-

Stalagmit

Zagadka Hitlera. Cz. 2. Z nie tak dawnej historii

Przez prawie dziesięć lat NSDAP budowała swoje struktury i testowała zdolność do zajmowania miejsc w parlamencie weimarskich Niemiec. Cały czas konkurowała i walczyła z komunistami z kierowanej przez Ernsta Thälmanna Komunistycznej Partii Niemiec. Za pieniądze niemieckich i amerykańskich przemysłowców funkcjonariusze i agitatorzy jeździli po Niemczech, głosząc agresywna ideologię we wszystkich niemal zakątkach kraju. Narodowych socjalistów poparł magnat prasowy Alfred Hugenberg, właściciel wydawnictw Scherl, agencji informacyjnej Telegraphen-Union (TU), agencji ogłoszeniowej Allgemeine Anzeigen GmbH , wytwórni filmowej Universum Film AG (Ufa). Hugenberg był hakatystą i przewodniczącym Niemieckiej Narodowej Partii Ludowej. Już w 1928 roku Hitler i Hugenberg występowali razem na wiecach. Prasa, agencje informacyjne i wydawnictwa zostały oddane na usługi NSDAP i innych skrajnych partii. 14 września 1930 roku NSDAP uzyskała bardzo duże poparcie w wyborach do Reichstagu. Hitlerowcy oficjalnie głosili sprzeciw wobec planu Younga, traktatu wersalskiego i spłacania reparacji wojennych. Korzystali z ciężkiej sytuacji niemieckiego społeczeństwa, dociskanego do gruntu przez bezrobocie i inflację. W 1930 roku w Niemczech było 3,4 mln bezrobotnych, a dwa lata później już 6 milionów.

Kolejnym zagranicznym sojusznikiem Hitlera okazał się amerykański przemysłowiec Henry Ford. Oficjalnie występował on jako przeciwnik wielkiej finansjery z Wall Street i pacyfista oraz przyjaciel zwykłych ludzi. Jednak jego publiczny wizerunek niewiele miał wspólnego z prawdą. W latach trzydziestych Ford inwestował ogromne kwoty w Związku Radzieckim. Jego firma wybudowała pierwszą nowoczesną fabrykę samochodów w mieście Gorki (Niżny Nowogród). Już od 1922 roku finansował ruch narodowosocjalistyczny. W osobistym gabinecie Hitlera wisiał wielki portret Henry’ego Forda. W 1938 przemysłowiec został odznaczony Krzyżem Żelaznym. Łącznikiem pomiędzy Hitlerem a Fordem był aktywista ruchu wszechniemieckiego i NSDAP, Dietrich Eichart, który pozostawał w kontakcie z agentami amerykańskiego milionera. Ford dołożył włożył kapitału i technologii w rozwój niemieckiego przemysłu. Niemieckim oddziałem Ford Motor Company z Detroit było Ford-Werke A.G. W czasie wojny fabryki Forda działały bez problemu nie tylko w Niemczech, ale także w krajach okupowanych i sprzymierzonych z Trzecią Rzeszą. Po drugiej stronie frontu, w Związku Radzieckim fabryki Forda produkowały ciężarówki dla Armii Czerwonej. Co więcej, oddziały firmy działające w okupowanej Francji przez całą wojnę pozostawały w kontakcie z amerykańską centralą. Telegramy do niemieckich fabryk wysyłał sam Edsel Ford. Amerykańskie Siły Powietrzne nie bombardowały w czasie wojny fabryk Forda.

Spośród przedstawicieli przemysłu niemieckiego wielu niemal od samego początku popierało ruch narodowosocjalistyczny. Rodzina Kruppów, Fritz Thyssen, Albert Voegler, Adolf Kirdorf, Kurt von Schroder i inni już od 1919 roku dostarczali pieniądze dla ruchu hitlerowskiego. Szczególnie dużo funduszy pochodziło od amerykańsko-niemieckich konsorcjów, takich jak I.G. Farben, A.E.G., czy DAPAG. Fritz Thyssen wspólnie z amerykańską rodziną bankierską Harrimanów organizował finansowanie NSDAP poprzez holenderski bank z Rotterdamu, Bank voor Handel en Scheepvaart N.V. Ta mało znana instytucja finansowa była ściśle sprzężona z nowojorską firmą Harrimanów, Union Banking Corporation. William Averell Harimann prowadził już z dużym sukcesem interesy w Związku Sowieckim. Od 1934 roku pełnił odpowiedzialne funkcje w administracji prezydenta Roosevelta. Zajmował wysoką pozycję w National Recovery Administration, agencji rządowej zajmującej się kontrolą nad amerykańską gospodarką i siłą roboczą. Co ciekawe, kapitał Harrimana był mocno zaangażowany na Śląsku. W 1926 roku Silesian-American Corporation przejęła udziały w katowickiej spółce Giesche S. A. Jak widać amerykański kapitał był żywotnie zainteresowany gospodarczą i polityczną dominacją w Europie.

Testem dla partii hitlerowskiej i jej finansowych popleczników okazały się wybory do Reichstagu w 1933 roku. Już w 1932 roku grupa niemieckich przemysłowców z I.G. Farben, American I.G. Farben, Hamburg-America Linie i innych przedsiębiorstw udzieliła kredytu w wysokości 600 tys. dla NSDAP. Pieniądze zostały zdeponowane na koncie Rudolfa Hessa w Deutsche Banku. W 1933 roku śmietanka finansowa Niemiec i innych krajów zachodu przelała na konto Hessa w Delbruck Schickler Bank trzy miliony marek na potrzeby partii nazistowskiej i nadchodzących wyborów. Warunki finansowania ustalono na spotkaniu, które odbyło się 20 lutego 1933 roku w domu Hermanna Goeringa. Uczestniczyli w nim: Hjalmar Schacht, Adolf Hitler, Gustaw Krupp von Bohlen, Albert Voegler (dyrektor Vereinigte Stahlwerke). Największe fundusze położyło na stole I.G. Farben, nieco mniejsze Braunkohlen-u. Brikett-Industrie A.G, German General Electric, Telefunken Gesellsehaft, Reichsverbund der Automobilindustrie S.V. Warto przypomnieć, że w radzie nadzorczej I. G. Farben zasiadali wtedy: Paul Warburg, Edsel B. Ford i Walter Teagle, z nowojorskiej gałęzi Banku Rezerwy Federalnej. Powstał Nationale Treuhand, wielki fundusz wyborczy Adolfa Hitlera.

W tym kluczowym momencie na scenie znów pojawił się Ernst Hanfstaengl. Wieczorem 27 lutego 1933 roku w budynku Reichstagu w Berlinie wybuchł potężny pożar. O jego wywołanie oskarżono komunistów. Szybko znaleziono winnego w osobie młodego Holendra Marinusa van der Lubbe’go. Już 28 lutego Hitler i jego poplecznicy namówili prezy6denta Hindenburga do podpisania dekretu O ochronie narodu i państwa, zawieszającego podstawowe prawa obywateli i oddającego kontrolę nad policją polityczną NSDAP. Od tej chwili Niemcy przeszły pod absolutną władzę narodowych socjalistów. Dziś wiadomo już, że zamkniętego i ściśle strzeżonego budynku nie mógł podpalić niedowidzący van der Lubbe. Reichstag był połączony podziemnym tunelem z pałacem przewodniczącego parlamentu, w którym mieszkał wtedy Hermann Goering. Przebywał tam wtedy także E. Hanfstaengl. To właśnie Goering i Hanfstaengl posłali tunelem do Reichstagu ekipę bojowców SA, która za pomocą łatwopalnych płynów wznieciła pożar. W tym czasie w całym Berlinie szturmowcy SA czekali na miejscach zbiórki w gotowości do akcji. Oficjalne biuletyny ogłaszające stan wyjątkowy i listy osób, które miały być aresztowane, były już wydrukowane.

Kiedy w sierpniu 1934 roku zmarł prezydent Paul von Hindenburg, a przeciwnicy Hitlera z SA zostali zmasakrowani w czasie nocy długich noży, NSDAP zaczęło wprowadzać swój program polityczny. W sferze ekonomicznej przypominał on aż do złudzenia projekt „Nowego Ładu” wdrażany właśnie w Stanach Zjednoczonych przez prezydenta Roosevelta i jego rząd. Roosevelta popierały te same przedsiębiorstwa i ci sami przemysłowcy, którzy finansowali ruch Hitlera: Gerard Swope i Owen Young z General Electric, Paul Warburg z American I.G. Farben, Walter Teagle ze Standard Oil of New Jersey i nowojorskiego Banku Rezerwy Federalnej. New Deal miał być dla grubych ryb z Wall Street instrumentem kontroli gospodarki i zwalczania konkurencji. Szefowie wielkich koncernów liczyli także na zyski związane z rozbudową niemieckiego przemysłu zbrojeniowego i armii.

Amerykańska elita finansowa kontaktowała się z niemieckimi władzami za pomocą szefów oddziałów swoich firm w Rzeszy. Ale Ernst Hanfstaengl wypadł z łask Hitlera i przestał być pośrednikiem. Zaczęło się od sprawy barona Sylvestra Wilhelma Gottharda von der Roppa. Von Ropp był synem Wilhelma Edmunda Karla Reinholda Alexandera von der Roppa (barona von Roppa opisanego w książce „Na skraju Imperium” Mieczysława Jałowieckiego, krewnego biskupa E. von Roppa). Wilhelm von Ropp w 1910 roku przeprowadził się do Wielkiej Brytanii i został poddanym brytyjskim. W czasie I wojny światowej służył w brytyjskim lotnictwie, a po jej zakończeniu pojechał do Niemiec jako przedstawiciel przedsiębiorstwa produkującego samoloty. Szybko zaprzyjaźnił się z Alfredem Rosenbergiem i poznał czołówkę partii hitlerowskiej, włącznie z samym wodzem. Stał się łącznikiem między NSDAP a wpływową grupą polityków angielskich, tzw. grupą z Cliveden. Należeli do niej znajomi i wychowankowie lorda Alfreda Milnera, m. in.: lady Nancy Astor, George Geoffrey Dawson, redaktor gazety „The Times”, Philip Kerr, markiz Lothian. Z ich polecenia von Ropp spenetrował niemieckie kręgi rządowe i podsuwał Hitlerowi spreparowane informacje o posunięciach rządu w Londynie. Jedyną osobą, która przejrzała grę brytyjskiego emisariusza był Hanfstaengl, który próbował ostrzec Hitlera przed zagrożeniem ze strony podwójnego agenta. Nie udało się mu jednak tego dokonać. Szybko wypadł z najściślejszego kręgu władzy, a w 1941 roku musiał uciekać z Niemiec. Przeszedł przez obóz internowania w Kanadzie i w końcu został doradcą prezydenta Roosevelta do spraw niemieckich. Tymczasem Ropp udający niemieckiego agenta wśród Anglików został zaufanym doradcą Hitlera…

Literatura

Czubiński A., Historia powszechna XX wieku, Poznań, 2003.

Volker U., Hitler. Narodziny zła 1889-1939, Warszawa, 2015.

Sutton A. C., Wall Street and the Rise of Hitler, Forest Row, 2010.

Hanfstaengl E., Hitler: The Memoir of the Nazi Insider Who Turned Against the Führer, New York, 2011.

C. Quigley, Anglo-American Establishment, New York, 1981.

Ernst Hanfstaengl, Adolf Hitler i Hermann Goering

Spotkanie wysłannika brytyjskiego wywiadu z baronem von Roppem (z prawej) na bałtyckim wybrzeżu Prus Wschodnich

Przemysłowiec Henry FordHjalmar Schacht i dyrektor Banku Anglii, sir Montagu Norman

Przywódca komunistów niemieckich Ernst Thälmann

Powiązania finansowo-organizacyjne przedsiębiorstwa I. G. Farben

Finansista i polityk William Averell Harriman

Zakłady Ford Motor Company w Kolonii

 

 



tagi: niemcy  historia świata  finanse  adolf hitler  nsdap  amerykanie  anglicy 

Stalagmit
29 czerwca 2018 18:58
69     3989    23 zaloguj sie by polubić
komentarze:
krzysztof-laskowski @Stalagmit
29 czerwca 2018 20:32

Towarzysz Adolf w tych okolicznościach jawi się jako cienki bolek, który poprowadził Niemców w pułapkę pogańskiego narodowosocjalistycznego szaleństwa, sam wiedziony za kółko w nosie przez przyjaciół z Londynu i Waszyngtonu. Ci sami ludzie wystrugali z banana państwo sowieckie i drugąerpe, by Niemców i Sowieciarzy zderzyć ze sobą na naszym terytorium.

Smakowicie też wyglądają kwestie lożowe: Ford - mason, Schacht - mason, Rettinger - mason, Beck - mason, Karaszewicz-Tokarzewski - mason. Te sieci z pewnością odegrały kluczową rolę w tym, że politycy drugiejerpe poddali kraj w 1939 roku.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @krzysztof-laskowski 29 czerwca 2018 20:32
29 czerwca 2018 21:42

Dziękuję. I tak zostaliśmy poligonem kolejnej światowej wojny. O politykach przedwojennych jeszcze napiszę za jakiś czas.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit
29 czerwca 2018 21:52

Coraz bardziej fascynujące. Właśnie czytam, że niemiecka armia w Blitzkriegu użyła 350 tysięcy ciężarówek i jedna trzecia z tego czyli ok. 115 tysięcy to były samochody Forda. Ford założył sobie spółkę córkę we Francji (Ford SAF - Ford Societe Anonyme Francaise)  już w 1916 - rączkami barona brytyjskiego Perry, który prowadził mu oddział brytyjski Forda od 1908 r. I w 1937 r. wykupił fabrykę w Poissy, która pięknie chodziła w czasie wojny pod kierunkiem Forda niemieckiego z siedzibą w Kolonii. Przy czym nieoficjalnie rodzina Ford (która po wojnie utrzymywała, że te Fordy w krajach okupowanych zostały skonfiskowane przez władze niemieckie  a nawet, że Ford SAF "sabotował niemiecki wysiłek wojenny") utrzymywała dyskretny kontakt via Vichy France z tym swoim francuskim biznesem.

A po drugiej stronie frontu - Ford w mieście Gorki.  Najlepiej napuścić frajerów na siebie,żeby sobie skakali do oczu i kupowali twoje towary. Proste jak konstrukcja cepa i to był chyba ten "genialny pomysł amerykańskiego biznesu na II WW".

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 29 czerwca 2018 21:52
29 czerwca 2018 21:58

Dziękuję bardzo. U Anglosasów jest takie powiedzenie: "Business as usual". I chyba nigdy nie należy o nim zapominać, bo to jest sprawa leżąca w mentalności. Finansowanie wojny na dwa fronty to dużo starszy wynalazek i niedługo coś o tym napiszę.

Cytat z "Faraona" Bolesława Prusa: " (...) - Bardzo wiele - mówiła Sara. - Ty panie, słuchasz dzisiaj rad fenickich, a tymczasem nasi Żydzi wykryli, że Fenicja chce wywołać wojnę między Egiptem i Asyrią... Podobno nawet co najprzedniejsi kupcy i bankierzy feniccy zobowiązali się do tego strasznymi przysięgami...
- Na cóż im wojna?... - wtrącił książę z udaną obojętnością.
- Na co!... - zawołała Sara. - Będą wam i Asyryjczykom dostarczać broni, towarów i wiadomości, a za wszystko każą sobie dziesięć razy drożej płacić... Będą obdzierali poległych i ranionych obu stron... Będą od waszych i asyryjskich żołnierzy wykupywać zrabowane przedmioty i niewolników... Czyliż tego mało?... Egipt i Asyria zrujnują się, ale Fenicja pobuduje nowe składy na bogactwa
. (...)"

No tak, Ford sabotował... Zwłaszcza polskimi, żydowskimi i francuskimi robotnikami przymusowymi pracującymi w jego fabrykach...

zaloguj się by móc komentować

PiotrKozaczewski @Stalagmit
29 czerwca 2018 22:11

"... Tymczasem Ropp udający niemieckiego agenta wśród Anglików został zaufanym doradcą Hitlera… " - wygląda na to że Angole chcieli ukręcić swoje lody wbrew ustawkom Jankesów. Jakoś dziwnie przypomina mi to i czasy Powstania Chmielnickiego, i, niestety, czasy obecne. Pytanie: kto, w interesie Londynu, namówi władze III/IV RP do działań przeciw Rosji, a to w tym celu, aby nie powstała w Polsce "końcówka Jedwabnego Szlaku" zarządzana przez Jankesów?

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @Stalagmit
29 czerwca 2018 22:11

...udzieliła kredytu w wysokości 600 tys. dla NSDAP. Pieniądze zostały zdeponowane na koncie Rudolfa Hessa w Deutsche Banku. 

Czy to jest namiar z  Sutton A. C., Wall Street ... ?

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @saturn-9 29 czerwca 2018 22:11
29 czerwca 2018 22:13

Tak, ten historyk właśnie o tym pisze.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @PiotrKozaczewski 29 czerwca 2018 22:11
29 czerwca 2018 22:13

Któż to może wiedzieć? Ja najmniej. Ale rzeczywiście, metody działań pozostają niezmienne.

zaloguj się by móc komentować

PiotrKozaczewski @Stalagmit 29 czerwca 2018 22:13
29 czerwca 2018 22:18

Moim zdaniem, w świetle spotkania Trump/Putin, i Polsce, i USA, i amerykańskim Żydom, którzy byc może chcą przejąć Polin/Polske jako "końcówke Jedwabnego Szlaku", i Rosji wreszcie, powinno chyba zależeć na spokoju. Natomiast Taki scenariusz może "unieważnić Londyn", na co Angole nie pozwolą, i mogą chciec za wszelką cene "unieważnić Polske". Dlatego, moim zdaniem, trzeba sie przygladać osobom i srodowiskom "buńczucznie pohukującyM, bo to może być brytyjska agentura.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @PiotrKozaczewski 29 czerwca 2018 22:18
29 czerwca 2018 22:27

No właśnie, jest dużo pohukujących i krzyczących, a naprawdę istotnych informacji jak na lekarstwo...

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @pink-panther 29 czerwca 2018 21:52
29 czerwca 2018 22:37

Właśnie czytam, że niemiecka armia w Blitzkriegu użyła 350 tysięcy ciężarówek i jedna trzecia z tego ...

To ja z doskoku o pozycję pytam. 350 jak i 1/3 warte są zainteresowania. Działają jak piorun i wzywają do działania. Kto się takimi zgrabnymi protezami cyfrowymi podpiera?

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @saturn-9 29 czerwca 2018 22:37
29 czerwca 2018 22:45

Pan Ken Silverstein w The Nation z 24 January 2000 w artykule pt. Ford and the Fuehrer.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @pink-panther 29 czerwca 2018 22:45
29 czerwca 2018 22:51

Tu daję linka. Jest tam jeszcze wzmianka o banku Chase Manhattan "oddział francuski" (french branch) podana przez NBC , że "na żądanie okupacyjnych  władz niemieckich zamroził konta żydowskie" a szef paryskiego oddziału Chase pan Carlos Niedermann "współpracował ściśle z władzami niemieckimi i udzielał pożyczek na na sfinansowanie produkcji wojennej dla "Nazi Army" czyli dla armii niemieckiej. Rzecz działa się już po podpisaniu kapitulacji Francji w Compiegne. No a te niemieckie firmy zbrojeniowe oczywiście zatrudniały niewolników ze Wschodu, w tym m.in Polaków. Za pożyczki z Chase Manhattan Paris.

A teraz USA nam funduje "ustawę 447".

 

https://www.thenation.com/article/ford-and-fuhrer/

zaloguj się by móc komentować

betacool @pink-panther 29 czerwca 2018 21:52
29 czerwca 2018 22:56

A jak frajerzy kupują i od razu nawzajem sobie furki rozwalają,  to i podaż ogromna i popyt nie słabnie. 

Myślę i myślę, ale chyba lepszego modelu biznesu to chyba nie ma.

 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @betacool 29 czerwca 2018 22:56
29 czerwca 2018 23:08

No nie ma lepszego biznesu. Największe "kultowe korporacje światowe" z tego żyją już chyba drugi wiek.

I ludzie inteligentni winni  uważać, żeby się w takie "konfliktowe emocje" nie dać wkręcić:)))

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 29 czerwca 2018 21:58
29 czerwca 2018 23:13

Prus chyba boleśnie odczuł swoje doświadczenia młodzieńcze z Powstania Styczniowego. On chyba wtedy zrozumiał, że to było tylko "nakręcanie koniunktury" i "strzyżenie frajerów" czyli - Polaków. W dojrzałym wieku stał się mocno "antywojenny" i "antypowstaniowy".  Zrozumiał, że wojny i powstania to zawsze tylko prowokacje do zgarnięcia dużej kasy.

Chociaż te jego wszystkie fantazje na granicy "wirujących stolików" i "metali lżejszych od powietrza" to akurat mentalne uwikłanie w innym kierunku. I znowu "uwikłanie".

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-osiejuk @Stalagmit
29 czerwca 2018 23:33

Jesteś absolutnie bezcenny. Cala nasza reszta może najwyżej aspirować. 

zaloguj się by móc komentować

glicek @Stalagmit
30 czerwca 2018 04:25

Szczególnie dużo funduszy pochodziło od amerykańsko-niemieckich konsorcjów, takich jak I.G. Farben [...] Amerykańskie Siły Powietrzne nie bombardowały w czasie wojny fabryk Forda.

Czyli pewnie dlatego siły aliantów nie bombardowały przyobozowej fabryki I.G. Farben w Oświęcimiu jak i samego obozu? albo chociaż torów do nich prowadzących?

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 29 czerwca 2018 23:13
30 czerwca 2018 07:08

Sprawę uwikłań Bolesława Prusa w spirytyzm najlepiej opisał Szanowny Gospodarz w "Baśni socjalistycznej". Myślę, że komuś zależało na takim uwikłaniu bądź co bądź wybitnego pisarza i dziennikarza. Eusapia Palladino była częścią mechanizmu, na którego przeciwległym końcu był redaktor William Stead z Londynu i jego dobry przyjaciel lord Milner.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @krzysztof-osiejuk 29 czerwca 2018 23:33
30 czerwca 2018 07:09

Dziękuję bardzo. Myślę, że na pewno znajdą się lepsi i jeszcze zobaczymy co potrafią.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @glicek 30 czerwca 2018 04:25
30 czerwca 2018 07:13

Tak, właśnie tak było i dlatego nie bombardowano tej fabryki. Za to chętnie bombardowano dzielnice mieszkaniowe większych miast.

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Stalagmit 30 czerwca 2018 07:13
30 czerwca 2018 10:05

To są sprawcy kierowniczy holokaustu żydowskiego i nie tylko żydowskiego, ale kto ich pociągnie do odpowiedzialności, skoro oni dysponują bilionowymi kapitałami i propagandą? Kto spróbuje zmusić rząd Jej Królewskiej Mości, by przyjął odpowiedzialność za te sprawy? Tylko nawrócona zgodnie z objawieniem fatimskim Rosja, która wydobędzie się z uścisku takich panów jak lord Milner i jego następcy.

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @Stalagmit
30 czerwca 2018 14:10

Jak zwykle świetnie. Ale mam pytanie, ponieważ próbowałem szukać, nic nie znalazłem i nie wiem, czy przyjąłem dobrą metodologię: "W 1933 roku śmietanka finansowa Niemiec i innych krajów zachodu przelała na konto Hessa w Delbruck Schickler Bank trzy miliony marek na potrzeby partii nazistowskiej i nadchodzących wyborów."

Ile to było trzy miliony marek w 1933?

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @Czepiak1966 30 czerwca 2018 14:10
30 czerwca 2018 14:59

Tu można przeliczyć markę niemiecką na ówczesne dolary amerykańskie: http://www.history.ucsb.edu/faculty/marcuse/projects/currency.htm#tables

1 dolar amerykański równał się 3,28 marki niemieckiej w roku 1933, co daje 0,914 miliona ówczesnych dolarów amerykańskich za 3 miliony ówczesnych marek niemieckich. Skoro przelicznik dzisiejszego dolara amerykańskiego na ówczesny wynosi 19,06, dostajemy 17,43 miliona dolarów amerykańskich dzisiejszych, czyli 65,25 miliona złotych dzisiejszych.

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @Stalagmit 30 czerwca 2018 07:13
30 czerwca 2018 18:45

Cyt.: "Tak, właśnie tak było i dlatego nie bombardowano tej fabryki. (…)".

Naloty lotnictwa alianckiego na fabryki Forda pod kontrolą III Rzeszy:

1. 8 marca oraz 1/2 i 2/3 kwietnia 1942 r. lotnictwo brytyjskie w nalotach nocnych atakowało zakłady Ford PSA w Poissy. Trzeci nalot był skuteczny i do niego odnosił się E. Ford oraz pisał o nim Sutton.

2. 4 i 14 maja oraz 22 czerwca 1943 r. lotnictwo amerykańskie skutecznie bombardowało zakłady montażowe Forda i General Motors (Opel) w Antwerpii.

3. Ford-Werke A.G. w Kolonii była dwa razy bombardowana przez lotnictwo amerykańskie - 2 i 18 października 1944 r. Drugi nalot był około dwa razy silniejszy od pierwszego - około dwa razy większa liczba bombowców i dwa razy większy tonaż bomb. Obydwa ataki był niecelne z powodu niskiego pułapu chmur oraz przysłonięcia celu przez postawione przez obronę plot zasłony dymne i dymy z pożarów wznieconych mieście.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Stalagmit
30 czerwca 2018 19:01

Sutton pisze, że to Brytyjczycy nie respektowali cichego porozumienia o nie bombardowaniu zakładów Forda. Za zniszczenia w fabryce W Poissy Ford dostał od rządu Vichy 38 mln franków odszkodowania. Wszystko wskazuje na to, że bomardowania zakładów w Kolonii i Antwerpii były swego rodzaju "wypadkami przy pracy". Inne zakłady Forda znajdowały się w Amsterdamie, Paryżu, Kopenhadze, Bukareszcie, Budapeszcie i nie były niszczone. A kierownictwo firmy w Detroit bez problemu kontaktowało się z oddziałami w Rzeszy i na terenach okupowanych.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Zadziorny-Mietek 30 czerwca 2018 18:45
30 czerwca 2018 19:02

Sutton pisze, że to Brytyjczycy nie respektowali cichego porozumienia o nie bombardowaniu zakładów Forda. Za zniszczenia w fabryce W Poissy Ford dostał od rządu Vichy 38 mln franków odszkodowania. Wszystko wskazuje na to, że bomardowania zakładów w Kolonii i Antwerpii były swego rodzaju "wypadkami przy pracy". Inne zakłady Forda znajdowały się w Amsterdamie, Paryżu, Kopenhadze, Bukareszcie, Budapeszcie i nie były niszczone. A kierownictwo firmy w Detroit bez problemu kontaktowało się z oddziałami w Rzeszy i na terenach okupowanych.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 30 czerwca 2018 19:02
30 czerwca 2018 22:00

Strasznie kiepsko rząd Vichy wyszedł na tych całych "odszkodowaniach". Zapłacił amerykańskiej firmie, która kolaborowała z Niemcami jeszcze lepiej niż Ford  a w zamian Amerykanie z Anglikami wrzucili im na plecy "generała de Gaulle'a" (został legalnie zdegradowany do szeregowca i skazany na karę śmierci za dezercję bo był wzywany do powrotu z Wielkiej Brytanii do Francji- do której to Wielkiej Brytanii udał się samowolnie), który dosłownie rzucił się swojemu dawnemu dowódcy - do tętnicy.

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @Stalagmit 30 czerwca 2018 19:02
30 czerwca 2018 22:17

Cyt.: " Wszystko wskazuje na to, że bombardowania zakładów w Kolonii i Antwerpii były swego rodzaju "wypadkami przy pracy".".

Nie było takiej możliwości - nie mogły być przypadkowe, bo zostały zaplanowane - fabryki zostały wyznaczone jako konkretne cele przez dowództwo amerykańskich sił lotniczych. Generalnie, w Europie Brytyjczycy wykonywali nocne naloty dywanowe, zaś Amerykanie w dzień atakowali ściśle wyznaczone cele punktowe - tylko konkretnie wskazane obiekty.

Informacja o zbombardowaniu Ford PSA dotarła do E. Forda za pośrednictwem amerykańskiej ambasady w Vichy, bo USA uznawały to państwo i utrzymywały z nim normalne relacje dyplomatyczne. Bezpośrednie kontakty amerykańskiej centrali Forda z kierownictwami miejscowych oddziałów w okupowanej przez Niemcy Europie zostały ostatecznie zerwane w lecie 1941 r. Z drugiej strony, już od lata 1940 r. zakłady Forda w Wlk. Brytanii zaczęły być przestawiane z produkcji cywilnej i wprzęgane w brytyjską produkcję wojenną. Po to by zrozumieć postępowanie Forda w początkowym okresie wojny - jak gdyby równe traktowanie stron konfliktu - trzeba choć trochę zapoznać się tzw. "filozofią fordyzmu", w tym przede wszystkim jak odnosiła się ona do roli państwa, pracy ludzkiej, pieniądza, handlu, produkcji.

Wkład Forda w wojenną produkcję aliantów był gigantyczny. Dla przykładu, zbudowane w latach 1941-1942 zakłady lotnicze Willow Run to był obiekt przemysłowy bez precedensu w historii pod względem skali fabryki i wielkości jej produkcji. Z drugiej strony, Niemcy nigdy nie opanowali metod produkcji masowej w przemyśle motoryzacyjnym - produkcja z przejętych zakładów Forda miała marginalny udział w niemieckim wysiłku wojennym. Przykładowo, cała ich łączna produkcja z lat 1939-1945 stanowiła zaledwie około 16% parku jaki Niemcy zgromadziły do Operacji Barbarossa.

Sutton nie jest we wszystkim miarodajny, bo jego książki już są dość stare, nie mógł o niektórych faktach wiedzieć czy chcieć napisać. Ponadto, ogólnie rzecz ujmując, przyczyny i proces dojścia NSDAP do władzy to jest w dzisiejszych czasach temat do cna zakłamany, pełny sprytnych pułapek, zasadzek i n-krotnych blefów. Celem tych zabiegów jest wybielenie komunizmu jako takiego (w tym oczywiście sowieckiego) na tle rzekomo najgorszego w historii ludzkości reżimu hitlerowskiego. Trzeba być szczególnie ostrożnym, bo propagandowa teza o "zgodnym współdziałaniu ręka w rękę wielkiego przemysłu z Hitlerem" została przez komunistów ukuta na początku lat 30., a po wojnie została wprzęgnięta w Holocaust Industry.

Przypadek Forda jest szczególny - szczególny był i jest ten niesamowity wręcz czarny pijar ze strony tych, których ideologicznym potomkom dziś czapkuje Towarzysz Naczelnik Prezes. Wiadomo, że H. Ford popełnił "zbrodnię antysemityzmu", przede wszystkim jednak był szczególnie i szczerze znienawidzony z jednego zasadniczego powodu: jego świetnie prosperujące i rozwijające się przedsiębiorstwo, poprzez pracę w którym ludzie różnych narodowości poprawiali swój byt i budowali realną przemysłową potęgę USA, było nieodpartym, niemożliwym do zaprzeczenia, dowodem na fałsz podstawowej marksistowskiej tezy o nierozwiązywalnym konflikcie interesów między pracą a kapitałem. Bez wchodzenia w rozważania natury moralnej można stwierdzić, że przemożna chęć zysku wrednego i pazernego kapitalisty dawała się pogodzić z dążeniem tzw. klasy robotniczej do nieustannego poprawiania warunków swego życia. W praktyce tzw. życia społecznego oznaczało to, że komuniści i lewizna wszelkiej maści dostawali od robotnika solidnego kopa w dupę, więc ich marzenia o przejęciu władzy szły się… Dlatego, nawet wtedy gdy produkcja Forda na rzecz aliantów szła już pełną parą był on cały czas zaciekle atakowany od wewnątrz i z zewnątrz przez miejscową i światową żydokomunę. I do dziś tak jest.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Zadziorny-Mietek 30 czerwca 2018 22:17
30 czerwca 2018 22:39

Dziękuję za cenne uwagi. Rozumiem, że pewne kwestie trzeba zniuansować, ale pozwolę sobie zauważyć kilka rzeczy. Napisał Pan, że: " Ponadto, ogólnie rzecz ujmując, przyczyny i proces dojścia NSDAP do władzy to jest w dzisiejszych czasach temat do cna zakłamany, pełny sprytnych pułapek, zasadzek i n-krotnych blefów. Celem tych zabiegów jest wybielenie komunizmu jako takiego (w tym oczywiście sowieckiego) na tle rzekomo najgorszego w historii ludzkości reżimu hitlerowskiego. Trzeba być szczególnie ostrożnym, bo propagandowa teza o "zgodnym współdziałaniu ręka w rękę wielkiego przemysłu z Hitlerem" została przez komunistów ukuta na początku lat 30., a po wojnie została wprzęgnięta w Holocaust Industry."

Myslę, że nagłaśnianie tezy o współdziałaniu wielkiego przemysłu z Hitlerem służyło odwracaniu uwagi od współpracy tego samego przemysłu z reżimem sowieckim, w budowie radzieckiego potencjału militarnego i komunizmu w ZSRR. Nie ulega wątpliwości, że zachodni kapitał wziął udział w budowaniu potęgi obydwu reżymów. 

"Wkład Forda w wojenną produkcję aliantów był gigantyczny. Dla przykładu, zbudowane w latach 1941-1942 zakłady lotnicze Willow Run to był obiekt przemysłowy bez precedensu w historii pod względem skali fabryki i wielkości jej produkcji. Z drugiej strony, Niemcy nigdy nie opanowali metod produkcji masowej w przemyśle motoryzacyjnym - produkcja z przejętych zakładów Forda miała marginalny udział w niemieckim wysiłku wojennym. Przykładowo, cała ich łączna produkcja z lat 1939-1945 stanowiła zaledwie około 16% parku jaki Niemcy zgromadziły do Operacji Barbarossa."

Zapewne tak było, ale Ford Motor Company to nie jedyne przedsiębiorstwo, które zarabiało na wojnie pod obydwu stronach frontu. Fabryka w Gorki jest tego przykładem.

"Bez wchodzenia w rozważania natury moralnej można stwierdzić, że przemożna chęć zysku wrednego i pazernego kapitalisty dawała się pogodzić z dążeniem tzw. klasy robotniczej do nieustannego poprawiania warunków swego życia. W praktyce tzw. życia społecznego oznaczało to, że komuniści i lewizna wszelkiej maści dostawali od robotnika solidnego kopa w dupę, więc ich marzenia o przejęciu władzy szły się…

Naprawdę sądzi Pan, że robotnicy gdziekolwiek i kiedykolwiek decydowali o tym, kto przejmie władzę? Ja raczej w to nie wierzę.

"(...) : jego świetnie prosperujące i rozwijające się przedsiębiorstwo, poprzez pracę w którym ludzie różnych narodowości poprawiali swój byt i budowali realną przemysłową potęgę USA, było nieodpartym, niemożliwym do zaprzeczenia, dowodem na fałsz podstawowej marksistowskiej tezy o nierozwiązywalnym konflikcie interesów między pracą a kapitałem."

I nie przeszkadzało mu, że w ZSRR korzysta z pracy więźniów Gułagu i pomocy zbrodniczego reżymu. Ja bym nie przypisywał wielkim tego świata tak górnolotnych motywacji.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 30 czerwca 2018 22:39
30 czerwca 2018 22:53

Pod Stalingradem Armia Czerwona jeździła samochodami "amerykańskimi".  Niemcy byli  w szoku, kiedy ruscy ich okrążyli zimą i kręcili się w tych samochodach. Pisze o tym Anglik Beevor w książce pod banalnym tytułem "Stalingrad".

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Stalagmit
30 czerwca 2018 23:13

"Po to by zrozumieć postępowanie Forda w początkowym okresie wojny - jak gdyby równe traktowanie stron konfliktu - trzeba choć trochę zapoznać się tzw. "filozofią fordyzmu", w tym przede wszystkim jak odnosiła się ona do roli państwa, pracy ludzkiej, pieniądza, handlu, produkcji."

Termin fordyzm został wprowadzony przez marksistę A. Gramsci'ego. Filozofia pracy i działalności ekonomicznej wedle Forda sprowadza się to taniej, maszynowej, zestandaryzowanej i masowej produkcji, wysokich płac dla robotników (by mogli oni nabywać produkowane towary) i zastosowania linii produkcyjnej (montażowej). Zastosowanie tych zasad ma się przekładać na maksymalizację zysku. I właśnie ona była celem przedsiębiorstwa Forda. Właśnie dlatego starał się on zachować równy dystans do wszystkich stron konfliktu (i to nie dziwi ze względu na dążenie do maksymalizacji zysków, do tego sprowadzały się cele firmy Forda). Warto dodać, że system Forda, tak samo jak tayloryzm został wprowadzony w ZSRR w czasie kolejnych pięciolatek w latach 20-tych XX wieku. Nawet Stalin powiedział kiedyś, że kombinacja sowieckiego zapału rewolucyjnego i amerykańskiej wydajności to kwintesencja leninizmu. Sowieci też chcieli maksymalnie zmniejszać koszty produkcji (zresztą Szanowny Gospodarz już o tym pisał, wyjaśniając prawdziwą funkcję socjalizmu).

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Stalagmit 30 czerwca 2018 22:39
30 czerwca 2018 23:14

"Po to by zrozumieć postępowanie Forda w początkowym okresie wojny - jak gdyby równe traktowanie stron konfliktu - trzeba choć trochę zapoznać się tzw. "filozofią fordyzmu", w tym przede wszystkim jak odnosiła się ona do roli państwa, pracy ludzkiej, pieniądza, handlu, produkcji."

Termin fordyzm został wprowadzony przez marksistę A. Gramsci'ego. Filozofia pracy i działalności ekonomicznej wedle Forda sprowadza się to taniej, maszynowej, zestandaryzowanej i masowej produkcji, wysokich płac dla robotników (by mogli oni nabywać produkowane towary) i zastosowania linii produkcyjnej (montażowej). Zastosowanie tych zasad ma się przekładać na maksymalizację zysku. I właśnie ona była celem przedsiębiorstwa Forda. Właśnie dlatego starał się on zachować równy dystans do wszystkich stron konfliktu (i to nie dziwi ze względu na dążenie do maksymalizacji zysków, do tego sprowadzały się cele firmy Forda). Warto dodać, że system Forda, tak samo jak tayloryzm został wprowadzony w ZSRR w czasie kolejnych pięciolatek w latach 20-tych XX wieku. Nawet Stalin powiedział kiedyś, że kombinacja sowieckiego zapału rewolucyjnego i amerykańskiej wydajności to kwintesencja leninizmu. Sowieci też chcieli maksymalnie zmniejszać koszty produkcji (zresztą Szanowny Gospodarz już o tym pisał, wyjaśniając prawdziwą funkcję socjalizmu).

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 30 czerwca 2018 23:13
1 lipca 2018 00:02

Sowieci zastosowali metody Forda i Taylora w organizacji pracy przemysłowej (taśma) ale z tą różnicą, że gratyfikacja nie polegała na wynagrodzeniu pozwalającemu robotnikowi wynająć lub docelowo nawet kupić mieszkanie a nawet samochów, garnitur i wykształcić dzieci - ale na tym, że robotnik sowiecki unikał wywiezienia do Gułagu. W Sowieckim Sojuzie 3 spóźnienia do pracy , choćby z powodu wypadku tramwajowego - i zgłasza się enkawede oraz system gułagów.  Silenie się na traktowanie procesu produkcji w oderwaniu od moralnego aspektu pracy ludzkiej - dawało takie "nieświęte sojusze" jak  Forda ze Stalinem i Leninem. I Ford nie ma tu żadnego wytłumaczenia. W dodatku w świetle funkcjonowania fabryki Forda w Gorki trochę obłudnie brzmi ta jego słynna książka.
Zastanawiam się, czy, biorąc pod uwagę uczestniczenie Averella Harrimana w tych karesach z Trockim i Stalinem i jego zaangażowaniem w różne "Skuls & Bones" , o czym mówi Sutton - czy nie było to świadome wykorzystywanie przez Amerykanów Sowieckiej Rosji w przełamywaniu dominacji Wielkiej Brytanii nad światem. Tak mi to przyszło do głowy teraz.

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @Stalagmit 30 czerwca 2018 22:39
1 lipca 2018 02:32

Cyt.: "Naprawdę sądzi Pan, że robotnicy gdziekolwiek i kiedykolwiek decydowali o tym, kto przejmie władzę? Ja raczej w to nie wierzę. (…)  Ja bym nie przypisywał wielkim tego świata tak górnolotnych motywacji.".

Widzę, że niewystarczająco wyjaśniłem, więc precyzuję. Oczywiste jest, że Fordem jako kapitalistą powodowała chęć zysku i jego nieustannego powiększania. Tak na pewno wyglądała jego zasadnicza i główna motywacja. W celu zmaterializowania swych chęci w pieniądzu opracował własną metodę produkcji masowej (taśmowej) i wprowadził nowatorski system pracy, który zasadzał się na tym, że zatrudnionym przy produkcji ludziom należy dobrze płacić za wydajność - spełnienie postawionych im w tym zakresie wymagań. W praktyce okazało się, że system się sprawdza - taki układ obu stronom przynosił zysk, obie były zadowolone. To jest proste jak obsługa cepa i nie ma w tym miejscu potrzeby wystawiania czy odwoływania się do ocen moralnych - czy ktoś komuś chciał zrobić dobrze czy nie. Oczywiste natomiast jest to, że wzajemne uczciwe dotrzymanie warunków zawartej przez obie strony umowy - czyli dobrowolna rezygnacja z oszukiwania i okradania drugiej strony - musiało mieć realne i głębokie podstawy w wyznawanych i przestrzeganych zasadach moralnych.

Tak więc, zablokowanie realizacji zamierzeń komunistów do objęcia władzy przy użyciu zrewoltowanych robotników było tylko i aż naturalnym skutkiem powstałej u Forda relacji między kapitałem a pracą. Komunistów nie miał kto popierać, bo po co?

Cyt.: "I nie przeszkadzało mu, że w ZSRR korzysta z pracy więźniów Gułagu i pomocy zbrodniczego reżymu. (…)".

W momencie podpisania umowy Forda z Sowietami (poprzez Amtorg) w maju 1929 r. Gułagu jako systemu jeszcze nie było - działał tylko jeden obóz. Sieć obozów zaczęto tworzyć rok później. Oczywiście, Ford wiedział komu sprzedaje fabrykę, z drugiej strony był przekonany, że uprzemysłowianie i propagowanie wolnego handlu gdzie tylko to możliwe  jest najlepszym sposobem na pokojowe wypieranie komunizmu. Po drugie, sprzedał Sowietom technologię (osobówka - Model A, ciężarówka - Model AA) z której rok później sam całkowicie zrezygnował.

Prawdą jest, że fabryka w Gorki umożliwiła Stalinowi od 1932 r. ruszenie z motoryzacją, lecz nieprawdą jest, że produkcja samochodów Forda (GAZ-ów) decydowała w jakimkolwiek stopniu o wyniku wojny z Niemcami. Po pierwsze, z upływem czasu jakość rodzimych GAZ-ów stawała się tak niska, że niewiele dzieliło je od szrotu. Po drugie, najważniejsze jednak było to, że Stalin, podobnie jak Hitler, kładł największy nacisk na produkcję pojazdów bojowych, zaniedbując mechaniczne pojazdy transportowe. Mało znanym faktem jest na przykład to, że przed podjęciem natarcia w drugiej fazie wojny z Francją w czerwcu 1940 r. Wehrmacht musiał skonfiskować wszystkie cywilne ciężarówki w Rzeszy, by przybliżyć swe bazy zaopatrzeniowe do linii frontu. Transport, logistyka i zaopatrzenie w obu walczących armiach wykorzystywały w bardzo dużym zakresie trakcję konną. Niemców ratowało to, że dysponowali na większości obszaru zajętych terenów (oprócz Sowietów) dość dobrze rozwiniętą siecią kolejową, zaś Sowietów ocaliła i ostateczny sukces zapewniła dostawa ponad 500 tys. niebojowych pojazdów mechanicznych (ciężarówek i terenówek) w ramach Lend-and-Lease. Dlatego również Eichmann podczas budapesztańskich negocjacji w 1944 r. odnośnie losu Żydów z Węgier nie chciał słyszeć w zamian za ich życie o żadnej broni - on chciał tylko wymienić ich na ciężarówki dla Wehrmachtu.

Jeżeli w tak kategorycznie ostry sposób mamy oceniać kapitalistę Forda za "wspomaganie nazistów", to jak mamy na przykład ocenić to, że rządzącym II RP nie przeszkadzało sprzedawanie (w tym na kredyt i w cichej współpracy z sowietami) polskiej broni chodzącym na pasku Stalina hiszpańskim i międzynarodowym komunistom, by za jej pomocą bezlitośnie mordowali katolików oraz księży i zakonnice Kościoła Katolickiego. Jak mamy ocenić to, że rządowi londyńskiemu nie przeszkadzało że polscy piechurzy, pancerniacy, marynarze i lotnicy z PSZ oraz żołnierze AK krwawili w walce po to, by tłuści enkawudziści - zbrodniarze z Katynia i wielu innych miejsc polskiej kaźni - mogli do syta obżerać się frykasami dostarczanymi do Sowietów w alianckich konwojach. Nie przypominam sobie jednak, by odnośnie Sanacji czy rządu na uchodźctwie kiedykolwiek wysuwał Pan zarzut o finansowaniu czy wspomaganiu sowieckiego reżimu, by mógł on sobie sprawnie kontynuować zbrodniczą działalność. Przypominam natomiast, że za użytą przez polskich żołnierzy w obronie Sowietów i kupioną od aliantów broń, rząd polski zapłacił polskim przedwojennym złotem, a więc takim, które zostało nabyte za pieniądze odebrane Polakom przez państwo polskie w ściągniętych podatkach.

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @pink-panther 1 lipca 2018 00:02
1 lipca 2018 02:44

Jedynym rzeczywistym moralnym aspektem pracy ludzkiej jest kwestia: czy wykonywać ją dobrze czy źle - starać się czy nie? Bo praca dla człowieka zawsze jest przymusem.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Zadziorny-Mietek 1 lipca 2018 02:44
1 lipca 2018 02:48

A niekoniecznie "zawsze przymusem". Czasem jest nawet przyjemnie. Po pierwsze, gdy można ułożyć listę rzeczy, które się kupi za wypłatę a po drugie, kiedy po prostu jakaś praca sprawia przyjemność. Oczywiście robota przy taśmie pod grozą zesłania do gułagu albo siedzenie na kasie w supermarkecie w pampersach - do przyjemności nie należy.

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @Stalagmit 30 czerwca 2018 23:14
1 lipca 2018 03:16

Ja naprawdę nie rozumiem. Czy to, że system Forda się sprawdził, że przynosił wszystkim jego uczestnikom realną korzyść ma stanowić pretekst - punkt wyjścia do jego potępienia? Wszystko byłoby dobrze gdyby nie ten cholerny zysk kapitalisty i jego pazerność? Czy Pan jest socjalistą?

Cyt.: "Nawet Stalin powiedział kiedyś, że kombinacja sowieckiego zapału rewolucyjnego i amerykańskiej wydajności to kwintesencja leninizmu. (…)".

Stalin był genialnie inteligentnym zbrodniarzem, co z jednej strony przynosiło mu wielkie profity, lecz z drugiej stawiało mur nie pokonania. Wtedy zamieniał się w idiotę niezdolnego do pojęcia, że w warunkach jakie stworzył swym poddanym powyższa kombinacja jest nie do zrealizowania.

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @pink-panther 1 lipca 2018 02:48
1 lipca 2018 03:19

Zawsze jest przymusem, tylko że jedni ludzie potrafią z wykonanej pracy odczuć satysfakcję a inni nie. To zaś zależy od edukacji i wychowania - wpływu kultury w jakiej człowiek dorasta i funkcjonuje.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Zadziorny-Mietek 1 lipca 2018 03:16
1 lipca 2018 07:40

Źle mnie Pan zrozumiał, przepraszam. Nie potępiam ani systemów produkcji, ani samej produkcji. Nie jestem socjalistą i nie neguję prawa do zysku. Po prostu rejestruję fakt współpracy kapitalistów z socjalistami. Wiadomo, że wprowadzenie systemu fordowskiego z ZSRR nie przebiegało tak jak na zachodzie. Niemniej sowieci inspirowali się osiągnięciami przemysłu amerykańskiego. Nie potępiam Forda w czambuł, ale pewne fakty należy jednak odnotować.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Zadziorny-Mietek 1 lipca 2018 02:32
1 lipca 2018 08:03

Jeszcze raz podkreślę. Nie mam nic przeciwko systemowi produkcji Forda, w której robotnicy zarabiają dużo, by stać ich było na różne produkty. Zgadzam się, że obydwie strony musiały dotrzymywać umowy, żeby system mógł działać. To nie ulega wątpliwości.

"Tak więc, zablokowanie realizacji zamierzeń komunistów do objęcia władzy przy użyciu zrewoltowanych robotników było tylko i aż naturalnym skutkiem powstałej u Forda relacji między kapitałem a pracą. Komunistów nie miał kto popierać, bo po co?"

Zgadzam się, że lepsze warunki pracy sprawiały, że robotnicy nie byli zainteresowani komunizmem. Prosze jednak zauważyć, że komuniści w USA od samego niemal początku uderzali w inne segmenty społeczeństwa. 

"W momencie podpisania umowy Forda z Sowietami (poprzez Amtorg) w maju 1929 r. Gułagu jako systemu jeszcze nie było - działał tylko jeden obóz. Sieć obozów zaczęto tworzyć rok później. Oczywiście, Ford wiedział komu sprzedaje fabrykę, z drugiej strony był przekonany, że uprzemysłowianie i propagowanie wolnego handlu gdzie tylko to możliwe  jest najlepszym sposobem na pokojowe wypieranie komunizmu. Po drugie, sprzedał Sowietom technologię (osobówka - Model A, ciężarówka - Model AA) z której rok później sam całkowicie zrezygnował.

Prawdą jest, że fabryka w Gorki umożliwiła Stalinowi od 1932 r. ruszenie z motoryzacją, lecz nieprawdą jest, że produkcja samochodów Forda (GAZ-ów) decydowała w jakimkolwiek stopniu o wyniku wojny z Niemcami. Po pierwsze, z upływem czasu jakość rodzimych GAZ-ów stawała się tak niska, że niewiele dzieliło je od szrotu. Po drugie, najważniejsze jednak było to, że Stalin, podobnie jak Hitler, kładł największy nacisk na produkcję pojazdów bojowych, zaniedbując mechaniczne pojazdy transportowe. Mało znanym faktem jest na przykład to, że przed podjęciem natarcia w drugiej fazie wojny z Francją w czerwcu 1940 r. Wehrmacht musiał skonfiskować wszystkie cywilne ciężarówki w Rzeszy, by przybliżyć swe bazy zaopatrzeniowe do linii frontu. Transport, logistyka i zaopatrzenie w obu walczących armiach wykorzystywały w bardzo dużym zakresie trakcję konną. Niemców ratowało to, że dysponowali na większości obszaru zajętych terenów (oprócz Sowietów) dość dobrze rozwiniętą siecią kolejową, zaś Sowietów ocaliła i ostateczny sukces zapewniła dostawa ponad 500 tys. niebojowych pojazdów mechanicznych (ciężarówek i terenówek) w ramach Lend-and-Lease. Dlatego również Eichmann podczas budapesztańskich negocjacji w 1944 r. odnośnie losu Żydów z Węgier nie chciał słyszeć w zamian za ich życie o żadnej broni - on chciał tylko wymienić ich na ciężarówki dla Wehrmachtu."

W 1929 roku zorganizowany w jeden centralnie zarządzany system GUŁAG nie istniał, ale istniały obozy pracy przymusowej (od 1919, tzw. особые лагеря ВЧК) kierowane przez CZeka. W 1929 roku powstało 6 obozów systmu GUŁAG kierowanego przez OGPU. Praca przymusowa była wykorzystywana w ZSRR przez 1929 rokiem. Co gorsza, po wybudowaniu fabryki w Gorkach pozostali w niej amerykańscy robotnicy i inżynierowie zostali albo rozstrzelani, albo trafili do obozów (żeby nie było wątpliwości, to podkreślę, że nie uważam, iż jest to wina Forda).

"Oczywiście, Ford wiedział komu sprzedaje fabrykę, z drugiej strony był przekonany, że uprzemysłowianie i propagowanie wolnego handlu gdzie tylko to możliwe  jest najlepszym sposobem na pokojowe wypieranie komunizmu."

Przyzna Pan jednak, że ten pogląd Forda akurat okazał się błędny, żeby nie powiedzieć bałamutny. Fabryka w Gorkach wkoncu stała się jedną z podstawowych instalacji radzieckiego przemysłu samochodowego i budował potencjał militarny ZSRR. Nie napisałem, że Ford był całkowicie niemoralny, ale proszę zauważyć, że ta moralność wyglądała nieco inaczej w cywilizowanej Ameryce, a inaczej w Niemczech i na dzikim wschodzie.

"Jeżeli w tak kategorycznie ostry sposób mamy oceniać kapitalistę Forda za "wspomaganie nazistów", to jak mamy na przykład ocenić to, że rządzącym II RP nie przeszkadzało sprzedawanie (w tym na kredyt i w cichej współpracy z sowietami) polskiej broni chodzącym na pasku Stalina hiszpańskim i międzynarodowym komunistom, by za jej pomocą bezlitośnie mordowali katolików oraz księży i zakonnice Kościoła Katolickiego. Jak mamy ocenić to, że rządowi londyńskiemu nie przeszkadzało że polscy piechurzy, pancerniacy, marynarze i lotnicy z PSZ oraz żołnierze AK krwawili w walce po to, by tłuści enkawudziści - zbrodniarze z Katynia i wielu innych miejsc polskiej kaźni - mogli do syta obżerać się frykasami dostarczanymi do Sowietów w alianckich konwojach. Nie przypominam sobie jednak, by odnośnie Sanacji czy rządu na uchodźctwie kiedykolwiek wysuwał Pan zarzut o finansowaniu czy wspomaganiu sowieckiego reżimu, by mógł on sobie sprawnie kontynuować zbrodniczą działalność. Przypominam natomiast, że za użytą przez polskich żołnierzy w obronie Sowietów i kupioną od aliantów broń, rząd polski zapłacił polskim przedwojennym złotem, a więc takim, które zostało nabyte za pieniądze odebrane Polakom przez państwo polskie w ściągniętych podatkach."

Słuszna uwaga. Jeszcze się do tych faktów nie odnosiłem, ponieważ jeszcze o tym nie pisałem. Rządzący II RP mogli się dowiedzieć nieco więcej, albo zastanowić nad faktem wspomagania III Rzeszy i ZSRR przez zachodnie finanse i przemysł i nie szafować tak ochoczo życiem, pieniędzmi i majątkiem obywateli naszego kraju. To, co Pan przytoczył, to słuszny zarzut. 

zaloguj się by móc komentować

Tytus @Stalagmit
1 lipca 2018 08:59

Wielkie dwa plusy za dwie części. Dziękuję!

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Tytus 1 lipca 2018 08:59
1 lipca 2018 09:44

Dziękuję bardzo. Cieszę się, że się spodobało.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Zadziorny-Mietek 1 lipca 2018 02:32
1 lipca 2018 10:19

"Prawdą jest, że fabryka w Gorki umożliwiła Stalinowi od 1932 r. ruszenie z motoryzacją, lecz nieprawdą jest, że produkcja samochodów Forda (GAZ-ów) decydowała w jakimkolwiek stopniu o wyniku wojny z Niemcami. Po pierwsze, z upływem czasu jakość rodzimych GAZ-ów stawała się tak niska, że niewiele dzieliło je od szrotu. Po drugie, najważniejsze jednak było to, że Stalin, podobnie jak Hitler, kładł największy nacisk na produkcję pojazdów bojowych, zaniedbując mechaniczne pojazdy transportowe. Mało znanym faktem jest na przykład to, że przed podjęciem natarcia w drugiej fazie wojny z Francją w czerwcu 1940 r. Wehrmacht musiał skonfiskować wszystkie cywilne ciężarówki w Rzeszy, by przybliżyć swe bazy zaopatrzeniowe do linii frontu. Transport, logistyka i zaopatrzenie w obu walczących armiach wykorzystywały w bardzo dużym zakresie trakcję konną. Niemców ratowało to, że dysponowali na większości obszaru zajętych terenów (oprócz Sowietów) dość dobrze rozwiniętą siecią kolejową, zaś Sowietów ocaliła i ostateczny sukces zapewniła dostawa ponad 500 tys. niebojowych pojazdów mechanicznych (ciężarówek i terenówek) w ramach Lend-and-Lease. Dlatego również Eichmann podczas budapesztańskich negocjacji w 1944 r. odnośnie losu Żydów z Węgier nie chciał słyszeć w zamian za ich życie o żadnej broni - on chciał tylko wymienić ich na ciężarówki dla Wehrmachtu."

Zgoda, ale nigdzie nie napisałem, że ciężarówki Forda produkowane Gorki zdecydowały o wyniku owjny. Zresztą te, które były wysyłane do ZSRR w ramach umowy Lend-Lease, też były produkowane przez koncern Forda. Zresztą w ramach tej umowy do fabryki w Gorkim docierały części do montażu ciężarówek Chevrolet G506 i G-7107. Ciężarówki fordowskie były obecne na wszystkich frontach:

Ciężarówka Chevrolet G-7107 w służbie Armii Czerwonej

Niemiecka ciężarówka Ford V3000 na froncie włoskim

Żołnierze holenderscy na Jawie w ciężarówce Chevrolet G506

No i trzeba dodać, że zakłady Forda na terenie Trzeciej Rzeszy korzystały z pracy robotników przymusowych różnej narodowości:

Francuscy robotnicy przymusowi fabryki Forda w Kolonii

 

 

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Zadziorny-Mietek 1 lipca 2018 03:16
1 lipca 2018 15:22

Pan używa fałszywego sposobu opisu rzeczywistości. Te wszystkie '-izmy'(socjalizm, komunizm, kapitalizm) to trefne szufladki które prowadzą na manowce i nie pozwalają na prawdziwy opis.

Podstawową sprawą jest to, że każdy człowiek ma niezbywalną godność nadaną mu przez Stwórcę i to człowiek ma być podmiotem, a nie przedmiotem, wszelkiej organizacji gospodarki, społeczeństwa etc. Jeśli odchodzi się od tej zasady to zawsze mamy do czynienia ze złem, obojętnie jak to zło nazwiemy. Tu nie chodzi o wysokość zarobków tylko o podejście do człowieka.

Ford oczywiście uczynił człowieka przedmiotem w machinie produkcyjnej, która była nastawiona na maksymalizacje zysku za wszelką cenę i nie ma żadnej możliwości żeby obronić jego koncepcje. W USA to wyglądało bardziej "ludzko"(chociaż, jak dla mnie, taki system pracy wyglądał jak PRL, tylko bardziej "na bogato"), bo takie były warunki działania, ale już w ZSRR, czy III Rzeszy 'hulaj dusza piekła nie ma', poza tym nad Fordem były "grube misie", które udzielały patronatu dla jego działalności, co Stalagmit pięknie nam pokazuje w swoich tekstach.

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Stalagmit 1 lipca 2018 10:19
1 lipca 2018 18:34

No to Pan Stalagmit uzbierał niezłe "dowody w sprawie":)))) Świetne te zdjęcia. Jak wiadomo jeden obraz starczy za bardzo dużo słów. A te obrazki akurat mówią bardzo wiele. W kontekście II WW.

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @pink-panther 29 czerwca 2018 22:51
1 lipca 2018 21:51

Dziękuję za namiar. Poważny tekst, znaczy się upstrzony protezami cyfrowymi. Przeczytałem i recytowałem podniesionym głosem ... Ford’s worker-inmates toiled for twelve hours a day with a fifteen-minute break.  3 6  ;)

Trudno mi zweryfikować protezę 350 tysięcy ciężarówek [the 350,000 trucks] w roku 1942. Czy należy rozumieć ją dosłownie, że tyle ich miała na stanie w owym roku Trzecia Rzesza? Czy raczej pokazuje środowiskową konwencję mrugnięcia okiem do swoich o 'narracji kontrolowanej'?

Autor wie jak pisać aby zapewnić sobie poklask z właściwej strony sceny. Odniosę się do czasów nam bliższych. Cytuję:

In Germany the government and about fifty firms that employed slave and forced labor during World War II – including Bayer, BMW, Volkswagen and Daimler-Chrysler – reached agreement in mid-December to establish a $5.1 billion fund to pay victims ... [wytłuszczenia moje]

Co możemy w tym fragmencie wyłowić? Np cudeńko: "the government and about fifty firms". About, odczytuję jako podpórkę z akcentem ponadczasowym. A "the government" to zazwyczaj liczba pojedyńcza czyl JEDEN (1) sponsor. Zaś "fifty firms" czyli 50 firm oddaje namiar na drugą część licznych sponsorów.

Gdy nie ma danych pewnych to tendencyjność tekściarzy zawyża do góry lub zaniża do dołu. Tekściarze wrzucają do kapelusza hokus-pokus np about, zawsze 'z wdziękiem prestidigitatora'. I zgrabny ruch ręki, unicestwiający kreskę tu czy zero tam, simsalabim i wyciągana zostaje z kapelusza proteza cyfrowa 51. Ta zaś koresponduje z harpunem w ciele niemieckiego Lewiatana $5,1 billion.

Zera oraz przecinki pomijane są w egzegezie tego osobliwego słownego spektaklu światła i cienia a wyekstrahowane przesłanie  51 51 jest w mocy rozświetlić naszą pomroczność i nadaje jej jakość: Q 'jasna'.

Ten sztukmistrz z Ameryki uczęszczał do właściwych Latających Uniwersytetów. Wirtuozer wyszedł z tego wykształtu i lewitował w The Nation.

Ale firm, które kasę sypneły, ma być 6 500 wg.EN. 65 ? Święta proteza! Docent.DE podaje 'ponad 6 000'. Zapewne w owe czasy miarodajne media czyli MSM miały celownik nastawiony na nieustające about fifty firms.

Rozbieżność w cyfrach na wiki nieunikniona. W obszarze językowym EN większą adoracją cieszą się święte protezy cyfrowe. Basta!

NIE, NIE ... Autor pisze o dolarach czyli USD. A w tamtym milienarystycznym roku 2000 miał USD momenty wzrostu a DEM czyli Euro spadku ale to było bardziej widoczne dopiero na jesień.

Ken Silberstein oddał do publikacji swój przyczynek "Ford and the Führer" w The Nation z datą 6 stycznia 2000. Ukazał się w druku w numerze z dnia 24 stycznia 2000. Ale napisany został zapewne w 1999 roku.

Od 21 grudnia do końca roku 1999 kurs jednej DEM wobec USD zaliczył najniższy pułap czyli 1 : 0,51129. Dnia 6 stycznia 2000 był wyższy czyli 1 : 0,52758. (kursy podaję za oanda.com)

Czyli można wyjść z założenia, że zaniżając nieco kurs i nie podpierając się akcentem about, autor cyzelował stylistycznie przyczynek o ślicznym tytule w czasie między 21 grudnia a Sylwestrem 1999.

Czy lewitował unosząc się ponad faktografią odnośnie nie tylko tego finansowego harpuna w $5,1 billion?

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @pink-panther 1 lipca 2018 18:34
1 lipca 2018 23:13

> Stalagmit

No, ale to nie są żadne "dowody w sprawie", tylko skrzecząca rzeczywistość - normalka w Wehrmachcie. ;)) Niemieckie siły zbrojne cierpiały przez całą wojnę na tak duże braki w zakresie środków transportu kołowego, że zbierały dosłownie wszystko z całej Europy co tylko dawało się jakoś użyć, plus, oczywiście, z miłą chęcią wykorzystywały pojazdy zdobyczne, w tym również sowieckie.

Niski stopień zmotoryzowania niemieckiego transportu militarnego był spowodowany trzema przyczynami: Hitler po zdobyciu władzy i rozpoczęciu programu zbrojeń ograniczał produkcję samochodów jako takich, w tym także ciężarówek dla potrzeb wojska - priorytetem były zawsze pojazdy bojowe takie jak czołgi czy transportery opancerzone. Wytworzone na potrzeby wojska samochody ciężarowe szły w pierwszym rzędzie na wyposażenie organizowanych dywizji zmechanizowanych. Po drugie, wbrew potocznym opiniom, przedwojenne Niemcy nie były w porównaniu z innymi krajami zachodnimi mocno zmotoryzowane, więc zasoby cywilne z których możnaby choćby doraźnie czerpać były mocno ograniczone. W III Rzeszy w 1939 r. jeden pojazd mechaniczny (osobowy lub ciężarowy) przypadał na 70 osób, podczas gdy we Francji - 1/25, w Wlk. Brytanii - 1/30, w USA - 1/10. Pokonana w 1940 r. armia francuska była o niebo lepiej zmotoryzowana niż Wehrmacht, do tego sam BEF pozostawił we Francji około 60 tys. prawie nietkniętych samochodów. Po trzecie, po wielkim zwycięstwie nad Francją Hitler zaczął redukować siły zbrojne i ograniczać produkcję przemysłową na ich potrzeby, a trzeba pamiętać, że i tak przez całe trzy pierwsze lata wojny gospodarka Rzeszy w ogóle nie była zmobilizowana - pracowała w trybie pokojowym.

Dzięki zdobyczom we Francji udało się się jako tako poprawić park transportowy dla sił niemieckich rozpoczynających Operację Barbarossa, lecz stanowił on wręcz niewyobrażalną mieszaninę pojazdów od Sasa do Lasa - niemieckich i obcych, z autobusami różnych marek i typów włącznie. Wystarczy tu choćby wspomnieć, że jedna z dywizji piechoty została "umotoryzowana" tuż przed natarciem, ale w ten sposób, że wyposażono ją w dobrze ponad sto różnych typów pojazdów. W sumie, atakujący Sowiety Wehrmacht dysponował pojazdami ponad dwóch tysięcy (sic!) typów. I tu już nie chodzi o to, że nie było żadnej standaryzacji, ale system transportowo-logistyczny sklecony w ten sposób nie miał w ogóle prawa na dłuższą metę choćby jako tako funkcjonować. Sama liczba części zamiennych potrzebnych do napraw psujących się co rusz na bezdrożach pojazdów była wręcz gigantyczna, a o zaspokojeniu zapotrzebowania choćby w jakimś minimalnie rozsądnym zakresie można było zapomnieć. Ta wielka sprzętowa improwizacja udawała się przez pierwsze trzy miesiące - do rozpoczęcia Operacji Tajfun, czyli natarcia na Moskwę, ale wraz z nastaniem rosyjskiej jesieni i zimy, w połączeniu z rosnącymi wciąż odległościami z baz zaopatrzeniowych do walczących wojsk oraz nieopanowanym chaosem biurokratyczno-organizacyjnym na styku wojska z cywilną częścią systemu zaopatrzenia w samej Rzeszy, logistyka zaczęła z każdym dniem padać na pysk. Wszystko to dało w efekcie dotkliwą porażkę pod Moskwą.

zaloguj się by móc komentować



PiotrKozaczewski @Stalagmit 1 lipca 2018 08:03
2 lipca 2018 08:42

"... jak mamy na przykład ocenić to, że rządzącym II RP nie przeszkadzało sprzedawanie (w tym na kredyt i w cichej współpracy z sowietami) polskiej broni chodzącym na pasku Stalina hiszpańskim i międzynarodowym komunistom ..." - Sanacja wręcz KOCHAŁA bolszewików względnie stalinowców, i wraz z nimi czciła pamięć Rewlucji Bolszewickiej, np. wysyłając na defiladę do Moskwy eskadrę  polskich samolotów Lublin R-XIII:

"... Latem 1933 r. zbudowano dalszych 5 samolotów tej wersji. Samoloty te, o bardzo starannym wykończeniu i wyposażone w owiewki kół, przygotowano do lotu eskadry pięciu R-XIIID do ZSRR w celu wzięcia udziału w obchodach 16 rocznicy Rewolucji Październikowej. Na początku listopada 1933 r. eskadra wystartowała z Warszawy, lecz z powodu złej pogody samoloty doleciały tylko do Mińska Białoruskiego, a delegacja udała się do Moskwy pociągiem. ...",
a więc oprócz lotników, którzy po prostu dostali rozkaz,  jeszcze jakieś rządowe persony udawały się osobiście do Moskwy.

Całość tutaj:

http://www.samolotypolskie.pl/samoloty/1689/126/Lublin-R-XIII2

 

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @saturn-9 1 lipca 2018 21:51
2 lipca 2018 14:23

Mam taki warzywniak pod blokiem:

kilogram ziemniaków - 2,50

kilogram ogórków - 2,40

jedna morela na wagę - 0,11.

Coś faktycznie jest z tym 5,1.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Czepiak1966 30 czerwca 2018 14:10
2 lipca 2018 16:54

Dziękuję bardzo. Przepraszam, że wcześniej nie odpowiedziałem. Zajęła mnie polemika, a potem inne, pozainternetowe zadania. Pan Krzysztof zręcznie Panu odpowiedział, za co również mu dziękuję.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @pink-panther 1 lipca 2018 18:34
2 lipca 2018 16:54

Dziękuję. Obrazki dają do myślenia, prawda?

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Zadziorny-Mietek 1 lipca 2018 23:13
2 lipca 2018 16:57

Dziękuję za kolejne cenne uwagi, zgadzam się, to wszystko bardzo ciekawe i użyteczne informacje. Jednak Ford  w Rzeszy produkował dla Wehrmachtu (choć jak Pan słusznie zauważył, ciężarówek było wciąż za mało w stosunku do potrzeb), a także w ZSRR i u aliantów. Zarabiał więc na wojnie po wszystkich stronach frontu. Tylko tyle. 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Zadziorny-Mietek 1 lipca 2018 23:13
5 lipca 2018 12:27

Dzięki za rozwinięcie tematu. Niemcy rzeczywiście nie miały tak mocno "usprzętowionego" Wehrmachtu, jak pokazywała to ich oraz zaprzyjaźniona włoska propaganda. W przeciwieństwie do pokazywania "polskiej kawalerii atakującej niemieckie czołgi".
Hitler spóźnił się z atakiem jakiś miesiąc, bo w październiku spadły deszcze i zamiast męczącego pyłu na drogach nieutwardzonych - Niemcy mieli błoto, w których cała "technika" utknęła na amen. W dodatku Hitler wymyślił sobie uderzenie na dwa cele na raz - czyli na Moskwę (bo symbol) i na Kaukaz (bo ropa) - i w zasadzie wynik wojny był wiadomy.
Niemcy zupełnie nie ogarnęli faktu, że sieć dróg rosyjskich jest znacznie rzadsza, podobnie jak wielkie odległości są między miastami czyli - ośrodkami tankowania. Tankowania też nie było, bo Stalin kazał niszczyć wszystko. 

Hitler miał jedną szansę, ale tu zdecydował zbrodniczy czy wręcz satanistyczny duch nazistowskiego ruchu: kiedy żołnierze Armii Czerwonej masowo się poddawali, to myśleli, że wspólnie z Hitlerem "pójdą bić bolszewika". Wystarczyło im zmienić pagony na mundurach i za rok byliby we Władywostoku. Poddało się 3 miliony wojska. A ten zagłodził ich na śmierć. M.in na Majdanku. Głupota i zawziętość niemiecka czy raczej pruska - nie miała granic  i dlatego - skończyli jak skończyli. Znowu im się granica "cafła" o kilkaset kilometrów.
I czy to ich czegoś nauczyło? A skądże. Znowu "muszą odzyskać swoje ziemie" - czyli - nasze ziemie. Zdychają a jeszcze marzy im się "władza nad Europą".

zaloguj się by móc komentować

PiotrKozaczewski @Stalagmit
5 lipca 2018 16:19

" ... Zdychają a jeszcze marzy im się "władza nad Europą". ..." - przepraszam, ale ja tego "zdychania" jakos nie widzę. Tow. Adolf H. narzekał, że nie ma Niemców-muzułmanów, tylko rozmamłanych (post-)chrześcijan, no to teraz będą mieć muzułmanów. Moim zdaniem, niestety - Adolf H. ciągle górą! I niczego nie zmieni tutaj "dwojga paszportów Makrela Engel", choćby się nie wiem jak starała zgnoić Niemcy.

zaloguj się by móc komentować

PiotrKozaczewski @PiotrKozaczewski 5 lipca 2018 16:19
5 lipca 2018 16:20

Przepraszam, to miało być do Pani Pink-Panther.

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @pink-panther 5 lipca 2018 12:27
6 lipca 2018 16:22

Niemieckie siły zbrojne w 1941 r. można porównać z lekko odzianym człowiekiem, ale noszącym bardzo mocne i długie - aż do ramion - stalowe rękawice. Przeciwnik nie był jeszcze w stanie dosięgnąć tułowia, zaś szermiercza zręczność rąk dawała w starciu dużą przewagę.

Nie jest jednak prawdą, że III Rzesza nie przygotowywała Wehrmachtu do srogiej rosyjskiej zimy. Niemieccy planiści wiedzieli doskonale co zrobić by wojsko mogło ją przetrwać i w niekorzystnych warunkach prawidłowo działać. Zimowe wyposażenie - począwszy od pojedynczego żołnierza a skończywszy na specjalnych środkach przeznaczonych do funkcjonowania sprzętu było w Niemczech zawczasu przygotowane i czekało na kolejowych bocznicach. Kompletnie zawiodły natomiast transport i logistyka. To była po prostu jedna wielka katastrofa. Częstotliwość dostaw była tak niska w relacji do zapotrzebowania, że dochodziło do sytuacji, w których wyposażenie zimowe było wręcz usuwane z transportów, bo bezwzględny priorytet miały amunicja i paliwo.

Wkraczający w lecie do Sowietów Wehrmacht nie miał rozkazu wrogiego traktowania rdzennej miejscowej ludności. Spora część niemieckiej elity wojskowej, właśnie tej pruskiej, zdawała sobie sprawę z tego, że mobilizacja i uruchomienie nagromadzonego latami antystalinowskiego potencjału może wydatnie wspomóc niemiecki wysiłek oraz zapewnić szybsze zwycięstwo. Najszerzej znaną próbą i efektem takiej współpracy była m.in. lokalna autonomia w postaci tzw. Republiki Łokockiej (1941-1943), powstała z inicjatywy i przy wsparciu generała G. von Kluge, dowódcy Grupy Armii "Środek". Wysokie kręgi NSDAP były jednak przeciw szerszemu współdziałaniu, głównie ze względów rasowych - przyszłej dominacji - i Hitler przychylał się do ich zdania. To jeden z jego największych błędów w wojnie, kto wie czy nie największy.

Po drugie, pokojowe, a nawet często przyjazne, relacje z najeźdźcą zaczęły częściowo zmieniać się na gorsze na jesieni i w zimie właśnie wskutek tej jego logistycznej zapaści. Do prących wciąż jeszcze naprzód, ale wyczerpanych niemieckich wojsk nie trafiały oczywiście także wystarczające ilości żywności - musiało więc one dokonywać rekwizycji u miejscowej ludności, czyli odbierać siłą resztki jedzenia tym i tak już będącym na skraju głodu ludziom. I to była zasadnicza przyczyna ich narastającej wrogości i nienawiści do Niemców. Byli stawiani w sytuacji bez wyjścia - albo umrzeć z głodu, albo współpracować ze starym reżimem, czyli iść do enkawudowskiej partyzantki. W ten sposób rozkręcała się spirala przemocy, bo w odwecie Niemcy stosowali terror i krwawe represje na cywilach.

W sumie jednak, ocenia się, iż w przeciągu całej wojny pod niemieckimi rozkazami służyło około 1,4 mln żołnierzy narodowości będących pod panowaniem sowieckim (przede wszystkim Rosjan, Ukraińców i Białorusinów) plus około 0,7 mln w oddziałach niebojowych. Ludzie ci oraz ich rodziny byli oczywiście jednym z głównych celów zemsty Smiersza.

 

zaloguj się by móc komentować

krzysztof-laskowski @PiotrKozaczewski 5 lipca 2018 16:19
6 lipca 2018 16:31

A na końcu tego łańcucha zdarzeń jak zwykle znajduje się klęska wyżej wymienionych, czym przywódca polityczny o tym czy innym nazwisku ujawnia swoją bezradność wobec polityki mimo wysokiego poziomu inteligencji i przebiegłości.

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @Kuldahrus 1 lipca 2018 15:22
6 lipca 2018 18:24

Pański komentarz jest typowym przykładem tzw. pięknoduchstwa (nie używam tego określenia w szyderczym ani pejoratywnym znaczeniu, tylko dla stwierdzenia faktu). Polega ono na tym, że zamiast wrednego kapitalisty Forda, który w skonstruowanym przez siebie systemie dawał ludziom godnie zarabiać konkretne pieniądze, a więc za ich pośrednictwem nabywać produkty, Pan proponuje ludziom "niezbywalną godność", którą się nie najedzą. Opinia ta jest w niezamierzony sposób trochę podobna do żalów roztaczanych przez angielskich arystokratów na początku XIX w. nad ciężkim losem dzieci "uwolnionych spod jarzma feudalnej pańszczyzny" angielskich chłopów (ludzi, którzy nic poza pracą na roli nie umieli i którzy tę pracę szczerze nienawidzili). Że zamiast korzystać z podarowanej wolności i "pięknie i radośnie hasać po zielonych wzgórzach" dzieci te muszą iść do ciężkiej pracy za niską płacę w ciemnych kopalniach czy zakładach włókienniczych raczkującego wtedy kapitalizmu. Tyle, że w przeciwnym razie po takim radosnym wyhasaniu - czyli po utracie energii i przy braku możliwości jej uzpełnienia - czekała je po prostu śmierć głodowa.

"Niezbywalna godność", "człowiek ma być podmiotem", "podejście do człowieka" to hasła możliwe do zrealizowania dopiero wtedy, gdy konkretny człowiek do którego chcemy je odnieść ma co jeść, ma gdzie spać i ma w co się odziać. Te podstawowe potrzeby to po prostu produkty (dobra), które trzeba wytworzyć. Człowiek może je sobie w pewnych warunkach wytworzyć sam, lecz tego typu przypadki w naszej współczesnej cywilizacji są w praktyce bardzo rzadkie - są po prostu albo bardzo trudne, albo niemożliwe do realizacji. Tak więc, by móc je posiąść musi skorzystać z pomocy innych ludzi - wymienić je z nimi na to co sam wytwarza i co im z kolei jest potrzebne. Musi podjąć pracę, ltórej efekt będzie przydatny innym ludziom. Alternatywą jest kradzież.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Zadziorny-Mietek 6 lipca 2018 18:24
6 lipca 2018 18:59

" Musi podjąć pracę..."

Oczywiście, że musi. To jest skutek grzechu pierworodnego ("W pocie więc oblicza twego
będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!").

Tylko, że nie może być tak, że jest jakaś kasta na górze, która celowo traktuje ludzi słabszych(mniej zamożnych, gorzej urodzonych itp.) jak maszyny do maksymalizacji własnych brudnych zysków.

To co Pan określił jako "pięknoduchstwo", to jest nauka Kościoła, ja w swoim komentarzu nie napisałem tego od siebie, przywołałem tylko to co np. papież Leon XIII wyłożył w encyklice "Rerum Novarum".
Jeśli potrzebuje Pan przykładu w praktyce jak powinno się traktować ludzi, to proszę: Redukcje paragwajskie.
Parasol niedawno przypomniał bardzo ważne hasło: "Rycerstwo to siła w służbie słabości" i to jest właściwa droga, a nie fordowska maksymalizacja zysków.

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @Kuldahrus 6 lipca 2018 18:59
6 lipca 2018 19:20

"Ora et labora" - to jest nasza katolicka dewiza. Pan bierze pod uwagę pierwszą część a jeśli nawet nie pomija, to znacznie pomniejsza znaczenie drugiej. Nadaje jej drugorzędne znaczenie.

"Traktowanie ludzi" jest tak ogromnie pojemnym pojęciem, że można pod nie podpiąć dosłownie wszystko co we wzajemnych relacjach między ludźmi zachodzi. Od terroru do zgodnej współpracy. Pan nie rozumie tego, że ludzie - ci których Ford rzekomo poniżał - wprost garnęli się do roboty u niego. A Stany Zjednoczone rozwijały się wtedy (przełom XIX i XX w.) w olbrzymim tempie i dobrze płatnej innej pracy było w bród. Ludzie ci mieli gdzieś związki zawodowe, komunistów, socjalistów, współczucie oświeconych inteligentów itd. Chcieli dobrze płatnej roboty u Forda, oczywiście ciężkiej i wymagającej. Czy Pan jest za tym, by od ludzi nie wymagać i wtedy dopiero będą szczęśliwi?

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @Kuldahrus 6 lipca 2018 18:59
6 lipca 2018 19:43

Jeszcze uzupełniam.

No, ale czy w jezuickich redukcjach nikt od Indian nic nie wymagał - jedna Msza św. dziennie, modlitwa, a później już tylko leżenie brzuchem do góry?

Hasło Szanownego Parasolnikova jest tak ogólne, że bez odniesienia do jakiejś konkretnej sytuacji, przykładu, trudno w ogóle o nim dyskutować. No bo co ma oznaczać - że rycerstwo ma się poświęcać za słabszych, a ci będą się leniwić? A co jeśli nabiorą siły i wezmą dotychczasowych obrońców pod but?

Ja zakładam, że Pan socjalistą nie jest, ale Pańskie deprecjonowanie zysku jako takiego - w każdej sytuacji, jest dla mnie zaskoczeniem. Przecież Szanowny Coryllus z którego uprzejmości i co najważniejsze - efektu ciężkiej pracy korzystamy, pracuje właśnie dla zysku. Co w zysku jest tak poniżającego dla człowieka? Każdy z nas działa w celu odniesienia zysku i jego maksymalizacji w różnorakiej postaci. Tak samo jak kapitalista Ford.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Zadziorny-Mietek 6 lipca 2018 19:43
6 lipca 2018 19:58

Zysk, to jest tylko środek, narzędzie. Praca jest wartością bezwzględną, jedyną realną. Jeśli ktoś osiąga zysk z cudzej pracy, samemu własnego wysiłku nie dodając, jest to społecznie szkodliwe. Dla niego samego też.

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @Stalagmit
6 lipca 2018 20:09

Nic nie idealizuję, ale akurat Ford stworzył swoje przedsiębiorstwo własnym wysiłkiem, nie ukradł go, nie przejął, nie wymusił itd. Oczywiście, stworzył je w konkretnych warunkach społeczno-ekonomicznych - w Sowietach by nie stworzył. Ford nie był tzw. rekinem Wall Street i za to był oględnie mówiąc - nie lubiany. Ludzie poczytajcie trochę, ale nie tej propagandy z pierwszych pięciu stron G.

zaloguj się by móc komentować

Zadziorny-Mietek @Grzeralts 6 lipca 2018 19:58
6 lipca 2018 20:11

Do Ciebie komentarz z 20:09.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Zadziorny-Mietek 6 lipca 2018 20:09
7 lipca 2018 07:18

Owszem, ale to nie ma w tej kwestii nic do rzeczy. Ford nie kierował się przecież zyskiem robiąc to wszystko, ale innymi wizjami. Tymi zapewne, o których pisał niedawno o.Mniszysko. 

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Zadziorny-Mietek 6 lipca 2018 19:43
8 lipca 2018 11:04

Zysk jest rzeczą jak najbardziej porządaną i konieczną, wszak robotnik wart jest swojej zapłaty.

Gdyby Coryllus nie był za pan brat z zasadą "siła w służbie słabości", żaden kwartalnik, a tym bardziej portal Szkoła Nawigatorów by nie powstał. No, ale wracajmy do tematu...

Sformułowania "maksymalizacja zysku" użyłem jako skrótu myślowego(zrobiłem to bo swój komentarz pisałem w pośpiechu) na zachowania, w zakresie prowadzenia tzw. działalności gospodarczej, w których swojego pracownika sprowadza się do roli narzędzia w uzyskiwania jakichś celów, nie koniecznie finansowych. Powyżej Stalagmit pokazał fakty, ukazujące, że firma Forda była jednym z emisariuszy "porządku" zaprowadzanego przez tzw. wielkich graczy i to wystarczy żeby go potępić. Ja jeszcze dodatkowo zasugerowałem, że skoro Ford nie liczył się z tym co jego firma robi w Europie to zapewne i w USA sytuacja w fabrykach nie wyglądała tak bardzo kolorowo jak się próbuje nam sprzedać, co wydaje mi się bardzo prawdopodobne, skoro firma ta "wypłynęła na wyżyny" po centralizacji przemysłu pod egidą wielkich korporacji. Jak dla mnie ta historia o Fordzie wizjonerze, który chciał nieba ludziom przychylić i jakoś tak przypadkowo w ramach rozwoju firmy brał udział w działaniach wojennych, a jego sukces wynikał z jego geniuszu, a nie ze względu na to, że działał w porozumieniu z tymi największymi gangsterami jest bajeczką.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować