-

Stalagmit

Wulkan, Słowianie i koniec starożytności

Kiedy 1500 lat temu Cesarstwo Wschodniorzymskie rządzone przez Justyniana I przeżywało szczyt potęgi, nikt nie przypuszczał, jak szybko i gwałtownie skończy się okres pomyślności gospodarczej i niedoścignionej militarnej siły. Cesarstwo Rzymskie na zachodzie wprawdzie upadło i stało się łupem plemion germańskich, ale zamożny wschód ze swoimi bogactwami i potężnymi miastami trzymał się świetnie. Wędrówka ludów była właśnie w pełnym toku, ale zręcznym politykom i wodzom z Konstantynopola udawał się kierować migracje ludów z północy i wschodu do upadającej, zachodniej części Cesarstwa. Gdy na zachodzie zamierało życie miejskie i komunikacja, niszczała rzymska infrastruktura, a jedynym oparcie ludności byłych prowincji cesarstwa był Kościół chrześcijański, mieszkańcy wschodu nadal się bogacili, handlowali i korzystali z życia.

Justynianowi udało się zabezpieczyć granicę od wschodu i zawrzeć pokój z sasanidzką Persją. Jego wojskom dowodzonym przez Belizariusza udało się odbić północną Afrykę z rąk Wandalów. W Italii wschodniorzymska armia toczyła ciężki bój o wydarcie Rzymu z iokolic z rąk Ostrogotów. Walki były długie i kosztowne, a przewaga była raz po stronie Ostrogotów, a innym razem po stronie Bizantyjczyków. W 532 roku po Chr. cesarz z pomocą swojej energicznej małżonki Teodory i wodza Belizariusza stłumił potężny bunt ludności Konstantynopola, znany jako powstanie Nika. Na stołecznym hipodromie i na ulicach padło wtedy 30 tys. ofiar. Jeszcze na początku VI stulecia popierani przez cesarza Anastazjusza Frankowie powstrzymali ekspansję Wizygotów w Galii w czasie bitwy pod Vouille, podczas której król Chlodwig zabił Alaryka II i zmusił wizygockie wojska do odwrotu do Septymanii. W 522 roku po Chr. bizantyjscy mnisi podróżujący Jedwabnym Szlakiem, przywieźli z Dalekiego Wschodu kokony jedwabników ukryte w wydrążonych laskach, dzięki czemu w państwie Anastazjusza i Justyniana mogła rozwinąć się lokalna produkcja jedwabiu. Scytyjski mnich Dionizy Mały właśnie opracowywał w Rzymie system chrześcijańskiej rachuby czasu, oparty na liczeniu lat od momentu Narodzenia Jezusa Chrystusa. W 529 roku po Chr. św. Benedykt z Nursji założył pierwszą opartą o ścisłą regułę wspólnotę monastyczną na zachodzie i klasztor na górze Monte Cassino w Italii, gdzie przedtem stało pogańskie sanktuarium Apollina. Powstał tak później zasłużony dla chrześcijaństwa i cywilizacji europejskiej zakon benedyktynów.

Wydawało się, że rekonkwista utraconych prowincji na zachodzie jest możliwa, a pomyślność Konstantynopola będzie trwać nadal. Mimo zniszczeń i upadku gospodarczego w wielu regionach, życie ówczesnego świata chrześcijańskiego nie wyglądało ani tragicznie, ani beznadziejnie. Ale jak się niebawem okazało, wydarzenia miały się potoczyć zupełnie inaczej i zaskoczyć wszystkich niemal mieszkańców ziemi.

Na przełomie lat 535/536 po Chr. wydarzyło się coś, co dotknęło większość ówcześnie żyjących ludzi i zmieniło warunki, w jakich toczyło się ich życie, a także warunki, w jakich rozgrywała się późno antyczna gra polityczno-gospodarcza. Bizantyjski kronikarz, Prokopiusz z Cezarei odnotował, że „(…) w tym roku miał miejsce straszny omen. Słońce straciło swoją jasność świeciło jak Księżyc i wyglądało, jak w trakcie zaćmienia, dając przytłumione promienie. (…)” (Prokopiusz z Cezarei, Księga Wojen III, IV). Spisywane przez zakonników Roczniki Irlandzkie odnotowały w latach 535-536 po Chr. nieurodzaj i brak chleba na Zielonej Wyspie. Na irlandzkich polach nie zebrano w tym roku zboża i wśród mieszkańców nastał głód. W Chinach, podzielonych wtedy na kilkanaście królestw rządzonych przez dynastie obcego, mandżurskiego pochodzenia, skrybowie zanotowali w swoich księgach osobliwe zjawisko. W lecie zapanowały zimowe temperatury, a na niezżęte jeszcze zboże w sierpniu spadł obfity, gęsty śnieg.  Na Bliskim Wschodzie w tym pamiętnym roku "(…) Słońce było ciemne, a jego ciemność trwała przez osiemnaście miesięcy; każdego dnia świeciła przez około cztery godziny; a jednak to światło było tylko słabym cieniem. (…) owoce nie dojrzewały i wino smakowało jak kwaśne winogrona. (…)", co odnotował w swojej późniejszej kronice, patriarcha i historyk Michał Syryjczyk (XII w. po Chr.). Kronikarz i duchowny Jan z Efezu zapisał, że Słońce zaćmiło się i przez 18 miesięcy nad Azja Mniejszą panował półmrok. Pseudo-Zachariasz z Mityleny także pisze o zmniejszonym znacznie blasku Słońca. Na niebie nad wschodnią Azją, Europą i Bliskim Wschodem pojawiła się gęsta, nieprzenikalna chmura dymu i pyłu. Na wybrzeżu Pacyfiku w Peru nagle wystąpiła ostra susza.

Co spowodowało tak drastyczne i dolegliwe dla ludzi zmiany pogody? Współczesne badania słojów dawnego drewna i rdzeni lodowych odwierconych z lądolodów pomagają odpowiedzieć na to pytanie. W zachowanych próbkach starożytnego drewna z Arizony, Kaliforni, Szwecji, Finlandii i Irlandii widać około 535/540 roku po Chr. anomalię wskazującą na poważne zahamowanie wzrostu. Pierścienie drzewne z tych lat są bardzo cienkie, w niektórych wypadkach prawie niewidoczne. Podobne zahamowanie wzrostu nastąpiło w II tysiącleciu po Chr. tylko w dwóch wypadkach: trakcie erupcji andyjskiego wulkanu Huaynaputina w 1601 roku i w czasie wybuchu wulkanu Tambora w Indonezji w 1815 roku. Szerokość słojów drzewnych zależy głównie od warunków atmosferycznych: temperatury powietrza, wysokości opadów, są one zatem bardzo czułym wskaźnikiem wszelkich zmian klimatu. W sekwencjach słojów z różnych obszarów Świata widać zarówno efekty erupcji wulkanicznych (np. Krakatau z 1883 roku), albo szczególnie ostrej zimy europejskiej w roku 1940. Rdzenie lodowe z Grenlandii i Antarktyki datowane na okolice 540/542 r. (+/- 17 lat) pokazują gwałtowny wzrost ilości związków siarki w atmosferze odnotowany w tym okresie. Dane niewątpliwie wskazują na jedną, lub kilka dużych erupcji wulkanicznych, które nastąpiły w zwrotnikowych rejonach naszej planety.

Katastrofalne zmiany pogody zauważone przez kronikarzy VI w. po Chr. spowodowała eksplozja, bądź seria eksplozji wulkanicznych, które miały miejsce pomiędzy 535 a 543 rokiem po Chr. W czasie wybuchu wulkanicznego dochodzi zwykle do wyrzucenia do atmosfery dużej ilości materii w różnej postaci. Eksplodujący stożek wyrzuca  powietrze odłamki skalne, lawę, rozmaite trujące gazy i pary, a także materiał piroklastyczny. Szczególnie groźne i inwazyjne dla klimatu i środowiska są gazy: tlenki siarki, tlenek i dwutlenek węgla, fluor, chor, wodór, amoniak. Wulkan wyrzuca też sporo materiału piroklastycznego w postaci pyłów i popiołów, który dostaje się do wyższych warstw atmosfery i jest przenoszony przez wiatry nieraz na bardzo duże odległości. Podczas erupcji wulkanu Hekla na Islandii w 1947 roku chmura dymu i popiołu osiągnęła wysokość 27 kilometrów. To samo dzieje się z gazami wulkanicznymi. Niekiedy ilość pyłów wulkanicznych wyrzuconych w czasie jednej erupcji potrafi być przerażająco wielka. Wulkan Tambora w 1815 roku wypluł z siebie 150 kilometrów sześciennych takich materiałów, które gnane wiatrami kilkukrotnie okrążyły kulę ziemską. Gazy wulkaniczne niszczą warstwę ozonową, a ilość dwutlenku węgla wyrzucana przez jedną erupcję wielokrotnie przewyższa emisję tego gazu spowodowaną przez działalność człowieka. Popioły i gazy wulkaniczne dostające się do atmosfery zmniejszają ilość docierającego do Ziemi promieniowania słonecznego, zmieniając klimat naszego globu.

W okolicach roku 535/536 po Chr. miało miejsce kilka sporych wybuchów wulkanicznych. Eksplodowała potężna kaldera wulkaniczna Illopango w Salwadorze (wybuch datowany metodą radioaktywnego węgla C14 na 450 ± 30 lat po Chr.), a także kaldera wulkanu Rabaul/Tavurvur na wyspie Nowa Brytania (Papua-Nowa Gwinea). Wybuch Illopngo zniszczył i przykrył pyłem wulkanicznym kilka pobliskich miast Majów. Obywdie erupcje wiązały się z opróżnieniem wielkiej komory magmowej pod stożkiem wulkanicznym i wyrzuceniem w powietrze wielu kilometrów sześciennych materiału piroklastycznego, oraz ogromnej, trudnej do oszacowania ilości gazów. W przypadku Illopango było to co najmniej 10 tys. km sześciennych pyłu i popiołu. Powstało w ten sposób wielkie jezioro w wulkanicznej kalderze, które jest dziś miejscem, gdzie amerykańscy spadochroniarze odbywają wyczerpujące manewry i ćwiczenia wojskowe. W obydwu przypadkach były to zapewne erupcje typu pliniańskiego, albo Perreta, charakteryzujące się emisją ogromnej ilości pyłów i gazów, które tworzą ogromną chmurę, wysoką na wiele kilometrów, oraz zniszczeniem stożka wulkanicznego. Erupcje wulkaniczne zagrażają nie tylko bezpośredniemu otoczeniu wybuchającego stożka, które jest zwykle niszczone przez lawę i spływy piroklastyczne. Warto pamiętać, ze są one potężniejsze, niż wybuch bomby atomowej. Kiedy w 1883 roku wybuchł wulkan Krakatau, odgłos eksplozji był słyszany w promieniu 1600 km. Gazy i pyły wyrzucane do atmosfery zmieniają na krótszy lub dłuższy czas pogodę i klimat na Ziemi. Kiedy wulkan Pinatubo na Filipinach wyrzucił w 1991 roku 20 mln ton dwutlenku siarki, nad Arktyką utworzył się olbrzymi wir powietrza hamujący napływ zimna na południe. Zaburzenia cyrkulacji atmosferycznej mogą być jednak jeszcze większe i mieć bardziej nieprzewidziane skutki.

Wybuchy z lat 535/536 po Chr. zanieczyściły atmosferę potężną ilością pyłów, popiołu i dwutlenku siarki. Ilość promieniowania słonecznego docierającego do powierzchni Ziemi znacznie się zmniejszyła. Temperatury na półkuli północnej znacznie spadły. Od Irlandii po Koreę ludzie przeżywali zimne i ciemne dni, widzieli jakby zamglone i zamazane Słońce, a w Chinach z nieba spadał pył, który w wielkich ilościach zbierano z pól. Oddziaływani zmian klimatycznych spowodowanych przez erupcje było potężne. Nagłe ochłodzenie spowodowało nieurodzaje w większości regionów rolniczych północnej półkuli. Bardzo ucierpiała Skandynawia i kraje wokół Morza Bałtyckiego, gdzie zapanował wielki głód. Badania drewna z VI w. po Chr. pochodzącego z Alp, Skandynawii, Irlandii i Ałtaju wskazuje na zahamowanie wegetacji na rozległych obszarach Eurazji. W eurazjatyckim pasie stepów, rozciągającym się od Morza Czarnego i doliny Dunaju po Mandżurię zapanowała dotkliwa susza. Koczownicze plemiona mieszkające na trawiastych równinach ruszyły na zachód i południe, w kierunku Europy i Bizancjum. Nieco inne skutki przyniosły erupcje na Półwyspie Arabskim, gdzie zwiększona ilość opadów spowodowała powodzie i zniszczenie słynnej tamy w Marib, kluczowej części systemu irygacyjnego zaopatrującego w wodę Jemen. Potęga południowoarabskich królestw została podkopana, zaczęło wzrastać znaczenie Mekki i Medyny, sanktuariów położonych na dogodnych szlakach handlu. Nastąpił okres gwałtownych wahnięć klimatycznych, kiedy to czasy katastrofalnych powodzi i suszy przeplatały się ze sobą, niszcząc rolnictwo Półwyspu Arabskiego i prowadząc do głodu i epidemii. Bunty i powstania obalały lokalnych królów. Pojawili się nowi przywódcy, tworzący silnie plemienne i religijne związki kontrolujące handel i miejsca pielgrzymkowe.

Nieurodzaj i głód osłabił niemal wszystkie populacje ludzkie na półkuli północnej. Ludzie stali się bardzo podatni na wszelkie choroby. Z drugiej strony deszcze, które w pasie równikowym wystąpiły po erupcjach, sprawiły, że bardzo rozmnożyły się hordy myszy i szczurów we wschodniej Afryce. Bizantyjskie statki często zawijały do portów Etiopii, gdzie kupowano kość słoniową i tropikalne drewno. Na pokład dostawały się lokalne gryzonie, które potem trafiały do egipskich i śródziemnomorskich portów wraz z ładunkiem. W basenie Morza Śródziemnego już od dawna żyły szczury czarne (R. rattus), przenoszące w sierści pchły (Xenopsylla cheopis) żywiące się ich krwią i będące nosicielami różnych bakterii chorobotwórczych. Tym razem pchły zakażały szczury śmiercionośną bakterią chorobotwórczą Yersinia pestis, powodującą ciężką i trudno wyleczalną postać dżumy. Gryzonie i żerujące na nich pasożyty zarażone pałeczkami dżumy przedostały się z Egiptu na pokładach statków wiozących zboże do Rzymu i Konstantynopola, oaz innych portów. Szczury dobrze czuły się w wypełnionych ziarnem ładowniach statków, gdzie mogły spokojnie żerować i rozmnażać się. Po wyładowaniu zboża w dokach zarażone gryzonie zaczęły opanowywać zakamarki największych miast. Epidemia zaczęła się od egipskiego portu Peluzjum, a potem pojawiła się w Konstantynopolu i w Antiochii. Osłabieni mieszkańcy imperium szybko zaczęli zapadać na dżumę dymieniczą. Prokopiusz z Cezarei pisał, że zaraza zaczęła się rozprzestrzeniać począwszy od większych portów. Jej obecność odnotował inny historyk, Ewagriusz Scholastyk z Antiochii. Poznał jej skutki, kiedy był jeszcze dzieckiem. Kiedy był już dorosłym mężczyzną, plaga zabrała mu żonę, kilkoro dzieci i spustoszyła jego posiadłość, na której przez długi czas nie miał kto pracować. W niektórych przypadkach pierwsze uderzenie Yersinia pestis powodowało niemal stuprocentową śmiertelność. Kobiety i dzieci umierały najszybciej i najliczniej. W Konstantynopolu dziennie umierało 10 tys. ludzi. Dostawy żywności z Egiptu ustały na dłuższy czas. W którymś momencie mieszkańcy musieli zaprzestać odprawiania pogrzebów. Zabrakło miejsca do grzebania ciał zmarłych. Wielkie spustoszenie choroba poczyniła na wsi. W wielu regionach zabrakło rąk do pracy na roli. Nie powstrzymało to Justyniana przed zbieraniem większych podatków od zrujnowanych właścicieli ziemskich. Mimo to wpływy z podatków spadały, a ceny zboża wzrosły do niewidzianego wcześniej poziomu. W tym samym czasie działania wojenne bizantyjskiej armii w Italii pochłaniały dziesiątki tysięcy solidów. Budżet imperium stanął na progu bankructwa. Armii w Italii przez jakiś czas nie sposób było wypłacać żołdu, a ośmieleni przez jej kłopoty Ostrogoci przystąpili do kontrataku. W tym czasie zaraza zdążyła już ogarnąć Italię i Persję, a potem dotrzeć do Galii i Irlandii. Kolejne wybuchy epidemii męczyły Bizancjum aż do 767 roku po Chr.

Cesarstwo Wschodniorzymskie było teraz bardzo osłabione. Z tym światem pożegnało się prawie 40% populacji miast. Cesarz sam złapał dżumę, ale pozostając pod opieką najlepszych ówczesnych medyków i mając pod dostatkiem żywności, zdołał się wyleczyć. Kilka milionów jego poddanych zmarło jednak w męczarniach. Bezlitosny władca zdołał na jakiś czas uratować skarb państwa, konfiskując własność tych ofiar zarazy, które zmarły bezpotomnie. Zdołał podwyższyć roczny dochód państwa do 6 mln solidów w 550 roku, i to mimo ogólnego wzrostu płac i wydatków na wojsko. Podbój Hiszpanii, Illirii i rekonkwista Italii dokonała się kosztem wielkich ofiar ze strony mieszkańców imperium. Okazało się jednak szybko, że te podboje nie były trwałe. Pod koniec panowania Justyniana barbarzyńskie zagony z północy zaczęły zagrażać samemu Konstantynopolowi. Przetrzebiona zarazą armia Bizancjum potrzebowała coraz większej liczby barbarzyńskich najemników.

Ochłodzenie, nieurodzaje i zaraza spowodowały niepokoje na północy. Tereny Germanii, Irlandii i Skandynawii bardzo ucierpiały, a ich mieszkańcy w wielu wypadkach postanowili wyemigrować. W Skandynawii wiele osiedli zostało opuszczonych, a diagramy pyłkowe wskazują na porzucanie obszarów rolniczych. Miejscowi zaczęli wrzucać do bagien ogromną ilość złotych precjozów na ofiarę bogom. Plemiona Anglów, Sasów i Jutów wzmogły morską migrację z ubogiej Jutlandii do Brytanii. Na stepie plemiona mówiące językami uralo-ałtajskimi migrowały na zachód, wypierając kolejne ludy w kierunku Europy. Na tereny Kotliny Karpackiej przybyło ze stepów koczownicze plemię Awarów (zamieszkujących wcześniej podnóże gór Tienszan i znanych Chińczykom jako Juan-Juan), które wyparło mieszkających tam dotąd Rugiów, Herulów i Longobardów. Awarowie w porozumieniu z Bizancjum i Longobardami zniszczyli istniejące nad środkowym Dunajem państwo Gepidów, a potem wyparli Longobardów, którzy w 568 roku najechali Italię. Nieco wcześniej Awarowie pokonali zamieszkujących tereny środkowej Ukrainy słowiańskich Antów, którzy wraz ze swoimi pobratymcami, Sklawenami, przenieśli się nad dolny Dunaj. Zaatakowali i zajęli granicę Cesarstwa, a potem zaczęli organizować wypady w głąb Tracji. Od rabunkowych najazdów przeszli niebawem do osiedlania się dużymi grupami na terenie prowincji. Słowianie, ze swoją nieskomplikowaną kulturą materialną wkroczyli na bałkańskie terytoria Cesarstwa Wschodniorzymskiego, które zaraza ogołociła z ludności. Nowi osadnicy zagarniali opustoszałe ziemie i już w połowie VII w. po Chr. niemal całe Bałkany, od Dunaju po Morze Egejskie były zajęte przez Słowian, mimo energicznej kontrofensywy cesarskiej armii. Słowianie dotarli nawet do Azji Mniejszej i niektórych wysp na morzu Egejskim. Szybko asymilowali lokalną, prowincjonalnorzymską ludność, bo przerażona ich najazdem elita zwykle uciekała do Konstantynopola. Mieszkańcy prowincji porzucali dawny sposób życia, kosztowny i obciążony wielkimi ciężarami na rzecz państwa. Przyłączali się do Słowian, przyjmując ich kulturę i język. Także na ziemiach zamieszkanych przez Germanów przyjmował się słowiański model kultury. Sklawinowie wędrowali na zachód zajmując terytoria dzisiejszej Polski, Czech, Słowacji i ziemie aż po Łabę. Wszędzie asymilowali miejscową ludność. W czasie oblężenia Tessaloniki przez Słowian w 617 roku po Chr., mieszkańcy tego miasta wychodzili za mury i przyłączali się do oblegających. Zgnębiona uciskiem podatkowym ludność nie chciała już żyć pod władzą cesarzy. W 626 roku słowiańska armia obległa sam Konstantynopol. Tymczasem na Bliskim Wschodzie trwała przeciągająca się i wyniszczająca wojna Bizancjum i Państwa Sassanidów o Lewant i Mezopotamię. Zniszczone wojną regiony stały się potem łatwym łupem dla arabskich najeźdźców, którzy przybyli w VII wieku.

Oprócz głodu i epidemii, erupcje wulkaniczne w VI w. po Chr. spowodowały także obniżenie się średnich temperatur na półkuli północnej, które potrwało aż do 660 roku po Chr. Skończył się definitywnie rzymski okres ocieplenia klimatu, który trwał od 250 r. przed Chr. Kryzys klimatyczny głęboko dotknął struktury państwowe i plemienne na szerokich obszarach. Nawet w Ameryce Środkowej upadło potężne dotąd miasto Teotihuacan. Czy jednak znaczy to, że historia ludzkości jest całkowicie zdeterminowana przez czynniki klimatyczne i niespodzianki przyrodnicze? Nic bardziej mylnego. Przyroda oczywiście wpływa w pewnym stopniu na warunki, w jakich działają i gospodarują ludzie. Nie należy jednak nigdy zapominać, że ważniejszym czynnikiem w historii jest ludzkie działanie i myśl. Ani w 535, ani w 542 r. po Chr. świat się nie skończył. Życie toczyło się dalej, choć wielu ludziom było może dużo trudniej. W Bizancjum odpowiedzią na kryzys była reorganizacja administracji i wojska. Powstał system temów, prowincji połączonych ściśle z okręgami wojskowymi i gospodarczymi, które pomogły imperium przetrwać ciężkie czasy arabskich i słowiańskich najazdów. Do armii wcielano Słowian, energiczne wysiłki pomogły odnowić ważne regiony rolnicze w Tracji i Anatolii. Bogate Bizancjum było w stanie kupować zboże od Słowian, a także z Syrii i znad Morza Czarnego. Związani z tzw. kulturą praską Słowianie zakładali na ziemiach polskich coraz to nowe osady, złożone z dość skromnych półziemianek. Zasiedlali najczęściej tereny, gdzie gleby szczególnie dobrze nadawały się do uprawy roli. Ale już na przełomie VI i VII w. po Chr. pojawiły się tu pierwsze grody. Na terenie byłych prowincji rzymskich i poza nimi życie gospodarcze i kulturalne podtrzymywał Kościół, który nie dał zginąć najlepszej części dorobku starożytności. W 563 roku po Chr., irlandzki opat św. Kolumban założył sławny klasztor w Iona, gdzie przepisywano stare księgi i sporządzano wspaniałe manuskrypty. Chrześcijańscy misjonarze jeszcze w VI w. po Chr. nawrócili nubijskie królestwa Alodii i Makurii, które aż do XV wieku opierały się naporowi islamu. Pod koniec stulecia papież Grzegorz I Wielki wysłał zakonników z Italii, by nawrócili mieszkańców Brytanii na chrześcijaństwo. Żadna naturalna katastrofa ani zaraza nie mogła przeszkodzić Kościołowi w jego działalności…

 

Literatura

Mizerski W., Geologia dynamiczna, Warszawa, 2006.

Zielski A., Krąpiec M., Dendrochronologia, Warszawa, 2004.

Brooke J.L., Climate change and the course of global history, Cambridge, 2014.

Keys D., Catastrophe: an investigation into the origins of the modern world, New York, 2000.

Rosen W., Justinian's flea: the first great plague and the end of the Roman Empire, New York, 2014.

Toohey M. et al., Climatic and societal impacts of a volcanic double event at the dawn of the Middle Ages, Climatic Change (2016) 136.

Kaczanowski P. et al., Najdawniejsze dzieje ziem polskich, Wielka historia Polski, t. 1., Kraków, 2003.

Sołtysiak A., The plague pandemic c and Slavic expansion in the 6th-8th centuries, Archaeologia Polona Vol. 44 (2006).

Büntgen U. et al., Cooling and societal change during the Late Antique Little Ice Age from AD 536 to around 660, Nature Geoscience 2016.

http://volcano.si.edu/volcano.cfm?vn=343060

http://volcano.si.edu/volcano.cfm?vn=252140

Stary świat w 500 roku po Chr.

Ochłodzenie i wydarzenia historyczne na przełomie starożytności i średniowiecza (graf)

Słoje daglezji zielonej (Pseudotsuga menziesii) z Arizony, ze słojami z VI w. po Chr.

Zapis zmian temperatury odczytany z zachowanych europejskich sekwencji słojów drzewnych

Jezioro w kalderze wulkanicznej Illopango, Salwador

Wulkan Tavurvur/Rabaul, erupcja w 2009 roku

Rekonstrukcja erupcji wulkanu

Wybuch wulkanu Pinatubo na Filipinach, 1991 rok

Słoje dębu irlandzkiego z wyraźnym śladem problemów klimatycznych i wegetacyjnych po erupcji

Dane klimatyczne o erupcji z rdzeni lodowych Antarktyki

Słońce zasłonięte przez opadający pył wulkaniczny

Zachód Słońca na Archipelagu Hawajskim po erupcji Pinatubo w 1991 roku

Cesarz Justynian w otoczeniu dworu, mozaika z kościoła San Vitale w Rawennie

Konstantynopol w VI w. po Chr.

Rozprzestrzenianie się zarazy z czasów Justyniana

Bakteria Yersinia pestis

Szczątki dwojga Germanów, którzy zmarli na dżumę w VI w. po Chr., Altenerding, Bawaria, RFN

Awarska klamra od pasa, Węgry, VI w. po Chr.

Terytorium Awarów (kolor zielony) w 600 roku po Chr.

Terytorium zasiedlone przez Słowian w VIII w. po Chr.

Rekonstrukcja półziemianki wczesnosłowiańskiej z Krakowa-Nowej Huty

Naczynie słowiańskie z Krakowa-Nowej Huty

Wcześni wojownicy słowiańscy

Św. Kolumban, opat

Bizantyjski system temów

 



tagi: historia świata  słowianie  wulkany  dżuma  epidemie  nauki przyrodnicze  bizancjum  migracje  rok 535/536 po chr.  justynian i 

Stalagmit
4 maja 2018 17:13
78     3148    17 zaloguj sie by polubić
komentarze:
cbrengland @Stalagmit
4 maja 2018 18:00

I jeszcze dzisiaj czuje sie ten Świat Chrześcijański w Szkocji, ktory zostal zamordowany najpierw przez Wikingow, a potem przez Normanow, zwanych Tudorami.

Bylem w zimie tam w tych rejonach, chociaz na Ione jeszcze nie dotarlem, czeka. Tam jest magia po prostu. A ludzie "trzymani za twarz" przez ostatnie stulecia (zakaz obchodzena Święta Bożego Narodzenia!!!) budzą się. Ku memu zaskoczeniu widzialem wiele Szopek Bożonarodzeniowych w witrynach sklepów. Bo teraz już wolno. A z Iony misjonarze przeszli też na drugi koniec Brytanii. Powstala Holy Island w Lindisfarne

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @Stalagmit
4 maja 2018 18:25

Doskonałe!

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @Stalagmit
4 maja 2018 18:27

Z Regułą św. Benedykta to bardzo ciekawa historia - człowiek strzela a Pan Bóg kule nosi.

Z Dialogów św. Grzegoraza wiemy, że św. Benedykt ledwie uprosił Pana Boga, aby przynajmniej bracia uratowali się z najazdu longobardzkiego. Uciekający z Monte Cassino mnisi wzięli ze sobą Regułę i przenieśli się do Rzymu. W Rzymie w tym czasie istniał dominował typ klasztorów zorganizowany wokół bazylik i pielgrzymów. Rządziły się one innymi zapisami. Siłą rzeczy mnisi z Monte Cassino musieli dostosować się do gospodarzy, wszak byli uciekinierami. I tak Reguła św. Benedykta zaległa zakurzona na półce, od czasu do czasu przepisywana i wywożona do innych klasztorów celem ubogacenia księgozbiorów. Żyjący pokolenie później św. Grzegorz Wielki, papież, biskup Rzymu (to bardzo ważne!) napisał w swoich Dialogach taką uwagę; św. Benedykt napisał regułę pełną mądrości i umiaru.

Kiedy w czasach Karolingów w okresie tzw. renesansu karolińskiego przystąpiono do odnowy państwa i Kościoła, chrześcijański Rzym cesarzy był wzorem i inspiracją. Chciano też uporządkować życie zakonne. Oczywiście szukano wzoru w Rzymie. Wtedy właśnie dzięki słowom napisanym przez Grzegorza Wielkiego w Dialogach sięgnięto po Regułę św. Benedykta. Ona stała się podstawowym tekstem normatywnym dla klasztorów karolińskich a potem dla wszystkich innych. Tak zaczęła się jej uniwersalna kariera.

P.S. Bardzo dziękuję za ten tekst. Pokazuje dodatkowe uwarunkowanie, na które mało zwraca się uwagi.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Stalagmit
4 maja 2018 18:32

"Gazy wulkaniczne niszczą warstwę ozonową, a ilość dwutlenku węgla wyrzucana przez jedną erupcję wielokrotnie przewyższa emisję tego gazu spowodowaną przez działalność człowieka.

To zdanie jest zbędne.  Klisza w nim zawarta  powiela  współczesny mit rozpowszechniany przez misjonarzy denializmu.

zaloguj się by móc komentować

valser @Stalagmit
4 maja 2018 19:04

... a jeden z dwunastu uczniow sw. Kolumbana - sw. Gawel (Gall), dal poczatek opactwu (614), a potem miastu nazwanym od jego imienia - St.Gallen...

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit
4 maja 2018 19:30

Autor pisał chyba w jakimś natchnieniu:))) Wspaniała notka. Po prostu nie mogłam się oderwać.  Pięknie i logicznie przedstawiona historia przełomowego okresu dziejów, a w nim - Słowianie. No i te słoje w drzewach po wybuchach wulkanów. Gawędziarz z Pana Stalagmita błyskotliwy nadzwyczaj:)))

Przyznam, że już porównanie "wielkich przesiedleń ludności' starożytnej krainy porównane do "przesiedleń narodów" urządzane przez towarzysza Stalina - odebrało mi mowę. W sensie pozytywnym.  Dzisiaj jest podobnie. Wielkie dzięki.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @cbrengland 4 maja 2018 18:00
4 maja 2018 22:37

Bardzo dziękuję. W opactwie Iona powstał ważny ośrodek piśmiennictwa. To tutaj sporządzono słynną księgę z Kells, czyli ozdobny Ewangeliarz z 800 roku po Chr. A klasztor założył św. Kolumban z 12 towarzyszami. Wikingowie atakowali opactwo 5 razy, a 806 r. po Chr. dokonali masakry 68 zakonników. Od 1203 roku mieszkali tu benedyktyni. 

Księga z Kells

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @adamo21 4 maja 2018 18:25
4 maja 2018 22:37

Bardzo dziękuję, zapraszam do czytania kolejnych tekstów.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @mniszysko 4 maja 2018 18:27
4 maja 2018 23:01

Ja również bardzo Wielebnemu Ojcu dziekuję, zarówno za zainteresowanie tekstem, jak i cenne uzupełnienie.

Mimo, że początki życia monastycznego związane są z chrześcijańskim wschodem, czyli z postaciami św. Pachomiusza, św. Antoniego Wielkiego i św. Bazylego z Kapadocji, to dopiero na zachodzie powstała ścisła reguła św. benedykta, na której wzorowały się kolejne zgromadzenia zakonne. Św. Pachomiusz, który najpierw był eremitą, ustalił tzw. regułę pachomiańską opartą o organizację cenobicką i założył 9 klasztorów. Św. Antoni ułożył kolejną regułę i założył wiele grup anachoretów. Wokół jego pustelni na Pustyni Wschodniej w egipcie wyrósł jeden z pierwszych klasztorów chrześcijańskich. Św. Bazyli zakładał wspólnoty mnichów w Azji Mniejszej, nad Morzem Czarnym, sformułował regułę bazyliańską. Dzięki Rufinowi z Kapadocji jego wpływy dotarły na zachód. Św. Bendykt dokonał napisał regułę różną od pachomianskiej i tak rozwinął się monastycyzm zachodni.

Św. Pachomiusz rozmawia z Aniołem

Jaskinia, w której mieszkał św. Antoni

Plan egipskiego klasztoru św. Pawła

Mapa dróg rozwoju monastycyzmu w późnej starożytności

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda 4 maja 2018 18:32
4 maja 2018 23:02

Dziękuję za tę uwagę. Jednak nie wymyśliłem treści tego zdania. Tak po prostu twierdzą geolodzy i wulkanolodzy. 

zaloguj się by móc komentować

Rozalia @Stalagmit
4 maja 2018 23:03

Takich nauczycieli historii mieć, to by się uczyć chciało. Czytałam jednym tchem, z postanowieniem (obym go dotrzymała), drążenia wątków, żeby zrozumieć lepiej.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @valser 4 maja 2018 19:04
4 maja 2018 23:14

Dziekuję serdecznie, to cenne uzupełnienie.

Św. Gall, który w pewnym momencie musiał wraz ze św. Kolumbanem uciekać z Irlandii, zawędrował na terytoria zasiedlone przez Alamanów i nad górny Ren. Jego pustelnia dała początek słynnemu opactwu. Kiedy Karol Wielki chciał zreformować nauczanie i podnieść poziom umysłowy duchowieństwa, posłużył się pomocą mnichów irlandzkich, którzy dobrze znali łacinę i antyczne tradycje. Zakonnicy uczyli prawidłowej, a nie zbarbaryzowanej łaciny. Dzięki irlandzkim mnichom na zachód powróciła znajomość klasycznej łaciny i dzieł antycznych.

Rekonstrukcja pustelni św. Gawła (Galla) z VII w. po Chr.

Rekonstrukcja klasztoru w Sankt Gallen w IX w. po Chr.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit
4 maja 2018 23:15

Zobaczyć ziembę. Warto było. Każdy widział i nie do widział. Śmiały ptak.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 4 maja 2018 19:30
4 maja 2018 23:28

Bardzo dziękuję, jestem onieśmielony :)

Okres historii ciekawy, a Słowianie pojawiają się rzeczywiście w dosyć burzliwych okolicznościach. Istnieją hipotezy, mówiące, że byli odporni na zarazę. Na pewno ich prosta kultura materialna byłą użyteczniejsza i tańsza w tych ciężkich czasach. Niedługo potem zaczęły powstawać grodziska, a jeszcze później pierwsze słowiańskie państwa, do których niebawem weszli chrześcijańscy misjonarze. Bułgaria ochrzciła się w 866 roku po Chr., Państwo Wielkomorawskie w 822 roku po Chr. Słowianie szybko weszli do sieci wczesnośredniowiecznych kontaktów handlowych. Handlowali wojowali i zajmowali się piractwem nie gorzej niż Wikingowie. Najstarszy tekst słowiański zawierają tzw. Fragmenty fryzyjskie z VIII w. po Chr.

To porównanie przy starożytnych przesiedleniach nasuwa się samo przez się, nie tylko ze względu na ich skalę, ale także na ich cel.

Wczesne grodzisko słowiańskie w Szeligach (woj. mazowieckie)

Archeologiczne kultury związane ze Słowianami z VII w. po Chr.

Wczesna osada słowiańska

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Rozalia 4 maja 2018 23:03
4 maja 2018 23:29

Bardzo upzejmie dziękuję i cieszę się, że takst się podoba. Staram się, jak mogę. Tradycyjnie zapraszam do czytania kolejnych i poprzednich notek.

zaloguj się by móc komentować


MarekBielany @Stalagmit 4 maja 2018 23:30
4 maja 2018 23:32

jak "wczesna osada słowiańska"

zaloguj się by móc komentować

kskiba19 @Stalagmit 4 maja 2018 23:02
4 maja 2018 23:54

Wulkanolodzy to od ilości materiałów, natomiast z tego co wiem, z konferencji klimatologicznych, to geolodzy twierdzą, że zawsze napierw rośnie temperatura układu ocean-atmosfera, a dopiero potem spada ilość CO2 w oceanie (słabsza rozpuszczalnośc tegoż w wodzie w wyższej temperaturze) a rośnie ilośc w atmosferze. Tak więc zamieniono miejscami przyczynę i skutek. Poza tym, wpływ CO2 na efekt cieplarniany jest nikły, ponieważ większość długości fali, które przechwytuje CO2, przechwytuje też para wodna. A tego z atmosfery nie da sie wyeliminować, tak samo jak CO2 zresztą. Pycha ludzka jest nieprzebrana, no i interes się kręci. Teraz zmiany klimatu na scenie.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @kskiba19 4 maja 2018 23:54
5 maja 2018 00:00

No właśnie, dziękuję za kolejny cenny głos w dyskusji. Ciekawe w tym kontekście jest to oświadczenie:

http://www.planetaziemia.pan.pl/GRAF_aktual-2009/11_Stanowisko_KNG.pdf

zaloguj się by móc komentować


Greenwatcher @Stalagmit
5 maja 2018 08:27

Bardzo dziękuję. Inspiracje płynące z tego materiału są przeogromne - dotyczące przeszłości, teraźniejszości i przyszłych prognoz.

Sam fakt bardzo dobrej naukowej znajomości  paleowulkanizmu i wulkanizmu (mam na myśli działalność wulkanów, a nie naukę), a forsowania do wiedzy powszechnej antropogenicznego klimatyzmu, którego naukowe doświadczenie i jednocześnie pole badania są niewielkie (40-50 lat? niech będzie nawet 100 lat), świadczy, że mamy do czynienia z manipulacją światopogladu. Nic nie ujmując klimatycznym prognozom i źródłom ich, naprawdę potrzebnych, analiz. Nawet pomijając kpiny z przeskoku narracji z oziębienia, na ocieplenie i w końcu na walkę z ze zmianami klimatycznymi. Po prostu pole rażenia wulkanizmu (w tym klimatycznych oddziaływań - bo przecież są i inne poważniejsze np. trzęsienia ziemi, tsunami, zniszczenie gleby, wymieranie organizmów wodnych i lądowych) i antropogenicznych zmian klimatu są nieproporcjonalne. Pana tekst to potwierdza. Nawet przyjmując za prawdę, że wzrost antropogenicznego dwutlenku węgla w atmosferze jest przyczyną ocieplenia klimatu na kuli ziemskiej w ostatnich 100 latach, to (przepraszam za wulgarne uproszczenie) w którym Konstantynopolu umiera, z tej właśnie przyczyny, 10 tys. ludzi na dobę? Ile milionów ludzi, w okresie tych stu lat ocieplenia, straciło życie? Jak zmniejszyła się, na całym globie, z tej przyczyny, populacja homo sapiens? Wprawdzie już słychać, że przyczyną wiosny arabskiej (ani to wiosna, ani Arabów) jest antropogeniczne ocieplenie, ale nie pamiętam by kanclerz Merkel o tym  wspominała. Nasza emocja i wiedza (jeśli w ogóle) jest kierowana w innym kierunku. Dlatego takich tekstów jak Pana jest co kot napłakał, a powagę refleksji przejmuje „poważna” debata nad przyczyną i skutkiem antropogenicznych zmian klimatu. Tym większa zasługa.

A teraz to co najważniejsze. Jeżeli ówcześnie było na świecie 300-400 mln ludzi (?), a teraz jest 7 mld to nie sposób pominąć pytania jak wielu dziś przeżyje podobną katastrofę  i w jaką stronę skieruje się wektor rozwoju?  Jak przygotowujemy się do powtórki zdarzeń w środowisku, które nastąpiły po np. 535/536 po Chr.? Dużo, dużo pytań.   

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @Stalagmit 4 maja 2018 22:37
5 maja 2018 09:09

A zaczelo sie tutaj to wszystko, bo od tych wysp na Atkantyku u wybrzezy Irlandii, gdzie powstaly pierwsze w ogóle zgromadzenia mnichów.

Skelligislands

To miejsce jak wiadomo juz zostało zawlaszczone przez Moc z ostatnich odcinkow Wojen Gwiezdnych. Teraz to juz nie potrzeba Wikingów. Wystarczy kompleks Cinema City, by utrwalac "nową prawdę". Tutaj  niedaleko mnie w Dover powstało nowe centrum w mieście, czyli właśnie Cinema Center, wielkie sklepy i parę McDonald,ów i hotel. Pustka. Tak to odbieram. To samo w Ashford w Kent. Bylo jedno centrum filmowe, powstaje drugie w centrum miasta właśnie. A proszę sprawdzić jakie to miasta. Takie sobie średnie.

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @Stalagmit
5 maja 2018 09:11

I chodzi o Atlantyk oczywiście ☺

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Greenwatcher 5 maja 2018 08:27
5 maja 2018 09:12

Również uprzejmie dziękuję. Poruszył Pan bardzo istotne problemy przy okazji wpisu na temat historii. To nie "przeludnienie i brak pożywienia" były w przeszłości czynnikami redukującymi liczebność ludzkiej populacji, ale właśnie takie wielkie przyrodnicze katastrofy. Maltuzjanizm jest jednak niestety nadal żywy i jest źródłem tendencji prowadzących do redukcji populacji ludzkiej. Odzywają się jednak głosy rozsądku. Jednym z nich był zmarły prof. Zbigniew Jaworowski:

http://www.warwickhughes.com/icecore/zjmar07.pdf

http://21sci-tech.com/Articles%202004/Winter2003-4/global_warming.pdf

http://21sci-tech.com/Articles_2009/Sun_Climate_sp09.pdf

http://21sci-tech.com/2006_articles/IceCoreSprg97.pdf

Trudno nawet wyobrazić sobie skutki takiej katastrofy dziś, choć można próbować, mając w pamięci wybuch wulkanu Mt St Helens w Stanach Zjednoczonych w 1980 roku:

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @cbrengland 5 maja 2018 09:09
5 maja 2018 09:18

W woj. świętokrzyskim Anglicy pobudowali kilka podobnych centrów (galeria handlowa, kino, fast-food + pustka). Proszę zobaczyć to:

Centrum handlowe Galardia w moich rodzinnych Starachowicach otworzyły firmy: NBGI Private Equity z siedzibą w Londynie i Balmain Asset Management LLP założona w 2003 w Wielkiej Brytanii. Efekt: totalny upadek handlu w okolicach rynku, plajta wielu sklepów.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Stalagmit 4 maja 2018 23:02
5 maja 2018 11:54

Oczywiście. Pomimo to nadal jestem zdania, że Twój znakomity tekst obył by się bez tego wtrętu nie doznając najmniejszego  uszczerbku.

zaloguj się by móc komentować


telok @Stalagmit
5 maja 2018 21:13

Moim zdaniem, jak pominiemy "Cywilizację Stepu" to będziemy mieli problem ze zrozumieniem skąd się te dziwne ludy co niszczyły cywilizacje świata starożytnego brały. Warto pamiętać, ze Wielki Step to teren od Koreii do Niziny Węgierskiej.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/79/Eurasian_steppe_belt.jpg/800px-Eurasian_steppe_belt.jpg

 Lew Gumilow, wysnół tezę o zmianach klimatycznych (nie wiem czy był pierwszy), które wynikaly ze zmiany prądów morskich i związanych z nimi kierunków wiatrów zmuszały ludy koczownicze w sytuacji gdy im pastwiska wysychały do ataku na tych co mieli coś do jedzenia. Najpierw atakowali tych co byli obok nich, a jak klęska się szerzyła to szli tak daleko jak się dało.

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @telok 5 maja 2018 21:13
5 maja 2018 21:38

Dziękuję bardzo za cenną uwagę. Rzeczywiście, ludy stepowe często nadchodziły i niszczyły cywilizacje starożytne i późniejsze. Często były inspirowane i finansowane przez ludy i państwa cywilizowane, miejskie, jak słusznie przypomina Szanowny Gospodarz. Tak było w przypadku Kimmerów i Scytów, którzy niszczyli rywali Asyrii w VIII-VII w. przed Chr. (Frygia, Lidia, Urartu) a potem najechali Bliski Wschód i uczestniczyli w wydarzeniach związanych z upadkiem Asyrii. 

Następowanie po sobie wilgotnych i suchych faz klimatu niewątpliwie miało pewien wpływ na życie koczowniczych ludów stepowych, wędrujących w poszukiwaniu pastwisk. Pogorszenie warunków i niżsa suma roczna opadów zwykle wypychała ludy stepowe w kierunku siedzib ludów rolniczych na południu i zachodzie (zresztą bez kontaktu z ludami rolniczymi koczownicze pasterstwo nie mogłoby się utrzymać). Tak stało się np. w IV i III tys. przed Chr., kiedy to koniec okresu atlantyckiego, czyli optimum klimatycznego holocenu, sprawił, że na stepie eurazjatyckim było coraz zimniej i coraz bardziej sucho. Własnie wtedy ludność ze stepu pontyjskiego związana z kulturą grobów jamowych i kręgiem kultur kurhanowych zaczęła migrować w kierunku Bałkanów i środkowej Europy, przy okazji przyczyniając się do zniszczenia protocywilizacji epoki miedzi (kultury bałkańskie i z południowej Ukrainy: Gumelnitsa Karanovo, Cucuteni Tripolje, Vinca). Pod ich wpływem powstały w środkowej Europie kultury badeńska, amfor kulistychi ceramiki sznurowej. Tak więc te koczownicze najazdy to dawna historia. Ale jeszcze raz podkreślę: wiązały się one za każdym razem transferami funduszy i politycznymi machinacjami, o których niekiedy niewiele wiemy z braku informacji.

zaloguj się by móc komentować

telok @Stalagmit 5 maja 2018 21:38
5 maja 2018 22:13

Nie mam teraz pod ręką tego opracowania Gumiliewa, ale on tam w dość przekonujący sposób nałożył zmiany żyzności Wielkiego Stepu z agresją nomadów. To tłumaczy te najazdy na ludy co mieszkały w innym nieco klimacie. Zresztą, jak się popatrzy na Wielki Step, który rozciąga się od Koreii do Węgier, to łatwiej zrozumieć, że na tym terenie w sprzyjających warunkach mogły urodzić się ogromne rzesze twardzych dżentelmenów, którzy potrafili nieco w historii zamieszać. Ja od zawsze zastanawiałem się jakim cudem pojawili się bitni Wandale, Hunowie czy kto tam jeszcze, a teoria wysychania Wielkiego Stepu to tłumaczy jakoś.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Stalagmit 5 maja 2018 20:44
5 maja 2018 22:38

Ja nie polemizuję z tezą, że silne erupcje wulkaniczne zmieniają klimat.

Ja polemizuję z tezą, że  uboczne skutki rozwoju technosfery cywilizacyjnej nie wpływaja znacząco na zmiany klimatu.

zaloguj się by móc komentować

cbrengland @Stalagmit 5 maja 2018 09:18
5 maja 2018 22:41

Nie chcę tutaj może w jakiś sposób trolowac znakomitego tekstu, a wreszcie może wrócę na dobre i tylko do swoich dawnych fascynacji, a byl to Rzym i "Dark Ages" - jak Anglicy nazywają średniowiecze, tak bardzo są "Light Ages", durnie patentowane - ale właśnie to oni i ich polityka i (pseudo)kultura zdominowała świat. I na razie wydaje się, że na dobre i nie ma odwrotu.

Gdy zobaczyłem zdjęcie kolejnej brygady amerykanskich wojsk instalujacych się w Polsce, gdy dokonano egzekucji małego Alfiego, gdy mord polskiej inteligencji w Katyniu nic nie znaczy dla nich, bo to niewazne, że akcja ma miejsce w USA, bo to to samo, co Anglia, a gdy ostatnio rękami Chińczyków zainstalowali w podległych sobie Niemczech potężny pomnik Karola Marxa, a Kościół Katolicki rękami swoich hierarchów zaczyna upodabniac się do Anglikanizmu, no to mamy ten nowy porządek swiata "Global Britain" - które to określenie funkcjonuje juz w przestrzeni publicznej, jak najbardziej  - a który zeowulowal od tego opisywanego w notce w to miejsce, w ktorym obecnie jest.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @telok 5 maja 2018 22:13
5 maja 2018 22:44

Ludy stepowe nie musiały być bardzo liczebne, ale na pewno były mocno mobilne i sprawnie zorganizowane. Dla wielkiego stepu charakterystyczne jest szybkie tworzenie się i rozpadanie ludów, plemon i koalicji plemiennych. Przykładem są Hunowie, odnotowani w źródłach chińskich z IV w. po Chr. jako Hsiung-Nu, i którzy po klęsce w walce z Gepidami, Rugiami, Skirami i Swebami nad rzeką Nedao w Pannonii (454 po Chr.) po prostu się rozproszyli. Historyk gocki Jordanes opisuje to tak: 

"Najdzielniejsi z dzielnych, którzy nigdy nie spotkali równorzędnych przeciwników, kłując się i siekąc nawzajem, sami nawzajem się miażdżą. Cóż za widowisko! Gota potrząsa włóczniami, Gepida szaleje z mieczem w dłoni, Rug łamie oszczepy w swojej ranie, jako piechur popisuje się Sweb, jako strzelec Hun, swoje oddziały sposobi do boju ciężkozbrojny Alan i lekkozbrojny Herul (…) Ustąpili zatem Hunowie, przed którymi, jak mniemano, ustępował cały rodzaj ludzki. Jak zgubną rzeczą jest rozłam! Lud, który jednocząc swe siły wszędzie siał postrach, rozdzielając je natychmiast upadł!” Po Hunach pojawili się Awarowie, Kutigurowie, Protobułgarzy. Prawdopodobnie te ludy wchłonęły i zasymilowały niedobitków po Hunach. Włączanie części plemion, które się rozpadły do nowych grup było stepowym standardem. Część Hunów powróciła do Azji, co udowadnia  pochodzący z chińskiej prowincji Xinjiang, na północ od gór Tien-szan, grób z przedmiotami pochodzącymi z Europy. Dżingis Han tworząc swoja ordę włączyłdo niej inne plemiona.

Wielka wedrówka ludów została spowodowana m. in. przez załamanie klimatyczne związane z końcem rzymskiego optimum klimatycznego (jakkolwiek jego ostatecznym końcem były wydarzenia opisane w tej notce). Temperatury się obniżyły, a step znów zaczął wysychać. Hunowie przemieścili się na step pontyjski, uderzyli na Gotów (kultura czerniachowska) i na ludy środkowej Europy. Jedne plemiona zaczęły wypierać inne i w końcu limes nie wytrzymał.

PS. Wandalowie to plemię germańskie, osiadłe przez wielką wędrówką ludów na obecnychziemach polskich i słowackich, ale to pewnie Pan już od dawna wie.

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @stanislaw-orda 5 maja 2018 22:38
5 maja 2018 22:49

Rozumiem, ale myślę, że to temat na większy artykuł i bardziej rozbudowaną polemikę.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @cbrengland 5 maja 2018 22:41
5 maja 2018 22:52

Dla Anglików to może być "Dark Ages", bo V-VIII w. po Chr. na Wyspach to zjazd cywilizacyjny i nawrót pogaństwa. Ale oczywiście gdzie indziej nie było tak tragicznie. A co do "Global Britain" to się całkowicie zgadzam, przykład z mojego miasta tylko potwierdza Pana ocenę sytuacji.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 5 maja 2018 08:15
5 maja 2018 22:52

Ależ oczywiście zięba.

Ziemba stąd, że łaziła sobie po ziemi i nie reagowała na mnie. To jest inaczej jak - dzięcioły, sikorki ( z Zorro/kowalik), sójki, sroki, kosy, kukułki, gołębie... sowy i jastrzębie i wiewiórki i zaskrońce plus jeże. Przynęta to nasiona słonecznika. Przy dużej "podaży" nasion tracą na ostrożności i stają się roszczeniowe, jak szara sikorka z czarnym czubem, która weszła do izby i tupała(!) bo nasion zabrakło.

p.s.

zapomniałem o rudziku, ale ten trzyma dystans.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 5 maja 2018 22:52
5 maja 2018 22:55

Właśnie mi Pan uświadomił jak dawno nie byłem w "czystym środowisku przyrodniczym".

zaloguj się by móc komentować

telok @Stalagmit 5 maja 2018 22:44
5 maja 2018 22:59

Zbił mi Pan jak pionka tego  Lewa Gumilowa, a chciałem tylko zapytać, czy cytowanie tego autora ma sens? 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @telok 5 maja 2018 22:59
5 maja 2018 23:03

Ależ oczywiście, że ma, z wyłączeniem jego niepotwierdzonej tezy, że impulsy pasjinarne powodują cykle ataków ludów stepowych.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 5 maja 2018 22:55
5 maja 2018 23:04

To tylko parędziesiąt metrów kwadratowych (wobec kilometrów sześciennych). No ale to tylko dwa/trzy wymiary i ten czas z żabiej perspektywy.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 5 maja 2018 23:04
5 maja 2018 23:08

Super, i tak zazdroszczę...

zaloguj się by móc komentować

telok @Stalagmit 5 maja 2018 23:03
5 maja 2018 23:08

Ja osobiście byłem zafascynowany jego połączeniem w związek przyczynowoskutkowy wysychania stepu i tworzenia się chord nomadów. 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @telok 5 maja 2018 23:08
5 maja 2018 23:10

Wysychanie stepu jako czynnik jest jak najbardziej ok., ale już rzekome cykle kosmiczne powodujące pasjonarność już nie bardzo.

zaloguj się by móc komentować

telok @Stalagmit 5 maja 2018 23:10
5 maja 2018 23:17

Ja oczywiście tylko o stepie tu nawiązałem, ale i nie bez kozery. Bo jesli ten Wielki Step bywał żyzny to oczywiście nigdy nie było bariery między Chinami a Europą i kontakty wojenno-handlowe były od zawsze. 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 5 maja 2018 23:08
5 maja 2018 23:18

Na Bielanach w blokach jest podobnie. Ekran komputera (rentgena :) ) stoi przed północnym oknem z widokiem na inne bloki. "Bitwy o Anglię" są cały rok, ale nie ma/widzę nocnych lotów.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 5 maja 2018 23:18
5 maja 2018 23:21

No właśnie, a ja chętnie wrócę tutaj (starachowickie hałdy w Puszczy Iłżeckiej):

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit
5 maja 2018 23:32

Za dziesięć lat nie będzie śladu po łysinie. To nie Jura (km3).

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 5 maja 2018 23:32
5 maja 2018 23:34

To prawda, ale narazie to piękne miejsce i punkt widokowy. Jeden z lepszych w mojej okolicy.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 5 maja 2018 23:34
5 maja 2018 23:40

Doceniam.

P.S.

Muszę się wreszcie nauczyć publikacji zdjęć.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 5 maja 2018 23:40
5 maja 2018 23:42

U góry jest ikonka "obrazek". Po jej kliknięciu trzeba wpisaćadres ulr.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 5 maja 2018 23:42
5 maja 2018 23:50

no właśnie jest brak adresu :(

p.s.

a co Pan widzi w moim t.zw. awatrze ?

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 5 maja 2018 23:50
5 maja 2018 23:52

widzę jakby lampkę, albo rozpalony na końcu pręt metalowy

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 5 maja 2018 23:52
6 maja 2018 00:01

"Dash patent" 1959 r. To początek wzrostu t.zw. bezdyslokacyjnego kryształu krzemu. Kogo to interesuje ?

Wszystkie nasze dzienne sprawy.

Dobranoc !!!

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @MarekBielany 6 maja 2018 00:01
6 maja 2018 15:31

A ja myślałem, że to "lampka" żabnicy.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 6 maja 2018 00:01
6 maja 2018 20:02

A no właśnie, wczoraj w nocy byłem już zmęczony i nie skojarzyłem. Krzem i elektronika. Odcinek programu "Sonda" na ten temat:

 

zaloguj się by móc komentować



Stalagmit @Kuldahrus 6 maja 2018 20:21
6 maja 2018 20:21

Świetny program popularnonaukowy, tak poza tym...

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Kuldahrus 6 maja 2018 15:31
6 maja 2018 21:56

Bardzo dobre ! :)

Chodzi o to coś do wabienia ofiar ? Jeżeli tak, to jeszcze lepiej.

 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit
7 maja 2018 01:07

?

P.S.

Liczby nie sztymują ?!

zaloguj się by móc komentować

Godny-Ojciec @Stalagmit 5 maja 2018 22:44
7 maja 2018 05:47

" PS. Wandalowie to plemię germańskie, osiadłe przez wielką wędrówką ludów na obecnychziemach polskich i słowackich, ale to pewnie Pan już od dawna wie. " - Imiona królów Wandalskich i Gorolskich miały raczej słowiańskie brzmienie, a co ważniejsze w języku słowiańskim miały te imiona sens Królowie Herulów i Wandalów

"Jedną z głównych przyczyn błędnego utożsamiania Wandalów z ludami germańskojęzycznymi jest niezrozumienie starożytnych pojęć „Germania” i „Germanie”. Trzeba wyraźnie podkreślić, iż oba te pojęcia miały w dawnych czasach inne znaczenie niż te, jakie posiadają obecnie. Ta prosta przyczyna powoduje liczne błędy we współczesnych interpretacjach pradawnych źródeł i zupełnie wypacza historię starożytnych ludów barbarzyńskich. 
Podobieństwa imion wandalskich do imion słowiańskich znaleźć można nie tylko na portalu „rootsweb” czy w księdze Thomasa Nugenta. Słowiańsko brzmiące imiona występują również w innych źródłach. Mimo ich słowiańskiego brzmienia, dziś powszechnie uważa się je za „imiona germańskie”. Zagadkowość tych imion wymaga kolejnych, żmudnych i uczciwych badań."

 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 7 maja 2018 01:07
7 maja 2018 07:22

Nie, wszystko w porządku.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Godny-Ojciec 7 maja 2018 05:47
7 maja 2018 10:20

Thomas Nugent (1700-1772), angielski pisarz i podróżnik opisał w swoim dziele "The History of Vandalia Containing the ancient and present state of the country of Mecklenburg" północno wschodnie Niemcy, Meklemburgię i części Brandenburgii, skupiając się na ich historii i czasach mu współczesnych. Nugent utożsamił w nim całkowiecie Wandalów z Wenedami, ludami słowiańskimi, a nawet z bałtyjskimi, co jest bardzo poważnym błędem. Opisuje Słowian Połabskich jako Wandalów, co również nie jest prawdą. Wzięło się to prawdopodobnie ze średniowiecznej jeszcze tytulatury władców różnych państw północnej i środkowej Europy. W X w. kronikarz niemiecki Gerhard z Augsburga nazwał Mieszka I "królem Wandalów" ( „dux Wandalorum, Misico nomine”). Średniowieczni kronikarze nieprawidłowo utożsamili Wandalów z Wenedami/Słowianami na podstawie podobieństwa tych nazw. Tak zrobił m. in. angielski historyk Gerwazy z Tilbury, który nazwał Polskę „ziemią Wandalów”. Za nim poszli inni kronikarze, np. Maciej Miechowita. Identyfikacja Wenedów ze Słowianami wynika z błędu Jordanesa.  Jako Wenedów określano różne ludy żyjące w różnych częściach Europy i w Anatolii. Pod tą nazwą kryje się więc jakiś lud indoeuropejski, którego ekspansja musiała niegdyś objąć rozlegle obszary Europy (ale było to w dość odległych pradziejach). Według źródeł rzymskich na terenie środkowej i wschodniej Europy w I i II w. po Chr. żyły dwa odrębne ludy określane jako Wenetowie/Wenedowie: jeden nad  Bałtykiem (Venedi lub Venedai Pliniusza i Ptolemeusza, czylizapewne ludność kręgu zachodniobałtyjskiego) oraz Venethi  z przekazu Tacyta i lokalizowani przez niego na terenach na wschód od ziem polskich.

Całe zamieszanie wzięło się z tego, że plemię Wandalów mówiące językiem wschodniogermańskim żyło na ziemiach polskich w okresie wpływów rzymskich i na początku okresu wędrówek ludów (I-V w. po Chr.). ale podkreślam, było to plemię germańskie. Ich nazwa pojawia się po raz pierwszy w Historia Naturalis Pliniusza Starszego (IV, 99-100) znajdujemy Wandalów/Vandiliów wśród ludów germańskich: "(...)  Germanorum genera quinque: Vandili quorum pars Burgodiones, Varinnae, Charini, Gutones. alterum genus Inguaeones, quorum pars Cimbri, Teutoni ac Chaucorum gentes.(...)". Pliniusz Starszy w młodości służył jako oficer, prefekt kawalerii w prowincji Germanii Inferior nad Renem, uczestniczył w kampanii przeciwko Chattom, więc jego wiedza o Germanii i Germanach pochodziła z pierwszej ręki. Piszący pod koniec I lub na początku II w. po Chr. Tacyt również umieszcza Wandalów wśród plemion germańskich: "Niektórzy – jak to jest naturalne wobec wolności sądu, którą dopuszczają zamierzchłe wieki – przyjmują więcej synów tegoż boga oraz więcej nazw całego ludu, jak to: Marsowie, Gambrywiowie, Vandiliowie, i twierdzą, że te tylko są prawdziwe i pierwotne imiona (...)". Kasjusz Dion Kokcejanus (Historia rzymska) wymienia Wandalów wśród ludów germańskich, które uczestniczyły w wojnach markomańskich przeciwko Rzymowi, podaje też, że Markomanowie i Kwadowie byli sąsiadami Wandalów. Historyk gocki Jordanes napisał (Getica IV, 25), że po wylądowaniu na południowym wybrzeżu Bałtyku (tj. ewidentnie na obszarze współczesnej Polski) Goci pokonali Ulemrugiów oraz Wandalów ("Vnde mox promoventes ad sedes Vlmerugorum, qui tunc Oceani ripas insidebant, castra metati sunt eosque commisso proelio propriis sedibus pepulerunt, eorumque vicinos Vandalos iam tunc subiugantes suis aplicavere victoriis"). Pierwsza siedziba Gotów po opuszczeniu Skandynawii, tzw. Gothiskandza, znajdowała się na terenach wokół ujścia Wisły i na Wysoczyźnie Elbląskiej. Wg. Jordanesa Goci dopłynęli tu za króla Beriga i pokonali Wandalów. Historyk Paweł Diakon pisze o walkach między Wandalami a Longobardami (Historia Longobardorum, I, 7).

Wandalowie wywodzą się ze Skandynawii, a ich nazwa jest pokrewna nazwie szwedzkiego regionu Vendel w prowincji Uppland. Prawdopodobnie Wandalowie pochodzili właśnie regionu Vendel (od którego zresztą wziął nazwę cały okres archeologiczny epoki żelaza w Skandynawii, 550-790 po Chr.). Nazwa Wandalów pochodzi od starogermańskiego czasownika *wand- (wędrować), który z kolei pochodzi od praindoeuropejskiego *wendh- (wiać, obracać się, zmieniać kierunek). 

Wandalowie jeszcze w młodszym okresie przedrzymskim wywędrowali z południowej Skandynawii i prze Jutlandię oraz północne Niemcy dotarli do dorzecza Wisły i Odry. Stało się to w III w. przed Chr., kiedy przez ziemie polskie wędrowały i osiedlały się grupki ludności germańskiej, związane z kulturą jastorfską. W tworzeniu tej formacji kulturowej uczestniczyła miejscowa ludność kultury pomorskiej, germańscy (wandalscy) migranci z północy oraz Celtowie. Ci ostatni osiedli w kilku enklawach na południu i północy Polski: na Dolnym Śląsku w rejonie Góry Ślęży, na Wyżynie Głubczyckiej na Górnym Śląsku, w Małopolsce w okolicach Krakowa, nad Sanem, na Kujawach i w rejonie Kalisza. To właśnie Celtom Wandalowie zawdzieczają przejęcie osiągnięć kultury materialnej w zakresie obróbki żelaza i innych metali, garncarstwa, wyrobu broni i ozdób. Na początku ukształtowana pod wyraźnym wpływem Celtów kultura przeworska była obecna w środkowej Polsce, na północnym Mazowszu, w Wielkopolsce i na Śląsku. Od północy sąsiadowała z kulturą oksywską (potem wielbarską). 

W I wieku po Chr. Wandalowie w I w. po Chr. W. najprawdopodobniej wchodzili w skład konfederacji plemiennej zwanej związkiem lugijskim (Lugiorum nomen) i wspomnianej przez Tacyta. Nazwa Lugiów pochodzi z języka celtyckiego, jest pokrewna nazwom takim jak Lugudunum, Lugidunum i związana z imięniem celtyckiego bóstwa Słońca, Luga. Prawdopodobnie Wandalowie zdominowali w pewnym momencie (II. w. po Chr.) Związek Lugijski (w którego skład wchodziły plemiona germańskie i celtyckie) i ich nazwa przeszła na wszystkie ludy należące do niego. Związek Lugijski i Wandalów identyfikuje się z kulturą przeworską, obecną na ziemiach polskich od III w. przed Chr. Związek Lugijski był organizacją, której funkcją była obrona i kontrola szlaku bursztynowego. Tacyt wymienił pięć najważniejszych plemion tego związku: Hariów, Helwekonów, Manimów, Helizjów i Nahanarwalów, a Klaudiusz Ptolomeusz dodał jeszcze plemiona takie jak: Lugiowie-Burowie, Lugiowie-Omanowie, Lugiowie-Didunowie. O germańskim charakterze ludności kultury przeworskiej świadczą także napisy runiczne w języku germańskim znajdowane na zabytkach tej kultury. Na cmentarzysku przeworskim pod Jarocinem z I-III w. po Chr. odkryto srebrne łyżeczki z napisanymi pismem runicznym imionami germańskimi. Zabytki z rnami germańskimi znane są też z cmentarzyska w Rozwadowie nad Sanem, z pochówku z Suszyczna koło Kowla (z napisem w języku germańskim TILARIS). Runy występują także na złotych brakteatach z okresu wędrówek ludów z terenu Polski. Imiona królów wandalskich (z IV w. po Chr.) poświadczone przez źródła pisane i monety są ewidentnie germańskie: Genzeryk, Gunderyk, Gutamund, Gelimer. Trudno nawet przypuszczać, by w takim układzie Wandalowie byli Słowianami. 

Na przełomie er na przełomie er ludność przeworska zajęła Wołyń i Podole, ale na skutek ekspansji Gotów (kultura wielbarska) Wandalowie utracili północną Wielkopolskę, a później (2. połowa II wieku po Chr.) cały obszar na wschód od Wisły. 

Około połowy V wieku, Wandalowie opuścili oni swe dotychczasowe siedziby i wzięli udział w wielkiej wędrówce ludów. Jednak nie cała ludność kultury przeworskiej wyemigrowała. Niektóre grupy germańskie przetrwały na ziemiach polskich w 2. połowie V wieku po Chr. Potem zasymilowali je przybywający ze wschodu Słowianie, więc ludność Polski przynajmniej częściowo pochodzi od Wandalów. Prokopiusz z Cezarei podaje, że odłam Wandalów pozostał w swoich dawnych siedzibach. Pisze, że za panowania Gejzeryka w latach 439-477 do Wandalów w Afryce przybyło poselstwo pobratymców z dawnych siedzib, pragnąc się upewnić, że nie zamierzają oni powrócić na północ. Archeologicznym śladem tych grup są pozostałości osadnictwa przeworkiego z późnego okresu wędrówek ludów na Kujawach i nad środkową Prosną. W tym samym czasie bałtyjskie plemiona na Mazurach i na obszarze dzisiejszego obwodu kaliningradzkiego siedziały na swoich dawnych terenach (zajmowanych co najmniej od epoki brązu).  Z pruskiej Sambii przybyło do króla Ostrogotów do Rzymu około roku 525 po Chr. poselstwo z darami bursztynu, zapewne z nadzieją, że uda się nawiązać zerwane przez wędrówki ludów więzy handlowe z krajami basenu Morza Śródziemnego. Poza tym historyk wschodniorzymski Prokopiusz z Cezarei (Bellum Gothicum VI, II, 15) mówi o plemieniu Herulów, którzy w 512 r. po Chr. „(…) przeszli w poprzek przez wszystkie ludy Sklawinów, a następnie przebywszy znaczny obszar pustego kraju, dotarli do ludu zwanego Warnami. A następnie przeszli szybko także i przez plemiona Danów (…)” . Herulowie wędrowali znad dolnego Dunaju wzdłuż Karpat i napotkali pustki osadnicze na terenie dzisiejszej Polski południowej. Zwykle wiąże się z nimi znaleziska z Ulowa w województwie lubelskim. Analizy palinologów wskazują, że w V w. po Chr. na ziemiach polskich w profilach pyłkowych w miejsce wskaźników obecności ludzkiej: pyłków zbóż i roślin synantropijnych pojawiły się wskaźniki świadczące o rozwoju lasu, co też świadczy o wyludnieniu. 

Migracje Wandalów

sytuacja kulturowa na ziemiach polskich przed uformowanie się kultury przeworskiej

zasięg kultury przeworskiej w początkach okresu wpływów rzymskich

Pod numerem 6 widoczny grot z napisem runicznym z cmentarzyska w Stalowej Woli-Rozwadowie

Popielnica z przeworskiego cmentarzyska w Dziedzicach, z napisem runicznym

 

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Stalagmit 7 maja 2018 10:20
7 maja 2018 20:33

Przy okazji alfabetu runicznego, to istnieje prawdopodobieństwo, że Tolkien właśnie z tych języków korzystał przy tworzeniu większości języków śródziemia, przykładowo jeśli chodzi o te napisy u góry i u dołu okładki tej książki?

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Kuldahrus 7 maja 2018 20:33
7 maja 2018 20:42

Tak, to jest właśnie ten alfabet, pismo runiczne zwane też futhark, któe powstało w Skandynawii pod wpływem cywilizacji z basenu Morza Śródziemengo w II w. przed Chr. Germanie w czasie swoich wędrówek u schyłku II w. przed Chr. (inwazja Cymbrów i Teutonów na Italię) zetknęli się z alfabetami: łacińskim, greckim, punickim albo południowoalpejskim. Wymyślili własne pismo do zapisu języka germańskiego i używali go w Skandynawii, środkowej Europie. W średniowieczu pismo runiczne rozprzestrzenili wikingowie w czasie swych wypraw.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Stalagmit 7 maja 2018 20:42
7 maja 2018 20:58

Dzięki. Jesteś niezastąpiony.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @Stalagmit
7 maja 2018 22:16

Jeszcze na początku VI stulecia popierani przez cesarza Anastazjusza Frankowie powstrzymali ekspansję Wizygotów w Galii w czasie bitwy pod Vouille, podczas której król Chlodwig zabił Alaryka II i zmusił wizygockie wojska do odwrotu do Septymanii. 

Ta bitwa pod Vouillé uchodzi za pierwszą z trzech, które stoczono w okolicach Poitiers, decydujących o historii Francji. Jest data, są walczące strony i miejsce gdzie krew przelano. To na papierze. Papier cierpliwy. 

Ziemia nie kłamie. Słowa marszałka Petain w przemowie z  czerwca 1940 do Francuzów o zawieszeniu broni. La terre, elle, ne ment pas.  Ziemia w znaczeniu teren zamieszkały przez Francuzów.  Zwrot ten zrobił karierę w tutejszej publistyce politycznej.  

Przed okrągłą 1500. rocznicą w 2007 roku ekipy archeologiczne ruszyły w teren przeczesywać ziemię. Z relacji w biurze informacji turystycznej w Vouillé wynikło, że archeolodzy trafili 'akurat na jałowe wykopy, niestety pustka', jak to dzisiaj w innym kontekście żargonowo a celnie zostało ujęte. 

Czy bitwa się odbyła? W sieci podawane jest również inne alternatywne miejsce. 

Wielka narracja narodowa, za sprawą pierwszego kronikarza Franków z VI w., zafiksowana na to miejsce trwa. Turyści odwiedzają okolicę i z samochodów spoglądają na pola uprawne w tzw. Vallée aux Morts na przedpolu Vouillé.

Jeszcze się podłączę, coś tam akurat wpadło mi w oko na temat jak to się robiło we Francji, tą narrację narodową.

Oczywiście plus bowiem Słowianie ...? Jeszcze pociągnę za język. Na odległość to pachnie Wielką Lechią w wydaniu soft akademickim.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @saturn-9 7 maja 2018 22:16
7 maja 2018 22:30

Dziekuję bardzo za kolejne cenne uzupełnienie, choć akurat nie jestem zwolennikiem Wielkiej Lechii, nawet w wydaniu soft. 

Z archeologią pól bitwenych jest ten problem, że często po zakończeniu starcia strona zwycięska dokładnie obdzierała poległych i "sprzątała" pole bitwy. Miejsca historycznych bitew nie są często zbyt dokładnie określone i nie wiadomo, gdzie szukać właściwego pola. Choć oczywiście w dziedzinie wykrywania archeologicznych pozostałości bitew są sukcesy (Termopile, Alezja, Visby, Grunwald, Little Big Horn). Czasem odkrywa się pozostałości bitew, o których głucho w źródłach pisanych (Tollense, Dura Europos, Illerup Adal). Zapewne bitwa pod Vouille odbyła się w innym miejsc, niż prowadzono poszukiwania. Ma Pan rację, rzeczywiście propaganda zasze robi swoje. 

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 7 maja 2018 22:30
8 maja 2018 00:43

Sądzę, że zawsze/często ... dokładnie obdzierała poległych i "sprzątała" pole bitwy

P.S.

To mój błąd z liczbami.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 8 maja 2018 00:43
8 maja 2018 07:52

Właśnie, nawet z naciskiem na zawsze

zaloguj się by móc komentować


saturn-9 @Stalagmit 7 maja 2018 22:30
9 maja 2018 12:08

Co do Słowian to, jak zrozumiałem, Pan relacjonuje co jest aktualną wykładnią akademicką. Powołując się na podaną w literaturze pozycję w języku polskim?

Gdybym nie zahaczył we wrześniu 2016 o blog coryllusa na zapleczu sklepu to nic bym nie wiedział o Wielkiej Lechii ... Przeglądając niemieckojęzyczne blogi czytałem o  Wendach nieco było o 'Słowianach'. Muszę odświeżyć bazę danych. To są dane czy namiary z punktu widzenia poszukujących prywatnie pod prąd oficjalnej wykładni, do której się poszukujący odnoszą ...

Czasu nie staje. Coś zapowiedziałem ale dopiero w przyszłym tygodniu słowa dotrzymam.    

Pytanie: czy Pan przegląda niemieckojęzyczną literature w tematach poszczególnych wpisów czy raczej głównie angielską? 

Czy napisze Pan przyczynek odnośnie zawieszenia bronii po Wielkiej Wojnie i traktacie pokoju?

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @saturn-9 9 maja 2018 12:08
9 maja 2018 20:58

Tak, relacjonuję raczej standardową narrację akademicką w tej notce, posługuję się głównie literaturą polskojęzyczną, anglojęzyczną, czasem niemieckojęzyczną, ale nie tylko. Zawsze warto poczytac "oficjalne" rzeczy, nawet po to, by zyskac orientację w temacie. Często niespodziewane połączenie faktów z akademickich opracowań daje niepodziewane efekty. 

Z prac niemieckojęzycznych (choć nie zawsze przez Niemców pisanych) mogę polecić:

 M. Parczewski, Die Anfänge der frühslawischen Kultur in Polen, Veröffentlichungen der Österreichischen Gesellschaft für Ur- und Frühgeschichte, 17, Wien 1993.

S. Brather, Archäologie der Westslawen. Siedlung, Wirtschaft und Gesellschaft im früh- und hochmittelalterlichen Ostmitteleuropa, Ergänzungsbände zum Reallexikon der Germanischen Altertumskunde, 30, Berlin – New York 2001

S. Brather, Ethnische Interpretation in der frügeschichtlichen Archäologie. Geschichte, Grundlagen und Alternativen, Ergänzungsbände zum Reallexikon der Germanischen Altertumskunde, 42, Berlin – New York 2004

Z prac polskich zupełnie podstawowy jest tom:

M. Parczewski, P. Kaczanowski (red.), Archeologia o początkach Słowian, Kraków 2005

oraz książka:

 K. Godłowski, Z badań nad zagadnieniem rozprzestrzenienia Słowian w V-VII w. n.e., Kraków 1979

i:

Parczewski, Najstarsza faza kultury wczesnosłowiańskiej w Polsce, Rozprawy habilitacyjne UJ, 141, Kraków 1988

Może napiszę coś o zakończeniu Wielkiej Wojny i konferencji pokojowej, ale to za jakiś czas.

zaloguj się by móc komentować

100peral @saturn-9 9 maja 2018 12:08
10 maja 2018 20:57

"Mieszko, ksiaze Wandalow." - kroniki kwadlinburskie,
Annales Augustani (1056) (opisujac kleske Niemcow w bitwie ze Slowianami): " exercitus Saxonum a Wandalis trucidatur"
Adam z Bremy: "Sclavania igitur, amplissima Germaniae provintia, a Winulis incolitur, qui olim dicti sum Wandali; decies maior esse fertur nostra Saxonia, presertim si Boemiam et eos, qui trans Oddaram sunt, Polanos, quaia nec habitu nec lingua discrepant, in partem adiecreris Sclavaniae "
"Sclavanie, najwieksza czesc Germanii zamieszkuja Winuliowie, ktorych wczesniej nazywano Wandalami. Podobno jest ona wieksza niz nasza Saksonia, zwlaszcza jesli zaliczyc do niej Czechow i Polan po drugiej stronie Odry, ktorzy nie roznia sie ani jezykiem ani obyczjem."
Vilhelm z Niebourga: "Krol Danii ...oswiadzczyl: Jestesmy zajeci walkami z poganami i Wandalami - naszymi sasiadami";
Vilhelm z Rubruck (XIII w): "Jezyk Rusinow, Polakow, Czechow i Sclawonow jest taki sam jak jezyk Wandalow".
- do tego dochodza jeszcze zrodla donoszace o Slowianach na Sycylii: Ibn Hauqal, Abul Fida'y, Yaqut
- w Hiszpanii i na Balearach : al-Masudi, Ibn Hauqal, al-Maqqari
- i w polnocno-zachodniej Afryce: al-Bekri

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @100peral 10 maja 2018 20:57
10 maja 2018 21:35

Wszystkie przytoczone przez Pana źródła identyfikują Słowian z Wandalami, ponieważ średniowieczni kronikarze, którzy znali źródła antyczne (Tacyta, Pliniusza), z których zaczerpnęli informacje, że Wandalowie mieszkali na obszarze ziem zajmowanych w ich czasach przez Słowian. Przenieśli zatem nazwę Wandalów na Słowian, dodatkowo identyfikując ich z Wenedami. Roczniki Alamańskie, opisując wyprawę cesarza Karola Wielkiego na Słowian i Awarów podają że "(...) podążył do krainy Wandalów. (...)" Tym tropem poszedł Wincenty Kadłubek, który napisał: "(...) Stąd rzeka Wisła od królowej Wandy otrzymała nazwę Wandal. Od tego Polacy i inne ludy słowiańskie graniczące z ich państwami nazwani zostali nie Lechitami, lecz Wandalitami. (...)" Jest to typowa dla historyków średniowiecznych praktyka przypisywania różnym ludom antycznych korzeni, wiązania ich z etnosami znanymi ze źródeł. Ma ona wyłącznie funkcję propagandową. Ten propagandowy mem spowodował, że do tytulatury królów szwedzkich wszedł zwrot: Suecorum, Gothorum et Vandalorum Rex . Królowie Danii też tytułowali się władcami Wandalów. Tradycja wiążąca Słowian z Wandalami została zapoczątkowana na terenie państwa Franków. Ale nawet Awarów nazywano czasem Wandalami, jak stwierdza to Rocznik z Sankt Gallen w roku 795, kiedy opisuje zwycięską wyprawę na Awarów słowami: Wandalowie zostali pokonani. Nazwa została początkowo przeniesiona na koczowników, a potem na ludy zamieszkujące wschód. Adam z Bremy na podstawie podobieństwa nazw błędnie utożsamił Wandalów z Wenedami i Słowianami. Mieszka I nazwał na tej samej zasadzie księciem Wandalów Gerhard z Augsburga w dziele Cuda Św. Udalryka

Realni Wandalowie odzeszli na początku wędrówki ludów za limes i dotarli aż do Afryki. Zapewne jakaś ich część została na miejscu i zasymilowali ją Słowianie.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @100peral 10 maja 2018 20:57
10 maja 2018 21:44

Obecność Słowian w Afryce Północnej, na Sycylii, Balearach i w Hiszpanii była efektem ożywionego handlu niewolnikami, jaki prowadzili handlarze ze świata arabskiego z plemionami słowiańskimi. Przez Pragę, Magdeburg, Wenecję i Konstantynopol słowiańscy niewolnicy byli wywożeni do krajów muzułmańskich. Część tego handlu była prowadzona przez wyspecjalizowanych żydowskich kupców, tzw. Radanitów. Porywaniem i sprzedawaniem Słowian trudnili się Wikingowie, którzy handlowali nimi m. in. na Wolinie. Słowiańscy niewolnicy byli cenieni jako wyspecjalizowani rzemieślnicy, a także żołnierze (władcy arabscy utrzymywali złożone z nich armie). Wymienieni przez Pana arabscy kronikarze piszą o Słowianach (Saqaliba), którzy służyli w arabskich armiach. Ostatni archeolodzy w Maroku odkryli pozostałości osady (Qarjat as-Saqaliba) takich Słowian, którzy służyli w armii miejscowego emira. 

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @saturn-9 7 maja 2018 22:16
12 maja 2018 22:10

Jeszcze się podłączę, coś tam akurat wpadło mi w oko na temat jak to się robiło we Francji, tą narrację narodową.

Kompilacja pytań i odpowiedzi z tygodnika Le Point  (1.3.2018).

W odpowiedziach autor nowej biografii Wercyngetoryksa podaje ciekawe wątki kształtowania narracji historycznej we Francji.

"Vercingétorix" to pierwsza prawdziwa biografia Wercyngetoryksa. Z emfazą otwiera redaktor odpowiedzialny za rozmowę. Camille Jullian, w 1901 roku, zadowolił się esejem.   Jacques Harmand, w 1984 r., zrobił z Wercyngetoryksa szpiega Cezara, a Michel Reddé wysunął hipotezę o twórczości literackiej Rzymianina. Krytycznie czytając "O wojnie galijskiej", porównując z innymi tekstami, Jean-Louis Brunaux (archeolog i autor wielu książek m.in. o Alezji czy micie Celtów) nadał kształt postaci. Wercyngetoriks wywodził się z arystokracji ludu (Arwernowie), który zdominował Galię. Zarazem ten były zakładnik Cezara byl również wytworem rzymskiej doskonałości. Od Cezara nauczył się zarówno strategii militarnej, jak i politycznego patronatu. Najnowsza biografia to: "Prawdziwe odkrycie, na antypodach politycznych rekonstrukcji, których przedmiotem była ta postać." Tak wywodzi redaktor w Le Point.

Galowie pojawili się wyraźnie dopiero w broszurze Sieyèsa "Czym jest stan trzeci?" [1789] z czasów Rewolucji Francuzkiej. Abbé Sieyès, aby ustanowić ten 'trzeci stan', odnosi się do ludu galijskiego. Lud ten zamieszkiwał obszar obecnej Francji przed najazdem Franków, na których powołuje się od stuleci francuska arystokracja. W 1828 r. Amédée Thierry, w swojej "Historii Galów", jako pierwszy odnosi się do Wercyngetoryksa. Przypisuje mu przymioty typowo galijskie: waleczny, porywczy. Tekst spotkał się z miałkim odbiorem, do tego stopnia, że Michelet, w swojej wielkiej "Historii Francji" [1833], nie ocenia, żeby to była postać realna. Odczytuje Wercyngetoryksa w potocznym tego słowa znaczeniu: "bardzo wielki generał".

Ogromna statua Wercyngetoryksa w Alezji wzniesiona przez Napoleona III jest świadectwem politycznych zainteresowań cesarza. Odniesieniem dlań jest linia polityczna Napoleona Bonaparte oraz rzymski cesarz, z którym się identyfikuje. Poświęca także Cezarowi dziełko, które jest komentarzem do "O wojnie galijskiej". Ale gdy przybliża się postać Cezara wyłania się również postać Wercyngetoryksa, któremu postawił pomnik [1865], na którym są wygrawerowane słowa z dzieła Cezara: „Zjednoczona Galia, tworząc jeden naród, przesiąknięty tym samym duchem, może rzucić wyzwanie Wszechświatowi". [La Gaule unie, formant une seule nation, animée d'un même esprit, peut défier l'univers] 

Po klęsce z Prusami, w 1870 roku, aktualności nabiera kwestia odgermanizowania historii Francji. Akcentowane jest dziedzictwo Galów a odsuwane Franków. Niemniej Henri Martin [Vercingétorix, 1865] i Ernest Lavisse [Histoire de France depuis les origines jusqu’à la Révolution (1901)], podkreślają brak jedności wśród krnąbrnych Galów, przykład tego czego nie należy robić w obliczu wroga. Tylko Wercyngetoryks próbował ich zebrać; jest on jednak oskarżony o ich zatratę. To z zeszytów Lavisse'a [Ernest Lavisse 1842-1922] wyprowadzono wzór „naszych przodków, Galów”, spopularyzowany później przez Henri Salvadora w piosence "Faut rigoler" [„Czas na śmiech, zanim niebo spadnie nam na głowę”]. Wniosek taki wyciągnięto w czasie Wielkiej Wojny, w której zarośnięci żołnierze porównywani są do Galów uwiecznionych na pomnikach poległych.

W czasach Vichy nawiązuje się do czasów gallo-romańskich po Cezarze. Konsensus pomiędzy Galią a rzymskimi kolonizatorami, aby dać przykład współpracy z Niemcami.

Gdy Sarkozy, w 2016 r., Fillon, w 2017 r. używali odniesienia do Wercyngetoryksa lub "naszych przodków, Galów", zawsze w sensie tożsamości. Miało to podkreślić zamkniętą wizję już ukształtowanego narodu. Czy można mówić o jego jedności?

Nie istniała jedność etniczna. Galijska rasa nie istnieje, a tym bardziej celtycka. Celtowie byli później wymyśleni przez hugenotów w XVI wieku, by wywieść Francuzów od Niemców. Pomysł ten podjęli nazistowscy archeolodzy, którzy zamierzali usprawiedliwić aneksję wschodniej Francji przez Trzecią Rzeszę. Galia nie istniała aż do założenia Marsylii około 600 r. pne przez fenickich Greków uciekających przed Persami w Turcji. (...) 

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @saturn-9 12 maja 2018 22:10
12 maja 2018 23:55

Bardzo dziękuję za to ciekawe i istotne uzupełnienie. Żeby nie wydłużać, odpowiem, że prawdopodobnie niedługo napiszę coś o Celtach. Wszystko jak zwykle kręciło się wokół szlaków handlowych....

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować