Kto w Polsce tak energicznie propaguje wielko lechickie i turbosłowiańskie tezy? Oprócz wydawnictwa Bellona, Janusza Bieszka i Pawła Szydłowskiego znajdujemy w tym gronie dużo bardzo intrygujących postaci. Jest wśród nich człowiek zamieszczający w Internecie swoje liczne nagrania video i określający się pseudonimem Sanjaya z Lechii. Zdążył już się wsławić obroną tezy o płaskiej ziemi, specyficzną etymologią słowa heliocentryzm (wg niego pochodzi ono od angielskiego słówka hell oznaczającego piekło, a więc heliocentryzm to tak naprawdę piekłocentryzm) i nazwaniem Mikołaja Kopernika „masonem i Jezuitą”. Co ciekawe, w jednym z nagrań ujawnił się także ojciec Sanjayi, były oficer LWP. Inną znaczącą postacią całego ruchu jest Janusz Zagórski. Ten dziennikarz, ufolog i specjalista od zjawisk paranormalnych był w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia przywódcą koncesjonowanego przez władze komunistyczne tzw. Ruchu Alternatywnego Myślenia. Ta organizacja, działająca na Uniwersytecie Wrocławskim, miała za zadanie odciągnąć studentów od udzielania się w organizacjach walczących z komunistycznym reżymem. Sam Zagórski był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii robotniczej i pracownikiem Instytutu Nauk Politycznych UWr. Po 1989 roku brylował jako dziennikarz w lokalnych i ogólnopolskich mediach, popularyzując temat kosmitów i zjawisk paranormalnych. Stał się gwiazdą emitowanego w telewizji TVN programu paranaukowego „Nie do wiary”. Wiele razy występował z jego prowadzącym, dziennikarzem Maciejem Trojanowskim, opowiadając niestworzone historie o kosmitach. To on miał udział w rozpropagowaniu postaci Lucyny Ł., kobiety, która w 2012 roku zbierała pieniądze na ratowanie ziemi od kataklizmu rzekomo przepowiedzianego przez kalendarz Majów. Wielu naiwnych mieszkańców naszego kraju dało się jej oszukać i wpłaciło na jej konto oszczędności całego życia. Janusz Zagórski jest właścicielem telewizji internetowej NTV, w której propaguje wszelkie możliwe idee ezoteryczne, ufologię, a ostatnio także Wielką Lechię i ario słowiańską pseudowiedzę. Wygląda na to, że kiedy kosmici przestali być popularnym i dochodowym tematem, Zagórski zmienił branżę i zaczął celować w zwolenników turbosłowiaństwa. Wtórują mu tacy propagatorzy, jak Adolf Kudliński, przygotowujący się w Orzechówce pod Bodzentynem na III wojnę światową, koniec świata i inne katastrofy, jakie mogą spaść na naszą planetę. Kudliński trzyma w swoim domu kilka tysięcy siekier i zakonserwowaną kiełbasę z 1975 roku, a jednocześnie ogłasza się władcą słowiańskim i spadkobiercą Wielkiej Lechii. Kiedy znany publicysta, red. Stanisław Michalkiewicz skrytykował teorie wielko lechickie, przypisując ich powstanie inspiracji ubeckiej, Kudliński postanowił dać mu odpór. Wywołało to w Internecie prawdziwą burzę, a wielu dotychczasowych zwolenników redaktora Michalkiewicza odwróciło się od niego, jako od „agenta watykańskiego negującego nasze wspaniałe lechickie imperium.” Nagrywających internetowe filmy i redagujących strony dotyczące Lechii i Słowian osób jest zresztą dużo więcej.

Ktoś oczywiście mógłby postawić zarzut autorowi niniejszej notki, że chce, byśmy bezkrytycznie wierzyli we wszelkie treści, jakie przedstawiają nam badacze akademiccy. Otóż wcale tak nie jest. Nie mówimy tutaj bowiem o jakiejś innej, oryginalnej interpretacji wydarzeń historycznych, czy o innym naświetleniu pewnych spraw, ale o całkowicie sfabrykowanej pseudohistorycznej narracji, opowiadającej o bytach, które nigdy nie istniały. Zarówno Imperium Lechickie, jak Ariosłowianie są całkowitą fikcją. Ich stosunek do rzeczywistości jest taki sam, jak tez przedstawionych w książce „Mit XX wieku” hitlerowskiego ideologa Alfreda Rosenberga. Innymi słowy nie mają one żadnego związku z rzeczywistością i są jedynie chorą ideologią. Nawiasem mówiąc, niektórzy turbosłowianie lansują, jakoby Jezus Chrystus był w rzeczywistości Słowianinem, tak samo jak Rosenberg usiłować sprzedać Niemcom tezę, że był synem Żydówki germańskiego żołnierza w służbie rzymskiej. Dla Rosenberga starożytni Grecy, Rzymianie i Persowie byli Ariami i nordykami. Śladów rasy nordyckiej dopatrywał się wszędzie tam, gdzie odnaleziono ślady wysoko rozwiniętych kultur starożytności. To samo robią zwolennicy Wielkiej Lechii, doszukując się Słowian i Polaków w Grecji, Etrurii, a nawet w Egipcie. Teorie turbo słowiańskie są więc bliźniaczo podobne do hitlerowskiej pseudonauki z czasów III Rzeszy. Mają jedynie odwrócony wektor. Ich zwolennicy nie zdają sobie sprawy, że właśnie bawią się śmieciem intelektualnym pozostałym po niemieckich okupantach. Bez zrozumienia ich właściwej funkcji zaadaptowali je, by poprawić sobie samopoczucie. Tymczasem aktywna propaganda antypolska idzie już od dawna zupełnie innymi torami. Poglądy turbosłowiańskie Niosą ze sobą wielorakie niebezpieczeństwa. Przede wszystkim spłycają dyskusję o najdawniejszej przeszłości Polski i Europy środkowej, czyniąc z niej karykaturalną nawalankę. Przywiązują ludzi, zwłaszcza młodych, intensywnie chłonących treści z Internetu, do zupełnie fikcyjnej wizji dziejów. Co najważniejsze, odrywają sporą część polskiego społeczeństwa od prawdziwej polskiej tradycji związanej z Kościołem Rzymskokatolickim i kulturą łacińską. Kościół przyniósł do Polski przede wszystkim chrześcijańską religię, ale także wielką obfitość cywilizacyjnych darów, od pisma i budownictwa kamiennego począwszy, a na nauce i filozofii skończywszy. Wprowadzanie w miejsce chrześcijańskiej, polskiej tożsamości kompletnej fikcji związanej z panslawistycznymi teoriami rodem z Rosji i pism A. Rosenberga może się skończyć przerwaniem historycznej tradycji w naszym kraju i zupełną utratą busoli moralnej i mentalnej. W tym miejscu chciałbym przypomnieć zakończenie pamiętników Hipolita Korwin-Mielewskiego, który dziejową klęskę utraty Kresów przedstawił alegorycznie, jako rozwód Jadwigi (Polski) i Jagiełły (Kresów). Czyżby teraz Jadwiga miała postradać rozum i powrócić do pogaństwa, po to by roztopić się w morzu nieokreślonych etnosów…? Czy „Polska etnograficzna” ma się stać zbiorem pogańskich plemion sprzed powstania państwowości? …

Literatura

M. Mączyńska, Wędrówki ludów: historia niespokojnej epoki IV i V wieku, Warszawa, Kraków, 1996.

P. Kaczanowski, J. K. Kozłowski, Najdawniejsze dzieje ziem polskich, Kraków, 2003.

Z. Váňa, Świat dawnych Słowian, Warszawa, 1985.

L. Cavalli-Sforza, Genes, peoples, and languages, New York, 1991.

K. Godłowski, Pierwotne siedziby Słowian, Kraków, 2000.

Bogucki, P., Crabtree, P.J. (red.), Ancient Europe 8000 B.C.–A.D. 1000 : encyclopedia of the Barbarian world, New York, 2004.

Kaczanowski, P., Kozłowski, J.K., Wielka historia Polski Tom 1 Najdawniejsze dzieje ziem polskich (do VII w.), Kraków, 1998.

Ziółkowski, M., Boruń, K., Niwiński, A., Artymowski, J. D., Lech, J., Reiche, A., Słuszkiewicz, E., Wróblewski A. K., Z powrotem na Ziemię: Spór o pochodzenie cywilizacji ludzkich, Warszawa, 2000.

R. Żuchowicz, Wielka Lechia. Źródła i przyczyny popularności teorii pseudonaukowej okiem historyka, Warszawa,  2018.

A. Kokowski, Starożytna Polska: od trzeciego stulecia przed narodzeniem Chrystusa do schyłku starożytności, Warszawa, 2006.

Główny propagator teorii turbosłowiańskich Janusz Bieszk

https://www.youtube.com/watch?v=7Ps9ogU83Mg

Atak A. Kudlińskiego na red. Michalkiewicza

Sanjaya i jego ojciec z LWP

Europa w epoce brązu

Gród w Biskupinie

Europa Środkowa w IV w. po Chr.

Migracje i kultury w antycznej Europie i w Starym Świecie

Zabytki kultury przeworskiej ze Świlczy, woj. podkarpackie

Europa środkowa w dobie rozprzestrzeniania się Słowian, VI w. po Chr.

Groty z terenu kultury przeworskiej z germańskim pismem runicznym

Obrazy rosyjskiego artysty Wsiewołoda Iwanowa, często zamieszczanie na stronach turbosłowiańskich

Ideolog Alfred Rosenberg

 



tagi: turbosłowianie  pseudohistoria  krytyka  ideologia 

Stalagmit
24 sierpnia 2018 19:53
90     5246    18 zaloguj sie by polubić
komentarze:
parasolnikov @Stalagmit
24 sierpnia 2018 20:05

Jeszcze nie czytałem, bo nadrabiam zaległości, ale artysta Wsiewołoda Iwanow, to jest coś. U nas nawet pomnika Ojca Świętego przywoitego nie da się postawić. Teraz jakiegoś maszkarona Sobieskiego zabierają z Austri bo tam go nie chcą wystawić...

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @parasolnikov 24 sierpnia 2018 20:05
24 sierpnia 2018 20:09

Zawsze mówię, że pomniki papieża to dowód na to, że z artystami z ASP jest coś mocno nie tak. Mają wszelkie możliwe zdjęcia, pdobizny, obrazy, itd. przedstawiające Jana Pawła II w każdym praktycznie okresie jego życia. I nie umieją wyrzeźbić postaci, która by go choć przypominała.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @Stalagmit
24 sierpnia 2018 20:09

Bardzo jestem dumny że z mojej inspiracji powstał tak fantastyczny tekst. Jesteś niepokonany.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @krzysztof-osiejuk 24 sierpnia 2018 20:09
24 sierpnia 2018 20:10

Dziekuję bardzo. Zapraszam do czytania.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Stalagmit
24 sierpnia 2018 20:20

Za sam tytył 10 plusów. Narazie obejrzałem tego cygańskiego króla Lehii i jego tatuńka. Kurcze, że tym gostkom brakuje nawet na starość odrobiny pokory, że wszędzie muszą wypinać tę pierś swoją bohaterską do orderów i wszędzie na pierwszej linii frontu. A do Afganistanu nie łaska było się pofatygować? Może i by jaka prawdziwa szrama by się przydarzyła? Tu ruska kula ...

No jednak przegiąłem. Sprzeczność w ramach systemu. 

Dobra idę czytać. 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @parasolnikov 24 sierpnia 2018 20:05
24 sierpnia 2018 20:23

Wsiewołod to poprostu "wsiemirnyj zapoi" i odlot kosmiczny, a kac po takich odlotach też kosmiczny. Biez półlitra nie razbieriosz.

zaloguj się by móc komentować


beczka @Stalagmit
24 sierpnia 2018 21:05

Z tą turbo lechią to też mi się od razu skojarzyło z tą rasą aryjską. Założenia kłamstwa są niezmienne od kiedy jest człowiek, zmieniają się tylko nazwy. Dzisiaj to można by było nazwać dokument fabularyzowany. 

Dopóki nie podczepią pod to uniwersytet, to tylko kwestia czasu, kiedy to kłamstwo zdechnie.

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @Stalagmit
24 sierpnia 2018 21:25

Turbolechici często też powołują się na podobno znajdującą się  na Jasnej Górze deskę z namalowanymi portretami władców lechickich przed pojawieniem się Mieszka. Potrafi rozpalić zahukane umysły...

A tak poza tym,  to ten tekst to bomba. Od razu się przyznaję,  że będzie dla mnie matrycą w dyskusjach z Turbolechitami

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Magazynier 24 sierpnia 2018 20:20
24 sierpnia 2018 21:28

Dziękuję Panu uprzejmie. Ten cygański król Lechii jest wbrew pozorom bardzo typowy. Oni cały czas obstawiają ten segment, i jak sądzę, chcą powrotu poprzedniego ustroju, a może i wojsk "zaprzyjaźnionego mocarstwa ze wschodu..."

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @beczka 24 sierpnia 2018 21:05
24 sierpnia 2018 21:30

To są tacy słowiańscy Rosenbergowie z rosyjskim tłem. Ich wiedza o pradziejach jest zerowa, albo wręcz minusowa.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Matka-Scypiona 24 sierpnia 2018 21:25
24 sierpnia 2018 21:31

Dziękuję uprzejmie. Jak najbardziej można się tymi informacjami posługiwać w dyskusjach z turbolechitami.

zaloguj się by móc komentować


Nieobyty @Stalagmit 24 sierpnia 2018 20:10
24 sierpnia 2018 22:05

Od profesjonalisty oczekuje w polemice precyzji.

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C393854%2Cprzodkowie-slowian-mogli-byc-w-europie-4-tys-lat-temu.html

No cóż allochtoniści, mają pewien rys w swej postawie.

… Nie można jednak haplogrupy R1a1 identyfikować z jednym określonym etnosem ani językiem ..

https://www.eupedia.com/europe/Haplogroup_R1a_Y-DNA.shtml

Na terenie Polski są specyficzne podtypów grupu haplogrupy R1A1 -np. M458 i Z280, jak się one mają do podtypów z Azji Środkowej opisuje literatura.

I końcowa uwaga teoria Turbosłowian fakt jest dywersją informacyjną -

Ma wieloraki cel np.:

- zdezawuowanie wyników badań genetycznych przez trywialną przekaz w odbiorze masowym gdzie jest mowa się tylko o haplogrupie R1a1. [Genetyka  i  allochtoniści niestety muszą mówić o teorii mozaikowej]

- uderzenie w przekaz KRK jako wroga Słowiańszczyzny, [tutaj trzeba zauważyć to polski ludowy katolicyzm jest ostatnim silnym bastionem KRK w Europie o tyle niewygodnym że odporny na nowinki z Rzymu]

- wykrzywienie odbioru roli Słowian w ramach propagacji awanturników/najemników z ich argumentami o Imperium Lechitów. Ci najemnicy doprowadzają do absurdu pewne fragmenty historii które nie są do końca zgodne z przekazem oficjalnym pruskiego uniwersytetu.

Kto zleca tą dywersję – Berlin z pewnym udziałem Moskwy. Turbosłowiania to kiepska imitacja Pengermanów, łatwa do obalenia ale infekująca .

W co gra Moskwa – taki odprysk drugorzędnego projektu jak nośne będzie odwołanie się do kultury Prasłowian.

Kto przegrał I wojnę i II wojnę – Słowianie największe straty ludnościowe.

Rzeż Francuzów w okopach I wojny to tylko kolejny etap zagłady Katolickiej Francji, finalny akord rewolucji - Wandea w okopach.

zaloguj się by móc komentować

gorylisko @Stalagmit
24 sierpnia 2018 22:42

Swego czasu red. Stanisław Michalkiwicz skomentował dosadnie, turbosłowian nazywając ich produkcje "ubeckie rzygowiny" wskazywał, że chodzi o uwalenie wpływów Kościoła Katolickiego... ten krótki komentarz wywołał nie byle jaki odzew ze strony turbobaraniny yntelektualnej...co moim zdaniem świadczy o tym, że strzał Michalkiewicza był celny... do odstrzału został zięba znachor...

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Stalagmit
24 sierpnia 2018 22:45

Stalagmicie, pięknie przedstawiłeś argumenty obalające nonsens turbosłowiańszczyzny, ale i one nie przeszkodzą im, jak przypuszczam, w szerzeniu turbosłowiańskich teorii. Za bardzo teorie owe wydają im się uwodzicielskie, tak jakby za pomocą turbosłowiańskiej blagi jej szerzyciele przysparzali sobie blasku.

Do opisania ich działalności dobrze nadaje się pokraczna etymologia słowa heliocentryzm. Turbosłowianie sami bowiem szerzą piekłocentryzm z bożkami, których wyznawcy składali ofiary z ludzi.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Nieobyty 24 sierpnia 2018 22:05
24 sierpnia 2018 22:50

Szanowny Panie,

bardzo dziękuję wszystkie merytoryczne i uprzejme uwagi i pytania, na które odpowiem w ciągu następnych trzech dni.

 

Przesyłam wyrazy szacunku

Stalagmit

 

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gorylisko 24 sierpnia 2018 22:42
24 sierpnia 2018 22:53

Dziękuję bardzo. Oczywiście zgadzam się z Panem w 100 procentach. Tezy turbolechickie zostały opracowane pod kierunkiem funkcjonariuszy poprzedniego ustroju i służą zwalczaniu Kościoła. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @krzysztof-laskowski 24 sierpnia 2018 22:45
24 sierpnia 2018 22:57

Dziękuję bardzo, Krzysztofie. To są neopogańskie ideologie, próbujące wydrzeć Rzymski Katolicyzm, i naszą Świętą Religię z duszy Polaków. Trzeba się trzymać Rzymu i papieża J. Św. Franciszka

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @Stalagmit
24 sierpnia 2018 23:06

Dzieki welkie za ten i inne Pana teksty.

Rozesle znajomym, niektorym najwyrazniej pod duzym wplywem turbolechitow.Niech wiedza,  skad to wszystko sie wzielo.

Od tego roi sie wszedzie, trudno sie opedzic. Strony, ktore ich promuja, promuja rowniez zdrowotnego  pana Ziebe, sa wsciekle antyklerykalne, wystarczy rzucic okiem na zawartosc nedznego portalu tajne archiwum watykanskie. 

Tego pana Zagorskiego od NTV (zdaje sie ze chlop chce sie uwiarygodnic tymi audycjami o zdrowym jedzeniu przed malo zorientowanym widzem) widzialam swego czasu w rozmowie pania pediatra, propagatorka zdrowego zywienia. Za kazdym razem gdy wtracala zdanie o tradycjach katolickich (np dotyczacych postu) przerywal jej zniecierpliwiony.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @jestnadzieja 24 sierpnia 2018 23:06
24 sierpnia 2018 23:19

Ja również bardzo serdecznie dziękuję. Proszę rozsyłać. Nie można rozpowszechniać propagandy poprzedniego ustroju. Nasi Słowiańscy przodkowie zdobyli środkową Europęw VI-VII w. po Chr. i dobrze ją zagospodrowali. W X w. po Chr. przyjęli chrześcijaństwo i utworzyli potężne państwo. Zaprasza, do czytania pozostałych notek...

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Nieobyty 24 sierpnia 2018 22:05
25 sierpnia 2018 08:34

Jeszcze raz dziękuję za Pańskie cenne uwagi. 

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C393854%2Cprzodkowie-slowian-mogli-byc-w-europie-4-tys-lat-temu.html

Prof. Tomasz Grzybowski od jakiegoś czasu prowadzi badania nad genomem mieszkańców naszego kraju. Wyniki jego prac mogą być podstawą do dyskusji na temat zasiedlenia i populacji naszego kraju w pradziejach i czasach wczesnohistorycznych. Prof. Grzybowski badał mitochondrialne DNA i sam napisał, że " Pula genowa to jedno, a kultura materialna to może być coś odrębnego. Nie kwestionujemy, że u schyłku starożytności miały w Europie miejsce pewne przemiany kulturowe, ale twierdzimy, że tym przemianom niekoniecznie musiały towarzyszyć pewne migracje ludności, czy zmiany demograficzne, takie jak gwałtowna ekspansja". I to jest przyczynek do dyskusji, czy na początku VI nastąpiła całakowita wymiana populacji, czy jednak jakieś segmenty populacji z czasów kultury przeworskiej przetrwały. Rozstrzygnięcie tej kwestii będzie zapewne możliwe po zbadaniu większej ilości kopalnego DNA z pradziejowych cmentarzysk z obszaru Polski. Pragnę podkreślić, że badania mitochondrialnego DNA prowadzone przez prof. Grzybowskiego mówią o pewnej populacyjnej kontynuacji na naszych ziemiach, nie o kontynuacji kultury, czy języka. Potwierdzałaby to zresztą obecność kultury Sukow-Dziedzice, która jest kultura mieszaną, germańsko-słowiańską. Badania prof. Grzybowskiego nie podważają zmiany kulturowej, jaka nastąpiła na ziemiach polskich w V-VI w. po Chr.

https://www.eupedia.com/europe/Haplogroup_R1a_Y-DNA.shtml

Informacje o haplogrupie genetycznej R1a podawanw przez tę stronę internetową potwierdza, że pojawia się ona w górnym paleolicie, między Europą a Azją. Wykryto ją w szkielecie chłopca pochowanego na stanowisku Mal'ta, sprzed 24 tysięcy lat. Rozprzestrzenienie się haplogrupy R1a jest zwiąane m. in. z fizyczną migracją ludów indoeuropejskich, a nie ze Słowianami. Autorzy strony piszą zresztą o słowiańskich migracjach w VI w. po Chr. Piszą że subklad R1a-L260 rozprzestrzenił się w VI w. poChr. wraz z migrującymi ze wschodu na zachód Słowianami. 

Zgadzam się, że turbosłowiaństwo to przebiegła berlińsko-moskiewska dywersja ideologiczna, wyierozna w Kościół Katolicki i więź Polaków z katolicyzmem. Oficjalny pruski uniwersytet chce widzieć Germanów jako cywilizatorów, a to jest niezgodne z prawdą jak napisałem wyżej. Jeszcze po chrystianizacji Germanie długo postrzegali Jezusa Chrystusa jako wodza drużyny wojowników-Apostołów, co świadczy o ich prymitywiźmie i nezrozumieniu tematu.

Turbosłowiaństwo jest najnowszą odsłoną dawnegopanslawizmu.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Stalagmit 24 sierpnia 2018 22:57
25 sierpnia 2018 09:30

Żeby uniknąć kwestii personaliów i roztrząsania obecnej sytuacji doczesnego Rzymu, lepiej trzymajmy się Rzymu Wiecznego.

zaloguj się by móc komentować

S80 @Stalagmit
25 sierpnia 2018 10:37

Wielkie dzięki, baardzo interesujące.

+

Turbosensacja? Bo chyba premiera...

biogram: "Janusz Bieszk (ur. ok. 1955 r.)"
https://pl.prepedia.org/wiki/Janusz_Bieszk
--------
Zarząd II Sztabu Generalnego LWP w Warszawie 1951-1990
Teczka personalna wywiadowcy ps. Henryk dot. Janusz Bieszk, imię ojca: Brunon, ur. 25-12-1948 r. w Wejherowie (tom 1). Data początkowa: 1975, data końcowa: 1984. Po kolejnych zmianach organizacyjnych 22 lipca (!) 1991 r. w jego miejsce utworzono Wojskowe Służby Informacyjne (WSI)
http://inwentarz.ipn.gov.pl/showDetails?id=200208614&q=janusz%20bieszk&page=1&url=[|typ=0]

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @S80 25 sierpnia 2018 10:37
25 sierpnia 2018 10:54

Dziękuję uprzejmie.

Czyli wszystko jasne i bez zmian. Wojsko, wywiad i kontrwywiad nadal energicznie obstawiają sektor kulturalno-oświatowy. Gdzie nie spojrzeć, tam SB albo LWP. Ciekawe, kiedy to w końcu się zmieni.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Stalagmit
25 sierpnia 2018 11:21

Ludzie mają ogromne luki w edukcji, zwłaszcza w naukach przyrodniczych, więc łatwo jest im implantować do głów dowolne idiotyzmy. DNA mitochondrialne jest konserwatywne (tzn.niełatwo podlega zmianom, mutacjom) i dziedziczy się wyłącznie w linii żeńskiej. Jeśli my dzisiaj mamy w genomie mitorchondrialnym jakieś fragmeny identyczne z DNA mitochodnrialnym pozyskanym z wykopalisk to wiemy jedynie, że nasze matki są potomkami tej kobiety, której DNA pozyskano. Nadal nie wiemy jednak, ani skąd ta kobieta pochodziła, ani w jakiej urodziła się kulturze (może była branką?). To samo dotyczy haplogrup - te z kolei idą po linii męskiej, też są dosyć konserwatywne, tzn.mutacje są rzadkie i tak samo możemy wnioskować jedynie o pochodzeniu linii zstępnych. Ergo, fakt, że współcześni Słowianie częściej niż inne ludy posiadają jakąś haplogrupę (czy grupę mtDNA) nijak nie dowodzi, że jej pierwszy posiadacz był Słowianinem. 

zaloguj się by móc komentować

betacool @Stalagmit
25 sierpnia 2018 11:26

Przyznam, że już czytając, uśmiechałem się często, ale  niektóre zdjęcia sprawiły, że o mały włos nie opryskałem kawą całej kuchni.

Dzięki. 

zaloguj się by móc komentować

Nieobyty @Stalagmit 25 sierpnia 2018 08:34
25 sierpnia 2018 11:43

Na wstępie zaznaczę że jestem zwolennikiem koncepcji które głoszą autochtoniści. Może z uwagi na szerokość sporu nie będę pod notką do niego się odnosił.  Wyniki badań genetycznych wprowadzają istotny nowy element w dyskusji.

Mocno upraszczając tą tematykę – koncepcje o rodowodzie i pochodzeniu danych nacji są elementem doktryn gangów/korporacji władającymi nacjami. Pruska koncepcja Pangermańska o dziwo zrodzona na słowiańskich ziemiach [Połabie] odwoływał się do koncepcji krwi germańskiej.

Wyższość Niemców nad etnosem Słowiańskim – to determinuje nawet dziś badania naukowe i politykę oraz nastroje społeczne. Obecnie w części badania genetyczne tu w kraju są pod kontrolą Berlina [projekty, granty, naukowcy i ich stypendia].

Jest to problem że jest znaczna haplogrupa słowiańska a nie ma germańskiej. By być precyzyjnym Nordycka I1 ma niski poziom występowania w populacji i chyba nawet jeden z podtypów 1Ra ma zmienioną pierwotna nazwę na bardziej germańską. [ Z braku laku takiego podchodzącego należy przysposobić - jak to w Nadberezińskich mawiali].

Teoria Turbosłowian – ma osłabić siłę rażenia wyników badań genetycznych przez częściowe przesterowanie tematu.

Bo mocno trywializując – bękarty celtycko słowiańskie chcą być Panami Europy. Ktoś wszczepił ludom języków niemieckich informacyjny gen zagłady, ich sprawa widocznie grzech Lutra jeszcze nie jest odkupiony.

Lechici i reszta Słowian co swoje zapłacili – i ostro są w odrodzeniu blokowani.

Drobny wtręt: Czy to jest odsłona dawnego panslawizmu.

Przypomnę ciekawą postać Adam Gurowski i jego istotną pracę - La Civilisation et la Russie, Sankt Petersburg 1840.

Bo czym jest Panslawizm [w tej moskiewskiej formie] dla imperium rosyjskiego. To jest też dywersja informacyjna która infekowała elity rosyjskie w imperium uniemożliwiając im współpracę [lub poziom oraz formę] z resztą słowiańskich nacji a odciągając od największego wroga Imperium – w postaci rakotwórczej roli Baltendeutsche.  Mała dygresja – elity fińskie czy arystokracja gruzińska, tatarska, a nawet kazachska, kałmucka itd. bez przeszkód egzystują i rozwijają się w imperium.

Każde zbliżenie polskie arystokracji z dworem jest silnie kontrowane – przypomnę car Aleksander II miał polską ofertę a wybrał w towarzystwie króla prus hołd u grobu starego fryca, dopiero kampania moskiewska zmusiła go przesunięcia linii graniczne bardzie na zachód i stąd projekt królestwa na kongresie.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Nieobyty 25 sierpnia 2018 11:43
25 sierpnia 2018 12:09

Cała to roztrząsanie spraw genetycznych blednie w konfrontacji ze sprawą najważniejszą: w dawnej Polsce średnio liczyła się narodowość, średnio liczył się język, a o wiele bardziej liczyły się wyznawana religia i lojalność wobec panującego. Polakiem mógł więc stać się każdy. I dzięki tej pojemnej formule Rzeczpospolita rozrosła się do miliona kilometrów kwadratowych terytorium. Dlatego ograniczanie się do polityki nacjonalistycznej, badanie ilości genetycznego cukru w cukrze stanowi zaprzeczenie polskiej tradycji. W związku z tym Wielka Lechia, nawet gdyby istniała, przypominałaby sowieckie imperium zła. 

zaloguj się by móc komentować

S80 @Nieobyty 25 sierpnia 2018 11:43
25 sierpnia 2018 12:47

Wielkie dzięki za ten komentarz

zaloguj się by móc komentować

S80 @Stalagmit 25 sierpnia 2018 10:54
25 sierpnia 2018 12:48

Przepraszam cofam swoje "wielkie" przed dzięki oraz "baardzo" przed interesujące (czyli zostaje "dzięki, interesujące", teraz dodałbym "i intrygujące"). Przeczytałem uprzednio tylko początek odnoszący się do głównej propagandowej tezy turbolechitów, z którą ich kojarzę czyli antykatolicyzmu, i nie mogłem się doczekać lektury dalszej części, w wolniejszej chwili. Okazuje się jednak, że w tej dalszej części ewoluuje pan, moim zdaniem, w stronę czegoś, co tylko trochę złośliwie można by określić jako...turbogermanizm. Do tego kojarzy mi się z twierdzeniami środowisk/a, które stara/ją się wmówić, że Polacy (Słowianie) nie są u siebie i że to w sumie wspólna ziemia i oni też stąd, a nie goście.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Grzeralts 25 sierpnia 2018 11:21
25 sierpnia 2018 13:16

P.S.mój komentarz był do Nieobytego.

zaloguj się by móc komentować

Nieobyty @krzysztof-laskowski 25 sierpnia 2018 12:09
25 sierpnia 2018 13:36

Według mnie mylnie zestawia Pan rozdzielne zagadnienia:

1. Roztrząsanie spraw genetycznych – jest istotne z powodu konfrontacji z pruską narracją o wyższości Germańskiej nacji i prawie do władania praojczyzną przodków. Chyba do dziś w Niemczech/Szwajcarii obwiązuje prawo krwi w przyznawaniu obywatelstwa a tu taki problem że nie ma czystej krwi niemieckiej.

Wiele osób z ciekawości wysyła próbki do badań swoje haplogrupy tak w linii dziedziczenie męskiej jak i kobiecej. [Jakie dziś popularne są laboratoria nie przytoczę kiedyś były w USA].

Z moje strony nie widzę nic złego w tym że będąc w ostrej defensywie kwestią genetyki uderzamy w Berlin i jego politykę nacjonalistyczną. Póki oddalą się powrót katolickich domów panujących np. w Bawarii, dopuszczam takie ataki na barbarzyńsko heretycką IV Rzeszę.

2. Kwestia kulturowego oddziaływania – to jest szerszy temat Bułgarzy ulegli zeslawizowaniu, Słowianie Panońscy – madziaryzacji, Mazurzy na Rusi – rutenizacji.

Co do RON i nośnego hasła - Gente Rutheni, natione Poloni tam też jest sporo do dopowiedzenia.

Koncepcja znaczenia słowa Polak jest bardzo nowoczesna u narodowców - jest nim ten kto czuje się Polakiem i wypełnia polskie obowiązki. [Np. w II RP osoby o pochodzeniu semickim ale nie wyznania mojżeszowego były zaangażowane w ruch narodowy i nie było z tym problemu].

Zasymilowane dzieci obcokrajowców czuja się Polakami i nikt im tego nie przeczy [np. nasza Sofia z Berlina] a dzieci lemingów mimo genetycznych więzi nie czuja się Polakami.

3. Imperium zła to chyba po stronie lewicy z uwagi na ich bezradność w narracji historycznej pojawił się opis Imperium Mieszka I jako imperium niewolniczego. Nie wiemy czy była Wielka Lechia i nie wiemy czym była.

zaloguj się by móc komentować

Nieobyty @Grzeralts 25 sierpnia 2018 13:16
25 sierpnia 2018 14:05

Nie za bardzo rozumiem uwagi do mnie kierowanej:

… Ergo, fakt, że współcześni Słowianie częściej niż inne ludy posiadają jakąś haplogrupę (czy grupę mtDNA) nijak nie dowodzi, że jej pierwszy posiadacz był Słowianinem.... 

Z swoje strony zaznaczam autorowie notki że należy precyzować iż w danej haplogrupie obecnie ż należy uwzględniać podawane w literaturze podtypy haplogrupy. W linkowanej stronie europedi - podane są propozycje i koncepcje oraz rozważania jak dzielą się haplogrupy i skąd się wywodzą jak migrowały.

Obecnie w danych populacjach mówimy o rozkładzie danych podtypów haplogrup.

I jest faktem że poszczególnych krajach Słowiańskich ten rozkład i dane podtyp mają różną częstotliwości. [np. Macedonia, Serbia, Bułgarska – występuje grupa dynarska I2a1b1]. Uważamy Serbów za część etnosu słowiańskiego i obecność grupy dynarskiej tego nie zmienia.

Jak genetyka wpływa na koncepcje historyczne – alochtoniści mieli tą swoją koncepcje pustki osadnicze przy ekspansji Słowian w połowie I tysiąclecia i tu pojawia się problem do interpretacji dlaczego ludność przed i jak i po inwazji Słowian ma ten sam genetyczny kod.

Czy dane z strony europedi to dowolne idiotyzmy – to już Pana subiektywny osąd.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Nieobyty 25 sierpnia 2018 13:36
25 sierpnia 2018 14:28

Jedną sprawą jest prowadzenie badań genetycznych, a drugą wykorzystywanie wyników tych badań do robienia polityki. Prędzej raczej niż później polityka taka musi odbić się na Polsce negatywnie, jeśli robiona jest przez Polaków w celu uzasadnienia roszczeń terytorialnych. Przecież inni z naszego siąsiedztwa dawno temu dostali ofertę robienia polityki nacjonalistycznej i ją przyjęli. A są to przedstawiciele elit ukraińskich.

Narodowcy polscy z epoki przedrozbiorowej wzięli koncepcję narodowości politycznej, a jednocześnie na bok odłożyli sprawy monarchii katolickiej oraz wielkiej własności ziemian i klasztorów. Taka polityka się nie bilansuje.

Nie ma się nad czym specjalnie zastanawiać w kwestii Wielkiej Lechii, bo istnieją tylko dwa modele budowania dużego państwa: misyjny i imperialny. Budowniczowie teoretycznej Wielkiej Lechii musieliby wybrać ten drugi, bo nie znaleźliby żadnego innego narzędzia robienia polityki poza nagą przemocą. Poza tym określenie leming wpisuje się w wyżej wymienioną politykę nacjonalistyczną.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Nieobyty 25 sierpnia 2018 14:05
25 sierpnia 2018 15:02

Nonsensem, a w każdym razie intelektualnym nadużyciem jest ścisłe przypisywanie haplogrup do etnosu.

W końcu R1a1 to jest także haplogrupa charakterystyczna dla aszkenazyjskich Żydów. Konkretnie Lewitów. 

zaloguj się by móc komentować

Radagais @Stalagmit
25 sierpnia 2018 15:13

"Ostanie odkrycia na terenie grodziska w Radymnie pozwoliły stwierdzić, że grupy scytyjskie przez jakiś czas przebywały w Polsce na stałe około VI w. po Chr."

Chyba chodziło Panu o VI w. przed Chrystusem.

"W III w. przed Chr. na ziemiach Polskich pojawiła się kultura przeworska, identyfikowana z germańskimi Wandalami i Silingami."

Silingowie nie byli czasem odłamem Wandalów?

"Plemię Wandalów mówiące językiem wschodniogermańskim żyło na ziemiach polskich w okresie wpływów rzymskich i na początku okresu wędrówek ludów (I-V w. po Chr.).​​​​​​​"                                         

Później czytamy:

"Wandalowie jeszcze w młodszym okresie przedrzymskim wywędrowali z południowej Skandynawii i przez Jutlandię oraz północne Niemcy dotarli do dorzecza Wisły i Odry. Stało się to w III w. przed Chr."

Jak widać zachodzi tu pewna sprzeczność. Raz ustala Pan początek zasiedlenia ziem polskich przez Wandalów na I w. po Chr., a chwilę potem cofa w czasie owe zasiedlenie aż na III wiek przed Chr.

"W kontekście zasiedlenia ziem polskich w starożytności często wspomina się o Wenetach. Nie byli oni na pewno  Słowianami. Nie ma na to żadnych dowodów, nawet jednej przesłanki. Wenetowie/Wenedowie byli ludem indoeuropejskim, mówiącym odrębnym językiem i bardzo szeroko rozsiedlonym. Zamieszkiwali różne rejony Europy (Bretania, północna Italia, ujście Wisły), ale także Paflagonię w Azji Mniejszej"

Później:

"Jako Wenedów określano różne ludy żyjące w różnych częściach Europy i w Anatolii."

Kolejna niejasność. Raz Wenetowie/Wenedowie są jednym ludem, raz różnymi ludami.

"Prokopiusz z Cezarei podaje, że odłam Wandalów pozostał w swoich dawnych siedzibach. Pisze, że za panowania Gejzeryka w latach 439-477 do Wandalów w Afryce przybyło poselstwo pobratymców z dawnych siedzib, pragnąc się upewnić, że nie zamierzają oni powrócić na północ. Archeologicznym śladem tych grup są pozostałości osadnictwa przeworskiego z późnego okresu wędrówek ludów na Kujawach i nad środkową Prosną"

Skąd wiadomo, że Prokopiuszowi mówiącego o dawnych siedzibach Wandalów nie chodziło o np. Panonię, na której również dawniej zamieszkiwali?

 

     

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @MarekBielany 24 sierpnia 2018 20:34
25 sierpnia 2018 15:23

:-3)) No pacz pan, Aborygeny na to nie wpadły, mam na myśli te rusałki. To pewnie przez niedożywienie i kanibalizm. Oni  by te rusałki do kotła pewnie. A geniyusz słowiański nie, on ma podejście koneserskie. Lepsza dieta i fantazja.

zaloguj się by móc komentować

Nieobyty @Grzeralts 25 sierpnia 2018 15:02
25 sierpnia 2018 15:30

Nie proszę Pana - w danym etnosie mam w rozkładzie haplogrup pewne pasma wystepowania danych podtypów, w  kraju w zalezności  od regionu ten rozkład też jest różny.  

Co do aszekenazyjskich Żydów - proszę być precyzyjnym jaki podtyp haplogrupy R1a1 w jakiej populacji. 

Ale też nie widzę sensacji w tym że potomkowie Chazarów mają inny rozkład od sefardi.  

Z uwagia na koszty badań w przeszłości bazowano   na małych próbkach badawczych i te wyniki obecnie się koryguje.  

zaloguj się by móc komentować

Nieobyty @krzysztof-laskowski 25 sierpnia 2018 14:28
25 sierpnia 2018 16:27

Nikt w Polsce na badaniach genetycznych haplogrup i ich wynikach – polityki nie robi.

Tutaj trzeba zdefiniować co znaczy polityka – ja przyjmę działalności wytyczona przez ośrodek decyzyjny sformalizowanej grupy społecznej zmierzającej do realizacji ustalonych celów za pomocą określonych środków.

Zwolennicy Turbosłowian są elementem polityki Berlina [a nie własnej] tak jak i krajowe ośrodki naukowe. Poszczególni badacze mogą tylko stawiać odpór Berlinowi jako pospolite ruszenie.

Elity banderowskie [a nie ukraińskie] przyjęły za Doncowem darwinizm społeczny jako wykładnię działań i dziś się krztuszą bo za duży kęs już je dławi. [Czekam na ich jawną ewakuację bo skryta np. ich potomstwa trwa od lat]

Jako Monarchista z przykrością odnotowuje fakt że z kwestią monarchii w Polsce nie jest dobrze – króla obierała szlachta do końca XVII i dla innych rojalistów jest to pewien problem a i naród nie jest gotowy na dar otrzymania katolickiego króla.

Modele budowania dużego państwa – to mi się podoba narodowcy już w wrześniu 39 zastanawiali się jak zagospodarować odzyskane ziemie piastowskie, po 45 ich plany były jak znalazł. Bo dziś organy państwa na zlecenie stron trzeci wykańczają resztki suwerennej państwowości

Dyskusja na ten temat to raczej nie pod tytułem tej notki.

Lemingi, polactwo, pożyteczni idioci - brakuję mi takiego dosadnego określania części społeczeństwa która odrzuca kulturę i obyczaj polski, troskę o ojcowiznę i właściwie może poza pierwszym językiem polskim nic ich z tą ziemią nie łączy. Pomyłka podejmują się jako renegaci prac zleconych wobec byłych współbraci.

Odszczepieńcy z Mordoru.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Radagais 25 sierpnia 2018 15:13
25 sierpnia 2018 16:39

"Chyba chodziło Panu o VI w. przed Chrystusem." 

Naturalnie, że tak, przepraszam za pomyłkę, już poprawiłem.

"Silingowie nie byli czasem odłamem Wandalów?"

Być może odłamem, a być może odrębnym plemieniem, to akurat nie jest pewne.

"Jak widać zachodzi tu pewna sprzeczność. Raz ustala Pan początek zasiedlenia ziem polskich przez Wandalów na I w. po Chr., a chwilę potem cofa w czasie owe zasiedlenie aż na III wiek przed Chr."

Napisałem tak, ponieważ w młodszym okresie przedrzymskim proces tworzenia kultury przeworskiej dopiero zachodził, a ludność germańska (nie tylko wandalska) napływała na nasze ziemie. Od I do V w. po Chr, było to już stabilniejsze zasiedlenie. Zresztą w młodszym okresie przedrzymskim na ziemiach polskich żyli też Celtowie i niedobitki ludności kultury pomorskiej.

"Kolejna niejasność. Raz Wenetowie/Wenedowie są jednym ludem, raz różnymi ludami."

Bo nie jest do końca jasne, czy mamy tu do czynienia z jednym ludem, który zamieszkiwał róne części świata, czy może z kilkoma ludami o pokrewnym pochodzeniu, które nazywały się tak samo.

"Skąd wiadomo, że Prokopiuszowi mówiącego o dawnych siedzibach Wandalów nie chodziło o np. Panonię, na której również dawniej zamieszkiwali?"

Nie mogło chodzić o Pannonię, bo akurat wtedy była ona zasiedlona przez Ostrogotów i ludość prowincjonalnorzymską i nie była pustką osadniczą. 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit
25 sierpnia 2018 16:46

Znowu bardzo ciekawa notka. Temat jest "gorący"  do tego stopnia, że pewien "Sławomir Słowianin" popularyzuje "sprawę Wielkiej Lechii" wykorzystując twórczo piosenkę ludową "Gęś wodą" w wykonaniu kultowego Zespołu Pieśni i Tańca "Mazowsze". Jest tam i rzucanie wianków i "rycerz Wielkiej Lechii" i mnóstwo innych idyllicznych wątków:)))

https://www.youtube.com/watch?v=TrDnS6bvODU

Temat dla specjalistów. Dość jasno widać, że sprawa zaczęła być popularyzowana w formie zwulgaryzowanej jako główna antykatolicka "narracja" ostatniej dekady chyba. I dlatego czuć tam emerytowanych aktywistów słynnego w PRL tzw. "Towarzystwa Krzewienia Kultury Świeckiej", w której udzielali się różni gorliwi ateiści, czasem wysyłani na "front szkolny" z tematem "dowody na to,  że Boga nie ma".
A jak czuć TKK to w tle jest SB i wojskówka a to oznacza sentyment do "Wielkiej Lechii rosyjskiej". Chyba w ostatnich dekadach było to "wykuwane' w okolicach rosyjskich służb specjalnych jako "oferta dla Europy Środkowej". Tak jak ten "panslawizm", który był chyba mocno sponsorowany ode amerykańskiej strony z Pragą czeską jako "stolicą". Obrazy też tam były.

Co wątku głównego notki, to dowiedzieliśmy się KIM Słowianie NIE byli. Ale teraz mam pytanie: to KIM BYLI? 

Skłaniam się do pragmatyzmu Kolegi Nieobytego w kwestii "wojny propagandowej z wykorzystaniem katedr archeologii" przez agentury niemieckie (i/lub inne).  Ta cała sprawa słynnej "haplogrupy" rozgrzała miejscową ludność do czerwoności:))))
Pozostaje pytanie zupełnego ignoranta: czy można było niszczyć w przeszłości starożytne zapisy mówiące cokolwiek o Słowianach i czy można było wytwarzać fałszywki w archiwach starożytnych.
Znając Brytyjczyków, Niemców i Francuzów jakoś nie mogę uwierzyć, że w tych państwach sfery naukowe w wieku XVIII, XIX i XX  były takie "obiektywne naukowo". O Rosji carskiej  nie mówiąc.
Dla mnie temat jest otwarty o tyle, że z jednej strony "Wielka Lechia" sama się odkryła jawnym agresywnym antykatolicyzmem, co wskazuje "służby". Natomiast pozostaję z niedosytem i pytaniem : skąd wzięli się Słowianie i dlaczego są tacy fajni:)))))))))

PS. Notka wspaniała.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @S80 25 sierpnia 2018 12:48
25 sierpnia 2018 16:49

Trochę przykro, że odniósł Pan takie wrażenie, ale nie to było moim celem. To, że na ziemiach polskich żyli kiedyś Germanie wcale nie świadczy o tym, że Polacy nie są u siebie. Proszę zwrócić uwagę, ze przez kilkaset lat swojej bytności na ziemiach Polskich Germanie nie stworzyli tu żadnych trwałych struktur. Nie wyszli poza model plemienny i drużyny wojowników. Nie stworzyli państwa, ani nie zbudowali miast, czy większej infrastruktury. To, co było u nich bardziej rozwiniętę (metalurgia, garnacarstwo, złotnictwo) nie wyszło poza adaptację osiągnięć Celtów i Rzymian. Trudno ich zatem nazwać gospodarzami tych ziem, które porzucili zresztą, przenosząc się w głąb Cesarstwa Rzymskiego. Zresztą, tak jak napisałem, mieszkały tu też inne ludy (np. Celtowie), a między Wandalami, Gotami i Niemcami nie można stawiać znaku równości. To w końcu ludność słowiańska, nasi bezpośredni przodkowie zbudowali na terenie Polski państwo, założyli grody i miasta, wyszli poza struktury plemienne. 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Nieobyty 25 sierpnia 2018 16:27
25 sierpnia 2018 17:16

Niemniej powyższe jest z kwestią poruszoną w notce związane. Pytanie brzmi, czy mamy posługiwać się badaniami genetycznymi w uprawianiu polityki. Odpowiedź jest negatywna, bo wszyscy ludzie są bliżej lub dalej spokrewnieni. Nie da się uprawiać polityki w ten sposób bez popadania w sprzeczność. Nie da się w ten sposób uprawiać polityki państwa katolickiego. A nie da się uprawiać polityki państwa katolickiego bez poparcia papieża. Przy poruszeniu tej ostatniej kwestii wchodzimy na poziom najwyższy, na którym przywódcy światowi trzymają się w szachu za pomocą guzików atomowych.

Bez względu wszystko ci, którzy mieszkają w Polsce, są naszymi bliźnimi. Nie można o tym zapominać.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Nieobyty 25 sierpnia 2018 11:43
25 sierpnia 2018 17:18

Dziękuję bardzo za Pańskie cenne uwagi. Propaganda niemiecka jest obecnie propagandą wyższości cywilizacyjnej, a ci starożytnie Germanie, których opisywał Cezar i Tacyt zupełnie do niej nie pasują. Specjalnie zacytowałem źródła, które mówią o ich prymitywizmie. Przez setki lat germańskie zbrojne drużyny zajmowały mordami, najazadami i rabunkiem. Bardzo długo nie wychodzili poza struktury plemienne i drużynowe. W bardzo ograniczonym stopniu przyswoili sobie celtyckie i rzymskie technologie. To Germanie są w dużej mierze odpowiedzialni za zniszczenie celtyckiej cywilizacji związanej z kulturą lateńską, cywilizacji rozwiniętej technologii (szklarstwo, metalurgia), przedmiejskich osad (oppidów). Celtowie w wielu przypadkach woleli znosić rzymską okupację, niż narażać się na najazdy Germanów. W III w. po Chr. Germanie najeżdżali prowincje rzymskie i porywali rzemieślników i specjalistów od produkcji (kowali, garncarzy, szklarzy) bo sami nie umieli produkować wielu rzeczy. Zwracam uwagę, że piękne wyroby rzemieślnicze znajdowane przez archeologów na obszarach kultur germańskich, to w dużej części importy rzymskie, czyli przedmioty wytworzone na terenie Imperium, które w charakterze artykułów handlu, darów dyplomatycznych albo po prostu łupu wojennego dostały się Germanom.

Moim zdaniem wykorzystywanie genetyki w propagandzie i przypisywanie na siłę "germańskości", "słowiańskości", czy "żydowskości" różnym haplogrupom jest wpuszczaniem ludzi w kanał. Wywołuje tylko jakieś resentymenty, nie rozwiązując żadnych problemów. Najpierw budzi się jakiś rodzaj szowinizmu (turbosłowiański, turbogermański lub inny) a potem się go zwalcza, przy okazji pokazując, jak okropni i godni pogardy są jego zwolennicy.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 25 sierpnia 2018 16:46
25 sierpnia 2018 17:33

Uprzejmie Pani dziękuję. Na miejscu tych niemieckich uczonych postarałbym się jednak bardziej o usunięcie takich fragmentów z dzieł starożytnych historyków, które ukazują pewne specyficzne zachowania Germanów: 

Jordanes, Getica: „Po rzezi Herulów, Ermanaricus skierował oręż przeciw Wenetom, którzy chociaż pośledni żołnierze, lecz mnogością silni, zrazu próbowali stawiać opór. Cóż jednak wskóra rzesza nieotrzaskanych z rzemiosłem wojennym, kiedy i Bóg dopuszcza, i rzesza nadejdzie. Wenetowie zaś, (…) pochodząc z jednego pnia, występują dzisiaj pod trzema nazwami: Wenetów, Antów i Sklawenów. (…)” ; „A pragnąc okazać swe męstwo, ruszył z wojskiem w granice Antów i choć poniósł klęskę w pierwszym z nimi starciu, następnie energicznie sobie poczynał, i króla ich nazwiskiem Boz z jego synami i 70 naczelnikami nabił na krzyż .. (…)”

Widzimy tu, prawda, wielką kulturę, subtelność i wyższość cywilizacyjną Germanów... :))

A Zosimos opisuje nam, jak germańscy Ubermensche w V w. po Chr. kulturalnie zachowywali się w miejscach publicznych:

Historia nova, 4, 31: "(...)  Handlarz na rynku, żądał pieniędzy za towary, które sprzedał barbarzyńcy. Barbarzyńca wyciągnął miecz i zranił go. (...)" 

No a w V w. mieszkańcom prowincji rzymskich władze przymusowo kwaterowały takich bandytów w domach i posiadłościach w ramach zapewnienia dachu nad głową i utrzymania dla sprzymierzeńców germańskich służących w rzymskiej armii.

A tu kolejny przykład, skarb z Neupotz: germańscy najeźdźcy zrabowali w Galii dużo dobra w rzymskich willach i miastach no i w czasie powrotu z łupem wóz z kradzionymi przedmiotami zwalił im się do Renu, bo go troszkę przeładowali. Prawdziwi kulturträgerzy.... :)

zaloguj się by móc komentować

Paris @Stalagmit
25 sierpnia 2018 17:33

Oh, jaka jestem szczesliwa, ze  jest ntt. wpis Pana autorstwa...

... dopiero zaczelam czytac i zaraz musze przerwac... wiec to "moje czytanie" troche potrwa, a widze, ze wpis jest dlugi i literatura bogata... a w miedzyczasie wspanialy wpis Gospodarza z ciekawa dyskusja... do tego duzo zajec domowych, jeszcze Umami poprosil - niezobowiazujaco oczywiscie - o "male" zapoznanie sie z tekstem o Idze Grinspan z Le Monde  -  nie wiem jak to zrobie i kiedy, wlasnie poprzez chroniczny brak wolnego czasu...

... ale wiem, ze TYLKO Panskie informacje zawarte w tym wpisie beda mialy dla mnie znaczenie.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Paris 25 sierpnia 2018 17:33
25 sierpnia 2018 17:39

Dziękuję uprzejmie i zapraszam do czytania. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Grzeralts 25 sierpnia 2018 11:21
25 sierpnia 2018 17:42

Tak własnie jest. Dziękuję Panu za to ważne uzupełnienie tematu.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 25 sierpnia 2018 16:46
25 sierpnia 2018 17:49

A co do pochodzenia Słowian, to pojawili się dosyć wcześnie. Język Protobałtosłowiański wydzielił się z praindoeuropejskiego pnia około 2000-1500 lat przed Chr. Herodot z Halikarnasu, który w V w. przed Chr. zbierał informacje do swojego dzieła m. in. w greckich miastach nad Morzem Czarnym, wspomniał o zamieszkujących na północ od terytorium Scytów, na granicy lasostepu plemionach Neurów i Budinów. Obydwa te plemiona siedziały na obszarze nad Bohem i Dnieprem. Mogą oni być identyfikowani z tzw. kulturą miłogradzką, która we wczesnej epoce żelaza istniała na obszarze Białorusi i Ukrainy. Neurowie i Budinowie byli prawdopodobnie Prasłowianami, a nazwa Neurów jest związana z takimi słowiańskimi toponimami, jak NurNurzec czy Narew. Grecki historyk pisał o nich: „(…) Na północ od nich mieszkają Neurowie. Północne zaś obszary kraju Neurów nie są już zamieszkałe przez ludzi, o ile mi wiadomo. Takie ludy znajdują się nad rzeką Hypanis, na zachód od Borystenesu. (…) Neurowie znów obyczaje mają scytyjskie, a na jedno pokolenie przed wyprawą Dariusza musieli opuścić cały kraj swój z powodu żmij. Ziemia ich, bowiem wydawała mnóstwo żmij, a jeszcze więcej przychodziło ich z północnych pustkowi, czym udręczeni przenieśli się pomiędzy Budynów, porzucając własny kraj. Muszą oni jednak być czarownikami, bo zarówno Scyci, jak i Grecy osiedli w Scytii opowiadają, że raz do roku każdy Neuryjczyk zamienia się w wilka na parę dni i znów na powrót przyjmuje dawną postać. (…)” (Herodot z Halikarnasu, Dzieje IV, 17). Tą wzmiankę o wilkołakach można rzecz jasna zrzucić na karb złośliwości scytyjskich informatorów Herodota, którzy przekazywali mu wiadomości o terenach położonych na północ od ich siedzib. W II wieku po Chr. Ptolemeusz z Aleksandrii umieścił na swojej mapie lud Suobenoi, zamieszkujący według niego gdzieś w okolicach rzeki Wołgi. Trzeba wziąć pod uwagę pewne przesunięcia na mapie Ptolemeusza, wynikające z niedokładnych obliczeń współrzędnych geograficznych, ale z tej wzmianki jasno wynika, że wśród ludów zamieszkujących wschodnią Europę w okresie wpływów rzymskich byli także Słowianie. Od początku byli oni ludem o mocno mieszanym pochodzeniu. Mieszkali na granicy stref ekologicznych (stepu i lasostepu) i kulturowych (bałtosłowiańskiej, ugrofińskiej, germańskiej i irańskiej).

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Stalagmit 25 sierpnia 2018 17:18
25 sierpnia 2018 17:54

Ale widzisz, Stalagmicie, niektórzy nie kontentują się przeszło tysiącletnią historią państwa polskiego, pięknymi kościołami, zamkami, pałacami, dworami ani miastami, dziełami literackimi lub muzycznymi, kuchnią polską, polityką przyciągania innych narodów do siebie za pomocą atrakcyjności religijnej, politycznej i gospodarczej. Nie, potrzebują oni podkręcać się wyimaginowanym rodowodem, dzięki czemu mogą poczuć się lepiej od kogoś innego, by w następnym kroku przejść do dzielenia świata wedle gustu. A na końcu zderzają się ze ścianą.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 25 sierpnia 2018 17:33
25 sierpnia 2018 18:15

No po prostu extra!!!! Wielkie dzięki za to "uzupełnienie tła historycznego o detale obyczajowe". "Pakiet kulturowy" jak widać, okazał się trwalszy niż 1900 lat. To się chyba zaczyna od "wychowania w rodzinie". Pewien człowiek z NRD, który studiował w PRL przez 5 lat zwrócił uwagę, że w Polsce NIE bije się dzieci po twarzy. W sumie dzieci bije się rzadko lub wcale. Tymczasem jego niemiecko -enerdowski teść na pierwszą oznakę niesubordynacji malucha - uderzył dziecko w twarz. Własnego wnuka. To nie była jedyna historia tego rodzaju. Pewien Niemiec z ziemiaństwa pruskiego pochwalił się metodami wychowaczymi w swoim domu. Jego syn NIE oszczędzał wody kiedy mył zęby. I wtedy tatko po różnych upomnieniach - "przyładował synowi z liścia", jak to się teraz mówi. Tatko był milionerem bo "robił  w międzynarodowym handlu chemikaliami" a syn miał lat 14. Dla "polskich podludzi" nas był to szok, bo ten Niemiec bardzo zwracał uwagę na formy grzecznościowe i był "miłym człowiekiem".  Wystarczyła jedna nieostrożność i okazało się, że jesteśmy z innych planet:)))

Wielkie dzięki za te informacje. Jak się wydaje, Niemcy są dumni z tego, że potrafią być okrutni. A chrześcijanie są "słabi"

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 25 sierpnia 2018 17:49
25 sierpnia 2018 18:15

Jeszcze raz wielkie dzięki. Tego mi  było potrzeba, jak się już zagubiłam w bezkresie wędrówek przez wieki i terytoria oraz plemiona i ludy w okolicach Wołgi i Wisły:))))

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Nieobyty 25 sierpnia 2018 15:30
25 sierpnia 2018 19:47

Ale to jest dopasowywanie teorii do zastanej rzeczywistości (czyli propaganda), zamiast weryfikowania teorii drogą badania rzeczywistości (czyli nauki). Jeszcze raz powtarzam: z faktu, że u Słowian często występuje R1a1 nijak nie wynika, że pierwszy człowiek, u którego ta mutacja wystąpiła był Słowianinem (zresztą akurat wiemy, że nie był). To dotyczy też wszystkich wariantów tej haplogrupy. Możemy najwyżej wnioskować, z jakich grup ludności tamtych czasów wywodzą się współcześni Słowianie - i to też nie zero-jedynkowo.

Swoją drogą Ashkenazi nie są potomkami żadnych Chazarów, i to akurat najnowsze badania o tym mówią. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @krzysztof-laskowski 25 sierpnia 2018 17:54
25 sierpnia 2018 20:31

No właśnie, wiele osób koniecznie chce potwierdzić, ze nasi bezpośredni, słowiańscy przodkowie mieszkali na terenie Polski od zawsze. Można zadać proste pytanie: po co? Przecież np. Indianie Północnoamerykańscy od tysięcy lat zamieszkiwali obszar kontynentu, byli naprawdę jego gospodarzami i co im to pomogło, kiedy Anglosasi zaczęli ich mordować i zabierać im ziemię? Albo Hindusi, czy ich licząca tysiące lat obecność na subkontynencie, gdzie stworzyli swoją cywilizację miała jakiekolwiek znacznie, kiedy podbili ich kraj Anglicy i zaczęli go bezlitośnie eksploatować? Czy licząca tysiąclecia obecność Chińczyków w ich kraju obroniła ich przed agresją mocarstw zachodnich i zaszczepieniem komunizmu? Jeśli ktoś znajduje skuteczny sposób na unieszkodliwienie i likwidację liczącej nawet tysiące lat organizacji, czy trawającego od dawna na jakimś terytorium narodu, to po prostu wprowadza swoje pomysły w życie, a uzasadnienia dorabia najczęściej po fakcie. Zresztą fakt, że nasi przodkowie przywędrowali tu w VI w. po Chr. wcale im ani tym bardziej nam żadnej ujmy nie przynosi. Bardzo wiele narodów ma w swojej historii tradycję wedrówek i przybywania na obszar, na którym dziś mieszkają, nieraz z bardzo daleka. Nikomu nie przychodzi do głowy, żeby te tradycje wymazywać. Zresztą po tylu wędrówkach i migracjach rzadko który naród, zwłaszcza w Europie może powiedzieć, że mieszka od zawsze na swoim dawnym miejscu.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 25 sierpnia 2018 18:15
25 sierpnia 2018 20:40

No właśnie, to jest po prostu jakaś ich cecha. To było nawet wtedy dak dominujące, że kiedy Germanie przyjęli u schyłku starożytności chrześcijaństwo, to wyobrażali sobie Chrystusa i Apostołów jako typową germańską drużynę wojowników z wodzem na czele. 

zaloguj się by móc komentować


Stalagmit @pink-panther 25 sierpnia 2018 18:15
25 sierpnia 2018 20:59

Proszę jeszcze zobaczyć ten cudny obrazek przedstawiający najciekawszą część skarbu z Neupotz: kłódki i łańcuchy, zapewne ściągnięte z drzwi skarbca i magazynu, oraz ze skrzyń w jakiejś rzymskiej rezydencji w Galii, po prostu zestaw włamywacza i złodzieja :)

zaloguj się by móc komentować

chlor @Grzeralts 25 sierpnia 2018 19:47
25 sierpnia 2018 21:53

Możliwe, że nie są potomkami Chazarów. Nie mniej ich męscy praprzodkowie nie byli semitami. Nie wiem, czy to dla nich ważne.  W zasadzie pochodzenie po matce jest ważniejsze, jako pewniejsze.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @chlor 25 sierpnia 2018 21:53
25 sierpnia 2018 22:24

A może to współcześni Semici nie są potomkami Izaaka? Paleogenetyka nie daje prostych odpowiedzi. 

zaloguj się by móc komentować

Nieobyty @Grzeralts 25 sierpnia 2018 19:47
25 sierpnia 2018 22:29

Może to obrazowo przedstawię dana haplogrupa to jak w motoryzacji dana marka aut np. Ford.

Występuje on w wielu wersjach [czyli mutacjach haplogrupy R1A1] i dziś w na terenie Polski najczęściej występuj mondeo i focus. Na świecie mamy obecnie wiele modeli fordów i może jeszcze występować Ford T obok Forda Mondeo. Trudno mówić że ford mondeo był pierwszym fordem. Zatem uwaga ... że pierwszy człowiek, u którego ta mutacja wystąpiła był Słowianinem (zresztą akurat wiemy, że nie był).. jest dla mnie gołosłowna. .

Wiemy tylko tyle że w przeszłości na danym obszarze w danej populacji pojawiła się mutacja a obecnie na terenie danej grupy społecznej występuje ona do dziś na pewnym poziomie.

I tu jest problem z haplogrupami w przeszłości na terenie obecnej Polski – dlaczego na terenach gdzie w starych garażach ma dominować Volkswagen Pasat znajdujemy Fordy Mondeo których teoretycznie według jednych nie powinno być.

Co do kwestii pochodzenia aszkenazi od Chazarów – ja akurat wybieram interpretacje z wyników badań dr. Elhaika że mimo wszystko znacząca pula genów w genetycznej puli genów żydów pochodzi z Kaukazu i zapewne od Chazarów. Dlaczego – wybór bardzo subiektywny publikacja dr. Elhaika została usunięta przez Oxford z listy artykułów.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @chlor 25 sierpnia 2018 21:53
25 sierpnia 2018 22:33

Akurat teoria chazarska i narracja prof. Szlomo Sanda przedstawiona w książce "Kiedy i jak wynaleziono naród żydowski" wydaje się pewną polityczną propozycją skierowaną do Palestyńczyków  Arabów. Sand słusznie wskazuje, że po powstaniu żydowskim w I w. po Chr. Rzymianie nie wypędzili i nie wymordowali całej ludności. Tak samo słusznie ukazuje asymilację pogan do judaizmu w starożytności i przetrwanie żydowskiej ludności Palestyny do VII w. po Chr. kiedy to po podboju arabskim uległa ona islamizacji i arabizacji. To jest wskazanie, że nawet Arabowie, jeśli chcą mogą stać się lojalnymi obywelami Izraela. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Nieobyty 25 sierpnia 2018 22:29
25 sierpnia 2018 22:43

To ładna, ale nieprawdziwa analogia. Ford T nie jest w końcu pradziadem Forda Mondeo. Wiedza, że olbrzymia i niejednorodna populacja zamieszkująca z różną gęstością pół globu miała wspólnego męskiego przodka wiele tysięcy lat temu sama z siebie nie pozwala na wnioskowanie o rozwoju narodów i społeczeństw. Tylko jako uzupełnienie wiedzy, którą m.in.prezentuje nam tu Stalagmit pozwala na jakieś wnioski. I to niezbyt kategoryczne. 

zaloguj się by móc komentować

wierzacy-sceptyk @Stalagmit
25 sierpnia 2018 23:16

To ja może tylko przypomnę czym jest stalagmit

To jest taki powoli rosnący słup na dnie jaskini, karmiący się kapiącymi z sufitu tejże jaskini kroplami

Rośnie i rośnie, jest coraz wyższy i wyższy, coraz mądrzejszy, wzbogaca się tymi kroplami wiedzy kapiącymi z sufitu

Aż kiedyś zostanie stalagmatem, połaczy się z tą wiedzą kapiącą z sufitu

Będzie kolumną

Ciekawe czy wtedy zechce z nami rozmawiać, z tymi dalej łażącymi po dnie jaskini:)

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @wierzacy-sceptyk 25 sierpnia 2018 23:16
25 sierpnia 2018 23:20

Tu jest taki mówiący Stalagmit i chęć do rozmowy raczej mu nie przejdzie :)

zaloguj się by móc komentować

wierzacy-sceptyk @Stalagmit 25 sierpnia 2018 23:20
25 sierpnia 2018 23:54

Ja bardziej lubię czytać i słuchać, rozmówca ze mnie marny

Pisz i ogarniaj to w jakieś ramy, czasowe czy tematyczne, porządkuj te wpisy, tak aby coś się z tego urodziło

Książka, taka popularnonaukowa, opowiadanie byłoby dobre, no sam nie wiem

W zasadzie to mnóstwo opowiadań, z tego co piszesz to można sagę wielopokoleniową zrobić

Kiedyś w szkole podstawowej czytałem opowiadanie o o kupcach którzy nad brzegami Bałtyku kupili córkę wodza na niewolnicę, a jej ukochany wykupił ją od nich za bursztyn wielkości głowy

Nie wiem czyje to było, jak się nazywało, ale po pięćdziesięciu latach to pamiętam

To pisz, coś po wielu latach ktoś będzie pamiętał

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @wierzacy-sceptyk 25 sierpnia 2018 23:54
25 sierpnia 2018 23:57

Dziękuję za dobre słowo. Zatem będę pisał. Dopowiem, że akurat ten wpis nie był zaplanowany jako część większej całości.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @wierzacy-sceptyk 25 sierpnia 2018 23:16
26 sierpnia 2018 00:38

Żabia perspektywa, "helicopter view" i

jak żaba słuchająca gromu.

:)

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @wierzacy-sceptyk 25 sierpnia 2018 23:16
26 sierpnia 2018 00:38

Żabia perspektywa, "helicopter view" i

jak żaba słuchająca gromu.

:)

zaloguj się by móc komentować

Paris @pink-panther 25 sierpnia 2018 18:15
26 sierpnia 2018 02:51

We Francji tez czesto bije sie dzieci male, nastoletnie, a nawet dorosle wlasnie w twarz, z tzw. liscia... raz bylam swiadkiem awantury miedzy matka, a corka, kiedy to dorosla corka uderzona przez matke malo nie upadla... naprawde bylam w szoku. Potem jej matka mnie przepraszala, ale mnie pozostal uraz i pamietam to do dzis.  Jako male, bardzo niesforne dziecko czestawo dostawalam "lomot" od obojga rodzicow... ale nigdy w twarz. 

zaloguj się by móc komentować

Paris @Stalagmit
26 sierpnia 2018 03:13

Trzecia godzina nad ranem...

... ale wpis przeczytany... wpis fantastyczny  !!!

Pierwszy raz dane mi bylo przeczytac nasza historie... wczesniej o tej historii Polski i Slowian nic nigdzie nie wspominalo sie - zapewne obowiazywala omerta...

... ale dzis po Pana wpisie i dyskusji pod nim - to ta cala Lechia i ci turboslowianie - to normalnie wywoluje tylko smiech na sali  !!!

Dzieki wielkie... i tez bede polecac Panski wpis komu sie tylko da. 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 25 sierpnia 2018 20:59
26 sierpnia 2018 04:09

Wielkie dzięki!!! To jest wprost niewyobrażalne, jak stare są te wzory. No a fakt, że to dowód na złodziejski fach Germanów jako  główne zajęcie naszych sąsiadów  w starożytności to jest po prostu pyszne:)))

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Paris 26 sierpnia 2018 03:13
26 sierpnia 2018 08:43

Bardzo dziękuję, podziwiam wytrwałość. Turbolechici to obecnie najlepsi specjaliści od zawracania ludziom głowy bzdurami. O wczesnej historii Słowian i naszego kraju we wczesnym średniowieczu pisałem trochę więcej w notkach, które podlinkowałem w jednym z komentarzy.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 26 sierpnia 2018 04:09
26 sierpnia 2018 08:44

To jest wielka kontynuacja. Okazuje się, że od czasów Tacyta niezbyt wiele w mentalności się zmieniło.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @pink-panther 26 sierpnia 2018 04:09
26 sierpnia 2018 09:08

Prawda, że śliczne? :)

zaloguj się by móc komentować

Matka-Scypiona @Paris 26 sierpnia 2018 02:51
26 sierpnia 2018 09:29

W Jordanii widziałam n- la wfu,  który lał po twarzy uczniów chłopców nad hotelowym basenem (chyba mieli tam naukę pływania). Zle coś zrobił to od razu był strzał z liścia. Niesmak,  to mało powiedziane. ..

zaloguj się by móc komentować

Nieobyty @Stalagmit 25 sierpnia 2018 17:18
26 sierpnia 2018 10:08

Może od końca:

Tak to wygląda gdy brutalna polityka i skrojona pod jej potrzeby narracja historyczna konfrontuje się z nauka.

Dla mnie zachodzi odwrotna sytuacja tzn.

Wykorzystano w przeszłości szowinizm rasowy [Niemcy, ruch Syjonistyczny] i do tej pory nim się dobrze gra, ponieważ pojawiły się rysy na tym fundamencie [badania genotypu] – generuj się sztuczny szum[np. Turbosłowianie] który ma osłabić i przesterować możliwe zmiany w narracji.

Tak jak kiedyś skorupy pasowały do koncepcji Kossinny tak dziś markery DNA będą wbudowywane w odpowiednią narrację. Póki co jeszcze nie do końca wybrano modelu wbudowania. Mamy próby przemilczenie, przerysowania i ośmieszenia, wykorzystania, czyli różne dywersje informacyjne.

I tak bardzo prozaicznie czy to coś zmienia dla postaw zwykłych ludzi – ot znajomy po testach ma marker dymarski i dalej jest to swój chłop. Polskie tradycyjne społeczeństwo jest otwarte i przyjazne dla obcych o ile oni je szanują zastana tradycję i kulturę – i za to wali się je po całości po głowie pałka wartości europejskich.

Za to burmistrz jednego niemieckich miast cieszył się z nachodźców bo to nie są Słowianie z Wschodnie Europy. I nie oburza to reszty społeczeństwa. To jest skuteczny wirus informacyjny.

I drobna uwaga

… Przez setki lat germańskie zbrojne drużyny zajmowały mordami, najazadami i rabunkiem. Bardzo długo nie wychodzili poza struktury plemienne i drużynowe. W bardzo ograniczonym stopniu przyswoili sobie celtyckie i rzymskie technologie. …

Mam pewien biotop [puszcze w Germanii] o danej zasobności czyli mogą one wyżywić pewną ograniczoną ilość populacji skąd więc pochodzą zasoby dla plemion germanów w ich walce z Rzymem [kto był zapleczem logistycznym prowiant, uzbrojenie, rekrut].

Zachodzi pewna zbieżność Chiny odgrodziły się od koczowników wielkim murem – i też miał do odparcie stały ich napór tylko że koczownicy się wymieniali przychodziły nowe ludy a Germanie lud ten sam tylko inne nazwy plemion.

Rzym ponosił olbrzymie koszty utrzymania linii granicznej i mimo dość pragmatycznego podejścia nie miał dobrego pomysłu na wyciszenie granicy.

Przez analogię III Rzesza na froncie wschodnim też nie mogąc zdobyć głębokiego zaplecza Rosji i wykrwawiała się na odległy teatrze działań.

zaloguj się by móc komentować

Nieobyty @Grzeralts 25 sierpnia 2018 22:43
26 sierpnia 2018 10:58

Czy aby na pewno: … Ford T nie jest w końcu pradziadem Forda Mondeo...

Kolejne model samochodów bazują na modelach poprzednich [nowa mutacja wychodzi z poprzedniej] z tym że w tym przypadku wszystkie modele są obecne na rynku tak Ford T jak i Mondeo. Równoprawnie egzystują mutacje haplogrupy R1a i bałtycko-słowianska oraz obserwowana w rejonach Tadżykistanu i nie uznaję się ludów z Azji środkowej za Słowian.

Z uwagi na skąpy materiał historyczny o wędrówkach Indoeuropejczyków oraz grup które się z nich wywodzą [to są bardziej koncepcje i teorie] obecnie próbuje się połączyć dane z stanowisk archeologicznych [czyli przyjęte kultury] z wynikami badań genetycznych oraz jakie są korelacji z daną mutację i jej migracją.

Kiedyś z resztek potłuczonych garnków wywiodły się zgrabne fundamenty dla koncepcji Kossinny, dla mnie wchodzi nowy materiał badawczy.

Jak Pan dalej uznaje wartość dowodową tylko w skorupach – pozostaje mi pozostawić Pana z tym przekonaniem.

Z moje strony czekam co z tego wszystkiego wyniknie – przez analogię jak szybko w ostatnich dziesięcioleciach zmieniała się koncepcja pochodzenia homo sapiens i jego korelacji z inny humanoidami.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Nieobyty 26 sierpnia 2018 10:58
26 sierpnia 2018 12:34

Na Fordzie T bazują w tym rozumieniu wszystkie współczesne samochody - Ford Mondeo ani bardziej, ani mniej niż inne. Ford ma tylko prawa do znaku handlowego. A z haplogrupy nie da się zrobić marki.

Mamy do dyspozycji marker genetyczny, nic więcej. Jego waga zależy od jakości wnioskowania, nie odwrotnie.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Nieobyty 26 sierpnia 2018 10:08
26 sierpnia 2018 12:58

To zapewne ten burmistrz niemieckiego miasta za jakiś czas lekko się zdziwi, ze efekty sprowadzania imigrantów będą odwrotne od zamierzonych. Zdziwi się tak, jak liczni Rzymianie w IV i V w. po Chr., którzy myśleli, że germańscy wojownicy będą dla nich wiecznie walczyć na granicy. 

Germanie nie przykładali się zbytnio do poprawiania wyników gospodarczych, a jak pisze Tacyt, uprawę roli powierzano niezdolnym do walki członkom rodziny i niewolnikom: "Kto najdzielniejszy i najwaleczniejszy, nic nie robi; troska o dom, penaty i pola złożona jest w ręce kobiet, starców i najniedołężniejszych w rodzinie; sami próżnują, a szczególna to sprzeczność natury, że ci sami ludzie zarazem tak kochają lenistwo i tak nienawidzą spokoju." Uprawą roli zajmowała sie zatem głównie ludność niewolna: "Zresztą korzystają z niewolników nie tak jak my, którzy rozdzielamy poszczególne obowiązki między służbę. Każdy z nich ma swoją siedzibę i swoje domowe ognisko. Pan nakłada na niewolnika daninę w zbożu, trzodzie lub tkaninach, jak na dzierżawcę, i o tyle tylko jest mu on podległy; pozostałe domowe obowiązki wypełnia żona i dzieci." Mieli niewielkie wymagania i raczej niski standard życiowy, więc rolnictwo i pasterstwo zaspokajało ich potrzeby żywnościowe, a nawet pozwalało na wzrost ludności: "Pola, stosownie do liczby uprawiających, zajmowane są przez ogół na zmianę; dzielą je następnie między siebie według godności, a rozległość terenu ułatwia podział. Pola co roku zmieniają, a ziemi jest pod dostatkiem. Nie trudzą się, by grunty były żyźniejsze i bardziej rozległe, nie zakładają sadów, nie wydzielają łąk, nie nawadniają ogrodów: ziemi powierza się jedynie zasiew."

Rzym w pewnym sensie sam wyhodował sobie germańskich najeźdźców. W I w. po Chr., na samym początku stulecia legiony rzymskie doszły do Łaby. Cesarz August planował już zajęcie ziem po Wisłę i Karpaty. Dwie armie, jedna znad Renu, druga znad Dunaju były już gotowe do wykonania tego planu, ale niespodziewanie, w 6 roku po Chr. wybuchło powstanie w Pannonii i Illirii i legiony musiały się zająć jego stłumieniem. Potem przyszła wielka klęska Rzymian w Lesie Teutoburskim i utrata trzech legionów (9 r. po Chr.), Ale nawet po tej klęsce Rzymianie mieli potencjał, żeby opanować Barbaricum. Z jakiegoś powodu nie zrobili tego. Istnieje teoria, że cesarze obawiali się, by zwycięscy dowódcy na granicy nie spróbowali odebrać im władzy. Do II wieku po Chr. Rzym nie miał większych problemów na granicach północnych, a obrona była tania. Rzymianie kupowali sobie spokój wysyłając barbarzyńskim wodzom pieniądze i bogate dary. Germańscy wojownicy często służyli w oddziałach pomocniczych armii rzymskiej. Potem wracali w rodzinne strony, najczęściej z całą masą pieniędzy. Nad samą granicą wodzowie barbarzyńscy byli klientami Rzymu i tworzyli pierwszą linię obrony. Rzymscy kupcy docierali z towarem nawet daleko na północ od limesu. Ale w 166 r. po Chr. idylla się skończyła. Dawni sprzymierzeńcy (Markomanowie, Kwadowie) z pomocą superiores barbarii (drużyn wojowników barbarzyńskich z głębi środkowej i północnej Europy) zaatakowali granicę Dunaju na całej jej długości. Limes się załamał, a barbarzyńcy wtargnęli nawet do północnej Italii. I w tym momencie ujawniło się, że przez lata pokoju za limesem Germanie rozwinęli zaplecze: wzrosła liczba ludności Barbaricum, zagospodarowano rękami niewolników liczne pustki osadnicze, które teraz dostarczały żywności. Drużyny germańskie były uzbrojone w broń wytworzoną w zagłębiach metalurgicznych za limesem (zagłębie świętokrzyskie, zagłębie mazowieckie). Zresztą rzymscy kupcy też chętnie dostarczali broń Germanom, przy okazji omijając i łamiąc rzymskie prawo (ustawa Lex Iulia maiestatis zabraniała dostarczania uzbrojenia nieprzyjacielowi). W Barbaricum do dziś odkrywa się miecze i inną broń wytworzoną w warsztatach na terenie Cesarstwa Rzymskiego. 

W III wieku po Chr. najazdy na Cesarstwo stały się endemiczne i obrona na granicach praktycznie przestała istnieć. Wojska rzymskie usiłowały walczyć z najedźcami we wenętrzu Imperium. Alamanowie podeszli niemal pod sam Rzym, a Goci bezkarnie najeżdżali brzegi Morza Egejskiego. Jednocześnie w armii rzymskiej służyło bardzo wielu Germanów. Strumien pieniędzy dla najemników płynął do barbarzyńców. W tym momencie Rzym całkowicie załamał się finansowo. Dopiero interwencja cesarzy takich jak Aurelian i Dioklecjan zapobiegła całkowitemu rozpadowi Imperium.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Stalagmit 26 sierpnia 2018 12:58
26 sierpnia 2018 13:16

To dobra analogia. Niemcy chyba naprawdę wierzą, że "uchodźcy" zbudują im nową Legię Cudzoziemską.

zaloguj się by móc komentować

Paris @Stalagmit 26 sierpnia 2018 08:43
26 sierpnia 2018 13:35

Musialam przeczytac teraz w ciagu weekendu, bo w ciagu tygodnia to zwyczajnie nie ma tyle czasu... no a potem to tylko nawarstwiaja sie zaleglosci, ktore ciezko jest nadrobic.

Wlasnie dlatego, ze ta lechia i turboslowianie to wierutne bzdury trzeba na nie uczulac zwlaszcza mlodych, naiwnych ludzi, ale nie tylko... ludzie ogolnie nie maja wiedzy i dlatego nie zdaja sobie sprawy, ze to  "wylatowo"...

... a Pan to wyjatkowo pieknie zebral do kupy i podsumowal  !!!

zaloguj się by móc komentować

Paris @Matka-Scypiona 26 sierpnia 2018 09:29
26 sierpnia 2018 13:41

Tak...

... strzal z liscia w twarz - dla widzacego - to jest cos demolujacego...

... to nie nasza kultura ani wychowanie.

zaloguj się by móc komentować

Nieobyty @Stalagmit 26 sierpnia 2018 12:58
26 sierpnia 2018 15:14

W prowadzonych u Pana notatkach i dyskusjach nie wybrzmiał jeden temat i muszę o to zapytać teraz.

Poruszał Pan temat zagłębi hutniczych i jednego z ośrodków [jeden z kierunków Pana badań] na terenie Imperium Rzymskiego oraz Indyjskiego.

Ile był dużych centrów hutniczych na terenie Europy poza władzą Rzymu i jak jest w tym ranga Mazowieckiego oraz Staropolskiego centrum.

Czy nie był to tak że odbiorcą wytopów tych ośrodków było imperium i w jaki stopniu. Można przyjąć koncepcję że plemiona germańskie buforowały imperium od tych centrum.

Akcja powstrzymania marszu Augusta za Łabę przez dywersje w Panonii ma wtedy trochę inny wymiar.

Co do uwagi że … przez lata pokoju za limesem Germanie rozwinęli zaplecze: wzrosła liczba ludności Barbaricum, zagospodarowano rękami niewolników liczne pustki osadnicze, ..

Rzymianie jak naród pragmatyczny zawsze kontrolowali pod względem wywiadowczym przyległe krainy – i wzrost ich znaczenia.

Ten spokój na północy z Germanami wykorzystali min. w Dacji pokonując Daków ale tam było potrzebne Rzymowi złoto. Tyle lat Dakom wydawało się że kontrolują grę a jednak siła wyższa i pusty skarbiec.

Co do roku 166 taka dziwna koincydencja – kończy się wojna z Partą i panoszy zaraza i tu atak Germanów. Ta pomoc superiores barbarii dla Markomanów i Kwadów na coś takiego musiały być długie wieloletnie przygotowania.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Stalagmit
26 sierpnia 2018 19:16

Na terenie Cesarstwa Rzymskiego istniało wiele zagłęb metalurgii żelaza, które były ośrodkami produkcji na wielką skalę. Należy tu wspomnieć zwłaszcza o następujących zagłębiach:

- noryckim we wschodnich Alpach,

- zagłębiu metalurgicznym w Etrurii i na Elbie,

- o zespole wielu zagłębi metalurgicznych położonych w Górach Dynarskich na Półwyspie Bałkańskim,

- zagłębia metalurgiczne w środkowej i wschodniej Azji Mniejszej,

- zagłębia metalurgiczne w środkowej i południowej Galii, zwłaszcza na terytorium plemienia Biturygów,

- zagłębia na obszarze Półwyspu Iberyjskiego, zwłaszcza w Górach Kantabryjskich, Sierra Morena, Górach Betyckich i w Andaluzji, a szczególnie w regionie Bilbilis koło Calatayud,

- zagłębia w Brytanii: Weald i Forest of Dean.

Przy czym zwracam uwagę, że podałem tu te największe i najważniejsze zagłębia metalurgii żelaza. Produkcja tych zagłębi wielkrotnie przewyższała produkcję w zagłębiach na terenie Barbaricum (także w zagłębiu świętokrzyskim i mazowieckim). Poza tym żelazo produkowane w zagłębiach na terenie Imperium było wyższej jakości, niż to wytapiane w Barbaricum. Istnienie wysoko zaawansowanego technicznie i wydajnego zagłębia metalurgicznego w Noricum czyni niezmiernie mało prawdopodobnym import niskiej jakości żelaza (łamliwego, zawierającego spore ilości fosforu i siarki) z terenu zagłębi w Barbaricum. Jest jasne, że produkcja w centrach metalurgicznych Barbaricum w późnym okresie wpływów rzymskich znacznie wykraczała poza potrzeby lokalnych społeczności. Ekstensywna produkcja tych zagłębi osiągnęła znaczne rozmiary. Zagłębia takie, jak to w Górach Świętokrzyskich były ściśle powiązane z miejscowym zapleczem surowcowym i osadnictwem, stanowiąc ważny obszar gospodarczy Barbaricum. Już na przełomie er w zagłębiu świętokrzyskim widoczne są tendencje do powiększenia rozmiarów produkcji, widoczne zwłaszcza w zjawisku powiększania rozmiarów pieców. Pociągało to za sobą wzrost nakładu pracy i ilości surowców potrzebnych do wytopu (rudy żelaza, węgla drzewnego), co pozostaje w związku z ogólnym rozwojem gospodarczym Barbaricum we wczesnym okresie wpływów rzymskich, który wiązał się ze zwiększeniem zapotrzebowanie na surowiec żelazny. Dalsza ewolucja techniki metalurgicznej prowadziła do ciągłego zwiększania liczby pieców wchodzących w skład jednego warsztatu, dzięki czemu zwiększano ilość wyprodukowanego żelaza. Pociągało to za sobą wzrost zużycia surowców, zwiększenie obsady warsztatów i zwiększenie złożoności organizacji tej produkcji. Technologia wytopu żelaza na terenie zagłębi z obszaru ziem polskich była jednak prymitywna w porównaniu z technikami używanymi w prowincjach rzymskich. K. Godłowski udowodnił, że produkcja świętokrzyskiego centrum metalurgicznego na pewno nie była rozwijana z myślą o eksporcie do Rzymu. Żelazo produkowane na obszarze Imperium Rzymskiego odznaczało się wyższą jakością, niż to produkowane na terenie Barbaricum. Przede wszystkim żelazo z terenów poza limesem nie było zbyt czyste i zawierało dużą ilość żużlu, w przeciwieństwie do żelaza produkowanego w Cesarstwie. Liczne wtrącenia żużli stwierdzono np. w przypadku przebadanych metalograficznie zabytków takich jak grot z Łubianej, miecz jednosieczny z grobu w Gaci, czy miecz z Kamieńczyka. Hipotetyczna organizacja produkcji i wysyłki żelaza świętokrzyskiego, czy mazowieckiego na obszary Imperium rzymskiego byłaby dla rzymskich kupców i przedsiębiorców przedsięwzięciem nieopłacalnym. Import stosunkowo niskiej jakości żelaza świętokrzyskiego w sytuacji istnienia wysoko zaawansowanego technicznie zagłębia w Noricum nie zwracałby zapewne nawet kosztów produkcji i transportu. Tanie, niskiej jakości żelazo Rzymianie mogli produkować z powodzeniem we własnych zagłębiach. 

Skala produkcji zagłębia świętokrzyskiego była poważna i jest oceniana na co najmniej 11 tys. ton żelaza w okresie całej działalności zagłębia. ale jednocześnie należy pamiętać, że w Noricum albo na Bałkanach produkcja żelaza szła w setki tysięcy, albo miliony ton. Jednocześnie należy pamiętać, że apogeum produkcji w piecowiskach uporządkowanych na terenie zagłębia świętokrzyskiego przypada na okres II wieku po Chr., zwłaszcza wojen markomańskich, a także, w przypadku części stanowisk, III w. po Chr. Są to te okresy, w których napór plemion barbarzyńskich na granice Imperium Rzymskiego był największy.

Legiony, które w 6 roku po Chr. przygotowywały się do wymarszu na północ, miały na celu zniszczenie tzw. Państwa Marboda, organizmu istniejącego na przełomie er i obejmującego obszar Czech, Moraw, a przejściowo także dorzecze Łaby i Wisły, aż po Bałtyk. Marbod stanowił dla Rzymu poważne zagrożenie. Tak mówił o władztwie Marboda cesarz Tyberiusz: "ani Filip Macedoński nie był tak niebezpieczny dla Ateńczyków, ani Pyrros Epirski, ani Antiochos Syryjski dla narodu rzymskiego, jak Marbod dla Italii przez bliskość i męstwo swojego ludu". Ale najciekawsze jest to, ż Marbod miał poparcie ze strony rzymskich kupców, ktorym nie podobał się pomysł zlikwidowania jego władztwa. Tacyt wspomina o kuocach rzymskich przebywających w centrum tzw. państwa Marboda (Tacyt, Roczniki II, 62, 3). W stolicy władztwa Marboda istniało osiedle rzymskich kupców, z magazynami i kramami, gdzie miejscowa ludność mogła zaopatrzyć się w rzymskie towary. Należy sądzić, że sporą część z nich stanowili kupcy pochodzący z północnej Italii i Noricum. Dodam przy tym, że Marbod miał pod kontrolą szlak bursztynowy na odcinku od Dunaju do Bałtyku. Trzeba pamiętać, że kontakty barbarzyńców z rzymską elitą były częste, a z pomocą barbarzyńców montowano różne polityczne koalicje. Najbardziej uderzający jest tu przykład rozmowy Ariowista z Cezarem (Wojna galijska I, 44): "(...) Jeżeli więc Cezar nie odejdzie i nie zabierze wojska z tych oto terenów, to on, Ariowist, będzie zmuszony uważać go nie za przyjaciela, ale za wroga. A gdyby zabił Cezara, to sprawiłby przyjemność wielu znanym i znakomitym osobistościom wśród narodu rzymskiego (a wie o tym od nich samych przez ich wysłanników) i za cenę jego śmierci mógłby sobie zaskarbić wdzięczność i przyjaźń ich wszystkich."

Podejrzewam, ze ci Rzymscy kupcy od Marboda po prostu prowadzili własną politykę, która niekoniecznie musiała być zbieżna z polityką Cezara Augusta...

A co do roku 166 to rzeczywiście jest to ciekawa koincydencja. Najpierw ciężka wojna z Partią i fałszywy prorok-szalbierz Aleksander z Abonutejchos, który przekonywał rzymskich wodzów, że łatwo pokonają nieprzyjaciela. Oczywiście słuchanie jego proroctw skończyło się katastrofą armii Sewerianusa nad Eufratem. Marek Aureliusz musiał ogołocić północne granice z wojska. Granica Dunaju była teraz bardzo słabo obsadzona. No a potem zwycięska armia Awidiusza Kasjusza przyniosła zarazę z Mezopotamii. Przed samym najazdem germańskim ktoś zaczął w Rzymie rozpuszczac plotki o korupcji wśród doświadczonych dowódców i namiestników. Profesjonalistów zastąpili niestety niedoświadczeni członkowie rodziny cesarskiej. I wtedy zaczął się atak.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Nieobyty 26 sierpnia 2018 15:14
26 sierpnia 2018 19:18

Dziekuję Panu za inspirację. Natchnął Pan co najmniej kilka kolejnych notek.

zaloguj się by móc komentować

Nieobyty @Stalagmit
26 sierpnia 2018 22:24

Za komentarz Dziękuje. I poczekam na kolejne notki.

Choć jest parę pytań np. czy Piktowie na swych terenach mieli znaczniejsze centra metarulgiczne,

Kto organizował i sterował rozwojem ośrodków mazowieckiego i świętokrzyskiego – czyli kto kreował rynek. Musieli być tam obecni kupcy rzymscy i czy mieli tam swoje interesy.

Na wysokim poziomie abstrakcji – konsorcjum rzymskich kupców rozwija w barbarium zagłębie metalurgiczne do obsług rynku poza imperium, oraz pobudza w imperium koniunkturę na broń w ramach uzbrajania barbarzyńców.

Ale nie uprzedzajmy tego co Autor będzie chciał przedstawić.

Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

kskiba19 @Magazynier 24 sierpnia 2018 20:20
27 sierpnia 2018 00:46

Ja nie dałem rady obejrzeć tych dwóch. I tak zatruli mi oczy.

zaloguj się by móc komentować

qqq23 @Stalagmit
10 października 2018 13:22

Witam wszystkich.

Gratuluję artykułu, turbosłowian trzeba tępić na wszystkie sposoby, tak jak antyszczepionkowców czy płaskoziemców.

Jednak mam kilka zastrzeżeń, udział italskich Wenetów nad Wisłą, tak naprawdę nie został nigdy udowodniony, na ich lokalizację wskazuje się raczej Białoruś i Ukrainę (w tamtym czasie słowiańskie, na pewno nie italskie), brakuje też typowo włoskich haplogrup w północnej Polsce. Dodatkowo jednak nazwa Wenden jest tradycyjnie wiązana ze Słowianami (moim zdaniem to Niemcy tak nazywali, podobnie jak dla Celtów mieli swoją nazwę Walhaz, choć może to też być nazwa słowiańska, z Wenetami z Adriatyku zbieżność nazw byłaby wtedy przypadkowa).

R1a co prawda dominuje w tureckojęzycznej Azji Środkowej, z tym że pierwotnie były to ziemie zamieszkiwane przez indoirańskich Scytów, najprawdopodobniej sturkizowanych (matecznik Turków - haplogrupa C typowa dla Kazachstanu?).

Otwartą kwestią jest też etniczność kultury łużyckiej, podejrzewam, że oni właśnie mogli być naszymi przodkami (powstała po kulturze trzcinieckiej sięgającej od Odry po Dniepr, przed nią z kolei byłą kultura ceramiki sznurowej związana z R1a), dodatkowo po jej kontynuacji kulturze pomorskiej pojawiło się wyludnienie takie same jak w V wieku n.e. (na podstawie analizy pyłków) i migracja całej ludności na wschód i zrobienie miejsca pod Celtów i Germanów (powiązania kultury pomorskiej z zarubiniecką, podejrzewam ciągłość), o migracji Neurów z dzisiejszej Polski na Ukrainę o zwyczajach typowo prasłowiańskich wspomniał w IV wieku p.n.e. Herodot. Dochodzi też kwestia bitwy pod Tollense, których większość członków była autosomalnie podobna do... dzisiejszych Polaków. Trzeba też pamiętać, że języki słowiańskie są drugimi najbardziej archaicznymi językami indoeuropejskimi po bałtyckich (litewski wręcz prawie identyczny do PIE), co też pozwala wiązać ze starymi kladami i raczej wyklucza wielkie migracje.

Pozdrawiam i życzę dalszych artykułów.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować