-

Stalagmit

Zagłębie noryckie. Stal z serca Alp Cz. I

Wschodnioalpejskie zagłębie metalurgiczne położone w Noricum było w póżnym okresie lateńskim i w czasach panowania rzymskiego jednym z najważniejszych okręgów produkcji żelaza i stali w Europie. Wytwarzano tu słynną stal norycką, znaną w Imperium Rzymskim. Ośrodek produkcyjny w Noricum miał także wpływ na rozwój technologii obróbki żelaza na terenach zamieszkabych przez barbarzyńców.

Rozwojowi gospodarki w obszarze wschodnioalpejskim w okresie późnolateńskim sprzyjały globalne i lokalne zmiany klimatu. Około 400 lat przed Chr. skończył się definitywnie okres holoceńskiego pessimum klimatycznego, trwający od schyłku epoki brązu. Zaczęło się tzw. optimum klimatyczne okresu rzymskiego, podczas którego średnie roczne temperatury przewyższały dzisiejsze wskaźniki o około 1‒1,5°C. W regionie wschodnioalpejskim ten okres charakteryzował się wzrostem udziału pyłków traw i zbóż. Początek tego wzrostu przypada jeszcze na okres lateński. Gospodarka rolna i osadnictwo miały więc sprzyjające warunki rozwoju. Dobre warunki klimatyczne tego ciepłego i wilgotnego okresu umożliwiły rozszerzenie areału upraw. Lodowce górskie cofnęły się, a granice pięter roślinności. Można było wykorzystać rolniczo obszary marginalne i zagospodarować wysokogórskie łąki (Fritz 1999: 46, Abb. 2; 49‒50). Dzięki temu gospodarka wschodnioalpejska mogła się rozwinąć w okresie późnolateńskim, jak nigdy wcześniej. Prawdopodobnym efektem tego korzystnego wahnięcia klimatycznego był zapewne także wzrost populacji.

Z późnego okresu lateńskiego znane są miejscowe osiedla jednodworcze, które spotykamy na głównie obszarze południowej części późniejszej prowincji Noricum: w rejonie współczesnego Salzburga (stanowiska Salzburg-Liefering, Salzburg-Morzg, Salzburg-Hellbrunn, Loig/Wals, Puch, Goldegg), oraz Wels Neubau i Södingberg. Część produkcji rolnej koncentrowała się wokół otawrtych osiedli, część zaś dokoła osiedli jednodworczych. W przypadku tych ostatnich spotykamy się z ogradzającymi je konstrukcjami typu Vierckschanzen. W obrębie tych osiedli dominowały słupowe budowle drewniane rozmaitego przeznaczenia. Na wymienionych stanowiskach nie znajdujemy śladów kontynuacji osadnictwa w okresie rzymskim. Były to prawdopodobnie osiedla zamknięte, jednodworcze, stanowiące ośrodki dość znacznych posiadłości ziemskich, będących w posiadaniu przedstawicieli zamożnej arystokracji plemiennej. W południowej części obszaru wschodnioalpejskiego, w jądrze Regnum Noricum, istniały mniejsze osady o charakterze wiejskim, których zasiedlenie trwało nieprzerwanie jeszcze w okresie rzymskim (stanowiska Kalsdorf, Baldersdorf, Hörbing). W okresie panowania rzymskiego stanowiły one wszechstronne osady o charakterze rolniczo‒produkcyjnym. Na obszarze wszystkich tych stanowisk odkryto obecność materiału późnolateńskiego. Prawdopodobnie stanowiły one w okresie późnolateńskim otwarte osady rolnicze, należy się liczyć także z produkcją rzemieślniczą prowadzoną w ich obrębie (Sedlmayer 2003a; 2003b).

Rolnictwo miejscowe w późnolateńskim Noricum można uznać za dość wysoko zaawansowane pod względem technicznym. Potwierdzają to znaleziska gromadne z Hainbach koło Nuβdorf, oraz Kaiserbrunn nad Jeziorem Attersee. W ich skład wchodziły m. in. : żelazne ostrza kos, żelazny kroje płużne, lemiesze pługa, toporki i klucze żelazne (Moosleitner 1999: 503‒510). Znaleziska te, wykonane przez kowali dypsonujących poważnymi umiejętnościami technicznymi, są świadectwem postępu technicznego w gospodarce rolnej w okresie późnolateńskim. Dzięki pługom z żelaznym krojem można było wziąć pod uprawę gleby cięższe, bardziej kamieniste, dotychczas uważane za nieużytki. Wynalzek kosy dostosowanej do sprzętu zboża lub trawy na zboczach alpejskich wzniesień, umożliwił przyspieszenie prac żniwnych i gromadzenie paszy zebranej z łąk na zimę, co było bardzo istotne dla dla wschodnioalpejskie gospodarki hodowlanej. W ten sposób można było znacznie poszerzyć areał gruntów wykorzystywanych rolniczo, nie tylko jako pola uprawne, ale i łąki oraz pastwiska. Zapewne wydajność rolnictwa wzrosła w tym okresie, niemała też była oszczędność pracy wynikająca z zastosowania nowych wynalazków.

Możliwości konsumowania importowanych dóbr żywnościowych poszerzyły się jeszcze po założeniu ośrodka handlowego na Magdalensbergu. Wiadomo, że w naczyniach sprowadzano przede wszystkim wino z Italii, oliwę z oliwek z Istrii, ale także soki i mieszanki wina z sokami (mulsum) i marynaty rybne. Na terenie Magdalensbergu odkryto liczne fragmenty amfor ze sporządzonymi tuszem inskrypcjami. Wino lepszych gatunków, pochodzące znad Morza Śródziemnego było oznaczane i zazwyczaj przechowywane w amforach typu Dressel 2‒4. Pośledniejsze gatunki wina transportowano w nieoznaczonych amforach Dressel 6A. Inskrypcje na amforach określają gatunek wina (np. Kalabrum vinum, vinum Calenum, vinum Falernum), imię dostawcy, pojemność i rocznik. Na jednym z fragmentów amfor widnieje napis: lum(phae) p(ondo) CX/Lucii L(?). Określenie lumpha, względnie lumpa czy lympha znane jest z amfor znalezionych na Monte Testaccio w Rzymie i w Pompejach. Odnosi się ono do pewnego rodzaju sosu rybnego wymieszanego z wodą. Na innych fragmentach dopatrzono się inskrypcji poświadczających obecność oliwy pierwszego gatunku z Istrii (olei Histrici flos). Niektóre fragmenty amfor typu Dressel 20 świadczą o konsumpcji oliwy z Hiszpanii (Hispania Baetica), a także z obszaru ager Praetuttianus, w południowej części Picenum w Italii. Oprócz tych lepszych gatunków, sprowadzano także zwykłą oliwę kuchenną‒ oleum cibarium. Spożywano też sprowadzanez Italii sosy, m. in. garum (inskrypcja na fragmencie amfory: g(arii) f(los) Um[bricii Scauri]), a także allec i liquamen (Piccottini 2001: 373‒382).

Najważniejszym po rolnictwie sektorem gospodarki we wschodnich Alpach było wydobycie i obróbka surowców naturalnych. Najbardziej pożądanym surowcem występującym na terenie Noricum było złoto, najczęściej wypłukiwane z osadów rzecznych. Strabon (IV, 6, 12) i Polibiusz (XXXIV, 10) przekazują informację o szczególnie bogatych złożach złota znajdujących się na terytorium plemienia nazywanego przez tych autorów Noryckimi Tauryskami. Złoto miało się tam znajdować niemal bezpośrednio pod powierzchnią ziemi i nie wymagało pracochłonnego oczyszczania i przetapiania po wydobyciu. W wydobyciu i obróbce uczestniczyli zarówno Celtowie, jak też ich italscy wspólnicy. Kiedy cena złota w Italii spadła o jedną trzecią, Tauryskowie wyłączyli Italików z interesu i zmonopolizowali wydobycie. Geologiczna interpretacja tekstów Polibiusza i Strabona pozwoliła ustalić, że miejsce wydobycia, o którym piszą znajdowało się w południowo‒wschodnich Alpach, w dolinie Lavantu, w pobliżu miejscowości Kliening. Polibiusz pisze o pozyskiwaniu złota w postaci dużych bryłek i o dużych ilościach wydobywanego złota. Ten przekaz najlepiej pasuje do okolic Kliening w dolinie Lavantu, gdzie takie złoża występowały i były eksploatowane w okresie rzymskim, a także później (Vetters 2010: 123‒129).

W okresie późnolateńskim rozwinęła się produkcja w zagłębiu metalurgii żelaza leżącym w centralnym obszarze Królestwa Noryckiego. Obszar zagłębia „czarnej metalurgii” zamykał się w przestrzeni pomiędzy doliną rzeki Mur na wschodzie, jeziorem Millstattsee na zachodzie, doliną Drawy na południu i Niskimi Taurami na północy. W omawianym rejonie znaleziono pozostałości działalności metalurgicznej z okresu lateńskiego: żużla dymarskiego, piecowisk, przedmiotów wykonanych z miejscowego żelaza (Nerger 1992: 86).

W okresie późnolateńskim w Styrii i Karyntii stosowano duże piece dymarskie, o wysokości do 2 m i średnicy dochodzącej do 1 m. Ówcześni metalurdzy stosowali zarówno naturalny dmuch pieców, jak i sztuczne doprowadzanie powietrza za pomocą miechów. W okolicach Möselhof i Raffelsdorf w rejonie Hűttenbergu odkryto pozostałości dwóch pieców dymarskich ze sztucznym dmuchem i długą na 200 m hałdę żużla. Wskazuje ona na znaczny rozmiar produkcji metalurgicznej na tym stanowisku. W okresie jego funkcjonowania pieców było zapewne więcej. W okolicach pobliskiej miejscowości Kitschdorf odkryto dwa piece również posiadające kanały wlotowe do sztucznego dmuchu za pomocą miechów (Straube 1996: 22). Na terenie Hüttenbergu i masywu Erzberg w Karyntii (i częściowo w Styrii) stwierdzono obecność pozostałości działalności metalurgicznej i górniczej z okresu lateńskiego (Kaus 2006: 88).

Osobną sprawą jest obecność zagłębia produkcyjnego w Burgenlandzie. Piecowiska na tym obszarze są datowane głównie na podstawie towarzyszących im znalezisk ceramiki i fibul. Materiał ten posiada czytelne analogie na terenie Pannonii i pochodzi prawdopodobnie z ostatnich dziesięcioleci I w. p. Chr. Z tego samego okresu pochodzi mała moneta srebrna typu Velemer z Klostermarienbergu. Ceramika grafitowa z Unterpullendorfu jest datowana dość szeroko, od środkowego do późnego okresu lateńskiego. Fibula z Unterpullendorfu datowana jest na późny okres lateński, I w. p. Chr. (Bielenin 1994: 257). Węgiel drzewny z pieca nr 1 z Klostermariendorfu, Weppendorfu i Raiding został poddany badaniu metodą C14. Określiło ono przedział wiekowy użytkowania pieców na okres od końca II w. przed Chr. do początków Cesarstwa Rzymskiego (Bielenin 1994: 257). Kwestią dyskusyjną jest, czy zagłębie na terenie Burgenlandu wchodziło w okresie późnolateńskim w skład Regnum Noricum. Równie prawdopodobne jest, że stanowiło ono część państwa Bojów, którego centrum stanowiło oppidum na terenie obecnej Bratysławy. Obejmowało ono także przynajmniej część terytorium obecnego Burgenlandu (Fischer 2002: 7). W końcu II w. przed Chr. Bojowie osiedlili się na tym terenie. W 60 roku przed Chr. ponieśli klęskę w walce z królem Daków Burebistą i opuścili tereny Równiny Pannońskiej. Odtąd obszar ten zwał się deserta Boiorum. W jego skład wchodzi także lateńskie zagłębie w Burgenlandzie. Zapewne pracowało ono, aby zaspokoić zapotrzebowanie Bojów na żelazne uzbrojenie (Kaus 1981: 87‒89). Oceny rocznej produkcji żelaza na terenie Burgenlandu w I w. przed Chr. są rozbieżne i wahają się między 12 a 100 tonami kowalnego żelaza rocznie, przy czym 12 t rocznie to ilość minimalna (Kaus 2006: 96‒97). Prawdziwy rozmiar produkcji jest prawdopodobnie bliższy 100 tonom rocznie. Ocenia się, ze z takiej ilości surowca można było wykonać 6000 żelaznych grotów włóczni, lub 1200 toporów (Graßl 1987: 83).

Celtyccy dymarze i kowale pozostawali w stałych kontaktach z obszarem śródziemnomorskim. Stale odbywała się wymiana technologii, wiedzy i metalurgicznego know‒how. Można raczej mówić o wspólnym, celtycko‒italskim dziedzictwie technologicznym, w którym połączyły się podstawowe techniki i umiejętności epoki żelaza (Pleiner 2006: 229‒231). Celtyccy kowale działający na obszarze kultury lateńskiej umieli wytwarzać blisko 90 rodzajów różnych przedmiotów żelaznych. Znali metody nawęglania żelaza, wytwarzania stali, skuwania warstw żelaza o zróżnicowanym stopniu nawęglenia. Warto jednak zauważyć, że przedmioty wykonane ze stali lub nawęglonego żelaza stanowią tylko 18‒30% wszystkich celtyckich zabytków żelaznych przebadanych metalograficznie, ze stanowisk w Czechach, Morawach i w Bawarii (Pleiner 2006: 231‒232).

Większość lateńskich zabytków żelaznych omawianych przez R. Pleinera została odkryta w obrębie oppidów, które były centrami produkcji, nie tylko metalurgicznej. Narzędzia żelazne z oppidów mają krawędzie pracujące wykonane z nawęglonego żelaza, część była także hartowana. Niewielki procent wśród nich stanowią narzędzia z wtórnie nawęglonymi ostrzami. Mimo dość szybkiego rozprzestrzenienia się zaawansowanych technologii metalurgicznych w lateńskiej Europie, postęp w tej dziedzinie był powolny, występowały też częste niedobory wysoko nawęglonego żelaza (Pleiner 2000 a: 102‒103).. W okresie lateńskim na terenie wschodnich Alp wysoka technologia i metalurgiczne know‒how służyły w przeważającej części wodzom, arystokracji i wojownikom celtyckim, dostarczając im wysokiej jakości broni. Z surowca żelaznego niższej jakości produkowano przedmioty codziennego użytku. Z tych przedmiotów najliczniej reprezentowane są gwoździe służące głównie do spajania drewnianych części murus gallicus, oraz narzędzia rolnicze. Ten model wykorzystywania żelaza jest typowy dla społeczeństw, których gospodarka, nastawiona na zaspokajanie podstawowych potrzeb (subsistence economy) oparta jest o rolnictwo, a władza polityczna spoczywa w rękach naczelników/królów i warstwy wojowników. Umiejętności metalurgów służyły więc dwóm najważniejszym dziedzinom życia społecznego: wojnie i rolnictwu. Model produkcji i użytkowania żelaza w świecie śródziemnomorskim różnił się od panującego w świecie celtyckim. Był on nastawiony na zaspokajanie potrzeb szerokiego rynku istniejącego. Towary, w tym wyroby metalowe rozchodziły się głównie drogą wymiany rynkowej. W lateńskiej Europie technologie metalurgiczne służyły elitom wojowników i wodzów.

W późnym okresie lateńskim produkcja metalurgiczna w Noricum nabiera coraz większego znaczenia gospodarczego. Następuje zjawisko jej centralizacji. Produkcja koncentruje się na określonych obszarach, lub na pojedynczych stanowiskach. W I w. przed Chr. na terernie osady w Gurina działają warsztaty metalurgiczne, w których odlewa się przedmioty z metali kolorowych: miedzi, ołowiu, obrabiano też galman. Świadectwem ich działalności są odpady produkcyjne i fragmenty tygli (Jablonka 1996: 274). Produkcja w dziedzinie metalurgii żelaza koncentruje się w Alpach Noryckich, w dolinie rzeki Gȍrtschitz i w sąsiedztwie masywu Hűttenbergu. To tutaj znajduje się gros stanowisk dymarskich z okresu późnolateńskiego i wczesnorzymskiego (Kaus 2006: 88; Straube 1996: 22). Można uznać ten obszar za centrum zagłębia w okresie późnolateńskim. Kontrolę nad nim sprawowali zapewne władcy noryccy. Można przypuszczać, że organizowali oni zarówno wydobycie rudy, jak i produkcję surowca żelaznego i przedmiotów żelaznych w kuźniach. To zapewne także oni jako pierwsi eksportowali surowiec do Italii, zapewne sprzedając go przybywającym z południa kupcom rzymskim.

W latach 40‒tych i 30‒tych I w. przed Chr. produkcja przedmiotów żelaznych w Noricum skoncentrowała się na Magdalensbergu i przeszła prawie całkowicie w ręce przedsiębiorców z Italii. Warsztaty kowalskie (obiekty T/O i T/I) znajdowały się w okolicach forum i głównej świątyni Magdalensbergu. Były one zgrupowane obok bazyliki blisko świątyni, obok innych warsztatów, służących, m. in. obróbce szkła i brązu (Gostenčnik 2005: 291‒292). W podłużnej hali przy świątyni znaleziono okrągłe paleniska kowalskie, wyłożone drewnem i wpuszczone w grunt koryta na wodę. W pobliżu pieców znajdowała się spora ilość żużli, gliniane dysze i duży stos węgla drzewnego. Znaleziska ceramiczne świadczą, że byłu wykorzystywane od około 30 r. przed Chr. Kompleks produkcyjny związany z obróbką żelaza zajmował spory obszar. Południowe zbocze Magdalensbergu stanowiło ośrodek rzemiosła metalurgicznego, centrum obróbki kowalskiej żelaza (Straube 1996: 150‒151). W północnej części forum w Magdalensbergu znajdowały się kolejne warsztaty kowalskie. (Straube 1996: 153‒154).

W obiekcie OR/17 w okolicy forum odkryto pozostałości warsztatu płatnerskiego (fabrica militaria), gdzie wyrabiano broń wykorzystując do tego celu zarówno żelazo i stal, i inne surowce (Dolenz 1995: 51‒52). Działalność warsztatu jest datowana na podstawie znalezisk ceramicznych i numizmatycznych na okres panowania Augusta, na lata 20/10 przed Chr. (Dolenz 1995: 57‒58). Fabrica militaria w Magdalensbergu działała na potrzeby rzymskiego wojska, a produkcją zajmowali się tu prawdopodobnie kupcy z Italii, a być może także weterani (Dolenz 1995: 57‒59). Na terenie Magdalensbergu znaleziono sporo półfabrykatów żelaznych o dużej zawartości węgla. Kowale przekuwali tu łupkę na półfabrykaty i sztaby. Świadczy o tym obecność żużli pochodzących z obróbki kowalskiej żelaza (Straube 1996: 151‒152).

Inskrypcje z tabernae są świadectwem handlu gotowymi wyrobami żelaznymi i półproduktami. Większość omawianych inskrypcji została znaleziona w czasie wykopalisk w 1958/59 roku na ścianach pomieszczeń tabernae na wschód od okręgu świątynnego w Magdalensbergu (Egger 1961: 3‒6). Znaleziono tu zarówno inskrypcje łacińskie, jak i greckie. Dotyczą one w większej części handlu wyrobami i surowcem metalowym, wymieniając nazwy i ilości przedmiotów, którymi obracano, a także nazwiska osób zaangażowanych w tą działalność. Znanych jest 19 nazwisk osób działających w Magdalensbergu. Chronologicznie, inskrypcje obejmują okres od czasów późnorepublikańskich, aż do panowania Klaudiusza (mniej więcej od 35 r. przed Chr., aż do 45 roku po Chr.; Egger 1961: 21‒25). W inskrypcjach z Magdalensbergu spotykamy osoby związane z zagłębiami metalurgicznymi na terenie Italii, np. pochodzącego z Vetulonii w Etrurii Aulusa Pontiusa (A(ulus) Pontius/ Vetulonia (Egger 1961, 8, 30, Taf. II 30). Inskrypcje wymieniają wyroby metalowe, którymi handlowano. Wymieniają: anuli (pierścienie), incudes (kowadła), secures (siekiery), unci (haki), urcei (uchwyty), cadi (kubki), cumbae (kotły), disci (okrągłe płytki). Jest tu mowa nie tylko o wyrobach żelaznych, ale także o przedmiotach z metali kolorowych (Egger 1961: 29). Przedmioty te były sprzedawane zarówno na wagę, jak i na sztuki. Wspominają o transakcjach sprzedaży kilkuset sztuk tego typu wyrobów. Mówią tez o przebiegu operacji handlowych i finansowych, pożyczaniu i lokowaniu pieniędzy (Egger 1961: 29‒37).

Kowale z Magdalensbergu starali się wypuszczać na rynek gotowe produkty z ferrum Noricum, które szybciej zdobywały klientów niż żelazne sztaby. Wytwarzali wysokiej jakości narzędzia: przede wszystkim noże, dłuta, piły, pilniki, wiertła, a także zamki i części oporządzenia wojskowego i uzbrojenia. Magdalensberg stal się dzięki nim w okresie rzymskim centrum handlu wyrobami żelaznymi i surowcem żelaznym, przede wszystkim stalą norycką (Straube 1996: 157‒158).

Kowale często pozostawiali na swoich wyrobach stemple warsztatów. Znane są stemple właścicieli warsztatów: ORANI, TERTI, TNT (Straube 1998, 158). Przynajmniej części kowali pracujących na Magdalensbergu pochodziła z Italii. Warsztaty kowalskie były zbudowane na sposób italski. Italscy rzemieślnicy narzucali wzorce i sposób produkcji, choć zapewne wyroby żelazne na terenie Noricum wykonywali także kowale miejscowi (Straube 1998: 161; Gostenčnik 2005: 101) . Pierwszym i najważniejszym miejscem, do którego docierał surowiec i wyroby żelazne z Noricum była Akwileja, bardzo mocno powiązana z Magdalensbergiem i całym zagłębiem noryckim. Ludzie pochodzący z Akwilei pełnili ważne funkcję w zarządzaniu zasobami naturalnymi na terenie Noricum. Przykładem może być ekwita Marcus Trebius Alfius praef(ectus) i(ure) d(icundo)/ Aquil(eiae) i jednocześnie conductor ferariarum Noricarum (CIL III, 4788, Tieffen, za: Piccottini 1980: 71).

Znaleziska z Magdalensbergu wskazują na szybką gospodarczą kolonizację Regnum Noricum przez przybyszów z Italii. Utworzyli oni prężnie działającą społeczność trudniącą się handlem i eksploatacją miejscowych surowców naturalnych: rud żelaza, złota, metali kolorowych. To prawdopodobnie z ich działalnością należy wiązać pochodzące ze schyłku okresu lateńskiego i początku okresu rzymskiego stanowiska dymarskie z terenu sąsiadującego z masywem Hűttenbergu, leżące w odległości około 20‒30 km od Magdalensbergu. Na terenie faktorii odbywała się tylko poredukcyjna obróbka łupki żelaznej i prace kowalskie. Prace te wykonywali w przeważającej części kowale z Italii, używając sprowadzonych stamtąd technologii. Prawdopodobnie italscy przedsiębiorcy zorganizowali transport gotowego surowca żelaznego z miejsc wytopu do kolonii na Magdalensbergu. To oni byli także odpowiedzialni za rozpoczęcie produkcji na większą niż dotychczas skalę. Wydobyciem rudy żelaza i wytopem w piecach dymarskich zajmowali się najprawdopodobniej miejscowi, z którymi Italikowie mogli zawierać umowy na dostarczenie wyznaczonych ilości surowca. Dzięki temu Rzymianie przejęli kontrolę nad produkcją w zagłębiu jeszcze przed aneksją Noricum. Działo się to prawdopodobnie przy popraciu noryckich władców, którzy, jako prawdopodobni właściciele kopalń i miejsc wytopu, czerpali z tej działalności znaczne zyski. Prowadziło to w konsekwencji do faktycznego przejęcia kontroli nad zasobami i produkcją przez Rzymian. Miejscowi nie mogli już wyłączyć z interesu przybyszy z Italii, tak jak to się stało z poszukiwaczami złota, o których wspominali Strabon i Polibiusz. W obiegu gospodarczym Noricum pojawiły się w dużej ilości towary pochodzące z Italii, przede wszystkim żywność (wino, oliwa, sosy rybne), ale także wyroby rzemieślnicze. Zaczęto na Magdalensbergu wytwarzać przedmioty na sposób italski, według rzymskich wzorów. Bezpośrednio przed aneksją, około 30‒20 r. przed Chr. Noricum zostało realnie włączone do systemu gospodarczego Imperium Rzymskiego.

W epoce bezpośrednio po aneksji Noricum przez Rzym, pomiędzy 15 r. przed Chr. a 50 r. po Chr. osada handlowa na Magdalensbergu nadal działała. W dalszym ciągu, w sposób niezakłócony odbywała się produkcja metalurgiczna i kowalska, której wyroby wysyłano do Italii. Warsztaty założone w sąsiedztwie okręgu świątynnego i forum jeszcze w latach trzydziestych I w. przed Chr., nadal produkowały żelazane sztaby, broń i narzędzia. Były to starannie zaplanowane obiekty produkcyjne, zaopatrzone w paleniska wygrzewcze i kowalskie, piece dymarskie, stałe zbiorniki wody, kadzie, kanały odpływowe. Znalezione na ich terenie odpady produkcyjne, narzędzia i półfabrykaty świadczą o dalszej intensywnej produkcji. Spora część budynków gospodarczych związan jest z fazą budowlaną datowaną na czasy późnego Augusta i wczesnego Tyberiusza. Być może wtedy miasto na Magdalensbergu stało się przejściowo ośrodkiem administracyjnym nowej prowincji Noricum. Z tego okresu pochodzą też ważne inskrypcje (graffiti) z pomieszczeń piwnicznych OR/23 i OR/26. Po północnej stronie forum koncentrowały się warsztaty obróbki żelaza, natomiast po wschodniej, warsztaty metalurgii stopów miedzi/brązu. Struktura dzielnicy rzemieślniczej wokół forum była planowa i uporządkowana. Koniec produkcji metalurgicznej w tym obszarze stanowiska jest związany z katastrofalnym pożarem, który strawił wschodnią część forum. Stało się to prawdopodobnie w drugim dziesięcioleciu I w. po Chr. i dotyczyło głównie warsztatów kowalskich, gdzie obrabiano żelazo. Produkcja brązownicza trwała tu aż do czasów cesarza Klaudiusza, przeżywając za czasów późnego Augusta i Tyberiusza swój rozkwit. Natomiast rzemiosło kowalskie nastawione na wytwarzanie przedmiotów żelaznych na eksport przeniosło się gdzie indziej. Tylko na obszarze tzw. pretorium M istniaław czasach Klaudiusza kuźnia pracująca dla budownictwa. Działalność w zakresie „czarnej metalurgii” przeniosła się na peryferia handlowej osady (Dolenz 1998: 16‒26; 35‒37).

Kużnie, znane ze źródeł pisanych i ikonograficznych były zaopatrzone w pewne stałe elementy. Warsztaty te były znane pod łacińskimi nazwami fabrica ferrea i fabris officina. Wergiliusz, opisując taki warsztat (Georgicae IV, 170; Aenaeis VIII, 418) wymienił palenisko z miechami, kowadło, młot i kleszcze. Rozmaite przedstawienia z całego obszaru Imperium Rzymskiego wskazują, że ten zestaw był powszechnie kojarzony z obrazem kuźni. Rzemieślnicy pracujący w tych kuźniach byli określani różnymi nazwami, pochodnymi od określeń produktów, które wytwarzali (faber ferrarius, faber aciarius, cultrarii, falcarii, anularii, clavarii, claustrarii, limarii) Z tych nazw można wywnioskować, że wyspecjalizowani kowale produkowali tylko jeden rodzaj produktów: noże, sierpy, pierścienie, gwoździe, klucze. Fabri aciarii byli kowalami wyspecjalizowanymi w wytwarzaniu ostrzy żelaznych. Analizy metalograficzne i struktura produkcji z Magdalensbergu wskazują, że dominowali tam rzemieślnicy, których można określić właśnie tą nazwą (Dolenz 1998: 38‒40, Abb. 7‒14, 37‒42).

Wśród wczesno rzymskich kuźni z terenu prowincji alpejskich i naddunajskich można wyróżnić kilka szczególnych przykładów. Kuźnia z miejscowości Ulaka (Słowenia), umieszczona w w murowanym z kamienia budynku, związana z osiedlem przy głównej trasie komunikacyjnej, datowana jest na lata dwudzieste I w. po Chr. Znaleziono tu standardowe narzędzia kowalskie: młotek, kleszcze, haki, podstawę kowadła, a także półfabrykaty przedmiotów żelaznych. W obrębie pozostałości kuźni znajdowała się także podstawa na kowadło wykonana z kamienia młyńskiego, oraz miejsce osadzenia miechów. Odnaleziona w roku 1930 kuźnia z mansio Noreia (dziś Wildbald‒Einȍd w Styrii, nie mylić z miastem Noreia, znanym ze źródeł), została założona w murowanym budynku, zajmując jego największe pomieszczenie. W środku znaleziono młotek żelazny i żużle pochodzące z produkcji kowalskiej oraz palenisko ułożone z kamieni. Palenisko było chronione od wiatru ścianką glinianą. Duży kamień znaleziony w pobliżu prawdopodobnie stanowił podstawę kowadła. Warto zauważyć, ze warsztaty kowalskie na terenie rzymskich osiedli nie były izolowane od innych budynków. Prawdopodobnie fakt, że były zbudowane z kamienia, uważano za wystarczającą ochronę przed pożarem (Dolenz 1998: 42‒45).

Z obszaru Karyntii znamy kilka stanowisk, na obszarze których odbywała się działalności zakresie wytopu żelaza w piecach dymarskich w okresie pomiędzy aneksją Noricum a reformą administracyjną Klaudiusza. Z Mȍsel i Kitschdorf, w okolicy Hűttenbergu znane są znaleziska pieców dymarskich. Były one zbudowane z gliny i miały w przekroju kształt gruszkowaty. Obok nich znajdowały się hałdy żużla, z których największa miała długość ponad 100 metrów i wysokość 2 m. Znaleziono tu dziewięc pieców dymarskich i ślady, pozwalające stwierdzić, że w pobliżu znajdowało się ich o wiele więcej. Stanowisko leżało w na dnie doliny rzecznej, co było prawdopodobnie podyktowane chęcia ułatwienia transportu rudy i węgla drzewnego, które były zapewne pozyskiwane w wyższych partiach gór. Znaleziska ceramiki pozwalają datować stanowisko na czasy pmiędzy 50 rokiem przed Chr., a IV w. po Chr. Funkcjonowało więc także w okresie pierwszego pięćdziesięciolecia I w. po Chr. Analiza obiektów i pozostałości produkcyjnych z obszaru wczesnej prowincji Noricum pozwala stwierdzić, że na obszarze Magdalensbergu nie było właściwej produkcji dymarskiej, wytopu żelaza z rudy, lecz tylko obróbka kowalska surowca dostarczonego przez dymarzy pracujących na stanowiskach położonych poza osadą. Forum osady na Magdalensbergu było centrum produkcji przedmiotów z metalu i miejscem gdzie odbywał się handel produktami wytworzonymi w warsztatach. Było to miejsce specjalnie zaplanowane jako teren działalności firm handlowych z Italii, które organizowały tutaj produkcję i sprowadzały na miejsce rzymskie towary. Prawdopodobnie szczyt produkcji metalurgicznej osiedla założonego zgodnie z interesami handlowców z Italii przypada na czasy kampanii iliryjskiej Oktawiana Augusta. Po śmierci Augusta wzrosła rola osiedla jako ośrodka administracyjnego, spadło natomiast znaczenie produkcji wyrobów żelaznych (Dolenz 1998: 45‒48 ; Glaser 2000).

We wczesnym etapie istnienia prowincji naddunajskich istotny był udział wojska w eksploatacji surowców i produkcji metalurgicznej. Blisko trasy szlaku bursztynowego, w Strebersdorf‒Frankenau, pomiędzy Scarbantią a Sawarią, na terenie Burgenlandu odkryto trzy obozy wojskowe i położone blisko nich osiedle typu vicus. Obozy, wyraźne o charakterze czasowym, były otoczone fortyfikcjami drewniano‒ziemnymi. Przeznaczone były prawdopodobnie do stacjonowania oddziałów pomocniczych. Ich główną rolą było wojskowe zabezpieczenie szlaku bursztynowego i kontrola nad nowo zdobytymi terenami pogranicza Pannonii i Noricum. W obozie nr I stacjonowała w czasach Augusta i Tyberiusza (w przybliżeniu 14‒30 po Chr.) Ala Pannoniarum, w obozie nr 2 prawdopodobnie także stacjonował jakiś oddział kawalerii. Około 50‒60 m na południe od obozu nr 1 odkryto zespół instalacji metalrgicznych, służących do wytopu i obróbki żelaza. Znajdowało się tu od sześciu do ośmiu pieców dymarskich służących do wytapiania żelaza z rudy. Stanowisko to znajduje się w rejonie dawnego lateńskiego zagłębia metalurgii żelaza, działającego tu w I w. przed Chr. Odkryto tu pola górnicze, gdzie prowadzono jamową eksploatację rudy żelaza o wysokiej zawartości pierwiastka (70‒82% Fe). Niektóre z tych pól górniczych mogą być dziś przypisane działalności górników z okresu rzymskiego. Wydobycie i obróbka rudy żelaza mogły się odbywać w czasach Augusta i Tyberiusza pod kontrola wojska i władzy państwowej, reprezentowanej przez cesarskich procuratores metallorum. Żolnierze oddziałów pomocniczyc stacjonujących we wspomnianych fortach zapewne także uczestniczyli w czynnościach związanych z wydobyciem i produkcją. Na południe od obozów, wzdłuż drogi stanowiącej część szlaku bursztynowego, rozciągało się na długości 400 metrów osiedle produkcyjno‒handlowe (vicus). Składało się z kamiennych budynków z dachami krytymi ceramiczną dachówką. Budynki służyły prawdopodobnie jako warsztaty i sklepy (Kaus 1981: 74‒89; Groh 2009: 59‒63). Tak jak na terenie innych przygranicznych prowincji Imperium rzymskiego, obecność wojska stymulowała rozwój gospodarczy. Wokół obozów powstawały osady handlowe i miejsca produkcji różnych dóbr. Także sama armia uczestniczyła w tym rozwoju produkcji, podyktowanym zapewne początkowo potrzebami ściśle militarnymi, związanymi z aktualnymi i planowanymi kampaniami wojennymi.

Stanowiskom dymarskim w Burgenlandzie i Karyntii nie towarzyszą żadne ślady obróbki żelaza po wytopie. W pobliżu pieców znaleziono jedynie instalacje służące wstępnej obróbce rudy i procesowi samego wytopu: mielerze, prażaki rudy, ogniska wygrzewcze. Na stanowiskach dymarskich produkowano żelazo w formie półfabrykatów (sztab), natomiast dalsze etapy procesu produkcji odbywały się gdzie indziej. Warsztaty kowalskie były więc oddalone od miejsc wytopu (Bielenin 1994: 257).

W okresie późnolateńskim w Styrii i Karyntii stosowano już większe piece, o wysokości do 2 m i średnicy dochodzącej do 1 m. Nie jest do końca jasne, czy ówcześni metalurdzy preferowali naturalny dmuch pieców, czy też stosowali już sztuczne doprowadzanie powietrza za pomocą miechów (Straube 1996: 22).

O ile technologia wytopu żelaza na obszarze wschodnich Alp i ich obrzeży była stosunkowo zaawansowana, to techniki górnicze oparte głównie eksploatacji jamowej sprawiają wrażenie pewnego prymitywizmu. Na terenie Hüttenbergu i masywu Erzberg w Karyntii (i częściowo w Styrii) stwierdzono obecność pozostałości działalności metalurgicznej i górniczej z okresu lateńskiego (Kaus 2006: 88). Na terenach Burgenlandu śladami działalności górników z okresu lateńskiego są pola górnicze z pozostałościami eksploatacji jamowej. Przeciętna jama, okrągła, o lejkowatym przekroju ma średnicę od 5 do 20 m i głębokość od 2 do 5 m. Niekiedy spotyka się grupy jam liczące około 10 tego typu obiektów i wskazujące na większą skalę eksploatacji. Występują także pojedyncze jamy. Największe pole eksploatacyjne liczy około 6 tysięcy jam. Ogółem zarejestrowano i poddano pomiarom na obszarze Burgenlandu 19400 wyrobisk jamowych. Na stanowisku Nebersdorf odkryto konstrukcje o charakterze szybów, o prawie pionowych ścianach. „Szyb” miał przekrój owalny i średnicę 2,5 m. Jego głębokość wynosiła 3 m. Nie odnotowano obecności narzędzi górniczych ani instalacji wyciągających urobek, czy obudowy szybów (Kaus 2006: 90‒92). Technki eksploatacji rudy żelaza w Burgenlandzie były dostosowane do warunków naturalnych tego regionu. Złoża rudy (sferosyderyt, limonit, hematyt) występują tu w postaci kulistej, w postaci geod, soczewek, w większości przypadków kilkadziesiąt centymetrów poniżej poziomu gruntu, w piaszczystym i gliniastym podłożu. Nie było więc potrzeby kopania głębokich szybów i sztolni, czy choćby docierania do skały macierzystej. Do wydobycia wystarczyły zapewne najprostsze narzędzia służące do prac ziemnych. 

Wydobyta ruda była sortowana i podlegała procesowi przygotowania do wytopu w sąsiedztwie miejsca wydobycia. Po przetransportowaniu na miejsce wytopu ruda była prażona na prażakach. Na wszystkich stanowiskach dymarskich na terenie Burgenlandu odkryto instalacje służące do prażenia rudy (Kaus 2006: 92).

Interpretując znaleziska związane z technologią metalrgiczną z okresu lateńskiego, należy pamiętać, że działalność w tej dziedzinie była podporządkowana określonemu kształtowi stosunków społecznych. Żelaza używano przede wszystkim do wytwarzania kosztownych przedmiotów podkreślających status właścicieli: broni, części rzędu końskiego, fibul. W okresie wczesno lateńskim spotykamy stosunkowo mało znalezisk przedmiotów codziennego użytku: noży, wyspecjalizowanych narzędzi (Henneberg, Guillamet 1999: 495).

Poziom technologiczny w dziedzinie kowalstwa i poredukcyjnej obróbki żelaza dokumentują głównie lateńskie znaleziska z okolic Linzu. W szerokim spektrum użytkowanych przedmiotów znajdowały się młotki, kowadła, szczypce, nożce, toporki i inne. W końcu okresu halsztackiego i na początku lateńskiego upowszechniło się stosowanie młotków wykonanych z żelaza. Wcześniej używano młotów z kamienia lub kości, a także z młotków z brązu o czworobocznym przekroju. Wczesne młotki żelazne posiadały już wyodrębnione części: główkę, trzon i nosek. Wskazuje to na ich użycie w procesach obróbki metalu. W okresie późnohalsztackim i wczesnolateńskim pojawiają się też różne typy kowadeł, zarówno brązowych, jak i żelaznych. Toporki i siekierki żelazne dość powszechnie występują w grobach z kręgu zachodniohalsztackiego i w tumulusach wczesnolateńskich. W interesującym nas okresie na obszarze wschodnioalpejskim występują głównie smukłe toporki żelazne, będące elementami uzbrojenia. Siekierki i toporki należą do najczęściej spotykanych wyrobów epoki żelaza i mogły być używane do wielu różnych celów. Nieco rzadziej spotykane są inego typu narzędzia żelazne: szczypce, piły, pilniki, wiertła, punce, rylce (Henneberg, Guillamet 1999: 495‒496).

Z okolic Salzburga pochodzą trzy gromadne znaleziska przedmiotów żelaznych związanych z działalnością kowalską. W miejscowości Nikolausberg bei Golling w zachodniej części doliny rzeki Salzach odkryto depozyt zawierający narzędzia należące do warsztatu kowalskiego z okresu lateńskiego. Zawierał on piramidokształtne kowadło żelazne o wadze 11,4 kg, młot żelazny o kwadratowym przekroju, duże szczypce kowalskie o długości 82 cm, mniejsze szczypce o długości 55 cm, żelazna szufla do paleniska z tordowaną rączką i okrągłą łyżką, długość 55 cm, oraz mały pierścień żelazny i zgiętą taśmę żelazną. Wszystkie przedmioty zachowały się w nadzwyczaj dobrym stanie. W sąsiedztwie znaleziska znajdowałay się fragmenty kowalskiego żużla żelaznego. Zespół z Nikolausbergu stanowi wyposażenie kowala, pogrzebane pod podłogą warsztatu. Datowany jest na fazę Lt B lub czasy późniejsze (Moosleitner 1999: 501‒503).

W Hainbach koło Nuβdorf, w sąsiedztwie cmentarzyska halsztackiego i wyżynnego osiedla ufortyfikowanego Wachtberg, znaleziono na w czasie prac leśnych w 1894 roku depozyt narzędzi żelaznych. W jego skład wchodziły: żelazne ostrze kosy o długości 44 cm, pierścień żelazny do osadzania ostrza kosy, dwa mniejsze, ułamane, żelazne ostrza kos, żelazny krój pługa o długości 35,9 cm, żelazny lemiesz pługa i toporek. Narzędzia nosiły ślady używania i zarysowań, zwłaszcza lemiesz pługa. Prawdopodobnie przed zakopaniem ostrza narzędzi zostały oderwane od drzewców. Kosy znalezione w Hainbach należą do typowych znalezisk z późnej fazy kultury lateńskiej. Były używane do sprzętu zboża i traw, a ich kształt wskazuje, że mógł ich efektywnie używać żniwiarz pracujący w pozycji pochylonej. Kosa jest dość powszechnie uważana za wynalazek celtycki, służący do sprzętu traw na łąkach dla potrzeb hodowli, zwłaszcza w zimie. Kosy z Hainbach należą do typu spotykanego w późnym okresie lateńskim we wschodnich Alpach. Ilość znanych egzemplarzy nie jest wielka. Inne przykłady pochodzą z wyżynnego osiedla Oberleiserberg, grobu ciałopalnego z Idria, z Guriny i Nonsberga w Sanzeno (Moosleitner 1999: 503‒504).

Użycie kos w gospodarce obszaru wschodnioalpejskiego, opartej w dużej mierze na hodowli bydła jest zrozumiałe. Możliwość dostarczania ściętej trawy na paszę, także w zimie, robienia zapasów była bardzo ważna dla celtyckich hodowców w Alpach. Pozwalała ona na zwiększenie pogłowia bydła i utrzymywanie większych stad, także w miesiącach zimowych, kiedy łąki wysokogórskie były niedostępne. To w Alpach wynalazek kosy był najpotrzebniejszy. Można wysunąć hipotezę, że to właśnie we wschodnich Alpach, gdzie istniało zarówno rozwinięte pasterstwo, jak i odpowiedni poziom metalurgii żelaza i kowalstwa.

Ważnym świadectwem rozwiniętej techniki rolniczej jest obecność żelaznego kroju pługa w depozycie z Hainbach. Tego typu znaleziska są dobrze poświadczone we wschodnich Alpach dla okresu rzymskiego. Krój z Hainbach jest krótszy od podobnego typu rzymskich przedmiotów. Są na nim widoczne ślady szwów kowalskich, które świadczą o zastosowanej technice kowalskiej. Część pracująca została wykuta w formie jednego pasma i odgięta, a następnie dokuta do rdzenia. Większość krojów z okresu lateńskiego jest dość szeroka. Nie są one jednak zbyt powszechne. Być może forma pługa z krojem rozwinęła się na obszarze dzisiejszej Słowenii (Moosleitner 1999: 504).

Depozyt z Hainbach jest datowany na podstawie typologicznego przyporządkowania znalezionych narzędzi (ostrzy kos i lemiesza płużnego) i analogii z Idrii w Słowenii i Scalaska na Węgrzech, na końcowy odcinek okresu późnolateńskiego, czyli na schyłek fazy LT D (Moosleitner 1999: 506).

Skarb przedmiotów żelaznych z Kaiserbrunn nad Jeziorem Attersee został odnaleziony w 1900 roku w trakcie prac w kamieniołomie. Zawierał zespół tordowanych żelaznych haków łączonych pierścieniami, czerpak, sztabę żelazną o długości 38 cm, łyżeczkowate wiertło, hakowaty klucz, żelazne ostrze kosy o długości 34 cm, oraz dwa lemiesze pługów. Haki żelazne służyły do zawieszania naczyń nad otwartym paleniskiem, bądź ogniskiem. Zespół haków dzieli się na trzy części, co jest typowe dla okresu lateńskiego. Kształt tego typu zespołu haków jest wynikiem długiej ewolucji, której początek datuje się na okres halsztacki. Powszechnie uważa się, że haki do zawieszania naczyń w ich późnolateńskim kształcie zapożyczyli Rzymianie od Celtów, stosując je we własnej kuchni polowej w legionach. Rzymskie formy haków odpowiadają późnolateńskim. Podobne haki znaleziono także w innych miejscach we wschodnich Alpach i w Galii. Czerpak żelazny wykuty z jednego kawałka metalu znajduje analogie na obszarze Sanzeno, Szwajacarii, Słowenii, Bawarii i w Czechach (Stare Hradisko). Wiertło żelazne, służące cieślom do wykonywania mebli lub pojazdów, posiada analogie w Manching w Bawarii i na Węgrzech. Klucz żelazny o hakowatym kształcie należał do wewnętrznego zamka zasuwy drzwi. Podobne klucze znane są z osad czeskich (Stradonice, Stare Hradisko), z Manching i z Austrii. Pochodzące z depozytu ostrza kos należą do jednego typu, rozpowszechnionego we wschodnich Alpach w końcowym odcinku okresu lateńskiego. Do tej samej grupy należą ostrza kos z Hainbach. Lemiesze należą do dwóch różnych typów. Pierwszy, szerszy reprezentuje rozpowszechniony w południowo‒wschodnich Alpach (w Karyntii i Słowenii), spotykany zwykle w zespołach z krojem płużnym. Węższy lemiesz należy do typu rozpowszechnionego zarówno w Alpach, jak i w Czechach i na Morawach ((Moosleitner 1999: 507‒510).

Wszystkie trzy depozyty związane są z okresem późnolateńskim i stanowią prawdopodobnie ofiary o charakterze religijnym, gdyż do ziemi zostały złożone we wszystkich trzech przypadkach niezniszczone narzędzia wysokiej jakości. Zjawisko to jest charakterystyczne dla tradycji celtyckiej (Moosleitner 1999: 510). Znaleziska te są bardzo istotne. Wskazują one na zmianę funkcji technik kowalskich i metalurgicznych w późnym okresie lateńskim we wschodnich Alpach. W ich skład wchodzą różnorodne narzędzia rzemieślnicze, rolnicze, a nawet kuchenne. Jest to dowód na upowszechnienie się użycia różnych żelaznych utensyliów i poniekąd „zdemokratyzowanie” kowalstwa i metalurgii. Jak już wspomniano, w poprzednim okresie technologie metalurgiczne służyły głównie wytwarzaniu przedmiotów prestiżowych i broni dla wodzów, arystokracji i wojowników. U schyłku okresu lateńskiego kowale celtyccy we wschodnich Alpach wytwarzali już całe spektrum żelaznych przedmiotów codziennego użytku, począwszy od kos, a skończywszy na hakach do zawieszania naczyń nad ogniem. Technika zaczęła służyć szerokim warstwom ówczesnego społeczeństwa. Należy też zwrócić uwagę na koncentrację znalezisk nie tylko w szeroko rozumianym regionie wschodnioalpejskim, ale także na na obszarze północnego pogranicza opanowanej przez Rzymian Galii Przedalpejskiej. W kontekście wspomnianego przez Pliniusza celtyckiego kowala pracującego w Rzymie o imieniu Helico (Hist. Nat. XII, 2) wskazuje to na możliwy udział Italików w kształtowaniu się wschodnioalpejskie tradycji metalurgii żelaza. Jest to wskazówka mówiąca o pewnego rodzaju koewolucji metalurgii celtyckiej i italskiej w ostatnim okresie istnienia Republiki i schyłku kultury lateńskiej. Prawdopodobnie w wielu przypadkach trudno jest odróżnić wyroby rzemieślników rzymskich i celtyckich.

Wraz z intensyfikacją rzymskiej obecności na obszarach Noricum w I w. przed Chr. zaczęło się we wschodnich Alpach pojawiać coraz więcej przejawów rzymskiej technologii. Ze stanowiska mansio Noreia (Wildbad w Styrii) znany jest budynek z kuźnią, w którym  odkryto ślady paleniska i innych instalacji kowalskich. Zabytki ruchome także świadczą o działalności kowalskiej. W jej wnętrzu odkryto żużle kowalskie, młot, żarna i palenisko obramowane kamieniami a także ściankę ochronną wybudowaną z kamienia (Straube 1996: 147‒148).

Największy zespół kuźni należał do osady handlowej w Magdalensbergu. Znajdował się w okolicach forum Magdalensbergu, obok innych warsztatów, służących, m. in. obróbce szkła i brązu (Gostenčnik 2005: 291‒292). W warsztatach znaleziono okrągłe paleniska kowalskie, wyłożone drewnem i wpuszczone w grunt koryta na wodę. W pobliżu pieców znajdowała się spora ilość żużli, gliniane dysze i duży stos węgla drzewnego (Straube 1996: 150‒151). W północnej części forum znajdowały się inne warsztaty kowalskie. Posiadały one kanał służący odprowadzaniu wody, wyłożony drewnem. W jednym z warsztatów znaleziono pozostałości pieca zbudowanego z kamienia i gliny, z przepalonym żużlem w środku. W jego okolicy znajdowała się wyłożona drewnem jama, zawierająca glinę, żużel i węgiel drzewny. Piec był prawdopodobnie kopulasty, z  otworem służącym dorzucaniu opału z przodu i z okrągłym otworem dmuchowym w zachodniej części. Powietrze do środka pieca dostarczano prawdopodobnie za pomocą miecha. Obok znajdowało się koryto na wodę służącą do hartowania żelaza (Straube 1996: 153‒154).

W obiekcie OR/17 w okolicy forum odkryto pozostałości warsztatu płatnerskiego (fabrica militaria), gdzie wyrabiano broń wykorzystując do tego celu zarówno żelazo i stal, jak też inne surowce (głównie metale kolorowe, np. brąz). Odnaleziono tam półfabrykaty brązowe i żelazne, fragmenty warsztatu, oraz żużle. W środku pomieszczenia znajdowały się instalacje związane z produkcją metalurgiczną; piec z tyglem, ogniska kowalskie, piece, jamy i kanał do odprowadzania wody (Dolenz 1995: 51‒52). Wśród znalezisk z omawianego znajdowały się półfabrykaty brązowe, części oporządzenia wojskowego, sztabki brązu, tygle metalurgiczne, nity, gwoździe, żużle brązowe i żelazne (Dolenz 1995: 57‒58).

Na terenie Magdalensbergu znaleziono sporo półfabrykatów żelaznych o dużej zawartości węgla. Są one efektem przerabiania i przekuwania łupki żelaznej dostarczanej z miejsca wytopu. Cały proces odbywał się we wspomnianych warsztatach kowalskich, w paleniskach i korytach na wodę. Kowale przekuwali łupkę na półfabrykaty i sztaby. Świadczy o tym obecność żużli pochodzących z obróbki kowalskiej żelaza (Straube 1996: 151‒152).

Warsztaty kowalskie z Magdalensbergu są typowymi przykładami rzymskich kuźni działających na obszarach miejskich i umieszczonych w budynkach z kamienia. W miastach rzymskich kuźnie działały zarówno w obrębie osiedla, jak i extra muros, czego przykładem mogą być warsztaty z Pompejów (R I 6, warsztat należący do faber ferrarius koło Via d’Abondanza) i Herkulanum (R VI 3, 12‒13, koło bramy przy Via Consularis) oraz z Alezji (041, 176, H XVIII‒001). W warsztatach tych znaleziono narzędzia kowalskie, pozostałości pieców i innych instalacji, wyroby, sztaby i półfabrykaty (Pleiner 2006: 139‒140).

W produkcji metalurgicznej i kowalskiej na terenir Magdalensbergu uczestniczyli w większym stopniu specjaliści z Italii, niż miejscowi rzemieślnicy. Na grunt celtyckiego Noricum przeszczepiono techniki pochodzące z wyżej rozwiniętego cywilizacyjnie obszaru śródziemnomorskiego. Powstały warsztaty i instalacje produkcyjne wzorowane na italskich. Korzystano tu z italskich technologii i wytwarzano przedmioty wedle znanych w Rzymie wzorców. Zakończył się etap ko ewolucji metalurgii rzymskiej i celtyckiej na obszarze wschodnich Alp. Odtąd nawet miejscowi rzemieślnicy przyswoili sobie rzymskie techniki.

Ilość i różnorodność przedmiotów metalowych , zwłaszcza żelaznych, produkowanych na terenie Magdalensbergu była imponująca. Wytwarzano tu praktycznie większość znanych cywilizacji grecko‒rzymskiej utensyliów żelanych, począwszy od broni, a skończywszy na drobnych przedmiotach codziennego użytku. Magdalensberg był ważnym miejscem produkcji broni żelaznej. Jego znaczenie w tym zakresie przekraczało ramy prowincji. Wśród produkowanych tu rodzajów uzbrojenia zwracają uwagę żelazne miecze. Krótki, podobny do gladiusa miecz (M1) został znaleziony w pomieszczeniu OR/20c i jest datowany na ok. 20 r. przed Chr. Ma on długość 53, cm i 5 cm szerokości. Posiada sztabkowaty, żelazny jelec. Zachowało się także ażurowe, brązowe okucie pochwy. Jest on typologicznym poprzednikiem gladiusów z okresu panowania Augusta i jest podobny m. in. do egzemplarzy z Idrija i Mihovo. Można go zaliczyć do późnolateńskich krótkich mieczy, wytwarzanych na obszarze noryckim w ostatnich dwóch dziesięcioleciach I w. przed Chr. Są one naśladownictwami mieczy rzymskich, bądź adaptacjami mieczy późnolateńskich do rzymskiego sposobu walki (Dolenz 1998: 49‒52; Taf. 1, M1).

Na terenie osady na Magdalensbergu istniał bardzo prężnie działający zespół warsztatów, produkujący prawie wszystkie dostępne w Imperium Rzymskim rodzaje uzbrojenia i oporządzenia wojskowego. Działała ona głównie w pomieszczeniu OR/17, blisko forum. Analiza typologiczna i technologiczna zabytków wskazuje, że rzemieślnicy działający w tych warsztatach reprezentowali różne tradycje wytwórczości, zarówno rzymskie, jak i celtyckie, a może nawet sięgające terenów karpackich. Wysoka jakość produkowanego tu uzbrojenia wskazuje na rzemieślników dysponujących najwyższymi umiejętnościami technicznymi i produkującymi przede wszystkim na potrzeby rzymskiej armii. Część produkcji wywożono także do Italii, jak wskazują na to wzmianki o noryckich mieczach w źródłach pisanych.

Związek pomiędzy działalnością warsztatów płatnerskich z Magdalensbergu a wydarzeniami politycznymi i militarnymi przełomu er jest bardzo prawdopodobny. W grę wchodzą tu przede wszystkim kampanie Tyberiusza i Druzusa przeciw plemionom alpejskim i walki na terenie Illyrii (16‒15 przed Chr.). Na pewno sama aneksja królestwa Noricum nie odbyła się bez działań zbrojnych, m. in. przeciw Ambisontom w jesgo zachodniej części. Obecność wojska i jego udział w pacyfikacji i organizacji nowej prowincji jest ewidentny. Źródła epigraficzne dowdzą obecności m. in. weteranów legionów, żołnierzy oddziałów pomocniczych jazdy i rekrutowanej spośród miejscowych jednostki pod nazwą Cohors I Montanarum. Zapewne się stacjonowały one na terenie Magdalensbergu, ale gdzieś interiorze prowincji. Potrzebowały jednak zaplecza zaopatrzeniowego i technicznego. Dzienica rzemieślnica miasta mogła bardzo dobrze spełniać tę rolę. Wytwarzano i naprawiano tu broń i rynsztunek dla jednostek stacjonujących na obszarze prowincji. Część broni znalezionej na terenie cywilnego osiedla mogła być własnością przebywających tu weteranów i aktywnych żołnierzy, bądź mogła być przez nich zgubiona (Dolenz 1998: 112‒116). Wyjaśnienia te nie wyczerpują jednak wszystkich możliwości interpretacji. Obecnośc warsztatów produkcyjnych i duża ilość znalezionej tu broni wysokiej jakości, może być świadectwem produkcji uzbrojenia na ogromną skalę. Wiadomo, o czym informują nas graffiti z piwnic w Magdalensbergu (Egger 1961) o wysyłaniu wielkich ilości surowca żelaznego i wyrobów z tego metalu do Italii. Surowiec ten miał znaczenie strategiczne, więc należy przypuścić, że oprócz kupców i przedsiębiorców italskich, szybko zainteresowało się nim państwo rzymskie.

Można postawić hipotezę, że w czasie wielkich kampanii militarnych w czasach Augusta, zwłaszcza  w okresie przygotowywania działań na wielką skalę nad Dunajem i w Europie Centralnej, wojska rzymskie wykorzystywały Magdalensberg, i w ogóle całe zagłębie noryckie jako surowcowe i techniczne zaplecze operacji wojskowych. W kontekście kampanii lat 17‒1 przed Chr. widać wyraźnie cały kierunek i rozmiar przygotowań do ekspansji militarnej na północ. Na przełomie 16/15 r. przed Chr. rozpoczęto marsz z Macedonii ku brzegom Dunaju. W Galii Cisalpejskiej, nad Renem i w Macedonii rzymskie dowództwo zgromadziło 19 legionów z zamiarem marszu na północ i wschód. Do 8 r. przed Chr. cały bieg Dunaju znalazł się pod władzą rzymską. Aneksja Noricum była częścią tej wielkiej operacji. Do 5 r. po Chr. Rzymianie zajęli całą Germanię od Renu po Łabę, a rzymska flota wojenna wtargnęła na Bałtyk. W tym samym czasie legiony (w liczbie dwunastu) stacjonujące nad Dunajem i w Germanii zostały ześrodkowane do wielkiej operacji przeciwko zajmującemu sporą część Europy Środkowej tzw. państwu Marboda. Kampanię tę przerwało powstanie Dalmatów i Pannonów, z trudnością stłumione przez Rzymian w latach 6‒9 po Chr. Pierwotny plan podboju ziem po Wisłę i Karpaty został zniweczony (Ziółkowski 2005: 394‒398).

Jak widac, zarówno rozmach rzymskich operacji wojennych, jak i bardzo dalekosiężne plany podbojów na przełomie er przewyższały wszystko, co dotychczas Rzymianie czynili w dziedzinie militarnej. Takie operacje wymagały wysokiego stopnia organizacji i rozległego zaplecza: gospodarczego, surowcowego i technicznego. O tej stronie zagadnienia badacze częstokroć zapominają, analizując mechanizmy rzymskich podbojów i przebieg działań wojennych. Tymczasem dla działań armii rzymskiej w okresie przełomu kwestia zaplecza i zaopatrzenia była absolutnie kluczowa. Zgrupowania wojska liczące od sześciu do kilkunastu legionów potrzebowały ogromnych ilości materiałów i zaopatrzenia: żywności, ubrań, namiotów, broni i oporządzenia. Do wyprodukowania tych wszystkich niezbędnych przedmiotów potrzeba było niemałej masy surowców: drewna, żelaza, stopów miedzi, skór, kości i rogu, tkanin. Aby sobie to uświadomić, należy przytoczyc kilka prostych obliczeń. Jako podstawę należy przyjąć 5120 żołnierzy jako cyfrę określającą liczebność przeciętnego legionu (Rankov 2007: 38). Każdy legionista potrzebował pełnego zestawu uzbrojenia i oporządzenia wojskowego. Według liczb podanych przez R. Cowana ekwipunek bojowy przeciętnego legionisty ważył od 23 kg do 30 kg. Dodatkowo wyposażenie marszoe ważyć mogło około 13,6 kg. Jeśli chodzi o wyposażenie bojowe, to hełm brązowy typu Montefortino ważyć mógł około 2 kg. Zbroja kolcza (lorica squamata) ważyła 12 kg. Okute metalowymi płytkami pasy miały ciężar 1,2 kg. Tarcza scutum owalnego typu (Kasr‒el‒Harit/Fajum) mogła ważyć w zależności od konstrukcji od 5 do 10 kg. Miecz gladius typu Mainz rzem z pochwą ważył około 2,2 kg. Sztylet razem z pochwą charakteryzował się ciężarem wynoszącym około 1,1 kg, a pilum 1,9 kg. Narzedzia do okopywania się, niesionę prze pojedynczego żołnierza ważyły ok 5 kg (Roth 1998:75; Cowan 2003: 43). Analizując te liczby należy koniecznie pamiętać, że część podanego ciężaru stanowiły części metalowe (z podziałem na żelazo, stopy miedzi/brąz i ewentualnie inne metale, np. ołów), reszta zaś, przypadała na części drewniane, kościane, rogowe i skórę.

Przyjmując, że w okresie przełomu er typowy żołnierz rzymski nosił zapewne zbroję kolczą o wadze, żelazny miecz i sztylet, oraz brązowy hełm, można wyliczyc orientacyjną wagę żelaza, potrzebnego do wyposażenia jednego legionisty (bez umba tarczy): 12 kg (kolczuga) + 3 kg (miecz + sztylet) + 1 kg (grot pilum) + 5 kg (masa niesionych narzędzi) = około 21 kg żelaza. Aby uzyskać cyfrę określająca wagę żelaza potrzebną do wyposażenia w broń i oporządzenie żelazne całego legionu, należy powyższą wartość pomnożyć przez liczbę żołnierzy w legionie. Wyliczenie takie przedstawia się nasępująco: 21 kg (orientacyjna waga żelaza potrzebnego do wyposażenia jednego legionisty) * 5120 (liczba żołnierzy w legionie o pełnych efektywach) = 107520 kg = 107,52 t żelaza.

Należy pamiętać, że w późniejszym okresie I w. po Chr. ilość i masa żelaznych elementów w uzbrojeniu legionisty wzrosła. Przybył do niego żelazny hełm (cassis), kuty z jednego kawałka surowca, a w przypadku części legionistów zbroja Folgowa typu lorica segmentata. Zbroja ta ważyła ok. 9 kg, natomiast żelazny hełm od 2 kg do 2,2 kg (Cowan 2003: 32‒43). Te zmiany skłaniają do pewny korekt w przedstawionych obliczeniach. W tym przypadku rachunek przedstawiałby się następująco: 2,3 kg (hełm żelazny) + 9 kg (zbroja typu lorica segmentata) + 3 kg (miecz + sztylet) + 1 kg (grot pilum) + 5 kg (masa niesionych narzędzi) = 20,3 kg żelaza. Gdy przemnożymy tę liczbę przez ilość żołnierzy w jednym legionie z pełnym stanem etatowym otrzymujemy: 20,3 kg (ilość żelaza potrzebna do uzbrojenia jednego legionisty)*5120 (liczba żołnierzy w legionie) = 103936 kg = 103,936 t żelaza.

Wyposażenie legionów w żelazne uzbrojenie wiązało się z określonymi kosztami i dużym nakładem pracy. Triumwir Marek Licyniusz Krassus miał według przekazu Plutarcha z Cheronei twierdzić, że nie może się uważać za bogatego ten, kto nie jest w stanie wystawić i utrzymać armii ze swoich pieniędzy (Plutarch, Crassus II, 7). Koszt uzbrojenia jednego legionu może być rzeczywiście oceniony jako znaczny. Jeżeli potrzeba było do tego od 103 do 107 ton żelaza, to można w przybliżeniu obliczyć nakład pracy potrzebny do wytworzenia takiej ilości żelaza z rudy. Eksperymenty przeprowadzone z replikami pieców z noryckiego zagłębia metalurgicznego, ze stanowiska Semlach/Eisner wykazały, że w procesie redukcji w w piecu dymarskim wielokrotnego użytku, przy zużyciu 114 kg rudy żelaza i 131 kg węgla drzewnego, można było w pojedynczym procesie redukcji uzyskać około 35 kg żelaza. Proces redukcji trwał około 12 godzin (Cech 2008: 261; 275).

Przyjmując te dane za wskaźnik w obliczeniach, należy stwierdzić, że uzyskanie 103,936 t żelaza do wyposażenia w uzbrojenie jednego legionu wymagało około 2969 odrębnych procesów redukcji. Oznacza to, że do wytworzenia takiej ilości surowca żelaznego, należało wydobyć i przetworzyć 338,466 ton rudy żelaza i wypalić w mielerzach 388,939 ton węgla drzewnego. Jeżeli przyjmiemy 12 godzin, jako przeciętny czas wytopu pojedynczej, liczącej ok. 35 kg porcji żelaza, to redukcja 103,936 t żelaza wymagała około 35 tys. godzin pracy. Jest to oczywiście szacunek zaniżony, ponieważ nie wliczono do niego czasu pracy potrzebnego na wydobycie i wstępną obróbkę rudy żelaza, wypalenie odpowiedniej ilości węgla drzewnego, oraz obróbke poredukcyjną kęsów żelaza. Nie wliczono także czasu i nakładu pracy na czynności transportowe i pomocnicze.

Jeżeli za analogiami etnograficznymi z XVIII-wiecznych Indii przyjąć, że w mini hucie działającej w sposób ciągły pracowało 4‒5 górników, 3‒4 hutników, kowal i przodownik brygady (Buchanan 1807, za: Piaskowski 1974), to można spróbować obliczyć nakład pracy potrzebny do wytworzenia omawianej ilości żelaza. Z liczby osób należących do brygady roboczej trzeba odliczyć górników, którzy prawdopodobnie nie uczestniczyli bezpośrednio w czynnościach związanych z procesem redukcji. Minimalny skład pracującej przy redukcji brygady to 6 osób. Oczywiście w mini hutach zaopatrzonych w piece wielokrotnego użytku można było jednocześnie prowadzić wytop w w kilku piecach naraz. W tym przypadku należy jednak wyjść od nakładu pracy potrzebnego do przeprowadzenia procesu w jednym piecu. Mnożąc liczbę osób brygady roboczej przez liczbę godzin, jakie zajmował proces redukcji (przy założeniu że robotnicy musieli stale uczestniczyć w pracy kontrolując przebieg procesu, dosypując węgiel i obsługując miechy w przypadku wykorzystania sztucznego dmuchu), otrzymujemy 72 roboczogodziny na jeden pełny proces redukcji. Mnożąc ten wynik przez liczbę wytopów konieczną do uzyskania 103,936 t żelaza (2969 procesów), to otrzymujemy około 214 tys. roboczogodzin.

Aby wypalić 388,939 ton koniecznego węgla drzewnego, należało przygotować odpowiednią ilość drewna. Węgiel drzewny uzyskiwano w procesie tzw. suchej destylacji drewna, który miał na celu uzyskanie suchego paliwa zawierającego duży procent pierwiastkowego węgla i minimalną ilość innych substancji. Proces ten odbywał się w mielerzach w temperaturze od 500°C do 900°C, w warunkach ograniczonego dostępu powietrza. Cały proces, wraz z wygaszaniem mielerza mógł trwać kilka dni. Z określonej masy drewna można było otrzymać ilość węgla drzewnego, wynoszącą od 10/15% do ok. 35% masy pierwotnego wsadu. Wydaje się, że J. E. Rehder zbyt pesymistycznie ocenił ilość możliwego do uzyskania węgla drzewnego, redukując ją tylko do 10-15% pierwotnej masy drewna. Starożytni węglarze uzyskiwali zapewne 35%, a być może nawet i więcej. Węgiel drzewny był podstawowym paliwem stosowanym w starożytności w kręgu cywilizacji śródziemnomorskiej. Właściciele mielerzy wypalających węgiel drzewny byli znaczącymi przedsiębiorcami już w archaicznych Atenach, o czym świadczą wzmianki w źródłach historycznych (np.: Arystofanes Ἀχαρνεῖς 172; Sofokles Ἰχνευταί 1). Tradycja techniczna sięgała więc bardzo daleko, a formy i technologie produkcji mogły się przez długi czas doskonalić wraz z postępami cywilizacyjnymi i gospodarczymi. Wydajność procesu wypału węgla drzewnego musiała więc być stosunkowo wysoka (Karbowniczek 2006: 154; Rehder 2000: 55‒56). Przyjmując optymistycznie, że z wypału 1 tony drewna można było uzskać nawet 35% masy węgla drzewnego, należy stwierdzić, że z tej ilości drewna w procesie wypału uzyskiwano około 350 kg węgla drzewnego. Przy bardziej pesymistycznej estymacji J. E. Rehdera przyjąć należy, że z tej samej ilości drewna uzyskiwano 150 kg tego surowca. Można w przybliżeniu ocenić ilość drewna konieczną do wytworzenia węgla drzewnego, niezbędnego do wytworzenia 103,936 ton żelaza z rudy. By uzyskać 388,939 ton węgla drzewnego, należało poddać procesowi wypału co najmniej 1111 ton drewna, przy optymistycznym szacowaniu wydajności wypału. Przy oszacowaniu bardziej pesymistycznym, zakładającym odzysk jedynie 15% masy drewna, daje to 2593 tony drewna. W przypadku drewna ciężkiego o gęstości 800 kg/m³ (dąb, grab, buk, cis, jesion) daje to w pierwszym szacunku: 1111 t = 1388,75 m³, w przypadku drewna lekkiego o gęstości 400 kg/m³ (sosna, świerk, jodła, topola, olcha, lipa, wiąz, brzoza) jest to 1111 t = 2777,5 m³. Dla obliczenia objętości potrzebnego drewna przy przyjęciu pesymistycznych założeń, dostajemy wynik odpowiednio 2593 t = 3241,25 m³ dla drewna ciężkiego, oraz 2593 t = 6482,5 m³ dla drewna lekkiego.

Podane powyżej obliczenia dają pewne pojęcie o nakładzie pracy, rozmiarach produkcji i potrzebach surowcowych produkcji metalurgicznej, nastawionej na zaopatrywanie wojska. Koszty takiej produkcji musiały być pokaźne. Pewne dane źródłowe mogą być pomocne przy ocenie kosztochłonności produkcji. Wiadomo, że metalurdzy i kowale z Magdalensbergu wytwarzali i eksportowali surowiec w dużych ilościach, o czym świadczy grafitti Filenusa, mówiące o wywozie 1375,5 kg żelaza w formie siekier (Straube 1995: 158; Gostenčnik 2005: 101). W przeliczeniu na miary rzymskie stosowane na przełomie I w. przed Chr. i I w. po Chr., 103,936 ton żelaza to 317410 funtów (pondi) rzymskich, przy założeniu, że funt liczył 327,45 g. Stanowiło to 76 pojedynczych ładunków o masie 1375,5 kg, wspomnianych w grafitti Filenusa. Z materiału epigraficznego z Magdalensbergu dowiadujemy się, że za tej wielkości ładunki surowca żelaznego płacono czystym złotem dobrej próby (aurum bonum). Prawdopodobnie obracano nim w formie sztabek. Niestety, inskrypcje i grafitti z Magdalensbergu, ze względu na fragmentaryczny stan zachowania, nie zawierają informacji na temat cen poszczególnych produktów żelaznych, ani cen określonych ilości tego surowca. (Egger 1961: 33‒34). W tym momencie można jednak ocenić, jaki był minimalny koszt wyposażenia jednego legionu w uzbrojenie żelazne. Wymagał on 103,936 ton do 107,52 ton gotowego żelaza. Do wyprodkowania takiej ilości żelaza należało zużyć około 339 ton przetworzonej rudy żelaznej i około 389 ton węgla drzewnego. Wymagało to odpowiednio, 2593 t (3241,25 m³) drewna ciężkiego, lub 2593 t  (6482,5 m³) drewna lekkiego. Bezpośrednia produkcja dymarska tej ilości żelaza wymagała pracy około 214 tys. roboczogodzin. Gdyby doliczyć do tego nakład pracy potrzebny do wydobycia i przygotowania rudy, oraz wypału węgla drzewnego, należałoby tę cyfrę co najmniej potroić, otrzymując 642 tys. roboczogodzin. Aby uświadomić sobie rozmiar potencjału strategicznego i gospodarczego państwa rzymskiego, wystarczy uświadomić sobie, że tracąc trzy legiony w bitwie w Lesie Teutoburskim w 9 r. po Chr., Rzym ponosił straty materiałowe stanowiące równowartość 1 mln 926 tys. roboczogodzin zużytych na samo wytworzenie surowca, 311,808 ton surowca żelaznego, co odpowiada 1117 tonom węgla drzewnego oraz 1016 tonom rudy zużytych do produkcji. Są to cyfry szacunkowe i z pewnością obarczone sporym marginesem błędu i niedokładnościami, które w tym przypadku są nie do uniknięcia. Dają jednak pojęcie o skali zużycia surowców koniecznych do uzbrojenia armii rzymskiej i pozwalają ocenić potencjał gospodarczy i techniczny państwa rzymskiego, które przecież musiało wyekwipować w okresie wczesnego Cesarstwa nie tylko około 30 legionów, ale także liczne oddziały pomocnicze. Minimalne stopień zużycia żelaza przez same tylko wojska musiał w czasach rzymskich wyrażać się w cyfrach astronomicznych. Zużycie żelaza w cywilnej sferze życia, zaświadczone przez znaleziska narzędzi i elelementów konstrukcyjnych z obszaru całego Imperium, oraz przez dowody produkcji całej gamy przedmiotów na obszarze Magdalensbergu są świadectwem wysokiego stopnia użytkowania surowca żelaznego, co samo w sobie jest dowodem wysokiego technologicznego i cywilizacyjnego zaawansowania Cesarstwa Rzymskiego.

Jak widać, do uzbrojenia i wyekwipowania jednego legionu potrzeba było od 103 do 107 ton surowca żelaznego. Podane wyżej obliczenia i cyfry są ocenami minimalnymi i nie uwzględniają one surowca potrzebnego do wykonania innych elementów wyposażenia wojska: machin miotających i oblężniczych, w które wyposażony był każdy legion, wyposażenia technicznego potrzebnego do robót budowlanych i eksploatacyjnych, oraz innych elementów żelaznych, o których nie mamy żadnej wiedzy. Należy ponadto podkreślić, że podana powyżej przybliżona estymacja jest prawdopodobnie zaniżona skutkiem niemożności dokładnego określenia starożytnej wagi poszczególnych elementów ekwipunku. Ocena ciężaru na podstawie zachowanych artefaktów broni i wyposażenia zawsze będzie zaniżona wskutek korozji i ubytków mechanicznych. Dlatego też podane liczby należy traktować jako ocenę najmniejszej możliwej masy surowca żelaznego, koniecznego do uzbrojenia jednego legionu.

W interesującym nas okresie Magdalensberg (czasy panowania Augusta i Tyberiusza) i pobliskie zagłębie metalurgiczne musiały odgrywać poważną rolę w wyposażaniu oddziałów armii rzymskiej działających nad Dunajem i na północ od niego. W okresie, kiedy w tym rejonie Rzymianie skoncentrowali nawet 18-19 legionów, potrzeby zaopatrzeniowe armii były ogromne. Prowadzenie wielkich kampanii za Augusta wymagało zapewne starannego planowania i przygotowania aprowizacji, oraz zaplecza technicznego. Warsztaty kowalskie i płatnerskie, tutejsza fabrica armorum, musiały być istotną częścią tego przedsięwzięcia. Należy pamiętać, że w warunkach systemu społeczno-gospodarczego wczesnego cesarstwa rzymskiego wytwarzanie uzbrojenia należało w przeważającej części do prywatnych przedsiębiorców, właścicieli warsztatów rzemieślniczych, z którymi państwo zawierało kontrakty na dostarczenie uzbrojenia. Od III w. przed Chr. Rzymianie polegali na dostawach uzbrojenia produkowanego przez rzemieślników w miastach położonych nad Morzem Śródziemnym. Ich zdolności produkcyjne, zwłaszcza w sytuacji przymusowej,były dość znaczne. W 399 roku przed Chr. Dionizjusz I, tyran Syrakuz zorganizował w swoim mieście produkcję broni na szeroką skalę, sprowadzając rzemieślników z całego basenu Morza Śródziemnego i zajęto na warsztaty wszelkie wolne przestrzenie w mieście. W krótkim czasie wyprodukowali oni 140 tys. zestawów broni i 14 tys. pancerzy. Zabezpieczenie produkcji i dostaw uzbrojenia było podstawową kwestią dla wodzów i kierownictwa państwa rzymskiego. W 210 r. przed Chr., Scypion Afrykański, po zajęciu Nowej Kartaginy, która była głównym punickim arsenałem na terenie Półwyspu Iberyjskiego, skoszarował 2 tys. wziętych do niewoli rzemieślników w państwowym warsztacie (officina publica) i nakazał i wytwarzanie uzbrojenia dla swych wojsk operujących w Hiszpanii. Sami Kartagińczycy w czasie III wojny punickiej, w sytuacji bezpośredniego zagrożenia ich państwa zdołali zmobilizować całą ludność Kartaginy, by przez dzień i noc produkowała elementy uzbrojenia. Warsztaty państwowe produkcji uzbrojenia organizowali: Sertoriusz w Hiszpanii, Kalpurniusz Pizon w Macedonii. Oprócz tworzenia warsztatów, inną metodą zaopatrywania było podpisywanie kontraktów z prywatnymi dostawcami. Tak zaopatrywał swoje wojska Scypion w czasie kampanii afrykańskiej, kontraktując wyposażenie u dostawców z Sycylii. W legionach obecni byli także rzemieślnicy produkujący pewne elementy uzbrojenia. W tą działalność byli zaangażowani także legioniści (Bishop, Coulston 2009: 233‒234).

W okresie wczesnego cesarstwa rozwinęła się produkcja uzbrojenia w obozach legionowych i osiedlach przyobozowych. Wytwarzanie i naprawa broni stały się jedną z rutynowych czynności wykonywanych przez żołnierzy w ramach codziennych zajęć. Znaleziska archeologiczne potwierdzają obecność tego typu produkcji na limesie górnogermańskim i retyckim. Taki system uzupełniania zapasów uzbrojenia pojawił się jednak dopiero po powstaniu stałych obozów w drugiej połowie I w. po Chr. Na terenie obozów legionowych powstały wtedy zakłady, w których żołnierze zajmowali się produkcją uzbrojenia. Tego typu system produkcji upowszechnił się głównie w zachodnich prowincjach Cesarstwa Rzymskiego, gdzie często brak było technicznego zaplecza. Na wschodzie nadal korzystano z dostaw uzbrojenia dostarczanych przez zakłady rzemieślnicze działające w miastach. W każdej prowincji sytacja w zakresie produkcji uzbrojenia dla wojska zależna była od stopnia rozwoju gospodarczego, istniejącego zaplecza technicznego i istniejących lokalnych tradycji produkcyjnych (Bishop, Coulston 2009: 234‒238). W Noricum, które było jedną z najlepiej rozwiniętych cywilizacyjnie prowincji, z zapleczem w postaci rozwiniętego zagłębia metalurgicznego, gdzie istniała tradycja wytwórczości dymarskiej i kowalskiej, armia mogła przez długi czas polegać na dostawach broni od tutejszych rzemieślników działających w zagłębiu. Zakład produkcji broni, fabrica przy obozie legionowym w Lauriacum, powstał dopiero w drugiej połowie II w. po Chr. Należy jednak przypuszczać, że w okresie wczesnego cesarstwa, a prawdopodobnie także i później, na terenie zagłębia wytwarzano dużą ilość uzbrojenia, zwłaszcza broni ofensywnej na potrzeby armii rzymskiej. Dostarczano stamtąd surowiec żelazny do wyrobu broni dla sporej części wojska. Na fakt, że państwo chciało sobie zapewnić regularne dostawy doskonałego surowca żelaznego, wskazuje potwierdzona epigraficznie obecność i udział oficerów legionowych w produkcji zagłębia (patrz: Hirt 2010: 195‒196). Można postawić hipotezę, że noryckie zagłębie „czarnej metalurgii” zaopatrywało w żelazo i stal sporą część wojsk stacjonujących wzdłuż całej granicy Dunaju. Było tak zwłaszcza w okresie przed uruchomieniem masowego wydobycia w rzymskich zagłębiach rud metali na obszarze Półwyspu Bałkańskiego. Być może większość uzbrojenia ofensywnego w okresie późnej starożytności wytwarzano nadal w zagłębiu, a nie na limesie, gdyż z Lauriacum znana jest jedynie wspomniana w Notitia Dignitatum fabrica scutaria (patrz: Bishop, Coulston 2009: 238-239, fig. 146).

W okresie podbojów Oktawiana Augusta na przełomie er, rola zagłębia noryckiego w zaopatrywaniu armii była prawdopodobnie jeszcze większa. W świeżo anektowanych prowincjach bałkańskich nie istniały jeszcze zorganizowane zagłębia metalurgiczne i warsztaty kowalskie o odpowiedniej skali i jakości produkcji. Wraz z posuwaniem się na północ i rozszerzaniem teatru działań, armia coraz mniej mogła liczyć na dostawy uzbrojenia z miast położonych nad Morzem Śródziemnym. W tej sytuacji korzystanie z zasobów zagłębia noryckiego stawał się optymalnym rozwiązaniem dla wojska. Po pierwsze, istniało tu rozwinięte zagłębie, w którym pracowali celtyccy dymarze i kowale dysponujący wysokimi umiejętnościami technicznymi i przerabiający tutejszą doskonałą rudę. Po drugie, w zagłębiu działali już rzymscy przedsiębiorcy i kupcy z Italii, osiedleni na Magdalensbergu. W dużej mierze koordynowali oni produkcję, dysponowali także warsztatami, gdzie mogli zorganizować wytwarzanie takich rodzajów uzbrojenia, jakie były potrzebne armii rzymskiej. Dzięki umiejętnościom celtyckich i italskich kowali można było zapewnić wysoką jakość i odpowiedni standard technologiczny wyrobów. Po trzecie, zagłębie noryckie i Magdalensberg leżały w bezpośredniej bliskości szlaków komunikacyjnych, prowadzących z południa na północ, tj . z Italii do środkowej Europy. Były to także drogi zaopatrzenia rzymskich wojsk operujących na środkowoeuropejskim teatrze działań. Względna bliskość Dunaju, Drawy i Sawy, dogodnych wodnych szlaków komunikacyjnych, którymi można było transportować towary. Fabrica na terenie Magdalensbergu postwała właśnie w czasach Augusta i zaprzestała swojej działalności krótko po śmierci Augusta. Znaleziska intalacji i odpadów produkcyjnych oraz półfabrykatów potwierdzają fakt, że wytwarzano tu uzbrojenie. Żużle żelazne i z produkcji brązowniczej, oraz tygle i grąpie świadczą, że obrabiano tu zarówno żelazo, jak i stopy miedzi. W środku warsztatu znajdowały się instalacje do prac metalurgicznych: piec do przetapiania brązu, swa inne piece, paleniska, jamy, oraz kanał. Warsztat OR/17 był częścią większego kompleksu pomieszczeń, prawdopodobnie służącego jako kompleks produkcyjny. Stanowił on centralny punkt, w którym odbywała się główna częśc produkcji płatnerskiej. Pomieszczenie OR/17 było ponadto podzielone ściankami działowymi na mniejsze przestrzenie. Na podstawie znalezisk numizmatycznych czad działalności tutejszego warsztatu został określony na okres pomiędzy 22/10 przed Chr., a 22 rokiem po Chr. Nie ulega wątpliwości, że w pomieszczeniu OR/17 odbywała się tylko część produkcji. Znaleziska militariów świadczą, że uzbrojenie wytwarzano także w pomieszczeniach: OR/7, OR/16, OR/28, OR/39, OR/40 i innych (Bishop, Coulston 2009: 234; Dolenz, Flűgel, Őllerer 1995: 51‒56; Dolenz 1998: 116‒117).

Wśród przedmiotów znalezionych w pomieszczeniu OR/17 zwracają uwagę liczne półfabrykaty wyrobów brązowych i żelaznych: okucia i sprzączki cingulum wojskowego, części mieczy i pochew, części sztyletów i ich pochew, części rzędu końskiego, fragmenty hełmów typu Weisenau. Znaleziska przedmiotów i półfabrykatów w różnych fazach produkcji, żużle z obróbki stopów miedzi i żelaza, tygle, fragmenty blach brązowych, fragmenty kutego żelaza, pozwalają odtworzyć sposoby wytwarzania rozmaitych przedmiotów. O intensywnej pdoruckji świadczą paleniska i piece, w sąsiedztwie których znaleziono odpady w postaci żużli, oraz dłuta, pilniki, kamienie szlifierskie. Produkowano tu broń i oporządzenie zarówno dla legionistów, jak i dla żołnierzy oddziałów pomocniczych. Wytwarzano części pancerzy segmentowych i łuskowych. Pwdopododbnie produkcja militariów rozpoczęła się tu albo tuż po aneksji Noricum w 15 r. przed Chr., albo jeszcze przed nią. Z pewnością fabrica na terenie Magdalensbergu pracowała nie tylko na potrzeby oddziałów stacjonujących w prowincji Noricum, jak pisze H. Dolenz, ale także dla wojsk rzymskich operujących nad Dunajem i w środkowej Europie w okresie Augusta. Jest ona najstarszym przykładem tego typu warsztatu z terenu prowincji rzymskich. Znajduje analogię na terenie podobnego warsztatu z Haltern (Dolenz, Flűgel, Őllerer 1995: 57‒59). Można domniemywać, że budowa i zorganizowanie produkcja w fabricae na Magdalensbergu było powiązane z programem rzymskich podbojów na Bałakanach, w dolinie Dunaju i w środkowej Europie. W warsztatach, zorganizowanych przez rodzinne firmy przedsiębiorców z Akwilei, pracowali wyzwoleńcy i weterani. Należy się także domyślać obecności miejscowych, celtyckich kowali. Państwo rzymskie zamawiało prawdopodobnie duże partie uzbrojenia na potrzeby legionów i auxilliów, płacąc duże kwoty pieniędzy właścicielom warsztatów przy ich odbiorze. Należy się domyślać, że dla italskich przedsiębiorców z Magdalenbergu takie wojskowe dostawy dla kontynuującej ekspansję armii były bardzo zyskownym przedsięwzięciem.

W związku z zagrożeniami militarnymi ze środkowej Europy intensyfikowały się w I w. przed Chr. kontakty Regnum Noricum z Rzymem. Bezpośrednio po inwazji Bojów władca norycki Voccio zawarł układ dyplomatyczny z królem Swebów Ariowistem i oddał mu swoją siostrę za żonę. Było to w czasie, kiedy Ariowist był jeszcze sprzymierzeńcem i przyjacielem Rzymu. Zmiana stosunku Cezara do Ariowista nie wpłynęła na relacje Noricum z Rzymem. W 49 roku przed Chr. Voccio wspomógł Cezara w wojnie domowej przeciw Pompejuszowi, wysyłając mu posiłki w postaci oddziału jazdy. Po upadku potęgi Bojów i państwa dackiego królowie noryccy rozciągnęli swoją władzę w kierunku wschodnim, aż po Wielką Nizinę Węgierską (Alföldi 1974: 39‒41).

Stosunki pomiędzy Rzymem a Noricum były uregulowane przez umowę hospitium publicum pomiędzy tymi dwoma podmiotami, już prawdopodobnie od drugiej połowy II w. przed Chr. Zapewniała ona bezproblemowy ruch osób pomiędzy obszarem wschodnioalpejskim a  Italią. Dzięki temu stworzono istotne więzi handlowe i polityczne (Dobesch 1980: 280‒315).

Początkowo obiektem zainteresowania ekonomicznego Rzymian na terytorium wschodnich Alp były tutejsze złoża złota rodzimego. Było ono wypłukiwane z osadów rzecznych. Strabon (IV, 6, 12) i Polibiusz (XXXIV, 10) piszą o szczególnie bogatych złożach złota znajdujących się na terytorium plemienia Noryckich Taurysków. W wydobyciu i obróbce uczestniczyli zarówno Celtowie, jak też ich italscy wspólnicy. Kiedy cena złota w Italii spadła o jedną trzecią, Tauryskowie wyłączyli Italików z interesu i zmonopolizowali wydobycie. Miejsce wydobycia, o którym piszą antyczni autorzy znajdowało się w południowo‒wschodnich Alpach, w dolinie Lavantu, w pobliżu miejscowości Kliening. Przekaz Poibiusza najlepiej pasuje do okolic Kliening w dolinie Lavantu, gdzie takie złoża występowały i były eksploatowane w okresie rzymskim, a także później (Vetters 2010: 123‒129).

Mamy tu prawdopodobnie do czynienia z sytuacją klasycznej „gorączki złota”, która ściągnęła na ten obszar dużą liczbę italskich górników i przedsiębiorców szukających łatwego zysku. Z analogiczną sytuacją spotykamy się w czasie znanych XIX‒ i XX‒wiecznych  znalezisk złóż złota: w Kaliforni w rok 1848, w Victorii w Australii w 1851, czy w Klondike w Kanadzie w 1896 roku, albo w Górnej Amazonii w Brazylii w latach 70‒tych XX wieku. Zazwyczaj w początkowej fazie odkrycie nowych złóż złota, czy innego cennego metalu ściąga na miejsce duże grupy ludzi zwabionych perspektywą szybkiego zarobku. Od dużych ilości uzyskanych minerałów przy stosunkowo małej ilości zainwestowanych środków przechodzi się do sytuacji, kiedy ilość wydobytego metalu jest niewielka, a nakłady na wydobycie rosną. Najczęściej przechodzi się od prostego wypłukiwania metali z mułu rzecznego do eksploatacji jamowej i podziemnej. Trzeba pamiętać o jeszcze jednym ważnym aspekcie kontaktów regionu wschodnioalpejskiego z Italią w kontekście poszukiwania i wydobycia surowców na tym obszarze. Uczestnicząc w przedsięwzięciach podobnych do wyżej opisanego i kontaktując się z miejscową ludnością Italikowie poznawali teren i gromadzili informacje. Wiązało się to z przełamywaniem społecznych barier między przybyszami i miejscowymi, oraz wprowadzaniem nowego stylu życia. Z pewnością podobna sytuacja występowała na obszarze noryckiego zagłębia metalrgii żelaza po założeniu kolonii handlowej na Magdalensbergu. Tak jak w przypadku innych znanych z historii przedsięwzięc wydobywczych, górnicy gromadzili informacje o geologii i przyrodzie ożywionej regionu na poziomie, który zapewniał przeżycie w terenie i skuteczną eksploatację. Była to ważna operacja, której celem było przystosowanie się do życia i gospodarowania w tutejszych warunkach (Rockman 2010: 64‒65).

Śladem tych wczesnych, sięgających prawdopodobnie jeszcze II w. przed Chr. kontaktów jest kamienna stela z chlorytu, znaleziona w miejscowości Bichl bei Materi w Tyrolu. Stela ta nosi inskrypcję w języku łacińskim: POPAIUS SENATOR. Jest zwieńczona prymitywnym popiersiem. Stela z Bichl ma najprawdopodobniej charakter nagrobny. Datowanie zabytku sprawiało badaczom pewne problemy. Proponowano jego atrybucję do okresu późnej starożytności, wysunięto też tezę o współczesnym fałszerstwie. Mimo to, wydaje się pewne, że zarówno zabytek, jak i inskrypcja są autentyczne i pochodzą z okresu przełomu wieków II i I przed Chr. Nomen gentile Popaius nie jest spotykany zbyt często. Poświadczony jest na tzw. kamieniu z Pesaro (CIL I, 375), pochodzącym z ok. 200 roku przed Chr. Forma Popaius może być starszą formą nazwiska Poppaeus. Cognomen Senator może dotyczyć członka rady dekurionów jakiegoś miasta w Italii, niekoniecznie członka Senatu rzymskiego. Najwcześniejszą możliwą datą wykonania inskrypcji jest rok 113 przed Chr. Jest ona świadectwem obecności Italików na obszarze wschodnich Alp. Wspomniany w inskrypcji Popaius był prawdopodobnie jednym z wielu mieszkańców Italii, którzy przybywali na te tereny w poszukiwaniu możliwości eksploatacji tutejszych bogatych zasobów naturalnych. Prawdopodobnie był zaangażowany w jakieś przedsięwzięcie handlowe lub wydobywcze. Zmarł na obszarze wschodnich Alp, a fakt, że wystawiono mu nagrobek z inskrypcją świadczy, że nie przybył sam, lecz działał w większej gupie italskich przedsiębiorców (Praschniker, Egger 1962: 205‒207; Alzinger 1977: 383‒384).

Z biegiem czasu kontakty Noricum z Rzymem nasilały, nie tylko na niwie politycznej (czego przykładem jest działalność króla Vocciona), ale przede wszystkim na gruncie gospodarczym. Na stanowiskach takich jak Gurina znajdujemy importowaną ceramikę italską typu Campana oraz amfory (Jablonka 1996: 272‒275).

Na kontakty z Rzymem wskazuje także ikonografia noryckiego mennictwa. Moneta typu E/ADNAMATI jest wzorowana na denarach Publiusza Crepusiusa z lat 82‒81 przed Chr. Na awersie widnieje głowa Apollina w wieńcu laurowym, a na rewersie jeździec z włócznią. Opisany typ przedstawień, wzorowany na rzymskim pozostał dominujący w zachodniej grupie noryckiego mennictwa aż do jego wygaśnięcia (Mackensen 1975: 251).

Na powiązania z Rzymem wskazują przedstawienia i legendy na monetach typu Freie Sambor/C 24. Głowa Apollina jest na jego awersie skierowana w lewo, na rewersie widnieje skierowany w lewo koń, nad którym znajduje się legenda MG. Jest to prawdopodobnie naśladownictwo napisów z monet Pompejusza Wielkiego i jego synów (MGNUS, MGN). W tym wypadku właściwym odczytaniem napisu z noryckiej monety byłoby MAG (Mackensen 1975: 253). 

W drugiej połowie I w. przed Chr. powstało lateńskie osiedle wyżynnne na Magdalensbergu. Datowanie wału kamienno‒ziemnego otaczającego osadę wskazuje, że rzymska kolonia handlowa została założona między 40 a 30 r. przed Chr. (Dolenz et.al 2008: 235‒238; 253; 260).

Działała tu społeczność kupców, której członkowie wywodzili się zarówno spośród przybyszów z państwa rzymskiego, jak i z ludności miejscowej. Inskrypcje odkryte w pomieszczeniach gospodarczych (tabernae) w sąsiedztwie forum zawierają imiona łacińskie, oskijskie, celtyckie, oraz greckie i bliskowschodnie (Egger 1961: 25‒26). Onomastyka wskazuje na przewagę osób pochodzenia italskiego. Spotykamy tu osoby związane z zagłębiami metalurgicznymi na terenie Italii (Egger 1961: 8, 30, Taf. II 30).

Według inskrypcji z tabernae na Magdalensbergu żelazo z Noricum było sprzedawane w postaci: anuli (pierścieni), incudes (kowadeł), secures (siekier), unci (haków), urcei (uchwytów), cadi (kubków), cumbae (kotłów), disci (dysków). Przedmioty te były sprzedawane zarówno na wagę, jak i na sztuki. Inskrypcje mówią o transakcjach sprzedaży kilkuset sztuk tego typu wyrobów, a także o związanych z tym operacjach finansowych, czyli o pożyczaniu i lokowaniu pieniędzy (Egger 1961: 29‒37).Wspomniane inskrypcje mówią o wysyłaniu do Italii różnych wyrobów żelaznych. Inskrypcje z wspominają o wysyłaniu żelaznych siekier na kredyt (de fide): (..) de fide Ombrionis sec(ures) [CCC]LV p(ondo) IIS (…). Jedno z graffiti wspomina niejakiego Filenusa z Rzymu, który nabył żelazne secures za złoto: (…) a(urum) bonu(m) sec(ures) pondo XI CCCXCIII Filenus Roma (…) (Gostenčnik 2005: 101).

Kowale z Magdalensbergu starali się wypuszczać na rynek gotowe produkty z ferrum Noricum, które szybciej zdobywały klientów niż żelazne sztaby. Wytwarzali wysokiej jakości narzędzia: przede wszystkim noże, dłuta, piły, pilniki, wiertła, a także zamki i części oporządzenia wojskowego i uzbrojenia (Straube 1996: 157‒158).

Najważniejszym miejscem, do którego docierał surowiec i wyroby żelazne z Noricum była Akwileja, bardzo mocno powiązana z Magdalensbergiem i całym zagłębiem noryckim. Ludzie pochodzący z Akwilei pełnili ważne funkcję w zarządzaniu zasobami naturalnymi na terenie Noricum. Przykładem może być ekwita Marcus Trebius Alfius praef(ectus) i(ure) d(icundo)/ Aquil(eiae) i jednocześnie conductor ferariarum Noricarum (CIL III, 4788, Tieffen, za: Piccottini 1980: 71).

Stemple warsztatów kowalskich na wyrobach z Magdalensbergu (ORANI, TERTI, TNT) wskazują na italskie pochodzenie przynajmniej części kowali tam pracujących. Przedsiębiorcy z Italii koordynowali zarówno produkcję wyrobów metalowych i ich eksport (Straube 1996: 165‒166).

W Noricum działali także mercatori transalpini eksportujący do Italii m. in. tutejsze wyroby metalowe (Gostenčnik 2005, 97‒99). Dowodem tych powiązań są fragmenty naczyń ceramicznych i odważniki z ligaturą TK (Titus Kanius, Tiberius Kanius?) znajdowane na terenie Magdalensbergu. Są one świadectwem działalności gens Kania i jego przedstawicieli, rzymskiej rodziny kupieckiej operującej w połowie I w. po Chr. na terytorium północnej Italii, Noricum i Pannonii. Członkowie tego rodu prowadzili rozległe przedsiębiorstwo zajmujące się dostarczaniem wyrobów metalowych z brązu i żelaza do Italii i ceramiki terra sigillata oraz amfor z winem i/lub oliwą do Magdalensbergu (Zabehlicky‒Scheffenegger 1985: 252‒253).

Inskrypcje na amforach znalezionych na Magdalensbergu świadczą, że sprowadzano tu wino różnych gatunków z Italii, oliwę z oliwek z Istrii i Italii, soki i mieszanki wina z sokami (mulsum), marynaty rybne, sos rybny lumpha (Piccottini 2001: 373‒382).

Wraz z powstaniem kolonii handlowej na Magdalensbergu zakres kontaktów obszaru wschodnioalpejskiego bardzo się rozszerzył. Na terenie królestwa noryckiego przebywali teraz kupcy z wielu obszarów Imperium Rzymskiego, nie tylko z Italii, ale i ze Wschodu, reprezentujący różnorodne grupy etniczne. Zawiązywano kontakty handlowe, zapewne również osobiste z przedstawicielami ludności miejscowej. Powiązania gospodarcze były oparte na eksporcie noryckich towarów do Italii i imporcie italskich dóbr. Z Noricum wywożono głównie surowiec metalowy i wyroby metalowe, głównie żelazne, ale także brązowe, złote i z innych metali. Przedmiotem eksportu były też tkaniny, broń, wyroby z kości. Większą część tych wyrobów wykonywano na Magdalensbergu.

Południowy kierunek kontaktów i oddziaływań stał się najważniejszy dla rozwoju systemu socjokulturowego we wschodnich Alpach. Jego znaczenie przewyższyło wszystkie pozostałe kierunki, mimo iż oddziaływania ze wschodu i północy były niekiedy równie silne. Na skutek rosnącej roli wpływów z południa Noricum zostało stopniowo włączone w śródziemnomorski krąg cywilizacyjny. Od końca II w. przed Chr. na obszarach wschodnioalpejskich przybywało coraz więcej przybyszów z Italii. Jak wskazuje znalezisko z Bichl, przynajmniej część z nich przebywała tu na dłuższe okresy czasu,lub na stałe. Jednocześnie coraz bardziej intensywne kontakty handlowe i polityczne wiązały Królestwo Noryckie z Rzymem. Założenie kolonii handlowej na terenie Magdalensbergu można zatem uznać za punkt kulminacyjny procesu, który w efekcie doprowadził do uczynienia z Noricum rzymskiej prowincji.

Z punktu widzenia Rzymu obszar wschodnioalpejski był bardzo istotny podkażdym względem. Po pierwsze, znajdowały się tu ważne przełęcze górskie wiodące na Nizinę Padańską. Wschodnie Alpy z punktu widzenia strategicznego były bramą do Italii. Przebiegały przez nie ważne szlaki komunikacyjne wiodące znad Morza Śródziemnego do środkowej Europy i nad Morze Bałtyckie. Wydarzenia polityczne począwszy od najazdu Cymbrów i Teutonów wskazywały, że znaczenie Noricum dla bezpieczeństwa Italii w obliczu najazdów ludów ze środkowej i wschodniej Europy jest kluczowe. Kontrola nad tym rejonem była dla Rzymu kontrolą nad drzwiami do własnego domu. Zabezpieczenie tej kontroli było istotne dla dalszej ekspansji państwa rzymskiego do Europy i na innych kierunkach. Dlatego rozciągnięcie kontroli nad Noricum było dla Republiki Rzymskiej sprawą tak żywotną.

Po drugie, obszar wschodnich Alp stanowił dla Italii zaplecze surowcowe, zwłaszcza w zakresie rud metali, w tym szczególnie żelaza. Wraz z coraz intensywniejszą eksploatacją złóż na obszarze Italii i rozwojem tutejszej gospodarki, zapotrzebowanie na metale wzrastało. Noricum stało się najpierw potencjalnym, a w miarę rozszerzania rzymskiej penetracji ekonomicznej realnym źródłem ważnych surowców: rudy żelaza, złota rodzimego, rud ołowiu, miedzi, soli kamiennej. Szczególnie ważne były złoża rudy żelaza nadające się do wytwarzania doskonałej noryckiej stali. Surowiec ten miał znaczenie strategiczne i można go uznać za najważniejszy na obszarze Noricum. Zapotrzebowanie armii rzymskiej na wysokiej jakości stal mogło być powodem zainteresowania tutejszymi złożami. Dowodem na to może być istnienie warsztatów płatnerskich na terenie osady na Magdalensbergu (Dolenz 1995: 51‒59). Rzymianie nie mogli dopuścić, by ktoś inny przejął kontrolę nad tymi zasobami. Choć pierwsze kontakty gospodarcze z Noricum były w całości wynikiem prywatnej inicjatywy rzymskich przedsiębiorców, to miały też swoje skutki polityczne, prowadząc do wzmocnienia więzów Regnum Noricum z Rzymem. Najważniejszą drogą komunikacyjną na obszarze wschodnioalpejskich stał się szlak łączący Magdalensberg z Akwileją.

Wskutek kontaktów z Italią i obecności Rzymian, na terenie Noricum zaczeły się przyjmować elementy rzymskiej kultury materialnej. Na Magdalensbergu produkowano już przedmioty według rzymskich wzorców, przeznaczone dla italskiej klienteli. Mimo to, stosunku społeczne na tym obszarze pozostały praktycznie niezmienione aż do reorganizacji prowincji w latach 40‒50 po Chr. Jedyną znaczącą zmianą była prowincjonalizacja i wiążące się z nią skasowanie dynastii noryckich władców w 16 r.przed Chr.

Inny typ kontaktów łączył obsar wschodnioalpejski z obszarami na północy i północnym wschodzie, zwłaszcza ze środkową Europą. Ceramika i inne przedmioty z okresu późnolateńskiego odkrywane na tutejszych stanowiskach wykazują liczne podobieństwa do tych używanych na innych obszarach kultury lateńskiej. Materiał ceramiczny i fibule ze stanowiska Gurina znajdują liczne analogie na obszarze południowych  Niemiec, Czech, Wschodniej Austrii, Węgier, Słowenii. Znajdowana tu ceramika typu Fritzens‒Sanzeno znana jest z obszaru środkowych Alp, a także doliny górnego Dunaju (Jablonka 1996: 272‒278). Niektóre przedmioty z depozytów z Kaisebrunn (m. in. lemiesze pługów, narzędzia kowalskie) wykazują podobieństwa do analogicznych przedmiotów znanych z obszarów Czech i Bawarii (Moosleitner 1999: 509‒510). Istotną przesłanką kontaktów wschodnich Alp i ich obrzeża z resztą świata lateńskiego jest rozprzestrzenienie pieców typu Burgenland na obszarze Europy.  Ich pozostałości znaleziono w Bawarii, w rejonie Kelheim (Michelsberg 3, Altlessing Unterau, Neulessing Weihermülle) w Polsce na Śląsku (Dobrzeń Mały), a także w Sussex (Laxton1, Byfield 1, Minepit Wood) w Wielkiej Brytanii (Bielenin 1994: 256, Tabelle 1). Jest to prawdopodobnie świadectwo wędrówek specjalistów‒metalurgów ze wschodnich Alp, o dość szerokim zasięgu. Działali oni przede wszystkim na terytorium zajętego prawdopodobnie czasowo przez Bojów Burgenlandu. W okresie późnolateńskim wędrowni metalurdzy prawdopodobnie oferowali swoje usługi lokalnej arystokracji plemiennej i wojownikom, którzy potrzebowali dużych ilości dobrej jakości surowca żelaznego do wytwarzania uzbrojenia. Piece typu Burgenland nadawały się idealnie do tego celu, więc umiejętności specjalistów, którzy potrafili je budować i obsługiwać, były wysoko cenione. Fakty te są świadectwem, że w późnym okresie lateńskim obszar wschodnich Alp był centrum rozwoju techniki, oddziałującym na rozległe obszary Europy. Technologie metalurgiczne i wytwórcze były przyswajane drogą kontaktów handlowych i wędrówek specjalistów z obszaru Noricum. Wędrówki specjalistów celtyckich na obszarze Europy środkowej są uważane przez badaczy za jedną z możliwych dróg rozprzestrzeniania się technologii (Wielowiejski 1981: 393). Była to kontynuacja tradycji z okresu halsztackiego, kiedy społeczności kultury halsztackiej poprzez sieć kontaktów wywierały znaczący wpływ na kultury w środkowej i północnej Europie.

Środkową Europę łączył z południem w okresie późnolateńskim złożony i intensywnie użytkowany system szlaków handlowych, przebiegający poprzez tereny zajęte przez kulturę lateńską. Najważniejszy z nich zwany jest tradycyjnie szlakiem bursztynowym i przebiegał z Akwilei poprzez tereny Noricum i Dunaj, Kotlinę Czeską, Kotlinę Kłodzką, dolinę Prosny, Kujawy, aż do ujścia Wisły. Na tym szlaku znaleziono liczne ślady działalności handlowej w postaci znalezisk importów celtyckich i italskich, oraz gromadnych znalezisk bursztynu, takich jak np. znany depozyt z Wrocławia‒Partynic. Szlak ten działał w okresie późnolateńskim i osiągnął szczyt znaczenia w pierwszych latach I w. po Chr. (Wielowiejski 1981: 389). Grupy celtyckie zmieszkujące południe współczesnych ziem polskich mogły za pośrednictwem swoich pobratymców na Morawach nabywać sól kamienną wydobywaną w Alpach. W drugiej połowie I w przed Chr. wymiana na tzw. szlaku bursztynowym uległa jeszcze większemu ożywieniu. Kupcy z głębi Celtyki, m. in. z obszaru wschodnioalpejskiego wyrusza lina północ w poszukiwaniu cennych surowców, przede wszystkim bursztynu. Bursztyn ten docierał w dużych ilościach do Akwilei, która, jak już wspomniano, była głównym ośrodkiem dystrybucji towarów z Noricum na obszary Italii (Wielowiejski 1981: 393). W świetle tych faktów nie ulega wątpliwości, że kupcy z Noricum byli pośrednikami pomiędzy regionem Caput Adriae, a środkową i północną Europą. To prawdopodobnie przez ich ręce przechodziła duża część bursztynu trafiającego do Akwilei.

Można wysunąć hipotezę, że niektóre zaawansowane przedmioty żelazne ze środkowej Europy pochodzą z warsztatów noryckich metalurgów. Przykładem mogą być żelazne miecze lateńskie, z których przynajmniej część może pochodzić z Noricum, jak wskazują na to wyniki analiz metalograficznych przytoczone przez V. F. Buchwalda (za: Buchwald 2005: 125‒127). Być może także inne części uzbrojenia w postaci hełmów wchodzą tu w grę.

Kontakty z bliższymi i dalszymi regionami były w okresie późnolateńskim i wczesnorzymskim jednym z głównych czynników kształtujących obraz kulturowy Noricum. Splot aktywności ludzkiej na stałych kierunkach oddziaływań i kontaktów w dużym stopniu określił gospodarczą i polityczną przyszłość obszaru wschodnioalpejskiego. Zjawiska opisane w tym podrozdziale można określić mianem swoistej starożytnej geopolityki. W II w. przed Chr. na południe od wschodnich Alp rozwijała się i rosła w siłę Republika Rzymska, ekspansywne państwo które opanowało zachodnią część basenu Morza Śródziemnego i stopniowo zaczęło przejmować kontrolę nad jego wschodnią połacią. Jednocześnie Rzym rozciągnął bezpośrednią kontrolę nad Galią Przedalpejską i ujściem Padu do Adriatyku, dzięki czemu opanował końcowy odcinek tzw. szlaku bursztynowego i zbliżył się do środkowej Europy.

W drugiej połowie, a zwłaszcza w końcu II w. przed Chr. wschodnie Alpy stały się dla Rzymian terenem ekspansji gospodarczej. Jednocześnie poważnie wzrosła strategiczna rola przełęczy wschodnioalpejskich, kluczowych dla bezpieczeństwa Italii w warunkach naporu ludów z północnej i środkowej Europy, co zapewne w pełni uświadomiła elicie rzymskiej inwazja Cymbrów i Teutonów. Tymczasem w Noricum zachodził opisany w jednym z poprzednich rozdziałów proces tworzenia się protopaństwowego organizmu znanego pod przekazaną przez źródła nazwą Regnum Noricum. W tym kluczowym momencie pojawili się Rzymianie, którzy najpierw zawarli z tutejszymi wodzami plemiennymi układy o przyjaźni, a następnie uczynili królów noryckich swoimi przyjaciółmi i sprzymierzeńcami. Ułatwiło to stopniowe przejęcie kontroli gospodarczej nad bogatymi zasobami naturalnymi Noricum, zwłaszcza nad złożami rud żelaza i złota rodzimego, surowców o znaczeniu strategicznym. W sytuacji rosnących potrzeb rozrastającego się państwa rzymskiego, zwłaszcza dużego zapotrzebowania armii na wysokiej jakości stal, uchwycenie noryckich kopalń było dla Rzymu kwestią żywotną. Nie mógł pozwolić, by napierające na wschodnie Alpy ludy środkowej i wschodniej Europy (Bojowie, Dakowie, Germanie) usadowili się mocno w tym kluczowym, strategicznym miejscu. Jednocześnie władcy Regnum Noricum, i tak już zależni od Rzymu nie chcieli paść łupem najeźdźców i utracić władzy oraz zysków związanych z kontaktami handlowymi z sąsiadem z południa. 

Literatura

Alföldi G.

1970 Patrimonium Regni Norici. Ein Beitrag zur Territorialgeschichte der rȍmische Provinz Noricum, „Bonner Jahrbucher”, 170, 163‒179.

1974 Noricum, London, Boston.


Bielenin K.

1994 Der Rennofen von typ Burgenland in der frühgeschichtlichen Eisenverhüttung in Mitteleuropa, (w:) La sidérurgie ancienne de l’Est de la France dans son contexte européen, Archéologie et Archéometrie, Actes du Colloque de Besançon, 10‒13 novembre 1993, red. M. Mangin, Paris, s. 255‒267.

2006 Podumowanie 50‒lecia badań nad starożytnym hutnictwem świętokrzyskim, (w:) Sz. Orzechowski, J. Suliga (red.), 50 lat badań nad starożytnym hutnictwem świętokrzyskim. Archeologia – Metalurgia – Edukacja, Kielce, 13‒31.

Bishop M. C., Coulston J. C. N.

2009 Roman Military Equipment. From the Punic Wars to the Fall of Rome, second edition, Oxford.
425

Blair C.,

1993 The operational characteristics and production capacities of the Burgenland iron smelting furnace, (w:) A. Espelund (red.) Bloomery Ironworking during 2000 Years, Seminar in Budalen, Sør‒Trøndelag, Norway, August 26th‒30th 1991, vol. III, , Trondheim, 1‒9.


Buchwald V.F.

2005 Iron and steel in ancient times, “Historisk‒filosofiske skrifter”, t. 29, Kopenhaga.


Burroughs W. J.

2005 Climate Change in Prehistory. The End of the Reign of Chaos, Cambridge, New York.


Cech B.

1987 Eine La Tene‒zeitliche Eisenverhüttungsanlage im Loitzendorf am Jauerling, Gem. Maria Laach am Jauerling, Niederösterreich, w: Archaeologia Austriaca, Band 71, 1987, 143‒152.

2008 Die Produktion von Ferrum Noricum am Hüttenberger Erzberg. Die Ergebnisse der interdisziplinären Forschungen auf der Fundstelle Semlach/Eisner in den Jahren 2003–2005, Wien.

Chochorowski J.

1999a Żelazny oręż barbarzyńców – wczesna epoka żelaza poza zasięgiem cywilizacji klasycznych, (w:) Kozłowski J. K. (red.), Prehistoria. Encyklopedia Historyczna Świata, t. 1, Kraków, 304‒395.

Cowan R.
2003 Roman Legionary 58 BC‒AD 69, Oxford.

Cunliffe B.
1997 The Ancient Celts, London.


Dobesch G.

1997 Zu Virunum als Namen der Stadt auf dem Magdalensberg und zu einer Sage der Kontinentalen Kelten, Carinthia I, 187, 107‒128.

2001 Die Kimbern in den Ostalpen und die Schlacht bei Noreia, (w:) H. Heftner, K. Tomaschitz (red.) Ausgewählte Schriften, Band 2, Kelten und Germanen, Wien, 969‒994.


Dolenz H.

1998 Eisenfunde aus der Stadt auf dem Magdalensberg, Klagenfurt.

2008 Zu spätlatenezeitliches Wallanlagen am Magdalensberg. Apropos P. Gleirscher, Keltische Baureste am Gipfel des Magdalensbergs? In: Archäologie Ősterreichs 29/2, 2008, 22‒24, Römisches Ősterreich, 32/2009, 1‒16.
Dolenz H., Flűgel Ch., Őllerer Ch.

1995 Militaria aus einer fabrica auf dem Magdalensberg (Kärnten), (w:) Czysz W. et. al. (red.) Provinzionalrömische Forschungen. Festschrift für Günther Ulbert zum 65. Geburtstag, Espelkamp, 51‒80.
428

Dolenz H., H. Sedlmayer, St. Krmnicek, E. Schindler‒Kaudelka, S. Zabhelicky‒Scheffenegger

2008 Zur vorannexionszeitlichen Siedlung auf dem Magdalensberg, Fundberichte aus Österreich, 47, 2008, 235‒265.
Dolenz H., Wolf G.

1999 Rȍmische Eggen aus der Stadt auf dem Magdalensberg. Zur rȍmische Unkrautbekämpfung aus agrärtechnischer und paläo‒botanischer Sicht, „Carinthia I”, 189 Jahrgang, 1999, 65‒79.

Egger R.

1961 Die Stadt auf dem Magdalensberg ein Grosshandelsplatz. Die ältesten aufzeichnungen des Metallwarenhandels auf dem Boden Ősterreich, Wien.

Fischer T.

2002 Noricum, Zaberns Bildbände zur Archäologie, Mainz.


Fritz A.
1999 4000 Jahre menschliche Siedlungstätigkeit im Spiegel der Pollenanalyse. Ein Pollendiagram vom Millstätter See, Carinthia I, 189, 43‒52.


Galik A., Gugl Ch., Sperl G.

2003 Feldkirchen in Kärnten – ein Zentrum norischer Eisenverhüttung, Wien.

Gamper P.

2004 Vorbericht zur Grabungskampagne 2004 auf der Gurina im Oberen Gailtal, Kärnten, Archaeologia Austriaca, Band 88, 121‒168.

Glaser F.

2000 Norische Rennöfen im Görschitztal, Wien.

2000a Antike Schmelzofen in Kärnten, (w:) Friesinger H., Pieta K.. Rajtar J. (red.) Metallgewinnung und –verarbeitung in der Antike (Schwerpunkt Eisen), Archaeologica Slovaca Monographiae, t. III, Nitra, 49‒64.

2002 Teurnia, (w:) M. Šašel Kos, P. Scherrer (red.) The Autonomous Towns of Noricum and Pannonia, Lubljana, 2002, 135‒148.
Gleirscher P.

1996 Die Kelten im Raum Kärnten aus archäologischer sicht‒ Ein Forschunsstand, (w:) E. Jerem et al. (red.) Die Kelten in den Alpen und an der Donau. Akten des Internationalen Symposions. St. Pölten 14.‒18 Oktober 1992, Budapest, Wien, 255‒266.
430


Gostenčnik K.

1998 Römische Fußmaßstäbe vom Magdalensberg, Carinthia I, 188, 87‒103.

2000 Ein Strigilisfragment mit Hersteller ; Stempel aus den Altbeständen des Landesmuseums für Kärnten, Carinthia I, 190, 77‒82.

2000b Römische Spindelhaken vom Magdalensberg in Kärnten, Österreich. Archaeological Textiles Newsletter 31, 9‒12.

2005 Schriftquellen zu Rohstoffgewinnung und handwerklicher Produktion in Noricum, (w:) Artisanat et économie romaine: Italie et provinces occidentales de l’Empire. Actes du 3 colloque international de l’Erpeldange (Luxembourg) sur l’artisanat romain, 14‒16 Octobre 2004, Montagnac, 98‒109.

2010 Le fer, les cuivreux et l’or: l’artisanat du métal sur le Magdalensberg, (w:) Ascpects de l’artisanat en milieu urbain: Gaule et occident romain. Actes de colloque international d’Autun, 20‒22 spet. 2007, Dijon, 290‒303.

Graßl H.

1987 Norisches Eisen aus dem Burgenland? Historische Bemerkungen zur Rezenten Forschung, w: Römisches Ősterreich, Jahrgang 15/16, 1987‒1988, 83‒88.

Groh S.

2009 Neue Forschungen an der Bernsteinstraβe in Nordwestpannonien. Die Rȍmischen Militärlager von Strebersdorf und der vicus von Strebersdorf‒Frankenau/Frankanava (Mittelburgenland), Archäologie Ősterreichs, 20/2, 59‒64.

Henneberg G., Guillaumet J.‒P.

1999 Die Eisenwerkzeuge der Hallstatt‒ und frühen Latènezeit in Mitteleuropa, (w:) O. Urban (red.) " ... und sie formten das Eisen." Ur‒, frühgeschichtliche und mittelalterliche Eisengewinnung und ‒verarbeitung, Archeologia Austriaca, t. 82‒83, 493‒497. Wien.

Horstmann D.

1995 Ferrum Noricum‒Herstellung und Verarbeitung, (w:) Grubenhunt. Ofensau. Vom Reichtum der Erde. Landesausstellung Hüttenberg/Kärnten, 29. April‒ 29. Oktober 1995, 277‒280.

Kaczanowski P., Kozłowski J. K.

1998 Najdawniejsze dzieje ziem polskich (do VII w.), Wielka Historia Polski, t. 1, Kraków.
433


Kaus K.

1981 Lagerstätten und Produktionszentren des Ferrum Noricum, Leobener Grune Hefte 2, 74‒89.


Klemm S.

2012 Montanarchäologische Forschung in den Eisenerzer Alpen, Steiermark: Bronzezeit bis Neuzeit, (w:) Reinholdt C., Wohlmayr W. (red.) Akten des 13. Ősterreichischen Archäologentages. Klassische und Frűhägäische Archäologie Paris–Lodron–Universität Salzburg vom 25. bis 27. Februar 2010, Wien, 429–435.

Kolendo J.

1968 Postęp techniczny a problem siły roboczej w rolnictwie starożytnej Italii, Wrocław. Warszawa, Kraków.

Moosleitner F.

1996 Die Salzburger Gebirgsgaue in der Latenezeit, (w:) E. Jerem et al. (red.) Die Kelten in den Alpen und an der Donau. Akten des Internationalen Symposions. St. Pölten 14.‒18 Oktober 1992, Budapest, Wien, 245‒253.

1999 Eisendepotfunde aus Salzburg, (w:) O. Urban (red.) " ... und sie formten das Eisen." Ur‒, frühgeschichtliche und mittelalterliche Eisengewinnung und ‒verarbeitung, Archeologia Austriaca, t. 82‒83, 500‒511, Wien.
Nerger T.

1992 Keltische und römerzeitliche Eisenproduktion‒ dargestellt an der Entwicklung in Kärnten, w: Carinthia, 182 Jahrgang.

Piccottini G.

1984 Utensili di ferro romani da Aquilieia e dal Magdalensberg, Antichita Altoadriatiche, XXIV, 103‒115.

1996 Die Stadt auf dem Magdalensberg. Geschichte ‒ Handel – Kultur, (w:) H. Dolenz (red.) Ferrum Noricum und die Stadt auf dem Magdalensberg, Wien, New York, 168‒187.

2001 Neues zum Wein‒ und Lebensmittelimport in die Stadt auf dem Magdalensberg, Archaeologia Austriaca, Band 84‒85, Wien, 373‒385.

2002 Virunum, (w:) M. Šašel Kos, P. Scherrer (red.) The Autonomous Towns of Noricum and Pannonia, Lubljana, 2002, 103‒134.

2004 Militärische Stabsgebäude auf dem Magdalensberg, (w:) Heftner H., Tomaschitz K., (red.) Ad Fontes! Festschrift fűr Gerhard Dobesch fűr fűnfundsechzigsten Geburtstag am 15. September 2004, Wien, 563‒570.

Pleiner R.

2000 Iron in Archaeology: the European Bloomery Smelters, Prague.

2006 Iron in archaeology. Early European Blacksmiths, Prague.

2006a Piece typu zagłębionego na terenie Europy w okresie wpływów rzymskich, (w:) Sz. Orzechowski, J. Suliga (red.), 50 lat badań nad starożytnym hutnictwem świętokrzyskim. Archeologia – Metalurgia – Edukacja, Kielce, 137‒149.

2000a The techniques of Blacksmith in Noricum and Central Europe, (w:) C. C. Tizzioni, M. Tizzioni (red.) Il Ferro nelle Alpi, Breno, 101‒104.


Praschniker C., Egger R.

1962 Österreichs ältester Römergrabstein, (w:) R. Egger, A. Betz (red.) Römische Antike und frühes Christentum: ausgewählte Schriften von Rudolf Egger zur Vollendung seines 80. Lebensjahres, Klagenfurt, 205‒207.


Primas M.
1999 From fiction to facts. Current research on Prehistoric human activity in the Alps, (w:) P. Della Casa (red.) Prehistoric Alpine Environment, Society, and Economy. Papers of the International colloquium PAESE’97 in Zurich, Bonn, 1‒10.


Rehder J. E.
2000 The Mastery and Uses of Fire in Antiquity, Montreal, London.


Roth J. P.

1998 The Logistics of the Roman Army at War (264 B.C.‒A.D. 235), Leiden, Boston, Kȍln.

Ruprechtsberger E. M., Urban T.

2004 Zur Situation der Kelten im Norden des Regnum Norikum, (w:) Heftner H., Tomaschitz K., (red.) Ad Fontes! Festschrift fűr Gerhard Dobesch fűr fűnfundsechzigsten Geburtstag am 15. September 2004, Wien, 719‒731.


Sedlmayer H.
2003a Emergence of Villae Landscapes in Noricum, adres: http://www2.rgzm.de/Transformation/Noricum/Villae_Noricum/Villae_Noricum_english.htm.

2003b Formation of Route‒, Industry‒ and Fort‒Settlements (Noricum), adres: http://www2.rgzm.de/Transformation/Noricum/Vici_Noricum/vici‒Noricum‒english.htm.

2003c Metal Extraction and Quarrying in Noricum, adres: http://www2.rgzm.de/Transformation/noricum/metall_steinbrueche/Metallgewinnung_Steinbrueche_Noricum_Englisch.htm.

2006 Forschungen im südostnorischen Vicus am Saazkogel (Steiermark): die Grabungen der Jahre

2002-2005, Sonderschriften Österreichisches Archäologisches Institut, t. 41, Wien.

Schaaber O.
1963 Beiträge zur Frage des norischen Eisens. Metallkundliche Grundlagen und Untersuchungen an Funden vom Magdalensberg, Carinthia I, 153, 129‒279.


Schlippschuch O.
1974 Die Händler im rȍmischen Kaiserreich in Gallien, Germanien und der Donauprovinzen Raetien, Noricum und Pannonien, Amsterdam.

Scherrer P.
2002 Vom Regnum Noricum zur Rȍmischen Provinz: Grundlagen und Mechanismen der Urbanisierung, (w:) M. Šašel Kos, P. Scherrer (red.) The Autonomous Towns of Noricum and Pannonia, Lubljana, 2002, 11‒70.

Schmid W.
1932 Norisches Eisen, Beiträge zur Geschichte der Ősterreichischen Eisenwesens, Wien, Berlin.
Stȍllner T.


Strobel K.

2011 Zwischen Italien und den ‚Barbaren‘: Das Werden neuer politischer und administrativer Grenzen in caesarisch‒augusteischer Zeit, (w:) O. Heksster, T. Kaizer (red.) Frontiers in the Roman World: Proceedings of the Ninth Workshop of the International Network Impact of Empire (Durham, 16‒19 April 2009), Leiden, Boston, 199‒232.
Struber J.

2008 Die römischen Eisenfunden aus der Stadt Salzburg, (w:) Grabherr G., Kainrath B. (red.) Akten des 11. Ősterreichischen Archäologentages in Innsbruck 23. ‒ 25. März 2006, Ikarus, Innsbrucker Klassisch‒Archäologische Universitätsschriften, Band 3, Innsbruck, 311‒321.
Sperl G.

1993 Die Entwicklung der Eisenmetallurgie von römischer Zeit bis ins Mittelalter, (w:) H. Steuer, U. Zimmermann (red.), Montanarchäologie in Europa. Berichte zur Internationalen Kolloquium “Frühe Erzgewinnung und Verhüttung in Europa” in Freiburg im Breisgau vom 4. bis 7. Oktober 1990, Sigmaringen, 461‒476.

2007 Noricum und Etrurien ‒ Technologische Beziehungen in der Eisenmetallurgie, Res Montanarum, 41/2007, 65‒69.
Straube H.

1996 Ferrum Noricum und die Stadt auf dem Magdalensberg. Mit Beiträgen von Heimo Dolenz und Gernot Piccottini. New York.

2000 Ferrum Noricum for the Roman Empire, (w:) C. C. Tizzioni, M. Tizzioni (red.) Il Ferro nelle Alpi, Breno, 106‒113.

Šašel Kos M.

1997 The end of the Norican Kingdom and the formation of the provinces of Noricum and Pannonia, (w:) Djurić B., Lazar, I. (red.), Akten des IV. Internationalen Kolloquiums über Probleme des provinzialrömischen Kunstschaffens, Situla, 36, 21–42.


2009 The early urbanization of Noricum and Pannonia, (w:) L. Zerbini (red.), Roma e le province del Danubio ‒ atti del I Convegno internazionale, Ferrara, Cento, 15‒17 ottobre 2009, 209‒230.

Urban T.

1996 Keltische Höhensiedlungen im Osten Ősterreichs, (w:) E. Jerem et al. (red.) Die Kelten in den Alpen und an der Donau. Akten des Internationalen Symposions. St. Pölten 14.‒18 Oktober 1992, Budapest, Wien, 371‒384.

Yoffee N.
2004 Myths of the Archaic State. Evolution of the Earliest Cities, States and Civilizations, Cambridge, New York.

Vetters W.

1966 Ferrum Noricum, Anzeiger der phil.‒hist. Klasse der Österreichischen Akademie der Wissenschaften, 103, nr 25, 167‒186.

2010 Wo lag das Gold der Norischen Taurisker? – Eine Neuinterpretation eines antiken Textes aus geologischer Sicht, Römisches Österreich, 33, 123‒141.

Walach G. K.
2007 Archäometrische Prospektion in Raum Hűttenberg ‒ ein Űberblick, Res Montanarun, 41/2007, 36‒39.


Wielowiejski J.

1981 Komunikacja, transport, wymiana, (w:) J. Wielowiejski (red.) Prahistoria ziem polskich, t. V. Późny okres lateński i okres rzymski, Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk, 388‒410.

1981b Tło historyczne, (w:) J. Wielowiejski (red.) Prahistoria ziem polskich, t. V. Późny okres lateński i okres rzymski, Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk, 45‒50.


Zabehlicky‒Scheffenegger S.

1985 TK‒ zur kommerziellen Verbindung des Magdalensberges mit Aquileia, (w:) Lebendige Altertumswissenschaft. Festgabe zu Vollendung des 70. Lebenjahres von Hermann Vetters, Wien, 252‒254.

Ziółkowski A.

2005 Historia Rzymu, Poznań.

Mapa obszarów Królestwa Noryckiego

Podbój Noricum przez Rzymian

Pozostałości rzymskiego osiedla handlowego na Magdalensbergu

Plan rzymskiego osiedla handlowego na Magdalensbergu

Model rzymskiego osiedla handlowego na Magdalensbergu

Model późnolateńskiego/wczesnorzymskiego pieca do wytopu żelaza z rudy

Wyroby ze stali noryckiej

Pradziejowe piece dymarskie, rekonstrukcja

Pradziejowe szlaki bursztynowe

 



tagi: gospodarka  handel  historia świata  metalurgia  regnum noricum  stal norycka 

Stalagmit
21 października 2018 09:22
21     985    9 zaloguj sie by polubić
komentarze:
gabriel-maciejewski @Stalagmit
21 października 2018 10:24

Ciekawe jak wyglądało wyłączenie Italików ze złotonośnego interesu

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gabriel-maciejewski 21 października 2018 10:24
21 października 2018 10:26

Tak, to najciekawsza kwestia, zwłaszcza, że Polibiusz i Strabon nie podają szczegółów. Myślę, że po prostu użyto siły.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Stalagmit 21 października 2018 10:26
21 października 2018 10:27

Żeby kogoś wykolegować z rynku siła nie wystarczy, potrzebny jest podstęp i pułapka

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @gabriel-maciejewski 21 października 2018 10:27
21 października 2018 10:44

No tak, musiało to zapewne przypominać podstępy stosowane później we wszystkich tych miejscach, gdzie wybuchała gorączka złota. Różne sposoby wchodzą tutaj w grę: trunki, domy publiczne, szantaż...

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Stalagmit
21 października 2018 14:41

Muszę przeczytać jeszcze raz w tygodniu bo duzo tu wszystkiego...nie umiem tak na jeden raz przyswoić

.

 

zaloguj się by móc komentować

chlor @Stalagmit
21 października 2018 19:20

Wygląda na to, że produkcja surowego żelaza była oddzielona od jego przeróbki na stal. Może dlatego, że redukcja rudy w dymarce jest dosyć prosta i mógł ją zrobić prawie każdy. Wytwarzanie stali wymagało znajomości tajnych receptur i odpowiednich fachowców. Pojawia się jednak wówczas problem z transportem setek ton żelaza do stalowni.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @Maryla-Sztajer 21 października 2018 14:41
21 października 2018 20:00

Zapraszam do przeczytania całości. Pozdrawiam

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @chlor 21 października 2018 19:20
21 października 2018 20:03

To prawda, umiejętność wytwarzania dobrej stali była bardzo wysoko ceniona. Dlatego właśnie Rzymianom opłacało się sprowadzać wysokiej jakości stal z Indii i Azji Środkowej. 

zaloguj się by móc komentować

chlor @Stalagmit 21 października 2018 20:03
21 października 2018 21:58

Chyba dopiero w średniowieczu nawęglanie potrafił wykonać każdy kowal, stąd pojęcie "krzesiwo kowalskie". Każdy żołnierz miał wówczas krzesiwo w ramach wyposażenia. Duże też było zapotrzebowanie na nawęglane dłuta snycerskie, rylce do stalowych pieczęci, narzędzia grawerskie. Nie mniej już  to przedstawione starożytne żelazo nie było złe skoro zachowało się w tak dobrym stanie. Widać pochodziło z rudy wysokiej jakości, bez siarki.

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @Stalagmit
22 października 2018 06:23

Historia japońskiej sztuki wyrobu miecza lub zwykłego noża, sztuka ciągle stosowana, daje obraz możliwości od dawna istniejących.

Np: https://youtu.be/t6SMRaKMtFY

zaloguj się by móc komentować

atelin @Stalagmit
22 października 2018 10:07

"zazwyczaj przechowywane w amforach typu Dressel 2‒4. Pośledniejsze gatunki wina transportowano w nieoznaczonych amforach Dressel 6A. Inskrypcje na amforach określają gatunek wina (np. Kalabrum vinum, vinum Calenum, vinum Falernum), imię dostawcy, pojemność i rocznik. Na jednym z fragmentów amfor widnieje napis: lum(phae) p(ondo) CX/Lucii L(?). Określenie lumpha, względnie lumpa czy lympha znane jest z amfor znalezionych na Monte Testaccio w Rzymie i w Pompejach. Odnosi się ono do pewnego rodzaju sosu rybnego wymieszanego z wodą." Mnie ciągle wychodzi, że te napisy dotyczą lumpów. Łac: lump=łachmany. Ale najgorsze jest to, że jestem na 82-giej stronie "Nakręcanej bomby" - wiem, co będzie dalej.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @chlor 21 października 2018 21:58
22 października 2018 19:29

Celtyccy kowale i metalurgowie osiągnęli bardzo wysoki poziom technologii, potrafili wytwarzać doskonałą stal. Italikowie pod koniec I w. przed Chr. niewiele im ustępowali, bo przejęli sporo celtyckich technologii. A średniowieczni metalurgowie zachowali te umiejętności, np. w Galii,co skutkowało wysokim poziomem metalurgii na terenie Państwa Franków.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @adamo21 22 października 2018 06:23
22 października 2018 19:34

Dziękuję uprzejmie za cenne uzupełnienie. Celtowie w czasach kultury lateńskiej znali już zgrzewanie warstw wysoko i niskonawęglonego żelaza, techniki hartowania i odpuszczania. Lateńskie miecze dają pewne pojęcie o ich umiejętnościach:

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @atelin 22 października 2018 10:07
22 października 2018 19:39

Dziękuję bardzo. Skojarzenie ciekawe i w sumie coś w nim jest - wystarczy wyobrazić sobie jak musiały cuchnąć sosy typu garum albo lumpha. W Hiszpanii jeszcze dziś produkują sos podobny do garum, można go podobno nawet spróbować. Mam nadzieję, że książka jest interesująca. Pozdrawiam serdecznie.

Współczesny sos typu garum albo lumpha

Amforki na starożytne sosy rybne

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit
22 października 2018 20:51

No tak. Jak 2500 lat temu klimat się ocieplił, to nastąpiły zmiany, których nikt nie nazywał katastrofalnymi. Chyba ? :)

zaloguj się by móc komentować

atelin @MarekBielany 22 października 2018 20:51
24 października 2018 11:06

Może nie znali określenia "jaka piękna katastrofa"? Wybierali wówczas migracje i inne wędrówki ludów.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit
24 października 2018 22:09

Ha ! Jestem pewien, że nie znali.

Choć przyznam, że powiedzenie to też mi się wdrukowało przez oczy i uszy (t.j. film z wdziękiem - wróć - dźwiękiem).

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 22 października 2018 20:51
26 października 2018 20:48

Ludzie radzili sobie jak umieli, nie było tragedii. Zmiany klimatu następowały zawsze.

zaloguj się by móc komentować

Stalagmit @MarekBielany 24 października 2018 22:09
26 października 2018 20:49

Wędrówka byłą najprostszym sposobem poradzenia sobie z problemami.

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 26 października 2018 20:48
26 października 2018 21:47

Dlatego będę musiał wydrukować i powiesić nad monitorem, zamieszczony tu diagram temperatury z ostatnich n.p. 4000 lat (z nie mniej niż stuletnim interwałem).

Dziękuję !

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @Stalagmit 26 października 2018 20:49
27 października 2018 23:32

Raczej spacer po opłotkach, albo popod płotów... wędrówka.

:)

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować